Nadopiekuńcza matka-niestety.

11.07.07, 09:41
Chłopak, ktry dostał się na studia jedzie z mamusią składać dokumenty na
uczelnię, czy to normalne?
Może przesadzam, ale ja sama sobie wszystko załatwiam odkąd skończyłam
podstawówkę.Nikt mnie nie niańczył i wyszło mi to na dobre.

To jest także moja mama i wkurza mnie, że traktuje mojego brata jak sierotkę
marysię.Tak jest ze wszystkim.Nie zdziwię się jak będzie go ciągle odwiedzać
na stancji i dzwonić 2 razy dzienie czy nie jest czasem głodniutki.
Kiedyś będzie mu pewnie załatwiać pracę.
Powiedzieć coś czy się nie wtrącać?
    • minasz Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:43
      matka cie potraktuje jak wroga brat potraktuje jak wroga nie warto
    • rachela27 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:47
      Tylko nie piszcie, że jestem zazdrosna- bo nie o to chodzi.
      Ja naprawdę boję się, że on przez takie chuchanie dmuchanie nie będzie
      samodzielny w życiu i nie będzie potrafił nic zrobić.
      Ona na nic mu w domu nie pozwala,a i on się też nie garnie sam z siebie, bo
      wszystko zrobi sama najlepiej.
      Zaproponowałam kiedyś, aby sobie sam pokój swój pomalował i usłyszałam od mamy,
      że to niemożliwe bo on nie potrafi i pewnie wszystko zepsuje.
      Więc kiedy ma się nauczyć?
      Dobrze, że mieszkam już na swoim bo chyba bym zwariowała.
      • trypel Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:49
        rachela27 napisała:

        > Ja naprawdę boję się, że on przez takie chuchanie dmuchanie nie będzie
        > samodzielny w życiu i nie będzie potrafił nic zrobić.

        A czy to Twoj problem? najwyzej zginie gdzies w rynsztoku... jego sprawa
        • izabellaz1 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:53
          trypel napisał:

          > rachela27 napisała:
          >
          > > Ja naprawdę boję się, że on przez takie chuchanie dmuchanie nie będzie
          > > samodzielny w życiu i nie będzie potrafił nic zrobić.
          >
          > A czy to Twoj problem? najwyzej zginie gdzies w rynsztoku... jego sprawa

          W pewnym sensie tak bo to brat. U mnie dokładnie ten sam problem. Tylko, że ja
          nie siedzę cicho bo mnie to wkurza i o tym mówię. Moja mama również z bratem na
          uczelnię jechała żeby złożyć dokumenty! Cholera ja sobie wszystko sama
          załatwiałam od początku a z Niego ciągle ofiarę robi. W efekcie będzie dotknięty
          wyuczoną bezradnością. Ciągle się o to ścinam z mamą czasem z większym czasem z
          mniejszym skutkiem. A zależy mi bo to mój BRAT. Bliska mi osoba.
          • rachela27 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:58
            Ja też mówiłam nieraz mamie, ale jak grochem o ścianę.
            Nie wiem czy to ma jakiś sens.Ona uważa, że on sam nic nie potrafi załatwić bez
            niej.
      • marzeka1 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:50
        Jeśli sprawa wygląda, jak przedstawiasz, to na pewno nie będzie samodzielny(biedna ta kobieta, na którą trafi, pewnie żadne nie spełni wymagań matki!).Raczej chyba porozmaiwałabym z bratem, bo matki nie zmienisz, widzi w bracie małego chłopczyka.
        • minasz Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:51
          a moze ona zadrosna jest o brata jak to bywa ze starszymi siostrami

          sama musi zapieprzac po 10h a on bedzie sobie studiował i imprezował hehe
          • rachela27 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:56
            Nie mam powodu do zazdrości.
            Ale wiedziałam, że ktoś tak napisze.
            Poza tym tu nie ma czego zazdrościć, to jest robienie z człowieka kaleki
            życiowego.
            Ja też studiowałam, ale nie pozwalałam nikomu prowadzić mnie za rączkę.
            Nie pisz proszę bzdur.
            A pracę mam bardzo dobrą-przynajmniej na razie.
            • minasz Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:57
              a co takiego robisz siedzisz w biurze przez 10 h :)
              • rachela27 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:59
                Nie o mnie miał być ten post.PA
          • izabellaz1 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:11
            minasz napisał:

            > a moze ona zadrosna jest o brata jak to bywa ze starszymi siostrami

            Przypuszczam, że nie o to chodzi Minasz. Moi rodzice niegdy nie poróżniali mnie
            czy brata bo On jest młodszy. Tylko od zawsze był bardziej niańczony jakby był
            bardziej bezradny. Bez sensu.

            > sama musi zapieprzac po 10h a on bedzie sobie studiował i imprezował hehe

            Ja przez całe studia nie musiałam pracować. Moją decyzją było wyprowadzenie
            wcześniejsze z domu i dorabiałam sobie studiując dziennie bo chciałam się już
            wyrwać z domu.
    • stefajna Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 09:57
      współczuję tej, która się z nim zwiąże. Znam taka parę, i on zwierza się mamie
      z wszystkiego (dosłownie). Takie zwiąki są nie do wytrzymania.

      A ty mozesz z mamą pogadać, ale wątpię czy to jakikolwiek efekt przyniesie.
      Takie przypadki są czesto nieuleczalne.
      • rachela27 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:01
        On raczej jest skrytym i małomównym człowiekiem, więc zwierzać się raczej nie
        będzie.Przynajmniej taką mam nadzieję.
      • panigazeta Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:05
        I potem rosna takie mameje co to im mamusia wszystko pod nos podstwi potem dwie
        lewe rece do roboty a potem taka mamusia wtraca sie do malzenstwa
        i juz nieporozumien bez liku jest
        • echtom Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:09
          Ech, kobiety kobietom zgotowały ten los. A miała być solidarność jajników...
    • mloda.kobietka23 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:06
      oj nie przejmuj sie:)
      ja jako starsza siostra zawsze slyszalam od mamy, babci...ze moja siostre trzeba
      zostawic w spokoju bo sie uczy:) i tak w jej pokoju panowal totalny balagan,
      mozna tam bylo znalezc niedojedzone jogurty z brudna bielizna od tygodnia, jakas
      kanapka miedzy ksiazkami, ale kochana mamusia zawsze jej posprzatala:)teraz jest
      u mnie w Dublinie, przyjechala na wakacje i uwierz mi gonie ja do roboty, ze az
      milo:)nie ma zostawiania brudnych naczyn, kosmetykow po calym domu
      porozwalanych, brudnej bielizny itp...:)
      • panigazeta Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:10
        mloda.kobietka23 tylko ze ty ja gonisz zeby to robila ale wydaje mi sie ze jak
        pojdzie na swoje to nadal bedzie taka balaganiara jak byla, bo czym skorupka za
        mlodu nasiaknie.... a teraz to juz za pozno na nauke takie jest moje zdanie,
        ale moze sie mysle... teraz ona wykonuje tylko twoje polecenia
        • mloda.kobietka23 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:16
          To jak ona bedzie miala w swoim domku...no coz mnie to nie interesuje
          zabardzo:)jezeli znajdzie takiego faceta co to zaakceptyje to chwlala do niego:)
    • kundziorek1 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:17
      Doskonale Cie rozumiem! U mnie w domu jest identycznie, tylko ze to moj
      starszy - 32 letni brat! I do dzisiaj niczego nie potrafi, a mamusia wszystko
      podstawia mu pod nos! Tutaj rozmowy nic nie wskuraja - to ich ukochane synusie.
      Trzeba miec tylko nadzieje, ze same nie bedzieby takie dla naszych dzieci.
      Ja najgorzej sie boje, ze ktoregos dnia mamy zabraknie i wtedy ja bede musiala
      byc za niego odpowiedzialna i przydzie do mnie...
      Zawsze jak rodzice wyjezdzali ja musialam sie zajmwac starszym bratem sprzatac
      i gotowac "bo to chlopak jest"...
      • echtom Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:21
        Kuzynka mojego męża ma syna 20 lat i córkę 17. On siedzi i ogląda kreskówki
        albo gra na kompie, ona z babcią i matką od kilku lat robi wszystko w domu
        włącznie z dyżurami przy obłożnie chorej prababci.
    • stefajna Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 10:19
      Szkoda, że matki nie wiedza, jak skrzywiaja psychikę swoim synom, postępując w
      ten sposób.
    • saksalainen Moze zmien linie argumentacji 11.07.07, 15:39
      ...i zacznij sie tak samo opiekowac bratem jak mama, a nawet jeszcze bardziej. Powinno wywołac protest ze strony obojga ;)

      Czy brat ma dziewczyne? Jezeli nie, powinnas zaraz poruszyc ten temat razem z mama: Musicie mu znalezc dziewczyne, to dorosły facet, potrzebuje dziewczyny.

      (mam nadzieje ze w tym momencie zacznie protestowac)
    • nerri Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 11.07.07, 20:29
      Mój facet też tak miał...mamuśka nadopiekuńcza podstawiała wszystko pod nos;) I
      tak prawie do 30stki:D

      Ale odkąd mieszkamy razem,postawiłam go do pionu,nauczył się gotować,sprząta
      razem ze mną i ogólnie nie zauważyłam żadnego "skrzywienia" :D

      A podstawiać już sobie pod nos nawet mamie nie daje;))

      Jeśli(o ile) będzie miał chęci się wyprowadzic i znajdzie sobie kobietę o
      wystarczająco silnym charakterze i sam się nim w odpowiednim momencie wykarze -
      to nie powinno być problemu:D
    • kobieta_na_pasach na studia juz bym z nim nie pojechala, ale... 11.07.07, 20:36
      ..w ub.roku jeszcze z nim skladalam papiery do liceum:) niesmialy jest, wiec....:)
    • miss_understood Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 12.07.07, 00:15
      Powiedz mu, że to obciach jechać z matką składać dokumenty na studia (czy w
      jakimkolwiek innym celu). I że jeśli nie chce, żeby przyszli koledzy się z
      niego śmiali, to niech sam przekona mumuśkę, żeby nie jechała.
    • anahella Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 12.07.07, 00:27
      W sumie mozesz powiedziec co sobie o tym myslisz, ale watpie zeby poskutkowalo
      :) Przeciez to jej malutki synus, dziecina ktora nie moze oderwac sie od cycka,
      bo jeszcz zginie malenstwo.
    • jowita771 Re: Nadopiekuńcza matka-niestety. 12.07.07, 09:24
      moja macocha jest taka stuknieta na punkcie swojego syna - mojego przyrodniego
      brata. broni go od wszelkiego zła. poprosiłam kiedys brata, żeby spędził trochę
      czasu z umierającym ojcem. poskarżył sie i macocha mnie obsztorcowała, że on
      przecież pomaga. brat jeździł po tlen dla ojca - dziennie zajmowało mu to 30
      minut. jedzenie mu przynosi pod nos i spod nosa zabiera talerz. mówi o
      nim "kochany syneczek mamusi". facet prawie tzrydzieści lat na karku, ma żone i
      dziecko. dobrze, że moja teściowa nie choruje na to samo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja