Jestem zadowolona i mam dobry humor...

21.08.07, 23:36
bo w koncu mam plan na jakies nastepne dwa lata.
Chyba w koncy juz wiem co chce robic w zyciu. Wczesniej nie bylam
pewna. Moze czekalam na jakas gwiazdke z nieba, ktora pozwolilaby na
to aby moja pasja stala sie moim zawodem. Ale juz wiem, ze to sie
nie stanie poki sama po to nie siegne. I chce siegnac. Ale oprocz
tego jestem juz na 100% pewna mojego planu alternatywnego, a raczej
rownoleglego. Wreszcie doroslam do tego by zroumiec, ze pasja i
zarabianie pieniedzy nie musza sie wykluczac. Szczegolnie, ze
alternatywny zawod, na ktory postanowilam postawic jest zwiazany z
tym czego sie ucze i w czym mam nieco doswiadczenia, chociazby teraz
na praktykach.
I teraz pytanie do Was. Myslalam juz o tym aby sie zdecydowac na
pojscie w tym kierunku wczesniej, ale zniechecily mnie duze
pieniadze, ktore trzeba zainwestowac i brak pewnosci, ze wszystko
pojdzie tak jak trzeba. Slyszalam, ze w tym swiatku jest troche tak
jak wsrod prawnikow. Nieco zamknieta klika.
Postanowilam jednak, ze sie z tym zmierze. Wymogi tego zawodu to
studia podyplomowe w tym kierunku, przynajmniej roczne praktyki i
egzamin panstwowy. Cala zabawa nie jest tania i szczerze mowiac
teraz nie mam na nia pieniedzy. No moze mam na zaplacenie za studia
podyplomowe. Ale gdybym miala odbywac bezplatne praktyki przez rok
nie moglabym zaczac zarabiac na siebie. Oznacza to kolejny rok albo
dwa, mam nadzieje, ze nie dluzej pewnego ograniczenia finansowego i
byc moze zaleznosci finansowej. Sa dobre strony nie bede miala
pieniedzy, wiec bede szczupla, bo nie bedzie mnie stac na jedzenie.:P
Ale teraz powaznie...jezeli uda mi sie spelnic wszytskei warunki
zdac bardzo trudny egzamin zdobede uprawnienia w zawodzie, w ktorym
po dwumiesiecznej pracy koszty byc moze mi sie zwroca. Kalkulacja
jest, wiec prosta, ale zawsze sa jakeis ale...
Czy warto podjac ryzyko i czy w tym wieku mozna sobie pozwolic na
kolejny rok czy dwa studenckiej beztroski.
W sumie i tak nie mam prywatnego zycia, wiec moge sobie chyba
pozwolic, ale z drugiej strony myslac tak byc moze nigdy nie bede go
miala.
Nie chce zdradzac co wymyslilam apropos pierwszego i drugiego zawodu
aby nie zapeszyc. Ale chce Was spytac co o tym myslicie i czy
podjelybyscie sie tego na moim miejscu.

Sorry za przydlugi post i dzieki za rady.:)
    • cala_w_kwiatkach Re: Jestem zadowolona i mam dobry humor... 21.08.07, 23:58
      hej avital
      podobnie jak Ty mam dobry humor, mimo ze padam z nog i powinnam juz
      byc w objeciach Morfeusza;)
      niedawno tez jasno okreslilam sobie cele jakie chce osiagnac w ciagu
      najblizszych lat, boje sie jak cholera czy sie powiedzie, ale do
      odwaznych ...i tak dalej:)
      tez bede musiala wiele poswiecic, aby do czegos dojsc, ale mam
      nadzieje, ze to sie oplaci i zaowocuje w przyszlosci
      Tobie (jak i sobie) zycze mnostwa wiary w siebie i odwagi,
      wytrwalosci i poczucia slusznosci swych czynow:)
      mysle, ze konsekwencja to najwazniejsze dla nas slowo przez
      najblizsze pare lat
    • markus.kembi Re: Jestem zadowolona i mam dobry humor... 22.08.07, 00:15
      Nie ma się co oszukiwać, liczą się tylko pieniądze, kosztem życia prywatnego,
      kosztem tego, żeby się jakieś 2-3 lata przemęczyć. Jeśli ktoś woli spokój i nie
      zależy mu na pieniądzach, to skończy tak jak ja - bezrobotny, bez prawa do
      zasiłku, bez żadnych perspektyw na przyszłość, tonący w długach, opuszczony
      przez prawie wszystkich znajomych, bezskutecznie szukający pracy za 1200 zł
      brutto. Osoby, które znałem ze studiów, wybrały zarabianie i kupują teraz
      samochody, zakładają rodziny, rozwijają się zawodowo.
      • cala_w_kwiatkach Re: Jestem zadowolona i mam dobry humor... 22.08.07, 00:19
        poniekad masz racje,
        ja moge stwierdzic, ze jestem szczesciara - bede mogla realizowac
        plany zawodowo-pieniezne wraz z moim mezczyzna, mam tylko nadzieje,
        ze zadne z nas za bardzo sie nie 'zagalopuje' w tej pogoni za
        kapusta, bo nie chce aby nasze relacje na tym ucierpialy, eh... nie
        ma lekko
        • wielo-kropek Re: Jestem zadowolona i mam dobry humor... 22.08.07, 00:33
          No wlasnie, madrzy sa ci ktorzy potrafia zycie zawodowe i przywatne
          zegrac tak by byc szczesliwym. Pogon za pieniedzmi jest jedynie
          rozterka w zyciu i nawet bym powiedzial- jego zmarnowaniem. Zycie
          bez pieniedzy, choc moze miec swoj cel, ale niestety prawie zawsze,
          marne jest.
          • simply_z Re: Jestem zadowolona i mam dobry humor... 22.08.07, 01:14
            o jaki to zawod?
            heh ja tez sie chyba przekwalifikuje ale kolejne studia w wieku 25
            lat...eh..
    • pam.parampa Re: Jestem zadowolona i mam dobry humor... 22.08.07, 08:15
      > Czy warto podjac ryzyko i czy w tym wieku mozna sobie
      > pozwolic na
      > kolejny rok czy dwa studenckiej beztroski.

      ja mam zamiar pozwolić... a prawdopodobnie jesteśmy rówieśnicami

      a co to za zawód? przez chwilę sądziłam, że tłumacz przysięgły, ale
      chyba jednak nie, przynajmniej nie w polsce.
Pełna wersja