kamila05061987
15.07.07, 22:45
mam ze sobą problem, a raczej inni mają ze mną...
jestem złośliwa, nie potrafie nad tym panowac, płacz sprawia mi przyjemnosc
gdy przykładowo moj facet zaproponuje mi wyjscie i zgodze sie , szykuje, a
zaraz wybucham płaczem z byle powodu i nigdzie nie ide, a on wychodzi
nie wiem czemu, ale lubie sie umartwiac, nakrecac, płakac bardziej niz gdzies
wyjsc, zreszta nie chce mi sie z nim nigdzie wychodzic zeby sie nudzic, to
juz lepiej posiedze sobie w domu, w zaden sposob mi nie dogodzi...
czy to jest choroba, czy moje przewrazliwienie??
ostatecznie i tak wole siedziec sama, bo nikt i nic nie wyprowadza mnie z
równowagi a wszelkie próby rozmowy ze mna powoduja jeszcze wieksza agresje z
mojej strony....
nie potrafie tego powstrzymac, bo jak probuje to chodze jak bomba przed
wybuchem...i musze sie rozładować!!!
powiedzcie proszę co sadzicie na ten temat? moze to niedojrzałosć
emocjonalna? mam 20 lat...i brak spokoju i równowagi wewnetrznej