asia96301
20.08.07, 12:51
Czytając wpisy o zdradzanych, czekających na niewiernego męza żonach
i cierpliwych kochankach, zaczęlam sie zastanawiac dlaczego faceci
mogą utrzymac przy sobie swoje kochanki, a mój potencjalny kochanek
odszedł obrazony, zanim cokolwiek się zaczęło dziac.
Ale do rzeczy:
byłam kiedyś długo sama. Nie mogłam się w nikim zakochac. Ale coraz
bardziej brakowało mi seksu. Balam sie, ze z tego powodu zrobia mi
sie jakieś nieodwracalne zmiany w mózgu ;)
Wtedy gdzies koło mnie kręcił się jakiś facet, który do łóżka by mi
pasował, ale do życia to już niekoniecznie. Zgadaliśmy się, że może
by tak się zwiazac ze sobą wyłącznie dla seksu. Umówilismy sie na
niedzielę.
Ale traf chciał, ze wyjechałam na weekend na żagle, które uwielbiam.
I nie było mnie w niedziele w domu. Pana poinformowałam, że nie dam
rady, bo jestem na wodzie.
I co? I pan sie obraził, ze sobie wyjechałam!!!! A on miał dla mnie
zaplanowane dwie godziny ;)
Może mi ktoś powie, jak to sie dzieje, ze te dziewczyny na tych
swoich np. zonatych facetów czekaja ciągle w gotowości bzykankowej,
a facet nie przychodzi bo rodzina, pasja czy praca mu przeszkadza.
Jak oni to robią, ze przywiązuja do siebie na lata głupie, samotne
kobiety??? Gdzie popełniłam błąd ;(((