rose01
17.08.07, 14:47
mam dosc on jest jakby nieobecny, cg ma cos na glowie tymczasm ja usycham,
pochlania go pasja ktora srednio lubie, ze wzgledu na duze poklady czasu jakie
zabiera, wczoraj bylismy na wspolnych zakupach przez kilka godzin marudzil,
zebym szybciej kupowala bo mu goraco bo o godz x ktos ma przyjechac i musi
zdazyc wrocic bo to wazne, wiec ze stoickim spokojem powiedzialam ze nie
podoba mi sie to co robi i jesli nie da mi tego czego potrzebuje jako kobieta,
znajde to,bo to juz kolejny raz, o 17 powiedzial ze wraca do domy tylko mnie
podwiezie do siebie, prosilam zostan chce dzis byc z Toba, chce z Toba pobyc,
dzien wczesniej czyli swieto tez mi obiecal ze zostanie u mnie dluzej i
buuu,dodam ze jestesmy ze soba dlugo i on nikogo nie ma tylko swoja pasje
ktora go pochalnia ale to nie do zniesienia dla mnie, wracajac do wczoraj
powiedzialam jedz,ja dzis czuje sie samotna i ostatnimi czasy tez, najwyzej
wypelnie sobie czas internetem, moze tam znajde wsparcie i wiecie co...zostal
nagle przestalo mu sie spieszyc a umowione spotkanie zniknelo nagle, ale
ogolnie czuje ze on przegina, chociaz daje mu tyle wolnego czasu, mowie nic na
sile ale on twierdzi ze ja przesadzam, kto ma racje? dzis obiecal,ze poszuka
ofert w necie odnosnie naszych wakacji i co sie okazalo szukal, ale informacji
dotyczacych swojego hobby, dodam tylko ze wyjezdza na jakis czas i nie
bedziemy sie widziec szmat czasu, pomimo wszystko mowi ze mnie kocha i ze cos
mi sie wydaje,ze przesadzam itp, zle sie z tym wszystkim czuje bo jestem
tolerancyjna osoba ale juz opadam z sil...