Polska kobieta eksportowa

19.08.07, 06:56
Dzis troche na temat stereotypu: "Polki maja powodzenie za granica,
Polacy nie". Wedlug mnie nie ma sie co chwalic ze Polskie kobiety sa
jednym z najlepszych towarow eksportowych- made in Poland.

Tak samo jak Rosja czy Chiny nie moga zbytnio szczycic sie faktem ze
przoduja w swiecie jako zrodlo dzieci do adopcji, bo to jest wlasnie
specyfika biednych krajow, tak samo jak urodziwa zona z biednego
kraju, ktora zostala wychodowana na kartoflach, kaszance oraz innych
naturalnych produktach wiec wyglada zdrowo jak mloda klacz na targu
na ktora kazdy rolnik- chodowca ostrzy sobie zeby.

Z mezczyznami na ogol bywa tak, ze choc sa towarem tak samo jak
kobiety, to nie patrzy sie na nich jedynie przez pryzmat urody.
Polacy sa za granica uwazani za dzentelmenskich, meskich,
inteligentnych oraz utalentowanych, rycerskich. Wiem cos o tym mo
sam jestem "Polakiem mieszkajacych za granica" i to od bardzo,
bardzo dawna :)

Sam mialem dwa, dwu letnie zwiazki z Azjatka i Amerykanka, o malo
nie skonczylo sie na maluzenstwie, ale zdolalem sie uwlonic.
Wszystkim sceptykom proponuje przeczytanie ksiazki w ktorych Anglicy
pisa o Polakach:

www.questionofhonor.com/prologue.htm
    • lllll222 Re: Polska kobieta eksportowa 19.08.07, 08:25
      ''tak samo jak urodziwa zona z biednego
      kraju, ktora zostala wychodowana na kartoflach, kaszance oraz innych
      naturalnych produktach wiec wyglada zdrowo jak mloda klacz na targu
      na ktora kazdy rolnik- chodowca ostrzy sobie zeby.''

      A zdrowy Polak wyglada jak ogier!
      • sarna666 Re: Polska kobieta eksportowa 19.08.07, 10:22
        :)
        Nie tylko o urodę chodzi u polskich kobiet. Jeszcze o ogólne
        zadbanie i klasę. Rzadko kiedy polska dziewczyna maja paznokcie
        pokryte resztkami lakieru, pofałdowany na plecach żakiet i spodnie
        perwersyjnie podkreślające monstrualnie utyte pośladki. A jeżeli, to
        uważa się że albo biedna jest w depresji, albo..no cóż, nieważne z
        jakich powodów, ale zwraca uwagę. Bo generalnie jesteśmy narodem
        dbającym o siebie. Zwłaszcza teraz, gdy dostęp do ładnych, a
        przynajmniej normalnych rzeczy, jest nieograniczony.
        Gdy byłam w Paryżu, mieście przecież będącym symbolem szyku i
        elegancji, to właśnie uderzyło mnie najbardziej. Ten kontrast między
        wyglądem Francuzów a naszych rodaków.Idąc ulicą mojego miasteczka
        generalnie widzę ludzi ładnych i chcących się podobać. I do tyczy to
        zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Francuzi wyglądali tak, jakby
        wszystko im zwisało. Piekne ciuchy owszem, były. Na wystawach.
        Komentarze na temat Niemców i Anglików są zbyteczne, podobnie jak i
        mieszkańców Szwecji. Podkreślam, mowię o ogólnych tendencjach, nie
        wyjątkach. Brak chęci podobania się, swoista aseksualność.
        • lllll222 Re: Polska kobieta eksportowa 19.08.07, 10:57
          Moze to wszystko wiąze sie tez z tym ,ze w innych krajach nie ma takiego
          ''plotkarstwa'' jak w naszym kraju .Tam raczej nikogo nie interesuje druga
          osoba: jej wyglad ,maniery etc.Tam kazdy ma swoje zycie i to zajmuje mu czas
          .pozdrawiam
        • polska_potega_swiatowa Re: Polska kobieta eksportowa 19.08.07, 11:06
          w krajach anglosaskich takich jak USA, Niemcy, Szwecja, Australia,
          licza sie bardziej komfort niz szyk. Zreszta zyjac w USA latwo jest
          przezyc dlugie lata nigdy nie zakladajac garnituru.

          Nie wiem mi bardziej podoba sie moda Francuska, Wloska bo nie skupia
          sie na ozdobnikach, tylko ogolnej formie. W Polsce kobiety nosza
          brozki, koronki, falbanki, faldki, hafty itd....torche to zalatuje
          obnosna tandeta.
          • ginger43 Re: Polska kobieta eksportowa 19.08.07, 11:32
            Przesada w żadną stronę nie jest dobra. Wszystko powinno mieć swój
            czas i miejsce. Każda kobieta ma jakiś swój styl, jedna nie wyjdzie
            z domu bez wysokich obcasów i makijażu, inna czuje się jak malowana
            lala jeśli trochę się umaluje. Cała tajemnica polega na tym żeby
            wiedzieć kiedy kończy się granica dobrego smaku. Jeśli jedziemy na
            wycieczkę w góry czy do lasu, to karykaturalnie będą wyglądały
            falbanki, koronki i tapeta na twarzy - a spotyka się takie
            egzemlarze na szlaku. Natomiast na uroczyste przyjęcie, czy do
            teatru nie chodzi się w tenisówkach. Niby to nikomu w niczym nie
            szkodzi, ale jest wyrazem naszego szacunku, tak się utarło i już.
            Nie poddaję się łatwo jakimś utartym schematom i raczej nie
            przejmuję się tym co ludzie mówią, ale nie czułam się komfortowo,
            gdy będąc w operze z zaprzyjaźnionymi Amerykanami słyszałam
            komentarze na temat krótkich spodenek Johna (sama byłam w
            tenisówkach). Znaleźliśmy się tam dość przypadkowo i do dziś
            wspomniam te oczy skierowane na nas. Jesteśmy nietolerancyjnym
            społeczeństwem niestety, z drugiej strony tak jak napisałam wszystko
            ma swoje miejsce.
            Można być elegancką kobietą nie zakładając szpilek i falbanek,
            wisiorków itp., a można też kiepsko wyglądać mimo używania tych
            wszyskich kobiecych atrybutów - to wszystko zależy od wyczucia
            smaku. A tak w ogóle to to jest ładne, co się komuś podoba.
Pełna wersja