Nie jesteś ojcem jej dziecka...

18.08.07, 11:53
Za sprawą omyłkowo wysłanego smsa dowiedziałam się, że mój dobry znajomy X nie
jest ojcem dziecka, którego z taką niecierpliwością oczekuje.

sms wysłała jego świeżo upieczona żona do swojego kochanka, o tym że X nie
może dowiedzieć się, że to nie jego dziecko, że nie wie jak długo to
pociągnie, że bielizna którą dostała jest świetna i że w "śnij o mnie".

X jest przeszczęśliwym i dumnym tatusiem.
Jego żona jest [ocenzurowano].
Ja jestem posiadaczką telefonu, na który trafił sms.

Co zrobiłybyście na moim miejscu ?
    • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:05
      Skasuj smsa i zapomnij o sprawie.
      • iberia.pl Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:07
        dokladnie, ale jak znam zycie to prawda wyjdzie na jaw wczesniej czy
        pozniej....
      • yagiennka Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:08
        Popieram, nic. To są porywatne sprawy innych. Mieszanie się w nie zawsze źle się
        kończy dla mieszającego się.
        • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:09
          A zaraz bedziemy mieli zasyp wypoiwiedz, ze nalezy wszysko
          poiwedziec i przywalic dziw**ce...
          • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:10
            kontik_71 napisał:

            > A zaraz bedziemy mieli zasyp wypoiwiedz, ze nalezy wszysko
            > poiwedziec i przywalic dziw**ce...

            obyś nie miał racji
            • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:18
              Polu, znam to furm conieco i znam niektore "standartowe" zachowania
              na nim :(
              • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:19
                nie tylko na nim niestety...grunt to samemu poczuc się lepiej depcząc
                innych...tak to wygląda :(
                • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:25
                  Oto, to... dolkadnie tak.. wejdzmy komus w zycie, podepczmy go,
                  wyjdzmy potem i zapomnijmy.. a klopoty niech zostana u tamtych
                  zdeptanych..
                  • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:25
                    ...ale co poniektórz będą mieli poczucie spełnionej misji :(
                    • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:27
                      Juz sie taka jedna osoba ponizej znalazla... problemy znajoimych sa
                      moimi problemami... co za bzdura!
                      • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:27
                        coż, bywa i tak
    • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:09
      Nic - to nie jest Twoja sprawa
    • ansag Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:21
      Ja bym X pokazała.

      Dlaczego? Problemy moich przyjaciół, są też poniekąd moimi problemami.

      Nie wiem jak jest w relacjach przyjacielskich innych osób, wypowiadających się
      wyżej, ale gdyby chodziło tu o mojego dobrego znajomego, to bym mu bez wahania
      powiedziała.

      Ale to tylko moje zdanie.
      • ansag Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:34
        A propos znania prawdy.

        Poznałam ją w szkole, przyjaźniłyśmy się kilka lat. Ona znalazła sobie faceta -
        byli nierozłączni. Pewnego dnia M. wyznała mi, że od jakiegoś czasu zdradza P.
        Ot tamtej pory zaczął się koszmar. Kryłam ją, okłamywałam P., który też już stał
        się moim przyjacielem i ciągle żyłam w przeświadczeniu, że powinnam mu powiedzieć.
        Pewnego dnia kiedy M. poprosiła mnie o kolejne krycie jej, zgodziłam się, ale
        ponieważ wiedziałam, gdzie idzie i że z "kochankiem", postanowiłam w to samo
        m-ce zabrać P. Czekaliśmy do 2 w nocy, P. powiedział, żebym już poszła, a on
        poczeka.
        M. wróciła po 4 nad ranem, stali jeszcze przed jej domem i się namiętnie
        całowali. P. już wiedział co robić.

        Od tamtego czasu minęły 2 lata - ja wciąż przyjaźnię się z P., a M. wyzwała mnie
        od kurw (?) i zerwała kontakt. Nie żałuję, że mu powiedziałam.
    • menk.a Re: Powiedz temu, kto zapłaci więcej. 18.08.07, 12:21
      W dzisiejszych czasach informacja jt na miarę złota;))
      A poważniej. Nic nie mów. To nie twoja rzecz. Nie bądź posłańcem
      złej wiadomości. Nie wtrącaj się.
      No chyba że nieświadomy przyszły nie ojciec jt Ci bliższy, niż
      przyznajesz;)
    • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:23
      to jest tylko i wyłącznie ich sprawa i sprawa ich sumienia
      • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:31
        polla.k napisała:

        > to jest tylko i wyłącznie ich sprawa i sprawa ich sumienia

        ICH sumienia? A to jakkim sposobem ICH skoro X nic o sprawie nie wie
    • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:38
      X to mój dobry znajomy, do tego przyjaciel mojego męża.
      dusza człowiek, honorowy i zawsze w 100% prawdomówny.
      nie wiem, czy mogę przyglądać się jego krzywdzie, a wkrótce gratulować urodzenia
      synka.
      • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:39
        Jakiej krzywdzie? Krzywda jest to co ktos czuje, a sama
        stwierdzilas, ze jest szczesliwy.. Wic jak mu powiesz to wlasnie
        bedzie mozna mowic o krzywdzie
        • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:51
          będac w sytuacji X wolał bys wiedziec czy nie?
          • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:53
            Nie jestem w sytuacji X.. ale mam znajomego, ktory byl i wolal nie
            wiedziec, ale wlasnie taka bratnia dusza postanowila
            go "uszczesliwic"... Chlopak zapija sie od pewnego czasu na smierc...
            • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:55
              a ja sie pytam o to czy ty wolał bys być oszukiwany czy żyć w nieswiadomości
              tego ze twoja żona przyprawia ci rogi?
              • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:55
                czasami lepiej nie wiedzieć
              • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:55
                Z cala pewnoscia nie chcialbym aby mi to jakas "mila duszyczka2
                powiedziala...
                • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:06
                  kontik_71 napisał:

                  > Z cala pewnoscia nie chcialbym aby mi to jakas "mila duszyczka2
                  > powiedziala...

                  raczej lojalny znajomy. przecierz nie powie mu ze żona ma romans tylko ze
                  doatała takiego sms-a co on zrobi to jego sprawa
      • sloneczna.dziewczyna Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:40
        Dokładnie. Będziesz żyła w przeświadczeniu, że dalej krzywdzą
        twojego kolegę.
        • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:47
          A tak bedzie wiedziala, ze rozwalila wszystko... Nie wiem skad u Was
          taka gwaltowana chec do uswiadamiania innych? Niech kazdy zajmie sie
          swoim wlasnym zyciem i nie wtraca sie w zycie innych... Skad
          pewnosc, ze ten sms nie byl tylko zartem?
          • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:52
            a co ona rozwali? to X zadecyduje co dalej nie ona.
            • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:54
              Dobrze wiesz, ze piszesz bzdury
              • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:04
                żadne bzdury. X jest dorosły i ma prawo decydować o tym co zrobi, tak samo jak
                ma prawo oczekiwac że jego znajomi bedą wobec niego lojalni.
                • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:09
                  Robak, ile Ty masz lat?
                  • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:22
                    wiek tu nie ma nic do rzeczy. Lojalność jest cecha charakteru.
                    • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:30
                      ma do rzyczy i to bardzo wiele... wiek laczy sie czesto z
                      doswiadczeniem i swiadomoscia konsekwencji swoich czynow
                      • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:39
                        każde dzialanie ma jakies konsekwencje. Brak działania takze je ma.
                        Konsekwencją tego ze kotś jest naszym dobrym znajomym czy przyjacielem jest
                        lojalność
                        • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:43
                          A bedziesz zyl z tym kims ? bedziesz spedzal 100% czasu czy po
                          pokazaniu lojalnosci pojdziesz do domu i zostawisz ta osobe sama z
                          konsekwencjami lojalnosci?
                          • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:52
                            kontik_71 napisał:

                            > A bedziesz zyl z tym kims ? bedziesz spedzal 100% czasu czy po
                            > pokazaniu lojalnosci pojdziesz do domu i zostawisz ta osobe sama z
                            > konsekwencjami lojalnosci?

                            oczywiście ze nie. Teraz tez nie spędzam ze znajomjymi 100% czasu.
                            A ty będziesz potrafił spojrzec znajomemu w oczy i wyjaśnić mu dlaczego
                            milczałeś gdy dowie sie prawdy? Oczywiście nie będziesz musial poświęcać mu juz
                            czasu - bo nie sądze by chcial jeszcze cie znać, wiec takze pójdziesz do domu.
                            • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:58
                              Swietne.. wprost genialne.. przyjsc, rozwalic komus swiat i pojsc
                              sobie... genialne wrecz. A potme sie okaze, ze to co sobie myslales
                              nie bylo tym czym bylo... i co wtedy?
                              • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:40
                                kontik_71 napisał:

                                > Swietne.. wprost genialne.. przyjsc, rozwalic komus swiat i pojsc
                                > sobie... genialne wrecz. A potme sie okaze, ze to co sobie myslales
                                > nie bylo tym czym bylo... i co wtedy?

                                O czym autorka watku ma myslec co rozwazać?
                                Sms jest w telefonie, wiadomo od kogo i o jakiej tresci. Wystarczy pokazać sms X
                                a o reszcie niech on juz decyduje.
          • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:54
            żartem ?
            chyba bardzo makabrycznym...

            nie wiem czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, ale postaw się w sytuacji X .czy
            wolałabyś/wolałbyś dowiedzieć się prawdy teraz czy dopiero za parę lat ?
            • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:55
              Niewazne czy makabrycznym czy nie... nie masz pewnosci wiec siedz
              cich i nie wychodz przed szereg... bo mozesz unieszczesliwic wiele
              osob
              • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:01
                skoro zakładasz żźe ot moze być zart to dlaczego ma siedziec cicho?
              • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:01
                może zabrzmi to słabo, ale mam 100% pewność, że to nie żart.
                • zdzichu-nr1 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:05
                  Żart nie żart, w takich sytuacjach należy siedzieć cicho. Co ma być to i tak w
                  końcu będzie.

                  Ps. Ciekawe jakbyś się poczuła, gdyby po przekazaniu przez Ciebie tej hiobowej
                  wiadomości szanowny małżonek skutecznie targnął się na życie?!

                  • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:07
                    ku.. nie chiałbym miec takich znajomych co beda siedziec cicho
                    • deodyma Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:11
                      ja tez bym miec takich znajomych nie chciala...
            • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:59
              kontik71 > ktoś przede mną zadał już to pytanie.
              po odpowiedzi widzę, że znasz podobny problem.
              tylko czy taki skrajny przykład pasuje w tej sytuacji - nie wiem..
              • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:04
                Skoro nie wiesz to jakim prawem chcesz ryzykowac?
            • dzikoozka Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 20.08.07, 09:49
              Ja wolałabym dowiedzieć się wcześniej, potem, jakbym pokochała
              dziecko, byłoby za późno. wtedy lepiej żeby nikt mi nie mówił.
    • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 12:58
      Powiedz. to X zdecyduje co dalej.Jak nie powiesz to jak znam życie niebawem
      będzie kolejne dziecko tym razem jego. I tak sie dowie że żona ma kochanka.
    • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:09
      czy lojalność to donosicielstwo??
      • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:11
        polla.k napisała:

        > czy lojalność to donosicielstwo??
        od znajomych mozemy oczekiwać lojalności i wtedy to dobrodziejstwo. Wobec
        znajomych jesteśmy lojalni i wtedy to powinność
      • tezromantyczka Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 23.08.07, 13:19
        Czy ukrywanie prawdy to przejaw lojalności?
    • virtual_woman Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:11
      Tak sobie czytam i czytam..
      Cykl kobiety może się poprzestawiać nawet pod wpływem stresu. Ojcem
      może być zarówno świeżo upieczony mąż jak i kochanek.
      No bo chyba kochała się z jednym i drugim... ciekawe czy Ona sama
      wie czyje to dziecko.


      • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:12
        Dobre pytanie :)
        • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:32
          no tak, testów DNA nie mogła jeszcze robić ...

          zdzichu-nr1> nie chcę przekazywać nikomu hiobowych wieści.jeśli już -
          zadzwoniłabym do Niej i prosiła o to, żeby sama to powiedziała.

          swoją drogą, zastanawiam się czy nie zauważyła raportu o dostarczeniu tej
          wiadomości ...
          może sama się do mnie odezwie.
          • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:35
            Zostaw to.. to nie jest Twoje zycie wiec nie uzurpuj soebie prawa do
            wplywania na nie...
            • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:40
              "to nie jest Twoje zycie wiec nie uzurpuj soebie prawa do
              wplywania na nie..."

              ale czy sytuacja nie jest odwrotna?
              nie chodzi o uzurpowanie prawa do wpływania na czyjeś życie,
              tylko
              o wywiązanie się z obowiązku - lojalności względem kogoś bliskiego.
              • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:41
                To jest uzurpowanie sobie prawa do ingerencji w cudze sprawy
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:32
          tez mnie zastanowilo skad kobieta wie ze to dziecko kochanka, skoro chyba z X
          tez sypia.
          a moje pytanie do kontika: a gdyby X byl Twoim bratem? bo w sprawy znajomych sie
          nie wtracam, ale gdyby chodzilo o brata lub siostre (ktorej nie mam) to sprawa
          nie bylaby dla mnie taka jasna...
          • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:36
            Zycie brata tez nie jest moim zyciem... nie wtracam sie w zycie
            innych i to bez wzgledu na stopien pokrewienstwa
            • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:40
              kontik, daj spokój...nie przekonasz go :(
              • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:41
                Uparty jestem :)
                • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:43
                  widzę:) ja też, ale tutaj nie widzę sensu dalszej polemiki
                  • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:44
                    MOze jednak jakis sens jest... jest sporo ludzi ktorz ytylko
                    czytaja.. moze to im jakos pomoze :)
                • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:44
                  poza tym myślę, że costablanca od samego początku wie, co należy zrobić
                  • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:46
                    Czyli czuka potwierdzenia slusznosci wtracania sie w cudze zycie..
                    przykre :(
                    • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:48
                      niestety tak to widzę :(
              • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:52
                polla.k napisała:

                > kontik, daj spokój...nie przekonasz go :(

                zaraz, czy ta wypowiedz tyczy sie mojej osoby? przeciez ja sie przy niczym nie
                upieram, ot zastanawiam sie glosno. mam nadzieje ze nigdy nie przyjdzie mi
                stanac wobec takiej sytuacji.
                • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:54
                  znowuwzyciuminiewyszlo napisała:


                  > zaraz, czy ta wypowiedz tyczy sie mojej osoby? przeciez ja sie
                  przy niczym nie
                  > upieram, ot zastanawiam sie glosno. mam nadzieje ze nigdy nie
                  przyjdzie mi
                  > stanac wobec takiej sytuacji.
                  To bylo raczej o ogole nie o Tobie :)
            • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:44
              kontik_71 napisał:

              > Zycie brata tez nie jest moim zyciem... nie wtracam sie w zycie
              > innych i to bez wzgledu na stopien pokrewienstwa

              ty wogóle masz jakis przyjaciół?
              bo z tego co piszesz to gdyby twój znajomy sie topił to ty sie nie wtrączsz to
              nie twoja sprawa.
              • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:45
                robaczek-parszywek napisał:


                > bo z tego co piszesz to gdyby twój znajomy sie topił to ty sie nie wtrączsz to
                > nie twoja sprawa.

                Dobrze wiesz, że nie o to chodzi!!
                • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:47
                  On iwie o tym, ale chyba brakuje mu argumentow wiec siega do
                  demagogi...
                  • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 16:15
                    kontik_71 napisał:

                    > On iwie o tym, ale chyba brakuje mu argumentow wiec siega do
                    > demagogi...

                    to nie demagodia. chce usatlic jak daleko sięga twoja lojalność wzgledem
                    znajomych, na co z twojej strony mogą liczyc. Że nie poweidzaiał byś o sms to
                    juz wiem.
    • nadinka_nadinka Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:38
      jest taki film jacka bławuta "wojownik". nie jest to moze watek głowny, ale
      pewnego dnia bohater dowiaduje się, że jego ukochany syn nie jest jego synem i
      świat mu się wali. może lepiej byłoby gdyby dowiedział się wcześniej, zanim
      zżył się z dzieciakiem?
      • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:39
        A moze lepiej aby sie nigdy nie dowiedzial? Wtedy nie zawalilby mu
        sie swiat... Nie bawmy sie w boga... nie takie jest nasze zadanie
        • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:45
          teraz to ty sie bawisz w boga decydujac o tym ze ma sie nie dowiedzieć
        • nadinka_nadinka Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:51
          nie wiem co zrobiłabym w takiej sytuacji jak utorka wątku. Nie wiem, czy
          powiedziałabym, czy nie. POmyślałam tylko, że jego żona może mu kiedyś
          wykrzyczeć w jakiejś awanturze, że to nie twoje dziecko. Sama, na miejscu tego
          faceta, wolałąbym wiedzieć.
          • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:55
            ja wolalbym sie dowiedzieco tym od zony a nie od obcej osoby... Nie
            widzicie roznicy?
            • nadinka_nadinka Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:00
              kontik_71 napisał:

              > ja wolalbym sie dowiedzieco tym od zony a nie od obcej osoby... Nie
              > widzicie roznicy?

              jak każdy chyba. ale chciałabyś się dowiedzieć o tym, jak dzieciak będzie miał
              np. z 10 lat? lepiej teraz, kiedy to jescze taka niebudząca uczuć zygota.
              • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:05
                A skad wiesz, ze dla nei go jest to "niebudzaca uczuc zygota"?
                • nadinka_nadinka Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:16
                  nie wiem. Oceniam po sobie. Poza tym chyba normalne jest, ze więcej uczuć budzi
                  żywy człowiek niż zygota/płód czy jak zwał.
                  • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:19
                    nadinka_nadinka napisała:

                    > nie wiem. Oceniam po sobie. Poza tym chyba normalne jest, ze
                    więcej uczuć budzi
                    > żywy człowiek niż zygota/płód czy jak zwał.
                    >
                    >
                    Wlasnie "nie wiem" jest tym stwierdzeniem! W ruchu drogowym jest
                    taka zasada "nie widze - nie jade" to samo jest w zyciu "nie wiem -
                    nie robie" W obu przypadkach zlekcewazenie zasady moze sie konczyc
                    tragedia
                    • nadinka_nadinka Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:22

                      > Wlasnie "nie wiem" jest tym stwierdzeniem! W ruchu drogowym jest
                      > taka zasada "nie widze - nie jade" to samo jest w zyciu "nie wiem -
                      > nie robie" W obu przypadkach zlekcewazenie zasady moze sie konczyc
                      > tragedia

                      to też napisałam, że nie wiem co zrobiłabym. Nie chciałabym jednak być
                      oszukiwana. Powiem na innym przykładzie: jeden z moich eks puszczał mnie kantem
                      i wiedziało o tym kilka moich przyjaciół. Kiedy ja się o tym dowiedziałam
                      wyrzuciłam z mojego życia i chłopa i nielojalne przyjaciółki.
                      • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:25
                        To ja dam Ci inny przyklad.. Swego czasu, ktos doszedl do wniosku,
                        ze wi iz moja owczesna dziewczyna mnie zdradza... No i poczul, ze
                        musi mnie uszczesliwic ta informacja.. Okazalo sie, ze mylil sie w
                        100%. Gdyby nie fakt, ze jestem absolutnie pozbawiony poczucia
                        zazdrosci to nie wiem co by sie dzialo jakie bylyby konsekwencje
                        jego "lojalnosci"
                        • scibor3 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 11:11
                          Rozumiem, że własnego rozumu nie miałeś i ten ktoś decydował co masz zrobić.
                          Ciekaw jestem kto teraz zdecydował, że piszesz to co piszesz. A moze w
                          miedzyczasie nabrałeś _własnego_ rozumu.
                          • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 12:43
                            Rozumiem, ze gdy nie ma sie nic do powiedzenia i nie czyta sie ze
                            zrozumieniem to zostaja tylko osobiste wycieczki... prawda?
                            • scibor3 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 20.08.07, 01:12
                              Rzecz w tym, że odbierasz temu człowiekowi prawa do decydowania i z góry
                              zakładasz czym przekazanie takiej informacji się skończy.
    • artemisia_gentileschi Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:44
      Ja bym powiedziala, po co ma sie chlopak oszukiwac.
      • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:51
        kontik_71
        "Czyli czuka potwierdzenia slusznosci wtracania sie w cudze zycie..
        przykre :("

        kilka linijek wyżej pisałam, że to chyba nie chodzi o uzurpowanie prawa do
        wtrącania się w czyjeś życie - tylko wręcz odwrotnie - wywiązanie się z obowiązku.
        jakiego?
        lojalności wobec bliskich.poprostu.
        • artemisia_gentileschi Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:53
          Otoz to. Na miejscu Twojego znajomego wolalabym wiedziec, z kim
          zyje. To dorosly facet, nie traktujmy go jak dziecka, ktoremu lepiej
          pewnych rzeczy nie mowic "dla jego dobra" ofkors.
        • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:53
          A prosil Cie ten znajomy o taka lojalnosc? Wiesz, ze chce wiedziec?
          Czy tylko sobie tak myslisz?
          • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:57
            relacje z bliskimi nie polegają na spisaniu umowy, w której w punktach określamy
            zakres zaufania, szczerości, pomocy.
            nie kontik, nie mam tego na papierze.
            ale znam tego człowieka już 10 lat.jest uczciwy do bólu.zawsze.
            • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:58
              I masz 100% pewnosci, ze wiesz co sie dzieje i nie jest to pomylka?
              • robaczek-parszywek Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:00
                kontik_71 napisał:

                > I masz 100% pewnosci, ze wiesz co sie dzieje i nie jest to pomylka?

                no chyba wie jakiego i od kogo sms dostała. wystarczy go pokazac znajomemu
                tylko tyle. Reszta należy do niego.
                • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:06
                  Wiesz co... nawet nie chce mi sie tego komentowac... o musilabym
                  uzyc slowa uznawanych za niecenzuralne
              • ansag Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:01
                No tak, przez pomyłkę wysyła się takie sms-y do kolegów :D
          • ansag Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 13:59
            Kontik, lepiej żeby dowiedział się, kiedy dziecko będzie miało np. 3 latka, że
            żona odchodzi z tym kochankiem? Zabierze dziecko i co? Mniejsze cierpienie? (nie
            dyskutujmy tu, kto dostanie prawa rodzicielskie)

            Uważam, że lepiej, żeby dowiedział się teraz, niż po fakcie.
            • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:08
              A moze dziecko jest jego? Nie wiesz tego... Moze dziewczyna ma flirt
              ale tylko wirtualny ? Moze nawet nie widziala "kochanka"
              NIe wiesz tego wszystkiego, tylko Ci sie wydaje, ze wiesz...
    • seth.destructor Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:09
      Pokaz tej dziwce. Ale bedzie jazda.
      • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:09
        Idealny przyklad "lojalnego przyjaciela" Autorko, tez masz takie
        odczucia? tez chcesz pokazac dziwce?
        • paul55 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 18:21
          kontik_71 napisał:

          > Idealny przyklad "lojalnego przyjaciela" Autorko, tez masz takie
          > odczucia? tez chcesz pokazac dziwce?

          A Ty pewnie chcialbys w nieswiadomosci wychowywac cudze dziecko przez lata, i na
          starosc sie dowiedziec ze to nie Twoje dziecko. I pewnie nie stanowilo by to dla
          Ciebie problemu?
    • donna_25 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:11
      Ja bym pokazala tego smsa koledze. Co z tym zrobi i czy sprawdzi czy
      to prawda itd to jego sprawa. Nie potrafilabym zyc spokojnie wiedzac
      o czyms takim i ukrywajac to.
      Tak samo oczekiwalabym tego samego od innych gdyby wiedzieli taka
      rzecz, ktora mnie gleboko dotyczy. Najgorsza prawda jest lepsza niz
      zycie w klamstwie.

      A swoja droga, kto normalny wysyla omylkowo taki sms??
    • alpepe Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:11
      poszłabym do przyszłej mamusi z esemesem, albo pokazałabym przyjacielowi ten
      esemes i spytała, co to za żarty się jego żony trzymają.
      • ansag Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:15
        Właśnie, może lepiej zrobić to "nieświadomie" :)
    • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:25

      "Idealny przyklad "lojalnego przyjaciela" Autorko, tez masz takie
      odczucia? tez chcesz pokazac dziwce?"

      dziwka? pokazać?

      dlaczego myślisz że ważniejsza od lojalności względem X jest dla mnie zabawa w
      zniszczenie dziewczyny, która ma już wystarczająco dużo problemów.
      nie zakończyła romansu, który miała przed ślubem, ma w życiu totalny bałagan,
      nie życzę jej źle.życzę jej, żeby poukładała sobie życie, ale niech robi to fair.

      a, ktoś pytał, czy to nie jest wirtualny romans - odpowiadam: w realu dostała
      bieliznę, za którą w tym smsie dziękowała..
      • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:28
        Nie wiesz czy bielizna tez n iebyla wirtualna... Ja swego czasu
        mialem taki wirtualny "romans"... swietnie sie bawilismy
        wymyslajac "relane" sytuacjje, przynoszac sobie prezenty itp.. nawet
        nie wiem jak dziewczyna wygladala... Dla patrzacego z boku bylby to
        absolutnie realny romans ze wszystkimi konsekwencjami...
        Zle zyczysz dziewczynie bo niemajac absolutnej pewnosci chcesz
        byc "lojalna" w stosunku do jej meza.. i bez wzgledu na fakty
        spowodujesz kryzys w ich malzenstwie... a potem pojdziesz sobie do
        domu do swojego spokojnego zycia.
      • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:31
        "ja wolalbym sie dowiedzieco tym od zony a nie od obcej osoby... Nie
        widzicie roznicy?"
        kontik nareszcie mamy jakiś punkt wspólny!
        chodzi mi dokładnie o to samo.

        Poprostu chcę ostudzić swoje emocje i zbieram się w sobie, żeby zadzwonić do
        niej z taką prośbą.

        Ale przedtem chcę na tym forum przegadać wszystkie za i przeciw.
        • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:34
          Niecalkiem mnie zrozumialas... nie chcialbym aby zona mi to
          powiedziala pod wplywem czyjejs dzialalnosic i presji... chcialbym
          aby mi to z wlasnej woli powiedziala...
          Gdy sie z nia skontaktujesz, staniesz sie strona w tej historii.. Co
          zrobisz gdy ona mimo Twojej interwenji nic nie powie mezowi?
          Bedziesz dalej cos robila? Pojdziesz do meza? A co jesli on tez nic
          z tym nie zrobi?
          Pakujesz sie w paskudna historie i nie jestes w stanie przewidziec
          wszystkich konsekwencji swojego dzialania.. Co jesli pod wplywem
          emocji stanie sie jakas tragedia? Bedziesz sobie mogla poradzic ze
          swiadomoscia, ze to Ty do tej tragedii doprowadzilas?
          • alpepe Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:44
            ależ kontik, w końcu to żoneczka wmanewrowała costabalancę w tę sytuację,
            zrobiła z niej jedną z protagonistek. Costablanca sama z siebie nie przechwyciła
            tego esemesa.
            • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:45
              A co to zmieni jesli dzieki "lojalnosci" autorki dojdzie do
              tragedii?
              • paula.mloda Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:54
                no ale jezeli on sie w przyszlosci dowie ze to nie jego dziecko, i dowie sie ze
                jego przyjaciółka wiedziala.... bedzie sie chyba czuł oszukany przez dwie
                osoby... ja uważam że prawda chociaż najgorsza zawsze jest prawdą. ja wolałabym
                wiedziec teraz, zawsze moze malzenstwo uniewaznic albo moze sie rozstac. a
                wiadomo ze jak bedą razem dłuzej to dla niego bedzie gorzej. ja bym poszla do
                mojego kolegi i pokazala mu smsa z zapytaniem : dostalam takiego smsa i niewiem
                co o tym myslec.... niech sam zalatwi to niz ma byc oszukiwany moze cale zycie...

                napisz jeszce czy ten slub był bardziej dlatego ze dziecko, czy nie
                • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:02
                  A skad ma sie dowiedziec, ze przyjaciolka wiedziala? Dowie sie o tym
                  tylko i wylacznie od przyjaciolki...
                  > mojego kolegi i pokazala mu smsa z zapytaniem : dostalam takiego >
                  smsa i niewiem co o tym myslec.... niech sam zalatwi to niz ma byc
                  oszukiwany moze cale zycie.
                  Powyzej napisalem co mi sie kiedys przytrafilo... nigdy wiecej nie
                  chce miec "lojalnych" znajomych
        • lacido Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 14:58
          gdybym byla na miejscu tego faceta chciałabym wiedzieć od kogokolwiek, nigdy bym
          nie wybaczyła znajmomy, przyjaciołom, którzy znali prawdę a nic mi nie
          powiedzieli do d.py z takimi znajomymi.
          • paula.mloda Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:04
            dokladnie o to mi chodzi...
        • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:05
          "napisz jeszce czy ten slub był bardziej dlatego ze dziecko, czy nie"
          ślub był tylko dlatego, że wpadka, że dziecko, że tak trzeba. wcześniej mieli,
          no cóż, taki luźny związek...
          • lacido Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:06
            no to zaje....fajnie
            jeszcze jakieś wątpliwości???
            • alpepe Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:08
              już bym była u gostka z tym esemesem. Bez żadnych wątpliwości. A to suka jedna.
              • lacido Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:09
                tarcza do góry broń w dłoń bo zaraz nastapi atak
                • alpepe Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:11
                  na szczęście mnie się takie sytuacje nie zdarzają :-)
                  • lacido Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:14
                    żebyś nie wykrakała, nie chciałabym być namiejscu autorki wątku a tym bardziej
                    na miejscu tego mężczyzny i dziwić się żę na FM jest tylu frustratów, jak isę
                    tak zostanie potraktowanym
          • paula.mloda Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:16
            To tymbardziej mu powiedz. dlaczego on ma teraz wychowywac nieswoje dziecko itd
            a pozniej i tak sie o tym dowie bo go w koncu ta panna zostawi.... powiedz
            jeszcze ten koles jest z grona "bogaci" czy "przeciętni"
            • costablanca Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 15:21
              duchowo czy majątkowo ? :)

              bogaty duchowo, majątkowo niestety nie.
    • iberia.pl przeczytalam calosc 18.08.07, 15:23
      jesli juz cokolwiek chcesz robic to tylko i wylacznie uswiadom
      niewierna zone, ze Ty wiesz.
      Tak jak pisal Kontik-nie przewidzisz rozwoju sytuacji, jak sie
      poczujesz jesli sie okaze (np.badania krwi lub DNA) , ze mimo
      romansu ojcem dziecka jest ow X ?To Ciebie wyklna a nie ja, to na
      Tobie beda wieszac psy....Ja bym sie w taka historie nie
      pakowala.Prawda predzej czy pozniej wyjdzie na jaw, chcesz byc jej
      czescia?Ja bym nie chciala.
      • costablanca Re: przeczytalam calosc 18.08.07, 15:25
        stroną niestety już zostałam, ale jedyna opcja nad jaką od początku się
        zastanawiam, to tak jak mówisz - rozmowa z żoną/matką/kochanką
        • paula.mloda Re: przeczytalam calosc 18.08.07, 15:40
          no dobra zalozmy ze mowisz jej ze wiesz. a ona bedzie udawac idiotke i moze
          sobie cos wymyslec, chocby np. : "hahaha ale historia wiesz, to moja kolezanka
          pisala smsa do kolegi ktory pisze telenowele i nie mial ciekawego wątku " to
          jest oczywiscie glupi przyklad, ale nieiwesz jak ona postapi bo rzeczywiscie
          moze COS sie pojawi, ona Ci COS powie, i wtedy Twoje podejrzenia zmaleją i dasz
          sobie spokoj ze moze rzeczywsicie zle ją ocenialas? mysle ze optymalan
          propozycja to poczekac az urodzi sie dziecko i wtedy powiedziec jemu ze taka
          sutacja miala miejsce i niech wtedy bez jej wiedzy zrobi testy DNA. teraz nie ma
          sensu mowic bo przez cala ciaze sie chlopak bedzie denerwowal... sytuacja sie
          obrocila o 180 stopni po tym jak napisalas ze slub byl dla dziecka bo tak
          trzeba... wiec poprzednie posty ze rozbijesz im malzenstwo itp sa juz jakby
          mniej wazne... na koniec powiem Ci ze bylam kiedys z chlopakiem. chodzilam z
          nim poltorej roku. bardzo go kochalam. pewnego dnia spotkalam go przypadkiem w
          supermarkecie jak szedl z dziewczyną za reke. podeszlam i zapytalam o co chodzi.
          okazalo sie z nia chodzi juz 3 lata... i sa zaręczeni. do teraz zastanawiam sie
          kiedy on sie z nia spotykal jak praktycznie caly czas byl ze mną... lub w
          pracy... co sie okazalo pozniej moja kolezanka ze szkoly o tym wiedziala, ale
          niechciala mi mowic bo wedlug niej wygladalam na bardzo szczesliwa i ona myslala
          ze on z tamta zerwie itp. w sumie przez pewien czas mialam jej za zle ze nie
          powiedziala. bo gdybym wiedziala od poczatku, nie bylabym w tym zwiazku wogole,
          i nie musialabym cierpiec 5 razy bardziej... do refleksji. dlatego radze Ci zrob
          cos z tym
    • xvqqvx Podpucha, a wy dajecie się nabrać. :-) 18.08.07, 15:52
      • alpepe Re: Podpucha, a wy dajecie się nabrać. :-) 18.08.07, 15:58
        oczywiście, że podpucha, ale nie takie problemy zdarzają się w życiu ;-)
        • xvqqvx Re: Podpucha, a wy dajecie się nabrać. :-) 18.08.07, 16:11
          A niektóre i niektórzy dyskutują z pełnym zaangażowaniem.:-)

          W ogóle gdyby autor/autorka wątku przykładał/a się lepiej do swego
          zadania, to parę szczegółow mógłby/mogłaby o wiele lepiej
          dopracować, bo opis całej sprawy aż nielogicznością razi. :-)
          • costablanca Re: Podpucha, a wy dajecie się nabrać. :-) 18.08.07, 16:12
            gdzie jest nielogiczność ?
            • xvqqvx Re: Podpucha, a wy dajecie się nabrać. :-) 18.08.07, 16:18
              Zacytuj dokładnie treść tego SMS-a, a zobaczysz. :-)
        • costablanca Re: Podpucha, a wy dajecie się nabrać. :-) 18.08.07, 16:15
          podpucha?
          dostałam o jeden sms za dużo, nie wiem co z tym zrobić, rozmawiamy.
          historia - w sumie typowa - on,ona,jeszcze jeden on i do tego dziecko.

          głupio się czuję, że teraz muszę wszystkich przekonywać to prawdziwości tej
          historii...
          • kontik_71 Re: Podpucha, a wy dajecie się nabrać. :-) 18.08.07, 16:17
            Nie wszystkich.. a kolega xy.... ma chyba tendencje do krytykowania
            wszystkiego i wszystkich...
          • xvqqvx Re: Podpucha, a wy dajecie się nabrać. :-) 18.08.07, 16:20
            Skoro jest prawdziwa, to zacytuj dokładnie ów SMS. :-)
    • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 16:12
      za to przynajmniej wiemy jakie mamy poglady na taki czy inny temat
    • xvqqvx Hop! Hop! Gdzie jesteś, costablanco? 18.08.07, 16:33
      Już wymyśliłeś/aś logiczną treść SMS-a czy jeszcze nie?

      A tak z ciekawości, czy twój alternatywny nick nie brzmi
      przynajmniej "zatyczka"?
      Jeśli tak, to pewnie za rok i za dwa ponownie przeczytamy tę
      historię o "pomyłkowym SMS-ie". :-)
      • polla.k Re: Hop! Hop! Gdzie jesteś, costablanco? 18.08.07, 16:36
        mogę zapytać skąd w Tobie taka podejrzliwość?
        • xvqqvx Re: Hop! Hop! Gdzie jesteś, costablanco? 18.08.07, 16:39
          polla.k napisała:
          > mogę zapytać skąd w Tobie taka podejrzliwość?
          To nie jest jedyne forum, na jakim piszę, więc jestem wyczulony na
          podpuchy. :-)
          I nawet nie chodzi mi o sam ich fakt, ale o to, że nie trzymają się
          one kupy - czy naprawdę nie można trollować z głową? :-)
          • costablanca Re: Hop! Hop! Gdzie jesteś, costablanco? 18.08.07, 16:59
            dziękuję wszystkim, którzy pokazali mi 'za' i 'przeciw' całej sprawy.

            szkoda, że dyskusja skręciła na atakowanie mnie i podważanie wiarygodności całej
            historii.ale to już chyba ryzyko związane z pojawianiem się na forach...

            póki co - muszę rozwiązać sama swój problem w realu.



            • xvqqvx Ple! Ple! Jeszcze ktoś ci uwierzy. :-) 18.08.07, 19:11
              Na przyszłość, jak coś wymyślasz, to rób to z głową. :-)
    • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 16:43
      ok, rozumiem Twoją motywację :)
    • martita503 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 18:06
      milalam kiedys znajoma M z ktora jezdzilam do szkoly, a ze do szkoly
      bylo kawalek zawsze sobie gadalysmy. ona faceta bardzo bardzo dlugo
      z soba byli. co jakis czas systematycznie na niego narzekala. wszak
      bardzo go kochala. ale facet byl glupi jak but dla mnie, i wiem ze
      zalezalo mu tylko na bonusach jakie niosl z soba ten zwiazek.
      ja mialam przyjaciolke K bliska bardzo. opowiadala mi ona
      wszysciutko co robila z facetem M. gdzie sie spotykali i kiedy.
      ktoregos razu jadac do szkoly nie wytrzymalam i powiedzialam M. o
      wszystkim. katastrofa sie wtedy wydarzyla...
      bylo to 3 lata temu. M nie jest z tym facetem, aczkolwiek nie mam z
      nia kontaktu. psiapsola K takze nie jest z nim, a psiapsola zostala.

      wniosek moj taki, ze warto powiedziec komus prawde, zeby nie
      zmarnowal sobie zycia z kims kto na to nie zasluguje. nawet za cene
      naszej przyjazni czy znajmosci.
    • merediith Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 18:14
      :)
      Mieszać się niemieszać -oto jest pytanie;P

      Na miejscu męża chciałbym żeby ktoś się jednak wmieszał-bo:
      *moja zona nadal kocha kochanka i pewnie bzyka się z nim w każdej możliwej chwili
      *chciałbym mieć szansę na szczęśliwy związek i wychowywać spłodzonego przez-mnie dzidziusia.
      *i wybór też fajnie byłoby miec-zdecydować czy pasuje mi utrzymywać nieswoje dziecko i kobietę,która lubi robć dobrze innemu.

      A na miejscu żonki

      *nie mieszać sie:
      niech moje dziecko wychowa jakiś frajer a ja chcę się bzykać z kim mi się podoba.

      A na Twoim miejscu-
      sama nie wiem co bym zrobiła.
      Trudna sprawa.
      A
      • kotek1239 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 18.08.07, 22:22
        zal mi faceta , ale przeciez w tej przykrej sprawie jest jeszce
        jeden oszukiwany - dziecko!!! tez bedzie dorastalo w
        przeswiadczeniu, ze to prawdziwy tatus a tak naprawde nie jest...
        chyba bym ujawniła cała sprawe bo jak wyjdzie to za kilka lat to
        moze byc nieciekawie...jezeli chodzi o moja osobe, miałabym zal do
        przyjaciela , jesli wiedzialby o czyms i ukrywał to przede mna
    • thelma3333 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 11:27
      odwieczne pytanie: wolisz żyć w matriksie czy w prawdziwym świecie?
      skoro to dobry przyjaciel męża radzę porozmawiać z mężem, on chyba zna swojego
      przyjaciela na tyle dobrze, żeby wiedzieć, czy wolałby on wiedzieć, czy nie
    • andreas3233 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 12:18
      Jesli to Twoj dobry przyjaciel, to po urodzeniu sie dziecka/ ale
      przed uplywem 6 mcy od urodzenia sie/, zaproponuj przyjacielowi - w
      przyjacielskej rozmowie - wykonanie badan DNA dziecka ; powod
      wymysl - po przyjacielsku/ - na razie wstrzymaj sie od innyc
      dzialan /to nie sa dowody -sms/.
      • nikodem531 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 14:02
        Ja bym powiedział żonie Twojego przyjaciela iż wiem o całej sprawie,
        pokazał jej sms-a i zapytał się co ona chce z tym zrobić...
        Natomiast sam od siebie dodam iż takie ku..szony jak żona Twojego
        kolegi to tzreba tępić! Nawet głupia pi.. sobie nie zdaję sprawy
        jak facetowi życie zrójnowała... Temu dziecku także, bo fajnie jak
        sie dowie iż mamusia dała innemu dupy, a Pan którego nazywała tatą
        okazał się tylko Panem... Tatusiem natomiast jest ktos tam kto po
        prostu dobrze mamusie przerżnął... Nie mam litości ani szacunku dla
        takich szmat...

        • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 14:06
          Umiejetnosci kulturalnego wypowiadania sie tez brak, co?
          • nikodem531 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 14:17
            Wybacz kolego/koleżanko, ale ja nazywam rzeczy po imieniu! Niestety
            w dziesiejszych czasach ogólnie ludzie lubią stosować językowe
            zakłamanie... Czasami trzeba powiedziec jasno i dobitnie człowiekowi.
            • kontik_71 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 14:18
              Tlumacz sobie jak chcesz... ale wulgarne odzywki zawsze byly
              wulgarnymi odzywkami i nic tego nie zmieni
              • nikodem531 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 14:59
                Jak ktos jest kurwą i tego nie przyjmuje do rzeczy to trzeba mu to
                uświadomić!
            • polla.k Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 14:18
              A wy dalej ciągniecie ten temat??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja