Nic z tego nie rozumiem

14.07.07, 14:25
W poniedziałek mi się oświadcza, na klęcząco, z autentycznymi łzami w oczach.
Kolacyjka, wino, super atmosfera...
We wtorek telefon do mojego narzeczonego, w nocy, od niejakiej Asi.
W środę okazuje się, że romans z Asią jest w pełni rozkwitu. Sprawdziłam
archiwum gg.
Nie rozumiem, jak tak można?
Niedobrze mi
    • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:29
      Zastanawiam się, czy to nie jakaś choroba psychiczna typu rozdwojenie jaźni. Nie
      znajduję innego wytłumaczenia.
      Jak można tak się bawić czyimiś uczuciami
      • trypel Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:32
        Nauczka na przyszłość dla niego. Kasować archiwum gg bo kobiety nie znają
        pojęcia szacunku dla tajemnicy korespondencji.
        • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:42
          Owszem znają, ale te mniej naiwne i bardziej doświadczone przez życie kobiety
          znajdują usprawiedliwienie w łamaniu zasady tajemnicy korespondencji.
          Gdybym tam nie zajrzała, byłabym szczęśliwą kobietą z okazałymi rogami, których
          nie byłabym świadoma
        • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:58
          trypel napisał:

          > Nauczka na przyszłość dla niego. Kasować archiwum gg bo kobiety nie znają
          > pojęcia szacunku dla tajemnicy korespondencji.

          Jasne! ... a faceci nie znają pojęcia szacunku dla kobiet z którymi chcą się
          związać na stałe, skoro jej się oświadczył to oznacza że chce być jej mężem więc
          po co mu romans i to już nawiązany przed ślubem. Już przed ślubem narusza pewne
          granice
          • trypel Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 21:38
            Czy ja gdzies napisałem że on jest w porzadku? Nie. Ja napisałem że ona jest NIE
            w porządku :)
            • qw994 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 01:37
              A jak, twoim zdaniem, miała zdobyć dowód zdrady?
              • trypel Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 19:16
                qw994 napisała:

                > A jak, twoim zdaniem, miała zdobyć dowód zdrady?

                I to jest problem. Również dla policji - jak legalnie zdobyć dowód winy. Nie
                jest to łatwe ale grzebiąc na gg zniżamy sie do takiego samego poziomu jak winny
                zdrady :)
            • kruche_ciacho Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 01:48
              jaaasne :) zapomniałeś dodać jeszcze że "wszystko to jest jej wina"

              punkt widzenia zalezy od płci :)
              • trypel Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 19:14
                Jeszcze raz zapytam - czy gdzies napisałem że on jest w porządku?
        • marchewka281 Re: Nic z tego nie rozumiem 17.07.07, 23:43
          Czyli co? Nie ma sprawy, dopoki sie nie dowie. typoo mesi punkt widzenia.
          Wspolczuje Asiu. Trzymaj sie.
      • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:34
        Aha, na moje pytanie - co to wszystko ma znaczyć, odpowiedział z nerwami,
        "pozwól mi żyć moim życiem" i wyłączył archiwum gg
        • elein Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:39
          no wiesz, dla niektorych zona, to zona. ktoss musi byc do stalej obslugi w
          domu, ktos na poziomie z kim mozna sie na oficjalu pokazac, kto urodzi dzieci i
          sie nimi zajmie. a oprocz tego jest piekne zycie, motylko w brzuchu, i
          atrakcyjne panienki.
          • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:50
            Obsługa zaczęła się kilka lat temu. Pracuję tylko ja. Również tylko ja opłacam
            wszystkie rachunki, w tym internet z którego potrafi efektywnie korzystać mój
            narzeczony. Asia jest jego kolejną dziewczyną internetową, nie wiem czy tylko
            internetową... Gdyby nie to archiwum, uwierzyłabym że codziennie intensywnie
            szuka pracy.
            I jak tu nie łamać tajemnicy korespondencji. Nie robiłam tego przez lata. I co
            teraz mam?
            • elein Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:53
              teraz jesteś mądrezjsza.
              wywal z zycia darmozjada i oszusta. facet ktory pozwala się kobiecie
              utrzymywac?? daj spokoj...
              znajdz przyzwoitego goscia na poziomie a temu spakoj walizke i wymien zamki w
              drezwiach.
            • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:04
              blue_carpet przepraszam za szczerość ale ja bym nie wyszła za mąż za takiego
              faceta jak Twój, no sorry ale jak on sobie to wszystko wyobraża, Ty pracujesz,
              Ty opłacasz rachunki, a on sobie na netku panienki zarywa. Sorry ale ja bym
              takiego pognała w cholerę.
              • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:24
                Faktycznie z zewnątrz wygląda to okropnie, ale jak w tym tkwisz, wydaje Ci się
                ,że to przejściowe. Ja do tych wytrzymałych niestety należę. W domu jest
                słodziutki, kochany, obiadek mam ciepły jak wracam z pracy (padnięta na ryj),
                czule przytuli, w weekendy zawsze jest dla mnie, organizuje wycieczki, rozmawia
                jakby nigdy nic z moimi rodzicami...
                • elein Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:28
                  a dzieci tez ci urodzi? bo rola kury domowej mu widac słuzy. do tego cały dzien
                  chata pusta do wykorzystania bo Ty w robocie... super.
                  • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:32
                    Dzięki, pomagacie mi tymi słowami.
                    Idę do sklepu po coś do jedzenia. Od rana nic nie jem. Mam ściśnięty żołądek. A
                    on pojechał na kilka dni do rodziców, bo JA się awanturuję
                    • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:39
                      > on pojechał na kilka dni do rodziców, bo JA się awanturuję

                      może do Asi ...
                      • elein Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:43
                        e, teraz przez chwilę bedzie cnotliwy i niewinny, zeby pokazac wszyskim ze to
                        blue_ coś wymyśla a on uosobieniem uczciwosci jest, tylko ta histeryczna
                        awanturnica blue_ robi problem z niczego...
                        a u rodziców sobie spokojnie włączy gg jak w towarzystwie blue_ nie moze..
                        • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:53
                          U rodziców nie ma gg, ale mieszka tam Asia i wszyskie poprzednie z archiwum.
                          Nie wytrzymam tego dłużej.
                          • elein Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:57
                            że przepraszam co??

                            ja bym wykorzystała jego nieobecnośc na spakowanie się i przeprowadzke. niech
                            sie buja sam.
                            Asie to jedno, jego podejscie do kasy i twojej harówy na jego utrzymanie to
                            dwa, - obie sprawy skreslają faceta jako kandydata na męża.
                      • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:50
                        Jak próbowałam rozmawiać z nim o wydatkach, że samej mi ciężko - powiedział, że
                        o niczym innym nie myślę tylko o pieniądzach, że bez pieniędzy nie potrafiłabym
                        żyć. I stwierdził że są ważniejsze rzeczy niż pieniądze. Teraz chyba
                        rozumiem. On myśli tylko o przyjemnościach. Nieważne z kim i gdzie, byle JEMU
                        było dobrze. Reszta się nie liczy. I w takiej sytuacji pieniądze nie są mu
                        potrzebne, skoro ma co jeść, gdzie spać i z kim flirtować. Podstawowe potrzeby
                        zaspokojone.
                        • ma_gala Re: Nic z tego nie rozumiem 17.07.07, 19:20
                          dokładnie tak - blue_carpet! na szczęście doszłaś do tych prawdziwych wniosków
                          sama! co innego razem się umówić: ja pracuję, ty siedzisz w domu i gotujesz
                          obiad, obrabiasz wszystkie prace gospodarskie, sprzątanie itp. (fajny układ w
                          przypadku, gdy są dzieci, ale Was to nie dotyczy??), a co inego tolerowanie
                          takiego stanu chwilowo, do momentu, gdy ukochany znajdzie sobie pracę!!
                          Jakkolwiek by nie było - obowiązuje jeszcze lojalność, wierność i uczciwość! A
                          Twojemu narzeczonemu niestety tego brakuje... nie daj się wykorzystywać!
                          Faktycznie - wiem, ze to przykre - jesteś od zaspokojania jego podstawowych
                          potrzeb, a od uczuć, flirtów i zabawy są inne! Pomyśl - skoro robi tak przed
                          ślubem - i to jawnie - jak będzie po ślubie?? nie będzie sie liczył z Tobą, z
                          Twoimi uczuciami, potrzebami, będzie robił co mu się żywnie podoba!


                          Jak próbowałam rozmawiać z nim o wydatkach, że samej mi ciężko - powiedział, że
                          > o niczym innym nie myślę tylko o pieniądzach, że bez pieniędzy nie
                          potrafiłabym
                          > żyć. I stwierdził że są ważniejsze rzeczy niż pieniądze. Teraz chyba
                          > rozumiem. On myśli tylko o przyjemnościach. Nieważne z kim i gdzie, byle JEMU
                          > było dobrze. Reszta się nie liczy. I w takiej sytuacji pieniądze nie są mu
                          > potrzebne, skoro ma co jeść, gdzie spać i z kim flirtować. Podstawowe potrzeby
                          > zaspokojone.
                • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:38
                  > obiadek mam ciepły jak wracam z pracy (padnięta na ryj),
                  > organizuje wycieczki

                  ciekawe za kogo kasę robi ten obiadek i organizuje wycieczki????? ... na pewno
                  nie za swoją ... tylko Twoją ... wygodniś się znalazł
            • iberia.pl Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:10
              blue_carpet napisała:

              > Obsługa zaczęła się kilka lat temu. Pracuję tylko ja. Również tylko ja opłacam
              > wszystkie rachunki

              a przepraszam On ma rente?Bozia raczek do pracy nie dala?
        • frying.pan Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:44
          Hehe, ja bym mu pozwoliła - już by mnie więcej nie zobaczył.
          • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 14:57
            Nie jest to takie proste. Mieszkamy razem od 5 lat. Mieliśmy wspólne plany,
            zaczęliśmy się urządzać. Zaczął nawet szukać sali na przyjęcie weselne.

            Przymknęłam oczy na brak pracy. Ciągle narzekał że ma dołek psychiczny i musi
            się wyleczyć.
            No to teraz widzę jak leczy dołek psychiczny.
            • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:08
              blue_carpet napisała:

              > Nie jest to takie proste. Mieszkamy razem od 5 lat. Mieliśmy wspólne plany,
              > zaczęliśmy się urządzać. Zaczął nawet szukać sali na przyjęcie weselne.

              To że mieszkacie z sobą 5 lat, macie plany na przyszłość to nie zobowiązuje do
              ślubu, zwłaszcza z takim jak on. Piszesz że on twierdzi że ma dołek psychiczny,
              ciekawe? i ten dołek po ślubie pewnie też będzie i pewnie o wiele większy.
              Uciekaj z dala od niego, bo jeszcze on Cię wprowadzi w taki dołek że Ty będziesz
              wymagała leczenia
            • qw994 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:10
              > Przymknęłam oczy na brak pracy. Ciągle narzekał że ma dołek psychiczny i musi
              > się wyleczyć.

              I ty "przymknęłaś na to oczy"??? :) Dziewczyno! Mam nadzieję, że się ocknęłaś!
            • frying.pan Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:21
              No nie wiem... plany, poukładane życie, mieszkanie - to nie są argumenty.
              Wychodząc za faceta musisz być na daną chwile pewna, ze będziesz z nim
              szczęśliwa i że nie będziesz żałować decyzji. A ponieważ uczucie zdrady i bycia
              oszukaną wyklucza raczej uczucie szczęścia - odłożylabym planowanie ślubu na
              spokojniejsze czasy.
        • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:01
          po Twoich słowach jakie napisałaś:
          > Aha, na moje pytanie - co to wszystko ma znaczyć, odpowiedział z nerwami,
          > "pozwól mi żyć moim życiem" i wyłączył archiwum gg

          oj blue_carpet nie wróżę Ci szczęścia u boku tego faceta. Ja bym się poważnie
          zastanowiła nad tym ślubem.
          • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:03
            Jestem załamana:(
            • elein Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:07
              ty sie nie załamuj tylko działaj!! jak go nie wyrzucisz teraz przyłapawszy go
              na zdradzie to potem rozmyje sie wszystko i bedzie cie po slubie zdradzał i to
              za Twoja kasę!!
              wywal darmozjada i szanuj się na przyszłaśc, nie badz głupiutką naiwną gąską,
              utrzymanek ktory cie jeszcze zdradza??? bleeeeeeeee....
              • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:17
                Nie mogę wystawić mu walizek, bo mieszkam w jego mieszkaniu. Nie wiem czy dam
                radę wyprowadzić się. Mieszkam w obcym mieście, z daleka od rodziców i
                przyjaciół. Podziwiam kobiety, które potrafią wybrnąć z takich sytuacji.
                Jest mi cholernie ciężko.
                • elein Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:21
                  poszukaj mieszkania, za pieniadze ktore zaoszczedzisz na utrzymywaniu
                  darmozjada cos wynajmiesz. patrz w przyszłość. tam ci bedzie lepiej bez niego.
                  to pewne.
        • lacido Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 21:52
          moze to było "pozwól mi żyć moim drugim życiem"?
        • agatelek2 Re: Nic z tego nie rozumiem 20.07.07, 20:04

          Odpowiadasz na :

          blue_carpet napisała:

          > Aha, na moje pytanie - co to wszystko ma znaczyć, odpowiedział z nerwami,
          > "pozwól mi żyć moim życiem" i wyłączył archiwum gg

          Matko co za dupek skończony........
    • qw994 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:08
      Teraz jesteś załamana, ale za jakiś czas będziesz się cieszyć, że nie było
      żadnego ślubu i że odkryłaś, to co odkryłaś. Gwarantuję.
    • iberia.pl Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:09
      dobrze, ze romans wyszedl na jaw przed slubem....pogonic takiego, niech spada
      do Asi.
    • betti22 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 15:19
      blue_carpet napisała:

      Aha, na moje pytanie - co to wszystko ma znaczyć, odpowiedział z nerwami,
      "pozwól mi żyć moim życiem" i wyłączył archiwum gg


      no to pozwol mu zyc jego zyciemm...i wygon chu..a w cholere...i prosze Cie
      tylko mi nie mow ze mu wybaczysz i dasz szanse...moja znajoma wyszla za maz i po
      miesiacu dowiedziala sie ze jej maz od dawna ma romans i spal z ta zdzir.a nawet
      w dzien oswiadczyn...rozwidla sie jak tylko sie dowiedziaal...a Ty badz paana
      ktora bedzie miec faceta ktory Cie bedzie szanowal i kochal a nie mloda
      rozwodka bo gwarantuje ze jak wyjdziesz za niego to dalej cie bedzie zdradzal...
    • nangaparbat3 Jak widać można 14.07.07, 15:21
      Ciebie wybrał na zonę, Asie na kochanke. Moze chce przezyc to i owo nim sie
      ozeni, bo zamierza byc Ci wiernym małzonkiem. ale to nie na pewno.
      Miałam koleżankę, która kochajac bardzo narzeczonego zafundowała sobie na
      wakacjach skok w bok, po "potem juz nie bede mogla". Nawet dwie takie kolezanki,
      ze studiow - moze wiecej osób tak robi, ale sie nie chwala.

      Ale przede wszystkim: gdyby mi sie facet oswiadczał na kolanach, to bym sie
      bardzo zaniepokoiła, ze cos kręci.
      • blue_carpet Re: Jak widać można 14.07.07, 16:37
        Ale jak można wzruszyc się na własnych zaręczynach, kiedy myśli się o kims
        innym. Może on naprawdę jest chory?
        • nangaparbat3 Re: Jak widać można 14.07.07, 18:59
          rzecz w tym, ze jak się naprawdę wzrusza, to nie pada na kolana.
    • obca1 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 17:49
      > W środę okazuje się, że romans z Asią jest w pełni rozkwitu. Sprawdziłam
      > archiwum gg.

      a można wiedzieć co tam znalazłaś? czasami dodajemy sobie pewne rzeczy zupełnie niepotrzebnie..
      trudno mi uwierzyć, że ktoś chce się żenić i już przed ślubem ma romans na boku..to trochę bez sensu
      • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 18:09
        mówił, że zaczyna coś do niej czuć, że jest cudowna itp. że ma nadzieję że
        wkrótce się spotkają, że tak to wszystko się zaczyna... ona do niego dzwoniła...
        więc jak to inaczej rozumieć?
        zabiera się do rzeczy ...
        • obca1 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 18:14
          to może rzeczywiście ma jakieś problemy z głową :/
          • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 18:27
            To nie wszystko. Opowiada tym dziewczynom, że pracuje w superfirmie, że
            proponują mu awans, że wyjeżdża na delegacje zagraniczne, że chętnie by je
            zabrał, że ma duże osiągnięcia... Jak można tak oszukiwać i potem jeszcze mieć
            nadzieję na spotkanie. Wysyłał im też zdjęcia z naszego wypadu, jako jego wyjazd
            w delegację
            Przecież to paranoja jakaś
            • obca1 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 18:29
              jeśli tak..to doskonały przykład wirtualnego bytu..prawdopodobnie w ogóle by się z żadną Asią nie spotkał..bo wyszlyby na jaw wszystkie kłamstwa..
              no ale to niewiele zmienia pewnie..
              • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 18:33
                Nie byłabym tego taka pewna. Któraś z pierwszych dziękowała mu, że mogła poczuć
                jego zapach i bliskość.
                Ciągnie mnie na wymioty jak to piszę
                • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 18:52
                  blue_carpet napisała:
                  > Ciągnie mnie na wymioty jak to piszę

                  niech Cię lepiej ciągnie do szafy z Twoimi rzeczami i pakuj je
                  • mini_kks Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 12:53
                    Dziewczyno, UCIEKAJ! Dasz sobie radę.
                • obca1 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 19:03
                  > Nie byłabym tego taka pewna. Któraś z pierwszych dziękowała mu, że mogła poczuć
                  > jego zapach i bliskość.

                  może jej wysłał stare skarpetki :D
                • kunegunda_reich Ja też nic nie rozumiem 14.07.07, 22:43
                  UTRZYMUJESZ ego ch.ja przez 5 lat?!!!! Przecież ten facet to męska prostytutka!
                  I to nie chodzi o to, że nie pracuje (choć moim zdaniem powinien - jeśli nic nie
                  umie to może ulice zamiatać) a o jego stosunek do ciebie.
                  Kobiety to czasem idiotki! Ble, ble o wielkiej milości...a ty babo rób na mnie a
                  ja cię mam w d.pie i szukam kolejnej naiwnej (Asia).
                  Brawo.
        • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 18:50
          > mówił, że zaczyna coś do niej czuć, że jest cudowna itp. że ma nadzieję że
          > wkrótce się spotkają, że tak to wszystko się zaczyna... ona do niego dzwoniła..

          Matko jedyna dziewczyno!! Póki jest u rodziców, Asi i tych innych z netka pakuj
          się i uciekaj, pod jego nie obecność będzie łatwiej. Na co TY czekasz?? On sobie
          romansuje na boku, takie milusie słowa mówi do Asi, Asi wyznaje że jest cudowna
          itd. a Ty jeszcze z nim jesteś a co najgorsze utrzymujesz go i na dodatek
          przyjęłaś jego oświadczyny. blue_carpet uciekaj póki nie jest za późno. To
          małżeństwo/związek z tym facetem nie ma szans, zniszczysz się. On nie jest
          ciebie wart. Ślub go nie zmieni, nadal będzie Cię zdradzał i nadal będziesz na
          niego harować. Wiem że trudno tak po 5 latach odejść ale to dla Twojego dobra,
          na początku będzie Ci trudno i ciężko itd. ale czas leczy rany i za jakiś czas
          będziesz się cieszyła że odeszłaś od niego. Nie martw się na pewno znajdziesz
          kogoś innego, kogoś kto w pełni zasługuje na ciebie
          • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 19:11
            Wiem, że macie rację. Muszę tylko znaleźć siłę na to wszystko. W tej chwili
            niestety nie mam. Chyba zaraz się położe spać i wstanę dopiero w poniedziałek do
            pracy.
            Może to i dobrze że jestem teraz sama. Muszę sobie to wszystko poukładać.
            Tydzień temu przygotowania do ślubu, dzisiaj pakowanie walizek. To wszystko za
            szybko się dzieje jak dla mnie. Za szybko
            • njeduza Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 21:59
              Posłuchaj, przeżywam wlaśnie coś podobnego, tyle że nie mam jasnej sytuacji - i zazdroszczę ci, że ją masz, przynajmniej nie masz wątpliwości. Wiem, że to boli, ale gwarantuję ci, że za jakiś czas będziesz się z tego śmiać. Znajdziesz lepszego. To szmata, nie facet. Straszna szmata.
              • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 07:45
                Njeduża, przykro mi że przeżywasz to samo. Może chcesz pogadać. Razem będzie nam
                łatwiej. Jak coś pisz na priva.
    • ofelia1982 Re: Nic z tego nie rozumiem 14.07.07, 19:19
      zadzwon do Asi i zapytaj czy wie, ze podkrada komus faceta.
      A faceta rzuc niestety:(
    • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 07:43
      Dziękuję Wam za wszystko Dziewczyny.
      Dzisiaj obudziłam się w trochę lepszym nastroju, może z powodu pięknej pogody.
      Tak się zastanawiam, czy jechać gdzieś nad wodę odpocząć, czy zasuwać do marketu
      po puste kartony. Jak pomyślę przez chwilę o niedalekiej przeszłości, to czuję
      że ogarnia mnie paraliż.


      • hanna811 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 10:38
        blue_ wiem, ze odczowasz strach przed tym co nieznane, niezplanowane, bo
        wydawalo sie, ze juz sobie "ulozylas zycie".
        Ale zastanow sie jak bedzie Twoje zycie wygladalo po slubie. Ten papierek czesto
        dziala jak gwarancja, ze ktos zostanie przy nas a my juz nie musimy sie starac.
        Bierzesz pod uwage to, ze on moze sie zmienic na gorsze?
        Skoro teraz nie ma pracy, panienki na boku co bedzie po slubie?

        Najgorsze jest to, ze on teraz nie widzi problemu. Nie czuje sie winny tylko
        Ciebie obarcza odpowiedzialnoscia. (bo sie awanturujesz)

        Uciekaj z tego toksycznego zwiazku. Popros go zeby zostal u rodzicow, zebys
        miala czas na wyprowadzke. Nawet mu nie mow tylko wyprowadz sie. Bo jesli
        spotkasz sie z nim bedzie Ci jeszcze ciezej.

        Uwiez mi, ze nie warto sie wiazac, bo tak zaplanowalismy, znamy sie 5 lat itd.
        Szczescie czeka na Ciebie :)

        Glowa do gory i po kartony!
        • magd.a Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 10:40
          po slubie połowę rzeczy, które kupisz za SWOJE pieniadze a które dziś możesz
          spakować do kartonu, będziesz musiała mu zostawić :0)
      • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:19
        >Tak się zastanawiam, czy jechać gdzieś nad wodę odpocząć, czy zasuwać do marketu
        >po puste kartony.

        Hmmm ... pierw jedź po te puste kartony, i póki go nie ma spakuj się, a później
        jedź zrelaksować się, odpocząć nad wodą najlepiej z jakąś zaufaną koleżanką
        albo i sama jak wolisz.
    • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 10:28
      pisz blue_ co postanowiłaś, będziemy dodawać Ci sił, jeśli potrzebujesz więcej czasu zadzwoń i powiedz Mu, żeby pobył jeszcze u mamusi, bo potrzebujesz przemyśleć sprawy. Pogadaj w pracy, może ktoś zna jakiś kąt, gdzie mogłabyś pomieszkać zanim znajdziesz coś swojego.
      Trzymam kciuki
      • amdziata Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:25
        A ja bym jeszcze wydrukowała to archiwum z jego rozmów z tymi laskami przed
        wyprowadzką. Ot tak, jakby się jego mamusia czepiała, to bym jej rzuciła przed
        nos powód. A teraz leć po te kartony i nie zastanawiaj się kobieto!
    • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:29
      Przed chwilą dzwonili jego rodzice z pytaniem co się stało. Podobno wczoraj
      strasznie płakał u rodziców, i mówił że kocha tylko mnie i nie wyobraża sobie
      dalej życia.
      • magd.a Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:33
        a Ty byś sobie wyobrażała życie kiedy jedyne źródło gotówki i zapewniania
        beztroskiej wygody chce cię opuścić?
        mały szantażyk emocjonalny na Tobie nie zaszkodzi... tyle lat się nim
        zajmowałaś i wszystko pod niego robiłaś, że ma nadzieję że jak znowu postraszy
        depresja i swoim załamaniem to nie odstawisz go od cycka...
        • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:39
          Tak mnie wytresował, że żal mi go w tej chwili. Co się ze mną dzieje?
          • magd.a Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:46
            i on na to liczy! tyle lat żerował na Twoim poczuciu winy, ze on ma dołek więc
            ty Musisz się nim zajmowac i pracowac na dwóch, że doskonale wie że udawanie
            biednego nieszczesliwego misia to na ciebie niezawodny sposób, zebys zrobiła co
            on sobie życzy. To szantaz emocjonalny ktoremu Ty ulegasz. Na ten moment jestes
            zakochana-wspołuzależniona. Moze masz zanizone poczucie własnej wartości
            dlatego tak łatwo Tobą mannipuluje? Jest taka ksiązka "Kobiety które kochaja
            za bardzo" czy cos takiego "On ją (cos tam)a ona za nim szaleje" ... to proste
            mechanizmy, a jak akceptujesz tkwienie w układzie w którym facet cie
            wykorzystuje od tak dawna to musisz teraz mocno o Siebie zawalczyć!
          • hanna811 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:50
            Powiem jedno uciekaj od niego puki masz teraz powod. To nie jest zdrowy uklad.
            Wiem, ze nie latwo odejsc od osoby, ktora wysyla sprzeczne sygnaly.
            Z jednej strony jest super (obiadki, sex) z drugiej ta niepewnosc...

            I jesli teraz nie podejmiesz odwaznej decyzji, to zapewniam Cie, ze ta
            niepewnosc gdzie on jest, brak pracy itd zniszczy Ciebie i jego.
            Ten zwiazek nie moze funkcjonowac.

            Zostawiajac go zrobisz sobie przysluge i jemu.

      • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:38
        "a Ty byś sobie wyobrażała życie kiedy jedyne źródło gotówki i zapewniania
        beztroskiej wygody chce cię opuścić?" pięknie hasło magd.a a jakie trafne !!
        Blue_ nie daj się!!
        • hanna811 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:45
          Dokladnie!

          Tak jak napisalam wczesniej:
          Najgorsze jest to, ze on teraz nie widzi problemu. Nie czuje sie winny tylko
          Ciebie obarcza odpowiedzialnoscia. (bo sie awanturujesz)

          Mam nadzieje, ze podjelas decyzje i nie wezmiesz calej winy na siebie!
          Blue nie daj spaprac sobie zycia!

          Przeciez on Ciebie ewidentnie wykorzystuje a nie kocha!

          Ja znam ten typ, ten typ tak ma :(
          • rezurekcja Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:58
            Sluszniescie dziewczyny powiedzialy.
            Jesli facet teraz prezentuje nieodpowiedzialny stosunek do zycia, potem nie
            bedzie lepiej.
            Slub zmienia tylko stan cywilny, nic wiecej.

            Blue_, wiem,ze to boli. ALe odpłaczesz swoje i bedzie lepiej.
          • inspirationlane Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 11:58
            nie będe oryginalna - odejdź od niego,
            kwestia finansowa - poradzisz sobie, bo zamiast dwóch osób będziesz utrzymywać
            jedną (siebie),
            kwestia psychiczna - tu będzie trudniej, ale jeżeli uśiwadomisz sobie, że to
            jest chory związek (bo jest), to dalej już bedzie tylko łatwiej,
            i nie daj się wpędzić w poczucie winy ("ja Cię kocham, a Ty odchodzisz", "nie
            potrafię bez Ciebie żyć" itd),
            bądź silna... i przede wszystkim konsekwentna,
            dobrze, że widzisz problem - to już dobry kierunek
            tzrymaj się ciepło
      • magda8887 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:27
        > Przed chwilą dzwonili jego rodzice z pytaniem co się stało. Podobno wczoraj
        > strasznie płakał u rodziców, i mówił że kocha tylko mnie i nie wyobraża sobie
        > dalej życia.

        blue_carpet on jest chory psychicznie. Jakby rzeczywiście kochał tylko Ciebie to
        by się starał, znalazłby pracę aby jakiś byt Ci zapewnić i nie byłoby tych
        panienek z netka (Asia). On tylko gra przed rodzicami zbitego biednego pieska.
        On wie dobrze co robi, zrzuca całą winę na Ciebie, swoich rodziców buntuje
        przeciwko Tobie. Może on już czuje Ty zaczynasz mieć tego dość i wyczuwa że
        myślisz o rozstaniu. I teraz trzęsie tyłkiem kto będzie go otrzymywał, no i może
        teraz udaje takiego pokrzywdzonego w oczach rodziców z myślą że jakby coś to
        rodzice wezmą go pod swoje skrzydełka.
        blue_carpet my wszystkie tu dziewczyny dobrze Ci radzimy zostaw go, nie marnuj
        sobie życia z takim palantem, bo życie jest tylko jedno i warto przeżyć go
        szczęśliwe. Ty w pełni zasługujesz na szczęście, bo sądzę że jesteś wartościową
        kobietą.
    • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:16
      Przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Nie wiem czy dobry, bo ja już nic nie wiem.
      Na pewno bardziej realny dla mnie.

      Może po prostu spakować podstawowe rzeczy (jest tego i tak bardzo dużo) i
      powiedzieć mu, że wyprowadzam się na jakiś czas, do momentu kiedy udowodni, że
      jest w stanie być odpowiedzialny, znajdzie pracę itp.

      Czy to nie będzie naiwnym posunięciem?
      • hanna811 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:25
        A chcesz byc przez CALE ZYCIE z czlowiekem, ktory bedzie Cie oklamywac?

        To, ze sie zmieni, po to zebys wrocila, na pewno nie rozwiaze problemu.

        Blue przeciez on nie zdradzil Ciebie raz, on taki jest.
        Stale bedzie mial kogos na boku Asie, Basie, Kasie....
        Stale jakis problem, ktory bedzie mu przeskadzal znalesc prace...

        Dlaczego boisz sie zawalczyc o SIEBIE?
        Wyrwij sie z tego. Poznasz nowych ludzi. Idz na kurs jezykowy za te pieniadze...
        Wyjedz gdzies.

        Swiat sie nie konczy na nim. Chociaz tak wyglada to teraz.
        Pomysl: Jesli cos sie konczy, to MUSI sie cos nowego zaczac!

        Glowa go gory i po kartony! :)

      • inspirationlane Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:27
        szczerze? moim zdaniem - naiwne i po prostu głupie (bez obrazy),
        wiem, że łatwo mówić stojąc z boku (bo to nie mnie dotyczą emocje), ale
        odpowiedz sobie sama na pytanie: będziesz potrafiła mu zaufać po tym, co się
        dowiedziałaś? i przede wszystkim, naprawdę tak bardzo Ci na nim zależy?
        może on i znajdzie pracę, ale charakteru raczej nie zmieni
      • kunegunda_reich Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:32
        blue_carpet napisała:

        > Przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Nie wiem czy dobry, bo ja już nic nie wiem
        > .
        > Na pewno bardziej realny dla mnie.
        >
        > Może po prostu spakować podstawowe rzeczy (jest tego i tak bardzo dużo) i
        > powiedzieć mu, że wyprowadzam się na jakiś czas, do momentu kiedy udowodni, że
        > jest w stanie być odpowiedzialny, znajdzie pracę itp.
        >
        > Czy to nie będzie naiwnym posunięciem?

        Będzie. Bo zamiast sobie ulożyć życie będziesz czekać aż on się zmieni
        (oczywiście pod twoim wplywem). A ludzie się nie zmieniają. On ma charakter
        pasożyta i już. Jak ciebie nie będzie to znajdzie sobie inną "gospodynię" do
        pasożytowania (chyba już znalazl).
      • rezurekcja Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:36
        blue_carpet napisała:

        > że wyprowadzam się na jakiś czas, do momentu kiedy udowodni, że
        > jest w stanie być odpowiedzialny, znajdzie pracę itp.

        a on sie zaleje lzami, powie, ze bez Ciebie zyc nie moze, zebys mu dala szanse,
        ze przesadzasz, ze sie czepiasz, ze Asia to tylko kolezanka z Netu, ze...

        > Czy to nie będzie naiwnym posunięciem?

        Dawaj szanse raz, nigdy dwa.
        Niewatpliwie rozmawialiscie niejeden raz o tym, zeby poszukal pracy. No i ?...
        • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:48
          Dzięki Kochane,
          Jadę odpocząć na słoneczku, kupię jakąś gazetę, może uda mi się ją przeczytać ze
          zrozumieniem.
          On przyjeżdża jutro wieczorem więc mam jeszcze chwilę.
          • hanna811 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:50
            Wydaje mi sie, ze jednak idziesz przeczekac...

            Szkoda. :(
            • inspirationlane Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:56
              ja też mam takie wrażenie...
              ale to Twoja decyzja
              powodzenia - bo chyba będzie Ci potrzebne
            • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 12:56
              Obiecuję Wam i sobie, że zrobię wszystko, żeby mnie dalej nie wykorzystywał.
              Muszę to zrobić! Muszę!
              • hanna811 Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 13:03
                Obiecuję Wam i sobie, że zrobię wszystko, żeby mnie dalej nie wykorzystywał.

                najlepiej odejsc...
                A jak Ty chcesz to zrobic mieszkqajac z nim?

                Tak bardzo chcialabym Ci uswiadomic, ze robisz sobie krzywde. Ale niestety nic
                na sile :(

                Powodzenia
          • magd.a Re: Nic z tego nie rozumiem 15.07.07, 13:00
            tylko błagam! nie wychodź za niego za mąż! przez 5 lat nie potrzebowaliscie
            slubu to teraz tym bardziej się nie śpiesz, najwczesniej za kolejne 5 lat! bo
            facet jest LEWY, i szcześliwa to Ty z nim nie pobedziesz... A jesli sie okaże,
            że faktycznie jest chory psychicznie, to nieważne jakie jaja będzie ci wyrabiał
            ale nawet rozwieźć się z nim nie bedzie ci wolno bo takie jest prawo!!
            (bo widze, ze wolisz byc z kimkolwiek, nawet za cenę wykorzystywania cię i
            ponizania,.. niz zostać w pojedynkę...)
          • sapalka1 Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 14:43
            Byliście ze soba 5 lat tak? i zdradzal cie jak sie okazalo tak?i myslisz ze cos sie zmieni po takim ultimatum, po jego obietnicach ewentualnych ze sie poprawi? no chyba zartujesz! % lat wykorzystywał cie mniedzy innymi finansowo, nie wiadomo jak dlugo zdradzal: fizycnzie, emocjonalnie. Chce zyc swoim zyciem. I ty masz watpliwosci? i ty chcesz dawac szanse? kobieto, toz to pasozyt - najdelikatniej mowiac, znikaj z jego mieszkania i tyle, zawqsze znajdzie sie cos do wynajecia, rodzicom powiedz bez owijania w abwelne ze cie zdradzal i koniec piesni. On teraz placze, manipuluje toba i zrzuca wine na ciebi, nie no szmata nie facet.
            Pomysl co by sie dzialo gdybys byla po slubie z malymi dziecmi.Pomysl ze wowczas okazaloby sie ze cie nadal zdradza (a skoro do tej pory nie mial oporow po slubie sie to nie zmini). Milego pakowania
      • kryzolia Re: Nic z tego nie rozumiem 17.07.07, 13:42
        podoba mi sie ten pomysł. Myslę również, że z tamtymi dziewczynami to z nudów,
        nie ma pracy więc myśli o głupotach...POstaw na swoim,będiesz miała punkty do
        przodu na całe życie, ilekroć w przyszłości przyjdzie MU mysl o zdradzie
        przypomni sobie że potrafisz być konsekwentna...
    • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 10:58
      blue_, i co u Ciebie ?? Co postanowiłaś
      • april_12 Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 14:50
        Właśnie to samo miałam napisać - napisz co u Ciebie. Trzymam kciuki za to żebyś
        miała dużo siły i potrafiła odejść od krzywdziciela:)pozdrawiam
    • hanna811 Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 18:45
      Pewnie sie godza

      :(

      ech...
    • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 19:39
      Nie przyjechał. Olał mnie. Zadzwonił w ciągu dnia i powiedział, że jak nie
      przyjedzie na 19:00 to przyjedzie dopiero jutro. Na dodatek wyłączył komórkę.

      Co ja w nim jeszcze widzę?
      Chyba oszalałam.
      • mini_kks Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 19:50
        Na pewno oszalałaś. Idź po te kartony, jeśli jeszcze po nie nie poszłaś (a
        pewnie nie poszłaś).
        • april_12 Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 20:25
          zachorowałaś na złego faceta:( masz dwa wyjścia: 1.leczyc się
          (kartony+wyprowadzka) 2.doprawić się jeszcze bardziej, a to wiąże się z
          komplikacjami.

          Wierzę w Twój rozsądek. I trzymam kciuki za wyprowadzkę!
      • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 20:19
        Jego zachowanie jest obliczone na efekt, nikt nie lubi nie wiezieć co jest grane. Spróbuje wszystkiego, musisz być przygotowana. Będzie płakał u Twoich stóp a potem krzyczał na Ciebie, a potem szantażował, że się zabije a potem wyzywał Cię... i tak na zmianę. Ja to przeżywalam i poobserwowałam kilka koleżanek zrywających długie związki.
        Musisz być dzielna i nie dać się
        • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 20:44
          Wiem że tak będzie. Znam to zachowanie. Rozstawaliśmy się już kilka razy.
          Niestety bez rezultatu.
          • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 20:52
            piszesz o faktach, a co czujesz ?? Bo w podobnej sytuacji każdy poczuje coś innego. Tak pomyślałam sobie, że kategorycznie każemy Ci pakować kartony a czego Ty chcesz?? Czy chcesz dać Mu jeszcze szansę? Napisz o sobie.
            Pozdrawiam Cię serdecznie
      • qw994 Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 20:51
        > Nie przyjechał. Olał mnie. Zadzwonił w ciągu dnia i powiedział, że jak nie
        > przyjedzie na 19:00 to przyjedzie dopiero jutro. Na dodatek wyłączył komórkę.

        Może właśnie załatwia sobie nowe źródło utrzymania (Asia)?
    • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 21:07
      Co czuję? Mam w sobie dwa odczucia. Z jednej strony czuję że go kocham:(,
      niestety:( Z drugiej strony wiem, że w takiej sytuacji nie możemy być razem.
      Wiem też, że to mało rozsądne, głupie i że sama sobie szkodzę. Jednocześnie mam
      taką małą iskierkę nadziei, że strzeli mu coś w tej głowie i zacznie normalnie
      myśleć.
      Wiem. Jestem naiwna
      • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 21:30
        A jaka jest szansa,że zacznie normalnie myśleć?
      • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 21:37
        nie myślę, że jesteś naiwna, myślę, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji, że czujesz się zdradzona i rozczarowana. Zrobiłaś dużo, żeby było dobrze (utrzymywałaś Go) a On odplacił się zdradą, to musi bardzo boleć. Ale dawał Ci jakieś poczucie bezpieczeństwa, całował na dzieńobry itp więc nie chcesz tego stracić. Tylko jaką cenę można zapłacić za to.
        Trzymam kciuki
        • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 21:56
          Kiedyś nie mogłam pojąć, co widzą kobiety w tego typu facetach, dlaczego nie
          mogą po prostu odejść. Byłam pewna, że w razie zdrady odejdę. Teraz mam z tym
          problemy. Sama siebie nie poznaję
          • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 22:37
            rozumiem Cię, boisz się opuścić swoją małą stabilizację. Nieznane niebo jest straszniejsze od znanego piekła. To Twoje życie więc Twoj decyzja. Ja ściskam Cię ciepło.
            • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 23:15
              Dziękuję za zrozumienie i uściski Aguś.
              Dziękuję Wam wszystkim Kobietki, jesteście kochane.
              • ataharika Re: Nic z tego nie rozumiem 16.07.07, 23:44
                to toksyczny związek.Dlatego tak mocno Cię trzyma. Może z porad psychologa
                skorzystasz? Bo trudno ci bedzie się od niego odciąć, on zrobi wszystko żeby
                cię znowu przyszpilić i zatrzymac.
                • elektrokapusciocha Re: Nic z tego nie rozumiem 17.07.07, 12:17
                  Blue, zalosne to jest. Facet Cie oklamuje, zdradza, zeruje na Tobie, jeszcze
                  Toba ohydnie manipuluje, szantazuje Cie i wykorzystuje, a Ty w dalszym ciagu
                  chcesz z nim byc? Czekasz az wroci, chcesz zyc dalej jakby nigdy nic? I jeszcze
                  pozwalasz mu byc OFIARA? W tym wypadku zadne wyprowadzanie sie " na niby" czy "
                  na jakis czas" nie zda egzaminu. Bo on sie nie zmieni, to jakis chory czlowiek
                  jest. A jesli nie chory, to po prostu ZLY.
                  A Ty go wciaz kochasz, nie badz idiotka! Odetnij sie od niego i zacznij zyc na
                  nowo, bo potem obudzisz sie w wieku 50lat z poczuciem, ze zmarnowalas sobie zycie.
    • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 17.07.07, 17:12
      i co ten Twój wymyślił ?? czy bierze Cię na przetrzymanie aż zmiękniesz ??
      • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 17.07.07, 21:36
        Nie ma go. Dzwoniłam do jego rodziców. Powiedzieli, że wczoraj wyszedł z domu.
        Oznacza to, że nie spał u rodziców. Fajnie
        • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 17.07.07, 22:00
          i co Ty na to??
        • hanna811 Re: Nic z tego nie rozumiem 17.07.07, 23:22
          1. Blue wyjdzie jeszcze na to, ze to Ty bedziesz go prosic zeby wrocil.

          2. Nie pomyslalas o tym ze on Ciebie tak na prawde nie kocha?
          Jesli kocha, to tylko siebie lub wygodne zycie z Toba.

          Dziewczyno w co Ty sie wpakowalas?
          Wiem, ze moze nie znam sytuacji i dlatego dosyc ostro pisze.
          Ale on na prawde nie jest wart Ciebie :(
    • agaduch Re: Nic z tego nie rozumiem 18.07.07, 16:34
      co u Ciebie ?? Bardzo zaangażowałam się w Twoją historię a jutro jadę na wakacje i ciekawa jestem zakończenia.
    • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 18.07.07, 20:28
      Przyjechał. Odezwę się jutro
      • mini_kks Re: Nic z tego nie rozumiem 18.07.07, 20:56
        Bądź dzielna i miej jaja. Nie męcz się z nim już.
      • maleme uciekaj !!!! 18.07.07, 22:25
        jakbym czytała swoje własne posty sprzed 6 lat.... Co do joty ;((
        Na dodatek to ja mu szukałam pracy, poświęcając swój czas, kasę, emocje i
        wszystko. On siedział w necie.
        Z pewną Grażynką doprowadziłam do konfrontacji: miałam jej numer telefonu,
        ustaliłyśmy, że wpadnie do mnie jako dawna znajoma. Wypie..łam ch..ja. Potem się
        dowiedziałam, ze zamieszkał u Grażynki, która cały czas miała świadomość, że
        jest ktoś jeszcze. I wcale jej to nie przeszkadzało.
        Niestety, to nie koniec. Po kolejnych, różnych zwrotach akcji i paru latach
        wyszłam za niego za mąż.... Wstydzę się nawet to opisywać, nie mogę zrozumieć
        samej siebie sprzed kilku lat.
        Na szczęście ta historia ma happy end: od roku chodzę na terapię, a od miesiąca
        jestem szczęśliwie rozwiedziona ;) na rozprawie, ze łzami w oczach zapewniał, ze
        mnie kocha ;))
        Gdyby mnie naprawdę kochał, nie pozwoliłby mi tak ciężko harować.
        Gdyby mnie naprawdę kochał, nie używałby mojego komputera do zamieszczania
        ogłoszeń "miła i uśmiechnięta to Ty" w czasie, kiedy ja szukałam mu pracy.
        Nie opisywałby naszego wyjazdu do Kazimierza (zdjęcia też były) jako swojego
        Gdyby mnie kochał, ruszyłby doopę od kompa, kiedy płacząc tłumaczyłam, że ja nie
        mogę tak dłużej żyć
        Mój ex wirtualnie "pracował" jako "specjalista ds transportu w duzej firmie"
        ;))
        Moja terapeutka przez długi czas prawie krzyczała do mnie to, co jest teraz dla
        mnie jasne jak słońce i bardzo bym chciała, żeby było jasne dla Ciebie:
        ON SIE NIE ZMIENI !!!!
        Piszę nie po to, żeby się wywnętrzać, ale chcę Ci oszczedzić kilka lat życia.
        Pakuj się
    • kornelka21 Re: Nic z tego nie rozumiem 19.07.07, 00:38
      Wyawal darmozjada z domu! Aż żal czytać jak młode i zaradne kobiety meczą się
      jak z kulą u nogi z jakimś nieudacznikiem! Nie daj się, skoro przez 5 lat
      palcem nie ruszył to po co Ci taki facet.
      pozdrawiam
    • naga_bron Re: Nic z tego nie rozumiem 19.07.07, 19:35
      blue_carpet... i co u Ciebie?? mam nadzieje ze kopnelas chu..a mocno i
      poslalas na drzewo i nie dasz sie omotac znow...:(
    • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 20.07.07, 19:15
      Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie. Powiedziałam, że jak nie znajdzie pracy do
      końca tygodnia - wyprowadzam się. Dzisiaj powiedział, że ma pracę. Zobaczymy co
      będzie dalej. Powiedziałam sobie, że to ostatnia szansa. Jestem teraz
      silniejsza. Przynajmniej tak mi się wydaje. Trzymajcie kciuki.
      Ściskam Was mocno!
      • inspirationlane Re: Nic z tego nie rozumiem 20.07.07, 19:31
        problem w tym, że tu nie chodzi tylko o pracę, ale o to, kim on jest naprawdę -
        pasożytem żerującym na Twoich uczuciach,
        popracuje miesiąc i sytuacja wróci do normy...
        poza tym ja naprawdę Cię nie rozumiem - jesteś w stanie mu zaufać, tak po
        prostu? jesteś w stanie zmarnować sobie życie?
        dziewczyno, opanuj się, bo za kilka lat będziesz miała poczucie zmarnowanego
        życia
      • mini_kks Re: Nic z tego nie rozumiem 20.07.07, 20:52
        Ty głupia kobieto... Ma pracę? Jaką? Asia łoży na jego utrzymanie?

        No, ale Twoja decyzja...
      • naga_bron Re: Nic z tego nie rozumiem 21.07.07, 00:44
        a powiedzialas mu ze jak nie rzuci Asi to niech spada??

        blue ..nie wydaje mi sie zebys postapila wlasciwie..skoro Cie zdradzal z
        premedytacja..to nie byla jednorazowa zdrada po pijaku..to byl romans z tego co
        pisalas..

        nie rozumiem jak ludzie moga budowac zwiazki bez zaufania..przeciez taki zwiazek
        konczy sie predzej lub pozniej..no ale to twoja decyzja..
        • blue_carpet Re: Nic z tego nie rozumiem 21.07.07, 10:16
          Wiem, że moja decyzja wygląda na głupią. Jednak muszę spróbować ostatni raz.
          Inaczej nie potrafię.
          Sytuacja wygląda następująco.
          W domu, oprócz chleba, nie ma nic do jedzenia. Ja jem śniadania i obiady w pracy.
          Rozmawialiśmy długo na temat Asi, braku pracy i innych problemów. Powiedziałam
          krótko. Jeśli jeszcze jeden raz powtórzy się którakolwiek z przykrych sytuacji -
          odchodzę. Jestem wstępnie spakowana. Temat ślubu został odłożony do momentu,
          kiedy udowodni, że będzie w stanie utrzymać rodzinę.
          W poniedziałek idzie do psychologa. Ma się sobą zająć.
          Zobaczymy jak to wszystko się rozwinie.

          Czuję, że nic z tego nie będzie, ale przynajmniej będę wiedziała, że robiłam
          wszystko...

          • ewik_75 chyba zartujesz... 21.07.07, 19:14
            facet Cię permanentnie zdradza, a Ty chcesz dać muszansę, jeśli będzie w stanie
            utrzymać rodzinę ???

            czyli wtedy może cię zdradzać dalej, tak?

            chyba przestałaś się szanować...
            • aga_ata Re: chyba zartujesz... 21.07.07, 19:27
              Przeczytalam wszystkie odpowiedzi i jestem zdruzgotana. Wszystkie Ci dobrze
              radzą, podpisuje się pod nimi rękami i nogami, a Ty co?
              Dawanie kolejnych szans to jest ... okropne! Ty się chyba panicznie boisz zostać
              sama, boisz się, że nie dasz sobie rady, a dasz! Kobiety sa silne i dają sobie
              radę w o wiele trudniejszych sytuacjach, a Twoja jest prosta jak drut!
              W każdym razie pozdrawiam Cię ciepło i licze, że kiedyś docenisz te rady:)
              • april_12 Re: chyba zartujesz... 21.07.07, 19:48
                blue...nie wchodź w to bagno głębiej, bo z czasem trudniej będzie wyjść. Wiem,
                co mówie - sama przez (krótki - na szczęście) czas pozwalałam na upokarzanie
                mnie (zdrad akurat nie było, co nie znaczy, że było miło i przyjemnie). W końcu
                zebrałam się w sobie i przez miesiąc nie odebrałam ani jednego jego telefonu,
                nie zamieniłam z nim ani jednego słowa. Było ciężko, nawet bardzo. Ale taka
                absolutna izolacja pomogła. Tobie radzę to samo - uciekaj póki możesz. Teraz po
                prostu dałaś mu czas na uśpienie Twojej czujności. Trzymam kciuki, ale za to,
                że znajdziesz tyle siły, żeby go zostawić. Pozdrawiam.
                • cioccolato_bianco Re: chyba zartujesz... 21.07.07, 20:48
                  i co? jak znajdzie prace to automatycznie mu zaufasz znowu? bogowie! przeciez
                  to nie ma nic wspolnego ze sklonnosciami do zdradzania, skoro lubi sie
                  dowartosciowywac flirtujac z panienkami w necie. zapytalas chociaz co robil tej
                  nocy kiedy nie byl ani u rodzicow, ani z toba w domu? ciekawe jaka bajke
                  wymyslil...
          • rezurekcja powazne decyzje 21.07.07, 20:34
            blue_carpet napisała:

            > Wiem, że moja decyzja wygląda na głupią. Jednak muszę spróbować ostatni raz.

            W poprzednich postahc byla wzmianka, ze juz mu kilka razy dawalas szanse.
            Dawanie zbyt czesto "ostatniej" szansy sprawia, ze druga strona zaczyna
            traktowac "ostatnia" jako cos zwyczajnego.

            > Inaczej nie potrafię.

            Plaster na sumienie. Ale ja Cie rozumiem.

            > W domu, oprócz chleba, nie ma nic do jedzenia. Ja jem śniadania i obiady
            > w pracy.

            Czy to znaczy, ze on sie aprowizuje sam?

            > Jeśli jeszcze jeden raz powtórzy się którakolwiek z przykrych sytuacji
            > - odchodzę. Jestem wstępnie spakowana.

            A czy ozn zrozumial o co Ci chodzi? Bo moze "przyczai" sie na miesiac, dwa...

            > Temat ślubu został odłożony do momentu,
            > kiedy udowodni, że będzie w stanie utrzymać rodzinę.


            Blue_carpet,
            1. a dlaczego chcesz wyjsc za niego za maz?
            2. I po co, co ma byc celem tego zwiazku?
            3. Czy w ogole chcesz za niego wyjsc?
            4. Jaki bedzie podzial obowiazkow domowych?
            5. Kto i jak beidze lozyl na rodzine? Wspolne konto czy osobne konta? Kto za
            co placi? Wiele klotni powstaje z przyczyn finansowych, zona daje swoja
            pensje na biezace utrzymanie domu i domownikow, maz daje swoja pensje na
            wieksze zakupy (lodowka, telewizor, komputer itd.) i potem sa teksty "ja za
            swoje wszystko tu kupilem".
            6. Czy zamierzacie miec dzieci? Ile? A jesli okaze sie, ze bedzie wiecej?
            7. Domniemywam, ze jestes na srodkach antykoncepcyjnych. Cyz masz do niego
            takie zaufanie,zeby odstawic tabsy?
            8. Czy chcialabys, zeby Twoj syn byl do niego podobny?
            9. Jak wyglada rozmowa miedzy wami, czy rozmiawiacie o tym, co Was rani, co
            si e Wam podoba, czy znacie swwje poglady polityczne i religijne?
            10. Slub koscielny? Mam ochote powiedziec, zebyscie sobie darowali taki
            wyskok. Do sakramentu jestescie absolutnie niegotowi, a watpie bardzo, ze
            _Was_ nauki przedmalzenskie przygotuja.

            To pytania do przemyslenia. Nie oczekuje odpowiedzi publicznie. Jemu tez pare
            z tych pytan nalezy zadac. Po co sie z Toba zeni, np?

            > W poniedziałek idzie do psychologa. Ma się sobą zająć.

            Ma termin wizyty czy tylko sie zdeklarowal?
            Rosjanie mawiaja "wierz ale sprawdzaj"

            > Czuję, że nic z tego nie będzie, ale przynajmniej będę wiedziała, że robiłam
            > wszystko...

            Z opisu sytuacji i rozwoju wydarzen tez dobrze nie wroze.
    • maleme Twój wybór 22.07.07, 00:43
      po raz kolejny przekonuję się, że każdy upiera się, że obowiązkowo musi zjeść
      swoją własną beczkę soli.....i na nic dobre rady.
      Trudno: Twoje życie - twój dżins
Inne wątki na temat:
Pełna wersja