gdy miłość juz JEST

13.07.07, 19:37
Co powinna zrobić kobieta, gdy miłość- silna, prawdziwa, gorąca i namiętna
spadła na dwoje zajętych już osób? I było to nieoczekiwane, nagłe, zupełnie
spontaniczne i tymbardziej nie zaplanowane?? Podobno niektórym kobietom
zdarza się kochać dwóch mężczyzn jednocześnie. Uprzedzając docinki oraz
złośliwe i nic nie wnoszące wypowiedzi powiem, ze wiem, iz jest to
okropne,złe, nie fair itd itp i ze wogóle nie powinno do tego dojść. Tylko,ze
w życiu nie zawsze jest tak jak byśmy tego chcieli, nie wszystko da się
zaplanować i przewidzieć...No i przecież to MIŁOŚĆ - cudowne uczucie, które
powinno być samym dobrem- kochamy się- to daje siłę by żyć, wyzwala blask w
oczach, szybkie bicie serc, napędza nas. I nie chodzi tu tylko o seks..
Dodatkowym problemem jest fakt, ze mieszkamy obok siebie i do niedawna
stanowilismy czwórkę przyjaciół. Co z tym zrobić? Jak dalej żyć??? Skończyć
to? Tylko, że to tak jakbym zabrała mu powietrze, ktorym oddycha- próbowałam
już. Sądziłam, że ja jakos dam sobie radę, nie wiem, wyjadę gdzieś....ale on
przestał jeść, spać, żona szalała z niepewnośći...jezuu, juz nie wiem co
dalej robić? Może ktoś z was przeżył coś podobnego? Kocham go, tęsknię za
nim, nie mogę bez niego żyć, bez przerwy o nim myślę i jednoczesnie ranię
bliskich mi ludzi, czuję, że lada moment runie świat dwóch
rodzin.....zwariuję przez to. Powiedzcie coś co nam pomoże

I naprawdę nie proszę o moralizowanie osób, które nigdy nie kochały, nie o to
mi chodzi
    • onailato Re: gdy miłość juz JEST 13.07.07, 20:19
      to moze ja przypomne sie jutro...
      • joannawo Re: gdy miłość juz JEST 13.07.07, 20:37
        Chyba wiem, co czujecie. Mimo wszystko radzę przerwać tę sytuacje. Człowiek
        będący wiele lat w związku, w którym takie szalone porywy miłosne już dawno
        minęły, tęskni za mocniejszym biciem serca. Często sam się nakręca
        niepotrzebanie. Czasami warto wylać sobie kubeł zimnej wody na głowę,
        pocierpieć kilka tygodni aby zdać sobie sprawę, że mogło lec w gruzach wszystko
        to, co zbudowałaś do tej pory z mężem.
        Sprawy wygladają zupełnie inaczej, jeśli Wasze małżeństwa są pomyłką i nie
        kochacie się, wówczas nie ma sensu ciągnąc tego dalej.
    • kala_t Re: gdy miłość juz JEST 13.07.07, 20:44
      jeśli zdecydowałaś sie juz kiedyś to skonczyć i stwierdziłaś ze dalabyś rade
      to chyba musisz być konsekwentna (jeśli chcesz zatrzymać pierwszą miłośc)nigdy
      w takiej sytuacji nie bylam ale wiem jak to jest cofać decyzje, którą uznaajemy
      za słuszną gdy widzimy ze kochana osoba cierpi. to sie kiepsko kończy...jeśli
      chcesz zostać to dlatego że kochasz całym sercem i nie przeżyjesz dnia bez tej
      osoby a nie dlatego, że jest ci bardzo bliska i nie chcesz aby cierpiała. wiem
      że to proste gdy sie pisze, zdaje sobie sprawe że ci ciężko.. decyzje i tak
      musisz podjąć sama. pozdrawiam
    • agaduch Re: gdy miłość juz JEST 13.07.07, 21:00
      a ja jestem bardziej przyziemna.
      Zastanawiałaś się co by było gdybyś zaproponowała: "to w przyszłym tygodniu składamy pozwy rozwodowe" ??
      Myślę, że ten, które żyć bez Ciebie nie może zacząłby kręcić, że nie ma odwagi, że dzieci za małe, że żona bez niego nie poradzi sobie... itp
      Zawsze w takiej sytuacji zrobiłabym prowokację na ile temu facetowi zależy, bo nauczyłam się, że są tacy, którym zależy, ale wielu kłamie jak z nut, żeby dostać to, co chcą.
    • nangaparbat3 Re: gdy miłość juz JEST 13.07.07, 21:09
      onailato napisała:

      >
      > I naprawdę nie proszę o moralizowanie osób, które nigdy nie kochały, nie o to
      > mi chodzi

      a jeśli jest sie osobą, która owszem, kochała, a może nawet kocha? Można
      moralizować?
      Jedno pewne, ze to o czym piszesz, to na pewno nie miłość, a zakochanie dopiero.
      Był tu niedawno jakis stosowny watek.
      Z zakochania milość może sie wykluć, jak najbardziej, ale nie musi. I nigdy nie
      wiadomo, choc zakochanym zawsze się zdaje - na tym - miedzy innymi - chyba to
      zakochanie polega.
      Jesli ani Ty, ani Twój ukochany nie macie dzieci - to moze i warto podjać
      ryzyko, ze dla byle czego lub zgoła niczego zniszczycie to co jest.
      Jeśli ktoreś z Was/ oboje ma dzieci/dziecko, to sprawa jest nieskończenie
      bardziej poważna.
      Czytaj, mysl, sluchaj, rozważaj. Decyzja nalezy do Was.
Pełna wersja