paul55 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 15:16 > > Co zrobiłybyście na moim miejscu ? Oczywiscie pokazalbym SMS-a!!! Jak najszybciej! Szkoda marnowac facetowi zycie! Pomoz mu! Odpowiedz Link Zgłoś
cala_w_kwiatkach Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 15:27 rozwalic swiat komus pzez pokazanie smsa? no chyba przesadzasz kontik, ze to przyjaciel rozwala swiat, swiat juz rozwalila jego kobieta oklamujac go a jak jeszcze dojdzie do tego przyjaciel/przyjacioka to jak prawda wyjdzie kiedys na jaw to czlowiek poczuje sie oszukiwany przez wszytskich swoich najblizszych; moim zdaniem, jesli juz do tego doszlo, ze autorka postu wie o sprawie to powinna pokazac wiadomosc temu X, a co on zrobi z tym fantem to juz jego decyzja - moze fakt zaakceptowac i zyc dalej albo zmieni swoje zycie ale oszukiwanym nikt chyba nie chce byc (w dodatku w tak powaznej sprawie jak dziecko) Odpowiedz Link Zgłoś
paul55 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 15:47 > to juz jego decyzja - moze fakt zaakceptowac i zyc dalej > albo zmieni swoje zycie > ale oszukiwanym nikt chyba nie chce byc (w dodatku w tak powaznej > sprawie jak dziecko) > W zupelnosci sie zgadzam. Przeciez dziecko to chyba najwazniejsza rzecz w zyciu kazdego mezczyzny! Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 16:10 pokazałabym. nie dlatego, żeby przywalić tej pani. byłoby mi jej żal, gdyby ona popełniła błąd i żałowała, ale w tym wypadku pani bezczelnie oszukuje faceta. powiedziałabym choćby po to, żeby zdążył zaprzeczyć ojcostwo, jeśli taką decyzje podejmie. Odpowiedz Link Zgłoś
green_land Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 19.08.07, 16:16 Właśnie - kobieta i tak by go dalej oszukiwała, a on, z rogami pod samo niebo żyłby ułudą. A potem jeszcze okaząło by się, że to nie jego dziecko... Zdobądź się na odwagę Odpowiedz Link Zgłoś
lilaaaa Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 20.08.07, 01:51 Pokazalabym sms'a zonie tego mezczyzny. Spytalabym, co zamierza z tym zrobic. To nie ona rozwalilaby to malzenstwo, jak piszecie. To ta kobieta by to zrobila. Skad jednak ma pewnosc, ze jest to dziecko kochanka? Oszukuje dwoch mezczyzn, chce oszukac dziecko ktore nosi w brzuchu. To predzej czy pozniej wyjdzie na jaw, moze kochanek upomni sie o dziecko, skoro ma swiadomosc, ze jest jego. Nie wolno zostawic tej sprawy samej sobie. Gdy mam przyjaciol - licze na ich lojalnosc. Jesl ta zona nie zareagowalaby na moja prosbe o wyjasnienie, to poszlabym do meza tej kobiety. Albo sprobowala skontaktowac sie z jej kochankiem. Tak, kontakt z kochankiem to jest to. Mysle, ze moglaby byc z tego niezla afera, ale lepiej dowiedziec sie, ze nie jest sie ojcem dziecka bedacego jeszcze w brzuchu niz majacego 18 lat. Bo to moze sie wydac np. przy okazji choroby dziecka. Co wtedy? To wlasnie wtedy zrujnuje sie mezczyznie zycie. A nie teraz. Teraz to bedzie mogl uniewaznic malzenstwo, jesli wzial slub koscielny. To ta zona powinna odpowiedziec za swoje czyny, ta kobieta ktora dostala sms'a nie jest winna tej sytuacji. A swoja droga brak logiki w twoim poscie. To albo prowokacja albo pisalas zdenerwowana. Odpowiedz Link Zgłoś
lolyta Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 20.08.07, 05:41 co do X, jelsi on sie dowie po uplywie pol roku od narodzenia dziecka i bedzie chcial sie rozwiesc, to i tak w swietle prawa bedzie uznany za ojca, bo prawo stoi na strazy interesu dziecka w tym przypadku. No chyba, ze kochanek sam popedzi uznac ojcostwo czy cos. Radzic nei ma co, bo jeszcze troche zalezy od tego czy oni sa ze soba mimo wszystko szczesliwi i tak dalej. jedni mowia ze mowic, drudzy, ze nie mowic, trudno orzec, w ktorej grupie -- zwolennikow sciemy czy prawdy Odpowiedz Link Zgłoś
ogonato Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 20.08.07, 10:56 Oczywiscie powinnas powiedziec faectowi ze dzieciak nie będzie jego, a dlaczego? poniewaz narazie zanosi sie na to ze wywali on MASAKRYCZNA gore kasy na cudzego bachorka. Dzieciak ma mamusie i tatusia biologicznych, niech oni go utrzymuja. Czemu ma jakis biedny facet placic za to ze jego zona jest dziwka? Ten czlowiek bedzie zasuwal x lat na nie swoje dziecko, ma chyba chociaz prawo wiedziec ze nie jest jego, i miec mozliwosc wyboru - chce i bede wychowywal to dziecko mimo ze nie moje, albo zostawiam dziwke z dzieciakiem w cholere niech sie ona martwi, jak taka zdolna jest. Odpowiedz Link Zgłoś
messina Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 21.08.07, 19:43 A ja się zgadzam z parszywkiem, choć generalnie parszywy, ale rozum ma, a to się zawsze chwali. W tej konkretnej sytuacji: baba ewidentnie OSZUKUJE męża, a nie np dziecko jest owocem jakiegoś niefortunnego skoku na boczek albo czegokolwiek, i ewidentnie chce dalej grac na dwa fronty, a mąż jest moim choćby dobrym znajomym, powiedziałabym. Pomyślałabym nad formą, może doprowadziła do tego, żeby sam sie kapnął (żeby nie strzelali do posłańca, no i mniej boli, jak sie od osoby 3. dowie) ale uczciwość tak by mi podpowiadała. I nie chrzańcie o niewtrącaniu się w cudze sprawy - demagogia, pod to można wszystko podciągnąć. Jak widzisz, że sąsiad pierze do krwi dzieciaka, to też nic nie zrobisz? Nieraz byłam świadkiem różnych zdrad i cicho siedziałam, bo to ani moi przyjaciele, ani sytuacja do końca mi nie znana. Ale raz już tak było, że uświadomiłam babkę o zdradach męża - znając ich wiele lat i znając jej charakter, sytuację i ich związek. Dotąd sobie gratuluję. I uprzedzam ataki - NIE jestem wścibska, MAM swoje życie. Ale mam też uczciwość, którą w tym świecie coraz trudniej mi ujawniać, żeby się nie narazić na różne dziwne osądy. Dyskrecja to jedno, poczucie solidarności z kims uczciwym, a oszukanym - drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
cycek27 Re: Nie jesteś ojcem jej dziecka... 23.08.07, 11:25 ja bym chciał wiedzieć wcześniej puść mu esa tej samej treści ale wykasuj swój nr tel nie będzie wiedział skąd jest es ale zacznie się domyślać i może sam dojdzie do prawdy pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
serena Odpowiedź z drugiej strony.... 23.08.07, 12:45 Witam, pozwolę sobie przedstawić mój punkt widzenia "z drugiej strony" -a mianowicie tej zdradzanej (zaznaczam że jest to MOJA sytuacja, i niekoniecznie wnioski pasują do każdej): Z nienacka - mąż poinformował mnie że mnie zdradza od jakiegoś czasu kogoś ma i już mnie nie kocha. Bez dyskusji kazałam mu wyjść. Był koniec świata, łzy, myśli samobójcze itd. Po paru mieisącach dowiedziałam się że dwie trzy osoby wiedziały - w tym jego brat który dobrze mnie znał, bywał u nas w domu. Poczułam nieopisaną wściekłość, ból a przede wszytskim upokorzenie - nie umiałam poradzić sobie ze świadomością że ktoś o tym wiedział. Potem, znów minęło parę misięcy i z różnych przyczyn - których tu nie opisuję bo nie o to chodzi - okazało się że akurat ten moment rozstania był dla mnie najlepszy (a nie rok wcześniej), że fakt że się od niego dowiedziałam i mogłam powiedzieć mu w twarz jedno suche "wyjdź" zamiast dowiedziec się od kogoś i albo podsłuchwać albo żebrac o miłość, albo robic awanture z "jak mogłes"! Słowem: 1) naprawdę nie lubi się posłańców złych wieści 2) jak zamilknąc to na zawsze 3) prawda tak czy siak wychodzi na jaw 4) nie wiesz czy nie lepiej by było żeby wyszła poźniej niż wcześniej. To takie moje zdanie a jednocześnie podziękowanie dla tych wszytskich którzy wiedzieli o mojej sytuacji i zamknęli dziób! Dzięki wam wyszłam zwycięsko a nie skopana podwójnie. Szkoda tylko że się przyznaliście że wiecie ;) Ja. Odpowiedz Link Zgłoś