List owarty ojca 18-latka do jego rowiesniczek

22.08.07, 03:37
Droga Kasiu, Beatko, Karolino czy inna Klaudio.

Z wyjątkową uwagą i zrozumieniem przeczytałem Twoj mail do redakcji wysokich
Obcasów" opublikowany na początku sierpnia.
Ponieważ byłem na urlopie, odpisuje Ci dopiero teraz.

Tak, masz rację. Młodzi chłopcy, nawet ci z tzw. dobrych domów, bywają
okropni. Dokładnie tak, jak to napisałaś. Są zarozumiali, traktują dziewczyny
przedmiotowo, bardziej kochają siebie niż kogoś. Wiem, bo mam takiego
"osobnika" w domu. Widzę, słyszę, domyślam się i czuję jak mogą Cię traktować.

Przykro mi i przepraszam, bo choć wraz z żoną staramy się go wychować w
poszanowaniu do kobiet i choć ma zupełnie inny - niż opisujesz - przykład
stosunków damsko męskich w domu, chyba jest w stosunku z równieśnicami taki,
jak to opisujesz.

Tak, jest inteligentny, zabawny, trudno się z nim nudzić, na dodatek jest
przystojny, wysportowany, ma gust od ubraniowego, przez kulinarny (co jest
chyba wyjątkiem wśród tak młodych ludzi) aż po muzyczny. Dlatego trudno się
dziwić (co wiemy i widzimy), że otacza go nieustannie tłum dzewczyn takich jak
Ty (a nawet starszych o dwa-trzy lata, co w tym wieku jest raczej rzadkie).
Dziewczyn, które chcą go bliżej poznać, zaprzyjaźnić się, a może nawet pokochać.

Wiem, że miał już kilka tzw. dziewczyn od mniej więcej 15 roku życia. Wiem, że
nawet te niektóre "byłe" do dziś przysyłają widokówki, więc może i SMS czy maile.
Nie wiem natomiast, czy którąś z nich zranił i czy zraniłby Ciebie. Czy jest
taki dokładnie taki, jak to opisujesz w swoim mailu.
Nie wiem - on nie chce się dogłębnie zwierzać, my dyskretnie tylko pytamy go o
takie sprawy. A na pewno nie ędziemy "truć" a`priori "pąmiętaj synku, żeby nie
krzywdzić, bla, bla, bla..."
;)

Ale wiem jeszcze jedno - my dajemy mu raczej dobry przykład w każdym dniu.
Widzi (obecnie) parę czterdziestoparolatków, którzy mimo dwudziestoletniego
stazu małżeńskiego i dwudziestopięcioletniej znajomości nadal nie wstydzą się
w domu przed telewizorem pocałować, przytulić, którzy rozmawiają ze sobą, nie
krzyczą nigdy na siebie, którzy robią soie codziennie drobne przyjemności,
którzy mimo bagażu doświadczeń przeżyc chcą bywać ze sobą, wychodzić razem,
tańczyć, kochać się ze sobą...
Ba, nawet teraz, gdy syn wyjechał, chciało im się "uciec" jak za starych
studenckich czasów z plecakami w góry...
Coż jeszcze Dorotko, Marcelino, Agato czy Kasiu możemy dać jeszcze naszemu
synowi na etapie wychowywania jeśli chodzi o sferę "uczuć" czy "spraw damsko -
męskich"???

Nie wiem, może Ty mi podpowiesz...

Może mój chłopak jest faktycznie niezbyt dobrym da Ciebie człowiekiem, może
faktycznie bardziej jeszcze kocha siebie niż CIebie?
Może...
:(

Ale może jednak to nie do końca moja i żony wina?
Może w "tych" sprawach więcej właśnie masz do powiedzania Ty i Twoje
koleżanki? Tzw. środowisko?

Wiesz? Z racji mojego zawodu spotykam się bardzo dużo z studentami. Dużo z
nimi rozmawiam - oficjanie i (później) nieoficjanie, często przy piwie na
"takie" tematy.
I co się okazuje?
Że mój syn, podobnie jak jego rówieśnicy mają teraz "fajne" życie!!!! Trochę
mu zazdroszczę ;)

Teraz np. nie musi odprowadzać dziewczyny po randce do domu, może się na nią
spóźnić (zresztą od czego komórka), możecie iść potańczyć codziennie, w
zależności od kaprysu, tanie są taksówki, rozwinięta sieć komunikacji
zbiorowej...
... no żyć nie umierać, po prostu z "tymi" sprawami.
Tym bardziej, że łatw teraz o "wolny kwadrat", gdzie "starzy" nie trują,
prezerwatywy są wszędzie a seks...

No wlasnie - seks!
Młody, niegłupi i niebrzydki chłopak dostaje go z taką samą łatwością, jak
wzyscy inni dostają proļki np. sera albo jogurtu w hipermarkecie!!!
I nie mówie tu o jakiś blacharach, osiedlowych panienach z zakolczykowanym
brzuchem na wierzchu i ze złotymi paskami czy butami, które robią "to" w
dyskotekowej toalecie a za punkt honoru mają utratę dziewictwa w gimnazjum,
nie tych, które traktują mówienie do siebie "towar", "laska" "spierd..." itp,
ale mówię o Tobie i Twoich kolezankach
Tak, tych "mądrzejszych" (bo za taką się pewnie uważasz), tych lepiej
wykształconych, tych, co nie oglądają "M jak miłość" czy "Jak oni śpiewają"
tylko tych co czytają Prousta i dyskutują nad ściągniętm z Internetu filmem
"niszowym" (bez polskich napisów, bo i tak znają świetnie angielski). Tych, co
słuchają "Kapeli ze wsi Warszawa" i znają na pamięć całe słowa piosenek
"U2", bo tak się przejęły ich głębią. Te, które dobierają swoje ubiory nie wg.
konfekcji z sieciowych sklepów, ale samodzielnie komponują indywidualnestroje,
które starannie dobierają nawet perfumy, posiadając na ten temat zadziwiającą
wiedzę.
Ale... co robią takie "inteligentne" dziewczyny? Otóż... też zachowują się jak
kotki w marcu. Tyle, że przez cały rok.
Zarzuciłaś mojej żonie (pośrednio i mnie) w liście do redakcji "WO", że
wychowaliśmy sobie samoluba, egoistę, sobka...
Ale... z kim i z CZYM (z jakim podejsciem) on się spotyka na co dzień?

Wiesz? Jest takie stare ludowe przysłowie. Wulgarne, ale jakże prawdziwe: "jak
suka nie da, pies nie weźmie".
Tłumacząc to na bardziej cywilizowany język powiem Ci tak: JESLI CHCESZ, BY
MOJ SYN CIE ZASZANOWAŁ, ZASZANUJ WCZESNIEJ SIEBIE.

Na razie efekt jest taki, że nie mój syn może nie szanuje czegoś, co jest
takie łatwie, takie proste. Pstryk! I jest! Wiesz - jak w kawale o piskownicy:
jak "mięśko, co siamo przipełzło".
A Ty? Ty swoim podejściem do seksu, pozwalaniem sobie na takie, a nie inne
traktowanie, tym, że jesteś "łatwa" wytrąciłaś sobie największą kobiecą broń z
ręki. Jesteś bezbronna, jedyne co możesz to pisać na forum i wypłakiwać się
innym skrzywdzonym koleżankom.
I nie mówm mi proszę o swoim prawie do orgazmu, o tym że też chcesz, że czasy
się zmieniły, że rewolucja seksualna była już dawno, że nie żyjemy w
średniowieczu itd. Ja mówię o szanowaniu siebie, a nie celibacie.
Zaszanuj siebie najpierw sama, a potem wymagaj, by inni szanowali Ciebie.

PS: Nie mamy córki. Ale dwie ma np. brat. Są szczęśliwe. Jedna ma już dzieci,
druga jest w podróży poślubnej. I zaęczam Ci, że nie martwiły się o
przypadkowość "galarety" w swoim brzuchu (tak to bodajze napisalas) z której
pocznie się kolejne życie. Nie mam córki, ale mam wiele, wiele kolezanek,
które z racji wieku mogly by nimi być. Lubią mnie, zwierzają mi się. Niektóre
to wiedziały, niektóre już zrozumiały to, co teraz Tobie chcę wytłumaczyć.

Że trzeba się szanować. Od łóżka (czytaj seksu) po traktowanie w szkole, na
uczelni czy tańcach aż po sposób, w jaki się do Ciebie zwacają czy nawet, w
jaki chcesz, by na Ciebie patrzono.

Pomóż mi wychować mojego syna!!!
:)))))))))
    • effi23 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 07:48
      Bardzo mądre słowa, wszystkie nastolatki powinny to sobie wydrukować
      i czytać co wieczór do poduszki.
      • jinx_jinx Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 09:04
        ale masz może ten artykuł którego dotyczy ten list...? Chętnie bym
        przeczytała...
        • poszeklu Nieszczesliwa ona i on. Ktos trzeci zawinil? 23.08.07, 18:28
          Szukajcie tego co popsul milosc.
          Moze media, ktore sa wzorcem i pokazuja
          tylko seks, a nie milosc.
          Dzieci wyrosle w takim swiecie nie rozrozniaja
          co to seks, a co milosc. Dla nich to to samo.
          Pozniej sie martwia, ze robia cokolwiek partner
          sobie zazyczy, a i tak ich zwiazek sie rozlatuje.
          Patrzcie jaki oszukany nieprawdziwy swiat jest
          na filmach, w kolorowych magazynach, w sklepach,
          w telewizyjnej szolowiznie i falszywych gazetach
          codziennych. Ile trudu poswiecaja, zeby osmieszyc,
          opluc, zbrukac i w koncu odrzucic prawde, szlachetnosc,
          wiernosc, uczciwosc, religie. Patrzcie z jakim
          uwielbieniem codziennie podaja swinstwa, tylko swinstwa,
          ktore wydarzyly sie na swiecie. Wiekszosc czasu i miejsca
          poswiecaja na te brudy, ktore szokuja i zostaja w pamieci,
          tepiac wrazliwosc i odczucie co jest normalne, a co
          kanal, co dobre, a co zle. Patrzcie na TE gazete, ile
          radosci sprawia jej redaktorom podawanie i rozgrzebywanie
          swinstw. Oni to uwielbiaja, bez tego by nie byli
          "dziennikarzami".
          • marcowroc A ile radości sprawia tobie czytanie tego! 23.08.07, 18:30
            poszeklu napisał:

            > Patrzcie na TE gazete, ile
            > radosci sprawia jej redaktorom podawanie i rozgrzebywanie
            > swinstw. Oni to uwielbiaja, bez tego by nie byli
            > "dziennikarzami".
          • armagon Re: Nieszczesliwa ona i on. Ktos trzeci zainil? 23.08.07, 19:11
            Jestes smieszny! W religii nie zostalo za duzo milosci przez sama istote tej religii - to iunstytucja, sluzaca utrzymywaniu obecnego stanu rzeczy, kontrola umyslow, ciagniecie kasy. Prawdziwe wartosci sa ukryte w kulturze - ksiazki i edukacja, a takze po prostu zwykla ludzka przyzwoitosc, czego brakuje np. Tobie.
            • asiamus Re: Nieszczesliwa ona i on. Ktos trzeci zainil? 23.08.07, 23:16
              religia to nie tylko nadęty ksiądz proboszcz, bo pewnie takiego masz i nie tylko
              o.rydzyk,
              religia to wiara w Boga, w Ewangelię i przesłanie jakie ona głosi, ale jeśli
              ktoś uważa że religia = kościół katolicki to jest w błędzie, bo sądzi że
              wystarczy dać w niedzielę na tackę i sprawa załatwiona, a przecież to nie na tym
              polega.
          • offal wracaj na smycz do rydzyka 23.08.07, 23:20
            Taaa zdecydowanie to Media , TE media wychowują moje dziecko i
            dlatego to ich wina - Prawada ? ja nie mam z tym złem nic wspólnego.
            Aha w razie czego winna jest też żydo-komuna ...
          • wredddna Re: Nieszczesliwa ona i on. Ktos trzeci zawinil? 25.08.07, 12:13
            > Patrzcie jaki oszukany nieprawdziwy swiat jest
            > na filmach, w kolorowych magazynach, w sklepach,
            > w telewizyjnej szolowiznie i falszywych gazetach
            > codziennych.
            Już nawet średnio inteligentny człowiek traktuje wszystko co przekazuje mu telewizja, prasa itd. z przymrużeniem oka.
            Z twojej wypowiedzi wieje jakimś tandetnym uprzedzeniem.
            Mam 21 lat przez całe życie otacza mnie to "całe zło" o którym piszesz mimo to nie zwariowałam. Mimo to nadal wiem kim jestem i co czuje. Jestem z moim chłopakiem 4lata i wiem, że mnie szanuje i kocha (nie dlatego, że ze sobą sypiamy i nikt mi tego nie wmówi).
            > Dzieci wyrosle w takim swiecie nie rozrozniaja
            > co to seks, a co milosc.
            to powinnam pozostawić bez komentarza, bo to nie telewizja a babcie uczą nas kojarzenia seksu z miłością.
            Brak wam wiary w inteligentną i dojrzałą młodzież!!!
        • marcowroc To list z 28 lipca, bardzo agresywnej kobiety 23.08.07, 18:28
          z pretensjami do chłopaków do tego stopnia, że pisze "Ja będę miec córkę, córkę, słyszy pani!". Oficjalnie kieruje je do innych matek, że źle wychowują, ale sama jak widać nie chce pokazać nam jak to sie robi dobrze.
          Ogólnie ma pretensje, że chłopak sypia z tą, potem z tą a w tym samym czasie z tą. Chlopak durny i niedojrzały. Ale co powiedzieć o tych 3 dziewczynach, które poszły z nim do łóżka? Durne i niedojrzałe, no nie?
          Ogólnie list nie wart gadania, agresją dorównują mu jedynie wypowiedzi pana premiera (współczuję chłopakowi, który wpadnie w jej ręce), martwi mnie jednak to, że został wybrany na list tygodnia, a autorkę nagrodzono (ręcznikiem plażowym i egzemplarzem ... zgadnijcie, no... 'Ani z Zielonego Wzgórza'!)
      • polska_baba A ja sądzę, że ojciec jest dumy z takiego syna 23.08.07, 12:34
        Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
        ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
        Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
        podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie. Doskonale wie, jakich postaw nie
        akceptuję. Nie wiem, jak zachowuje się w gronie rówieśników, bo nie jestem tego
        świadkiem, ale żadne sygnały o nieodpowiednim zachowaniu wobec dziewcząt do nas
        nie docierają. Prawdą jest, że od pewnego wieku to równieśnicy, a nie rodzice,
        wychowują nasze dzieci, ale pewne elementarne zasady dziecko już do tego czasu
        powinno mieć wpojone.
        W tym liście wyraźnie widać, że ojciec inną miarę przykłada do kobiet, a inną do
        mężczyzn. I to też jest przyczyną takiego zachowania się syna.
        • polska_baba Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich ojciec 23.08.07, 13:21
          Podzieliłeś sobie kobiety na te, które się szanuje i te, których się nie
          szanuje, a syn postępuje wg tego podziału.
          Mam pytanie: z kim chodzą do łóżka te "nieszanujące się"? M.in. z Twoim synem?
          To on nie musi "szanować się"?
          Jeżeli oczarowana chłopakiem dziewczyna robi wszystko, co on chce, to mogę o
          niej powiedzieć, że jest głupia. Ale jeżeli chłopak wykorzystuje to oczarowanie,
          to mogę powiedzieć tylko, że jest podły.
          Gdybym dowiedziała się o takim postępowaniu mojego syna, to chyba osobiście bym
          go w imieniu takiej wykorzystanej dziewczyny spoliczkowała.
          Przepraszam, że piszę tak na raty, ale mam bardzo dużo pracy i nie starcza mi
          czasu ani na przeczytanie wszystkich wypowiedzi, ani na napisanie dłuższego postu.
          • blackzahir Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 13:26
            polska_baba napisała:

            > Podzieliłeś sobie kobiety na te, które się szanuje i te, których
            się nie
            > szanuje,

            TAK

            a syn postępuje wg tego podziału.

            NIE WIEM, nie chodze z nim na randki

            > Mam pytanie: z kim chodzą do łóżka te "nieszanujące się"? M.in. z
            Twoim synem?

            NIE WIEM

            > To on nie musi "szanować się"?

            MAM NADZIEJE ZE TO ROBI

            > Jeżeli oczarowana chłopakiem dziewczyna robi wszystko, co on chce,
            to mogę o
            > niej powiedzieć, że jest głupia.

            TAK


            Ale jeżeli chłopak wykorzystuje to oczarowanie
            > ,
            > to mogę powiedzieć tylko, że jest podły.

            TAK

            > Gdybym dowiedziała się o takim postępowaniu mojego syna, to chyba
            osobiście bym
            > go w imieniu takiej wykorzystanej dziewczyny spoliczkowała.

            TEZ BYM TAK ZROBIL. ZGADZAM SIE Z TOBA


            > Przepraszam, że piszę tak na raty, ale mam bardzo dużo pracy i nie
            starcza mi
            > czasu ani na przeczytanie wszystkich wypowiedzi, ani na napisanie
            dłuższego pos
            > tu.


            RZUMIEM< SAM TAK MAM ;)


            I JESZCZE JEDNO: mo post, temat nie dotyczy ani mnie, ani syna. Po
            co te zglebianie MOJEJ i SYNA sprawy? Bo mam nadzieje, ze - w
            odroznieniu od niektorych forumowiczek - zrozumialas temat ;)
            • polska_baba To ja już nic nie rozumiem 23.08.07, 13:41
              Cały czas w liście piszesz o swoim synu, teraz twierdzisz, że ta sprawa go nie
              dotyczy. Ja rozumiem, że problem jest ogólniejszy, ale przedstawiłeś go na
              przykładzie swojej rodziny, więc jedz tę żabę do końca :)))
              Wybacz, ale pies już dłużej nie wytrzyma, muszę wyjść.
              Z podziałem kobiet na "szanujące się" i "nieszanujące się" nie pogodzę się
              nigdy, każdego trzeba szanować, taki podział automatycznie powoduje inne nasze
              postępowanie wobec każdej z tych grup. Stąd już jeden krok do przekonania, że
              inną osobę można poniżyć czy skrzywdzić, bo jest np. prostytutką czy złodziejem.
              Szanujmy ludzi, nawet gdy potępiamy ich postępowanie, bo szanując innych
              szanujemy też siebie.
              • angelina.x Re: To ja już nic nie rozumiem 23.08.07, 13:54
                polska_baba napisała:

                > Cały czas w liście piszesz o swoim synu, teraz twierdzisz, że ta sprawa go nie
                > dotyczy. Ja rozumiem, że problem jest ogólniejszy, ale przedstawiłeś go na
                > przykładzie swojej rodziny, więc jedz tę żabę do końca :)))

                W tym wypadku syn to przykład. Nie przemówił by do ludzi tekst, w którym autor
                pisał by "chłopcy, znajomi itp." bo wtedy odezwały by się głosy "a skąd ty to
                wiesz?". Autor odpowiedział jako atakowany rodzić - bo przeciez cała sprawa
                zaczeła się od słownego ataku jakies dziewczynki (bo z jej podejściem nie da się
                tego inaczej określić i nie chodzi mi tu o wiek) na RODZICÓW że niby uczą swoje
                dzieci wykorzystywania ich. Niestety, z racji pracy znam środowisko młodych
                ludzi bardzo dobrze, i to nie zawsze jest tak, że młode dziewczynki są "czyste i
                niewinne" a chłopcy tylko na tym żerują. Niestety większość dziewczyn teraz
                przejmuje inicjatywę a później są "źle potraktowane"; "wykorzystane" (bo liczyły
                pewnie na związek a tu tylko seks). Piszę większość, a nie wszystkie. Zdaję
                sobie sprawę, że problem wykorzystania dziewczyn przez chłopców również istnieje.

                > Z podziałem kobiet na "szanujące się" i "nieszanujące się" nie pogodzę się
                > nigdy, każdego trzeba szanować, taki podział automatycznie powoduje inne nasze
                > postępowanie wobec każdej z tych grup. Stąd już jeden krok do przekonania, że
                > inną osobę można poniżyć czy skrzywdzić, bo jest np. prostytutką czy złodziejem

                Czy wobec tego będziesz sanowała mężczyznę, który skatował własne paroletnie
                dziecko? Będziesz szanowała mordercę?
                Ja takich ludzi nie szanuję.

                > Szanujmy ludzi, nawet gdy potępiamy ich postępowanie, bo szanując innych
                > szanujemy też siebie.

                Niestety z tym zdaniem się nie mogę zgodzić.
                • polska_baba Nieporozumienie 23.08.07, 14:40
                  Pisząc o szacunku, mam na myśli nieponiżanie i niekrzywdzenie bliźniego bez
                  względu na to, kim jest ten bliźni. Mordercy należy się uczciwy proces i prawo
                  do obrony. Nawet gdy zostanie skazany, ma prawo do bycia nieponiżanym i
                  niekrzywdzonym.
                  Ale przecież nie chodziło mi o przestępców, tylko raczej o osoby, które nazywa
                  się wykluczonymi: prostytutki, bezdomnych, drobnych pijaczków itp.
                  • xvqqvx Re: Nieporozumienie 23.08.07, 15:07
                    Z założeniem, że nie należy mylić szacunku z pobłażliwością dla negatywnych zachowań, co jest częstą praktyką. :-)
                  • chudymisio Re: Nieporozumienie 23.08.07, 17:47
                    Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Szanuję kogoś za to, że jest w
                    czymś dobry lub poprostu jest dobrym człowiekiem. Nikt nie szanuje
                    narkomana, który ma ochotę zabić własną rodzinę, by zdobyć
                    narkotyki. Nie szanuje się też prostytutek, bo niczego sobą nie
                    prezentują. I na koniec nie szanuje się dziewczyn/chłopaków,
                    którzy....(tutaj każdy sam wie kogo szanuje)
                    • armagon Re: Nieporozumienie 23.08.07, 19:06
                      JA nie szanuje ludzi, ktorzy nie szanuja innych. Z ta narkomania przesadziles - co powiesz o uzytkownikach marihuany? Ich nikt nie szanuje, spoleczenstwo czy władza, mimo, ze na to nie zasluguja. To ludzie jak inni, ktorzy zamiast uzywac alkoholu (tez narkotyk) wola sobie zapalic jointa./
                      • chudymisio Re: Nieporozumienie 23.08.07, 23:16
                        > JA nie szanuje ludzi, ktorzy nie szanuja innych. Z ta narkomania przesadziles -
                        > co powiesz o uzytkownikach marihuany? Ich nikt nie szanuje, spoleczenstwo czy
                        > władza, mimo, ze na to nie zasluguja. To ludzie jak inni, ktorzy zamiast uzywac
                        > alkoholu (tez narkotyk) wola sobie zapalic jointa./

                        Przeczytaj, uwaznie jeszcze raz, niekoniecznie odnoszac tego do siebie.
                • barbarakaroluk Re: To ja już nic nie rozumiem 23.08.07, 19:11
                  angelina,
                  tak ten list to tylko przyklad szerszego problemu, dlatego tez
                  domyslam sie ze wypowiedzi/odpowiedzi rowniez powinny byc
                  interpretowane w szerszym znaczeniu - nawet jesli sa wokol przykladu
                  syna - ktos piszac 'twoj syn', bo list byl o zachowaniu syna,
                  odpowiada zarowno w skali tego jednego przypadku, jak i szerszego
                  problemu.. zakladam ze autor tego list jest wystarczajaco
                  inteligentny i odpowiedzi forumowiczow odnoszace sie do syna
                  potraktuje jako dalsze uzycie metafory ktorej on sam uzyl w swoim
                  liscie:)
                • mellissa5 Re: To ja już nic nie rozumiem 24.08.07, 08:05
                  Zgadzam się z Tobą,że nie można dzielić na ludzi, którzy się szanują
                  lub nie. A ten facet właśnie, to robi zauważ, że dzieli dziewczyny
                  na te wykształcone i nie, a jak oglądasz jak oni śpiewają lub m jak
                  miłość, to jesteś gorsza mimo,że masz studia . Właśnie w takim
                  duchu, podziale ludzi ten facet wychowuje syna. Zauważ, że pisze nie
                  mówimy mu, żeby nie krzywdził, bo to jest bla bla. A mi np. ojciec o
                  tym mówil, że nie wolno krzywdzić ludzi. Dlatego ten pan jest dla
                  mnie zerem, a mój ojciec mimo, że nie miał studiów KIMŚ! Powiem
                  więcej nie ma złych dzieci najdelikatniej mówiąc są tylko głupi
                  rodzice!!!!!
                • mcufek Re: To ja już nic nie rozumiem 24.08.07, 13:18
                  Tak sobie czytam i strasznie mnie martwi agresja i zawzietosc
                  niektorych forumowiczow. Jakby kompletnie nie rozumieli istoty
                  zagadnienia. Chyba, ze odbieraja to bardzo osobiscie, a to
                  sugerowaloby, ze sami maja podobny problem.
                  Szczerze mowiac zaskoczony jestem odzewem na pierwotny (i wtorny)
                  list, ale najbardziej dziwia mnie poglady "doroslych".
                  "Najpierw niech szanuje siebie"; "jakby suka nie dala, pies by nie
                  wzial" itp...
                  Otoz prosze szanownych panstwa, pierwszy cytat to sztuczny podzial.
                  Dlaczego albo albo? Szanujmy i SIEBIE i INNYCH. Jakos 28 lat na tym
                  swiecie przezylem stosujac sie do tej zasady i mam czyste sumienie.
                  Co wiecej, nikt do tej pory nie zarzucil mi swiadomego skrzywdzenia
                  kogokolwiek(chyba ze za plecami, ale o tym nie wiem :P).
                  A drugi? Ha! Rozbucham troche w kotle... po pierwsze dobor cytatu,
                  nienajszczesliwszy moim zdaniem, swiadczy o pewnym podejsciu do
                  zycia i ludzi. Czy jest to dobre podejscie pozostawie do oceny
                  sumieniu (chrzescijanskiemu? ;>). Po drugie - czlowiekiem sie
                  zwiemy. Dumnie brzmi, czyz nie? Od zwierzat staramy sie odroznic na
                  kazdym kroku, walczymy z atawizmami, pietnujemy je, przyodziewamy
                  swa nagosc. A tu prosze... suka nie da, pies nie wezmie. A wolna
                  wola? A wlasnie SZACUNEK dla drugiego czlowieka?? Czy tylko szata ma
                  nas od fauny odrozniac?
                  Jako uswiadomiony homoseksualista obracam sie w srodowisku
                  postrzeganym jako jeden wielki lupanar. I mimo, ze "suka dac chce",
                  wyobrazcie sobie, ze zdarza sie ze "pies" nie bierze. I to nie
                  zawsze dlatego,ze fizycznie nie odpowiada. Ot, po prostu niektorzy
                  wychowani w duchu szacunku dla drugiego czlowieka podswiadomie
                  wiedza, ze nieszanujac drugiej osoby, automatycznie podwazamy
                  szacunek do samych siebie.
                  Moze i malo skladnie ale tez w pracy siedze i na raty pisze. Mam
                  nadzieje, ze Ci do ktorych to kieruje jednak zrozumieja sens
                  przeslania.
                  Pozdrawiam i ogolnie zycze mniej zacietrzewienia, wiecej szacunku i
                  przede wszystkim powodzenia "na polu wychowawczym" ;>
                  Uf.
                • fakara Re: To ja już nic nie rozumiem 30.08.07, 02:29
                  Mam 19 lat, właśnie skończyłam liceum. I uważam, że pogląd o chłopcach, którzy
                  wykorzystują biedne dziewczyny, jest absurdalny. Nie wiem, może trafiłam na
                  wyjątkowe środowisko, ale, mając wielu kolegów i rozmawiając z nimi wielokrotnie
                  o miłości, seksie, radząc się ich w tych sprawach, nie zauważyłam nigdy, żeby
                  nasze do nich było jakoś drastycznie różne. Mój bliski kolega np. do tej pory
                  żałuje, że pierwszy raz poszedł do łóżka z dziewczyną, która nie była "tą
                  odpowiednią", że nie zaczekał. Wszyscy, z którymi rozmawiam, uznają seks za
                  konsekwencje miłości, nie traktują dziewczyn przedmiotowo, a nawet jeśli im się
                  zdarzy, to sami też tak bywają potraktowani. Dlatego szczerze mówiąc, mimo że
                  temat dotyczy mnie i moich rówieśników, ja jakoś tego problemu, o którym się tu
                  pisze, nie widzę.
                  • blackzahir Re: To ja już nic nie rozumiem 30.08.07, 08:37
                    Fakara, Twoj wpis przywraca wiare w NORMALNOSC Twojego pokolenia :)
                    Pozdrawiam serdecznie :)
            • stpierre Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 18:43
              > I JESZCZE JEDNO: mo post, temat nie dotyczy ani mnie, ani syna. Po
              > co te zglebianie MOJEJ i SYNA sprawy? Bo mam nadzieje, ze - w
              > odroznieniu od niektorych forumowiczek - zrozumialas temat ;)
              To chyba naturalne, że jeśli ktoś nie zgadza się z Twoimi wnioskami, a zatem i z
              Twoim tokiem rozumowania, zaczyna szukać ukrytych założeń w tym rozumowaniu. ;)

              Ja jako 29-latek, który pamięta jeszcze, jak był 19-latkiem, a nie ma jeszcze
              własnych dzieci i sformalizowanego związku, więc wciąż funkcjonuje na wolnym
              rynku damsko-męskim, mogę powiedzieć, że tych ukrytych założeń jest w Twojej
              wypowiedzi jeszcze więcej. Zakładasz, że te same kobiety, które martwią się o
              się orgazmy, później żalą się, że mężczyźni zainteresowani są głównie sobą, a
              nie nimi. Więc muszę Ci powiedzieć, że istnieją również kobiety, które mężczyzn
              taktują jak podboje i to nie koniecznie jest typ dziewcząt sterczących pod
              blokami. Owe kobiety mogą fascynować się pięknem intelektu mężczyzn, ale mają
              zwyczaj szybko zmieniać zainteresowania, przy tym bezwzględnie stoją na gruncie
              niezależności. Ten typ kobiet jest jeszcze dość rzadki w Polsce, ale jest.
              Natomiast problemem są zwolenniczki tzw. miłości romantycznej. I to jedna z nich
              zdaje się musiała napisać list, którego jak do tej pory niestety nie doczytałem.
              Mogę jej polecić jedynie, żeby oprócz błyskotliwości intelektualnej swoich
              wybrańców, zwracała również uwagę na ich stosunek do natury związków
              damsko-męskich i tego, co po nich oczekują. To jest trudne zadanie na poły
              detektywistyczne, ale w dobie wielości postaw, bez niego nie da się obejść.
              Nawet mężczyzna myślących w kategoriach bardziej tradycyjnych ma dużo większe
              pole manewru, niż kobieta o podobnym nastawieniu do życia. Mężczyzna ma zawsze
              jeszcze opcję, żeby się wyszaleć. Dlatego paniom o nastawieniu
              romantyczno-tradycyjnym jednak radzę zadawać się z osobnikami starszymi, którzy
              przynajmniej już część tych szaleństw mają za sobą.
              Dobry przykład w domu ma ograniczone znaczenie dla kogoś z tzw. dobrego domu,
              przed kim świat stoi otworem i kto czuje się nieśmiertelny. @blackzahir
              wychowywałeś się w zupełnie innych czasach niż Twój syn i miałeś zupełnie inne
              możliwości będąc w jego wieku.
            • ggigus polska baba ma racje 24.08.07, 02:04
              podzial: synku, sa porzadne kobiety i te, co je kazdy mial, uczy pogardy do ludzi
              kazdy czlowiek ma prawo sypiac z kim chce i nie potrzebuje Twojej metki -
              porzadna kobieta TEGO nie robi
              Twoj syn sypiajac z malo poarzadnymi kobietami jest nadal porzadnym synem, bo
              jest to SYN
              to sredniowieczne poglady


              dumy z syna gratuluje, ale duma z dziecka nie powinna przesłaniać świata
              dorosłego człowieka
          • szara1982 Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 17:31
            bo wg polskich standardów jak chłopiec sie puszcza to zdobywa
            doswiadczenie i to ejst bardzo naturalne...natomiast jak sie puszcza
            dziewczyna to jest zdzirą...
            • shaders Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 24.08.07, 11:03
              jak chłopak śpi w wieloma to dziwkarz, jak natomiastrobi to
              dziewczyna - to dziwka. DOKŁĄDNIE TAK....
              Jeżeli zrobisz 50 lasek to również będziesz tak mocno siebie
              szanowała ? Napewno facet Cię w tym momencie nie bedzie szanował.
              Będziesz zwykłym lachonem :))))))))
          • wj_2000 Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 23:06
            polska_baba napisała:

            > To on nie musi "szanować się"?

            Przebija z tego pytania założenie (typowe dla feministek) założenie
            o SYMETRII seksualności mężczyzn i kobiet.
            Prawda jest bardziej złożona.
            Nasza seksualność ukształtowała się w ciągu milionów lat ewolucji w
            brutalnej walce konkurencyjnej, przy ciągłym niedoborze żywności,
            przy braku środków zaradczych na wiekszość chorób etc. etc.
            Owa seksualność, odruchy seksualne, nie miały przez PRAWIE cały ten
            czas żadnego związku z rozumem, religią, "przyzwoitością", bo te
            pojawiły się wraz z cywilizacją, a ta - na skali biologicznej to
            tyle co NIC. Nie zdążyły się JESZCZE zmienić mechanizmy hormonalne,
            neurologiczne, etc. etc., bo cóż to jest - nawet tysiąc lat - w
            porównaniu z milionami.
            Otóż w owych trudnych warunkach ewolucja wyselekcjonowała te
            szczepy, czy plemiona, czy takich ludzi mówiąc po prostu, którzy
            byli w stanie odchowac jak najwięcej potomstwa.
            Wobec wielkiej śmiertelności, by liczba ludności wzrastała (choćby
            powoli, a wiemy że wzrastała, bo określono kiedy było nas coś około
            2000 w określonym miejscu w Afryce, a teraz jest 6 000 000 000 )
            trzeba było RODZIĆ i RODZIĆ i RODZIĆ.
            Kurczę, jeszcze moja babcia miała 13 dzieci. Odchowało się z tego 7,
            ale to już był przełom XIX i XX wieku. Już wiedziano co to sa
            bakterie i jakie są źródła chorób. Już były najprostsze leki. Gdyby
            nadal tyle rodzić, to byśmy się już udusili z braku miejsca na
            Ziemii.
            Ale 200, 500, 10 000 lat temu trzeba było rodzić 13 czy 15, czy 10,
            a przeżywało z tego 2,1.(Ułamek można rozumieć tak, że 20 par
            rodzicielskich odchowało 42 dzieci - powiedzmy 21 chłopców i 21
            dziewczyn. Z 20 matek mamy 21 córek) Tak. Tylko tyle. Skąd to wiem.
            Policzmy. Od czasów Cesarstwa Rzymskiego, przez 2000 lat urodziło
            się ok. 80 pokoleń. Jeśli 2,1 dzieci na kobietę, to znaczy 1,05
            córek na jedną. W drugim pokoleniu było ich już
            1,05^2 = 1,05.1,05 = 1,1025
            a po 80 pokoleniach 1,05^80 = 49,5~= 50
            W Europie Zachodniej (tereny Cesarstwa) mieszka ok. 400 000 000
            ludzi, 50 razy mniej to 8 000 000. I na tyle się szacuje liczebność
            ludności Cesarstwa. Nawet duża niepewność ile ich było nie
            zmieniała by wiele. Gdyby ich było tylko JEDEN milion, to dla
            osiągnięcia obecnie 400 000 000 w 80 pokoleniach, liczba córek
            odchowanych przez jedną matkę wyliczona tym sposobem byłaby 1,077
            (14 córek musiałoby być odchowane przez 13 matek a nie 21 przez 20).

            Zapamiętajmy. Szalona śmiertelność i maksymalna wydajność rodzenia.
            Taka generalnie jest natura i tak ona NAS traktowała do całkiem
            niedawna.

            W tych trudnych warunkach każdy cień przewagi (dziedzicznej) nad
            innymi pozwalający odchowac 3 czy 4 dzieci a nie tylko 2, czy 1,
            powodował, że po niedługim czasie, dany teren zaludniali tylko
            ci "sprytniejsi", ale gdy już zostawali tylko oni, znów było trudno
            bo "cwaniak" musiał konkurowac z "cwaniakiem". A więc jakies nowe
            cwaniactwo (przypadkowo wykształcone przez ciągłe mieszanie genów,
            mutacje, etc.) pozwalało znów zdobyć przewagę.

            Do czego zmierzam? Otóż natura doprowadziła w powyżej opisany sposób
            do takiej fizjologii, biochemii, psychologii etc. etc. by uzyskać
            MAKSYMALNĄ skuteczność, maksymalną jakość potomstwa.

            Powoli dochodzę do różnic między kobietą a mężczyzną.

            Otóż kobieta może urodzić te kilkanaście dzieci i KONIEC.
            A "chłop"? Ten mógłby spłodzić nawet setki!!!!

            W gatunkach, gdzie odchowanie potomstwa nie jest trudne i
            długotrwałe (jak u niedźwiedzi) wykształcił się system w którym
            rodzi (co rok, czy może co dwa) KAZDA w miarę zdrowa samica, ale
            ojcem zostaje co DZIESIATY, czy może co 20 samiec!!!!!!! Ten co jest
            silniejszy od innych!!!!!!
            Nie ma żadnej sprawiedliwośći!!!!!
            I taki system jest najskuteczniejszy.Gdy już mutacja wydała na świat
            samca doskonałego, to dlaczego marnować jego nasienie?
            Wiedzą o tym doskonale chodowcy zwierząt. Sam kiedyś kibicowałem
            córce chodzącej ze swya rasową suczką na wystawy. Uzyskać certyfikat
            suczce było łatwo - wystarczyłą ocena dobry. Samiec musiał być
            wspaniały!!!
            U człowieka, gdzie mózg odegrał decydującą rolę w sukcesie
            biologicznym gatunku, wychowywanie dziecka ("programowanie owego
            mózgu by stał się uzyteczny) wymaga wielkiego wysiłku DWOJGA ludzi.

            Potrzebne jest (raczej było do czasów dopiero dzisiejszych) by
            1) Rodziła każda kobieta
            2) Każdy "chłop" uczestniczył w opiece nad dziecmi
            3) By ojcem zostawali najlepsi.

            Między punktem 2 i 3 istnieje konflikt!
            Ścisła monogamia to rezygnacja z punktu 3.
            Rozwiązanie OPTYMALNE, które rządziło człowiekiem, jest - niestety -
            rozwiązaniem opartym na hipokryzji i permanentnej ZDRADZIE
            małżeńskiej. I choćbyśmy zęby w ścianę wbijali nic temu zaprzeczyć
            nie może.
            Co powoduje, że mężczyźni trzymają się jednej kobiety i pracują na
            jej (a może i swoje?) dzieci? Seks. Ludzkie samce, jak żadne inne,
            czują nieustanną potrzebę kopulacji. Bez kopulacji, jak bez
            jedzenia, cierpią. Za cenę - pardonez moi le mot - dupy, tyraja na
            dzieci (swoje albo i owoc zdrady ich żon). Sa do nich przywiązani
            szczególnie wtedy, gdy nie są wystarczająco atrakcyjni, by się gdzie
            indziej "pożywić".
            Zdrada nie może byc JAWNA, bo "chłop" nie będzie chciał pracować na
            nieswoje dzieci!
            Kobietę przy rdzinie trzyma satysfakcja z WŁSANYCH dzieci. Ona WIE,
            że dzieci są jej. Seks ma dla niej znaczenie drugorzedne. Poza
            okresem płodności. Wtedy - gdy ma męża niezbyt atrakcyjnego -
            chętnie puści się z samcem wspaniałym (na którego nie może liczyć na
            stałe, bo jest ich, z definicji, mało).
            Mam nadzieję, że wskazałem możliwe mechanizmy prowadzące do
            kompletnej ASYMETRII w seksualności mężczyzn i kobiet.

            Dzisiejsze czasy zmieniły WSZYSTKO.
            Śmiertelnośc niemowląt spadła do niemal zera. Są wygodne środki
            antykoncepcyjne. Kobiety rodzą często tylko jedno dziecko. Albo i
            wcale. Ludzie sa przekonani, że seks jest po to, by im było
            przyjemnie.
            W takiej sytuacji istniejące mechanizmy WBUDOWANE w psychikę są
            nieadekwatne do sytuacji.
            Człowiek MUSI jakoś, przy pomocy rozumu, wypracować nowe zasady
            współżycia, nowy kodeks rodziny. Trzeba z pokora uświadomić sobie,
            że nic tu nie jest oczywiste. Gromkie pokrzykiwania o "równości"
            niewiele pomogą. Ja nie mam tu jakiegoś konkretnego pomysłu.

            Mogę tylko podać inny przykład wbudowanych mechanizmów zderzających
            się z nowymi czasami.
            Jest nim nasz apetyt i odruch zjadania jak najwięcej jak najbardziej
            kalorycznych rzeczy (tłustych i słodkich) PÓKI jest co jeść.
            Zgromadzone sadełko w czasie po udanym polowaniu, czy znalezieniu
            obficie owocującego drzewa, pozwoli przetrwać czas poszukiwania
            nowych źródeł żywności.
            Dzisiaj, gdy żywności jest w bród, chorobliwa OTYŁOŚĆ atakuje
            społeczeństwa. Jej przezwyciężenie to cężka praca, którą są w stanie
            wypełnić tylko nieliczne jednostki. Łatwych rozwiązań dla "każdego"
            nie ma.
            Tymbardziej nie ma rozwiązań dla problemu obyczajowego. Jak żyć? Z
            kim się wiązać? Czy zakładać rodzinę?
            Niewątpliwie zadanie wymyślenia nowej strategii stoi przed kobietami!
            W psychice mężczyzny, satysfakcję daje seks. A o ten dzisiaj jest
            łatwo. Kobiecie satysfakcję (naturalną, a nie taką którą sobie
            wmówiły!) daje rodzina. A ta jest w kryzysie.
            • reverie Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 23:17
              Ciekawy wykład z biologii. Jednak wydaje mi się, że determinizm biologiczny już
              od pewnego czasu wpada na rafy, którymi są luki i niezgodności z obserwowaną
              rzeczywistością. Np. to, że zdarzają się wypadki, kiedy mężczyzna żeni się z
              kobietą z dzieckiem i wychowuje je jak własne. Brak na to powodu w
              przedstawionej przez Ciebie argumentacji.
              Inną rzeczą jest to, że trudno jednak określić, jakie są pewne cechy psychiczne
              kobiet i mężczyzn, przynależne tylko do jednej płci. Nie jest to tylko kwestia
              hormonów, ani kultury, ale ich obu razem i jeszcze czegoś, nie wiem, może
              przypadku. Dlatego uważam, że lepiej jest założyć symetrię potrzeb seksualnych,
              niż krzywdząc kogoś a priori uznając, że jego potrzeby w danej dziedzinie się
              nie liczą.
              • wj_2000 Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 24.08.07, 00:26
                reverie napisał:
                > Np. to, że zdarzają się wypadki, kiedy mężczyzna żeni się z
                > kobietą z dzieckiem i wychowuje je jak własne. Brak na to powodu w
                > przedstawionej przez Ciebie argumentacji.
                Ależ skąd. Właśnie dostając upragniony seks, mężczyzna łoży na jej
                dziecko. Wolałby na własne, ale ... jak się nie ma co się lubi, to
                sie lubi co sie ma.
                Zauważ, przy okazji, że sytuacja odwrotna jest znacznie rzadsza! Bo
                co za interes ma kobieta by chować JEGO dziecko? (seks jest dla niej
                żadną walutą!). Nie bez powodu słowo MACOCHA budzi grozę u każdego
                dziecka, czytelnika XIX wiecznych bajek.
            • cangura Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 24.08.07, 13:07
              wg. psychologi ewolucyjnej wszystkim nam nie chodzi o seks tylko o powielenie
              swoich genów. I dlatego mężczyźni niby sa z natury poligamiczni, bo im więcej
              kopulacji z wieloma kobietami tym więcej dzieci, a kobiety monogamiczne bo tylko
              stały partner opiekujący się nia i dziećmi daje szansę ich przeżycia.
              1 mężczyzna + 50 kobiet = 50 dzieci
              1 kobieta + 50 mężczyzn= 1 dziecko
              Czyżby???
              - Kobieta jest płodna przez 2-3 dni w miesiącu.
              - Owulacji nie widać.
              - Mężczyzna nie wie w której fazie cyklu jest kobieta.
              -Nawet podczas owulacji plemniki mają tylko 20% szans na zapłodnienie.
              (większość komórek jakowych i plemników nie spełnia wymogów prawidłowego
              połączenia).
              Po zapłodnieniu prawdopodobieństwo poronienia wynosi 25-30%.
              Zakładając że kobieta nie stosuje metod kontroli urodzeń to szansa spłodzenia
              potomka wynosi 1% (u szympansa 1 na 100 kopulacji w okresie jajeczkowania kończy
              się dzieckiem). Poza tym skąd ten biedny jaskiniowiec miał wziąć te wszystkie
              baby. W „epoce przodków” gęstość zaludnienia była niewielka, a podróże trudne i
              niebezpieczne.
              Weźmy pod uwagę inną strategię: Mężczyzna spędza więcej czasu z jedną kobietą.
              Wzrasta jego szansa trafienia na płodne dni kobiety, ponadto nie dopuszcza do
              niej innych „plemnikosiewców”. Przeciętna para potrzebuje 120 dni regularnych
              stosunków płciowych aby doszło do zapłodnienia. Ta liczba dorównuje liczbie
              partnerek z którymi ten rozpustny jaskiniowiec musiałby się przespać aby
              otrzymać „jednostkę płodności”. Obie strategie prowadzą do tego samego, ale
              wymagają odmiennego tła emocjonalnego. Jedna wymaga dystansu emocjonalnego, a
              druga miłości. Część mężczyzn stosuje pierwszą strategię, część tę drugą.
              Możliwe też że stosują je obie miotając się między dążnością do stworzenia więzi
              a pragnieniem ucieczki. Możliwe że przygodny seks jest dla mężczyzn rzadko tak
              przygodny jak zwykło się uważać.


              Nie zgadzam się z tak uproszczonym spojrzeniem na seksualność człowieka jakie
              proponuje psychologia ewolucyjna. Oprócz biologi nasze zachowanie kształtuje też
              kultura w jakiej żyjemy.
              Nastolatka częściowo ma rację obarczając rodziców winą za zachowanie synów.
              Jednak nie tylko do matkki powinna się zwracać ale też do ojca, często własnie
              nieobecnego. Z drugiej strony zgadzam się z panem który zwraca uwagę, że
              dziewczyny tez mają wpływ na zachowanie swoich kolegów, ale nie są w stanie
              zmienić wszystkiego. W tej dyskusji wszyscy mają po trochu rację. Ja sama mam do
              czynienia z facetem, który po 4 latach związku woli nie myslec jeszcze o niczym
              poważnie, bo dobrze mu tak jak jest. I to nie jest efekt mojego działania, ale
              pobłazlwej matki i nieobecnego ojca wiecznego Piotrusia Pana. A co jest owocem
              mojego wpływu na niego to, to że jak wracam z pracy to obiad mam na stole (jak
              on wraca a ja jestem w domu to ja gotuję), sprzątamy razem, zakupy też robimy
              razem albo na zmianę, rzucił palenie itp. Wymagam szacunku dla siebie i
              odwdzięczam sie tym smym. Ale nie jestem w stanie nic poradzić na głęboko
              zakorzenione przekonania które ujawniają sie w czasem błahych sytuacach typu: on
              wyjmuje czyste skarpetki z szafy (ja ostatnio robiłam pranie) i mówi "no i
              właśnie po to ma się dziewczyne" Oczywiście reaguję na coś takiego dosyć ostro i
              on tak właściwie nie myśli... Tylko skąd sie to bierze...
          • damiian2 Na szacunek trzeba zasłużyć truna szanować używane 27.08.07, 14:06
            wycieruchy
        • sluchacz3ki Re: A ja sądzę, że jak zdobycz się sama wpycha ... 23.08.07, 21:31
          > Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
          > ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
          > Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
          > podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie.

          A dlaczego nie miałby być dumny? Mężczyzna to z charakteru zdobywca. Obecnie nie
          panują prawa pierwotne ale ostatecznie jeżeli miałbym wybierać między zdobywcą,
          a fajtłapą nieumiejącym widzieć możliwości, to wybrałbym zdobywcę (zwłaszcza, że
          wychowuję 10-latka). Co to za wędkarz, który nie łapie ryby wpływającej w sieć?
          Zwłaszcza jeśli przy sieci plączą się nie tylko płocie ale również łososie?
          Łatwa zdobycz pchająca się w ręce zawsze znajdzie amatora - nie weźmie, to
          otoczenie nazwie go frajerem. A który młody chłopach chce być nazywany frajerem?
          Nie żyjemy już może w czasach pierwotnych ale właśnie dlatego, że żyjemy w
          obecnych, to presja otoczenia, jego ocena, jest dla młodzieży bardzo ważna.
          Ojciec nadal stara się wychowywać syna, ale bez pomocy samych (nadmiernie)
          zainteresowanych jego synem nie zmieni go już bardziej - zwłaszcza w tym wieku.
          Sam mogę się pochwalić znajomością z żoną, swoją pierwszą miłością, już od
          połowy dotychczasowego życia, a w tym całym okresie - wiernie. Mój syn widzi
          nasz związek i czuję, że będzie szanował koleżanki, zwłaszcza, że dzielnie
          opiekuje się o połowę młodszą siostrą. Nie będę miał mu jednak jak wytłumaczyć
          za 5 lat, że cennej zdobyczy pchającej się w ręce NIE BIERZE się ...
          • fakara Re: A ja sądzę, że jak zdobycz się sama wpycha .. 30.08.07, 02:48
            No właśnie widzisz, to nie tak. Czy dziewczyna, którą wyrywa chłopak na imprezie
            też ma myśleć takimi kategoriami? Porównywać go do łososia, płotki, rekina czy
            flądry? Bo zadając się z moimi rówieśnikami (a mam 19 lat) nie widzę wcale, żeby
            oni tak traktowali dziewczyny! Chłopak, który prześpi się przypadkowo z
            klientką, z którą nic go nie łączy, też czuje niesmak, czuje, że się zeszmacił.
            Dodatkowo środowisko zarówno bardzo puszczalskie dziewczyny, jak i facetów,
            ocenia ogólnie źle. Może tylko moje środowisko...
        • rim-tim-tim Re: A ja sądzę, że ojciec jest dumy z takiego syn 23.08.07, 21:42
          polska_baba napisała:

          > Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
          > ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
          > Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
          > podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie. Doskonale wie, jakich postaw nie
          > akceptuję.

          gadasz głupoty albo po prostu nie umiesz czytać! skoro dochodzą kartki od byłych
          dziewczyn to jednak nie ma przesłanek by sądzić że synalek nie traktuje za
          dobrze kobiet, podobnie jak pojawiające się starsze dziewczyny by którym ów
          synalek (od nich młodszy) zaimponował też musi się wykazać dojrzałością

          Nie wiem, jak zachowuje się w gronie rówieśników, bo nie jestem tego
          > świadkiem, ale żadne sygnały o nieodpowiednim zachowaniu wobec dziewcząt do nas
          > nie docierają.

          i tu pojawia się to o czym pisze!

          pozatym mam kumpla(kupli) którzy również często 'zmieniają' dziewczyny ale jakoś
          nie słyszałem złego słowa o nim samym w towarzystwie jego byłych!
          a z własnych doświadczeń (mam 21lat) dobrze wiem że teraz nie za łatwo jest
          'wyrwać panienke' jeśli nie spełnia się dość wyśrubowanych norm -ponadto ludzie
          stają się coraz bardziej zamknięci i nieufni

          miłość już nie jest romantyczną opowieścią a ostrą rywalizacją
          • marusia07 Re: A ja sądzę, że ojciec jest dumy z takiego syn 24.08.07, 09:09
            super, rim tim tim , jakosc relcji uległa zmianie .Ludzie nei chcą
            nudy .Chcą przezywac,pulsować póki jeszcze krew nie zamieniła sie w
            śnieg.Popieram.
        • dwakilo Biedna Kobieto 24.08.07, 02:08
          nie wiesz nic o swoim synu. Niestety. Sam mam 22 lata i wiem czego moja Mama nie
          akceptuje. Tylko, ze mam swoje zdanie i robie to co ja uwazam za sluszne. Pomimo
          tego szanuje zdanie mojej mamy
      • j_o Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 18:38
        cos w tym jest, ale nie do konca, bo wychowanie z dwoch stron:
        kobiety i mezczyzny, wynosi sie niestety z domu... wiec niech
        rodzice nie zwalaja winy na dziewczyne/ny, tylko niech krytycznie
        spojrza na swojego syna
      • barbarakaroluk Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 19:05

        jasne madry...wglada na to ze to tylko i wylacznie dziewczyny sa
        odpowiedzialne za zachowanie seksualne meskiej czesci spoleczenstwa.
        i znow odpowiedzialnosc Panowie wygodnie zrzucaja na kobiety.
        zreszta to podaobnie jak w Islamie - to kobiety sa odpowiedzialne za
        poped seksualny mezczyzn.
        zreszta jak ten twoj syn ma szanowac dziewczyny jesli slyszy od
        ojca slowa ' jakby suka nie dala...' - ktore sa wyraznym znakiem da
        syna ze to dziewczyna jest ta ktora powinna byc odpowiedzialna za
        poped seksualny faceta.
        problem w tym ze jak pies madry, to nawet jak mu daja to nie wezmie,
        bo sam siebie szanuje na tyle aby nie wykorzystywac innych. I tego
        go kochany Tato nie nauczyles - szacunku dla samego siebie. Bo
        czlowiek ktory siebie szanuje obdarzy szacunkiem innych ludzi.
        pozdrawiam
        i mam nadzieje ze ma Pan corke, ktorej uczy Pan tego samego - czyli
        tratuje ja Pan jak suke, ktora ma nie dac....
      • adamschodowy autentyk to to raczejchyba nie jest 23.08.07, 20:30
      • nineveh Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 23:05
        Pisze pan bardzo sygestywnie i jest w tym niewatpliwie duzo racji. Niemniej to
        NIE JEST odpowiedz na list otwarty do matki. Odpisuje pan zupelnie komu innemu.
        Bo zazwyczaj te "inteligentne i łatwe" łatwo podchodzą do tychże relacji i nie
        przeżywałyby tego tak głęboko, jak te inteligentne-i-nie łatwe. Zalepiony
        miłoscia do syna, którego mogła by taka nieodpowiednia jego stanowi i
        pochodzeniu (prawda? o to chodzi?) latawica odebrac, nie doczetał pan listu, na
        który odpowiada, do końca. Proszę spróbowac i się zastanowic.
      • aguniec Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 23:25
        zgadzam się agsolutnie z każdym jednym słowem; podstawa to znać
        swoja wartość a głupota to szukanie winny u innych ~koleżanka
        twojego syna.. siostra mojego brata!
      • mamahenia Jestem szczęśliwa, że mam syna 24.08.07, 12:31
        W kwestiach podziału odpowiedzialności i obowiązków pomiędzy dwie
        płci odczuwam, nie od niedawna, od lat, ogromną dysproporcję.
        Niestety widzę, że to nie tylko dotyczy mojego życia, że jest tak w
        każdym domu. Co prawda, niektóre kobiety znajdują swoje sposoby na
        mężów i synów, ale co z tymi ,które brzydzą się manipulacją? Takimi
        np. jak ja? Bierzemy wszystko na siebie, a ONI nam pozwalają na to,
        czasami owszem przepraszają, że nie mają czasu, że chcieiby, ale,
        ale, ale...
        I myślę, że to nawet bardziej nasza wina niż ich, bo skoro pozwalamy
        sobie to dlaczego mieliby tego nie wykorzystać? Popełniamy błąd i
        rozpieszczamy mężczyzn, a potem płacimy za to garbem i frustracją.
        Bo przecież, ile oni musieliby mieć w sobie samokontroli, żeby za
        każdym razem kiedy im podstawiamy pod nos gotowe powiedzieć, nie,
        nie ,dziekuję, zrobię sam?
        Nawet najlepszy złamie się w końcu i będzie ciągnął , aż w końcu
        zapomni, że to się nie robi samo.
        Trzeba być bardzo mądrym ,żeby mieć udane relacje z facetami, jest
        ogromna ilość zmiennych osobniczych, które determinują te wszystkie
        różnice w milionach przypadków nieporozumień.
        Nie wiem jak wychowam mojego SYNA, chciałabym Go nie rozpieścić, ale
        nie wiem czy będę umiała, przecież kocham GO ponad życie, mogę w
        końcu wpaść w jakąś pułapkę, chciałabym nie...
        Jedno wiem, cieszę się ,ze mam SYNKA a nie CÓRECZKĘ, bo FACETOM JEST
        LEPIEJ I PRZEDE WSZYSTKIM ŁATWIEJ!!!
        Widzę to wszędzie, mężczyznom się pobłaża, a najskuteczniej robimy
        to MY, KOBIETY.
        "Aaa, wiesz jacy są faceci..."
      • yhwh Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 12:56
        Brawo za list!
        Mam córkę i syna (paroletnich), i często zastanawiam się jak oni
        będą się w tych kwestiach zachowywać. Wiem, że wiele zależy ode
        mnie - ale nie tylko - jak wspomiane w liście.
      • rachela180 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 18:30
        Zwracam uwagę, że czasem nie da się wychować dzieciaka. Po prostu nie da.
        Sama kiedys trafiłam na takiego obrzydliwego podrywacza. Nie jest tak, ze
        dziewczyny rzucają się na faceta na pierwszej randce i ciągną go do wyra. Nie.
        Taki krąży, krązy jak rekin - bo zdobywanie to jego cel, a nie kobieta jako
        taka. Psychopata?
        Czyja wina?
        Niczyja.
        Po prostu uczyć się na błędach i iść dalej.
    • atari800xl popieram w 100% 22.08.07, 09:12
      masa dziewczyn naogladala sie roznych kretynskich seriali..i chca byc takie
      "cool"... staja sie proste i latwe... nie sa szanowane, mezczyzni traktuja je
      jak rekawiczki..kto chce dzeiwczyne na dluzej, ktora jest latwa. Toz to
      gwarancje, ze zaraz wskoczy do lozka innego. Taka lepiej po prostu przeleciec
      skoro wizulanie fajna..i juz.. papapapa
      • polska_baba A ja myślę, że winę ponosi ogólne schamienie 23.08.07, 11:52
        Nastąpiło jakieś ogólne schamienie obyczajów.
        • 13monique_n Re: A ja myślę, że winę ponosi ogólne schamienie 23.08.07, 13:44
          Wiesz babo, ja myślę, że ogolne "schamienie" to wychowanie
          dzieciaków, albo jego brak. Niezależnie od płci.

          Zahirowi dziękuję za tak pieknie napisany list. Tamten w WO bardzo
          mnie obruszył. Agresją i wielką niechęcią.
          Słusznie - i dotyczy to kobiet w każdym wieku - jeśli ja siebie nie
          szanuję, to trudno by inni mnie szanowali. I przenosi sie to na
          absolutnie wszystkie płaszczyzny, nie tylko seksualną.
          Mam syna i córkę. Syn jeszcze nie ma 18 lat, ma dopiero 14. Jest
          ufny i niesmiały, trochę czaruś, ale mało przebojowy.
          Mamy ze soba dobry kontakt i dużo rozmawiamy. Często wychodzi w
          rozmowie zdanie, że należy szanowac dziewczyny. Że wzajemne relacje
          tylko zyskują.
          Tylko, że wokół widzę aż za wiele przebojowych młodych dam, które
          sobie "biorą" kolejnych chłopaków. Bardzo często chłopak nawet nie
          zdąży pomyśleć, że ma zdobywac, starać się... tylko pstryk.. i juz
          ma gotową na wszystko młodą kobietę.
          Nie wiem, jak mój syn się znajdzie w takiej sytuacji. Mimo rozmów,
          szacunku i wychowania. Chcę wierzyć w niego i wierzę, ale do łóżka
          idą DWIE osoby. Tego jestem pewna z własnego doświadczenia.
          • wuesjot Re: A ja myślę, że winę ponosi ogólne schamienie 23.08.07, 19:11
            Moze zamiast mowic o ogolnym schamieniu naucz syna ODMAWIAC.
            • polska_baba Nie rozumiem, dlaczego się mnie czepasz 23.08.07, 20:06
              To przecież NIE MÓJ syn zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Ja swojego uczyłam
              szacunku dla kobiet, wrażliwości na drugiego człowieka. Wydaje mi się, że
              skutecznie, ale przecież go nie kontroluję, nie podglądam przez dziurkę od
              klucza, nie śledzę go, to skąd mam wiedzieć, jakie są jego relacje z dziewczętami.
              A schamienie obyczajów jest faktem, niestety, taki jest jakiś nowy trend -
              nieprzejmowanie się drugim człowiekiem, na forum Gazety też to widać. I kto ten
              styl dyskusji nadaje? Tych dwoje-troje 50-latków czy setka młodzieży?
              • lichttrager Re: Nie rozumiem, dlaczego się mnie czepasz 24.08.07, 08:22
                Ale Ty ciągle nie zrozumiałaś problemu. Tu nie chodzi o czyjegokolwiek syna
                tylko o tą dziewczynę, która uważa się za skrzywdzoną i sama nie wie dlaczego.
                Powód jest taki jak napisał blackzahir. Ta dziewczyna się nie szanuje i tyle. A
                różnice płci, psychiki istnieją, istniały i będą istnieć i nic się na to nie
                poradzi. Można jedynie stosować stare dobre metody bo tzw. profilaktyki chronią
                jedynie przed skutkami fizycznymi. Nie ma pigułki na skutki psychiczne ... nooo
                może prozac ;)))
        • lichttrager To nie jest problem schamienia 24.08.07, 08:11
          tylko emancypacji. Tzw. "partnerstwo" istnieje jedynie w głowach pewnej grupy
          ludzi. Różnice fizyczne jak i psychiczne pomiędzy płciami istniały, istnieją i
          będą istniały (no chyba, że uda się wychodować jakiegoś obojnaka - ale czy to
          będzie jeszcze Człowiek). Dawne społeczeństwa wytworzyły pewne zabezpieczenia,
          ochronę na taki stan rzeczy, które to zabezpieczenia obecnie nazywa się
          ciemnogrodem. No to są tego skutki. Woluntaryzm sufrażystek nic na to nie pomoże.
      • real_bimbo Re: popieram w 100% 24.08.07, 13:06
        no i wlasnie wtedy, taka istote zostawia sie w spokoju bo za bardzo nie wie co
        robi bo nasladuje a i marne to trofeum do kolekcji.chlopcy/mezczyzni idacy za
        "latwym celem" traca na atrakcyjnosci, jezeli ktos jeszcze o tym nie wiedzaial

        dotego, mezczyzni tez nasladuja takich fraternity college boys...
        a najlepszy jest moment kiedy to kobieta okazuje sie ta ktora ma kontrole...
        Panowie, zachowujecie sie wtedy gorzej niz niejedna zraniona kobieta!
    • muffin3 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 09:54
      Popieram w 300%. Nic dodać nic ująć. Pozdrawiam
    • ingerman Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 09:55
      Na marginesie - jesteś ze Śląska, poznałam po gwarze.

      Tak jest, młode kobiety powinny szanować same siebie. I to nadal
      pozostaje w gestii ich rodziców. Przecież nie można wymagać od
      ciebie, abys tłumaczył swojemu synowi: "Basi tak naprawdę nie chodzi
      o seks z tobą, ona myli go z bliskością, jest jeszcze bardzo młoda i
      to, że nie potrzebuje napisów, aby ogladac angielskojęzyczne filmy
      nie oznacza, że potrafi juz mierzyć świat właściwą miarą. Proszę,
      synu, nie wykorzystuj jej naiwności i głodu uczuć, którego nie
      zdołała zaspokoić w rodzinie. Syneczku, szanuj też sam siebie -
      wybacz wulgarność, ale nie jesteś psem, który bierze za każdym razem
      gdy suka daje"
      • krakoma Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 13:40
        dlaczego niby nie mozna??

      • szara1982 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 17:34
        no tak....nalezy go uczyć ze nie ważne jak sie zachowa to zawsze
        będzie usprawiedliwiony...a jak zgwałci koleżankę to oczywiscie
        bedzie jej wina bo przeciez założyła za krótką spódniczke i dała sie
        pocałowac...
      • magdazbikowska Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 20:48
        Gratuluję ingerman inteligentnej ironii, a jej adwersarzom niezrozumienia jej
        wypowiedzi...
    • lupus76 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 10:12
      Ja dodałbym jeszcze, że sobkostwa, cynizmu, braku szacunku i
      wulgarności - młodzi chłopcy uczą się od młodych dziewcząt. Niestety.
      • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 10:36
        przepraszam, ale ani pierwsz y list, ani odpowiedzi nie wnosza nic
        specjalnego do ogolnej opinii, rozwijanej przez tysiace lat "o winie
        kobiety", co ma bogata tradycje w kulturze judeo-chrzescijanskiej -
        patrz mitologiczny "grzech Ewy".

        List napisany opiewa syna, kotry wydaje sie niemal idealny - a
        skoro, moze uzywac zycia, to czemu nie, nalezy sie chlopcu, bo ma ku
        temu wszelkie predyspozycje. Przy tym jeszcze tu dochodzi
        warotiscowanie morlane - bp np. wg mnie nieczegi zlego nie ma w
        hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy". Tylko
        po co do tego dorabiac te cala otoczke "moralna"?

        Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
        az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
        maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
        skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
        wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
        jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad klotnie
        z nimi sa nieunikione.

        Podoba mi sie tez argumentacja do sprowadzania "szacunku dla siebie"
        do sfery seksualnej i porownywanie jak to kiedys bylo (dobrze), a
        jak jest teraz (gorzej).
        Co ma pepek w kolczyku do braku szacunku dla siebie? A co do
        szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny okres
        inicjacji, tyle, ze wczesniej w tym czasie mlodziez w tym wieku
        chodzila juz do liceum. W kazdym razie, wiek nastoletni cechuje
        burza hormonow, u obu plci, choc naturlanie seks kobiet jest
        bardziej napietnowany niz meski.

        Autor listu przywoluje to jeakie spowiedzenia, ze jak suka nie da to
        pies nie wezmie, i o braku pozanowania dla siebie DZIEWCZAT, gdy
        dochodzi do szybkiego numerku w kiblu. Ale jakos nie zauwazylam
        potepienia dla CHLOPCOW? Autor listu jakby tu zaklda, ze tylko
        chlopcy chca seksu, a dziewczyny jedynie bliskosci, wiec biedaczki
        daja sie omotac i zacignac do lozka, czy do kibla na szybki numerek
        ludzac sie, ze w ten sposob nabeda bliskosc. Otoz tak nie jest.

        Dziewczyny/kobiety, tak samo chca seksu jak chlopcy/faceci. Niektore
        z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
        mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
        sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre, bo
        mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
        potem.

        Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial? Ze stalym
        partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
        Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak za
        komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
        osoby moze dzialac podniecajaco.

        Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
        rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.

        PZdr,
        Kociamama.
        • wyssana.z.palca dokladnie! 22.08.07, 10:52
          pieknie, mialam to na mysli, ale tak aldnie bym nie napsiala :) tez sie
          zatsanwaiam i nie rozumiem dlaczego wyszyscy sie tym listem podniecjaja, ze jaki
          to on madry.. kociamama, nic dodac nic ujac!
        • uyu Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 10:59
          kocia mama napisala:
          "
          Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
          > az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
          > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
          > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
          > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
          > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
          klotnie z nimi sa nieunikione."

          Jestem ponad dwadziescia lat po slubie i nigdy nie dyskutowalismy za
          pomoca "wydzierania sie". Doroslosc polega takze na umiejetnosci
          zapanowania nad wlasnymi emocjami. Zyjemy w spoleczenstwie
          cywilizowanym w ktorym, nawet juz nie z powodow moralnosci i etyki,
          tylko dla jego przetrwania, musimy sie nauczyc panowac nad wlasnymi
          emocjami.

          "Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial? Ze stalym
          > partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
          > Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak
          za
          > komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
          > osoby moze dzialac podniecajaco."

          Niedalej jak tydzien temu w pewnym bardzo sympatycznym klubie
          muzycznym uslyszalam chlopaka opedzajacego sie od calkiem ladnej
          dziewczyny: - Ty, sciera, twoje miejsce jest w kiblu, zeby bylo
          sobie czym ch...a obetrzec.
          Przemile, nieprawdaz?
          • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:05
            Panowanie nad swoimi emocjami to jedno. Ale po to jest rodzina, po
            to ma sie najblizszych, zeby czasem obanzyc te swoje wmocje. Jezeli
            porwadzi sie polityke calkowietgo kontrolowania sie, konczy sie to
            najczesciej wrzodami zoladka.

            Co do przykladu przez Ciebie przytoczonego nt chlopaka z klubu
            muzycznego, to tez bulwersuje mnie taki rodzaj chamstwa z jego
            strony.

            PZdr,
            Kociamama.
            • tezromantyczka Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:25
              > Jezeli
              > porwadzi sie polityke calkowietgo kontrolowania sie, konczy sie to
              > najczesciej wrzodami zoladka.
              >
              Ostatnio naukowcy udowodnili, że nie ma związku między stresem a
              wrzodami, co wcześniej uważano za oczywistość.
              • login_nowy Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 16:36
                Naukowcy udowodnili ostatnio, że kobiety ukrywające emocje w związku
                żyją któcej od kobiet ekspresyjnie ukazujących swoje emocje (te
                negatywne)- wczoraj czytałam w gazecie :)
                • nit21 . 23.08.07, 19:26
                  Ale ich mężowie umierają szybciej, zanam z autopsji.
        • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:16
          kociamama napisała:

          > przepraszam, ale ani pierwsz y list, ani odpowiedzi nie wnosza nic
          > specjalnego do ogolnej opinii, rozwijanej przez tysiace lat "o
          winie
          > kobiety", co ma bogata tradycje w kulturze judeo-chrzescijanskiej
          -
          > patrz mitologiczny "grzech Ewy".

          Tak, Kociamamo - zwal teraz wszystko na chrześcijaństwo, na Kościól
          itd ;)


          > List napisany opiewa syna, kotry wydaje sie niemal idealny - a
          > skoro, moze uzywac zycia, to czemu nie, nalezy sie chlopcu, bo ma
          ku
          > temu wszelkie predyspozycje. Przy tym jeszcze tu dochodzi
          > warotiscowanie morlane - bp np. wg mnie nieczegi zlego nie ma w
          > hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy".

          Acha - kociamam jest hedonistką :) No dobrze, przynajmniej szczerze
          opisałaś swoją filozofię życiową: carpe diem bez opamiętania.
          Pókiśmy młodzi ;)

          Tylko
          > po co do tego dorabiac te cala otoczke "moralna"?

          Po to, by takie dziewczyny, jak autorka maila do redakcji WO nie
          beczała, że to wina rodziców, że ją chłopak traktuje przedmiotowo.
          Zeby najpierw znalazły drzazgę w SWOIM oku, nim znajdą belkę w
          czyimś.
          Po to, kociamamo ;)

          >
          > Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
          > az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
          > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
          > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
          > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
          > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
          klotnie
          > z nimi sa nieunikione.

          No na szczęście należymy do róźżnych światów, jesteśmy wychowani w
          innej kulturze itd.
          I cieszę ię z tego, że nie drę się na żonę, że swoje emocje
          wyładowuje na siłowni albo roweze tudzież w pracy anie na
          najbliższych.
          Wysrazy współczucia dla Twoich bliskich, kociamamo, skoro Ty
          prowadisz takie życie jak opisujesz.
          ;)


          >
          > Podoba mi sie tez argumentacja do sprowadzania "szacunku dla
          siebie"
          > do sfery seksualnej i porownywanie jak to kiedys bylo (dobrze), a
          > jak jest teraz (gorzej).
          > Co ma pepek w kolczyku do braku szacunku dla siebie? A co do
          > szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny
          okres
          > inicjacji, tyle, ze wczesniej w tym czasie mlodziez w tym wieku
          > chodzila juz do liceum. W kazdym razie, wiek nastoletni cechuje
          > burza hormonow, u obu plci, choc naturlanie seks kobiet jest
          > bardziej napietnowany niz meski.

          Skoro normalne dla Ciebie jest seks 14-16 latkow w toalecie, to
          naprawde nie mamy o czym rozmawiac :((((((

          >
          > Autor listu przywoluje to jeakie spowiedzenia, ze jak suka nie da
          to
          > pies nie wezmie, i o braku pozanowania dla siebie DZIEWCZAT, gdy
          > dochodzi do szybkiego numerku w kiblu. Ale jakos nie zauwazylam
          > potepienia dla CHLOPCOW?

          Moja droga - bo nie zrozumialas przyslowia!
          "Jak suka nie da, pies nie wezmie!"
          Sprobuj to zrozumiec!

          Autor listu jakby tu zaklda, ze tylko
          > chlopcy chca seksu, a dziewczyny jedynie bliskosci, wiec biedaczki
          > daja sie omotac i zacignac do lozka, czy do kibla na szybki
          numerek
          > ludzac sie, ze w ten sposob nabeda bliskosc. Otoz tak nie jest.
          >
          > Dziewczyny/kobiety, tak samo chca seksu jak chlopcy/faceci.
          Niektore
          > z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
          > mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
          > sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre,
          bo
          > mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
          > potem.

          O rany.
          No pieknie wychowujesz/bedziesz wychowywac swoje dzieci, nie powiem
          :))))
          Eksperymenty i seks w kiblu jak sie ma nascie lat.......

          Sluchaj, kociamamo. Zeby bylo jasne: nie jestem mocherowym beretem,
          nie uzywam tylko seksu podołdernego, nie jestem świętoszkiem.
          Ale wiem, co jest dobre, a co złe, nawet gdy pobłądze.
          Wiem, co jest białe a co czarne, nawet gdy jest ciemno.
          Wiem jak JEST, ale wiem jak POWINNO byc i do czego się DAZY.

          A Ty się KOMPETNIE zagubiłaś.
          :((((

          >
          > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?
          Ja. I nie bede mial.
          CHocby z poczycia POSZANOWANIA dla partnerki.
          I mysle, ze wiele osob z TEGO tylko powodu TEZ nie bedzie tam
          szukalo bliskosci.
          Bo - wyobraz sobie kociamamo - sa ludzie, ktorzy ODROZNIAJA seks/
          gimnastyke/chuc od KOCHANIA sie.
          To roznica jak miedzy świniobiciem a polowaniem
          (mam nadzieje, ze aluzję pojęłaś)

          Ze stalym
          > partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
          > Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak
          za
          > komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
          > osoby moze dzialac podniecajaco.

          Mnie jakos pissing czy koprofagia nie podnieca, przepraszam ;)

          >
          > Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
          > rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.

          Widac.
          Ale niestety masz zwyczaj wtracania sie do syskusji, nie majac
          POJECIA, o co chodzi.
          Nic nie wiesz, ale podnosisz glos.
          Ostry, niesprawiedliwy i oskarzycielski.

          Smutne.
          Pozostaje bez szacunku
          ;)
          • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:33
            Drogi Blackzahir.

            W sumie, juz samo podsumowanie - Pozostajacy bez szacunku - swiadczy
            o Tobie, jako czlowieku i o sposobie w jaki wychowujesz syna. Z
            Twojego listu wynika przekonanie o posadaniu monopolu na racje. Gdy
            piszeszsz "wiem co jest dobre a co zle, wiem jak powinno wygladac i
            do czego dazyc", a mnie, jako rozmowce starasz sie zdyswalifikowac
            piszac, ze ja sie pogubilam.

            Rozni ludzie maja rozne poglady, ale gotowosc do poszanowania innych
            pogladow nie jest Twojo mocna strona, wiec nie sadze zebys
            przejawial szacunek ani zonie ani nie nauczycles tego syna, bo
            dzieci ucza sie przede wszystkim przez przyklad.

            Przekrecasz moje slowa i manipulujesz. NIe pisalam, ze seks 14-sto
            latkow jest "normalny" (w sensie norma), ale 16-sto latkow juz tak.
            udzie w tym wieku zaczynaja o seksie myslec i czynic jakies kroki, a
            teraz zdarza sie, ze wczesniej. Jest to nomalne o tyle, ze mlodziez
            chce nasladuje doroslych i chce jak najszybceij wstapic do tego
            swiata, i to zjawisko istnieje, choc mozesz sie z nim nie zgadzac.
            Moglbys sie zapewne zdziwic co do wieku inicjacji wlasnego syna...

            Nie pisze tez, ze nirma jest seks w kiblu i wylacznie w kiblu. Ale
            jak rozumiem przytoczyles ten argument, zeby jeszcze bardziej
            zdezawuowac tak odbywany seks. Ale seks ludzie uprawiaja w roznych
            miejscach, jezli czuja na to ochote, i jezeli obie strony sa chetne
            nie ma mowy o zadnym braku szacunku. Mysle, ze i Twoja partnerke
            moglbys mile zaskoczyc takim przyplywem pozadania ze zaproponowalbys
            szybki numerek gdzies w terenie albo kibelku klubu w ktorym sie
            bawicie.

            probujesz ustanawiac normy, piszesz ze nie podnieca CIe pissing ani
            koprofagia. Seks w lazience nie oznacza automatycznie tyc praktyk,
            no i sa ludzie, kotrych to wlasnie podnieca. Dzielisz ludzi na
            lepszych i gorszych ze wzgledu na ich seksualne upodobania? Ja tam,
            jak pisalam gdzie indziej, przykaldam inna miare do ludzi, ale, o
            ile to nie jest moj partner seksualny, do sypialni im nie zagldam i
            nie formuje sadow na tej podstawie. BIore pod uwage ich intelgencje,
            madrosc zyciowa, sprawy, w tore sie angazuja, ksaizki jakie czytaja
            itd,. ale na pewno nie wartosciuje ihc pod wzgledem ich praktyk
            seksualnych.

            PZdr,
            Kociamama.

            Nie musisz wspolczuc moim bliskim - po co te wycieczki personalne,
            zamiast rzetelnej dyskusji?
            • dzikoozka Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:45
              kociamama napisała:

              > Drogi Blackzahir.
              >
              > W sumie, juz samo podsumowanie - Pozostajacy bez szacunku -
              swiadczy
              > o Tobie, jako czlowieku i o sposobie w jaki wychowujesz syna. Z
              > Twojego listu wynika przekonanie o posadaniu monopolu na racje.
              Gdy
              > piszeszsz "wiem co jest dobre a co zle, wiem jak powinno wygladac
              i
              > do czego dazyc", a mnie, jako rozmowce starasz sie zdyswalifikowac
              > piszac, ze ja sie pogubilam.

              Dokłądnie takie samo odniosłam wrażenie, blackz. nie dyskutuje
              rzeczowo i obiektywnie, wypuszcza personalne ataki i okazuje pogardę
              półrozmówcy.
              W zasadzie juz wszystko jasne, wiadomo po kim syn odziedziczył
              szacunek do kobiet (i innych ludzi generalnie)

              > Rozni ludzie maja rozne poglady, ale gotowosc do poszanowania
              innych
              > pogladow nie jest Twojo mocna strona, wiec nie sadze zebys
              > przejawial szacunek ani zonie ani nie nauczycles tego syna, bo
              > dzieci ucza sie przede wszystkim przez przyklad.
              >
              > Przekrecasz moje slowa i manipulujesz. NIe pisalam, ze seks 14-sto
              > latkow jest "normalny" (w sensie norma), ale 16-sto latkow juz
              tak.
              > udzie w tym wieku zaczynaja o seksie myslec i czynic jakies kroki,
              a
              > teraz zdarza sie, ze wczesniej. Jest to nomalne o tyle, ze
              mlodziez
              > chce nasladuje doroslych i chce jak najszybceij wstapic do tego
              > swiata, i to zjawisko istnieje, choc mozesz sie z nim nie zgadzac.
              > Moglbys sie zapewne zdziwic co do wieku inicjacji wlasnego syna...
              >
              > Nie pisze tez, ze nirma jest seks w kiblu i wylacznie w kiblu. Ale
              > jak rozumiem przytoczyles ten argument, zeby jeszcze bardziej
              > zdezawuowac tak odbywany seks. Ale seks ludzie uprawiaja w roznych
              > miejscach, jezli czuja na to ochote, i jezeli obie strony sa
              chetne
              > nie ma mowy o zadnym braku szacunku. Mysle, ze i Twoja partnerke
              > moglbys mile zaskoczyc takim przyplywem pozadania ze
              zaproponowalbys
              > szybki numerek gdzies w terenie albo kibelku klubu w ktorym sie
              > bawicie.
              >
              > probujesz ustanawiac normy, piszesz ze nie podnieca CIe pissing
              ani
              > koprofagia. Seks w lazience nie oznacza automatycznie tyc praktyk,
              > no i sa ludzie, kotrych to wlasnie podnieca. Dzielisz ludzi na
              > lepszych i gorszych ze wzgledu na ich seksualne upodobania? Ja
              tam,
              > jak pisalam gdzie indziej, przykaldam inna miare do ludzi, ale, o
              > ile to nie jest moj partner seksualny, do sypialni im nie zagldam
              i
              > nie formuje sadow na tej podstawie. BIore pod uwage ich
              intelgencje,
              > madrosc zyciowa, sprawy, w tore sie angazuja, ksaizki jakie
              czytaja
              > itd,. ale na pewno nie wartosciuje ihc pod wzgledem ich praktyk
              > seksualnych.
              >
              > PZdr,
              > Kociamama.
              >
              > Nie musisz wspolczuc moim bliskim - po co te wycieczki personalne,
              > zamiast rzetelnej dyskusji?
              • aboksa Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 26.08.07, 00:04
                > Dokłądnie takie samo odniosłam wrażenie, blackz. nie dyskutuje
                > rzeczowo i obiektywnie, wypuszcza personalne ataki i okazuje pogardę
                > półrozmówcy.

                ale o ile wiem, dyskusja polega na przedstawianiu ludziom swojego zdania i pogladow oraz przekonywanie ich do nich, wiec nie ma czegos takiego jak OBIEKTYWNE DYSKUTOWANIE (w ogole pojecie obiektywnosci jest wzgledne). Wiec prosze cie, nie pisz, o kims, ze nie dyskutuje rzeczowo (i inne tego typu okreslenia), tylko dla tego, ze nie chce przyznac ci racji w danym temacie.
                • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 26.08.07, 00:36
                  aboksa napisał:

                  > ale o ile wiem, dyskusja polega na przedstawianiu ludziom swojego zdania i pogl
                  > adow oraz przekonywanie ich do nich, wiec nie ma czegos takiego jak OBIEKTYWNE
                  > DYSKUTOWANIE (w ogole pojecie obiektywnosci jest wzgledne).

                  Moje ZDANIE i POGLADY wypisalem wszystkie, na rozne sposoby i w roznych jezykach
                  (bo widze, ze nie wszyscy, choc mowimy w jednym jezyku, tak samo je pojmujemy).
                  PRZEKONYWAC sie staram (z roznymi wynikami, jak widac ;)
                  Co do nomenklatury "obietywne dyskutowanie", to nie da sie wszystkim dogodzic,
                  prosze Pani. Stram sie jak moge, dyskutuje z osobami ktore nie maja zadnych
                  argumentow, osmieszaja sie kazdym kojenym wpisem, ale nadal twrdo i wbrew logice
                  trzymaja sie swojej ideologii, pisze, a przynajmniej staram sie, w sposob
                  zrozumialy przez wszystkich (od ludzi swiatlych, po 15 latki, od ludzi majacych
                  odmnienne zdanie niz ja az po nieczule na fakty zagorzale... no wlasnie co, bo
                  na pewno nie feministki, tylko osoby pokrzywdzone przez... zycie {uzyjmy
                  eufemizmow})
                  A Pani, droga Aboksa, na ponad 800 wpisow, znalazla...
                  Filozoficzne rozwazania...


                  Szkoda, ze NIC w temacie :(



                  Wiec prosze cie, ni
                  > e pisz, o kims, ze nie dyskutuje rzeczowo (i inne tego typu okreslenia), tylko
                  > dla tego, ze nie chce przyznac ci racji w danym temacie.
          • intrygantka1 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 19:00
            blackzahir, coś mi się zdaje, że czytasz bez zrozumienia, albo celowo udajesz,
            że nie rozumiesz, o czym pisze kociamama. Poza tym nie myśl, że skoro wypociłeś
            taki wypasiony list, wszyscy Ci przyklasną. Każdy ma prawo do swojego zdania. I
            jeśli różni się ono od Twojego, nie znaczy to wcale, że to Ty masz rację.
            pozdrawiam
            • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 08:12
              intrygantka1 napisała:

              > blackzahir, coś mi się zdaje, że czytasz bez zrozumienia, albo
              celowo udajesz,
              > że nie rozumiesz, o czym pisze kociamama.

              Intrygantko, nie wiem, czy Twoj nick najepiej obrazuje Twje
              podejscie do wpisow na forum, czy moze akurat Ty nie rozumiesz, co
              napisalem ja w swoim glownym watku.
              A to, co napisala kociamama, dobrze rozumiem. Jezeli masz podobne
              podejscie do zycia [seks byle gdzie, byle z kim, byle kiedy i nawet
              wsrod gimnazjalistow (wiec w wieku 14-16 lat)] to zycze Ci
              powodzenia. Ciekaw jestem, czy jak bedziesz miala corke w tym wieku,
              tez jej powiesz:
              - A rżnij sie coreczko kiedy tylko masz ochote, nawet w
              dyskotekkowym kiblu z kim chcesz, nawet nie musisz znac jego
              imienia...
              Powiedzialabys tak swojej corce?
              =====


              Poza tym nie myśl, że skoro wypociłeś
              > taki wypasiony list, wszyscy Ci przyklasną. Każdy ma prawo do
              swojego zdania. I
              > jeśli różni się ono od Twojego, nie znaczy to wcale, że to Ty masz
              rację.

              Ja wcale nie twierdze, ze mam monopol na racje.
              Pokaz mi choc SLOWO, gdzie tak twierdze.
              No prosze - pokaz?

              Napisalem "list otwarty", zeby uswiadomic pewna rzecz pewnej
              okreslonej grupie dziewczyn. Li i jedyne po to.

              Ty w nim - jak widze - znalazlas tylko i wylacznie haka na mnie,
              zeby przywalic, intrygowac (zgodnie z nickiem ;) i wyrazic swoj
              (pseudo)liberalizm seksualny. Nad TRESCIA mojego "wypasionego" (czy
              Ty w ogole widzialas kiedys WYPASIONY wpis?) postu w ogole sie nie
              zastanowilas, jak widze.
              Za to frywolnie, z beztroska i bezrefleksyjnie OD RAZU ferujesz
              wyrok i na mnie (i pewnie jak niektore forumowiczki) na mojego syna
              :(((((
              Smutne troche...

              > pozdrawiam
              Ja tez. I nieco wiecej REFLEKSJI zycze
              ;)
              • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:32
                Drogi blackzahir, to Ty tu czegos nie rzoumiesz.
                Ja nie pisze o seksie byle gdzie z byle kim. Tylko o tym, ze kobieta
                ma prawo do decydowaina a z kim chce uprawiac seks i kiedy. A rozne
                miejsca dodaja smaczku.

                Pzdr,
                kociamama.
                • angelina.x Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:21
                  "jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
                  To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i sposobów
                  zawierania związków "uczuciowych".

                  Chyba nikt wcześniej tego nie zrobił, więc ja wyjaśnię ci o co chodziło w tym
                  liście.
                  Otóż niech ludzie robią to, na co mają ochotę, ale nie krzywdząc przy tym innych
                  i SIEBIE. Bo post blackzahir'a jest odpowiedzią na list dziewczynki, która
                  właśnie "daje z siebie wszystko" a jednak robi to - moim zdaniem - wbrew
                  własnemu sumieniu bo potem ma pretensje o brak szacunku (na który moim skromnym
                  zdaniem sama zapracowała swoim podejściem do tematu) do - uwaga - RODZICÓW chłopaka.
                  Ma pretensje o brak szacunku po czymś co zrobiła z własnej i nieprzymuszonej woli.

                  > Ja nie pisze o seksie byle gdzie z byle kim. Tylko o tym, ze kobieta
                  > ma prawo do decydowaina a z kim chce uprawiac seks i kiedy.

                  Tak, ale niech później zachowa się jak kobieta a nie jak dziewczynka i nie ma
                  pretensji do osób trzecich za coś, na co sama miała ochotę.
                  Dorosły człowiek (w sensie psychicznym oczywiście) jeżeli robi rzeczy zgodne ze
                  swoim sumieniem i wolą nie ma po nich wyrzutów sumienia ani pretensji do nikogo.
                  • 13monique_n Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:58
                    angelina.x napisała:

                    >Bo post blackzahir'a jest odpowiedzią na list dziewczynki, która
                    > właśnie "daje z siebie wszystko" a jednak robi to - moim zdaniem -
                    >wbrew własnemu sumieniu bo potem ma pretensje o brak szacunku (na
                    >który moim skromnym zdaniem sama zapracowała swoim podejściem do
                    tematu) do - uwaga - RODZICÓW chłopaka.
                    Bingo, Angelina. Jeśli jestem dorosła i robię to, na co mam ochotę
                    (czyli moge powiedziedzieć "tak", ale mogę też powiedzieć NIE), TO
                    NIE MAM POTEM PRETENSJI DO INNYCH LUDZI. To ja odpowiadam za moje
                    eksperymenty i ich skutki.
                    Moge ochrypnąc gadając do mego syna, wierzę, że skutecznie, ale moge
                    jedynie WIERZYĆ, że on swego podejścia nie zmieni, nawet, kiedy
                    bardzo nachalnie panny będą czarować.
                    Zresztą mając córke musze prowadzić wychowanie na podobnych zasadach
                    dla obu płci. Ona słyszy wiele (i staram się jej pokazywac różne
                    przykłady w otoczeniu) o tym, jakie sa możliwe zachowania. I wie, ze
                    tylko ona decyduje, na co ma ochotę. To straszny uparciuch, więc
                    liczę, ze nie zapomni.

                  • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 14:04
                    jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
                    > To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i
                    sposobów
                    > zawierania związków "uczuciowych".
                    >

                    Gdzie cos takiego napisalam? Chyba tylko w jednym poscie, z ironia,
                    o tym, ze jak sie skes facetowi spodoba to sie jeszcze sowiadczy. to
                    byla ironia;> taki zabieg "literacki", z reszta dosc czesto uzywany.

                    z reszta Twojego listu sie generalnie zgadzam. PIsanie listow do
                    rodzicow chlopaka obwiniajacych ich o zle wychowanie syna nie
                    swiadczy o dojrzalosci. Ale i Blackzahir swojego syna nadmiernie
                    tlumaczy przy jednoczesnej krytyce dziewczyn.

                    Co do krzywdzenia, to nie da sie tak zyc, zeby nikogo nie
                    skrzywdzic. Bo krzywidzsz wiele osob nieswiadomie. Nie trzeba isc z
                    kims do lozka, zeby go skrzywdzic. Wszystko zalezy od wrazliwosci
                    czlowieka i jego stadium emocjonalnym. Na pewno osoby starsze mniej
                    intensywnie przezywaja wszystkie sprawy odnoszace sie do relacji
                    damsko-meskich niz nastolatkowie, wiec np. syn Blackzahira zapewne
                    zranil wiele lasek przez samo niezwracanie na nich swojej uwagi. Ale
                    takiej krzywdzie po porstu ine da sie zapobiec.

                    Co innego, oczywiscie, jesli chodzi o swiadome krzywdzenie innych -
                    typu, mamy swiadomosc, ze ktos nas zywi jakims uczuciem i
                    wykorzystujemy to.

                    PZdr,
                    Kociamama.
                    • angelina.x Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 14:20
                      kociamama napisała:

                      > jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
                      > > To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i
                      > sposobów
                      > > zawierania związków "uczuciowych".
                      > >
                      >
                      > Gdzie cos takiego napisalam? Chyba tylko w jednym poscie, z ironia,
                      > o tym, ze jak sie skes facetowi spodoba to sie jeszcze sowiadczy. to
                      > byla ironia;> taki zabieg "literacki", z reszta dosc czesto uzywany.

                      Wobec tego to nieporozumienie. Bardzo ciężko jest w teście zawrzeć ironię.
                      > Co innego, oczywiscie, jesli chodzi o swiadome krzywdzenie innych -
                      > typu, mamy swiadomosc, ze ktos nas zywi jakims uczuciem i
                      > wykorzystujemy to.
                      No właśnie chodziło mi tylko o świadome krzywdzenie innych, bo niestety temu
                      nieświadomemu nie da się zapobiec.... To jest tak, ktoś cię kocha a ty mu nie
                      możesz oddać miłości - nie twoja wina, że ta osoba cierpi, bo do uczuć się
                      nikogo nie zmusi.. Ale jeżeli "żerujesz" na czyimś uczuciu i czerpiesz z tego
                      jakiekolwiek korzyści wiedząc, że robisz tylko złudne nadzieje to już jest
                      świadoma krzywda.
                • samson.miodek Ja tez czegos nie rozumiem 23.08.07, 15:42
                  O matko - publiczny kibek ma dodac smaczku.
                  Z niektorymi rzeczami sie z Toba zgodze, z wiekszoscia przytoczonych
                  spraw zgodze sie z blaczahir, ale kurcze czepilas sie tego kibla i
                  teraz dodajesz ten smaczek ze az mi sie niedobrze zrobilo.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Najpierw długo pitoli o szacunku... 23.08.07, 20:17
            blackzahir napisał:

            > Pozostaje bez szacunku

            Najpierw długo pitoli o szacunku, a na koniec mówi komuś wprost, że go nie szanuje.

            Szkoda z takim dyskutować.
          • mienszewik blackzahir - co za dupek z ciebie 23.08.07, 21:26
            W twoich postach przebija poczucie nieuzasadnionej wyzszosci wobec
            ludzi z ktorymi prowadzisz dyskusje
            Mysle tez,ze powinienes darowac sobie te emotikonki gdyz sa
            wyjatkowo irytujace.
            Nie zrozumiales tego co kociamama w swoim swietnym poscie chciala ci
            uswiadomic,obracajac jej celne uwage w jakies glupie komentarze,
            ktore zapewne mialy byc obezwladniajaca riposta.Jako mezczyzna
            odpowiem ci - pudlo chlopie,slaby jestes.Za slaby na kocia mame.
            Wychowales mizogoniste i skoro poruszamy sie w swiecie ludowych
            przyslow to pamietaj,ze "sowa nigdy nie wyrodzi sokola".Mam
            nadzieje,ze zrozumiales ;)
        • tezromantyczka Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:23
          > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial? Ze stalym
          > partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
          Ja nie miałam. ;-) Jestem aktywna seksualnie od 9 lat. ;-)
          • ruuudi Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:37
            no coz pozostaje tylko wspolczuc i zachecic do poszerzania
            horyzontow:) no i dla wyjasnienia -seks w kiblu ni oznacza
            pieprrzenia sie z facetem/kobieta ktorych imienia sie nawet nie zna
            bo wydaje mi sie ze w ten sposob wiekszosc forumowiczow to
            zrozumiala...
            podrawiam
            • makbyt Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 14:14
              o kurczę raz bzyknęlam się na stojąco w piwnicy w wielopiętrowcu z
              moim pierwszym i jak na razie jedynym mężczyzną. To jak? Szanuję się
              czy nie????
              • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 14:39
                Widac on Cie nie szanuje, jak wynika z postow, bo gdyby szanowal nie
                zaproponowalby Ci tego (oczwysicie nikomu nie przychodzi do glowy,
                ze moze TY ybs moglabyc inicjatorka takiego seksu). No i ine
                slyszalas, ze ludzie, umieja zapanowac nad swoja chucia? Tym sie
                roznimy odz wierzat, jak pisze inna frumowiczka;)

                Dzieki Ruuudi, za wyjasnienie ludziom, co mialam na mysli przez seks
                w toalecie;)

                PZdr,
                Kociamama.
              • bubster dobre! 23.08.07, 23:26
                super puenta :-)
        • boris_kr Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:38
          kociamama napisała:

          > wg mnie nieczegi zlego nie ma w
          > hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy".

          :D :D :D :D :D

          > jesli na siebie w ogole
          > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
          > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
          > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
          > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
          klotnie
          > z nimi sa nieunikione.

          :D :D :D :D :D :D :D

          > A co do
          > szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny
          okres
          > inicjacji,

          :D :D :D :D :D :D

          > Niektore
          > z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
          > mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
          > sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre,
          bo
          > mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
          > potem.

          (wraz z tryprem :D :D :D :D :D :D )


          > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?

          Ja, np. :D :D :D :D

          > a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
          > osoby moze dzialac podniecajaco.

          :D :D :D :D :D :D

          > Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
          > rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.


          :D :D :D

          Ales dala czadu, dziewczyno....
          Gdzie takie prawdziwki rosna?????
          • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 16:38
            Ales dala czadu, dziewczyno....
            > Gdzie takie prawdziwki rosna?????

            To sie nazywa umiejetnosc rzeczowej argumentacji;)

            Pzdr,
            kociamama.
            • boris_kr Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:27
              kociamama napisala:
              > To sie nazywa umiejetnosc rzeczowej argumentacji;)

              Twoje wypowiedzi, ktore wyseparowalem nie wymagaja ZADNEGO
              komentarza :))))))))))))))))))))

              tak jak inne Twoje wypowiedzi:

              "Teraz wiele osob przezywa
              bardzo hedoznistyczny okres w swoim zyciu, czesto przed
              ustatkowaniem sie, albo na zmiane - okres stalego zwiazku przeplata
              sie z okresem hedozminu, az sie on znudzi i wtedy docenia sie inne
              warotsci. Ale co w tym zlego?"

              "Seks w kiblu? A co w nim zlego? Niekoniecznie chodzi o seks z
              nieznajomym/a, ale np. i pary malzenskie na imprezie nagle czuja
              silna chec "popieprzenia" sie z partnerem. "

              "CO do gimnazjalistow w wieku lat 16 " - taka malenka uwaga. 16 lat
              ma sie w LICEUM ;P

              "o wszystko zalezy od roznych czynnikow, np. od jakosci seksu;) jak
              facet czuje sie jak wniebie, to chce powtorki a moze i sie
              sowiadczy;)" - tu juz poplulem sobie ekran, jak parsknalem smiechem
              :)))

              "Ja tam sie nie daje obmacywac obcym kolesiom tez;) Mnie facet musi
              uwiesc swoim intelektem i osobowoscia, i ja zazwycxaj obmacuje go
              pierwsza" - tu juz sie poplakalem, podobnie jak koledzy i klezanki w
              biurze. Najbardziej sie dziewczynom podobal Twoj wzrot "uwiesc
              intelektem" uzyty w kontekscie seksu kiblowego :)

              Musze Ci powiedziec, ze jestes nasza IDOLKA i czekamy na Twoje
              kolejne wpisy!

              :))))))))))))))))))))


              PS: A tak nieco powaniej: czy Ty naprawde tak myslisz, jak piszesz?



              • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:26
                Musze Ci powiedziec, ze jestes nasza IDOLKA i czekamy na Twoje
                > kolejne wpisy!


                Kim jestecie Wy? to jest was wiecej?;) Wposlnie pracujecie nad tymi
                postami?;)

                Pzdr,
                Kociamama.
              • elve Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 22:55
                no, boris, śmielej, przedstaw fanklub!
          • heyjoe23 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 20:10
            A wraz z nim 3/4 kolegów i koleżanek. Nikt się w gronie nie przyzna,
            ale po
            powrocie do domu marzą o takim seksie (niekoniecznie w rzeczonym
            kiblu, ale
            spontanicznym, pełnym pasji i oddania seksie). Szczególnie
            zazdrościcie (i ja
            - nie przeczę) tego seksu w kiblu :-) ale także podejścia do życia,
            jakie
            prezentuje kociamama. Już same "rzeczowe" argumenty w dyskusji i
            odpowiedziach
            borisa mówią wiele na ten temat. Boris_kr -> naprawdę są ludzie,
            którzy
            czerpią radość z seksu. To, że Ty (i ja) i wiele innych osób trafiło
            na
            niewłaściwe osoby, nie przesądza o tym, że ma tak 100% populacji.

            A seks w kiblu nie oznacza koprofagii ani pissingu (skąd znasz takie
            słowa ;-)
            musiałeś się ich nauczyć, bo...???). Oznacza radosny seks, w którym
            liczy się
            zaangażowanie. Oczywiście, sporo ludzi uprawia seks w kiblu na
            imprezach, żeby
            przelecieć laskę, albo zaliczyć chłopaka. Ale nie o taki "seks w
            kiblu" chodzi
            kociejmamie. Wiem o jaki chodzi - sam go doświadczyłem, ale niestety
            związek
            poszedł w kosmos. I wydaje mi się, że dopóki nie trafisz na "tą"
            osobę, to
            będziesz pisał jak piszesz, a grono koleżanek i kolegów będzie się z
            Tobą smiało.

            "Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie." I z waszych
            pragnień,
            o których nawet boicie się pomarzyć...
            • heyjoe23 w tytule miało być: "boris_kt zazdrości"... 23.08.07, 20:13
        • tees1 to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 12:17
          kociamama napisała:

          > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?

          Wszelkie dane pozwalaja mi sadzic, ze jestem taki jak wiekszosc ludzi. Owszem,
          zdaje sobie sprawe, ze istnieje zawsze jakis margines spoleczny, ale zapewniam,
          ze wiekszosc ludzi zachowuje podstawowe normy przyzwoitosci. Jesli uwazasz
          "numerki w kiblu" za powszechne, to widocznie nalezysz do takiego srodowiska,
          ale w skali spolecznej jest ono marginalne.
          • kociamama Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 12:30
            Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
            dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko? Typu plaza,
            samochod, las, lazeinka znajomych na imprezie?

            Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
            wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
            mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic. Wrecz przeciwnie, ciesze
            sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi pratnerzy
            sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)

            PZdr,
            kociamama.
            • angelina.x Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 13:33
              kociamama napisała:

              > Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
              > dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko?

              Nigdy nie słyszałaś, że człowieka od zwierzęcia odróżnia mim. to, że potrafi się
              przeciwstawić swoim chuciom??
              Ja np. nigdy nie miałam ochoty na seks w toalecie.

              > Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
              > wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
              > mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic.

              Nikt tu nie napisał, że tak ma to wyglądać.
              No, ale widocznie szanujący się ludzie nie opowiadają na publicznym forum o tym,
              jak wygląda ich seks.

              > Wrecz przeciwnie, ciesze
              > sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi pratnerzy
              > sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)

              Nie wypowiadaj się na temat czyjeś fantazji seksualnej skoro - mówiąc
              przysłowiem - nie jesteś tej osoby prześcieradłem.
              Mnie urzekło zdanie "moi PARTNERZY sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna" -
              liczba mnoga + czas teraźniejszy (i nie chodzi mi tu o konstrukcję zdania ale o
              sens jaki z niego wynika).. No cóź, jak kto lubi:)
              • kociamama Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 14:17
                Nigdy nie słyszałaś, że człowieka od zwierzęcia odróżnia mim. to, że
                potrafi si
                > ę
                > przeciwstawić swoim chuciom??

                Czemu przeciwstawiac sie "chuciom" jak mowisz, skoro i Ty i partner
                (np. mąż) macie na taki seks ochote??

                POza tym, czlowiek jest zwierzeciem i zadza nami roznego rodzaju
                instynkty. Np podobno istnieje instynkt macierzynski, czy ludzie,
                ktorzy jedza mieso powoluja sie na taki argument, ze natura nas tak
                juz skonstruowala, ze jemy mieso. Ludzie uzywaja argumentu o
                nadrzednej roli czlowieka, gdy im wygodnie. Tak samo jak mozesz
                zapanowac nad popedem seksualnym mozesz zapanowac nad checia ku
                rodzeniu dzieci, kotra jest ekologicznie i nawet bilogicznie
                nieuzasadniona, bo nie ma grozby, ze nasz gatunek wymrze, ale jest
                relana gorzba katastrofy ekologicznej. Tak samo z jedzneiem miesa.
                Skoro mozesz nasycic sie dieta pochodzenia roslinnego, to po co
                zabijac zwierzeta, jedynie by dostarczyc sobie jakis tam donzan
                smakowych.

                Jezeli bedziesz w sobie stanie stlumic te 2 intynkty - macierzysnki
                i ped do jedzenia miesa, zacznij wtedy innych karcic
                za "zaspakajanie" swoich chuci.

                Dlaczego czujesz sie lepsza, od innych na podatwie miejsc w ktorcyh
                uprawiaja seks?

                Co do "szanujacych sie ludzi"- na forum sa rozne watki - i o seksie
                analnycm, i o zabawakach uzywanych przy seksie i wiele innych watkow
                zwiazanych z seksem. DLaczego o seksie nie rozmawiac? Dlaczego seks
                stanowi dla Ciebie, az takie tabu?

                Nie wypowiadaj się na temat czyjeś fantazji seksualnej skoro -
                mówiąc
                > przysłowiem - nie jesteś tej osoby prześcieradłem.

                Nie do konca rozumiem to zdanie;)


                PZdr,
                Kociamama.
                • uli Ze w łózku to miłość a w łazience to ruja :DDD ??? 23.08.07, 19:02
                  o to mi własnie chodziło w poprzednim poście - Polacy i Polki to nudziarze :)
                  Łazienka to miejsce jakiejś skrytej, ohydnej czynności (defekacji!), więc nie
                  można brukać ideału romantycznej, czystej miłości - rytuał seksu może zaistnieć
                  tylko w wyznaczonych kulturowo okolicznościach :)

                  W łazience nie można odczuwać porządania. Porządanie odczuwa się jedynie w
                  sypialni. Tam też można uprawiać seks.

                  A co jeśli Wam się zdarzy jakaś włochata myśl gdzie indziej niż w sypialni?
                  Peszycie się? Brzydzicie samymi sobą :) ?? Po co te idiotyczne schematy?
                  Tracicie w ogóle kontrolę nad sobą, tzn robicie COKOLWIEK spontanicznie?
                  • nievelle PożądanieE!!!! 23.08.07, 23:30
                    zaglądaj uli do słownika, proszę
            • beata_sta Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 16:17
              Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
              > dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko? Typu
              plaza,
              > samochod, las, lazeinka znajomych na imprezie?
              >
              > Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
              > wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
              > mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic. Wrecz przeciwnie,
              ciesze
              > sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi
              pratnerzy
              > sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)
              >
              Rozumiem że jak masz potrzebę fizjologiczną a w okolicy nie ma
              łazienki to załatwiasz tam gdzie popadnie, np na srodku ulicy czy
              salonu znajomych? Bo skoro i bzykasz się gdzie popadnie...Taka
              jesteś tolerancyjna a kpisz z ludzi lubiących uprawiać seks
              tradycyjnie. A o fantazji seksualnej nie świadczy to gdzie się TO
              robi, ale jak:-)A znasz takie słowo "wstrzemięźliwość"?
              A wiesz że pomimo tego całego pseudowyzwolonego bełkotu o kobietach
              i ich potrzebach jaki nas w koło zalewa nadal prawdziwe jest
              powiedzenie że lepiej smakuje to co nie jest podane prosto pod nos?
              Choć akurat dodanie przez Ciebie zwrotu "moi partnerzy" wiele
              wyjaśnia.
              A tak na marginesie: nie wyobrażam sobie żeby za ścianą pierdział i
              smrodził jakiś facet z rozwolnieniem w chwili gdy ja przeżywam
              uniesienia ;-)Dlatego nie uprawiam seksu w toaletach.
              Pozdrawiam.
              • ingeborg Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 20:16
                jeśli jadę lesną szosą samochodem a chce mi się siusiu to zatrzymuję wóz i idę w
                krzaczki
                jesli zachce mi się seksu w kiblu/piwnicy/samochodzie/łazience znajomych,
                zaciągam tamże partnera i jest miło

                jesli ide ulicą i zachce mi się siusiu to szukam najbliższej łazienki
                jesli jestem w publicznym miejscu i zachce mi się seksu to ciagnę partnera do
                kibla/piwnicy/samochodu/łazienki znajomych.

                Nie robię siusiu w salonie znajomych
                nie uprawiam seksu na ulicy.

                Widzisz analogie?

          • angelina.x Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 13:27
            tees1 napisał:

            > kociamama napisała:
            >
            > > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?
            >
            > Wszelkie dane pozwalaja mi sadzic, ze jestem taki jak wiekszosc ludzi. Owszem,
            > zdaje sobie sprawe, ze istnieje zawsze jakis margines spoleczny, ale zapewniam,
            > ze wiekszosc ludzi zachowuje podstawowe normy przyzwoitosci. Jesli uwazasz
            > "numerki w kiblu" za powszechne, to widocznie nalezysz do takiego srodowiska,
            > ale w skali spolecznej jest ono marginalne.

            Fakt, ja też nie uważam się za jakiś okaz wyjątkowy, ale seksu w toalecie nie
            miałam i nie zgodziłabym się na takowy. Zresztą - mój partner mnie szanuje i nie
            zaproponowałby mi takiego czegoś.
            Swoją drogą mam dużo znajomych i chyba nikt z nich nie uważa seksu w toalecie za
            coś normalnego..

            Hmm to jest chyba kwestia środowiska, wychowania oraz wpojonych wartości moralnych.
            Sama wyciągnij z tego wnioski.
            • hepatique Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 14:13
              > Hmm to jest chyba kwestia środowiska, wychowania oraz wpojonych
              wartości moraln
              > ych.
              No prosze, bez przesady!! Co to za dziwaczne kryterium, że seks w
              toalecie jest niemoralny! Ale tylko w publicznej, czy we własnej,
              domowej też....?
              A na klatce schodowej?
              Albo w lesie? Na plaży?
              Kto ustanawia kryteria granic moralności miejsc do uprawiania seksu?
              • ronin28 Granice moralności- zagrożenia 23.08.07, 20:52
                Radzę udać się do najbliższej prokuratury i porozmawiać na na temat granic moralności z prokuratorem. Powninien udzielić wyczerpujących odpowiedzi. Oczywiście ma to zastosowanie w wypadku gdy np. sąsiad z klatki wraz ze swoin 8-letnim synem nakryje nas na akcie kopulacji na klatce schodowej i stwierdzi iż przekroczyliśmy w jego mniemaniu te granice.
            • kociamama Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 14:22
              Byc moze naleze do mniejszosci spolecznej;) I ajkos mi to nie
              przeszkadza. Zostalam wychowana w duchu indywidulazimu, a nie
              kierowania sie pogladami wieszkosci, bo wiekszosc, jak wiadomo ze
              statystyk:

              glosuje na PIS, stosuje przemoc w domu, nie czyta ksiazek, nie
              uprawia sportu i nie podrozuje, a takze uprawia seks raz w miesiacu.
              Ciesze sie, ze jestem inna;)

              PZdr,
              Kociamama.
              • tees1 "Po prostu lubiły się bawić" 24.08.07, 09:52
                Takie wesole dziewczyny. A do tego zaradne - wpadly na pomysl, by "przyjemne
                połączyć z pożytecznym". Tylko dlaczego obsluga lotniska taka koltunska,
                dlaczego? Ciemnogrod i 100 lat za Europa. Co nie?

                "Wabiły pasażerów i oferowały swoje usługi w toaletach. Gdy sprawa wyszła na
                jaw, dziewczyny wyrzucono z pracy."
                wiadomosci.onet.pl/1432116,2678,1,1,kioskart.html?drukuj=1
            • elve Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 23:00
              > Fakt, ja też nie uważam się za jakiś okaz wyjątkowy, ale seksu w toalecie nie
              > miałam i nie zgodziłabym się na takowy. Zresztą - mój partner mnie szanuje i ni
              > e
              > zaproponowałby mi takiego czegoś.

              no to mamy wreszcie obiektywny wskaźnik szacunku partnera. LOL!
            • kik.a Re: to nie ja zyje na innej planecie 24.08.07, 13:21
              he he he!!! i właśnie dokładnie tacy kolesie jak twój mąż
              korzystają skrycie z seksu z innymi kobietami /za opłatą
              oczywiście - studentki, prostytutki itp./ bo "szanują" swoją żonkę
              i wiedzą, że święcie obraziłaby się na propozycję odważnego seksu,
              ale mają ochotę zrealizować swoje marzenia i pragnienia...
              dlatego biznes kwitnie a i młode uczące się mają z kim poćwiczyć no
              i nie za darmo
        • uli Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 18:47
          Popieram Kociąmamę. Temat stary jak świat, nic nowego się nie dowiemy na ten
          temat, prócz tego, że jedna dziewczyna jest rozżalona i jeden facet, który
          uważa, że sama sobie jest winna, bo on kocha swoją żonę, a co robi syn to już
          nie jego sprawa.
          To nie jest prawda ani o ludziach jako takich, ani o relacjach damsko-męskich. I
          nie jest to wina żadnej z płci, że komunikacja szwankuje. Taka kultura.
          Fajnie by było, gdybyśmy jednak spróbowali podejść i do młodości i do związków z
          większą lekkością...To mnie w Polakach bardzo drażni - zadęcie, rozdmuchiwanie,
          wyraźne granice, komu nalezy się szacunek a komu nie. Nic spontanicznie.
          Wszystko nudno i sztywno. Trochę dystansu i lekkości! Te listy są jak dwa trupy
          wyciągnięte z jednej szafy.
          Czy tak trudno zrozumieć, że prawda nie leży ani po stronie kobiet ani po
          stronie mężczyzn???
          • magdazbikowska Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 21:34
            Podpisuję się pod powyższym.
    • dzikoozka Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 10:41
      taaaak, dziewczyny się nie szanują. A Twoj syn, ideał,
      podczas "numerku w kiblu" bo "suka dała" szanuje siebie?

      Oczywiście wszystekimu winne są dziewczyny. Żałosne.
    • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 10:50
      Pochwalam za intencje, trochę tylko to wszystko pachnie mi
      usprawiedliwianiem i siebie, i swojego syna.
      Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że dobrze wychowany młody człowiek,
      któremu skutecznie wpojono szacunek do kobiet, nie jest w stanie
      opanować swoich popędów, "bo dziewczyny (...)zachowują się jak
      kotki w marcu". Cóż to za uogólnienie w ogóle?
      I co z tego, że wykształcone i inteligentne młode kobiety pragną,
      oprócz bliskości, także seksu w związku? Zaznaczam - nie TYLKO
      seksu, ale seksu I BLISKOŚCI. Tego trzeba nauczyć chłopaka.
      • effi23 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:03
        > I co z tego, że wykształcone i inteligentne młode kobiety pragną,
        > oprócz bliskości, także seksu w związku? Zaznaczam - nie TYLKO

        Autor listu nigdzie nie napisal, ze nie maja do tego prawa, alez
        maja! Tyle tylko ze szanujac siebie nie oddajemy sie nikomu na
        trzeciej, piatej czy dziesiatej randce. Nie o ilosc randek zreszta
        tu chodzi lecz o WZAJEMNE POZNANIE i ZAUFANIE a na to trzeba troche
        czasu... A nie chop siup do lozka.
        • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:10
          Byc moze Ty seks postrzegasz jako oddawanie sie komus. Ja mam inna
          wizje - mam ochote na seks, ktos mnie kreci i ja krece jego,
          przezywamy razem cos fajnego.

          jakos nie rozpatruje mojej wartosci jedynie w
          kategoriach "czystosci" seksualnej. ja mierze ludzi troche inna
          miara, czyli czy sa inteligentmni, zabawni, maja cos do powiedzenia
          ciekawego, przezyli cos, czy angazuja sie w jakies ciekawe
          przedsiewziecia, robia cos dla innych ludzi.

          Pzdr,
          Kociamama.
          • lejla81 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:21
            Zgadzam się z Tobą, kociamamo. To niestety wina kulturowej presji.
            Dziewczynkom wmawia się od małego, że powinny uprawiać tylko seks z
            miłości (ile razy słyszałam ten durny stereotyp, że kobieta jak
            idzie do łóżka to od razu się zakochuje). W rezultacie u nastolatek
            dochodzi do pewnego rozdwojenia jaźni - chcą uprawiać seks dla
            seksu, chcą eksperymentować, ale jednocześnie kultura wmawia im, że
            mają czekać (również seksualnie) na księcia na białym koniu i miłość
            do grobowej deski, bo tylko taka aktywność seksualna w ich wypadku
            jest wartościowa. Inna czyni je po prostu ku..mi, w przeciwieństwie
            do chłopców, którzy im więcej obędą stosunków tym bardziej są macho
            i wartościowi. W rezultacie dochodzi do rozminięcia się oczekiwań
            obu płci. Szesnastolatka myśli, że to już ten jedyny, podczas gdy
            młody chłopiec raczej zupełnie na odwrót. Tak naprawdę oboje
            stęsknieni są seksu, tylko że względy kulturowe i wychowanie
            nakazują im inaczej go postrzegać. Uważam, że wstrzemięźliwość jest
            wskazana u obu płci, ale nie ze względów moralnych, ale zdrowotno-
            rodzinnych (rodzinnych- mam tu na myśli niechciane ciąże). Myślę, że
            nikt tu nie jest specjalnie winny, to wina przemian cywilizacyjnych -
            kiedyś ludzie żyli krócej, małżeństwo i posiadanie dzieci w wieku
            lat 16 było czymś naturalnym. Teraz dojrzałość seksualną osiąga się
            dużo wcześniej niż dojrzałość emocjonalną czy społeczną. Stąd pewne
            pogubienie się ludzi w tych kwestiach. No i kultura jest winna - nie
            powiem, że judeo-chrześcijańska, ale ogólnie sposób wychowania,
            według którego inaczej postrzega się seksualność kobiet i mężczyzn.
            Powiedzonko o psie i suce jest, według mnie, obraźliwe przede
            wszystkim dla mężczyzn. Czy mężczyzna to jakieś zwierzę, co musi
            zapłodnić wszystko, co mu się pod rękę nawinie?
            Uff, trochę może mi chaotycznie wyszło, ale generalnie pozdrawiam
            kociamamę. Też uprawiałam seks w kiblu z moim narzeczonym na jakimś
            koncercie i bardzo miło wspominam takie lekkie szaleństwo :)
            • karatakus Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 17:11
              Dziwne dwubiegunowe podejście maja niektóre tutaj panie. "Robię na co mam
              ochotę". O.K. W porządku. Ale kolesie o których napisała zrozpaczona nastka
              (idiotka moim zdaniem), robią to samo. Co więcej nawet nikogo nie krzywdzą. Po
              prostu wybierają wolność seksualną. A że laseczki myślały, że z nimi zostaną.
              Cóż... Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego.
              A w przypadku Don Huanów to wolność skorzystania z tego co im sie daje, i
              zabrania tyłka jak najdalej zaraz po konsumpcji. A tu raptem taki hałas!

              Parafrazujac czesto padajace tu slowa o stereotypach i presji kulturowej: jesli
              kobieta spi z chlopakiem i nastepnej nocy robi to juz z innym to wyzwolenie
              seksualne, a jesli robi tak facet to czyste sk..syństwo?

              Żadna tajemnica, ze dla przytłaczającej większości facetów zawsze najlepsza
              kandydatkę na stałą partnerkę jest kobieta jak najmniej doświadczona seksualnie.
              A, że po drodze seksi się z różnymi kobietami? Co komu do tego, jeśli nikt
              nikogo nie krzywdzi. A, że laski maja nadzieję na więcej, niż otrzymują? Ich
              problem.

              Jeśli już maja nadzieję kupić sobie chłopaka przez seks, to niech nie szafują ta
              walutą na prawo i lewo. No bo powiedzcie, czy seks z osobą, która miała, dajmy
              na to, 8miu partnerow, jest rzeczywiście na tyle "cenny", żeby z taka osobą
              zostać? Seks, jako łatwo dostępny zdewaluował się. To żadne mistyczne przeżycie,
              to po prostu zaspokajanie potrzeb. A zaspokajanie potrzeb per se oznacza
              nakierowanie na siebie.

              W kwestii szacunku (bo i tą poruszono). Jeśli ktoś bezmyślnie się pcha innym do
              wyrka niech nie oczekuje, że będzie za to szanowany. Wg. mnie gradacja jest
              taka: tolerancja należy się wszystkim, a szacunek tylko tym wybijającym się na
              plus, ot i co. Szanuje się za cnoty, za to jakim człowiekiem się jest (czyt.
              lepszym od ogółu). Kilometry zaliczonych fujar, albo tez liczba zaliczonych
              kurewek nie jest dla mnie jakims szczegolnym powodem do szacunku.

              Porządny człowiek nie wymaga szacunku, bo już nim jest darzony. Cała reszta,
              cóż... chwytacie logikę.

              Lejlo, podpisalem sie pod twoim postem, bo nie mialem sily czytac dalej.
              Pozdrawiam.
        • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:10
          Autor pisze, żebyśmy sie szanowały, a wtedy inni też bedą nas
          szanować. Świetnie. W takim razie kiedy pójście do łóżka jest
          wyrazem szacunku do siebie, a kiedy nie? Jeśli dziewczyna myśli,
          że "to właśnie TEN moment", a niestety jej partner nie, i po
          wszystkim ucieka, gdzie pieprz rośnie, to znaczy, że ona sie nie
          szanowała...? A gdyby byli dalej razem, to wszystko byłoby ok..?
          Tak w ogóle to od kiedy kobiety chodzą do łóżka same?! Dlaczego to
          one mają powstrzymywać facetów, a nie na odwrót..?
          Dlaczego, jeśli facet ma wiele partnerek, to znaczy, że jest macho,
          obrotny, atrakcyjny, czy Bóg wie, co jeszcze, a w analogicznej
          sytuacji dzieczyna jest szmatą lub puszczalską?
          • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:14
            Dlaczego, jeśli facet ma wiele partnerek, to znaczy, że jest macho,
            > obrotny, atrakcyjny, czy Bóg wie, co jeszcze, a w analogicznej
            > sytuacji dzieczyna jest szmatą lub puszczalską?


            to oczywiscie wynika z patriarchatu;) My jako kobiety, mozemy sie
            tym po porstu nie przejmowac, unikac wszelkich szownistow i
            mizoginow i zadawac sie z fajnymi facetami, kotrzy nie maja
            kompleksow i nie musza reprerowac swojego ego przez zle traktowanie
            innych.

            Pzdr,
            Kociamama.
            • baba67 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:09
              Ale za walke z wiatrakami placi sie niejednokrotnie wysoka cene.
              Prawda jest taka, ze wiekszosc facetow nie mysli powaznie o pannie, ktora jest
              chetna na pierwszej rance.Mozna to nazywac jk sie chce ale faktu to nie zmieni.
              Zanotowane jest to w naszych instynktach, tak jak wstrzasajace dzialanie meskiej
              urody (bo dobre geny)albo zaradnosci zyciowej (bo przyszlosc dzieci).
              Instykt mezczyzny podpowiada-do tego ogrodka siusia pol miata, a ja bede musial
              sprzatac. I pigulki i inne wynalazki na te instynktowne reakcje nie maja
              wielkiego wplywu.
              • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 16:46
                Zazwyczaj za walke z konformizmem placi sie jakas cene. Tylko o
                jakiej cenie mowic w przypadku asertywnego podejscia do seksualnosci
                ze strony kobiety?

                KObiety tez nie mysla powaznie o wszystkich facetach, z ktorymi
                mialy doswiadczenia seksualne, szczegolnie w wieku lat nastu, kieyd
                ludzie zaczynaja wposlzyc, kiedy to "Zwiazki" trwaja po 2 tygodnie;)

                Pzdr,
                Kociamama.

                • baba67 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 17:07
                  Ja myslalam. Moze teraz nie mysla. Mnie osobiscie poprzednie podejscie bardziej
                  sie podobalo.
                  Nie uwazalam sie za konformistke-wtedy takie podejscie bywalo obsmiewane
                  chociaz bylo powszechniejsze (?)
                  Odpychala mnie mysl o byciu obmacywana przez kolesia, ktorego pierwszy raz na
                  oczy widze w jakiejs cudzej lazience na imprezie.
                  Co ja zrobie, niektorzy ludzie sa dziwakami i ja sie pewnie do nic zaliczam.
                  • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 17:17
                    Ja tam sie nie daje obmacywac obcym kolesiom tez;) Mnie facet musi
                    uwiesc swoim intelektem i osobowoscia, i ja zazwycxaj obmacuje go
                    pierwsza;>

                    Pzdr,
                    Kociamama.
                    • edzior1 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 09:56
                      Kociamaamo!
                      Bravo! Popieram w 100% wszystkie posty. Sama bym tego tak dobrze nie
                      ujela. Edyta
                      • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 10:13
                        MOge zatem jedynie podziekowac za wsparcie i cieszyc sie, ze jednak
                        nie jestem totalnie z innej planety, jak utrzymuja tu niektorzy;)

                        PZdr,
                        Kociamama.
              • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 26.08.07, 00:48
                baba67 napisała:

                > Ale za walke z wiatrakami placi sie niejednokrotnie wysoka cene.
                > Prawda jest taka, ze wiekszosc facetow nie mysli powaznie o pannie, ktora jest
                > chetna na pierwszej rance.Mozna to nazywac jk sie chce ale faktu to nie zmieni.
                > Zanotowane jest to w naszych instynktach, tak jak wstrzasajace dzialanie meskie
                > j
                > urody (bo dobre geny)albo zaradnosci zyciowej (bo przyszlosc dzieci).
                > Instykt mezczyzny podpowiada-do tego ogrodka siusia pol miata, a ja bede musia
                > l
                > sprzatac. I pigulki i inne wynalazki na te instynktowne reakcje nie maja
                > wielkiego wplywu.


                No dobrze.

                Ty to wiesz, ja to wiem, niektorzy forumowicze jak Ty czy ja tez to DOBRZE wiedza.

                Ale ja chcialem dobrze:
                Zakladajac ten watek, chcialem przelozyc tak na prawde na jezyk praktyczny:

                * Hej, dziewczynko, CZASY SA TAKIE, w TAKIM KRAJU ZYJEMY, ze jak masz chec na
                seks, to (na szczescie) masz do tego pelne prawo. Ale jak bedziesz to robila
                JAWNIE, to licz sie z POTEPIENIEM tzw. opinii publicznej.
                * A jak myslisz, ze w ten sposob (idac od razu do lozka z tzw fajnym chlopakiem}
                zdobedziesz jego uczucia, przywiazanie, szacunek, to sie w 90-99 proc. myslisz.
                * Ze seksu dla seksu nie powinno sie mylic z BLISKOSCIA, z checia bycia razem
                itp, TYM BARDZIEJ, ze 18-latek rozni sie EMOCJONALNIE od 18-latki (ta druga jest
                dojrzalsza itd)

                Wybralem forme "listu"
                I co?
                50 proc. wpisow, szczegolnie od 400-nego wpiso wzwyz to smieci.
                :(

                Personalne ataki, ublizanie, czepianie sie szegolow itd

                Sprobuj (to prowokacja) zalozyc watek, o ktorym tu napisalem w sposob, zeby nie
                bylo tyle...
                ... mizerii

                :((((((
          • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:23
            Zrozumialas moje slowa doslownie, a ja uzywalem tam wiele przenosni.

            hepatique napisała:

            > Autor pisze, żebyśmy sie szanowały, a wtedy inni też bedą nas
            > szanować. Świetnie. W takim razie kiedy pójście do łóżka jest
            > wyrazem szacunku do siebie, a kiedy nie?

            Dobre pytanie.

            Wiec odpowiem Ci PRZYKLADAMi, skoro aluzjii nie rozumiesz:

            Roznica miedzy seksem a KOCHANIEM sie jest zasadnicza. Ja nie uważam
            bynajniej, że "tylko poślubie" itd.
            Ale skoro nie rozumiesz, że chcąc zyskać szacunek partnera nie
            można:
            - oddać się mu po pijaku na pierwszej randce
            - robić to (jak kociamama) w KIBLU
            - seksić się BEZ uczucia
            - pozwalać sobą pomiatać
            - nie zauważać, że partnerowi tak naprawdę chodzi TYLKO o seks
            - itd

            No to naprawde masz problem.

            I nie chodzi tu NAPRAWDE o to, ile dziewczyna miala partnerow (czasy
            sie zmienily, to juz naprawde nie jest wazne) tylko JAK FACECI sie
            do niej odnoszą.

            Można mieć nawet 20 parnerów seksualnych przed 20-ką ale mieć
            ró?nież szacunek i ich i otoczenia. A można uzyskać (tu cytuję)
            opinię puszczalskiej" i "szmaty" po JEDNYM razie z facetem.

            Skoro tego nie rozumiesz, bardzo mi przykro
            :(
            • dzikoozka Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:26
              OK, tylko dlaczego nie odnosisz tych samych wartosci do facetów?
              Dlaczego facet nie musi rozróżniać między seksem a kochaniem się?
              • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:29
                dzikoozka napisała:

                > OK, tylko dlaczego nie odnosisz tych samych wartosci do facetów?
                > Dlaczego facet nie musi rozróżniać między seksem a kochaniem się?


                Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
                tego odróżnić.
                Sorry, w tym wieku myśli się najczęściej penisem. Nie ma co ukrywać
                - 90 proc. facetów tak ma, że dojrzewa emocjonalnie dopiero koło 25
                roku życia. I to wlaśnie KOBIETY powinny faceta zmienić. Bo kobieta
                dojrzewa WCZEŚNIEJ.
                • dzikoozka Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:34

                  > Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
                  > tego odróżnić.
                  A jakie masz na to dowody (naukowe badania?)? Pełnoletnimi stajemy
                  sie w wieku 18 lat, mężczyźni i kobiety. Usprawiedliwienia tego typu
                  to zwykła ściema. Nikt mi nie powie, ze w tym wieku mężczyźni są
                  bezrozumnymi byczkami.

                  > Sorry, w tym wieku myśli się najczęściej penisem. Nie ma co
                  ukrywać
                  > - 90 proc. facetów tak ma, że dojrzewa emocjonalnie dopiero koło
                  25
                  > roku życia.

                  I to wlaśnie KOBIETY powinny faceta zmienić.
                  ??????? pierwsze słysze, zeby facet stwierdził, ze kobiety POWINNY
                  zmienic faceta. Nic nie powinny. Twoje twierdzenie w gruncie rzeczy
                  obraża meżczyzn jako ludzi myślących.
                • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:36
                  > Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
                  > tego odróżnić.

                  Wracamy do punktu wyjścia, bo właśnie o tym pisała autorka listu do
                  WO.
                  To rola rodziców, żeby nauczyć synka jak najszybciej rozróżniać seks
                  od miłości. Proszę, nie obwiniaj dzieczyn z odsłoniętymi pępkami za
                  błędy wychwawcze, bo to koszmarne nieporozumienie, że
                  usprawiedliwiasz chłopców karcąc dziewczyny.

                  A co do seksu:
                  1. na pierwszej randce
                  2. bez miłości
                  3. w kiblu
                  nie do końca się z Tobą zgadzam, bo każdy ma do tego prawo, a ważne
                  jest, aby obie strony wcześiej doszły do porozumienia. Że np. tylko
                  seks i nic więcej. Bo nie fair jest, gdy chłopak obiecuje
                  dziewczynie wsparcie i związek, a potem okazuje się, że oszukał. Nie
                  można tego usprawiedliwiać prowokacyjnym zachowaniem dziewczyn.
                • kadfael Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:38
                  Czyli pobłażajmy facetom, bo oni tacy biedniutcy niedojrzali, a cała
                  odpowiedzialnośc niech spływa na dziewczyny.
                  Wiesz co? Współczuję dziewczynom, które zetkną się z twoim "dobrze"
                  wychowanym synem.
                • baba67 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:32
                  To my zyjemy w jakims innym swiecie-znam wielu mlodych ludzi ktorzy przyznaja ze
                  by pobzykali, ale nie ma z kim, a z byle kim przypadkiem na imprezie, a ta
                  wlasciwa jakos sie nioe pojawia.
                • makbyt Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 14:18
                  to zacznij wychowywać syna jak skończy 22 lata.
                  Po co się męczysz teraz?
                • ingeborg Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 20:23
                  Okej - kobiety myślą pochwą.

                  Czemu umiejscowienie mózgu w penisie spotyka się z pełnym zrozumienia
                  rozgrzeszeniem, a w pochwie - z potępieniem i wysłaniem tam gdzie piekło i szatany?
                • elve Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 23:14
                  > Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
                  > tego odróżnić.
                  > Sorry, w tym wieku myśli się najczęściej penisem.

                  oł jeee! padł koronny argument!
                  to jednak wszystko wina kobiet!
            • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:47
              Drogi Balckzahir,

              Dlaczego niby seks (nie kochanie sie) mialby komus uwlaczac?

              Po porstu jestes produktem swojemgo pokolenia, kotre bezmyslnie
              lyknelo cala te otoczke w gruncie rzeczy kosciolowa otoczke seksu,
              mimo, ze twierdzisz ze nie jestes moherem.

              Na szczescie teraz czasy sie zmienily i seks jest postrzegany jako
              zabawa i przyjemnosc, a nie jedynie przykry obowiazek kobiet w celu
              zaspakajania tych okrpnych meskich żądz.

              Pzdr,
              kociamama.
              • blackzahir Droga Kociamamo :) 22.08.07, 12:06
                kociamama 22.08.07, 11:47 Odpowiedz
                Drogi Balckzahir,

                - Dlaczego niby seks (nie kochanie sie) mialby komus uwlaczac?
                Dalej mnie ne rozumiesz :)

                Seks NIE UWŁACZA nikomu.
                Seks TEZ jest piękny.
                Ale ja rozumiem różnicę między seksem a kochaniem się. Wiem, czym
                jest jedno i czym drugie. Ale - niestety - większość młodzieży już
                nie.


                Po porstu jestes produktem swojemgo pokolenia, kotre bezmyslnie
                lyknelo cala te otoczke w gruncie rzeczy kosciolowa otoczke seksu,
                mimo, ze twierdzisz ze nie jestes moherem.

                Myślę, że się mylisz.
                Nie ma w moim podejściu żadnej kościołowej otoczki.
                Ja tylko dostrzegłem WYPACZENIA w żle pojętej wolności seksualnej.
                A bardzo mnie zdenerwowało stwierdzenie autorki maila do WO, że to,
                jak ją traktuje jej chłopak, to wina RODZICOW, wychowania.
                Napisałem więc antylist otwarty. Żeby zwrócić uwagę na pewnien
                PROBLEM.



                Na szczescie teraz czasy sie zmienily i seks jest postrzegany jako
                zabawa i przyjemnosc, a nie jedynie przykry obowiazek kobiet w celu
                zaspakajania tych okrpnych meskich żądz.

                I BARDZO DOBRZE!!!!!!
                Wreszcie się tak stało!
                Cieszę się, że tak jest!
                Naprawdę!

                Tylko niech mi więcej panna, która się nie szanuje nie nawija
                makaronu na uszy, że to moja wina, że mój syn ją traktuje jak
                przedmiot.
                TYLKO o to mi chodzi.

                Jak panna chce, niech uprawia seks codziennie z kimś innym, niech
                robi to nawet w kiblu, niech robi to w dowolnym wieku i zkim chce...
                Jej prawo (sama to przyznajesz)
                Ale niech mnie nie wkurza, że jak jej rówieśnik nie ma dla niej
                szacunku, to jest to wina jego (!) wychowania, że to wina JEGO
                rodzicow, bo to do diabła
                ZAŁOSNE!!!!!!
                :(((((
                • vivian.darkbloom a Ty nie rozumiesz 22.08.07, 12:35
                  a Ty nie rozumiesz następujacej rzeczy: czy to jest normalne, że
                  ktoś nie szanuje dziewczyny, która uprawia seks w kiblu jeśli on tez
                  uprawia seks w kiblach? To znaczy, że został wychowany na HIPOKRYTĘ.

                  To tak jakbyś sam palił papierosy i isę upijał, ale nie szanował
                  palaczy i pijących.

                  • baba67 Re: a Ty nie rozumiesz 22.08.07, 14:18
                    Jest, oczywiscie, jest to cholerna hipokryzja i niesprawiedliwosc, ze mlodym
                    facetem wiecej wypada niz dziewczynom.Jednak mloda panna marzaca o szczesciu w
                    milosci powinna szukac sobie tych bialych krukow ktore po kiblach nie bzykaja,
                    a nie bzykac sama na znak rownouprawnienia.
                    • polska_baba Białe kruki to rzadkość 23.08.07, 11:48
                      Teoretycznie masz rację, ale zważywszy na rzadkość białych kruków, czekanie na
                      takiego, to najlepsza droga do staropanieństwa. Oczywiście bycie singlem to nic
                      złego, ale większość ludzi jednak chce mieć rodzinę.
                      • baba67 Re: Białe kruki to rzadkość 23.08.07, 15:40
                        Mowisz ze wszyscy niemal mlodzi faceci sa chetni do pobzykania w kiblu na
                        imprezce ?
                        I dziewczyny maja sie bzykac ekspresowo, zeby w wogole miec faceta ?
                        Im dluzej zyje tym czessciej sie ciesze ze jestem wczesnie urodzona...
                        • polska_baba Niczego takiego nie napisałam 23.08.07, 15:47
                          Poczytaj moje posty, a potem oceniaj.
                          A jeżeli 67 w Twoim nicku to rok urodzenia, a nie wiek, to ja jednak żyję
                          kilkanaście lat dłużej.
                        • manki25 Re: Białe kruki to rzadkość 23.08.07, 21:07
                          Powiem tak Ewolucja nie przejmuje sie gdzie sa wytryski, liczy sie przekazywanie
                          informacji genetycznej a reszta to tylko otoczka i tym optymistycznym akcentem
                          dorzucam sie do opinii pozdrawiam i zycze dobrej nocy, ( a wy 30, 40 nie macie
                          romansow z kolezankami z pracy na szkoleniach tylko dla zaspokojenia wybicia sie
                          z rutyny poprawienia humorku to jest powszechne zjawisko i ci mlodzi sprytni to
                          wiedza wiec biora przyklady z nas)

                          pozdrawiam
                      • betasz Re: Białe kruki to rzadkość 23.08.07, 16:13
                        polska_baba napisała:

                        > Teoretycznie masz rację, ale zważywszy na rzadkość białych kruków,
                        czekanie na
                        > takiego, to najlepsza droga do staropanieństwa. Oczywiście bycie
                        singlem to nic
                        > złego, ale większość ludzi jednak chce mieć rodzinę.

                        No tak, w związku z tym najlepszy sposób na założenie rodziny, to
                        bzykanie się z kim popadnie i gdzie popadnie?....
                        • polska_baba Nie zarzucaj mi rzeczy, których nie napisałam 23.08.07, 20:16
                          Ja niczego nikomu nie radzę. Żal mi dziewczyn, które się pogubiły i tyle.
                • intrygantka1 Re: Droga Kociamamo :) 22.08.07, 19:10

                • stpierre Re: Droga Kociamamo :) 23.08.07, 19:31
                  > Tylko niech mi więcej panna, która się nie szanuje nie nawija
                  > makaronu na uszy, że to moja wina, że mój syn ją traktuje jak
                  > przedmiot.
                  > TYLKO o to mi chodzi.
                  Czy ta dziewczyna, to dziewczyna Twojego syna? Albo Twój syn miał podobne
                  problemy z dziewczyną i to Cię tak oburzyło? :D
              • baba67 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:14
                a ja uwazam, ze to jest oparte na instyktach, KK to zaobserwowal i przejal, ale
                to nie jest wcale specyfika KK, w wielu niechrzescijanskich spoleczenstwach
                widzimy cos podobnego-wezmy chociazby kultury antyczne czy Europy
                przedchrzescijanskiej.
            • madalenka83 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 22:00
              blackzahir napisał:
              > Roznica miedzy seksem a KOCHANIEM sie jest zasadnicza. Ja nie uważam
              > bynajniej, że "tylko poślubie" itd.
              > Ale skoro nie rozumiesz, że chcąc zyskać szacunek partnera nie
              > można:
              > - oddać się mu po pijaku na pierwszej randce
              > - robić to (jak kociamama) w KIBLU

              Widzisz blackzahir... gdyby nie ta wycieczka w stronę kociejmamy to Twój post
              były do przyjęcia... a tak... znów wysadziłeś jeden most za daleko.
            • winniepooh Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 19:22
              blackzahir napisał:


              > - seksić się BEZ uczucia

              rozumiem, że koles ma sie zeksic Z uczuciem

              > - pozwalać sobą pomiatać

              potem mozna nim zamiesc podłoge, znaczy sie wykopac :D
              jakby sie seksil BEZ uczucia nie byloby efektu :P

              > Można mieć nawet 20 parnerów seksualnych przed 20-ką ale mieć
              > ró?nież szacunek i ich i otoczenia. A można uzyskać (tu cytuję)
              > opinię puszczalskiej" i "szmaty" po JEDNYM razie z facetem.


              po kiego h..a ten szacunek?

              chociaz z drugiej strony moze byc i z szacunkiem, tylko zebys potem
              nie miauczal na forum, ze musisz synciowi gluty z nosa wycierac, bo
              taki zaplakany :P
          • the_rationalist Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 19:35
            Hepatique, naprawdę to takie trudne?

            Rozumiem, że nie sposób zauważyć, że pan X - kandydat do łóżka - przeleciał w
            ciągu ostatnich kilku miesięcy 10 panieniek, zrywając z nimi chwilę po tym, jak
            już dostał to, czego chciał. Bo gdyby się to zauważyło, to chyba dałoby się
            wyciągnąć z tego wniosek, że kolejną też tak potraktuje?

            Tylko jakoś kobiety nie potrafią wyciągnąć takiego wniosku. Ciekawe, prawda?
            Wręcz przeciwnie, jeżeli facet jest otoczony wianuszkiem dziewczyn, to ten
            wianuszek ma tendencję do powiększania się, a nie zmniejszania, i to pomimo
            tego, że przecież odpadają z niego regularnie kolejne, już wykorzystane "towary".

            Oczywiście, że bywają mężczyźni-świnie. Tylko dlaczego kobiety nagradzają ich
            swoim ciałem za ich świńskie zachowanie?? Jestem przekonany, że to ci "faceci z
            wianuszkiem" są odpowiedzialni za przynajmniej 90% sytuacji typu "dlaczego on mi
            to zrobił?!", o których mowa w tym wątku. Przy pierwszej, no drugiej
            wykorzystanej możemy mówić o winie tego faceta, ale każda kolejna jest winna
            sama sobie.

            Niektóre Panie żądają tutaj, aby ciężar winy przenieść na mężczyzn, którzy mają
            szanować siebie i kobiety. Bardzo pięknie. Załóżmy zatem, że mamy grupę 10
            kobiet i 10 mężczyzn, z których jeden to Atrakcyjna Świnia. Zaciąga o n do łóżka
            5 z tych kobiet. Pozostałych 9 mężczyzn szanuje siebie i kobiety, więc -
            konsekwentnie! - musi tych 5 (3 przy założeniu, że 2 to pierwsze ofiary AŚ)
            puszczalskich sobie odpuścić i zająć się pozostałymi pięcioma. Tylko że mamy w
            tym momencie pewien problem - mężczyzn jest 9 a kobiet 5(7)! I co teraz? Są dwa
            wyjścia - albo część z mężczyzn zdecyduje się na celibat, albo zaakceptuje
            konieczność obcowania z puszczalskimi, ale już nie na zasadzie szacunku, bo niby
            za co??

            Już widzę tu triumf Pań - a więc to jednak mężczyzna jest na czubku tej piramidy
            zła!

            Cóż - nie da się wyeliminować czarnych owiec - myślę, że znajdują się wśród obu
            płci - choć te męskie są pewnie bardziej spektakularne :) - tu, drogie Panie, na
            waszą korzyść działa ten straszliwy "kult macho". Natomiast można czarne owce
            zidentyfikować i wyizolować, żeby ich wpływ się nie rozprzestrzeniał jak zaraza.
            Jednak o to już muszą zadbać same kobiety. Problem w tym, że tego nie robią,
            lecz pozwalają, by czarne owce sobie brykały w najlepsze, co stawia pod ścianą
            tych facetów, którzy chcieli być fair.

            Pozdrawiam.
            • rs_gazeta_forum Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 15:27
              Nie cytowałeś hepatique, a trudno rozeznać w tym gąszczu, na co zareagowałeś,
              ale przykład jest dość przedni i nadaje się do wykorzystania we wszelkich
              dyskusjach o odpowiedzialności za wzajemne kontakty męsko-damskie ;).
        • blackzahir Dziekuje Effi :) 22.08.07, 11:24
          Fajnie to wytlumaczylas.
          Tak, O TO mi wlasnie chodzi.
        • izabellaz1 Tylko, że do seksu trzeba dwojga (co najmniej);P 22.08.07, 11:33
          W takim razie nie jest winny chyba tylko ten co "daje" ale i ten co "bierze" i w
          związku z tym nie ma chęci bliższego poznania i zaufania jak widać.
          • lupus76 Re: Tylko, że do seksu trzeba dwojga (co najmniej 22.08.07, 13:13
            izabellaz1 napisała:

            > W takim razie nie jest winny chyba tylko ten co "daje" ale i ten
            co "bierze" i
            > w
            > związku z tym nie ma chęci bliższego poznania i zaufania jak widać.
            >
            >
            Iza - jest takie powiedzenie: "Jak dają, to bierz, jak biją - to
            uciekaj" I taka jest dzisiejsza kultura - trafił chłopak na promocję
            w McDonaldzie - to skorzystał. Inaczej w oczach społeczeństwa mógłby
            być "frajerem". Nie uważam, że to jest moralne, cza amoralne. To po
            prostu jest. Wszyscy wypracowaliśmy taki model społeczeństwa - i
            albo go zaakceptujemy, albo zmienimy. Kropka.
            • hepatique Re: Tylko, że do seksu trzeba dwojga (co najmniej 22.08.07, 13:18
              Wszyscy wypracowaliśmy taki model społeczeństwa - i
              > albo go zaakceptujemy, albo zmienimy.

              Ja obstaję za tym drugim rozwiązaniem :)
              • lupus76 Re: Tylko, że do seksu trzeba dwojga (co najmniej 22.08.07, 14:17
                hepatique napisała:

                > Wszyscy wypracowaliśmy taki model społeczeństwa - i
                > > albo go zaakceptujemy, albo zmienimy.
                >
                > Ja obstaję za tym drugim rozwiązaniem :)

                No to zacytuję (tylko nie pamiętam kogo): "Nie przychodź do mnie z
                problemem, jeśli nie masz przynajmniej jednej propozycji, aby go
                rozwiazać. Słucham zatem :)
                • hepatique Re: Tylko, że do seksu trzeba dwojga (co najmniej 23.08.07, 14:21
                  Uważam, że należałoby zarwać ze stereotypami o delikatnych
                  kobietkach i twardych facetach - to krzywdzi obie strony!
                  Związki partnerskie są chyba najszybszą drogą do poprawy - kiedy
                  ludzie sprwaiedliwie dzielą sie obowiązkami, nikt nie zasuwa na 2
                  etaty, a dzieci takie rozwiązania przeniosą na swoje dorosłe relacje.
                  • lupus76 Re: Tylko, że do seksu trzeba dwojga (co najmniej 24.08.07, 11:02
                    hepatique napisała:

                    > Uważam, że należałoby zarwać ze stereotypami o delikatnych
                    > kobietkach i twardych facetach - to krzywdzi obie strony!
                    > Związki partnerskie są chyba najszybszą drogą do poprawy - kiedy
                    > ludzie sprwaiedliwie dzielą sie obowiązkami, nikt nie zasuwa na 2
                    > etaty, a dzieci takie rozwiązania przeniosą na swoje dorosłe
                    relacje.

                    A może odpuścić sobie dzieci? Będzie dużo mniej zasuwania... :)
      • baba67 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:00
        To fakt. To nie jest tak, ze kazdy mlody chlopak ma reakcje
        automatyczne-panienka zachecajaco mrugnie a jemu juz staje i korzysta.
        Cos tu nie tak z wychowaniem takiego mlodzienca.
        Znam mlodych ludzi ktorzy moze i mieliby ochote kogos bzyknac(24 godziny na
        dobe), ale jednak nie chca tylko dlatego ze panienka nie jest blachara i da.
        COS ich jednak powstrzymuje. Nie wiem jak to nazwac-moze SZACUNEK do siebie ?
        Moze swiadome i systematyczne wpajanie, ze to powinno laczyc sie z czyms glebszym?
        Nie mozna calej winy zwalac na chetne dziewczyny, chociaz faktem jest
        niezaprzeczalnym ze facet z jajami nie jest trwale zainteresowany latwa
        zdobycza-na tym polega dzialanie testosteronu ze sie stale szuka nowych wyzwan.
        • bruna6 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 19:15
          Seks jest jak nowy fatalaszek z butiku ,chce i kupuje ,daja to
          biore.Odarlo to jakos czlowieka z tajemnicy jaka kryje sie w drugim
          czlowieku. Sprobowalam seksu z nieznajomym , po mi sie chcialo i on
          byl chetny ,ale do dzis o nim mysle , jak mial na imie , dlaczego
          poszedl ze mna ,dlaczego jak go wyprosilam rano ,to dobijal sie
          pozniej...To byl czlowiek ,poznalam zakamrki jego ciala ,on
          moje ,ale innej wymiany nie bylo .Nigdy wiecej tego nie powtorzylam.
          Seks to nie jogurt ,po ktory siegam jak mam ochote,to obcowanie
          dwojga ludzi ,to wejscie w intymnosc drugiego czlowieka. Trzeba byc
          odartym z glebszych uczuc i wrazliwosc ,zeby tak traktowac na stale
          seks.
      • r1234_76 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:50
        a po co ma opanowywać?
        mnie wpojono to tak skutecznie, i zawsze tak bardzo myślałem, żeby nie
        skrzywdzić, że najpierw należy osiągną tę mityczną bliskość - i w rezultacie mam
        30 lat, i do tej pory nie udało mi się znaleźć kobiety, która by okazała, że jej
        na tym uczuciu bliskości zależy.

        może te młode kobiety pragną i seksu, i bliskości, ale dokonują takich wyborów,
        że dostają tylko to pierwsze.

        trudno, dostosuję się do sytuacji, koniec z poważnym traktowaniem uczuć kobiet.
        • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:52
          r1234_76 napisał:

          > trudno, dostosuję się do sytuacji, koniec z poważnym traktowaniem
          uczuć kobiet.

          :)))))
          Ej, no nie przesadzaj!
          Zobaczysz, ile za chwile anonsow dostaniesz ;P
        • baba67 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 15:45
          Moze standarty za wysokie miales. Przesada w zadna strone nie jest dobra. Moze
          to mitycznme wyobrazenie bylo szkodliwe, a nie powstrzymywanie sie od pobzykania
          z pierwsza lepsza chetna ?
          Ale ja jestem pewna ze znajdziesz te wlasciwa i kiedys nie bedziesz zalowal.
    • kadfael Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:29
      Pewnie masz dużo racji.
      Ale jeśli Ty dobrze wychowałeś syna, to nie znaczy, że wszyscy tak
      postępują. Że wychowują ich w szacunku dla kobiet, samych siebie i
      uczą, jak nie kierować się tylko popędem.
      A tu właśnie chodzi o wychowanie nie tylko dziewczynki, ale też
      chłopca. I nie ma co usprawiedliwiać chłopaka postepowaniem
      dziewczyny - każdy z nas odpowiada sam za własne czyny.
    • lisek581 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:35
      Swiete slowa blackzahir,
      ale...

      1.Taki system wartosci zostal sworzony przy Twoim (naszym) przyzwoleniu i
      zalosne lkanie do dziewczynek, zeby nie dawaly, bo syna nie wychowasz dobrze,
      nic tu nie pomoze.
      2. Wszyscy rozumiemy ze Twoj syn jest wyjatkowy, tylko te Kasie i Beatki go
      psuja lecz kiedys posluchaj jak o nich rozmawia z kolegami
      3. Co propaguje nasza TV, prasa? - moze wlasnie o takie postawy chodzi.
    • vivian.darkbloom a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 11:35
      prezentujesz podwójne standardy... Wzywasz dziewczyny żeby się
      szanowały. czemu nie skierujesz tego samego wezwania do chłopców, w
      tym Twojego syna?
      to "nieszanowanie" z powodu seksu jest problemem. jeśli chłopak nie
      sznauje dziewczyny, która np. poszła z nim do łózka na pierwszje
      randce to jest hipokrytą do kwadratu - przecież nie uprawiała seksu
      sama tylko z nim! W takim razie siebie tez nie powinien szanować.
      • blackzahir Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 11:57
        vivian.darkbloom napisała:

        > prezentujesz podwójne standardy... Wzywasz dziewczyny żeby się
        > szanowały. czemu nie skierujesz tego samego wezwania do chłopców,
        w
        > tym Twojego syna?

        Jak?
        Jak w PRAKTYCE mam to zrobić?
        Mówić mu "szanuj się" gdy inteligentna, wykztałcona dziewczyna
        ciągnie go do łóżka?
        Straszych chorobami wenerycznymi i AIDS?
        Albo wygłupiać się w jeszcze inny sposób, każąc mu wracać o 20.30?

        JAK, oprócz tego, co opisałem mam mu wpoić szanowanie się, a przede
        wszystkim SZANOWANIE PARTNERKI?

        Widzisz, cała ta dyskusja i ataki na mnie i synaa (wcale nie ideała
        ;) :P sprowadza się wg. mnie do złego zrozumienia rewolucji
        seksualnej i równego dostępu obu płci do seksu.
        Wiele (NIE WSZYSTKIE!!!) dziewczyn "wolny seks" sprowadziło do
        lekkiego traktowania się, do NIESZANOWANIA się. Nie jestem wrogiem
        seksu wśród młodzieży. Guła mi się w gardle tylko zrobiła w czasie
        czytania tego listu, jak dziewczyna oskarża MATKĘ chłopaka, że
        traktuje ją jak przedmiot. Sorry, gdybym miał córkę, starał bym się
        ją tak wychować, że żaden egoistyczny palant (który nie chce
        stosować gumek z wygody) by nie DOTKNĄŁ dziewczyny, nie mówiąc już o
        zerwaniu znajomości (z seksem bez zabezpieczenia, jak opisała to
        autorka listu) na ławce między jednym papierosem a drugim.
        Staram się bowiem wpajać w dzieci trochę godności i szacunku i
        uczyć, jak tylko w ten sposób traktować siebie.



        > to "nieszanowanie" z powodu seksu jest problemem. jeśli chłopak
        nie
        > sznauje dziewczyny, która np. poszła z nim do łózka na pierwszje
        > randce to jest hipokrytą do kwadratu - przecież nie uprawiała
        seksu
        > sama tylko z nim! W takim razie siebie tez nie powinien szanować.

        Powtórze jeszcze raz ludowe przysłowie: jak suka nie da, pies nie
        weźmie, które można wytłumaczyć chyba tak: dziewczyny W TYM WIEKU są
        dojrzalsze i to ONE powinne być te MĄDZRZEJSZE

        :)))

        A co do pytania czy moj syn się szanuje...
        Nie wiem. Ale wierzę, że ma na tyle szacunku choćby dla SIEBIE, że
        nie robiłby tego w KIBLU
        :)
        • kociamama Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:03
          A czemu Blackzahir nie odpowiesz na inne moje argumenty?;)

          Po porstu Ci ich brak i trzymasz sie tego pzyslowiowego "kibla" jak
          tonacy brzytwy.

          Pzdr,
          Kociamama.
          • blackzahir Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:11
            kociamama napisała:

            > A czemu Blackzahir nie odpowiesz na inne moje argumenty?;)

            Odpowiadam (masz powyżej wpis), choć większość Twoich argumentów
            jest kiepskiej jakości a PRZEDE WSZYSTKIM nie rozumiesz GŁÓWNEGO
            WĄTKU mojego wpisu tylko czepiasz się szczegółów
            ;)

            >
            > Po porstu Ci ich brak i trzymasz sie tego pzyslowiowego "kibla"
            jak
            > tonacy brzytwy.

            Mam argumenty, podaje je i moge dać więcej.
            A seksem kiblowym, seksem bez ograniczeń, hedonizmem czy seksem
            gimnazjalistów to TY przegięłas ;P

            Pozdrawiam :)
            • kociamama Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 16:57
              Dlaczego przegielam? Rozne sa style zycia. Teraz wiele osob przezywa
              bardzo hedoznistyczny okres w swoim zyciu, czesto przed
              ustatkowaniem sie, albo na zmiane - okres stalego zwiazku przeplata
              sie z okresem hedozminu, az sie on znudzi i wtedy docenia sie inne
              warotsci. Ale co w tym zlego?

              Seks w kiblu? A co w nim zlego? Niekoniecznie chodzi o seks z
              nieznajomym/a, ale np. i pary malzenskie na imprezie nagle czuja
              silna chec "popieprzenia" sie z partnerem. Seks nie zawsze musi tak
              wygladac, ze maz podchodzi do pratnerki jak do bogini, z
              nabozenstwem, bo ronze ludzie maja fantazje. MOze i Twoja zona
              skrycie marzy o szybkim, brutlanym numerku w kiblu, gdy inni sa za
              sciana, co ja by dodatkowo podniecalo, tylko wstydzi sie Tobie o tym
              powiedziec, bo boi sie, ze taki jej strzelisz wyklad jak tu? W
              Polsce fantajze skesulane wciaz sa jakims tabu i wszystko co odbiega
              od jakiejs dziwnie pojetej "normy" traktowanie jest jako zboczenie.
              Poczytaj sobie LWa Starowicza i dowiesz sie, ze seks w kiblu to nie
              zboczenie.

              Co do seksu bez ograniczen - zawsze istnieja jakies, wiec chyba o
              tym nie pisalam. Ale faktem jest, ze to spoleczenstwo narzuca nam
              monogamie, dzieki czemu mozna trzymac spolecznestwo w ryzach.

              CO do gimnazjalistow w wieku lat 16 - no zaczynaja wtedy uprawiac
              seks. To sa fakty. Mam udawac, ze nie istnieja? Oburzac sie? To i
              tak pozno, bo kiedys ludzie przechodzili incjacje wczesniej i w
              innych niz nasza cywilizacja kulturach, z naszego punktu widzenia na
              nizszym stopniu ewolucji, dalej tak jest, ze wczesniej nastepuje owa
              inicjacja.

              PZdr,
              Kociamama.
              • leech3 Re: a Twój syn się szanuje - istota problemu 23.08.07, 16:39
                To jest Twój problem - a więc to Ty zastanawiaj się nad swoim
                zachowaniem.

                Zawsze w społecznosci ludzi problem rozwiązują Ci, których on
                dotyczy.

                I dlatego, że problem braku szacunku / wychowania / relacji
                międzyludzkich występuje u dziewczyn to na nie spada problem
                właściwego / niewłaściwego zachowania.

                Bo to płec żeńska "po zaliczeniu siebie na pierwszej randce" ma
                problemy natury emocjonalnej - "Czy on mnie szanuje ?"
                To dziewczyny bardziej przeżywają rozterki i są narażone na chamskie
                zachowania.
                Tak jakby facetom zwisało co o nim sądzi "szybka partnerka".

                Dlatego list "do rodziców chłopaka" jest szukaniem problemów u
                innych zamiast poszukać go u siebie.
                • kociamama Re: a Twój syn się szanuje - istota problemu 23.08.07, 22:04
                  Ty do mnie piszesz?

                  Problem ma jakis ojciec, ktory zaczal ten watek.

                  Pzdr,
                  Kociamama.
              • bussie Re: a Twój syn się szanuje? 23.08.07, 19:06
                CO do gimnazjalistow w wieku lat 16 - no zaczynaja wtedy uprawiac
                > seks. To sa fakty. Mam udawac, ze nie istnieja? Oburzac sie? To i
                > tak pozno, bo kiedys ludzie przechodzili incjacje wczesniej i w
                > innych niz nasza cywilizacja kulturach, z naszego punktu widzenia
                na
                > nizszym stopniu ewolucji, dalej tak jest, ze wczesniej nastepuje
                owa
                > inicjacja.
                Rozłazi sie cała dyskusja - mówimy tymi samymi słowami a myślimy o
                różnych rzeczach. Siegamy po argumenty, które nie są argumentami bo
                rozmijają się z problemem.
                Tak naprawde robimy naszym dzieciom wode z mózgu. mówimy: szanuj
                sie, ale bądź otwarta, tolerancyjna, niezależna. miej własne zdanie.
                kociamamo, czy naprawde myślisz, że dzieciaki w gimnazjum wszystko
                mają w głowach poukładane? argument że współżycie kiedyś zaczynano
                wcześniej po prostu nie przystaje do naszej rzeczywistości. owszem
                jeszcze nie tak dawno temu powiedzmy trzynastoletnia dziewczynka
                zostawała żona i rodzice mieli ją z głowy, że tak wulgarnie to
                sformuuję. zaraz zostawała matką bo jej małżonek nie uważał, że
                powinni z tym jeszcze poczekać, wszak była jego własnościa. gdy
                dojrzewała i zaczynała rozumieć swoje pragnienia była już w pułapce
                własnego życia i przed nią było albo pozostać bezwolną emocjonalną
                dziewczynką, albo się zbuntować i trafić do szpitala dla umysłowo
                chorych, w ekstremalnych przypadkach zginąc z ręki męża lub wymiaru
                sprawiedliwości. może wstydzimy sie do tego przyznać ale są miejsca
                na ziemi gdzie tak się dzieje nadal.
                oczywiście że bycie nastolatkiem to czas wkraczania w świat swojej
                seksualności, ale nie sądzę aby nastolatki były przygotowane
                emocjonalnie do zmierzenia się z nią. oczywiście że wchodzą w ten
                świat. powiedziałabym że my dorośli je wpychamy w ten świat.
                przeglądałam niedawno w ramach zajęć czasopisma dla nastolatków - a
                sięgają po nie coraz młodsze dzieci już 9-10 latki. dowiadują sie z
                nich że seks jest fun i że jeśli czują się gotowi to nic nie stoi na
                przeszkodzie. i cool jest bo wszyscy to już robili. a zdjęcia w tych
                czasopismach to bynajmniej nie artystyczne akty. bycie nastolatkiem
                to nie jest czas brania odpowiedzialności - to czas odczuwania
                bardzo silnej potrzeby akceptacji przez rówieśników. ta potrzeba
                staje sie celem sama w sobie i nie możemy liczyć na to że środki do
                jej zaspokojenia będą oceniane obiektywnie. upraszczając: ide do
                łóżka bo chce żebyś mnie akceptował. niestety dziewczynie zależy na
                akceptacji chłopaka, chłopakowi częściej na akceptacji kolegów.
                nastolatki są o lata świetlne od naszego punktu widzenia, od brania
                odpowiedzialności za osobę z którą współżyję (moim zdaniem idealne
                słowo na określenie dobrego seksu bo zakłada równość obu partnerów).
                bo jeżeli chcę współżycia bez zobowiązań to zadbam o to żeby partner
                wyszedł z tej przygody bez szwanku tzn. że wie o tym że dalszego
                ciągu raczej nie będzie, że nie będzie również potomstwa ani chorób.
                można zarzucać mi jakąś niedzisiejszą romantyczność ale "trzeba być
                odpowiedzialnym za to, co sie oswoiło".
                i dlatego uważam że nie należy zachęcać nastolatków do zbyt
                wczesnego podejmowania współżycia. dlatego uważam tu nie chodzi o
                szacunek czy jego brak ale o odpowiedzialność której nie nauczą sie
                z czasopism ani na lekcji wychowania do życia w rodzinie. to wymaga
                czasu, podobnie jak zmienianie świata i obalanie stereotypów, a Ty
                Kociamamo swoją postawą raczej przyczyniasz się do ich umacniania
                niż do obalania.
                nie atakuję Cie, nie osądzam, szanuje Twoje poglądy. myślę że każdy
                z uczestników dyskusji ma troche racji ale ... nie można patrzeć
                tylko z jednej strony. tak my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za
                swoje dzieci, ale jeśli dorastają i podejmują własne decyzje to sami
                muszą ponosić ich konsekwencje. nie mogą przerzucać całej
                odpowiedzialności na nas. nie zabraniam nikomu czerpania radości z
                seksu, gdzieżbym śmiała ale musi ją przyjąć ze wszystkimi dodatkami
                i obciążeniami, znaczy z pełną odpowiedzialnością. dlatego owszem
                jestem przeciwna "szybkim numerkom w kiblu na imprezie" (i używam
                tego jako przenośni - stąd cudzysłów), bo nie ma przedtem czasu na
                ustalenie wzajemnych oczekiwań.
                chyba za bardzo uogólniłam, a z naszych uogólnień niestety biorą się
                nieporozumienia (stąd tyle postów w tym wątku). przepraszam.
                pozdrawiam
                • kociamama Re: a Twój syn się szanuje? 23.08.07, 22:16
                  Nie mysle, ze dzieciaki w ginazjum maja wszystko w glowach
                  poukladane. Ale wiem, ze zdarza sie, ze juz 12-sto latkowie czasem
                  staraja sie odbyc seks(!)

                  Nie staram sie nikogo namowic, zeby przezywal incicjacje w tak
                  wczesnym wieku, ale niestety trzeba zaakcpetowac, ze gimnazjzlisci
                  daza do uprawiania seksu o ile maja ku temu okazje. Wiekszosc z nich
                  jednak jest jeszcze zbyt niesmiala, by tego dokonac. Tym nie mniej,
                  skoro rodzice czy pedagodzy posaidaja wiedze na ten temat, nie ma
                  sensu stanu takiego negowac.

                  Dlatego bardzo istotna jest edukacja, zarowno pod wzgledem ochrony
                  zdrowia - czyli namawianie do bezpiecznego seksu jak i uswiadamianie
                  pod wzgledem emocjonalnym. Niestety, taka edukacja nie konczy sie
                  jedynie na rozmowie o seksie, ale ma to zwiazek z ogolna
                  mentalnoscia spoleczna i przypisywaniem rol. Skoro kobiety celem
                  zyciowym ma byc przede wszystkim znalezienie meza i zalozenie
                  rodziny, nie nalezy sie dziwic, ze kobiety buduja swoja wartosc na
                  podstawie zainteresowania ze strony plci przeciwnej.

                  KObiety takze naucza sie, ze maja byc altruistyczne, nastaione na
                  potrzeby innych itd., co ma sie przydac pozniej przy wychowaywaniu
                  dziecka i dbaniu o rodzine. Do tego jesli dziewczynka wyrasta w
                  srodowisku, gdzie mezczyzna jest glowa rodziny, i nalezy spelniac
                  zyczenia tatusia, zeby bylo mu milo, nie na;lzey sie potem dziwic,
                  ze nastolatki czuja, ze powinny spelniac zyczenia swojego chlopaka,
                  aby utrzymac jego zainteresowanie.

                  Zatem, oprocz nauczania dziewczynek wiedzy n/t seksu, nalezy
                  generalnie budowac w nich zainteresowanie roznymi dziedzinami zycia,
                  wskazywac inne cele zycieowe niz jedynie zostanie matka rodziny,
                  zachecanie do nauki, wzbudzanie zainteresowan pozaszkolnych.
                  Prowadzono badania wskazujace na to, ze lepsi uczniowie pozniej
                  odbywaja inicjacje seksualna. Zatem to wszystko jest kluczem do
                  opoznienia rozpoczecia wspolzycia przez ludzi.

                  Inna sprawa to tez nuczanie dziewczynek asertywnosci i zdrowego
                  egozimu, a nie opiewanie jedynie"ofiarnosci" i "poswiecenia".

                  PZdr,
                  Kociamama.
                  • bussie Re: a Twój syn się szanuje? 26.08.07, 23:04
                    i zgadzam sie z Tobą niemal w każdym zdaniu. jeśli codzi o pointę - zamierzam
                    znaleźć złoty środek.
                    tylko nie rozumiem czemu skaczecie sobie z autorem listu ojca do oczu w każdym
                    poście. przecież na niektóre rzeczy macie podobne spojrzenie. zamiast
                    przedstawić swój punkt widzenia uogólniacie i zamiast analizować swoje posty od
                    razu interpretujecie. co prawda wymiana jest pełna emocji i przez to ciekawa,
                    ale bezsensowna bo nie doprowadzi do kompromisu i urwie sie bez rozwiązania gdy
                    w końcu komuś sie znudzi i odpusci.
                    wszystkiego dobrego w dyskusji i na codzień.
        • kadfael Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:06
          Wiesz, skoro z góry zakładasz, że facet dopiero mając 25 lat
          dojrzewa, czyli zaczyna mysleć i przestaje się kierować popędami, to
          nie sądzę byś syna uczył szacunku do siebie samego.

          Całe Twoje rozumowanie opiera się na błędnym założeniu, że inaczej
          trzeba wychowywać, jeśli chodzi o seks, relacje między kobietą a
          meżczyzną-chłopca i dziewczynę. Że chlopakowi można pobłażać do 25
          roku życia a dziewczyna ma się szanować. Tylko, że do tanga trzeba
          dwojga.

          A tak w ogóle przebija z twojego postu wielka pogarda dla człowieka-
          dla facetów, bo są zwierzątkami do 25 lat, dla dziewczyn, bo się nie
          szanują.
        • vivian.darkbloom nieszanowanie się - pojęcie patriarchalne 22.08.07, 12:08
          ale co to właściwie jest "nieszanowanie się"? samo to pojęcie jest
          patriarchalne - zauważ, że nie stosuje sie go do meżczyzn. Jest ono
          wyrazem podwójnych standardów w traktowaniu kobiecej i meskiej
          seksualności.

          Też uważam, że kobiety nie powinny godzić się na seks bez
          prezerwatywy z pryzpadkowymi partnermai, czy uprawiac seksu wbrew
          sobie np. żeby chłopak ich nie rzucił. ale jeśli lubią mieć wielu
          partnerow to czemu mamy to nazywać "nieszanowaniem się"?

          jeśli Twój syn nie uprawia seksu na pierwszej randce czy nie ma
          jednonocnych przygód to krytykując dziewczyny które tak robią nie
          jest hipokrytą. Ale wielu meżczyzn potępia kobiety za cos co sami
          praktykują.



          • xvqqvx Oj nie zawsze. :-) 22.08.07, 12:20
            > ale co to właściwie jest "nieszanowanie się"?
            Dla mnie to brak odrobiny godności. :-)
            Dotyczy to nie tylko seksu, ale całego podejścia dożycia.
            Niestety tak jest, że jeśli pozwolisz komuś wleźć na głowę, to ten ktoś stamtąd nie zejdzie...

            > nie stosuje sie go do meżczyzn.
            A dlaczego?
            Ja mam wrażenie, że niektóre kobiety tak potrzebują bycia w związku, że godzą się na pomiatanie sobą...

            > Też uważam, że kobiety nie powinny godzić się na seks bez
            > prezerwatywy z pryzpadkowymi partnermai, czy uprawiac seksu wbrew
            > sobie np. żeby chłopak ich nie rzucił.
            Albo też, żeby nie być "gorszą" od koleżanek. :-)

            > ale jeśli lubią mieć wielu
            > partnerow to czemu mamy to nazywać "nieszanowaniem się"?
            Takie kobiety zazwyczaj z tym problemów nie mają wbrew pozorom. Mają natomiast kobiety, które robią to z powodów wymienionych wcześniej.:-)
            • wlodek.piekut Re: Oj nie zawsze. :-) 24.08.07, 09:04
              Cóż powiem krótko. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby rodzice
              wychowywali dzieci w oparciu o Biblię i naukę Jezusa. Ale warunkiem
              jest, że sami dają swoim życiem przykład dzieciom. Slowa Jezusa są
              pozbawione egoizmu. Kto sie do nich stosuje ten innemu człowiekowi
              krzywdy nigdy nie zrobi, prędzej uzna że coś niezgodne jest z jego
              sumieniem. Ale sumienie trzeba najpierw miec i je formować. Jeśli
              będizemy żyć wiarą, jesli będziemy silni duchowo to matki będą na
              tyle wolne, że nie będą chować pod kloszem swoich mamisynków.
              Ojcowie wezmą się za budowanie rodziny i hartowanie woli w synach, a
              nie piwsko, samochody i tv. Synowie wyrosną na zaradnych i uczciwych
              meżczyzn, a nie lalusiów. Córki będą prawdziwymi księżniaczkami a
              nie, dziewuchami przeklinającymi ile wlezie i ćmuchającymi papierosy
              po kątach... To straszny skrót. Wiem. Ale cz to utopia? T O J E S
              T M O Ż L I W E!!! Trzeba tylko chcieć i umieć nabrać pokory. Do
              Boga i drugiego człowieka.
        • hepatique Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:08
          > Powtórze jeszcze raz ludowe przysłowie: jak suka nie da, pies nie
          > weźmie, które można wytłumaczyć chyba tak: dziewczyny W TYM WIEKU

          > dojrzalsze i to ONE powinne być te MĄDZRZEJSZE

          Aż mnie zatrzęsło. Jakaś paranoja - że niby dziewczyna ma pilnować
          dorosłego faceta!! Z jakiej racji?! Nie rozumiem, jak Ty to sobie
          wyobrażasz-chłopak mówi: "możemy się spotykać, ale ja jestem jeszcze
          niedojrzały, więc Ty jesteś odpowiedzilna za to, co ja zrobię"?

          Mój facet ma 22 lata, jakoś nie ma problemów z braniem
          odpowiedzialności za swoje postępowanie.
          Nie wydaje mi się też, że 25 lat to jakaś magiczna granica. To
          przede wszystkim kwestia WYCHOWANIA i żaden rodzic mi nie wmówi, że
          nie ma wpływu na postępowanie swojego dziecka. Po prostu trzeba
          odpowiednio wcześnie zacząć.
          • blackzahir Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:27
            hepatique napisała:

            > Aż mnie zatrzęsło. Jakaś paranoja - że niby dziewczyna ma pilnować
            > dorosłego faceta!! Z jakiej racji?! Nie rozumiem, jak Ty to sobie
            > wyobrażasz-chłopak mówi: "możemy się spotykać, ale ja jestem
            jeszcze
            > niedojrzały, więc Ty jesteś odpowiedzilna za to, co ja zrobię"?
            > Mój facet ma 22 lata, jakoś nie ma problemów z braniem
            > odpowiedzialności za swoje postępowanie.

            - Czepisz się SŁÓW i interpretujesz po swojemu, nie rozumiejąc co
            chcę powiedzieć w ZDANIU, to raz :)
            - Jeżeli uważasz, że dorosłość = dojrzałość, że w 18 urodziny stają
            się WSZYSCY, niezależnie od płci, wykształcenia, wychowania czy
            środowiska, to chyba czegoś nie rozumiesz.
            Tak, wierzę, że możesz mieć DOJRZAŁEGO 22-letniego faceta. Ale to
            raczej wyjątek - jeśli nie wierzysz, poczytaj fora, pogadaj z
            młodymi dziewczynami i chłopakami itd.

            > Nie wydaje mi się też, że 25 lat to jakaś magiczna granica.
            Nie. Oczywiście że nie. Znam DOJRZAŁYCH 17-latków i 40-letnie
            dzieci. Ja mówię o UMOWNEJ dacie, wieku. Nie czepiaj się SZCZEGÓŁÓW,
            proszę, bo nigdy się nie dogadamy!

            To
            > przede wszystkim kwestia WYCHOWANIA i żaden rodzic mi nie wmówi,
            że
            > nie ma wpływu na postępowanie swojego dziecka. Po prostu trzeba
            > odpowiednio wcześnie zacząć.
            :)))))
            Zacząłem, zapewniam Cię, odpowednio wcześnie.
            Ale nie mogę CAŁY CZAS trzymać za rączkę nastolatka czy 18-letniego
            chłopaka i mówić mu do cuha bez przerwy "szanuj dziewczyny, szanuj
            dziewczyny" skoro one SAME się nie zawsze (podkreśliłem, żeby było
            jazne - NIE ZAWSZE) się szanują i ciągną go OD RAZU do łóżka wbrew
            mojemu wychowaniu, wbrew kanonom, wbrew temu, co chce mu przekzać.

            Rozumiesz?
            Staram się w słowach i czynach (!) uświadomić, POKAZAĆ mu, jak
            POWINNIEN (mniej więcej oczywiście) wygądać układ damsko męski. Ale
            dla niego to czysta TEORIA. Bo w praktyce zawsze czekają na niego
            chętne ramiona (i nie tylko one) szerooooko otwarte.

            I co ja mam zrobić?
            • xvqqvx Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:35
              > Nie. Oczywiście że nie. Znam DOJRZAŁYCH 17-latków i 40-letnie
              > dzieci.
              Mój ulubiony przykład to dwie kobiety, które kiedyś spotkałem (w tym samym roku) - 19-latka i 28-latka.
              Gdyby zebrać wypowiedzi i opisy zachowań każdej z nich i nie ujawniając ich wieku zapytać odbiorców co o nich sądzą, to 95% z nich uznałoby tę 19-latkę za rozsądną 30-latkę a 28-latkę za nieco dziecinną 17-latkę. :-)
            • kadfael Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:36
              Będzie personalnie, ale mam pewne podejrzenie. Twój syn cos
              przeskrobał, wpakował się w jakąś sytuacje i Ty teraz próbujesz
              usprawiedliwić go i swój sposób wychowania? A utwierdzasz się w tym
              opisując nam jaki on jest wspaniały i jak dobrze go wychowywałeś.
              Tylko, że sposoby jakie podajesz świadczą li jedynie o tym, że
              synowi głeboko pobłażasz-jest przecież jeszcze taki niedojrzały a
              cała winę zwalasz na te dziewczyny, które mu pozwoliły, które się
              nie szanują.

              Wiesz-możesz tak dalej to sobie tłumaczyć. Tylko to niczego nie
              zmieni.

              Powtórzę jeszcze raz - WYCHOWYWAĆ - trzeba i chłopców i dziewczyny.

              Swoją drogą jestem ciekawa, czy kiedykolwiek odbyłeś rozmowę
              uświadamiającą z synem o seksie? I to nie tylko o tym jak się to
              robi, ale też o innych sprawach, typu, że należy sie liczyć z tym
              drugim człowiekiem, szanowac jego uczucia, że istnieje różnica
              między -jak sam to określiłeś - seksem a kochaniem się....
              • blackzahir Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 13:18
                kadfael napisała:

                > Będzie personalnie, ale mam pewne podejrzenie. Twój syn cos
                > przeskrobał, wpakował się w jakąś sytuacje i Ty teraz próbujesz
                > usprawiedliwić go i swój sposób wychowania? A utwierdzasz się w
                tym
                > opisując nam jaki on jest wspaniały i jak dobrze go wychowywałeś.

                Pudło.
                (mam nadzieję ;) Jest teraz na obozie :P)
                I wcale nie twierdzę że go wspanile wychowuję, i ze jest idealem.
                Przeciwnie, uwazam go za lenia, fleję i że robi największy grzech,
                niewybaczalny. Marnuje swój potencjał.
                Napisałem tyko PRZYKŁAD, że u mnie w rodzinie panują raczej w miarę
                warunki, że patrzy na w miarę normalny związek, gdzie para znająca
                się 25 lat wciąż żywi do siebie uczucia, a przede wszystkim
                szacunek. napisalem to, żeby od razu odrzucić ślepe ataki źe "jaki
                ja sam daje przykład"



                > Tylko, że sposoby jakie podajesz świadczą li jedynie o tym, że
                > synowi głeboko pobłażasz-jest przecież jeszcze taki niedojrzały a
                > cała winę zwalasz na te dziewczyny, które mu pozwoliły, które się
                > nie szanują.

                Nie pobłażam. W niczym.
                Przeciwnie - czasami stosuję pruskie metody wychowawcze. Ale tylko
                wtedy, gdy zawiodą te, gdy probuję ustwaić go jakoś w formie
                partnerstwa, DOROSŁEGO traktowania.
                Ale znając naprawdę WIELE młodych ludzi (głownie tej tzw. DOBREJ
                młodzieży jestem REALISTĄ i uważam, że dziewczyny gdzieś SZACUNKOWO
                do 25 roku życia są DOJRZALSZE od chłopaków. Psychicznie i
                emocjonalnie.
                Ale NIJAK się to ma do pobłażania.

                >
                > Wiesz-możesz tak dalej to sobie tłumaczyć. Tylko to niczego nie
                > zmieni.

                Sobie nie tłumaczę, poniżej wyjaśnię po co to napisałem, ten "list
                otwarty
                >
                > Powtórzę jeszcze raz - WYCHOWYWAĆ - trzeba i chłopców i
                dziewczyny.

                Zgadzam się.
                Ale chyba przyznasz mi troszkę racji, że środowisko TEZ wychowuje
                siebie nawzajem. A mój "list" to tak naprawdę "wołanie o pomoc",
                skierowane do tych mądrzejszych i dojrzalszych ;)
                I jednocześnie jakś forma "wskazówki dla dziewczyn, które się
                troszkę pogubiły w interpretacji tzw. wolności seksualnej (którą
                szanuję, rozumiem i popieram)
                >
                > Swoją drogą jestem ciekawa, czy kiedykolwiek odbyłeś rozmowę
                > uświadamiającą z synem o seksie? I to nie tylko o tym jak się to
                > robi, ale też o innych sprawach, typu, że należy sie liczyć z tym
                > drugim człowiekiem, szanowac jego uczucia, że istnieje różnica
                > między -jak sam to określiłeś - seksem a kochaniem się....

                Odpowiem Ci szczerze:
                W sensie dosłownym, w formie o jakiej teraz napisałaś - nie.
                Ale w domu nie ma tematów tabu. Uświadomienie seksualne miał po raz
                pierwszy w wieku (chyba) 3 lat, jak zapytał "skąd się biorą dzieci".
                I choć wytłumaczyliśmy mu na poziomie rozumowania dziecka w tym
                wieku, możesz mi wierzyć, że nie wciskaliśmy mu anialuków o
                bocianach, pszczółkach czy kapuście;)
                Potem były inne tematy, inne relacje, inne podchodzenie do problemu.
                Nie raz też SPECJALNIE poruszałem tą tematykę np. przy stoe, żeby
                znał nasze poglądy, czasami specjalnie komentowałem filmy.
                Pisalem juz, z na swoim przykladzie chcemy mu tez cos przekazac.
                Powiedz mi szczerze i dokladnie - CO JESZCZE MAM ZROBIC????????
                w jaki (konkretnie) sposob mam mu wytłumaczyć że ma szanować
                dziewczyny?
                Prosze, pomoz mi, podpowiedz, jak??? Napisz! Uwierz mi, wiele matek
                i ojców chętnie skorzysta z Twoich rad!!!!!!

                I jeszcze jedno.
                Napisałem ten "list otwarty" tak naprawdę dlatego, że:
                1. wkurzył mnie atak nieszanującej się dziewczyny na rodziców
                chłopaka
                2. chcialem między wierszami podpowiedzieć niektórym dziewczynom,
                jak sprawić, by poprawić relacje ze swoimi chłopakami i znajomymi.
                Zrobiłem to dlatego, że wlaśnie SZANUJE kobiety (niezależnie od
                wieku) i boli mnie, jak pozwalają się same traktować. mam ochotę
                gryźć i drapać, gdy słyszę odzywki typu: "te, towar", " spier...",
                "walisz się" itd, gdy chłopak zaniedbuje dziewczynę, jest egoistą,
                gdy nawet dochodzi do tego (ponc!) ze puszcza przy niej bąki. I pal
                sześć, gdy pomiatać daje sobą jakas dresiara - sama widać chciala,
                skoro robi to na dyskotece w toalecia czy tynym siedzeniu auta, ale
                zal mi naprawde inteligentnych i wrazliwych dziewczyn, ktore robią
                to samo, bo MYSLA ZE TAK TRZEBA!!!

                Jednocześnie:
                a) Uznaję i popieram wolność w seksie, prawo kobiety do jej potrzeb
                i orgazmów, uważam że SEX (w odroznieniu od KOCHANIA SIE) tez jest
                fajny i potrzeby
                b) Uwaźam, że kobieta ma równie prawa i potrzeby (ale uwazam tez, że
                szczegolnie (!) w tym wieku jest madrzejsza i dojrzalsza).

                I zobacz:
                napisalem ten post (zeby konkludujac juz na maksa wyrazic oburzenie
                bezczelnoscia malolaty i cos poradzic tym madrzejszym dziewczynom),
                a doczekalem sie personalnych atakow albo informacji, ze nawet
                ginazjalistka moze a nawet powinna uprawiać seks byle gdzie, byle z
                kim, byle jak póki młoda i to faceci i ich rodzi sa swinie...

                Prosze - przeczytaj jeszcze raz moj pierwszy wpis, ten inicjujący
                posta. Zobaczysz moze wtedy, o co mi chodziło.

                :)

                Pozdrawiam Kadafel :)
            • hepatique Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:37
              > - Jeżeli uważasz, że dorosłość = dojrzałość, że w 18 urodziny
              stają
              > się WSZYSCY, niezależnie od płci, wykształcenia, wychowania czy
              > środowiska, to chyba czegoś nie rozumiesz.
              Właśnie coś innego napisałam. Nie chcę stawiać ŻADNEJ granicy-ani
              18, ani 25, bo dojrzałość nie od wieku zależy.Żadnej, nawet umownej.

              > Zacząłem, zapewniam Cię, odpowednio wcześnie.
              Gratulacje, mam nadzieję, że z porządanym skutkiem.

              > Ale nie mogę CAŁY CZAS trzymać za rączkę nastolatka czy 18-
              letniego
              > chłopaka i mówić mu do cuha bez przerwy "szanuj dziewczyny, szanuj
              > dziewczyny"
              a dlaczego nie? przecież nadal mieszka w Twoim domu, prawda? Więc w
              czym problem, żeby powiedzieć mu w kontekście rozmowy, że nawet
              jeśli jemu się wydaje, że dziewczyna się nie szanuje,to nie należy
              korzystać z okazji i mimo wszystko okazać jej szacunek?
              Powtarzaj, powtarzaj, mówię poważnie.
            • barbarakaroluk Re: a Twój syn się szanuje? 23.08.07, 19:32
              z tego co piszesz ponizej wynika ze jesli widze na drodze lezacego
              pijaka, ktory najwidoczniej sie nie szanuje, to jesli on jest na
              mojej drodze to moge go kopnac zamiast ominac bo przeciez on sie sam
              nie szanuje to ja tez nie musze.

              Blackzahir - jak by Twoj syn sam siebie szanowal, to nigdy nie
              doszloby do sytuacji w ktorej nazwalby jaks dziewczyne latwa. Bo on
              sam sie szanuje, i jesli pojdzie na pierwszej randce do lozka z
              dziewczyna, to jesli siebie szanuje, to bedzie wiedzial ze ten czy
              swiadczy tak samo o nim, jak i o dziewczynie. A jesli nie jest w
              stanie sie kontrolowac - to oznacza ze nie jest jeszcze dojrzaly - i
              to rowniez swiadczy o nim.

              blackzahir napisał:


              > > przede wszystkim kwestia WYCHOWANIA i żaden rodzic mi nie wmówi,
              > że
              > > nie ma wpływu na postępowanie swojego dziecka. Po prostu trzeba
              > > odpowiednio wcześnie zacząć.
              > :)))))
              > Zacząłem, zapewniam Cię, odpowednio wcześnie.
              > Ale nie mogę CAŁY CZAS trzymać za rączkę nastolatka czy 18-
              letniego
              > chłopaka i mówić mu do cuha bez przerwy "szanuj dziewczyny, szanuj
              > dziewczyny" skoro one SAME się nie zawsze (podkreśliłem, żeby było
              > jazne - NIE ZAWSZE) się szanują i ciągną go OD RAZU do łóżka wbrew
              > mojemu wychowaniu, wbrew kanonom, wbrew temu, co chce mu przekzać.
              >
              > Rozumiesz?
              > Staram się w słowach i czynach (!) uświadomić, POKAZAĆ mu, jak
              > POWINNIEN (mniej więcej oczywiście) wygądać układ damsko męski.
              Ale
              > dla niego to czysta TEORIA. Bo w praktyce zawsze czekają na niego
              > chętne ramiona (i nie tylko one) szerooooko otwarte.
              >
              > I co ja mam zrobić?
            • alka.modesta Re: a Twój syn się szanuje? 23.08.07, 20:58
              jestes szalenie przygnebiajacym, acz zapewne szczesliwym
              czlowiekiem, blackzahir. masz zone, ktorej okazujesz uczucia (?),
              wspanialego, madrego i przystojnego syna etc.(co sprawia, ze czujesz
              sie szczesliwy) do tego wszystkiego jestes absolutnie nieomylny (co
              sprawia, ze jestes przygnebiajacy). gdybys nie byl taki nieomylny i
              sprobowal sie czasem zastanowic, czy moze racja nie lezy po drugiej
              stronie, moze nie budzilbys mojego wspolczucia. kocia mamo, chwala
              ci za odwage i cierpliwosc. (ja tez nie lubie moralistow,
              przekonanych o wlasnej nieomylnosci)
        • dzikoozka Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 12:25
          "Powtórze jeszcze raz ludowe przysłowie: jak suka nie da, pies nie
          weźmie, które można wytłumaczyć chyba tak: dziewczyny W TYM WIEKU są
          dojrzalsze i to ONE powinne być te MĄDZRZEJSZE"

          taaaak

          A starsze osoby, tkaie w Twoim wieku, też POWINNY być madrzejsze.
          Zgodzisz sie?
        • baba67 Re: a Twój syn się szanuje? 22.08.07, 14:28
          TAk, mozesz mowic mu szanuj sie-inteligencja dziewczyny nie ma tu nic do
          rzeczy. Panienka jest niepraktyczne i naiwna, ze chce zlapac chlopaka na doope,
          niezaleznie od Prousta w oryginale i Kanta pod poduszka(tez w oryginale).
          Intelekt na madrosc zyciowa niekoniecznie sie przekladai wyzej podpisana ma swe
          smutne doswiadczenia w tej materii tez :-)
          Dziewczyny powinny byc dojrzalsze- czy to znaczy, ze jesli nike sa to Twoj syn
          ma to radoscnie wykorzystac.
          Zupelnie umywasz rece?Chlopak musi, a jak daja to nic nie moge zrobic ?
          • tkuprian Re: a Twój syn się szanuje? 23.08.07, 12:42
            Trochę upraszczasz sprawę, ale chyba jednak dostrzegasz pewne
            róznice pomiędzy seksualnością mężczyzny a kobiety?

            Czy mamy totalny komunizm - wszyscy równi pod każdym względem?
            • kociamama a wytlumacz te roznice miedzy seksualnoscia kobiet 23.08.07, 14:19
              i mezczynz;)

              PLiiiiz;)

              PZdr,
              Kociamama.
              • tkuprian Re: a wytlumacz te roznice miedzy seksualnoscia k 24.08.07, 09:35
                Jedną z najbardziej rzucających się w oczy różnic, są odmienne narządy płciowe w
                jakie obie płcie wyposażyła natura.

                Nadto, kobiety i mężczyźni inaczej do seksu podchodzą, inaczej go odczuwają,
                inne mają względem niego oczekiwania itd. itp. Możemy się spierać, czy jest to
                wynikiem sposobu w jaki wychowuje się dzieci w naszym patriarchalnym świecie,
                czy też może bardziej obiektywnych i fundamentalnych różnic pomiędzy obiema
                płciami na poziomie jaźni, psyche, jednak różnice te istnieją, śmiem nawet
                twierdzić, że nie potrzeba laboratorium aby je dostrzec, widzi je większość z
                nas w swoim codziennym życiu.

                Oczywiście zawsze też znajdzie się kobieta odczuwająca jak facet, i mężczyzna
                odczuwający jak baba. Tym niemniej jeżeli jakiś śmiałek ostatnio w Nowym Jorku
                wytrzymał pod wodą zda się kwadrans, to nie znaczy, że każdemu ta sztuka z takim
                samym powodzeniem wyjdzie.

                To jest temat na wykład z psychologii, a nie na pogaduchy na forum.
                • kociamama Re: a wytlumacz te roznice miedzy seksualnoscia k 24.08.07, 10:24
                  Jedną z najbardziej rzucających się w oczy różnic, są odmienne
                  narządy płciowe
                  > w
                  > jakie obie płcie wyposażyła natura


                  No co Ty;)



                  > Nadto, kobiety i mężczyźni inaczej do seksu podchodzą, inaczej go
                  odczuwają,
                  > inne mają względem niego oczekiwania itd.



                  Tyle ile jest ludzi, tyle jest roznych podejsc do seksu i oczekiwan.
                  Przesledz, hociazby ten watek, w ktorym wypowiedziala sie bardzo
                  duza ilosc forumowiczow, a zauwazysz, ze wsrod kobiet sa tez roznice
                  w podejsciu do seksu, jak i wsrod mezczyzn.


                  itp. Możemy się spierać, czy jest to
                  > wynikiem sposobu w jaki wychowuje się dzieci w naszym
                  patriarchalnym świecie,
                  > czy też może bardziej obiektywnych i fundamentalnych różnic
                  pomiędzy obiema
                  > płciami na poziomie jaźni, psyche, jednak różnice te istnieją,
                  śmiem nawet
                  > twierdzić, że nie potrzeba laboratorium aby je dostrzec, widzi je
                  większość z
                  > nas w swoim codziennym życiu.


                  Argument w stylu: Jaki kon jest kazdy widzi, jakos nie przekonuje,
                  bo kazdy widzi inaczej. Problem w tym, ze wiele osob wyzywa tych, co
                  maja inna wizje swiata niz oni sami od slepcow.

                  Co do wykladu z psychologii i dzialanosci na forum - coz po to jest
                  forum, zeby rozmawiac, a formie pisemnej mozna przedstawic wiele ze
                  swoihc pogladow. A i w samej psychologii istnieja rozne nurty
                  odnoaszace sie do przezywania i postrzegania seksu przez rozne plcie.

                  Co do rol plciowych czy/i kulturowych - ja bym jednak onstawiala na
                  duzy wplyw uwarunkowania kulturowego. KObiety z roznych spoleczenstw
                  w koncu tez maja rozne podejscie do seksu - typu wspomnianay
                  wczesniej Islam versus juz luzniejsza w tym wzgledzie POlska, a np.
                  Szwecja, gdzie norma jest, ze ludzie (zarwono kobiety jak i
                  mezczyzni) odbywaja wiele numerkow jednonocnych przed ustatkowaniem
                  sie i jakos nikt ich za to nie pietnuje, ani kobiety ze Szwecji nie
                  maja niskiego poczucia wlasnej waretosci, bo czuja sie "nieczyste" z
                  wyzej wymienionego powodu. Gdyby rozniece w podejsciu do skesu
                  uwarunkowane byly jednyie plcia, skad te roznice ze wzgledu na
                  srodowisko, w jakim sie czlowiek obraca?

                  No i nie trzeba w sumie odwolywac sie do tak absrtakcyjnych,
                  transkulturowych przykalodow. Wystarczy porownac np. mentalnosc i
                  nastawienie do seksu dziewczyn pochcadzacych z przyslowiowego malego
                  maisteczka, ze srodowisk bez wyksztalcenia i nastawienie do seksu
                  dobrze wyksztalconych kobiet z duzych miast, ktore maja duzy dochod.

                  Pzdr,
                  Kociamama.
        • femme1 Re: a Twój syn się szanuje? 23.08.07, 13:28
          blackzahir napisał:

          > Jak?
          > Jak w PRAKTYCE mam to zrobić?
          > Mówić mu "szanuj się" gdy inteligentna, wykztałcona dziewczyna
          > ciągnie go do łóżka?


          taaa, zapewne ta inteligentna, wykształcona dziewczyna zarzuciła smycz na szyję
          Twojego syna, ściągnęła mu majtki i zaciągnęła go do łóżka... wtedy mówilibyśmy
          chyba o gwałcie, nieprawdaż? Zastanów się co piszesz, bo jestem przekonana, że
          nie ona była inicjatorką....
        • stpierre Re: a Twój syn się szanuje? 23.08.07, 19:22
          > Sorry, gdybym miał córkę, starał bym się
          > ją tak wychować, że żaden egoistyczny palant (który nie chce
          > stosować gumek z wygody) by nie DOTKNĄŁ dziewczyny, nie mówiąc już o
          > zerwaniu znajomości (z seksem bez zabezpieczenia, jak opisała to
          > autorka listu) na ławce między jednym papierosem a drugim.
          Masz prawie dorosłego syna, a taki naiwny jesteś. Uważaj, bo jeszcze Twój świat
          może się rozsypać, gdy syn się potknie i dowiesz się o tej stronie jego życia,
          której nie znasz. Największą naiwnością rodziców jest przekonanie, że mają pełen
          wpływ na swoje dzieci.
        • ingeborg Tak, blackzahir, własnie tak: 23.08.07, 21:36
          powiedz mu "Szanuj się". Nie sądzę żeby na tym etapie coś to dało. Trzeba było
          mu to wpajać od małego.

          I nie ma nic do rzeczy to czy ciągnie go do łóżka młoda, wykształcona
          dziewczyna, czy niewykształcona, ładna czy brzydka - to akurat nie ma znaczenia.
    • na_forum_na Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 12:38
      tekst dotyczy degrengolady jaka jest udziałem wielu młodych kobiet.
      nie usprawiedliwia mezczyzn ale pokazuje, ze do tanga trzeba dwojga.

      wpółczesne dziewczyny kompletnie zatracily to co bylo ich domeną:
      pewien dystans, wrażliwość... teraz to facet jest stroną, która
      zwalnia, zastanawia się, wybiera - dziewczyna zaś zabiega, walczy i
      konsekwentnie 'zalicza'
      a jeśli tego nie robi... cóż, na tle innych dziewcząt stanowi
      dziwaczny wyjątek. mało ciekawy, pewnie felerny. tak myślą
      przesyceni ilością chętnych kobiet chłopcy i mężczyźni i po prostu
      nie mają motywacji do rozwoju. nie mają potrzeby by trochę
      zastanowić się nad sobą, by coś z siebie dać. bo w kolejce czeka
      już - za przeproszeniem - gotowy rząd dup, które i dadzą i ugotują i
      posprzątają. zauważcie, wiele dziewczyn za szczyt swoich marzeń
      uważa zamieszkanie z mężczyzna pod jednym dachem. nie wiedzą, co ten
      mężczyzna może i chce im dać, nie rozmawiają, nie pytają, zeby tylko
      nie spłoszyć - próbują go zaklepać łudząc sie, ze pewność da im
      wspólne zamieszkanie. a potem dziwią się i cierpią, ze chłopak nie
      myśli o małżeństwie, że żyje jak wolny strzelec, że nie w głowie mu
      rodzina itp
      a jeśli chodzi o fizjologię - seks nastoletnich kobiet to bardziej
      działanie ambicjonalne (byle wcześniej, byle więcej) niż seksualne.
      w większości przypadków nie wynika z potrzeb fizycznych, strata
      dziewictwa to punkt honoru a seks w kiblu - szczyt marzeń.

      dobrze, ze o tym się dyskutuje. może dzięki takim wypowiedziom
      przynajmniej część dziewczyn zobaczy, że mają prawo do
      funkcjonowania bardziej zgodnie z własnym rytmem i własnymi
      potrzebami. i nie mówie tu o pruderii czy staroświeckich zasadach,
      tylko o szansie na to by dorosnąć do pewnych spraw.
      • kadfael Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 12:47
        dobrze, ze o tym się dyskutuje. może dzięki takim wypowiedziom
        przynajmniej część dziewczyn zobaczy, że mają prawo do
        funkcjonowania bardziej zgodnie z własnym rytmem i własnymi
        potrzebami. i nie mówie tu o pruderii czy staroświeckich zasadach,
        tylko o szansie na to by dorosnąć do pewnych spraw

        -Oczywiście, że dobrze, że się o tym dyskutuje. Faktycznie może to
        coś zmienić w sposobie myślenia tych młodych ludzi, ale też ich
        rodziców, którzy w końcu powinni zacząć rozmawiać ze swoimi dziećmi
        i to nie tylko na zasadzie - nie wolno!, ale wyjasniając, dlaczego
        lepiej nie robić czegoś tak a tak.
        Tylko, że nie tego typu argumenty jak w tym liście otwartym-gdzie
        usprawiedliwia się i wybiela chłopaka, a winę zwala na dziewczynę
      • xvqqvx Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 12:55
        Właśnie o to chodzi, że tak naprawdę nihil novi sub Iove, czyli dla wielu kobiet głównym i jedynym określnikiem ich pozycji jest facet i jego posiadanie...
    • mloda.kobietka23 Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 12:43
      Mow sie, ze kobieta idaca do lozka na pierwszej randce to szmata, ze nie szanuje
      sie i nie jest nieczego warta...facet idace do lozka z dziewczyna na pierwszej
      randce(spotkaniu)to...no wlasnie co??

      Jezeli zaistniala taka sytuacja, ze na pierwszej randce osoby te uprawialy seks,
      to nie widze w tym nic zlego, zle natomiast jest traktowanie siebie nawzajem po
      tej pierwszej randce...Jezeli po tym seksie facet zachowa sie prostacko w
      stosunku do dziewczyny, to czemu ona ma byc ta puszczal zla??przeciez oboje
      tego chcieli...


      Mężczyznę można "wykastrować" jednym zdaniem: Wolę, abyś był moim przyjacielem
      niż kochankiem.
      — Woody Allen
      • xvqqvx Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 12:52
        Częsta sytuacja jest nieco inna - oboje niby chcą tego jednonocnego seksu, ale nierzadko kobieta podświadomie liczy, że po tej nocy mężczyzna zaproponuje jej jednak trwały związek. :-)
        A zazwyczaj tak nie jest.
        • hepatique Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 12:53
          hmmm...czy wtedy winą obarczamy kobietę, bo może gdyby nie poszła z
          takim panem do łóżka, to byłoby inaczej?
          • xvqqvx Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 13:01
            hepatique napisała:

            > hmmm...czy wtedy winą obarczamy kobietę, bo może gdyby nie poszła z
            > takim panem do łóżka, to byłoby inaczej?
            A czy mówię o "winie" etc.?
            Bez przesady.

            Natomiast taka kobieta jest albo naiwna (kiedy istotnie w to wierzy, że po jednonocnym seksie poznany wczoraj facet zaproponuje jej związek - zazwyczaj tak nie jest) albo niezbyt sprytna i bystra (kiedy w to nie wierzy, ale nie zna skuteczniejszych sposobów "złapania" faceta). I im szybciej się tego pozbędzie, tym lepiej.
            • blackzahir Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 13:26
              xvqqvx napisał:

              > Natomiast taka kobieta jest albo naiwna (kiedy istotnie w to
              wierzy, że po jedn
              > onocnym seksie poznany wczoraj facet zaproponuje jej związek -
              zazwyczaj tak ni
              > e jest)

              I jeszcze długo nie będzie, choć znam kilka przypadków "miłości od
              pierwszego bzyknięcia", ale to raczej wyjątki potwierdzające regułę
              :P


              albo niezbyt sprytna i bystra (kiedy w to nie wierzy, ale nie zna
              skute
              > czniejszych sposobów "złapania" faceta).


              Prędzej "złapie" chorobę weneryczną niż faceta ;P

            • kociamama Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 17:05
              To wszystko zalezy od roznych czynnikow, np. od jakosci seksu;) jak
              facet czuje sie jak wniebie, to chce powtorki a moze i sie
              sowiadczy;)

              PZdr,
              Kociamama.
              • baba67 Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 17:09
                Rodzi sie pytanie o trwalosc takiego zwiazku :-P
              • xvqqvx Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 17:39
                > To wszystko zalezy od roznych czynnikow, np. od jakosci seksu;)
                jak
                > facet czuje sie jak wniebie, to chce powtorki a moze i sie
                > sowiadczy;)
                I najsmaczniejsza potrawa w końcu się przeje. :-)
                • kociamama Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 18:29
                  Zgadza sie, ale to tyczy sie nie tylko seksu, ale wszystkiego.

                  PZdr,
                  kociamama.
        • mloda.kobietka23 Re: Zycie seksualne ziemian:) 22.08.07, 13:04
          W takiej sytuacji-wspolczuje glupoty tej kobiety:)
          kazdy z nas ma swoj rozum i powinien wiedziec jak go uzywac...
    • hepatique Porady dla Tatusia ;) 22.08.07, 13:24
      To może, skoro autor wątku o to poprosił, wymyślmy wspólnie, jak ma
      mnauczyć swojego syna szacunku do kobiet, bez natrętnego
      moralizowania.
      • blackzahir Re: Porady dla Tatusia ;) 22.08.07, 13:27
        hepatique napisała:

        > To może, skoro autor wątku o to poprosił, wymyślmy wspólnie, jak
        ma
        > mnauczyć swojego syna szacunku do kobiet, bez natrętnego
        > moralizowania.


        Tak, PROSZĘ!
        Jak nauczyć nastoletniego chłopaka szacunku do kobiet, szczególnie
        do tych kobiet, które same siebie nie umią zaszanować?
        Proszę pomóżcie!
        • na_forum_na Re: Porady dla Tatusia ;) 22.08.07, 13:30
          nie można szanować kogoś, kto sam się nie szanuje
          można trzymać się od niego z daleka
        • rosa_de_vratislavia Re: Porady dla Tatusia ;) 22.08.07, 13:39
          blackzahir napisał:


          > Jak nauczyć nastoletniego chłopaka szacunku do kobiet, szczególnie
          > do tych kobiet, które same siebie nie umią zaszanować?
          > Proszę pomóżcie!

          Proszę:

          1. Niech syn MYŚLI głową a nie kieruje sę "główką" wiadomego
          narządu.
          2. Niech nie bedzie jak kot w marcu i się nie rzuca na każdą
          spódnicę. Nawet, jeśli ta nie protestuje.

          Podsumowanie: naucz syna, żeby się nie "puszczał" a seks łączył z
          uczuciem.
          "Szacunku do kobiet" nie musisz uczyć - niech szanuje je jak każdego
          człowieka.

          • na_forum_na Re: Porady dla Tatusia ;) 22.08.07, 13:53
            dokładnie


            rosa_de_vratislavia napisała:

            > blackzahir napisał:
            >
            >
            > > Jak nauczyć nastoletniego chłopaka szacunku do kobiet,
            szczególnie
            > > do tych kobiet, które same siebie nie umią zaszanować?
            > > Proszę pomóżcie!
            >
            > Proszę:
            >
            > 1. Niech syn MYŚLI głową a nie kieruje sę "główką" wiadomego
            > narządu.
            > 2. Niech nie bedzie jak kot w marcu i się nie rzuca na każdą
            > spódnicę. Nawet, jeśli ta nie protestuje.
            >
            > Podsumowanie: naucz syna, żeby się nie "puszczał" a seks łączył z
            > uczuciem.
            > "Szacunku do kobiet" nie musisz uczyć - niech szanuje je jak
            każdego
            > człowieka.
            >
          • vivian.darkbloom dokładnie! 22.08.07, 13:56
            przecież te "nieszanujące sie" dziewcyzny nie zmuszają syna autora
            do seksu. Czemu zamiast apelować do syna by nie uprawiał seksu w
            kiblu, apeluje do dziewczyn?
        • kociamama Re: Porady dla Tatusia ;) 22.08.07, 17:10
          Szacunek sie powinno miec przeicez do drugiego czlowieka z zasady,
          bez dokonywania jakis sadow i ocen na temat jego zycia, bo moga
          okazac sie bledne. Ile osob wyrabia sobie negatywna opinie o innym
          czlowieku chocby w oparciu jedynia o jakis plotki wyssane z palca?

          Dlaczgeo podejscie do seksu ma byc kryterium pozyskiwania szacunku?

          Pzdr
          kociamama.
        • dominkadg Re: Porady dla Tatusia ;) 23.08.07, 16:12
          blackzahir bardzo Cię przepraszam, ale przeczytaj sam dokładnie co
          napisałeś
          chłopak to nastolatek ,a dziewczyna w tym samym wieku to kobieta?
          dla mnie jedno i drugie jest dzieckiem

          mam 33 lata, jak byłam nastolatką nie musiałam prosić chłopaków,
          zeby odprowadzali mnie do domu - sami to robili

          fakt, że jest gro młodych ludzi, którzy sie nie szanują - ale
          dotyczy to w równym stopniu dziewcząt jak i chłopaków
          nie czytałam tekstu tej młodej dziewczyny, ale przyjmując taką a nie
          inną pozycję nie starasz się tym młodym ludziom nic wytłumaczyć
          tylko obwiniasz "łatwe" panienki - nietędy droga
          w takich sytuacjach winna jest i dziewczyna i chłopak, i pomimo że
          dzieciaki w dzisiejszych czasach rozwijają się szybciej - to dalej
          są dzieciakami, nawet jeżeli dziewczynki dojrzewają szybciej (ale te
          dojrzewanie szybsze łączy się również z tym, ze hormony i potrzeby
          seksualne tych młodych dziewczyn wcześniej się odzywaja)

          atakowanie, przytaczanie wulgarnego przysłowia o psie i suce wydaje
          mi się bardziej na niskim poziomie, niż pretensje nastolatki
          skoro jesteś człowiekiem w odpowiednim wieku stosuj odpowiednią
          retorykę, bo czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, ze starasz sie
          być na siłę taki dobrze wychowany i ułożony a przy najmniejszym
          ataku na Twoją osobę (tak odebrałeś pierwszą wypowiedź kociej mamy)
          walisz tekstem o nie łączeniu szacunku(w podpisie)

          wiem, że napisałam to trochę chaotycznie, ale wydaje mi się, że
          mając swoje lata i odpowiedni rozumek nie należy dać się ponosić
          emocjom wywołanym listem "małolaty"
          jeżeli chce się, żeby coś do tych dzieciaków dotarło to nalezy
          wybrać inną metodę tłumaczenia, a nie sposób porównywania do psa i
          suki
          • blackzahir Re: Porady dla Tatusia ;) 23.08.07, 16:59
            apisałeś
            > chłopak to nastolatek ,a dziewczyna w tym samym wieku to kobieta?
            > dla mnie jedno i drugie jest dzieckiem
            Masz 33 lata i nie czujesz roznicy w dojrzewaniu EMOCJONALNYM (!)
            miedzy dziewczyna a chlopakiem?
            Dziwie sie, albo spotykalas tylko wyjaki, ktore potwierdzaja regule.
            Bo nie powiesz mi, ze 18-latek jest rownie dojrzaly EMOCJONALNIE,
            jak 18-latka.
            No chyba, ze czepiac sie bedziesz szczegolow, w tym przypadki
            "chlopak" "kobieta"
            Schodzimy do tego poziomu?
            Mnie sie nie chce....
            :(

            >
            > mam 33 lata, jak byłam nastolatką nie musiałam prosić chłopaków,
            > zeby odprowadzali mnie do domu - sami to robili
            Ja mam wiecej i tez bez proszenia odprowadzalem, synowi wpoilem to
            samo, wiele razy jak byl mlodszy dawalem mu kase na taksowke, jak
            np. mysial dziewczyne odporowadzic wieczorem daleko.


            > fakt, że jest gro młodych ludzi, którzy sie nie szanują - ale
            > dotyczy to w równym stopniu dziewcząt jak i chłopaków
            Zgadzm sie. Zgadzam sie CALKOWICIE ze dotyczy to OBU plci.


            > nie czytałam tekstu tej młodej dziewczyny,
            Szkoda. Moze wtedy nie zaatakowalabys mnie.
            :(


            ale przyjmując taką a nie
            > inną pozycję nie starasz się tym młodym ludziom nic wytłumaczyć
            > tylko obwiniasz "łatwe" panienki - nietędy droga
            Od poczatku podkreslam, chocby sama FORMA mojego postu, ze ten moj
            apel jest skierowany do WASKIEJ grupy dziewczyn.
            Do jasnej ciasnej, pokaz mi, zacytuj mnie, gdzie ja a) potepiam, b)
            gdzie pisze o WSZYSTKICH mlodych dziewczynach????
            No prosze - pokaz!!!!!!!!!!!
            PRZEKLEJ!!!!!!!!!!

            > w takich sytuacjach winna jest i dziewczyna i chłopak, i pomimo że
            > dzieciaki w dzisiejszych czasach rozwijają się szybciej - to dalej
            > są dzieciakami, nawet jeżeli dziewczynki dojrzewają szybciej (ale
            te
            > dojrzewanie szybsze łączy się również z tym, ze hormony i potrzeby
            > seksualne tych młodych dziewczyn wcześniej się odzywaja)

            Hormony hormonami, ale czlowiek od tego ma rozum, tym rozni sie od
            zierzecia, z umie swoimi hormonami (czytaj potrzebami) kierowac.
            jako milosniczka zwierzat (widac to po blogu, ktory reklamujesz)
            powinnas to wiedziec.


            > atakowanie, przytaczanie wulgarnego przysłowia o psie i suce
            wydaje
            > mi się bardziej na niskim poziomie, niż pretensje nastolatki
            Atakowanie? A moze trzeba cos miec na tzw. sumieniu, zeby odczytac
            to jako ATAK? Czemu jest tak duzo wpisow i mlodych dziewczyn i
            doroslych kobiet, ktore WLACIWIE odczytaly moj wpis?
            Niski poziom? Od razu zastrzeglem ze to ludowe i wulgarne, podaj mi
            inne przyslowie rownie dobrze obrazujace zjawisko, bede stosowal a
            wysztkie psy i suki wykasuje.
            (Cnotabene, czy Ty nie za bardzo jestes przewrazliwiona na sprawy
            zwierzat, skoro nawet w swoich postach reklamujesz jakis zwierzecy
            blog? ;0 - zart, oczywiscie )
            Nie czytalas listu os 18-latki, a juz ferujesz na mnie wyrok. Oj,
            nieladnie (tu groze palcem ;)


            > skoro jesteś człowiekiem w odpowiednim wieku stosuj odpowiednią
            > retorykę, bo czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, ze starasz
            sie
            > być na siłę taki dobrze wychowany i ułożony a przy najmniejszym
            > ataku na Twoją osobę (tak odebrałeś pierwszą wypowiedź kociej
            mamy)
            > walisz tekstem o nie łączeniu szacunku(w podpisie)
            Tak, baba mnie wkurzyla, teraz nie daje sie prowokowac, a na hamskie
            lub glupie posty w ogole nie odpisuje :)
            Ponioslo mnie, przyznaje z tym brakiem szacunku, a co do reszty -
            staralem sie odpisac na jej poziomie, zeby zrozumiala :)


            > wiem, że napisałam to trochę chaotycznie, ale wydaje mi się, że
            > mając swoje lata i odpowiedni rozumek nie należy dać się ponosić
            > emocjom wywołanym listem "małolaty"
            Spoczko, przeczytalem go na urlopie na poczatku sierpnia i dopiero
            ten "list otwarty" podsunal mi pomysl na FORME poruszenia problemu,
            o jakim napisalem.
            Gdybys byla troszeczku uwazniejsza czytelniczka wpisu (tego
            pierwszego) zauwazylabys moze, ze moja sympatia batdziej jest po
            stronie... dziewczyn niz chlopakow i ze to raczej sugestia, czego
            nie nalezy robic. Taki "wujek dobra rada" ze mnie, a zobacz jak
            obrywam :)


            > jeżeli chce się, żeby coś do tych dzieciaków dotarło to nalezy
            > wybrać inną metodę tłumaczenia, a nie sposób porównywania do psa i
            > suki
            Ta, tlumaczenia, hi, hi
            Bedziesz miala STARSZE dzieci, zobaczymy jak ta Twoja metoda sie
            sprawdzi, hi, hi
            Wybacz, ale POD TYM WZGLEDEM (posiadania starszych dzieci) jestem
            nieco bardziej doswiadczony i jak bedziesz miala dzieci w ogolniaku,
            to zobaczysz jak metoda "tlumaczenia" sie - hi, hi - sprawdza :P

            Pozdrawiam :)
            • dominkadg Re: Porady dla Tatusia ;) 24.08.07, 12:34
              > Masz 33 lata i nie czujesz roznicy w dojrzewaniu EMOCJONALNYM (!)
              > miedzy dziewczyna a chlopakiem?

              czuję, ale nie uważam, żeby był to główny argument do tłumaczenia
              postępowania chłopaków

              > No chyba, ze czepiac sie bedziesz szczegolow, w tym przypadki
              > "chlopak" "kobieta"

              to nie jest czepianie się szczegółów, ani schodzenie do jakiegoś
              poziomu, stosując takie nazewnictwo z góry zakładasz, że chłopiec
              jest biednym dzieckiem a dziewczyna już kobietą, która powinna
              wiedzieć co ma robić

              > > nie czytałam tekstu tej młodej dziewczyny,
              > Szkoda. Moze wtedy nie zaatakowalabys mnie.

              już przeczytałam, nie podoba mi się to co napisała, ale Ty mając
              odpowiednio więcej lat i chcąc dotrzeć do młodych ludzi powinieneć
              reprezentować inny styl
              i nie bądź taki wrażliwy na swoim punkcie, nie atakuję Cię, uważam
              tylko, że postanowiłeś zadziałać dając kontrę nastolatce stosując
              zasadę najlepszą obroną jest atak,
              myślisz, że w ten sposób ona to zrozumie?? ja wątpię

              > Hormony hormonami, ale czlowiek od tego ma rozum, tym rozni sie od
              > zierzecia, z umie swoimi hormonami (czytaj potrzebami) kierowac.
              > jako milosniczka zwierzat (widac to po blogu, ktory reklamujesz)
              > powinnas to wiedziec.
              no to już sobie sam zaprzeczasz - to dziewczyna pomimo hormonów ma
              myśleć a chłopak jest usprawiedliwiony?? nie przeginaj

              > Atakowanie? A moze trzeba cos miec na tzw. sumieniu, zeby odczytac
              > to jako ATAK? Czemu jest tak duzo wpisow i mlodych dziewczyn i
              > doroslych kobiet, ktore WLACIWIE odczytaly moj wpis?

              zamierzasz mnie obrażać??


              > (Cnotabene, czy Ty nie za bardzo jestes przewrazliwiona na sprawy
              > zwierzat, skoro nawet w swoich postach reklamujesz jakis zwierzecy
              > blog? ;0 - zart, oczywiscie )

              pomaganie zwierzętom w potrzebie nie traktuję jako żartu, ten jakiś
              blog zwierzęcy jest blogiem stowarzyszenia, które działa na rzecz
              zwierzaków skrzywdzonych przez ludzi
              a Twój dowcip jest na bardzo niskim poziomie, brak Ci innych
              argumentów?

              > Nie czytalas listu os 18-latki, a juz ferujesz na mnie wyrok. Oj,
              > nieladnie (tu groze palcem ;)

              przykro mi, że jestem człowiekiem, który nie pochwala Twoje próby
              wytłumaczenia młodym ludziom co jest właściwe a co nie, ale mam do
              tego prawo, a Ty wyluzuj sam w stosunku do siebie - nie masz
              monopolu na rację

              > Tak, baba mnie wkurzyla, teraz nie daje sie prowokowac, a na
              hamskie
              > lub glupie posty w ogole nie odpisuje :)

              to nie baba, to kobieta
              dlaczego odmienne zdanie od swojego oceniasz jako głupie posty??

              > Gdybys byla troszeczku uwazniejsza czytelniczka wpisu (tego
              > pierwszego) zauwazylabys moze, ze moja sympatia batdziej jest po
              > stronie... dziewczyn niz chlopakow i ze to raczej sugestia, czego
              > nie nalezy robic. Taki "wujek dobra rada" ze mnie, a zobacz jak
              > obrywam :)

              dziwnie objawiasz swoja sympatię do kobiet:(
              oj strasznie biedny jesteś <głaszcze po główce>


              > Wybacz, ale POD TYM WZGLEDEM (posiadania starszych dzieci) jestem
              > nieco bardziej doswiadczony i jak bedziesz miala dzieci w
              ogolniaku,
              > to zobaczysz jak metoda "tlumaczenia" sie - hi, hi - sprawdza :P

              argument wieku - faktycznie mnie powalił
              wybacz wyrocznio
              ja jednak jestem zdania, że rozmowa, tłumaczenie jest podstawą - ale
              Ty wiesz lepiej

              życzę miłego tkwienia w przekonaniu, że jesteś taki super i masz
              rację we wszystkim, a Ci z odmiennym zdaniem piszą głupie posty
        • rush22 Re: Porady dla Tatusia ;) 24.08.07, 00:04
          Gdy mój syn miał mniej więcej 18-19 lat powiedziałam mu m.in.
          tak: ... zanim pójdziesz z dziewczyną/kobietą do łóżka, spróbuj
          sobie ją wyobrazić, jako potencjalną matkę Twoich dzieci..., inaczej
          podejmujesz mniejsze lub większe ryzyko poniesienia konsekwencji
          złego wyboru.

          Spróbuj :)

          • blackzahir Re: Porady dla Tatusia ;) 26.08.07, 20:16
            rush22 napisała:

            > Gdy mój syn miał mniej więcej 18-19 lat powiedziałam mu m.in.
            > tak: ... zanim pójdziesz z dziewczyną/kobietą do łóżka, spróbuj
            > sobie ją wyobrazić, jako potencjalną matkę Twoich dzieci...,
            inaczej
            > podejmujesz mniejsze lub większe ryzyko poniesienia konsekwencji
            > złego wyboru.
            >
            > Spróbuj :)


            SWIETNE!
            Dzieki :)
      • hepatique Re: Porady dla Tatusia ;) 22.08.07, 13:44
        Ja bym zachęciła syna do poważnej rozmowy z dziewczyną, z którą
        chciałby pójść do łóżka - żeby oboje stwierdzili, dlaczego chcą to
        zrobić, dlaczego w tym momencie i co będzie dalej.

        A poza tym jasno i wyraźnie wytłumaczyłabym, dlaczego nie sypia się
        z nietrzeźwymi, naćpanymi i innymi podejrzanymi.
        No i jeszcze temat wyższości czystego łóżka nad łazienką na imprezie.
    • ziuta111 Gratulacje 22.08.07, 13:29
      Masz rację, bardzo dobry przemyślany tekst.

      Nie przejmuj się "kocią mamą", która ma wyraźny problem z poczuciem
      godności własnej i szacunkiem dla samej siebie, podobnie jak autorka
      maila, na który zreagowałeś.
      • baba67 Re: Gratulacje 22.08.07, 14:40
        Nie sadze, ze kociamama miala problemy z szacunkiem- do siebie ona po prostu ma
        konsekwentny system wartosci o rodowodzie wyraznie feministycznym, ktory jest
        kontrowersyjny. Postepuje wedlug niego i jest szczesliwa osoba.
        Z takich pogladow wynikaja niejednokrotnie ciekawe wnioski praktyczne-mojego
        meza na przyklad bardzo przyjemnie zaskoczylo twierdzenie, ze jemu
        podobni(opiekuje sie dzieckiem, ja pracuje) sa utrzymankami.
        Powiedzial ze nigdy nie sadzil ze ktoz go wezmie za gigolo i ogromnie mu sie
        pomysl podobal :-))
        Fajny watek byl, ale niestety nie pamietam tytulu.
        • kociamama Re: Gratulacje 22.08.07, 17:15
          Dzieki Babo za slowa otuchy (choc wiem, ze z twoim swiatopogladem
          sie ten moj nie zgadza).

          Ale wyzanm ci w sekrecie, ze ja tez troszke teoretyzuje;) ie jestem
          az taka hedonistka, na jaka wygladam, bo wszystkie moje poglady, w
          ktorych pisze, co dopuszcam sa odbierane, ze ja tak wlasnie
          postepuje. Ale z pewnoscia nikogo za takie postepowanie nie
          potepiam. Chocby z ta inicjacja - teraz norma to 16 lat, ale moja
          odbyla sie pozniej, i nie w kiblu, jakby sadzili coponiektorzy ,ale
          tak po porstu w lozku, i to z chlopakiem, kotrego wowczas kochalam;)

          PZdr,
          kociamama.
          • baba67 Re: Gratulacje 22.08.07, 22:00
            Chodzily mi po glowie takie podejrzenia :-)
    • michunia Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 13:36
      A moze pies by nie bral od suki, gdyby go tak wychowano?a moze sam
      siebie tez szanowalby, gdyby rodzice mieli odwage wychowac go, a nie
      swiecic dobrym przykladem?
      • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 13:45
        nie podoba mi się myślenie "jak dają, to brać". Nie tak powinno być.
        Najpierw trzeba rozważyć konsekwencje w stos. do siebie i innych.
    • lolinda1 blackzahir 22.08.07, 14:27


      Sytuacja typowo męska, najpiewr uprawia seks z dziewczyną w różnych miejscach i ona jest w tym świetna (wiec musiała się tego nauczyć, może uczy się nadal u kogos;), ale gdy zostaje jego osobista żoną to ona jest świeta i tak naprawdę nie widziała penisa w świetle.

      Często dziewczyny przekonuja do siebie seksem, bo to działa najlepiej, najcześciej.
      intelekt poczucie humoru nie wystarcza
      Ja nie chce robić wycieczek osobistych, ale może Twoje bratanice tez znaja rózne sztuczki i tak teraz są w tak szczesliwych zwiazku.
      Nie lubię takiego zakłamania, teraz to dziewczyna z kibla a jak będzie synowa to swieta.
      Inna sprawa, ze faceci dają się na cały ten seks nabrać.
      • ziuta111 Re: blackzahir 22.08.07, 14:35
        Dziewczyno, cóż to za bełkot?
        Czy ty wiesz o czym w ogóle piszesz?
        Normalne dziewczyny nie łapią chłopaka na seks!
        Nie chcesz robić wycieczek osobistych to czemu je robisz?
        • hepatique Re: blackzahir 22.08.07, 14:38
          > Normalne dziewczyny nie łapią chłopaka na seks!

          Jaki facet da się złapać na seks? Niektórzy dają się złapać na ciążę.

          Jeśli dziewczyna jest mało inteligentna, nie ma własnego zdania,
          własnych poglądów, zainteresowań, znajomych itd. i nie ma o czym z
          nią pogadać, to nawet najlepszy seks nie pomoże.

          Oczywiście mam na myśli rozsądnych facetów decydujących się na
          poważne związki.
        • baba67 Re: blackzahir 22.08.07, 14:46
          My tu nie rozmawiamy o seksie malzenskim czy przedmalzenskim, tylko szybkim i
          rozrywkowym a dojrzalym i zaangazowanym.
          DZiewczyna przekonywujaca seksem ?
          Bosh-jesli to prawda to Bogu chwala, ze ja taka stara jestem !
          W moim srodowisku zbyt chetna panienka byla po prostu skreslana, choc nie
          brakowalo par bzykajacych sie przed slubem a potem szczesliwych malzenstw.
        • lolinda1 Re: blackzahir 22.08.07, 14:52
          Może przesadziłam mam dzis ciezki dzień.
          Łapnie na ciąże to klasyczna sytuacja, a ciaza jest od seksu.
          Znam bardzo bliski przypadek w którym chłopak chodził z dziewczyna kilka lat , taka szczeniacka miłosć ale slubu nie chciał bo jeszcze nie gotowy.
          Poszedł na jakis wieczór kawalerski i spodkał tam jakąs gwiazde, po trzech miesiacach ciąża.
          Był piekny slub a była dziewczyna wpadła w głeboka depresje.
          Dodam,że owa dziewczyna była bardzo znan w akademikach PG a tam nie studiowała
          Droga Ziuto nie wierze,ze nie zdajesz sobie sprawy z takich sytuacji i głupoty facetów,ze daja sie w nie złapać
          Znikam
          • xvqqvx Re: blackzahir 22.08.07, 17:42
            > Poszedł na jakis wieczór kawalerski i spodkał tam jakąs gwiazde,
            po trzech mies
            > iacach ciąża.
            > Był piekny slub
            A kilka lat najpóźniej trafią oboje na lub pokrewne forum z
            problemami typu zdrada, rozwód etc.:-)
    • astra11 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:35
      mam wrażenie że większość nie przeczytała początkowego wpisu autora bo dyskusja
      nieco zbacza chwilami z tematu
      mam na razie małą córkę, która raczej bardziej interesuję się piaskownicą niż
      kolegami ale sama postaram się jej wpoić w przyszłości, żeby nie dziwiła się że
      jakiś tam kolega czy potencjalny chłopak źle ją potraktuje jeśli sama będzie
      pchać się mu "do łóżka" - przysłowiowy "kibel" pojawiający się w trym wątku
      pozostawiam bez komentarza;
      i nie ważne czy jest przysłowiową "dresiarą" z osiedla czy też fajną, mądrą i
      ładną uczennicą czy studentką,
      myślę że autorka listu do WO powinna mieć raczej pretensję do swoich rodziców że
      jej tego nie powiedzieli
      • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:39
        sama postaram się jej wpoić w przyszłości, żeby nie dziwiła się że
        > jakiś tam kolega czy potencjalny chłopak źle ją potraktuje jeśli
        sama będzie
        > pchać się mu "do łóżka"

        zgadzam się w zupełności; po prostu wymagajmy tego samego od obu
        stron.
      • astra11 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:40
        acha jeszcze jedno
        mi tego rodzice nie musieli mówić
        jakoś sama to wiedziałam
        a to że chłopcy i dziewczynki w wieku nastoletnim i nawet później, w momencie
        osiągnięcia "pełnoletności" różnią się znacznie w postrzeganiu świata i pewnych
        jego aspektów to chyba wie każdy i żadna "rewolucja seksualna" nie ma tu znaczenia
        • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 16:03
          astra11 napisała:

          > acha jeszcze jedno
          > mi tego rodzice nie musieli mówić
          > jakoś sama to wiedziałam

          Myślę, że wiedziałaś, bo to ZOBACZYLAS< wychowalas sie wsrod ludzi,
          ktorzy w sposob NIEWERBALNY przekazali Ci wiele madrych rzeczy :)
          • muffin3 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 10:05
            blackzahir - z tego wątku zrobiło się "kółko wzajemnej adoracji
            przechodzonych kobiet". Wielki szacunek dla astra11.
            • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 10:38
              z tego wątku zrobiło się "kółko wzajemnej adoracji
              > przechodzonych kobiet".

              Co masz na myśli?
    • xvqqvx Moje refleksje. 23.08.07, 10:54
      Wczoraj jeszcze raz przeczytałem cały wątek i nasunęła mi się myśl, że dyskusja zboczyła na temat seksu etc. i pominęła sedno sprawy.

      W gruncie rzeczy bowiem autorowi wątku (który popełnił błąd, bo skupił się niepotrzebnie na seksie) chodzi o to, że zmieniło się in minus podejście nastolatek do pewnych spraw, a przede wszystkich do dwóch rzeczy:
      - główną miarą wartości dziewczyny jest posiadanie chłopaka i to staje się jej celem życiowym,
      - dziewczyna, żeby zdobyć i utrzymać chłopaka jest gotowa na tak wiele, że daje sobą pomiatać i to jest "nieszanowanie siebie" (a nie żaden seks).

      Gdy ja 20 lat temu szedłem do liceum i kończyłem je 4 lata później, to spośród dziewczyn w klasie zdecydowana większość była przez ten czas "bezchłopakowa" i jakoś nikt nie robił z tego powodu "Aj! Waj!", a dziś? Nastolatka niemająca chłopaka to coś wręcz patrologicznego dla otoczenia. Oczywiście liceum moje to szkoła zajmująca od lat w rankingach miejsce w 1. dziesiątce, a olimpijczycy stanowili spory odsetek, a także nie neguję, że różnie bywało (np. podczas wyjazdu o mało w takim ośrodku wczasowym nie wysadzilismy pieca CO saletrą :-) ), ale nawet uwzględniając poprawkę na to, to i tak widać, że obecnie jest o wiele większy nacisk na posiadanie chłopaka przez dziewczynę.
      Zresztą wystarczy spojrzeć na prasę dla nastolatek - niedawno na starym strychu u dalszej rodziny szukałem starych książek z mej dziedziny; przy okazji znalazłem trochę roczników "Filipinki" z tamtych lat i z nudów trochę przejrzałem - owszem teksty niektóre naiwne i dzisiaj dziwne, ale dotyczące różnych spraw. Z ciekawości przejrzałem współczesne numery tego czasopisma (obsługa np. w Empiku patrzyła się na mnie cokolwiek dziwnie. :-)) i... Conajmniej 66%-75% numeru zajmuje się sprawą "Jak zdobyć i utrzymać chłopaka?", a ponoć i dziś jest to czasopismo "z wyższej półki". :-)

      A odnośnie "szanowania się".
      W tamtej klasie była para, która do dziś jest małżeństwem (ponoć udanym :-)) i pamiętam do dziś jedno zdarzenie - chłopak chciał kiedyś, żeby dziewczyna nosiła mu teczkę do klasy, bo miał jakieś sprawy na boisku. Zrobiła mu ona awanturę, że nie jest jego służącą i nie pozwoli się tak traktować. Więcej nic takiego się nie powtórzyło. A niedawno widziałem wielce wymowną scenę w parku. Do takiej zwykłej dziewczyny (nie żadnej dresiaro-tipsiary) stojącej z koleżanką podszedł chłopak z plecaczkiem (też żaden dres); dał jej go, ona ten plecaczek założyła (swój schowała do otrzymanego od chłopaka); chłopak stanął z jej prawego boku, "objął" ją lewą ręką (tzn. chwycił dłonią za szyję), prawą włożył do kieszeni i sobie poszli, z tym że wcześniej ta dziewczyna spojrzała na tę koleżankę z taką pogardą, że... W końcu ona "miała" chłopaka (co z tego, że tak naprawdę była jego Szerpką tragarką :-)) i przez to o całe Himalaje jest "lepsza" od "bezchłopakowej" koleżanki.
      A teraz pytanie (retoryczne) - która z tych dziewczyn się "szanowała"? Ta sprzed lat, czy ta z parku?:-)

      A jaka konkluzja? Ano taka, że po pierwsze nastolatki też muszą wiedzieć, że posiadanie lub nie chłopaka wcale nie jest jedyną (ani nawet najważniejszą) miarą ich wartości, a po drugie jak chłopak będzie chciał odejść to i tak to zrobi, choćby nie wiadomo jak dziewczyna dawała mu sobą pomiatać (przypominam, że nie chodzi mi o seks), tyle tylko, że jak nie pozwoli mu na to, to przynajmniej zachowa godność i nie będzie musiała wyżalać się w liście do "Wysokich Obcasów".
      • jerzyk444 Re: Moje refleksje. 23.08.07, 11:28
        Zgadzam się. Mam córkę 3 letnią i zastanawiam jak to będzie kiedyś.
        Fakt, że teraz dla dziewczyny najważniejsze to mieć chłopaka, a dla
        chłopaka dużo damsko-męskich przygód. Dziewczyna musi mieć "faceta",
        wszędzie się z nim pokazywać itd. I robić dla niego bardzo dużo -
        łącznie z seksem. Jeśli nie ma faceta to jest do kitu. Z drugiej
        strony chłopcy/mężczyźni patrzą na wzorce z reklam, i tak jak
        zmieniając komórki, zmieniają i dziewczyny - więc to nie wina
        dziewczyn ale tego, co widzą i jak wobec nich zachowują się chłopcy.

        Piszecie o seksie, ale zapominacie o zasadniczych sprawach. Zawsze
        tak było - i pewnie to się nie zmieni - że rozkosz (czyli potrzeba
        seksu) przychodzi dla kobiet z wiekiem. 18 latka to się
        trochę "pogimnastykuje", a 30-latka potrafi dopiero czerpać z tego
        przyjemność. Orgazmy kobiet są również nieporównywalne.
        • rikol Re: Moje refleksje. 23.08.07, 11:55
          Skad ty wiesz, co kobieta czuje podczas orgazmu, jak jestes facetem? Kolejny
          wszechwiedzacy.
          • jerzyk444 Re: Moje refleksje. 23.08.07, 16:50
            Wiesz... bo to jest tak, że ja zawsze lubiłem i teraz też lubię
            rozmawiać z kobietami.
      • kociamama Re: Moje refleksje. 23.08.07, 12:04
        Piszesz o rzekomej zmianie priorytetow, ze teraz dla dziewczyny
        najistotniejsza sprawa jest chlopak i o tym, ze dziewczyny sie
        teraz "nie szanuja", aby go utrzymac.

        Ale czy naprawde przeszlosc roznila sie tak bardzo od
        terazniejszosci?

        Po pierwsze, ludzie z sentymentu maja tendencje do opowiadania jak
        to bylo "za moich czasow", kiedy to wszystko bylo lepsze.

        Po drugie, kiedys byl jeszcze wiekszy nacisk spoleczny na
        wychodzenie za maz niz teraz, tyle, ze jako kobiety byly
        mniej "wyzwolone", zazwyczaj wychodzily za maz za pierwszego, kotry
        sie trafil. W pokoleniu starszym ilosc par malzenskich, kotre
        poznaly sie w liceum byla znacznie wieksza. Niekoniecznie sa to
        malznestwa szczesliwe. nam troche takich par z pokolenia moich
        rodzicow, wiele z nich trwa w nieszczewliwych zwiazakch, a wiele
        skonczylo sie rozwodem po jakis 20-stu latach.

        Takie pary nie dziwia, bo kiedys ludzie pobierali sie wczesniej, a
        i studia wyzsze nie byly norma, wiec jakby bylo mniej mozliwosci na
        poznanie meza - stad tyle zwiazkow malzenskich par, ktore poznaly
        sie za czasow licealnych.

        Teraz jest o wiele mniejsza presja spoleczna na kobiete, zeby miala
        faceta. Kiedys samotne matki byly czesto wyklete przez rodziny i
        uznawane za patologie, a teraz jest ich tak duzo, ze jets to norma i
        nie sa juz napietnowanie przez spoleczenstwo. teraz juz akceptuje
        sie to, ze kobiety mieszkaja same, co w czasach PRL bylo nie do
        pomyslenia, kiedy to kobieta byla przekazywana spod skryzdelek
        tatusia pod skryzdelka meza i raczej ine miala doswiadczenia w
        mieszkaniu samodzielnym, co z reszta bylo uwarunkowane zarowno
        sytuacja mieszkaniowa, jak i norma obyczajowa.

        Co do chlopakow dziewczyn nastoletnich - prawda, ze teraz jeest
        wieksze rozluzenieni obyczajowe niz za siermieznej komuny, kiedy to
        puszczali radzieckie filmy propagujace czystosc w sferze seksualnej.
        Temat seksu stanowil wieksze tabu niz teraz, bo nie bylo takiego
        doestpeu do tej tematyki, i cale szczescie, ze teraz jest wiecej
        informacji na ten temat.

        Co do "szanowania sie". Jednak mimo wszystko ja tam wole zycie,
        jakie jako kobieta moge sobie wiesc teraz niz kiedys. Co z tego, ze
        chlopak w okresie zalotow nosil za dziewczyna przyslowiowa teczke,
        jak potem, kiedy juz zawrali zwiazek malzenski ona nosila wszystkie
        zakupy i wykonywala wszystkie czynnosci domowe (bo tak statystycznie
        bylo, i porsze nie pisac, o przypadkach jednostkowych, ze czyjas tam
        babcia nie robila nic, bo wszytsko robil dziadek). prosze
        obioektywnie spojrzec na starsze pokolenie, w ktorcyh wciaz kobieta
        robi w domu wszystko, a jesli miala kareire zawodowa oznaczalo to 2
        etaty.

        Podsumowujac, moze i laska czasem poniesie plecak za swojego typa,
        ale on jej obiad w domu ugotuje i zorbi zakupy. Dla mnie to jest i
        istotniejszy wyraz szacunku niz demonstracyjne noszenie torby w
        czasie zalotow.

        Pzdr,
        Kociamama.

        • xvqqvx Re: Moje refleksje. 23.08.07, 14:52
          Widzę, że nie w pełni zrozumiałaś moje intencji, ale po części to i moja wina, że może nie napisałem był drukowanymi i dużymi literami, a zatem ad rem.

          Nie twierdzę, że dawne komunistyczne czasy były lepsze, ponieważ sporo miały wad. Wszelako nie istnieje coś takiego, jak postęp i regres we wszystkim. Pisze się często iż Średniowiecze stanowiło regres w stosunku do Starożytności - wszelako w zakresie techniki Średniowiecze stanowiło postęp, bo w Starożytności technika stanowiła bardziej rozrywkę (np. automaty Hierona), a pracę załatwiali niewolnicy, których brakło wŚredniowieczu, więc trzeba było wynaleźć to i owo.
          Tak samo tutaj - obecnie u nastolatek priorytem jest znalezienie i posiadanie chłopaka, akurat dla mnie jest to regres w stosunku do tamtych czasów.

          Owszem - był nacisk na małżeństwa, ale to że on był zły nie oznacza, że nacisk nastolatek na posiadanie chłopaka jest dobry.

          Tamta para (licealna) stanowiła tylko przykład tego, że dziewczyna się "szanowała" i nie dawała chłopakowi poniżać siebie.:-)

          Presja społeczna, o której piszesz dotyczy być może dorosłych kobiet, ale akurat u nastolatek jest na odwrót akurat:-). I o ile 20 lat temu "bezchłopakowa" licealistka była czymś normalnym to teraz otoczenie patrzy na nią z góry i wręcz z pogardą. A i coraz bardziej dotyczy to gimnazjalistek.

          A noszenie plecaka stanowiło tylko przykład tego tego, że taka nastolatka dla zdobycia i utrzymania chłopaka jest gotowa zrobić bardzo dużo i wręcz dać sobą pomiatać.
          I jeśli jej to pasuje, to jest OK, ale przeważnie potem ona żali się na egoizm chłopaka, który ją i tak rzucił.
          • dziewczyna23 Re: Moje refleksje. 23.08.07, 15:04
            >ktos na kogos patrzy z pogarda bo nie ma chlopaka?!!!
            co to w ogole jest?moze by tak zaczac akceptowac prawo ludzi to
            bycia samemu!moze ktos sie zle czuje w zwiazku?bo akurat teraz nie
            chce sie angazowac?
            >to ze dziewczyna poswieca sie dla chlopaka jest zrodlem jego
            egoizmu?!
            moze zacznijmy doceniac to co inni dla nas robia i nie traktujmy
            tego jako drogi do tego,by uroslo nam wlasne ego!jestesmy istotami
            stworzonymi do zycia w grupie,wiec nie traktujmy uczynkow innych na
            nasza rzecz jako poswiecania i nie pozwalajamy by fakt,ze ktos cos
            dla nas robi stwarzal nam poczucie wyjatkowosci i wytlumaczenia dla
            faktu,ze moge innych miec za nic!!
            • xvqqvx Re: Moje refleksje. 23.08.07, 15:14
              > >ktos na kogos patrzy z pogarda bo nie ma chlopaka?!!!
              > co to w ogole jest?moze by tak zaczac akceptowac prawo ludzi to
              > bycia samemu!moze ktos sie zle czuje w zwiazku?bo akurat teraz nie
              > chce sie angazowac?
              Właśnie o to mi chodzi, że tak być powinno.
              Ale zajrzyj do pierwszego z brzegu liceum - jak takie 18-latki patrzą i mówią o "bezchłopakowej" koleżance.:-(

              > >to ze dziewczyna poswieca sie dla chlopaka jest zrodlem jego
              > egoizmu?!
              Ano jest, bo żeby docenić poświęcenie etc. trzeba patrzeć na to z właściwej perspektywy.
              Czym innym jest prawdziwe poświęcenie związane z możliwością wyboru, a czym innym "poświęcenie" wynikające z obawy, że "jak nie zrobię tego czy tamtego, to on mnie rzuci i będę bezchłopakową pariaską".
              Bo w takiej sytuacji i tak taka osoba zostanie rzucana, tylko będzie jej gorzej potem.
          • kociamama Re: Moje refleksje. 24.08.07, 02:27
            Nie da sie oddzielic presji splecznej dotyczacej posiadania meza
            przez kobiete od wychowania nastolatek. To jak sie wychowuje
            nastolatkie i te wartosci, kotre im sie wpaja stanowia ciaglosc. To
            nie jest tak, ze wychowujemy dzeci w oderwaniu od rol plciowych, i
            nagle w wieku lat okolo powiedzmy teraz 23-ch zaczynamy powoli
            przedstawiac uroki malzenstwa. Wrecz przeciwnie, cale wychowanie
            odbywa sioe pod katem rol plciowyych.

            jak juz pisalam gdzie indziej, inny nacisk kladzie sie na inne
            wartosci wsord chlopcow i dziewczynek. Np. u chlopcow wspiera sie
            bardziej indywidualizm, niezaleznosc i sile, pscyhiczna jak i
            fizyczna, podczas gdy u dziewczat ceni sie takie cechy jak
            pomocnosc, oddanie, wrazliwosc. Moze sie nawiazac debata na ile te
            cechy sa wrodzone, a na ile wynikiem wychowania, moze pol na pol,
            ale niewatpliwie wychowanie odgrywa istotna role.

            Skoro uczymy kobiete, ze ma sobie znalezc meza, a przy tym wspierac
            go, raczej niz byc niezaleznym bytem, bo tu moze pasc oskarzenie o
            egopizm, nic dziwnego, ze wiele kobiet decyduje sie spelniac
            oczekiwania swoich partnerow, tez w sferze seksu, by go nie stracic.

            Ja wrecz przeciwnie, uwazam, ze kiedys mialo to miejsce jeszcze w
            wiekszym stopniu, tyle, ze skes stanowil tabu i wiekszy byl ped ku
            malznestwom, jak i wieksze napietnowanie seksu przedlsubnego. Ale
            zony dogadzajace mezom w kazdej dziedzinie, podajace obiadek pod
            nos, "oddajace" sie mu kiedy ma ochote i jeszcze tolerujace zdrady
            byly czestsze w przeszlosci, kiedy to rozwody milay wydzwiek
            negatywny i oznaczaly ostracyzm spoleczny.

            Co do przykladu z szanowaniem sie licealistki - chybiony;) Nie ma
            zanczenia kto niesie plecak, ktory nie jest ciezki ostentacyjnie,
            przy ludziach, ale to swiadczy o szacunku jak sie ukladaja pary
            wzajemne relacje na codzien, nawet kiedy nikt nie patrzy.

            PZdr,
            Kociamama.
            • xvqqvx Re: Moje refleksje. 24.08.07, 11:06
              Co do wychowania się zgadzam.:-)
              I oczywiście zakładam, że jak w dalszej rodzinie masz taką 16-18-letnią kuzynkę (nieznaną Ci bliżej), to na spotkaniu rodzinnym jako pierwszego (i często jedynego) pytania nie zadajesz jej, czy ma chłopaka i czy on jest fajny. :-)

              A owa licealistka z plecaczkami - mea culpa, że nie napisałem, że ów chłopak podał jej plecak gestem stanowiącym marne nasladownictwo gestu, przy pomocy którego hrabia podawał swój cylinder wiernemu Janowi. :-)
              A zresztą nawet gdyby było tak, jak piszesz, czyli ładnie i cacy, to i tak nie upoważnia to tej dziewczyny do patrzenia z pogardą na "bezchłopakową" koleżankę.
              • kociamama Re: Moje refleksje. 24.08.07, 13:15
                16-sto, 18-sto letniej kuzynki w rodzinie wprawdzie nie mam, bo moi
                kuzyni sa duza starsi, ale ich dzieci zbyt male by isc do szkoly.

                Ale, generalnie w zyciu prywatnym, nie zadaje ludziom takich pytan,
                i nie zadaje takich pytan mlodziezy, z ktora mam kontakt, z racji
                pracy.

                Po pierwsze, sama pamietam, jak kiedy mialam te 16 lat strasznie
                denrwowaly mnie pytania o moich ewnetulanych chlopakow z roznych
                wzgledow, albo akurat go nie mialam, co bylo, jak piszesz powodem do
                wstydu, ze czyjej tam cioci idealana corka i jej wymarzony chlopak
                robia to i tamto, albo bylam zbyt wstydliwa, aby rozmawiac z ludzmi
                ode mnie iles tam lat starszymi o "tych" sprawach. i nie chodzilo tu
                juz nawet i seks, ale o sfere emcjonalna. nie chcialam moich uczuc
                obnazac przed jakimis ciotkami czy znajmomymi rodzicow, kotrzy
                zadajac takie pytanie nie zdaja sobie sprawy, co przzezywa czesto
                nastolatek, jak sie takie pytania zadaje (zazenowanie) i do czego
                tego typu pytania sie przyczyniaja - podswiadome dazenie do zdobycia
                chlopaka, chocby nie wiem co, skoro to uznaje sie za norme spoleczna.

                Co do drugiego paragrafu, i pogardy we wzroku laski z chlopakiem w
                stosunku do "bezchlopakowej", to nie analizowalabym jednak wzroku,
                bo czesto takie spostrzezenia sa zbyt daleko posuniete.

                PZdr,
                Kociamama.
                • xvqqvx Re: Moje refleksje. 24.08.07, 13:48
                  Co do tego, co napisałaś o "głupich pytaniach" do nastolatek, to zgadzam się z Tobą w 100%.:-)

                  Co do zachowań lasek "chłopakowych" w stosunku do "bezchłopakowych" koleżanek - nie tylko spojrzenia, ale czasem, jak słyszę, co w autobusie/tramwaju takie nastolaty (i to nie żadne "dresiaro-tipsiary", ale przeciętne dziewczyny) wygadują o "bezchłopakowych" koleżankach, to... hadko słuchać.

                  Pozdrawiam
                  "Literki"
            • xvqqvx Re: Moje refleksje. 24.08.07, 11:13
              Co do wychowania się zgadzam. :-)
              I oczywiście zakładam, że jeśli w rodzinie masz taką 16-18-letnią kuzynkę (nieznaną Ci bliżej) to na spotkaniu rodzinnym jako pierwszego (i często jedynego) pytania nie zadajesz jej, czy ma chłopaka i czy on jest fajny. :-)

              A licealistka z plecaczkiem - mea culpa, że nie powiedziałem, jak on jej podał ten plecak - marne nasladownictwo gestu, przy pomocy którego Hrabia podaje swój cylinder wiernemu Janowi. :-)
              A zresztą nawet, gdyby było tak, jak piszesz, czyli ładnie i cacy, to i tak nic nie upoważnia takiej dziewczyny do pogardliwego patrzenia na "bezchłopakową" koleżankę.:-)
    • polly-jean Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 10:56
      Ciekawe, że starsze pokolenie, podobnie jak matka cytowana w Wysokich Obcasach,
      tak i ten ojciec, pisze o tym, że dziewczyny mają się szanować. Czyli proponuje
      im ograniczenie się. Przypomnę, że w niektórych kulturach, np; w islamie, na
      bazie podobnego myślenia kobiety opakowanow chusty, Tez się szanują i nie
      prowokują.
      • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:09
        polly-jean napisała:

        > Ciekawe, że starsze pokolenie, podobnie jak matka cytowana w
        Wysokich Obcasach,
        > tak i ten ojciec, pisze o tym, że dziewczyny mają się szanować.
        Czyli proponuje
        > im ograniczenie się.

        Oj, jak ja lubie, jak ktoś śię wypowiada na temat, na który nie ma
        żadnego pojęcia. Po pierwsze pokaz, gdzie masz wypowiedz matki w
        liscie do WO? Albo czy ja się każe jak w Islamie salaniac hustami?
        Nie midzisz rożnicy miedzy NIESZANOWANIEM sie a OGRANICZANIEM??????

        Przypomnę, że w niektórych kulturach, np; w islamie, na
        > bazie podobnego myślenia kobiety opakowanow chusty, Tez się
        szanują i nie
        > prowokują.

        Nie, ja nie jestem az tak stary, by zakazywac seksu wsrod mlodziezy
        i nie jestem moherowy, zeby krzyczec: nie robcie tego przed
        slubem!!!
        Gdymys - droga polly-jean - UWAZNIE przeczytala moj poczatkowy wpis,
        to bys tam stwierdzila, ze ja tylk nawoluje:
        - Dziewczyno, szanuj sie, nie daj sie zaciagnac do lozka na KAZDE
        skinienie chlopaka albo sama go nie prowokuj OD RAZU, a jesli juz to
        robisz,to z laski swojej nie miej pretensi do rodzicow, ze wychowali
        egoiste i ze cie nie szanuje.

        Bo trudno miec pretensje ze ludzie (plci obojga i wieku obojetnego)
        nie szanuja czegos co latwo i bez wysilku przyszlo.
        • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:15
          > - Dziewczyno, szanuj sie, nie daj sie zaciagnac do lozka na KAZDE
          > skinienie chlopaka albo sama go nie prowokuj OD RAZU

          Dlaczego cały czas wg Ciebie szanować sie = nie dać sie zaciągnąć do
          łóżka? Brak innych aspektów?

          jesli juz to
          > robisz,to z laski swojej nie miej pretensi do rodzicow, ze
          wychowali
          > egoiste i ze cie nie szanuje.
          Każdy ma własny rozum; nie rób prosze z meżczyzn zwierząt
          napedzanych popedem. Swoją drogą ciekawa jestem, jak oni sie w
          takiej roli czują-jakby myśleli wyłącznie o seksie
      • astra11 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:15
        do polly-jean:
        a co do tego wątku ma islam
        chyba jednak mało wiesz o islamie więc zasada jest taka "nie mówimy o rzeczach o
        których nie mamy pojęcia"
        a teraz jedno zdanie podsumowania tego przeciągającego się tematu:
        nie szanujesz siebie sam = nie szanują cię inni
        i to zawsze sprawdza się w każdym aspekcie naszego życia
        i działa to w obie strony
        proste prawda :)))
    • rikol Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:29
      Niestety, wcale nie szanujesz kobiet ani dziewczyn. Tzn. dzielisz je na 'latwe'
      i 'niedostepne'. Te latwe to wedlug ciebie szmaty, a te niedostepne (dziewice do
      slubu rzecz jasna) godne szacunku. A czy twoj syn przypadkiem to nie jest latwy?
      Nie jest meska 'blachara'? Jak zaczniesz szanowac prawo kobiet do wyboru, gdzie,
      z kim, kiedy i jak uprawiac seks, wtedy to przejmie tez twoj syn. Od 15 roku
      zycia 'mial kilka dziewczyn', a potem piszesz, ze niektore 'za punkt honoru
      uwazaja utrate dziewictwa w gimnazjum'? Czy jak twoj syn mial 15 lat, to nie byl
      aby w gimnazjum? To sa dwie strony tej samej monety, tylko ze meska czesc jakos
      jest lepiej przez ciebie traktowana.
      A szacunek do siebie nie polega na wstrzemiezliwosci seksualnej, tylko na
      odpowiedzialnym zachowaniu (prezerwatywa) i egzekwowaniu szacunku od mezczyzn -
      tzn. sypia sie z tymi, z ktorymi sie chce, a nie sypia sie z tymi, ktorzy sie
      nie podobaja.
      • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:43
        Uwielbiam takie wpisy, gdzie bez wglebienia sie w temat i
        ZROZUMIENIA go feruje sie wyroki na zasadzie przyp...

        :))))


        rikol napisała:

        > Niestety, wcale nie szanujesz kobiet ani dziewczyn. Tzn. dzielisz
        je na 'latwe'
        > i 'niedostepne'. Te latwe to wedlug ciebie szmaty, a te
        niedostepne (dziewice d
        > o
        > slubu rzecz jasna) godne szacunku.

        Sluchaj - przejdzmy do FAKTOW:
        Zacytuj choc JEDNO zdanie, gdzie nawoluje do wstrzemiezliwosci albo
        do seksu poslubnego. Za to ja moge przekleic wiele moich jasnych i
        wyraznych osodow o seksie mlodych.


        A czy twoj syn przypadkiem to nie jest latwy
        > ?
        > Nie jest meska 'blachara'?

        Nie wiem, czy uprawial seks. Nie chce o tym mowc, a ja nie bede go
        torturowal. Ale na pewno nie sadze, zeby uprawial seks w gimnazjum.
        a) nie jest napalonym jurnym ogierm, ktory mysli tylko o jednym
        b) znalem 2 dziewczyny i wyladaly na wyjatkowo rosadne
        c) w gimnazjum raczej (!) ne mial kiedy i gdzie tego robic

        a co NAJWAZNIEJSZE, nie o moim synuu jest wpis, wiec nie rozumiem,
        po co te chwyty ponizej pasa.


        > A szacunek do siebie nie polega na wstrzemiezliwosci seksualnej,
        tylko na
        > odpowiedzialnym zachowaniu (prezerwatywa) i egzekwowaniu szacunku
        od mezczyzn -
        > tzn. sypia sie z tymi, z ktorymi sie chce, a nie sypia sie z tymi,
        ktorzy sie
        > nie podobaja.

        Dokladnie TAK. A nie na podkladaniu sie OD RAZU i w KAZDEJ CHWILI. I
        o tym - gdyby uwaznie poczytac cala ta dyskusje - jest mowa.
        A nie o mnie, czy o synu.

        I jeszcze jedno.
        Kobiety/dziewczyny szanuje.
        Ale "latwych/szybkich", ktore jeszcze maja czelnosc (!) oskarzac
        rodzicow chlopaka, ze jej nie szanuje - ja nie szanuje.
        • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:57
          > b) znalem 2 dziewczyny i wyladaly na wyjatkowo rosadne

          wcześniej pisałeś, że właśnie to Cie dziwi - że owe "rozsądne"
          dziewczyny, które słuchają U2, czytają Prousta itepe włażą bez
          opamietania do łóżek chłopakom. Mam nadzieje, że dla dziewczyn
          swojego syna nie robisz wyjątków.
    • rikol Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:30
      Jak suka nie da to pies nie wezmie? No wlasnie, to jest o psach i sukach. U
      ludzi jest mozliwy gwalt. Nie wiem, czy wiesz, ze 2/3 kobiet doznalo przemocy od
      swojego partnera.
      • astra11 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:39
        "gwałt", "dziewice", "szmaty", "islam" - ludzie czy wy czasami nie przesadzacie
        ze skrajności w skrajność najgorsze co może być;
        a gdzie autor wątku powiedział że jego syn się "szanuje" sypiając czy źle
        traktując te dziewczęta?
        tylko że jego syn raczej nie ma pretensji do rodziców dziewczyny, która z tego
        samego powodu źle go potraktuje
      • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:49
        rikol napisała:
        Nie wiem, czy wiesz, ze 2/3 kobiet doznalo przemocy o
        > d
        > swojego partnera.

        Nie, nie wiem.
        Oficjalne statystyki o tym nie mowia.
        A tak w ogole to w jakich KREGACH trzeba sie obracac, zeby 2/3
        kobiet doznawalo przemocy? Bo w tych, ktorych ja sie obracam, zadna.
        Gdyby choc RAZ doznala, na pewno nie byla by juz z takim prostakiem.
        Bo raczej obracam sie w srodowisku kobiet, ktore sie SZANUJA ;)


        PS: Jak sie kobiet nie bije, to im wątroba gnije - tak naprawde
        uwazasz?
        ;P
        • rikol Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:59
          2/3 bitych kobiet to sa badania Swiatowej Organizacji Zdrowia, w krajach
          rozwinietych. Z Polski statystyk nie znam, ale w Wielkiej Brytanii tak jest na
          przyklad. Czy uwazasz, ze to kraj trzeciego swiata? Wedlug tego samego raportu
          polowa morderstw na kobietach jest dokonywana przez ich partnerow, obecnych lub
          bylych. To rzuca troche inne swiatlo na 'szanowanie sie', prawda?
          • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:12
            rikol napisała:

            > 2/3 bitych kobiet to sa badania Swiatowej Organizacji Zdrowia, w
            krajach
            > rozwinietych. Z Polski statystyk nie znam, ale w Wielkiej Brytanii
            tak jest na
            > przyklad. Czy uwazasz, ze to kraj trzeciego swiata? Wedlug tego
            samego raportu
            > polowa morderstw na kobietach jest dokonywana przez ich partnerow,
            obecnych lub
            > bylych. To rzuca troche inne swiatlo na 'szanowanie sie', prawda?


            Statystycznie, to jak mój sąsiad bije żonę 2 x w tygodniu, to w
            mojej kamienicy żony są bite raz w tygodniu. :)

            Sorry, nie przekonuje mnie to. W moich kręgach źedne nie sa bite. Za
            to mam jedna zabita :( Kolezanka ze szkoly z dziecinstwa zaszalala z
            gosciem (nie wiem, czy to wazne, ale narodowosci Romskiej). Jak z
            nim zerwala, z zazdrosci ja pchnal nozem. Skutecznie :( Nie zyje,
            gosc siedzi do dzis w wiezieniu.
            :(

            Naprawde, nie znam BITYCH zon, kochanek, dziewczyn. Te, ktore znam
            sie SZANUJA i juz po PIERWSZYM razie by odeszly.
            Nie cierpią na tzw. syndrom zony alkocholika: "może pić, może bić,
            ale ma byc".
            • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:27
              a przemoc psychiczna? jeśli kobieta na to pozwala, to znaczy, że sie
              nie szanuje?
              Jak okreslić moment, w którym należy odejść?

              Jeśli kobiety, które są bite, a nie odchodzą, uważasz za
              nieszanujące sie, to jak określasz ich meżów/partnerów? A może wg.
              Ciebie to one pozwoliły im na za dużo....?
              • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:38
                hepatique napisała:

                > a przemoc psychiczna? jeśli kobieta na to pozwala, to znaczy, że
                sie
                > nie szanuje?
                > Jak okreslić moment, w którym należy odejść?

                To zalezy od indywidualnego poczucia godnosci, szacunku do samego
                siebie, madrosci zyciowej (w odroznieniu od inteligencji) itd.

                > Jeśli kobiety, które są bite, a nie odchodzą, uważasz za
                > nieszanujące sie, to jak określasz ich meżów/partnerów?

                Krotko:
                Skur...

                > A może wg.
                > Ciebie to one pozwoliły im na za dużo....?

                Tak.
                W pewnej czesci bicie jest wynikiem tego, ze pozwolily swoim
                parnerom na zbyt wiele.
                Jak sie zastanowicz, przyznasz mi racje.
                Zadna babka nie zwiazala by sie z facetem, ktory na pierwszej randce
                by jej przylozyl (no chyba, ze stworzyli pare sado-maso;).
                To ze ja kiedys uderzyl, jest wynikiem tego, ze pozwalala mu na
                coraz wiecej. Nie szanowala sie.
                Potem - widzac ze ona mu na to pozwala, bo nie reaguje wystarczajaco
                MOCNO i SKUTECZNIE - zaczyna ja bjac, kiedy mu sie podoba.
                Zasada spirali.
                Gdyby sie szanowala od pierwszego sygnalu HAMSTWA z jego strony, nie
                doszlo by do bicia.



                Nie wiem, co by bylo, gdybym uderzyl swoja zone.
                Ale wiem jedno. Od tego momentu mieszkalbym sam. Bez niej i bez
                dzieci.
                I OSOBISCIE wcale bym sie nie zdziwil.
                A wierz mi, nie jestem pantoflarzem.
                • dziewczyna23 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:46
                  oj autor tego listu chyba w ogole nie ma pojecia o czym tu mowa.po
                  piewrsze bardzo rzadko sie zdarza,zeby ktos uderzyl kobiete na
                  pierwszej randce,to wychodzi dopiero pozniej,po drugie patologie,w
                  ktore dziecko czy mala kobieta wkrecone sa w dziecinstwie tak
                  wplywaja na jej psychike,ze woli byc z kims kto ja bije,a nie byc
                  sama!to jest jednak choroba,ale nie wszyscy maja jasne wytyczone
                  granice i stad biora sie takie sytuacje!polecam Panu przeczytac
                  kilka ksiazek na ten temat,bo widze,ze PAn jest wychowany w
                  normalnej zdrowej rodzinie i nie ma Pan zaburzen z poczuciem wlasnej
                  wartosci i swoja osobowoscia,pomimo,ze ludzie rozumuja racjonalnie i
                  wiedza ze nie powinni byc zwiazku,kiedy ktos stosuje przemoc to
                  odejscie od takiej osoby jest dla nich niemozliwe..poza tym jezeli
                  ktos w dziecinstwie doswiadczyl przemocy fizycznej,emocjonalnej itp
                  to wp rzyszlosci podswiadomie dazy do stworzenia takich zwiazkow,bo
                  taki schemat wyniosl z domu i chocby nawet chcial zyc inaczej to nie
                  potrafi,to wymaga terapii i pracy nad soba!
                • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:46
                  > Jak sie zastanowicz, przyznasz mi racje.
                  Nikt nigdy mi nie wmówi, że kobieta ponosi wine za to, że jej
                  partner ją bije. Nie przyznam Ci racji, przykro mi.

                  > Zadna babka nie zwiazala by sie z facetem, ktory na pierwszej
                  randce
                  > by jej przylozyl
                  Kto tu mówi o pierwszej randce?? Czasami tak sie dzieje po kiklu,
                  kilkunastu latach związku, kiedy wydaje Ci sie, że doskonale znasz
                  drugą osobe, mocno ją kochasz i nie wiesz, jak mógłbyś bez niej żyć.

                  A to, że jakiś debil bije swoją kobiete świadczy o jego braku
                  szacunku do niej. I wcale nie dlatego, że ona sama siebie nie
                  szanuje.
                  • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:07
                    hepatique napisała:
                    > Nikt nigdy mi nie wmówi, że kobieta ponosi wine za to, że jej
                    > partner ją bije. Nie przyznam Ci racji, przykro mi.

                    Bo nie zrozumialas, pewnie zle wytlumaczylem.

                    Sprobuje jeszcze raz;

                    Zadna koieta nie pozwolila by sobie na znajomosc z facetem, ktory by
                    ja bil, logiczne, prawda?

                    Ale w facecie siedzi ta agresja gdzies w srodku, czai sie.

                    No i znajomosc sie toczy.

                    On, na poczatku uprzejmy, krzeczny, kulturalny, zaczyna wypuszczac
                    pierwsze oznaki swojego prawdziwego harakteru:
                    pierwsze przeklenstwa - nie reaguje, albo obraca to w zart, pierwsze
                    objawy nieszanowania (przykładowo (podkreslam przykladowo!)
                    lekcewarzeie, np. ona chce isc do domu z imprezy bo sie zle czuje, a
                    no nie i ona mu pozwala zostac, choc sama cierpi), przestaje kupowac
                    kwiaty itd.

                    On widzi, ze kobieta juz "wsiakla", wiec pozwala sobie juz na
                    wiecej: pierwsze wyzwiska w jej strone, pierwsze objawy nie liczenia
                    sie z jej zdaniem, pelna dominacja w zwiazku.
                    Ona - ne reaguje, albo reaguje slabo.

                    On obrasta w prka. Pierwszy cios, pierwsze wywwanie od najgorszych
                    itd.
                    Ona protestuje, moze nawet opuszcza dom, ale - w najlepszym razie -
                    daje sie ublagac i zwiesc obietnicom.

                    On ma juz pewnosc - moze sobie pozwolic na wszystko. Robi co chce.
                    Ona TYLKO cierpi.

                    I podkreslam raz jeszcze - to wina faceta. Tylko.
                    Ale czy kobieta nie popelnila jakiegos BLEDU???

                    PS: i nie mowcie mi, ze dla dobra dzieci, ze nie miala by gdzie isc,
                    ze nie ma z czego zyc itd. To WYGODNE WYKRETY.
                    Sam znam (slyszalem nawet od ich samych, a jednej babce z dzieckiem
                    pomagalem) jak odeszla z dzieckiem bez mieszkania, pracy itd.
                    Skreslila go.
                    Wziela sie w garsc, znalazla prace.
                    Dzis (minelo pare lat) ma swietna prace, awansuje, we wrzesniu
                    wprowadza sie do wlasnego mieszkania.
                    I co - czy to nie swietny przyklad kobiety, ktora sie szanuje??????


                    > Kto tu mówi o pierwszej randce?? Czasami tak sie dzieje po kiklu,
                    > kilkunastu latach związku, kiedy wydaje Ci sie, że doskonale znasz
                    > drugą osobe, mocno ją kochasz i nie wiesz, jak mógłbyś bez niej
                    żyć.

                    No wiem, przeciez. I wiem z czego to wynika. Z "odpuszania" sobie, z
                    myslenia w typie "moze samo mu przejdzie".
                    Blad.


                    > A to, że jakiś debil bije swoją kobiete świadczy o jego braku
                    > szacunku do niej.

                    Zgadzam sie, podpisuje sie obiema rekami!!!!!!!!
                    Tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, !!!!!!!!!
                    PRZYCZYNA bicia jest prostactwo faceta!!!!!!!!!!

                    I wcale nie dlatego, że ona sama siebie nie
                    > szanuje.
                    Mylisz SKUTEK z PRZYCZYNA.
                    Przyczyna jest to, ze ona DAJE sie bic. Ze do tego DOPUSCILA.
                    Ze swoim (!) zachowaniem dopuszcza mozliwosc kolejnego lania.
                    Rozumiesz juz?


                    PS: Ja wiem, ze nie wszystkie kobiety maja te sile, zeby odejsc.
                    Ale chyba trzeba miec jakis PRZYKLAD, cel, sposob na wyjscie z
                    sytuacji.
                    A kobiety, ktore DAJA sie bic, sa SLABE. Nie maja TEJ sily. Ta
                    SLABOSC jest wieksza od ich godnosci, poszanowania samej siebie.
                    • alka.modesta Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 23:03
                      nie chcę się czepiać szczegółów, ale już mnie boli jak patrzę na
                      błędy, które robisz :-(
                      "charakter" a nie "harakter"
                      "chusteczki" a nie "husteczki"
                      "chamski" a nie "hamski"
                      swoją drogą to ciekawe, że dotyczą 'ch' ;-)
                  • angelina.x Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:08
                    Widzę, że dyskusja się rozwija:).

                    Moja droga, nie zrozumiałaś tego, co autor postu chciał ci przekazać - jeżeli
                    mężczyzna uderzy kobietę na 1 randce jest skreślony - czyż nie? Ale, jak
                    mężczyzna po paru latach związku uderzy kobietę to najczęściej (podkreślam
                    NAJCZĘŚCIEJ a nie zawsze) kobieta taka daje mu 2, 3 i 25 szansę "bo kiedyś taki
                    nie był". Niestety, kobieta która po raz wtóry pozwala na takie coś się nie
                    szanuje bo - NIKT NIE ZASŁUGUJE NA PRZEMOC. Dla ułatwienia też dodam, iż żony
                    alkoholików już też są leczone jako osoby "współuzależnione" - bo wiele lat
                    życia w takiej atmosferze poczyniło pewne zmiany na ich psychice. I czego one
                    się przede wszystkim dowiadują? Że mają swoją wartość i powinny się szanować nie
                    dając przyzwolenia partnerom na zachowania, które im nie odpowiadają!

                    > A to, że jakiś debil bije swoją kobiete świadczy o jego braku
                    > szacunku do niej. I wcale nie dlatego, że ona sama siebie nie
                    > szanuje.
                    Tu nie chodzi o to, dlaczego facet stosuje przemoc wobec kobiety, tylko dlaczego
                    ona z nim jest pomimo powtarzających się takich sytuacji! On jej na pewno nie
                    szanuje, ale ona siebie też nie!

                    > Czasami tak sie dzieje po kiklu,
                    > kilkunastu latach związku, kiedy wydaje Ci sie, że doskonale znasz
                    > drugą osobe, mocno ją kochasz i nie wiesz, jak mógłbyś bez niej żyć.

                    Ja wiem, że nie mogłabym być z osobą, która chciałaby ze mnie zrobić worek
                    treningowy. To nie jest miłość, gdy jedno dręczy drugie.

                    Jest zresztą takie stare powiedzenie - aby móc mądrze pokochać kogoś, trzeba
                    najpierw pokochać siebie.
                    • dziewczyna23 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:14
                      przeczytajcie kilka ksiazek to wam sie objasni skad sie to bierze,bo
                      widze,ze nie wszyscy sa otwarci nawet na to co mowia psychologowie
                      na ten temat..to wcale nie jest takie proste,ze jak on ja uderzy to
                      ona z nim nie bedzie!!!!!i wcale nie jest takie logiczne!
                      i nie kazdy jest na tyle silny,zeby odejsc,zeby powiedziec dosc!!!!
                      nie kazdy ma takie poczucie wlasnej wartosci i nie kazdy tak walczy
                      o wlasna godnosc!!!!!
                      psychologowie by wtedy nie zarabiali;)
                    • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:20
                      angelina.x napisała:

                      > Tu nie chodzi o to, dlaczego facet stosuje przemoc wobec kobiety,
                      tylko dlaczeg
                      > o
                      > ona z nim jest pomimo powtarzających się takich sytuacji! On jej
                      na pewno nie
                      > szanuje, ale ona siebie też nie!

                      O, dziekuje, Angelina. Widze, ze Ty to rozumiesz.

                      I jeszcze jedno, droga dziewczyno23:
                      Tak, pochodze z tzw. NORMALNEJ rodziny. Ale znam wiele osob, ktore
                      wyszly z patologicznych (picie, bicie, nawet incest) i wyszli z
                      tego. I maja teraz NORMALNE rodziny.
                      Bo mieli w sobie SILE, GODNOSC, bo sie SZANOWALI.

                      Wiem, jak wazna jest trauma z dziecinstwa, sam tama przezywalem
                      (innego rodzaju, niewazne co, wazne ze nie mialem zupelnie
                      normalnego dziecinstwa, szczegolnie do 10 roku zycia). Wiem, ale
                      trzeba ze soba walczyc. I wyjsc ze slabosci.
                      Tak uwazam.
                      • dziewczyna23 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:29
                        ok,dobrze ze miales sile i godnosc,zeby z tego wyjsc,ale chodzi mi
                        o to bys zrozumial,ze nie wszyscy sa na tyle silni i nie wszystkim
                        sie to uda..widze po tym,co piszesz,ze pochodzisz z NORMALNEJ
                        rodziny,ale jak ktos nie mial stycznosci z patologia to tak naprawde
                        nie wie,jak to wyglada od srodka! kilkuletnie znajdowanie sie pod
                        taka'presja patologiczna' tak wyniszcza psychike,ze ludzie,ktorzy
                        tego nie przezyli moga tego nie zrozumiec..trzeba byc otwartym na
                        rozne postawy i poglady..zgadzam sie z Toba naturalnie,ze trzeba
                        walczyc,ale czasami samemu jest ciezko i jest sie juz tak
                        zmeczonym,ze zwyczajnie nie ma sie sily,ale widze,ze w Twoim
                        mniemaniu taki stan nie istnieje..to jest jak dwa bieguny..z jednej
                        strony ci co chca walczyc z drugiej ci co nie maja sily i nie beda
                        tego robic..u Ciebie dojscie do tego drugiego wydaje sie
                        niemozliwe..niekiedy ludzie tez nie maja po co walczyc..wezmy chocby
                        przyklad depresji..nie chcesz walczyc i juz..jezeli dostaniesz pomoc
                        wyjdziesz z tego,niektorzy ale rzadko wychodza sami,inni koncza jak
                        koncza:( ale jak nie przezyles nie wiesz,co znaczy czuc sie tak
                        bezsilnym i tak beznadziejnie,ze jest Ci obojetnie,co sie stanie i
                        na duzo sie zgodzisz...
                        • pennyroyal Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 10:31
                          Myślę,że tej mitycznej siły,o której piszesz może kobiecie brakować zwłaszcza
                          wtedy, gdy dookoła otaczają ją ludzie przekonani o tym,że "to kobieta jest
                          mądrzejsza i powinna zmienić mężczyznę".
                • rikol Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:36
                  Czy jesli ciebie ktos zaatakuje na ulicy, to znaczy, ze sie nie szanujesz i
                  pozwalasz komus na zbyt wiele? Przeciez sobie szedles ulica do kiosku po gazete,
                  zalozmy.
                  Przemoc nie jest 'z jakiegos powodu', tylko 'w celu' kontrolowania ofiary.
                  Z przemocy w rodzinie zartowano, dopoki u zolnierzy powracajacych z Wietnamu nie
                  zaobserwowano stresu pourazowego, tego samego, ktory wystepuje u bitych zon.
                  Poniewaz byli oni facetami, ich problem potraktowano powazne, na czym
                  skorzystaly inne ofiary przemocy.
                  Niestety, zyjemy w kulturze, gdzie przemoc wobec kobiet i dzieci jest traktowana
                  niepowaznie, jako sprawa rodzinna. Katowanie dzieci i kobiet w Polsce to sprawa
                  rodzinna, o czym swiadcza wiadomosci w tv pokazujace niemowleta z polamanymi
                  zebrami. Nie wierze, ze sasiedzi nie slyszeli, lekarze nie widzieli i w ogole
                  nikt nie mial pojecia. Ci ludzie tolerowali przemoc, bestialstwo na bezbronnym
                  dziecku. Mozna tutaj teraz napisac esej o polskim wymiarze sprawiedliwosci, ze
                  niesprawny itd., ale ta znieczulica jest zatrwazajaca.
                  • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 27.08.07, 00:53
                    ikol napisała:

                    > Czy jesli ciebie ktos zaatakuje na ulicy, to znaczy, ze sie nie
                    szanujesz i
                    > pozwalasz komus na zbyt wiele? Przeciez sobie szedles ulica do
                    kiosku po gazete
                    > ,
                    > zalozmy.

                    Zly przyklad. Bo samapiszesz KTOS, czyli obcy. Nie spodziewasz sie
                    ataku.
                    A ja pisze o tym, ze sytuacja do bicia "dojrzewa", czasem nawet
                    latami. A ja sie juz dawno nauczylem, ze jak cos jest nie tak (w
                    jakiejkolwek sprawie czy sytuacji), to zawsze trzeba poszukac
                    przyczyny TAKZE u siebie. Moze i ja, choc poszkodowany, cos zlego
                    zrobilem?

                    To samo z biciem - trzeba zadac sobie pytanie DLACZEGO on ja bije.
                    A ja zadaje drugie WAZNIEJSZE pytanie: dlaczego ona WCIAZ z nim
                    jest, skoro ona ja bije? Dlaczego nie zostawi skurczybyka?


                    > Przemoc nie jest 'z jakiegos powodu', tylko 'w celu' kontrolowania
                    ofiary.
                    Nie zawsze. I nie chce zartowac o slonej zupie, ale CELEM moze byc
                    np. odreagowanie wlasnych kompleksow i niepowodzen, moze byc choroba
                    psychiczna, sadyzm itd...


                    > Z przemocy w rodzinie zartowano, dopoki u zolnierzy powracajacych
                    z Wietnamu ni
                    > e
                    > zaobserwowano stresu pourazowego, tego samego, ktory wystepuje u
                    bitych zon.

                    Cos kiedys czytalem...

                    > Poniewaz byli oni facetami, ich problem potraktowano powazne, na
                    czym
                    > skorzystaly inne ofiary przemocy.

                    Bo oni byli facetami... nie przesadzasz?

                    > Niestety, zyjemy w kulturze, gdzie przemoc wobec kobiet i dzieci
                    jest traktowan
                    > a
                    > niepowaznie, jako sprawa rodzinna. Katowanie dzieci i kobiet w
                    Polsce to sprawa
                    > rodzinna, o czym swiadcza wiadomosci w tv pokazujace niemowleta z
                    polamanymi
                    > zebrami.

                    Wrzucilas do jednego wora bestialsko, nieludzko zakatowane BEZBRONNE
                    niemowleta z bita DOROSLA, SWIADOMA kobieta.
                    Grasz nie fair.
                    CO innego bijacy rodzice (zwroc uwage, ze czesto katami sa matki
                    BIOLOGICZNE), co innego nienazwana i niewypowiedziana ZGODA na takie
                    traktowanie.


                    Nie wierze, ze sasiedzi nie slyszeli, lekarze nie widzieli i w ogole
                    > nikt nie mial pojecia. Ci ludzie tolerowali przemoc, bestialstwo
                    na bezbronnym
                    > dziecku. Mozna tutaj teraz napisac esej o polskim wymiarze
                    sprawiedliwosci, ze
                    > niesprawny itd., ale ta znieczulica jest zatrwazajaca.

                    Wiem, ze w tym kawalku wpisu zrobie cos, czego nie lubie u innych,
                    bo skocze po skrajnosciach, ale opowiem Ci taka przypowiesc. Z zycia
                    wzieta:
                    Moj szef przyszedl kiedys do pracy z podbitym okiem.
                    Sensacja i pytania: co Ci sie stalo?
                    I slyszymy opowiesc:
                    Szedl z zona po ulicy. Nagle widza, pijany facet regularnie leje
                    pijana babe. Pierze ja raz za razem. Moj byly szef, mezczyzna wielki
                    duchem, ale niewielki cialem oczywiscie zareagowal, zaczal goscia
                    odciagac od ofiary.
                    I nagle co sie stalo?
                    Oprawca, wraz z "ofiara" rzucili sie n niego z okrzykami:
                    - co sie skur... wtracasz.
                    No i siniak pod okiem to wynik ciosu od bitej kobiety wlasnie.

                    Wiem, to skrajny przypadek, ale... czy koniecznie?

                    A czy Ty bylabys zadowolona, gdyby w czasie klotni z malzonkiem
                    zapukala nagle policja bo... jakas sasiadka boi sie, ze maz zacznie
                    Cie prac?

                    Albo czy w domach bitych zona tez nie ma telefonu albo nawet PO
                    pobiciu nie moze ona isc zglosic tego na policje i przeprowadzic
                    obdukcje lekarska?

                    A na koniec, co zapewne (nie wiem, bo nie bylem w takiej sytuacji)
                    pierwsze przyszlo by mi do glowy, slyszac jak potencjalny sasiad
                    bije swoja zone za sciana:
                    czemu ona ZYJE z takim chlopem?

                    Co innego, gdyby wzywala pomocy - wtedy bym zareagowal. Ale bedac
                    pare razy swiadkiem moze nie bijatyki, ale hamskich sprzeczek gdzies
                    na ulicy, albo nawet szarpania sie parki, najczesciej OBOJE byli
                    kompletnie pijani. Nie bede sie wtracal w ICH sprawy, bo ONA pila
                    razem z nim (to raz), wiedziala jeszcze przed wypiciem, ze jej
                    partner ma taki, a nie inny harakter (to dwa) i dopuszczala
                    mozliwosc przemocy (to trzy). Nie chce oberwac, jak moj exszef.

                    To patologia, margines.
                    A jezeli przemoc trafia sie w tzw. NORMALNYCH rodzinach, to
                    PATOLOGICZNE jest dla mnie, ze taki zwiazek jest CIAGNIETY.
            • rikol Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:28
              Mylisz sie, niestety. Bija rowniez profesorowie, bo to nie zalezy od grupy
              spolecznej. A kobiety sa skutecznie powstrzymywane przed odejsciem, a to obawa
              przed skandalem, a to brakiem dzialan policji. W Polsce bita kobieta musi
              uciekac z domu, w Niemczech to bijacy musi sie wyprowadzic.
              I prosze, nie zartuj na ten temat. Dla katowanych we wlasnym domu ludzi to nie
              jest smieszne.
              Te statystyki pokazuja, ile kobiet zostalo 'uderzonych chocby raz' - czyli moze
              sie zdarzyc, tak jak piszesz, ze po pierwszym razie odeszly. Jednak sam fakt, ze
              2/3 kobiet bylo ofiarami przemocy we wlasnym zwiazku, jest szokujacy.
              Zapewniam cie, ze znasz kobiete bita, zgwalcona, tylko po prostu o tym nie
              wiesz, bo to nie jest temat na pogawedke. Przemoc w zwiazkach i w rodzinie to
              nie jest margines, niestety. Po prostu w Polsce malo sie o tym mowi (porownuje z
              Wielka Brytania, Francja, a nawet Slowacja, bo te kraje akurat znam).
              Przemoc moze byc rowniez psychiczna, a taka jeszcze trudniej udowodnic. Ofiara
              przemocy z czasem ma coraz nizsza samoocene, w koncu dochodzi do wniosku, ze to
              jej wina i stara sie nie narazic sprawcy - takie spustoszenie przemoc czyni w
              ludziach.
        • rikol Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:04
          Przeczytaj raport WHO o przemocy wobec kobiet i w rodzinie to ci sie oczy
          otworza. Przemoc w zwiazkach jest powszechna, ale dzieje sie w czterech scianach
          i jest niewidoczne, ofiary sa napietnowane spolecznie (bo zupa byla za slona) i
          maskuja sie,np. makijazem. Mnostwo dzieci doswiadcza przemocy w domach,
          fizycznej i psychicznej. Dzieci z takich domow albo nie beda umialy powiedziec
          'nie', albo przejma wzorzec agresji. Oczywiscie nie jest to w 100%
          zdeterminowane, na szczescie.
        • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 12:20
          Czyli Blackzahir zyjesz w swiecie idealnym;) tyle, ze nie wiesz, ile
          osob z TWojego srodowiska skrywa mroczne skerety. Przemoc nie dzieje
          sie jedynie w rodzinach uznawanych za patoligiczne, ale i w
          tych "dobrych". O czym tez byly artykuly chociazby w Gazecie
          Wyborczej.

          A bite kobiety nie odchodza tak latwo od facetow. I nie dla tego, ze
          sa "prostaczkami". tylko po porstu sa zalezne od meza emojconalnie.
          Czetso go kochaja, i chca byc kochane i wtedy dziala taki
          psychologiczny mechanizm, ze usprawiedliwa sie osobe bliska przed
          sama soba, bo nie chce sie dopuscic mysli, ze on zroibl ci swiadomie
          krzywde. MOwi sie: on nie chcial, to ja...

          Poza tym , jezeli kobieta byla bita jako dziecko, co jest bardzo
          prawdopodobne, bo 80% POlakow przynzjae sie do bicia dzieci, przemoc
          jest dla niej czyms naormalnym. tak jak dzieci, mimo, ze sa bite,
          kochaja swoich rodzicow.

          Pzdr,
          kociamama.
        • polska_baba Uważasz, że ofiary przemocy się nie szanują 23.08.07, 12:46
          a jednocześnie sądzisz, że gdyby maltretowanie miało miejsce w Twoim otoczeniu,
          to byś wiedziała. Nie widzisz w tym sprzeczności? Sądzisz, że jakaś koleżanka
          powiedziałaby Ci, że mąż ją bije, gwałci lub poniża, wiedząc, że automatycznie
          zaliczysz ją do tych "nieszanujących się"?
          Przez takie postawy, jak Twoja kobiety wstydzą się ujawniać, że są ofiarami
          przemocy domowej. W ten sposób pośrednio przyczyniasz się do ich gehenny i
          stajesz po stronie oprawcy.
          • polska_baba Errata 23.08.07, 13:00
            Wybacz. Coś mi się pomyliło i sądziłam, że odpowiadam jakiejś kobiecie, ale to
            wcale nie zmienia mojego zdania. Naprawdę sądzisz, że jakiś kolega by Ci się
            zwierzał, że leje żonę, albo ona przychodziłaby wypłakiwać się na Twej piersi?
            To, że o czymś nie wiemy, nie znaczy, że to nie istnieje.
            • blackzahir Re: Errata 23.08.07, 13:15
              polska_baba napisała:

              > Naprawdę sądzisz, że jakiś kolega by Ci się
              > zwierzał, że leje żonę, albo ona przychodziłaby wypłakiwać się na
              Twej piersi?
              > To, że o czymś nie wiemy, nie znaczy, że to nie istnieje.

              Widac mam cos w sobie takiego, ze ludzie mi sie zwierzaja :)))
              Jeden z moich znajomych wiem, ze leje swoja zone i wcale sie z tym
              nie ukrywa (inna rzecz, ze - jak uwaza - ma powod: ona chleje i nie
              chce sie leczyc;), a kilka dziewczyn opowiedzialo mi, jak je
              uderzono.
              Raz ;)

              Acha - i jeszcze kuzynke kiedys uderzyl pare razy jej maz, jak
              popil. Dostal taki psychiczny wycisk od rodziny (calej), ze nie dosc
              ze jest kochajacym mezem i ojcem, ze nawet popijac przestal. Nawt na
              wsiowych weselach wypija are kiliszkow :)))))
              • polska_baba Potwierdzasz, że przemoc jest w Twoim środowisku 23.08.07, 13:31
                Czy Twoja kuzynka nie szanuje się? Może nie każda kobieta ma taką rodzinę, która
                potrafi uspokoić damskiego boksera? Nie każda też ma oparcie w rodzinie.
                A co do znajomego bijącego pijącą żonę - bicie nie wyleczy jej z alkoholizmu.
                Zresztą to, co piszesz, potwierdza moje informacje: o ile mąż alkoholik często
                bije żonę, o tyle żona alkoholiczka sama jest bita przez niepijącego męża.
                Ciekawe, co? Bicie żony jako lekarstwo na problemy rodzinne i osobiste.
              • hepatique Re: Errata 23.08.07, 14:04
                Przecież pisałeś, że w Twoim środowisku nie ma sytuacji bicia
                kobiet.....???

                PRZYCZYNĄ bicia jest debilizm faceta, a nie brak szacunku do siebie
                kobiety. Z tego, co uważasz, wynikałoby, że kobiet, które sie
                szanują, nikt nigdy nie uderzył. Błąd.

                SKUTKIEM jest rozpad psychiczny kobiety, która nie zawsze jest tak
                silna, żeby odejść od partnera. Radze porozmawiać ze specjalistami,
                którzy wytłumaczą na czym polega choroba współuzależnienia.
                • dziewczyna23 Re: Errata 23.08.07, 14:14

                  > SKUTKIEM jest rozpad psychiczny kobiety, która nie zawsze jest tak
                  > silna, żeby odejść od partnera. Radze porozmawiać ze
                  specjalistami,
                  > którzy wytłumaczą na czym polega choroba współuzależnienia.

                  zgadzam sie z Toba w zupelnosci,ale mysle,ze ten Pan jest troche
                  oporny na to,co mowia specjalisci a o wspoluzaleznieniu poza
                  alkoholizmem to pewnie nawet nie slyszal i fakt,ze on sie nie
                  zetknla z takim problem moze i wedlug nie go swiadczy,ze go nie ma
                  lub tez ze wszyscy sa tacy silni jak on,by sie z tego uwolnic...
              • rikol poprzednie posty blackzahira-tak dla przypomnienia 23.08.07, 14:20
                A tak w ogole to w jakich KREGACH trzeba sie obracac, zeby 2/3
                kobiet doznawalo przemocy? Bo w tych, ktorych ja sie obracam, zadna.
                Gdyby choc RAZ doznala, na pewno nie byla by juz z takim prostakiem.
                Bo raczej obracam sie w srodowisku kobiet, ktore sie SZANUJA ;)


                (...)

                Sorry, nie przekonuje mnie to. W moich kręgach źedne nie sa bite. Za
                to mam jedna zabita :( Kolezanka ze szkoly z dziecinstwa zaszalala z
                gosciem (nie wiem, czy to wazne, ale narodowosci Romskiej). Jak z
                nim zerwala, z zazdrosci ja pchnal nozem. Skutecznie :( Nie zyje,
                gosc siedzi do dzis w wiezieniu.
                :(

                Naprawde, nie znam BITYCH zon, kochanek, dziewczyn. Te, ktore znam
                sie SZANUJA i juz po PIERWSZYM razie by odeszly.
                Nie cierpią na tzw. syndrom zony alkocholika: "może pić, może bić,
                ale ma byc".
    • michalgrzywna Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:32
      Mam dwóch synów na razie to jeszcze dzieci. jeden ma 4 latka a drugi 2,5 roku. co dzień zastanawiam się obserwując dzisiejszą młodzież, jak potoczy się okres ich dojrzewania, dorastania, pierwsza miłość. nie wiem czy MY (rodzice naszych dzieci) jesteśmy w stanie ich ochronić przed złem tego świata. Na pewno nie, ale może jesteśmy w stanie pokazać, którą drogą pójść i dlaczego to właśnie ta droga jest lepsza niż inne łatwiejsze na pozór, ale prowadzące w rzeczywistości w ciemne zaułki życia. Na razie jeszcze wiele w życiu moich dzieci zależy ode mnie, ale już nie długo nauczą się podejmować własne decyzje a wtedy ja będę musiał to szanować. To My musimy nauczyć nasze dzieci, w jaki sposób traktować ludzi ich otaczających, bo to z naszego zachowania one biorą przykład. Z naszego codziennego zachowania w codziennych korkach, w sklepie przy kasie. Do póki nie będziemy świecić przykładem nie możemy oceniać naszych dzieci ani ich postępowania. One takiego lekceważenia innych nie nauczyły się same – nauczyły się od nas – od wpychania się przed innych w kolejkach, od ciągłego powtarzania im, że są lepsi od innych. a w ich głowach wtedy rośnie EGOizm i myślenie tylko o sobie.
    • turecki4 A chłopak nie powinien się szanować? 23.08.07, 11:33
      Tak tylko pytam :) Jeżeli on taki supe, hyper i w ogóle, to dlaczego
      łapie dziwne panny? Może niech skorzysta z orgazmotronu?
      • astra11 Re: do turecki4 23.08.07, 11:50
        turecki4 napisał:

        > Tak tylko pytam :) Jeżeli on taki supe, hyper i w ogóle, to dlaczego
        > łapie dziwne panny? Może niech skorzysta z orgazmotronu?

        a gdzie widzisz aby Ojciec pisał o swoim synu że jest "super, hyper i w ogóle"
        z tego co piszesz widać że nie masz pojęcia o co chodzi w tym wątku
        wiem, wiem, nie chce się przeczytać wszystkich sto kilkanaście wpisów, ale może
        przeczytaj chociaż wpisy blackzahir to nieco pomoże ci zrozumieć o co mu chodzi :)

        • turecki4 Re: do Astra 11 23.08.07, 16:45
          Pomysl kobieto/mężczyzno zanim coś napiszesz (przeczytać też
          możesz): jeżeli koleżka młody ma takie znajome to wszystkiego
          dobrego - w jakim on towarzystwie przebywa? To jak ja bym siedział
          na murku pod moim sklepem osiedlowym z żulami o 6 i patrzył jak oni
          robią pierwszą flaszkę - niby nie piję, jestem porządny, ale
          spędzam/tracę czas w ich towarzystwie :)
    • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:44
      Wydaje mi sie, że przede wszystkim należy nauczyć dzieci brania
      odpowiedzianości za to, co robią, niezależnie od płci.
      Wtedy dziewczynki nie bedą jej przerzucały na rodziców swoich
      chłopaków i vice versa.
      • awnee Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:34
        Święta racja!
        Odpowiedzialnosci za swoje postępowanie należy uczyć i dziewczynki,
        i chłopców. To samo dotyczy szacunku - dla siebie i innych.
        I płeć nie ma tu nic do rzeczy.

        --
        Pozdrawiam.
        awnee.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja