onka2000
26.07.07, 22:29
Chyba mam jakiegos pecha.
Gdy zamierzam skorzystać z bankomatu,czesto przede mna stoi kobieta.
I tu sie zaczyna czesty teatrzyk pt:Co mam z ta karta zrobic?
Jak juz wie w jaki sposob włozyc karte,poda pin,do dalej jak po grudzie.
Z uporem maniaka wciska kwote 20zl.
Na wyswietlaczu pojawia sie napis 50 zl lub wielokrotnosc.
To nic,ona chce 40 zl.
Albo inna sytuacja:wpisuje zadana kwote,bankomat na to :brak srodkow na koncie.
To z powiedzmy z 500 zl schodzi po kolei na coraz mniejsze kwoty.
W koncu pojawia sie napis :dostepne srodki np:44,29zl.
I co?Wpisuje 40 zl.
Kiedys takim zgubionym pomagalam,teraz rzadziej.Raczej wkurzam sie.
To nie sa 100 letnie babcie.
Acha,facetow tez widuje,ale zdecydowanie rzadziej.
Czym to tłumaczyc?
Bo mi troszke wstyd za nasza płec.Troche techniki i człowiek sie gubi...