ax4
23.06.03, 04:03
miasto na wschodnim wybrzezu USA /w nieduzym stopniu skazone polska
emigracja/, typowi amerykanie, firma w ktorej pracuje, jestem tu z przypadku,
nic ambitnego/, szczegoly bez znaczenia, firma w duzym
stopniu "sfeminizowana"
praktycznie w kazdym deprtamencie na kierowniczym stanowisku lesbijka /jak
wszystkie kobiety niektore glupie, niektore naprawde interesujace/ ulozona
mniejszosc /zonate, zonaci, bez problemow/ nie biora udzialu "w grze", wsrod
reszty kobiet dominuja jednak /jak to u wyzwolonych kobiet sukcesu/ panny,
starsze panny, panny z pieskiem lub kotkiem, starsze panny z kotkiem lub
pieskiem, czasami panny z dzieckiem, mlode rozwodki......istnieje kilka
plaszczyzn podzialow miedzy nimi..jak zawsze.
przez jakis czas wychodzilem z nimi na piwo, pograc w pool, ale za duzo
okazji ne bylo do blizszych spotkan, pozatym trzeba sobie wyrobic opinie
dobrego pracownika..ale nie mozna tak w nieskonczonosc...w piatek umowilem
sie z kilkoma osobami na piwo, przyszedlem kilka godzin pozniej, 5 wesolych,
podpitych kobiet /od 23 d0 35 lat/, z czego 3 naprawde ladne, po kolejnych
piwach rozpoczela sie ciekawa konwersacja, w trakcie ktorej kolezanki
uswiadomily mnie iz:
A- kobiety w stanach maja "nieco inna" pozycje nz w europie, stanowiska
kierownicze naleza do nich, finansowa niezaleznosc itd..najwazniejsze to to
iz jesli cos chca to to biora /takie wychowaniki "sexu w wielkim mieszcie"
i "A. Mcbeal" - co nie koniecznie oznacza ze wszystkie sa np. inteligentne i
piekne a ich zycie jest udane - to nie film/
B- czas sie blizej poznac
C- ja jestem dla nich "fresh meat"
/w trakcie konwersacji jak nie jedna to druga posiedzi na kolanach, pochwali
sie w ponetny sposob kolczykiem w pepku, czy tatuazem - te w miejscach
intymnych zapewne na pozniej/
w koncu jedna z nich mowi,
- wiesz, jest w pracy troche kobiet ktore chcialyby cie poznac, niektore
lepiej, wiecej jednak dla sexu /nie jestem typem macho i nie zmyslam/
- a ty
- tylko sex
- /zza jej plecow/ ja tez
glos w mojej glowie: Boze blogoslaw Ameryke !!! /jestem kawalerem i nie
zamierzam tu zostac, a moim losem zadzi przypadek/
wieczor ma sie ku koncowi, czas sie zbierac, z blondynka wiec umowilem sie ze
zaraz pojedziemy na kregle, z wyjatkiem jednej pozostal nie chca jechac /w
koncu przed nami wiele weekendow, nie spiesza sie/ ale wlasnie, z wyjatkiem
jednej: nie jest w moim typie, jest bardziej agresywna niz przecietna
agresywna amerykanka, najgorsze jest to ze jest nademna i moze mi narobic
klopotu w pracy, po krociutkich kreglach jedziemy do mnie /moj kumpel wjechal
na weekend/ , dalej nie mozna tego przeciagac , cos musi sie w koncu stac, w
koncu ta "zla" mowi
- ide spac na gore /!?!/ I IDZIE... po chwili slysze "mozesz mi tu pomoc z
posciela" /bezczelna!!/, druga tylko spojrzala "idz, pomoz jej i wracaj
szybko"
wchodze na gore /mysle ciagle o tej na dole/ patrze a ona juz w lozku stanik
ostentacyjnie lezy n progu tak ze malo sie nie zabilem,
- przeciez sobie poradzilas ?
- usiadz na chwile, musisz mi cos powiedziec /siadam niepewnie na brzegu
lozka swiadom ze to blad !!/
-co ?
- pocaluj mnie
nie czeka oczywiscie na odpowiedz i sama to robi/bardzo soczysty pocalunek/
jak w kazdym glupim filmi bywa slysze ta z dolu:
- wezme sobie jeszcze piwo !!!
- dobra
do tej na gorze
-musze isc na dol!
-przyjdz /brzmi to bardziej jak grozba niz propozycja/ co mnie tylko
zniechaca jeszce bardziej,
schodze na dol, rozmawiamu chwile, ona jest juz spiaca..
zalamany /acz szczesliwy/ rezygnuje
-idz na gore, tam jest jeszcze jeden wolny,
- dobra, moj nr telefonu zostawilam na telwizorze...
wlaczam telewizor, otwieram beznadziejne amerykanskie piwo, w tv jakis
sitcom....na gorze spia dwie kobiety...a ja na waskiej sofie z beznadziejnym
piwem i ogladajac sitcom, ale czuje swiety spokoj..w koncu
6 rano, schodza, zamykam oczy, udaje ze spie /takl najlepiej hehe/ slysze
warkot odjezdzajacych aut, uffff, ide spac na gore...mmmmmm
weekendy /jak sama nazwa wskazuje/ koncza sie, jutro spotkam obie w pracy,
moze juz tam nie pracuje, moze bede krotko,a moze skonczy sie na zwyklym "hi,
how are you?" "good and you" "grate!!!"
najwiekszy problem to to iz chce zostac w tej pracy bo nie narzekam na kase,
prace, okolice, ale nie mozna z wszystkimi trzymac, np. jedna z lesbijek /nie
cierpi blondynki/ bardzo mi pomogla itd, itp ....chce utrzymac dobra opinie,
i uprzejme stosunki z innymi /nikogo nie chce oszukac czy zranic/a bez
kobiet zyc nie mozna...jak to zrobic w mikroswiecie zdominowanym przez
agresywne kobiety ???????????
jak to rozegrac Drogie Panie, na dzis, jutro i nastepne miesiace ?
macie jakies rady ?
ps.
"seksmisja" dla mnie to juz nie jest komedia.