Moja przyjaciółka.....

25.07.07, 02:14
ma meża.
Ma tez dziecko, piekny dom, samochód, dobra pracę oraz możliwośc spełaniania
swoich zachwiewajek. Pośrednio dzieki mężowi.

Maz jest troche dziwny: humorzasty, małomówny, zimny.
Dlatego też odkąd znam moją przyjaciółkę zawsze ma ona kogoś na boku. Gdyby
tak tym "porożem" biedny maż miał mieszkanie poobwieszać-miejsca by nie
starczyło :/

Ostatnio miałysmy pierwsze spięcie podczas naszej znajomości: próbowałam się
dowiedziec czegoś nt sprawy która bezpośrednio mnie i męża jej dotyczyła.
Skończyło się tym że przyjaciółka moja zarzuciła mi iż powinnam zrozumieć,
nie wnikać i nie traktować jej meza bez szacunku i że jestem egoistką.

????????? To ja się pytam: kto tu kogo nie szanuje ?
Sprawę zostawiłam odłogiem, niesmak czuję od hipokryzji, pierwszy raz w życiu
w stosunku do niej.
Uwiera mnie to bardzo.
    • kruche_ciacho Re: Moja przyjaciółka..... 25.07.07, 15:12
      w ogóle olaliście mój problem!!!
      wrrrrrrr.....

      ;)
      • pani.misiowa Re: Moja przyjaciółka..... 25.07.07, 15:50
        wiesz, jest tak ze ludzie zawsze zostawiaja sobie wieksze prawo do krytyki
        i 'nieszanowania' bliskiej osoby
        a od osob postronnych, nawet przyjaciolek wymagaja szacunku dla swojej rodziny,
        niewazne jaka ona by byla
    • naga_bron Re: Moja przyjaciółka..... 25.07.07, 16:04
      po pierwsze podziwiam ze tak dlugo utrzymujesz ta przyjazn..ja wiem ze przyjazn
      jest mimo wad i wogole mimo wsyztsko..ale powiem Ci ze mialam taka przyjaciolke
      jak Twoja..ktora swojemu (wtedy jedzcze narzeczonemu) tak rogi przyprawial..ja o
      tym wiedzialam..do pewnego momentu sie nic nie odzywalam..a pozniej zaczely sie
      miedzy mna a nia spiecia bo nie moglam patrzec jak przytula swojego "misiaczka"
      po tym jak pol godziny temu "rz.nela" sie z tym pajacem na boku...i nasza
      przyjazn sie posypala bo ja nie potrafie zyc z tak zaklamanymi ludzmi...
      odbudowalysmy nasza przyzjazn dopiero jak ona sie uspokoila i skoczyla ze zdradami..


      no ale wracajac do meritum to nie dziwie Ci sie ze czujesz niesmak do jej
      hipokryzji..mysle ze skoro laczy was przyjazn to masz prawo wyrazic swoja opinie
      na ten temat..w koncu przyjaciolom nie mowisz tylko dobrych rzeczy ale i te
      zle..ja na Twoim miejscu powiedzialabym co mysle na temat jej zachowania.. i
      szczerze mowiac nie potrafilabym sie przyjaznic z taka osoba dluzej..ani nie
      moglabym patrzec na jej meza ktory jest notorycznie oklamywany...
    • menk.a Re: Moja przyjaciółka..... 25.07.07, 16:13
      Coś Ty temu mężowi zadała, że Twoja rodzona przyjaciółka tak Ci powiedziała?;PPP
Pełna wersja