eluch_a
18.08.07, 20:28
Bo to, że ma się problem, to znaczy, że ma się faceta. Nie mówię
oczywiście o bardzo poważnych kwestiach i kłopotach, ale jakichś tam
nieporozumieniach. Nie mam faceta i po sytuacji, w której nawet
koleś z internetowej randki daje mi kosza, zanim w zasadzie coś
zaczęło się dziać, koniec - nie będę juz szukała i robiła z siebie
głupka. Może się trafi, a może nie. Czas chyba zastosować się do
rady z piosenki i zaufać przeznaczeniu. Tylko mi przykro... Moi
znajomi żenią się, znajome wychodzą za mąż, a ja... tylko kolejne
karty z życzeniami ślę lub wręczam i bukiety kupuję. Nie przyznaję
się głośno, że mi brakuje... tego kogoś. Fakt, że nie do końca
wyleczyłam się z pewnej miłości, ale jestem już zupełnie pogodzona z
faktem, że to NIGDY nie będzie mój facet i już coraz mniej o nim
myślę, schodzę na ziemię. Szukam mojego. Moja chrzestna powiedziała
mi dzisiaj, że on na pewno gdzieś jest. Tylko czemu nie tu...
Przepraszam za smęty. Mam dzisiaj doła i tyle.