xtrinn
24.07.07, 12:20
cześć dziewczyny, chciałam się Was poradzić w pewnej nietypowej sprawie...
chodzi o nieporozumienia między mną a moim lubym dotyczące moich problemów z
cerą. Od wielu lat lecze się na trądzik, stosowałam masę środków, leczyłam się
u kilku lekarzy i jest tylko jedno lekarstwo, które pomaga mi skutecznie z tym
walczyć - antybiotyki. wiem, ze nie powinnam używać ich zbyt długo, ale
mieszczę się jeszcze w okresie stosowania zaleconym na ulotce, poza tym
wszystko jest pod kontrolą dermatologa.
nie chcę rezygnować z antybiotyków, bo jestem niesamowicie zadowolona z
efektów, nie musze chyba mówić że moje samopoczucie i własna ocena uległy
ogromnym zmianom:)
No i tu zaczyna się problem. mój chłopak jest zdecydowanym przeciwnikiem
stosowania leków, zwłaszcza antybiotyków, i ciągle próbuje mnie odwieść od ich
stosowania. dużo się interesuje tym tematem, naczytał sie o wszystkich
nwgatywnych skutkach. próbuje przekonać mnie , żebym stosowała mniej inwazyjne
metody (kosmetyki, zioła), ale ja juz próbowałam chyba wszystkiego i naprawdę
antybiotyki są jedyna skuteczną metodą:(
mówi, że 1000 razy bardziej woli mnie z trądzikiem niż z podziurawionym
żołądkiem i ciąłymi infekcjami, i że jemu w ogóle to nie przeszkadza. ż tym,
ze bardzo przeszkadza to mi :( walcze z trądziwkiem od lat, wiele już z tego
powodu wycierpiałam, docinki, kompleksy, wstyd i w ogóle, chyba nie musze
tłumaczyc.
Same rozumiecie, ze nie zamierzam wszystkiego zaczynac od początku, teraz,
kiedy wreszcie pozbyłam się największego mojego kompleksu.
Ciągle dochodzi między nami na tym tle do nieporozumień, do niego nie
docierają żadne argumenty, nie rozumie mnie zwyczajnie. Już nie wiem, jak mam
go przekonywać:(
Tylko proszę, nie piszcie "rzuc go", "on nie szanuje twoich przekonań", bo to
nie do końca tak. Poza opisanym problemem wszystko między nami układa się
idealnie, kocham go, wiem, że z wzajemnością i nie chcę , zeby między nami
były jakieś głupie spory. Jak go przekonać, ze w pewnych kwestiach chcę sama o
sobie decydować?