p19761
26.07.07, 12:12
Jest mi tak przeraźliwie smutno, brak bliskości drugiej osoby wsparcia,
rozmowy, zwykłego bycia z kimś. Problemy zawsze są i były takie czy inne ale
teraz gdy znowu życie zatoczyło koło i jestem u progu ogromnych kłopotów,
porażki życiowej perspektywy barku pracy i tym samym środków do życia to
wszystko skłania mnie do przemyśleń i rozważań.
Dlaczego tak mi się ułożyło Życie ?
Mam 31 lat jestem mama 4 letniej córeczki wesołej dziewczynki– oczywiście na
skutek błędów tkwiących po mojej stronie samotnie wychowuje dziecko.
Dlaczego zdecydowałam się na samotne macierzyństwo – odpowiedz jest prosta
mianowicie to był wypadek – mężczyzna całkowicie nie nadający się do tej roli
tj. bycia z kobietą w związku i do tego jeszcze „ posada „ ojca o to już za
wiele dla niego.
Uciekł na sama wieść że spodziewam się dziecka czyli gdzieś na jakimś samym
początku ciąży – co gorsza byłam wtedy za granicą powrót na łono rodziny z
brzuszkiem nie bardzo mi się uśmiechał ale dałam rady – wytrzymałam
niedwuznaczne uśmiech sąsiadów, kpinę rodzinny i ogólnie było bardzo miło……
Urodziłam śliczna dziewczynkę, i jakoś wszyscy ucichli no chociaż na chwile –
(pewno liczyli że dziecko będzie czarne)
I teraz najważniejsze – to nieprawda ze po takim początku czeka ciebie coś
miłego od życia- że dostaniesz od losu jakiś prezent bo przecież tak było
okropnie a ty dałaś radę w końcu coś ci się należy – nie nic ci się należy.
Faceci na sam widok matki z dzieckiem – odwracają głowę – na dźwięk ten
reagują wręcz alergią – a więc szkoda myśleć że nagle zjawi się miły
mężczyzna, który pragnie mieć twardą kobietę, która sama wychowuje dziecko –
nie nic z tego. Od momentu urodzenia dziecka nie miałam seksu, choć wydaje mi
się że nie jestem aż tak nie apetyczna żeby choć dał mi ktoś te chwile luzu.
Ale cóż nie do mnie widać należy ocena tego.
Najgorsze są oczywiście zmagania z dniem codziennym – ta szarzyzna brak
uśmiechu - w duchu liczysz że za chwilę coś może się wydarzy co pozwoli choć
na chwilę dać poczucie iż żyjesz.
Jeszcze tylko kilka słów o ojcu mojego dziecka to jest dopiero cwaniak – nie
poznał dziecka nigdy nie był zainteresowany, celem dobrego ułożenia
stosunków wielokrotnie prosiłam go żeby zrobił coś dla dziecka – czyli tylko
je uznał – ale nic z tego to zbyt wiele bym od niego oczekiwała .
Przeprowadziłam procedurę sądowego ustalenia ojcostwa –( oczywiście nie obyło
się od straszenia mnie iż będzie występował o badanie DNA – bo doszedł do
wniosku że to nie jego dziecko ). Teraz alimenty – nie do ściągnięcia (
skutecznie się ukrywa mieszka i pracuje za granica nie jest Polakiem ) –
oczywiście na pomoc państwa nigdy nie liczyłam i nigdy nic nie dostałam –
teraz też.
I żeby ktoś nie nabrał przekonania że moim głównym problem jest brak faceta
nie absolutnie, że nie potrafię żyć – POTRAFIE umiem radzić sobie ze
wszystkim potwierdzeniem tego jest chociażby fakt :
- siła fizyczna przy w moim wzroście 160 i wadze niecałe 50 kilo nigdy nie
odmówiłam córeczce że nie wezmę jej na ręce waży 20 kilo jest dużym fajnym
dzieckiem, potrafiłam ją wynieść na szalki w górach ( uf jak wtedy marzyłam o
męskim ramieniu) zawsze sama wszystko załatwiam dźwigam zakupy ze sklepu,
dziecko dawnej jeszcze wózek , itp..
- siła psychiczna – sama wychowuje dziecko –praca stresująca – klienci spory
sądowe itp… daje radę.
Podsumowując jestem na granicy ciężkiej depresji nie mam już siły dalej
zmagać się z tym wszystkim za każdym razem udowadniać że jestem cos warta że
nie boje się , że dam rade, że jestem silna, twarda mocna wytrzymała.
Nie mam już siły, mam już wszystkiego dosyć, determinacja moja jest tak silna
że już brak mi słów na jej opisanie.
Ale najgorsze w tym wszystkim jest to że jedno co mogę to sobie tylko napisać
to co czuje bo musze dalej – szukać pracy bo musze pracować żeby mieć za co
żyć żeby utrzymać dziecko, być mama i tatą , wsparciem dla wszystkich .
Co mogę zrobić dla siebie to tylko to że dzisiaj przelałam ten żar goryczy na
słowo pisane.
W swojej samotności być dalej a otaczać się kręgiem ludzi, którzy twierdzą że
mnie znają dobrze, że wiedzą o mnie wszystko. Jedno co pozostaje to tylko
marzenie że może kiedyś znajdzie się ktoś kto zechce być moim wsparciem, że
podąży ze mną ta drogą, w której zawsze będą problemy mniejsze lub większe
ale będziemy razem.
I wrócę do domu do mojego malutkiego szczęścia i boje się że dzisiaj znów mi
się zapyta mamusi dlaczego jesteś smutna znowu się martwisz czemu płaczesz-
nie chce tego uśmiecham się przez łzy – Boże pomóż mi .