smutna_ermengarda
11.08.07, 00:39
Moja historia jest długa i tragiczna. Jacka poznałam jeszcze w
liceum, był ode mnie 2 lata starszy i miał wówczas dziewczynę, z
którą był prawie 3 lata ... Ja miałam 17 lat, on 19 ... Początkowo
nie zwracałam na niego uwagi, nawet mi się nie podobał, on zaś robił
wszystko, żeby sie do mnie zblizyc, mimo, że miał dziewczynę. No i
po 3 miesiącach się stało - zakochałam się bez pamięci. Wcześniej
uważałam, że jest brzydki i nie w moim typie, po 3 miesiącach
znajomości (codziennie w szkole, po szkole, przez telefon) stał się
dla mnie ósmym cudem świata, kochałam go nad zycie. On wciąż był ze
swoją dziewczyną, ale był to dziwny układ - każdą chwilę spędzał ze
mną, mówił, że mnie kocha, nie czułam się zaniedbywana, bo każdą
przerwę, każdy wieczór spedzaliśmy razem.
Nie wiem jak było między nimi - byłam młoda i szczęśliwa, nie
chciałam wnikac w szczegóły - liczyły się dla mnie tylko chwile z
nim ... Skończył szkołę, pewnego sierpniowego dnia pokłócilismy się
bardzo i zakazałam mu dzwonić do siebie. Początkowo próbował złapać
ze mną kontakt, jednak w końcu (po 1,5 mies) dał sobie spokój.
Dowiedziałam się potem, że nadal jest z ta sama dziewczyną. Minęły
kolejne miesiące, spotkalismy sie przypadkiem na ulicy, zdałam sobie
sprawę z tego, że nadal go kocham ... :( Nie miałam odwagi
powiedzieć mu o tym, więc zostaliśmy przyjaciółmi. Tak minął czas do
mojej matury, dwa lata, podczas których spotykaliśmy się średnio 2
razy w miesiącu (on studiował w innym mieście) i rozmawialiśmy przez
telefon 2 razy w tygodniu. Po drodze zdarzyły nam sie dziwne chwile
(pocałunki...), ale oficjalnie on wciąż miał dziewczynę, ja różne
sympatie, bylismy przyjaciółmi. Kiedy zaproponowałam mu, żeby
poszedł ze mna na studniówkę, kategorycznie odmówił, bo "ma
dziewczynę' (posiadanie dziewczyny nie przeszkadzało mu w całowaniu
mnie np)
Skończyłam szkołę średnią,wyjechałam do miasta, odległego 130 km od
niego, nasze stosunki nagle się rozluzniły. Nie potrafiłam od
zerwania z nim stworzyć normalnego związku, bo każdy facet wydawał
mi się gorszy od niego .. W koncu, na początku studiów poznałam
faceta, bylismy razem dwa lata, po czym zamieszkaliśmy razem i tak
jest do dziś. Dziś skonczyłam 4 rok studiów i wciąż myślę o
tamtym ... Czy to nadal miłość? Wczoraj spotkaliśmy się przypadkiem
na ulicy... Zamieniliśmy kilka słów, serce biło mi jak szalone,
patrzyliśmy sobie w oczy, on patrzył tak, jakby nadal czuł to, co
ja... Kocham mojego obecnego, ale nie wywołuje on we mnie takich
emocji jak tamten .... Co mam robić? Jak oceniacie całą tą sytuację?
Czy on mnie kocha/ kochał ....?