jak jej pomóc?

IP: *.mis / localhost 30.06.03, 11:49
Podpowiedzcie, jak Jej pomóc?

Otóż cała historia przedstawia się następująco. Ona ładna, inteligentna
dziewczyna, która mogłaby mieć każdego, on podobno przystojny ale bardzo
zarozumiały, choć nie ma powodów żeby mie na swój temat aż tak wysokie
zdanie. Ona kocha go nad życie, a on...
Ostatnio moja przyjaciółka dowiedziała się, że on od stycznia spotyka się ze
swoją znajomą z pracy, na początku do niczego się nie przyznawał, ale w
trakcie tej rozmowy zadzwoniła do niego ta trzecia, która najzwyczajniej w
świecie potwierdziła że spotykają się, mają fantastyczny sex itd. On w końcu
to ppotwierdził, że spotykał się z nią, ale poza sexem nic ich nie łączy, że
chciał z tamtą skończyć, że kocha tylko moją przyjaciółkę itp.
Ale historia się już powtarza, bo w październiku ubiegłego roku była
identyczna sytuacja, tzn. z tą samą dzieczyną z pracy spotykał się przez
dłuższy czas, a spotkania też zawsze kończyły się łóżkiem. Po wyjściu na jaw
jego "przygód", obiecywał mojej przyjaciółce, że ta historia nigdy się już
nie powtórzy bo kocha tylko moją przyjaciółkę. Obiecywał jej złote góry,
chciał z nią zamieszkać itp. A teraz okazało się, że dalej spotykał się z tą
trzecią, i twierdzi że z tamtą łączył go tylko sex i nic więcej.
Aby udowodnić, mojej przyjaciółce swoją "miłość" postanowił popełnić
samobójstwo tego samego dnia kiedy wyszedł na jaw jego romans, a więc rozbił
swój samochód, jemu nic się nie stało, a wszystko to zrobił na oczach mojej
przyjaciółki.
Teraz przeprasza, prosi o wybaczenie i obiecuje, że nigdy już tego nie zrobi,
że naprawdę kocha moją przyjaciółkę. Ale przecież powtarza się to już po raz
kolejny, a w międzyczasie kiedy są razem ciągle się kłóci z moją przyjaciółką
okłamuje ją, oczywiście koledzy, mecze piłki nożnej, inni znajomi są zawsze
ważniejsi od niej.
Czy miłość jest naprawdę, aż tak ślepa? Jak mogępomóc mojej przyjaciółce?
Proszę ją żeby definitywnie zerwała kontakt z tym człowiekiem, że on nie
zasługuje na jej miłość,skoro po raz kolejny zadaje jej taki ból.
Przyjaciółka sama przyznaje, że on jest draniem, że już wielokrotnie mu
przebaczała a on powtarza soeje wyczyny. Wie, że nie może mieć do niego
zaufania,a mimo to go kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego.
Poradźcie jak je pomóc, jak ją wyrwać z tego błędnego koła?
    • mario2 Re: jak jej pomóc? 30.06.03, 11:59
      masz fajnego faceta. I co teraz zrobisz?
      • Gość: gość Re: jak jej pomóc? IP: *.mis / localhost 30.06.03, 12:28
        mario2 napisał:

        > masz fajnego faceta. I co teraz zrobisz?

        gdybym miała takiego faceta, to po takiej akcji przepędziłabym drania na cztery
        wiatry i nigdy nie chciałabym go na oczy widzieć.
        Ale żal mi jest mojej przyjaciółki, bo widzę jak dziewczyna cierpi, a ja nie
        potrafię jej pomóc. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to tylko ją wysłuchiwać.
        • mario2 Re: jak jej pomóc? 30.06.03, 12:31
          czas goi wszelkie rany.....
          moze najlepiej byloby ja spic, wysluchac
          i.... pozwolic zapomniec?
    • amidala Re: jak jej pomóc? 30.06.03, 12:09
      Pewnie zaraz usłyszysz w niewybrednych słowach, żebyś się nie wtrącała w nie
      swoje życie, bo jesteś żałosną, niedo..aną suką, która zazdrości komuś
      szczęścia.

      NIe przejmuj się, niech spłynie jak woda po kaczce.

      Inna sprawa, że toksyczne związki są nie do rozwiązania przez trzecie osoby.
      Zawsze są jakieś powody, dla których obie strony tkwią w czymś takim i żebyś
      stanęła na głowie, albo sama zaczęła grozić samobójstwem - nic nie wskórasz.
      Albo się dziewczyna sama przekona, że dłużej nie może - wtedy zacznie szukać
      pomocy, psychoterapii, albo zwykłego wsparcia przyjaciółki. Albo tak naprawdę
      jest jej też z tym dobrze - cholera wie jak ludzie są urządzeni - jedni
      potrzebują wysokiego poziomu emocji, bo bez niej by zwiędli, inni tego nie mogą
      pojąć i łamią ręce. Tak to jest - jeden lubi kwiaty, inny jak mu nogi śmierdzą.
      Nic na siłę nie zrobisz, możesz jedynie stracić przyjaciółkę. Bądź przy niej,
      ale ewangelizuj, bo to nie ma najmniejszego sensu. W końcu się przed tobą
      zamknie i nie będziesz jej mogła nawet pomóc, jak już będzie gotowa się
      wypłakać.
      • amidala Re: jak jej pomóc? 30.06.03, 12:37
        UPS.... miało być: Bądź przy niej,
        > ale NIE ewangelizuj, bo to nie ma najmniejszego sensu.
        • Gość: gość Re: jak jej pomóc? IP: *.mis / localhost 30.06.03, 13:47
          dziękuję za radę, na pewno masz rację
          niestety, przeraża mnie jej sposób myślenia, tzn. ona wie że on jej nie kocha,
          że nie może mu zaufać, a mimo to ciągle tli się w niej nadzieja, że może on się
          zmieni dla niej...
      • drzazga1 Brawo Amidala! n/t 30.06.03, 13:20
    • megxx Re: jak jej pomóc? 30.06.03, 18:45
      Powiedz jej by przestała sie łudzić, że się zmieni(ludzie w zasadzie niewiele
      mogą się zmienić), ale niech zacznie zastanawiać się jak z nim wytrzyma, co
      będzie czuć gdy facet jawnie będzie z niej kpił, oszukiwał...czy jest gotowa z
      tym żyć, b_o t_o j_e_s_t rzeczywistość. Jeśli jej to nie przeraża, to w
      końcu jej wybór. A Ty- cóz czekaj z ręcznikiem, gdy się ocknie i nie
      moralizuj " a nie mówiłam" tylko ocieraj te łzy i pocieszaj.
    • Gość: lolyta Re: jak jej pomóc? IP: *.bct.bellsouth.net 30.06.03, 19:09
      Wydaje mi sie ze ludzie (tzn. co do niektorych jestem pewna, ale nie moge mowic
      o wszystkich) tkwia w takich zwiazkach bo dziala tu pewien mechanizm: ona go
      kocha, dowiaduje sie czegos zlego o nim - jakiegos kawalka prawdy - wybacza mu,
      bo ten kawalek nie jest az tak porazajacy zeby jej milosc stanela pod znakiem
      zapytania, potem kiedy juz jest wybaczone (i tym samym zaakceptowane),
      dowiaduje sie czegos wiecej - no i znowu najpierw placze, potem wybacza, jak
      juz wybaczy to nagle znowu cos wyskakuje, takie schodki w gowno bez konca. Z
      jednej strony chodzi o to, ze jak juz sie tyle wycierpiala i nawybaczala,
      zainwestowala w ta milosc i wybaczenie, to jej sie wydaje, ze nagle zerwanie z
      powodu kolejnego przekretu faceta to przekreslenie wszystkich uprzednio
      wlozonych wysilkow w ratowanie sytuacji i przyznanie przed sama soba, ze to
      wybaczanie to byla czysta strata czasu. Z drugiej strony, ludzie maja tendencje
      do bycia konsekwentnymi, jednym slowem jesli wybaczyla mu trzy razy, to jakby
      nie moze w sobie samej znalezc oparcia i powodu, dla ktorego mialaby tym razem
      postapic inaczej, no bo czemu akurat teraz?
      Wierze ze ona go bardzo kocha bo tak to wlasnie jest z miloscia do drani:
      trzeba sie tyle nawybaczac, tyle poswiecic, tak zapracowac na kazde laskawsze
      spojrzenie, ze ten facet, za ktorego sie juz tyle "zaplacilo", traktowany jest
      jak cenny skarb - tak, jak kazda rzecz z trudem zdobyta.
      Kiedy ktos sobie uswiadamia ze to nie tyle (lub nie tylko) milosc ile bycie
      ofiara tego typu podswiadomych mechanizmow, wtedy latwiej jest podjac swiadoma
      decyzje o dalszym zyciu. Ale nie wiem, czy cos takiego da sie komus
      wytlumaczyc. Czy do tego przypadkiem nie trzeba samemu dojsc.
    • Gość: Dzidka Krótko IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.06.03, 19:37
      Kochani, dajecie szczere rady, i chwała wam za to. Tyle że jeśli "przyjaciółka"
      kocha tego palanta, to żadne rady do niej nie będą docierać. Przynajmniej tak
      długo, jak długo będzie pozostawac w fazie samooszukiwania się. To jest
      zupełnie ludzkie i normalne. Najprawdopodobniej nadejdzie taki dzień, kiedy
      dzewczyna przejrzy na oczy. Dopóki się tak nie stanie, wszelkie rady będą jak
      groch o ścianę.
      • youlla Re: Krótko 30.06.03, 23:06
        Gość portalu: Dzidka napisał(a):

        > Kochani, dajecie szczere rady, i chwała wam za to. Tyle że
        jeśli "przyjaciółka"
        >
        > kocha tego palanta, to żadne rady do niej nie będą docierać. Przynajmniej
        tak
        > długo, jak długo będzie pozostawac w fazie samooszukiwania się. To jest
        > zupełnie ludzkie i normalne. Najprawdopodobniej nadejdzie taki dzień, kiedy
        > dzewczyna przejrzy na oczy. Dopóki się tak nie stanie, wszelkie rady będą
        jak
        > groch o ścianę.


        To prawda. Jest taki mechanizm w czlowieku, ze im wiecej ktos tlumaczy,
        przekonuje, mowi o podlosci, tym bardziej sluchajacy zamyka sie w sobie. Chyba
        rzeczywiscie tylko gdy odczuje bol na wlasnej skorze, powoli zacznie rozumiec,
        ze moze wtedy- lata temu, ta przyjaciolka miala racje...?
        • Gość: Asia Re: Krótko IP: *.acn.pl 30.06.03, 23:27
          Chcialabym sie odniesc do dwoch kwestii w tym watku :

          1. napisalas ze "nie ma powodow zeby miec o sobie az tak dobre zdanie" - nie
          zgadzam sie, kazdy powinien miec o sobie dobre zdanie, a i zawsze znajda sie
          tacy ktorzy powiedza ze ten ktos nie ma powodow do tego zeby miec o sobie dobre
          zdanie. Duzy blad. Ludzie z poczuciem wlasnej wartosci sa zdecydowanie lepiej
          postrzegani przez spoleczenstwo i wlasnie takie idiotki jak twoja przyjaciolka
          ktora ma o sobie marne zdanie lgna do takich wlasnie facetow.

          2. prozaiczna prawda, Twoja przyjaciolka jest zakompleksiona idiotka. Wiecej
          pisac nie bede bo ona na to nie zasluguje.
    • anahella Re: jak jej pomóc? 01.07.03, 01:40
      Zwiazac, zapakowac i wyslac poczta na koniec swiata. Sama musi zdecydowac.
      • ja_nek Re: jak jej pomóc? 01.07.03, 11:33
        Każdy musi sam dojrzeć do tego, aby odejść. Osoba trzecia niewiele tu pomoże,
        dopóki w człowieku siedzi taka desperacja, że przebaczy wszystko, aby tylko z
        tamtym być.
        On się już nie zmieni, odpowiada mu, że ma kochankę i dziewczynę gotową na
        każde jego skinienie, która wszystko wybaczy.
        Ale jeśli rozbija samochód, żeby coś udowodnić, to jest to po prostu idiota.
        Jest coś takiego jak instynkt samozachowawczy, jeśli jest on słabszy od tego
        uczucia, to będzie źle, bo z dziewczyny zrobi się wrak.
        Jest też coś takiego, że praca nad związkiem, bywa opacznie rozumiana jako
        wybaczanie i cierpiętnictwo. Poza tym, jak ktoś podjął jakąś decyzję i ciągle
        usprawiedliwia takiego partnera, to ciężko przyznać się do błędu, że miało się
        klapki na oczach.

        Pozdrawiam
        janek
    • Gość: Rabarbara Re: jak jej pomóc? IP: 195.109.248.* 01.07.03, 12:32
      Uciekać od takiego faceta jak najdalej i omijać szerokim łukiem. Trudne, ale
      wykonalne.
Pełna wersja