Zdrady w udanych zwiazkach.

12.08.07, 20:54
Dlaczego zdradzamy?
Wierze, ze kobieta, gdy zdradza, kieruje sie czesciej emocjami niz
pociagiem seksualnym.

Nie potrafie sobie wytlumaczyc swojej dwoistej natury.
Jest we mnie ciagla potrzeba flirtu, intymnych rozmow, dotyku,
bliskosci, tych motylkow w brzuchu, fascynacji..
Moj zwiazek jest super udany. Mam kochanego oddanego partnera i nie
zamienie go na zadnego innego.
Skad wiec te niskie egoistyczne popedy?
Jak z nimi walczyc?
Akceptacji i wsparcia ze strony partnera mi nie brak. Mysle, ze moja
natura przypomina nature wolnego ptaka. Jest jakas wewnetrzna
dzikosc, energia, ktora jakby pcha mnie do przodu i na rozne szlaki.
Zauwazylam to w innych dziedzinach zycia, kiedy nie potrafie sie
zdecydowac kim chce byc, jak spedzic czas, dokad isc. Juz w szkole
nauczycielka mowila: zdecyduj sie na jeden charakter pisma.

Czekam na Wasze opinie.
Tylko prosze, bez chamskich komentarzy typu jaka to jestem zla.
Zdaje sobie sprawe ze swojej nielojalnosci.
    • kalina.tt Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 12.08.07, 21:01
      Nie rozumiem. Na jakie opinie czekasz? Napisałaś wszystko na temat i kropka.
      Czym tu się chwalić?
      Moim zdaniem prowokujesz specjalnie, żeby wywołać znów burzliwą dyskusję.
      A jeśli chcesz oceny to proszę bardzo. Jestem bardzo tolerancyjna, niektóre
      zdrady rozumiem, nie potępiam, np wtedy gdy w związku coś się wypaliło.
      Natomiast twojego przypadku nie rozumiem i traci mi tu zwykłym puszczalstwem.
      • kokieteryjna Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 13.08.07, 23:04
        :)
        Nie chce wywolac klotni ale ciekawa dyskusje. W koncu po to jest to
        forum?
        I nie chodzi mi tu o parametry obyczajowe. Wiadomo, ze zdrada jest
        potepiana i tyle.
        Mnie raczej ciekawi kwestia, dlaczego zdradzamy? Znam facetow, z
        niektorymi pracuje, ktorzy notorycznie zdradzaja swoje zony. Co
        gorsza, potrafia o tym opowiadac w swoim gronie, czy rzucac dziwne
        komentarze swiadczace, ze miedzy soba wiedza o co i kogo chodzilo.
        Natomiast przy zonach istne aniolki, wygladaja z boku jak idealne
        szczesliwe malzenstwa. Tak zreszta mowia; "..moje malzenstwo jest
        udane szczesliwe i tyle. Najwazniejsza dla mnie jest rodzina."
        A moze zdrady sa domena wielkich miast? Nowego stylu zycia, i tego,
        ze wokol przeplata sie atmosfera stresu, szybkiego zycia, z
        latwoscia z jaka mozna uprawiac sex czy konsumowac cokolwiek..
    • vandikia Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 13.08.07, 23:08
      jak bedziesz kiedys z mezczyzna, ktorego naprawde bedziesz kochac,
      to całą dzikość serca bedziesz mogla spelniac przy nim.
      wiem co mowie.
    • robaczek-parszywek Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 13.08.07, 23:16
      popieram cie w całej rozciagłości.
      No to koniec tego słodzenia. chcesz sie bzykać?
    • slonko1111 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 13.08.07, 23:20
      to sie zdarz..ale w pewnym momecie gd sie spotka odpowiednieg faceta...czuje sie
      ze to to i i chc sie juz msylec o innych
    • yagiennka Ja mam taką samą naturę 13.08.07, 23:36
      żądną wrażeń, emocji, przygody. I wiesz jak ją zaspokajam? Bardzo prosto:
      wychodzę w domu, podróżuję, bawię się, mam zainteresowania, uczę się, spotykam z
      ludźmi. A oprócz tego jestem typową monogamistką i nigdy nie zdardziłam żadnego
      swojego faceta. Wg mnie to jest tylko kwestia wyboru a nie żadnej natury.
      Weź i wykorzystaj swoją energię pozytywnie kobieto.
      • wielo-kropek Re: Ja mam taką samą naturę 13.08.07, 23:44
        Ja rozumiem kokieteryjna. Ona nie pisze ze zdradza, lecz ma takie
        tendencje -tak przynajmniej ja zrozumialem. Mysle ze kazda osoba w
        mniejszym lub wiekszym stopniu dokladnie takie cos ma. Jedni
        wykorzystuja (niewytrzymuja) ten stan, inni z nim walcza. Inni z
        kolei celowo zdradzaja, bo uwazaja ze tak trzeba i tak byc powinno,
        ale nie o nich tu chodzi. Ogolnie powiedzenie ze zakazany owoc
        lepiej smakuje ma tu swoja wymowe i racje bytu. Poprostu pokusa w
        czlowieku siedzi i nic na to nie poradzimy. Ten/ta ktory nie jest
        kuszony to pewnie swietym jest. Ja do nich nie naleze.
        • yagiennka Re: Ja mam taką samą naturę 13.08.07, 23:45
          To trzeba unikac pokus, proste :))
          • wielo-kropek Re: Ja mam taką samą naturę 13.08.07, 23:47
            A no trzeba. To takie proste znowu nie jest.
        • robaczek-parszywek Re: Ja mam taką samą naturę 13.08.07, 23:49

          > Ja rozumiem kokieteryjna. Ona nie pisze ze zdradza, lecz ma takie
          > tendencje -tak przynajmniej ja zrozumialem. Mysle ze kazda osoba w
          > mniejszym lub wiekszym stopniu dokladnie takie cos ma.

          nie takie coś maja tylko obłudne zakłamane baby. Wcześniej czy poźniej każda
          sie puści
          • wielo-kropek Re: Ja mam taką samą naturę 13.08.07, 23:54
            Alez ona wcale obludna czy zaklamana nie jest. Wrecz odwrotnie.
            Pisze kobieta co w niej jest, co siedzi, co czuje itd. Jak dla mnie
            nic dziwnego w niej nie siedzi. Wydaje sie wszystko normalne. We
            mnie tez to siedzi i wcale nie uwazam sie za zaklamanego. Mysli by
            zdradzic, pokochac sie z inna sa ponad mna. Zaklamanym bym byl
            gdybym zdradzal i ukrywal to.
            • robaczek-parszywek Re: Ja mam taką samą naturę 14.08.07, 00:05
              > Pisze kobieta co w niej jest, co siedzi, co czuje itd
              a komu ona to pisze? mnie to tam rybka komu gdzie za ile i jak ona
              daje, jej facetowi raczej to juz nie jets obojętne
          • dzikoozka Re: Ja mam taką samą naturę 14.08.07, 12:14
            hehehe widac masz doswiadczenia rogacza, frustracja bije z każdego
            twojego postu.
        • panistrusia Re: Ja mam taką samą naturę 14.08.07, 12:11
          >Ten/ta ktory nie jest
          > kuszony to pewnie swietym jest.

          Nawet Jezusa szatan kusił. W teologii nawet istnieje przekonanie, że im ktoś
          bardziej odporny na pokusy, tym bardziej szatan toczy o niego boje.
    • jasny_dzien Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 13.08.07, 23:42
      Naturą człowieka jest kultura. Może wróć do lasu?
      • wielo-kropek Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 13.08.07, 23:46
        Ale zdrada przeciez wyplywa z natury czlowieka, czyz nie?
        • jasny_dzien Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 13.08.07, 23:57
          Nooo. Zabawna jest tylko ta gadka "taką mam naturę".
          • wielo-kropek Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 00:20
            Wszyscy ja taka mamy. Roznica polega na tym ze niektorzy z nia
            walcza a inni daja sie jej prowadzic. Ci ostatni dosc czesto zwalaja
            (wybielaja sie?) tlumaczeniem tak jak powiedziales -taka mam
            nature.
    • jo-po Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 13.08.07, 23:56
      napiszę króciutko dlaczego ja zdradzałam.. jak tak zbierzesz kilka wypowiedzi....
      dowiedziałam się że mąż zdradza: szok. wściekłość. zawód. samoocena leci w dół...
      pewnie: z związku nie było super, ale był dobry sex, tyle że trochę się nasze
      światy oddaliły.. inne poglądy, zasady...
      wcześniej (przez 7 lat małżeństwa nie przeszło mi przez myśl, że mogłabym
      zdradzić..)
      weszłam na randki.o2.pl
      żeby porozmawiać.. odskoczyć.. uśmiechnąć się.. dowartościować..
      spotkałam superfaceta rozpoczęliśmy flirt..
      potem spotkałam drugiego: rozmowy.. potem spotkanie i dotyk czuły.. i sex w jego
      samochodzie..
      jednocześnie rozmawiałam z kilkoma facetami..
      spotkałam się z drugim facetem i tej samej nocy: sex
      potem jeszcze raz to samo..
      spotykałam się i bzykałam z dwoma facetami na raz..
      potem zaczełam jednocześnie spotykać się z trzecim i czwartym..
      kaca leczyłam klinem
      a jednocześnie przy żadnym nie potrafiłam spełniać się w sexie
      odreagowywałam chyba porażkę w małżeństwie a jednocześnie chciałam być z mężem..
      próbowałam o niego walczyć..
      kilka miesięcy potem spotkałam człowieka kt. pokochałam..
      pokochałam go CAŁEGO i całą sobą, choć w mózgu świeciła się żarówka "nie
      zakochuj się!!"
      nie pomogło: on też się zakochał..
      przez ponad pół roku dzień w dzień maile, smsy.. czasem spotkania..
      czasem wyjazd na 2 dni..
      gdy któtko potem jak poznałam Krzysztofa mąż powiedział mi, że chce być ze mną,
      że przeprasza, że tamto, to był błąd.. nie potrafiłam i nie chciałam być z nim...
      ....
      do tej pory mam problem z szacunkiem dla siebie za puszczalstwo sprzed roku..
      dlaczego zdradzałam..
      eh..
      nie chcę zdradzać Krzysztofa. nawet z mężem.
      tyle że nie ufam sobie..
      flirtuję w Necie i wiem, że choćbym się nie wiem jak zarzekała, to mogę zacząć
      znów zdradzać.. powód sobie znajdę..
      ...
      • zdzichu-nr1 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 10:40
        jo-po , bardzo smutna historia

        masz kawał serca i temperamentu, ale w chorobie uczuć dopadł Cię kiedyś ciężki
        wirus i już nie odpuści. I wiesz sama dobrze o tym. Bardzo współczuję...

        ps. skorpion?
    • jasny_dzien Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 00:01
      Dobrze kombinujesz. To o dżunglę chodzi.
      • wielo-kropek Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 00:25
        Dzungla w kazdym siedzi, tylko ze niektorzy potrafia ja w sobie
        kamuflowac lub walczyc z nia.
        • pachnidlo90 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 00:42
          to normalne ze po kilku/nastu latach zycia z jedna osoba pod jednym
          dachem przestajemy czuc do niej jakis wielki mega podniecajacy
          pociag seksualny. W pewnym momencie zaczyna byc mniej interesujaco,
          nawet, jesli ktos sie stara, to jakis super erotyzm w kierunku
          osoby, ktorej beknie sie przy nas, pierdnie, dlubnie w nosie, ktorej
          pierzemy smierdzace skarpetki, majtki - przygasa. Nawet, jesli sie
          kocha ta osobe, bo jestemy z nia razem, ustatkowani, lubimy sie,
          szanujemy, to ciezko jest o te motylki w brzuchu, natomiast latwo je
          dostac jesli interesuje sie nami nowa osoba, jakis czarujacy
          pan/pani z pracy ktorego brudnych majtek nie mielismy jeszcze okazji
          widziec. Smutne ale prawdziwe i dopada prawie kazdego, niewazne czy
          sie kocha meza/zone, czy nie. Roznica taka ze jedni nie robia w tym
          kierunku nic ze wzgledu na mysl o polowce, a inni pozwalaja sobie na
          male co nieco.
          • zdzichu-nr1 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 10:41
            pachnidlo90 napisał:

            > to normalne ze po kilku/nastu latach zycia z jedna osoba pod jednym
            > dachem przestajemy czuc do niej jakis wielki mega podniecajacy
            > pociag seksualny.

            uwierz mi, że niekoniecznie
    • ko_bie_ta Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 11:14
      Czytając tekst założycielki tego wątku miałam wrażenie jakbym siebie czytała...
      Nie, nie zdradziłam mego męża, lecz nie zarzekam się, że nigdy tego nie zrobię.
      Kobiety też potrafią oddzielić seks od miłości. Miłość ta prawdziwa, głęboka,
      dojrzała i trwała (mylona często z zakochaniem) jest b. rzadkim zjawiskiem.
      Wspólnota dusz jest czymś tak pięknym, niecodziennym i niepowtarzalnym, że w jej
      obliczu przelotne zaspokojenie popędu fizycznego jest naprawdę niewiele
      znaczącym incydentem, o którym w perspektywie przeżytych wspólnie 40-50 lat
      nawet się nie pamięta...
    • mrsnice Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 11:33
      Każdy miał, ma lub będzie miał ochotę na seks z więcej niż jednym
      partnerem. I co byście tu nie mówili nie uwierzę, że jest inaczej.
      • kalina.tt Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 12:41
        mrsnice napisała:

        > Każdy miał, ma lub będzie miał ochotę na seks z więcej niż jednym
        > partnerem. I co byście tu nie mówili nie uwierzę, że jest inaczej.


        Ja tez nie uwierzę. Moim zdaniem gdy uprawiam seks z partnerem a wyobrażając
        sobie w tym momencie kolegę z pracy to jest swego rodzaju zdradą. Co to za
        różnica czy bzykam się z nim w marzeniach czy realnie, partner i tak zostaje z
        boku. Jednym słowem nie jesteśmy monogamiczni i zdradzamy prawie wszyscy.
    • stokrotka000 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 11:48
      Ja jestem w szczesliwym zwiazku...5 lat razem, milosc kwitnie,
      namietnosc, uwielbienie, zachwyt z dwoch stron...jak go poznalam
      mialam 17 lat, teraz mam 22...dojrzalam, jako kobieta
      wypieknialam...on bardzo duzo pracuje, zbyt czesto czuje sie
      samotna, sama wychodze na imprezy, tance, on nie ma czasu, jest
      zmeczony, wokol coraz wiecej mezczyzn...rozumiem juz ze zdrady sie
      zdarzaja w udanych zwiazkach z wielu powodow, ja sama nie
      zdradzilam, nie umialabym odrzuca mnie od innych kontakt
      cielesny...ale flirt, gra slow, chwilka...juz nie, wiem ze nie robie
      dobrze...
      • syriana Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 12:26
        te wszystkie pierdu pierdu o "dżungli, dzikości serca, motylach w brzuchu,
        niespokojnej osobowości" to dla mnie dziecinne, egoistyczne wymówki i preteksty
        do postrzegania własnej osoby jako kogoś niezwykłego

        jeśli związek jest rzeczywiście udany, nie ma w nim miejsca na inne osoby i flirty

        ale cóż, lepiej zwalić wszystko na swoją niestandardową osobowość i łazić na boki
        • stokrotka000 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 12:28
          wiecej tolerancji....nie wszyscy musza myslec, czuc patrzec na swiat
          jak Ty...wolna wola...
          • syriana Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 12:56
            > wiecej tolerancji....nie wszyscy musza myslec, czuc patrzec na swiat
            > jak Ty...wolna wola...

            no właśnie, wolna wola
            i takie jest moje zdanie
            • nati.82 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 13:26
              Pojęcia o zyciu nie masz!
              • syriana Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 15:58
                bujasz mała
    • czerwonamalina Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 12:37
      no i ja mam chyba to samo... moj watek powinien byc podpiety pod to wszystko co
      tu jest napisane.......................
    • l0vely Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 13:12
      Jeśli udany związek, to nie zdrada. Ot co.
    • dzikoozka Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 13:24
      napisałas, ze jesteś KOKIETERYJNA a nie że zdradzasz.
      Kokietowac każdy lubi, a to nie jest zdrada, zdradą jest
      przekroczenie pewnej granicy (fizycznej i psychicznej).
    • kadfael Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 13:32
      Nie ma czegoś takiego jak zdrada i udany związek równocześnie,
      oszukujesz się, albo, co bardziej prawdopodobne-w ten sposób
      próbujesz usprawiedliwiać.
    • bri Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 13:38
      Myślę, że taka ciągła potrzeba flirtu może wynikać z niskiej
      samooceny czy braku pewności (szukasz potwierdzenia swojej
      atrakcyjności). Może być też tak, że w ogóle nie masz skryptu na
      inny rodzaj relacji z mężczyznami niż flirt/romans, bo np. jesteś
      bardzo atrakcyjna i mężczyźni jeśli się Tobą interesują to dążą do
      romansu/bo np. Twoja matka miała tak samo itp.

      Może być tak, że pod względem intelektualnym nie masz nic do
      zaoferowania i wydaje Ci się, że tylko jako potencjalna kochanka
      możesz zostać zaakceptowana przez mężczyzn, że tylko tak możesz
      się "przydać".

      Tak więc powodów może być wiele i raczej nie rozstrzygniesz nigdy,
      który na 100% wchodzi w grę w Twoim przypadku.

      Ważne, żebyś umiała panować nad sobą na tyle, żeby nie krzywdzić
      innych i sobie samej nie zmarnować życia. I na tym się skoncentruj.
      • kokieteryjna Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 14:30
        bri napisała:

        > Myślę, że taka ciągła potrzeba flirtu może wynikać z niskiej
        > samooceny czy braku pewności (szukasz potwierdzenia swojej
        > atrakcyjności).

        Cos w tym na pewno jest. Ale jest to jakas skladowa roznych
        czynnikow. Ale jak patrze na swiat, masa ludzi pragnie byc w jakis
        sposob doceniana. Ciesza sie, gdy uslysza pare cieplych i co wazne,
        szczerych slow. I tak samo jak nie szczedze komplementow osobom,
        ktore cenie, tak samo nie mam nic przeciwko milym slowom
        skierowanych ku mnie. Nie pieje z dumy nad swoim zyciem, ale i nie
        wstaje rano z lozka z poczuciem beznadziei. Tja ... czasem sa gorsze
        dni, ale ... kto ich nie ma? Nie wiem wiec czy tu musze sie
        doszukiwac jakiejs patologii.


        Może być też tak, że w ogóle nie masz skryptu na
        > inny rodzaj relacji z mężczyznami niż flirt/romans, bo np. jesteś
        > bardzo atrakcyjna i mężczyźni jeśli się Tobą interesują to dążą do
        > romansu/bo np. Twoja matka miała tak samo itp.

        Fakt, moja matka zaczela zyc towarzysko dopiero po rozwodzie. Ale
        bylam malym dzieckiem, nie pamietam jak bylo przed. Do dzis jest
        przy niej mezczyzna, sa od lat razem chociaz bez slubu. Wiem, ze to
        ona jest dominujaca stona w zwiazku a on idzie na wszelkie
        ustepstwa. Co ciekawe, moja matka jest bardzo spokojna ciepla
        wrazliwa osoba i nie wykazuje w swoim charakterze cech kobiet
        dominujacych.
        Podobne cechy dostrzegam u siebie. Nie jestem w zyciu dominujca.
        Lubie sprawiedliwosc, zyczliwych ludzi wokolo, jestem lojalna
        przyjaciolka itd.. Z kolei w stosunku do mezczyzn zachowuje sie
        jakby zwiazki damsko-meskie byly polem gier i zabaw. Mam
        satysfakcje, kiedy okaze sie lekka sadystka. Bawia mnie nieraz meski
        placz i rozstania pelne dramatyzmu. Jak w teatrze; w tym momencie i
        ja potrafie ronic lzy, acz sa to krokodyle lzy. To udawanie
        sierotki, kiedy w srodku jest dzika silna kobieta, ktora bedzie sie
        smiala ze wszystkiego zanim obeschna lzy - jest taka mila gra.
        To juz chyba jakas patologia?
        A co powiecie na stwarzanie atmosfery erotyzmu, a potem facet nie
        dostaje nic? Dobrze wiem, ze nie ja jedna w to sie bawie ... ;)


        >
        > Może być tak, że pod względem intelektualnym nie masz nic do
        > zaoferowania i wydaje Ci się, że tylko jako potencjalna kochanka
        > możesz zostać zaakceptowana przez mężczyzn, że tylko tak możesz
        > się "przydać".

        To akurat nie. A bynajmniej zyje w takim przekonaniu. :D
        Ale gdyby tak bylo, potencjalni adoratorzy nie dopominaliby sie o
        dluzszy zwiazek, wspolne zycie czy zamieszkanie. Poza tym nie jestem
        singielka, ktora buszuje tylko wsrod kochankow. Mam stalego partnera
        i udany zwiazek. W moim zwiazku widze wielki potencjal a przede
        wszystkim przyjazn, bliskosc, bezpieczenstwo, podobne cele i
        zamilowania. Az mi wstyd tu opiewac moj zwiazek, w kontekscie tego
        watku. Ale naprawde jest dobrze.


        > Ważne, żebyś umiała panować nad sobą na tyle, żeby nie krzywdzić
        > innych i sobie samej nie zmarnować życia. I na tym się skoncentruj.

        Na razie panuje. :)
        Ale wiem tez, ze nie poszlabym na nierozsadny uklad, typu romans z
        kims z kregu wspolnych znajomych, z sasiadem itd...
        Niestety, wiem tez, ze sa opcje gdy jestesmy anonimowi i szansa, ze
        sie wyda, jest prawie zerowa.
        • bri Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 16:20
          Wychowywałaś się bez ojca?
    • kokieteryjna Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 14:43
      Niedawno bedac na fajnej imprezie, mialam okazje poznac przystojnego
      faceta. Oboje chyba wiedzielismy, ze to urok chwili. Byly dlugie
      rozmowy, o zyciu, o swiecie, o nas ludziach. Ja go zainspirowalam do
      napisania wiersza, co bylo milym akcentem. Rozmawiajac o ksiazkach i
      polskim kinie czulismy wirujace podniecenie w powietrzu.
      To niezwykle mile, gdy codzienne sprawy i tematy nabieraja barwy
      seksu.
      Skonczylo sie na czulym dotyku i delikatnych pocalunkach.

      Wiem ... To moze brzmi tak kiczowato, ze az smiesznie. Ale co z tego?
      Zyjemy tylko raz. Mamy kontakt mailowy, i chyba wole abysmy sie
      wiecej nie spotkali. Wole podobny scenariusz odegrac z kims nowym,
      niz isc dalej. To takie probowanie po jednym cukierku z roznych
      gatunkow slodyczy. Nie chcemy zostac z cala paczka, chcemy tylko
      sprobowac.
    • slonko1111 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 18:12
      hm..ciekawe rzeczy tu piszecie...daje mi to duzo do zastanowienia sie jak bedzie
      cale zycie jak juz sie zdecydujemy na slub...czy bedziemy sie zdradzac?czy
      wkoncu fcet sie mna znudzi i znajdzie mlodsza???sama nie wiem...zdrada zdrada
      ale odejscie ejst gorsze o latach..
    • mloda.kobietka23 Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 18:16
      nie ma zdrad w udanych zwiazkach, bo jak sa to to nie jest udany zwiazek....
    • felietonista Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 19:54
      >Zyjemy tylko raz. Mamy kontakt mailowy, i chyba wole abysmy sie
      wiecej nie spotkali. Wole podobny scenariusz odegrac z kims nowym,
      niz isc dalej. To takie probowanie po jednym cukierku z roznych
      gatunkow slodyczy. Nie chcemy zostac z cala paczka, chcemy tylko
      sprobowac<

      Wszystko to to magia pierwszego razu, każdej pierwszej chwili.
      Nie musisz zdradzać swojego ukochanego. Dogadaj się z nim a nie będziecie
      musieli się zdradzać...
      I powiem z doświadczenia, że to bardzo dobre wyjście, bo po pewnym czasie i tak
      dochodzisz do wniosku, że jesteś szczęśliwa mając właśnie jego, bo inni wcale
      nie są w niczym lepsi...

      Cieszysz się życiem - to klucz do szczęścia. Grunt to umiejętnie to szczęście
      pielęgnować.

      P.S. Chętnie pokoresponduję. Pisz na gazetowego jak masz ochotę;)
    • myszz Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 20:15
      nie zdradzam. nie ciągnie mnie do innych facetów, jakby nagle zobojniaczali wszyscy. gra słówek owszem ale to wszystko

      znam kogoś kto zdradza, bo lubi być w centrum uwagi, lubi manipulować, lubi gdy inni tęsknią i czekają na telefon
      a w domu jest ok.
    • doro-tka Re: Zdrady w udanych zwiazkach. 14.08.07, 23:52
      moja droga, nie jesteś sama :)mam dokładnie tak samo, po prostu jak
      się raz tego dreszczyku zasmakuje, to póżniej ciężko jest sobie
      odmówić, to wręcz uzaleznia...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja