niie_typowa
17.08.07, 08:54
Nie bede sie rozpisywała. Czyste fakty. Jestem w kilkuletnim związku, idelanym
wręcz bym powiedziała, partner kocha mnie nad życie, nigdy nie wyrządził mi
żadnej krzywdy, sielanka bez fajerwerków.
Poznałam kogoś, opierałam sie temu uczuciu miesiąc, dwa, pól roku, rok, stało
się, wielka miłość, z jego strony te same uczucia.
Wiem, że moge zaznać szczęscia u jego boku i tworzyć silny, cudowny związek,
ale z drugiej strony boję się, boję się stanąć przed moim partnerem,
powiedzieć prawdę, wbić mu nóż w serce, wiem ze on tego nie przezyje, a jego
ból bedzie mnie bolał tak samo przez co zamknie mi droge do szczescia z innym
człowiekiem.
Nie potrafie sobie z tym poradzić, żeby ten człowiek zasługiwał na cierpienie
i ból byłoby mi prościej, ale nie zasługuje w zadnym wypadku!!
Czy ktoś był w podobnej sytuacji?