Dodaj do ulubionych

List owarty ojca 18-latka do jego rowiesniczek

22.08.07, 03:37
Droga Kasiu, Beatko, Karolino czy inna Klaudio.

Z wyjątkową uwagą i zrozumieniem przeczytałem Twoj mail do redakcji wysokich
Obcasów" opublikowany na początku sierpnia.
Ponieważ byłem na urlopie, odpisuje Ci dopiero teraz.

Tak, masz rację. Młodzi chłopcy, nawet ci z tzw. dobrych domów, bywają
okropni. Dokładnie tak, jak to napisałaś. Są zarozumiali, traktują dziewczyny
przedmiotowo, bardziej kochają siebie niż kogoś. Wiem, bo mam takiego
"osobnika" w domu. Widzę, słyszę, domyślam się i czuję jak mogą Cię traktować.

Przykro mi i przepraszam, bo choć wraz z żoną staramy się go wychować w
poszanowaniu do kobiet i choć ma zupełnie inny - niż opisujesz - przykład
stosunków damsko męskich w domu, chyba jest w stosunku z równieśnicami taki,
jak to opisujesz.

Tak, jest inteligentny, zabawny, trudno się z nim nudzić, na dodatek jest
przystojny, wysportowany, ma gust od ubraniowego, przez kulinarny (co jest
chyba wyjątkiem wśród tak młodych ludzi) aż po muzyczny. Dlatego trudno się
dziwić (co wiemy i widzimy), że otacza go nieustannie tłum dzewczyn takich jak
Ty (a nawet starszych o dwa-trzy lata, co w tym wieku jest raczej rzadkie).
Dziewczyn, które chcą go bliżej poznać, zaprzyjaźnić się, a może nawet pokochać.

Wiem, że miał już kilka tzw. dziewczyn od mniej więcej 15 roku życia. Wiem, że
nawet te niektóre "byłe" do dziś przysyłają widokówki, więc może i SMS czy maile.
Nie wiem natomiast, czy którąś z nich zranił i czy zraniłby Ciebie. Czy jest
taki dokładnie taki, jak to opisujesz w swoim mailu.
Nie wiem - on nie chce się dogłębnie zwierzać, my dyskretnie tylko pytamy go o
takie sprawy. A na pewno nie ędziemy "truć" a`priori "pąmiętaj synku, żeby nie
krzywdzić, bla, bla, bla..."
;)

Ale wiem jeszcze jedno - my dajemy mu raczej dobry przykład w każdym dniu.
Widzi (obecnie) parę czterdziestoparolatków, którzy mimo dwudziestoletniego
stazu małżeńskiego i dwudziestopięcioletniej znajomości nadal nie wstydzą się
w domu przed telewizorem pocałować, przytulić, którzy rozmawiają ze sobą, nie
krzyczą nigdy na siebie, którzy robią soie codziennie drobne przyjemności,
którzy mimo bagażu doświadczeń przeżyc chcą bywać ze sobą, wychodzić razem,
tańczyć, kochać się ze sobą...
Ba, nawet teraz, gdy syn wyjechał, chciało im się "uciec" jak za starych
studenckich czasów z plecakami w góry...
Coż jeszcze Dorotko, Marcelino, Agato czy Kasiu możemy dać jeszcze naszemu
synowi na etapie wychowywania jeśli chodzi o sferę "uczuć" czy "spraw damsko -
męskich"???

Nie wiem, może Ty mi podpowiesz...

Może mój chłopak jest faktycznie niezbyt dobrym da Ciebie człowiekiem, może
faktycznie bardziej jeszcze kocha siebie niż CIebie?
Może...
:(

Ale może jednak to nie do końca moja i żony wina?
Może w "tych" sprawach więcej właśnie masz do powiedzania Ty i Twoje
koleżanki? Tzw. środowisko?

Wiesz? Z racji mojego zawodu spotykam się bardzo dużo z studentami. Dużo z
nimi rozmawiam - oficjanie i (później) nieoficjanie, często przy piwie na
"takie" tematy.
I co się okazuje?
Że mój syn, podobnie jak jego rówieśnicy mają teraz "fajne" życie!!!! Trochę
mu zazdroszczę ;)

Teraz np. nie musi odprowadzać dziewczyny po randce do domu, może się na nią
spóźnić (zresztą od czego komórka), możecie iść potańczyć codziennie, w
zależności od kaprysu, tanie są taksówki, rozwinięta sieć komunikacji
zbiorowej...
... no żyć nie umierać, po prostu z "tymi" sprawami.
Tym bardziej, że łatw teraz o "wolny kwadrat", gdzie "starzy" nie trują,
prezerwatywy są wszędzie a seks...

No wlasnie - seks!
Młody, niegłupi i niebrzydki chłopak dostaje go z taką samą łatwością, jak
wzyscy inni dostają proļki np. sera albo jogurtu w hipermarkecie!!!
I nie mówie tu o jakiś blacharach, osiedlowych panienach z zakolczykowanym
brzuchem na wierzchu i ze złotymi paskami czy butami, które robią "to" w
dyskotekowej toalecie a za punkt honoru mają utratę dziewictwa w gimnazjum,
nie tych, które traktują mówienie do siebie "towar", "laska" "spierd..." itp,
ale mówię o Tobie i Twoich kolezankach
Tak, tych "mądrzejszych" (bo za taką się pewnie uważasz), tych lepiej
wykształconych, tych, co nie oglądają "M jak miłość" czy "Jak oni śpiewają"
tylko tych co czytają Prousta i dyskutują nad ściągniętm z Internetu filmem
"niszowym" (bez polskich napisów, bo i tak znają świetnie angielski). Tych, co
słuchają "Kapeli ze wsi Warszawa" i znają na pamięć całe słowa piosenek
"U2", bo tak się przejęły ich głębią. Te, które dobierają swoje ubiory nie wg.
konfekcji z sieciowych sklepów, ale samodzielnie komponują indywidualnestroje,
które starannie dobierają nawet perfumy, posiadając na ten temat zadziwiającą
wiedzę.
Ale... co robią takie "inteligentne" dziewczyny? Otóż... też zachowują się jak
kotki w marcu. Tyle, że przez cały rok.
Zarzuciłaś mojej żonie (pośrednio i mnie) w liście do redakcji "WO", że
wychowaliśmy sobie samoluba, egoistę, sobka...
Ale... z kim i z CZYM (z jakim podejsciem) on się spotyka na co dzień?

Wiesz? Jest takie stare ludowe przysłowie. Wulgarne, ale jakże prawdziwe: "jak
suka nie da, pies nie weźmie".
Tłumacząc to na bardziej cywilizowany język powiem Ci tak: JESLI CHCESZ, BY
MOJ SYN CIE ZASZANOWAŁ, ZASZANUJ WCZESNIEJ SIEBIE.

Na razie efekt jest taki, że nie mój syn może nie szanuje czegoś, co jest
takie łatwie, takie proste. Pstryk! I jest! Wiesz - jak w kawale o piskownicy:
jak "mięśko, co siamo przipełzło".
A Ty? Ty swoim podejściem do seksu, pozwalaniem sobie na takie, a nie inne
traktowanie, tym, że jesteś "łatwa" wytrąciłaś sobie największą kobiecą broń z
ręki. Jesteś bezbronna, jedyne co możesz to pisać na forum i wypłakiwać się
innym skrzywdzonym koleżankom.
I nie mówm mi proszę o swoim prawie do orgazmu, o tym że też chcesz, że czasy
się zmieniły, że rewolucja seksualna była już dawno, że nie żyjemy w
średniowieczu itd. Ja mówię o szanowaniu siebie, a nie celibacie.
Zaszanuj siebie najpierw sama, a potem wymagaj, by inni szanowali Ciebie.

PS: Nie mamy córki. Ale dwie ma np. brat. Są szczęśliwe. Jedna ma już dzieci,
druga jest w podróży poślubnej. I zaęczam Ci, że nie martwiły się o
przypadkowość "galarety" w swoim brzuchu (tak to bodajze napisalas) z której
pocznie się kolejne życie. Nie mam córki, ale mam wiele, wiele kolezanek,
które z racji wieku mogly by nimi być. Lubią mnie, zwierzają mi się. Niektóre
to wiedziały, niektóre już zrozumiały to, co teraz Tobie chcę wytłumaczyć.

Że trzeba się szanować. Od łóżka (czytaj seksu) po traktowanie w szkole, na
uczelni czy tańcach aż po sposób, w jaki się do Ciebie zwacają czy nawet, w
jaki chcesz, by na Ciebie patrzono.

Pomóż mi wychować mojego syna!!!
:)))))))))
Obserwuj wątek
        • poszeklu Nieszczesliwa ona i on. Ktos trzeci zawinil? 23.08.07, 18:28
          Szukajcie tego co popsul milosc.
          Moze media, ktore sa wzorcem i pokazuja
          tylko seks, a nie milosc.
          Dzieci wyrosle w takim swiecie nie rozrozniaja
          co to seks, a co milosc. Dla nich to to samo.
          Pozniej sie martwia, ze robia cokolwiek partner
          sobie zazyczy, a i tak ich zwiazek sie rozlatuje.
          Patrzcie jaki oszukany nieprawdziwy swiat jest
          na filmach, w kolorowych magazynach, w sklepach,
          w telewizyjnej szolowiznie i falszywych gazetach
          codziennych. Ile trudu poswiecaja, zeby osmieszyc,
          opluc, zbrukac i w koncu odrzucic prawde, szlachetnosc,
          wiernosc, uczciwosc, religie. Patrzcie z jakim
          uwielbieniem codziennie podaja swinstwa, tylko swinstwa,
          ktore wydarzyly sie na swiecie. Wiekszosc czasu i miejsca
          poswiecaja na te brudy, ktore szokuja i zostaja w pamieci,
          tepiac wrazliwosc i odczucie co jest normalne, a co
          kanal, co dobre, a co zle. Patrzcie na TE gazete, ile
          radosci sprawia jej redaktorom podawanie i rozgrzebywanie
          swinstw. Oni to uwielbiaja, bez tego by nie byli
          "dziennikarzami".
          • armagon Re: Nieszczesliwa ona i on. Ktos trzeci zainil? 23.08.07, 19:11
            Jestes smieszny! W religii nie zostalo za duzo milosci przez sama istote tej religii - to iunstytucja, sluzaca utrzymywaniu obecnego stanu rzeczy, kontrola umyslow, ciagniecie kasy. Prawdziwe wartosci sa ukryte w kulturze - ksiazki i edukacja, a takze po prostu zwykla ludzka przyzwoitosc, czego brakuje np. Tobie.
            • asiamus Re: Nieszczesliwa ona i on. Ktos trzeci zainil? 23.08.07, 23:16
              religia to nie tylko nadęty ksiądz proboszcz, bo pewnie takiego masz i nie tylko
              o.rydzyk,
              religia to wiara w Boga, w Ewangelię i przesłanie jakie ona głosi, ale jeśli
              ktoś uważa że religia = kościół katolicki to jest w błędzie, bo sądzi że
              wystarczy dać w niedzielę na tackę i sprawa załatwiona, a przecież to nie na tym
              polega.
          • offal wracaj na smycz do rydzyka 23.08.07, 23:20
            Taaa zdecydowanie to Media , TE media wychowują moje dziecko i
            dlatego to ich wina - Prawada ? ja nie mam z tym złem nic wspólnego.
            Aha w razie czego winna jest też żydo-komuna ...
          • wredddna Re: Nieszczesliwa ona i on. Ktos trzeci zawinil? 25.08.07, 12:13
            > Patrzcie jaki oszukany nieprawdziwy swiat jest
            > na filmach, w kolorowych magazynach, w sklepach,
            > w telewizyjnej szolowiznie i falszywych gazetach
            > codziennych.
            Już nawet średnio inteligentny człowiek traktuje wszystko co przekazuje mu telewizja, prasa itd. z przymrużeniem oka.
            Z twojej wypowiedzi wieje jakimś tandetnym uprzedzeniem.
            Mam 21 lat przez całe życie otacza mnie to "całe zło" o którym piszesz mimo to nie zwariowałam. Mimo to nadal wiem kim jestem i co czuje. Jestem z moim chłopakiem 4lata i wiem, że mnie szanuje i kocha (nie dlatego, że ze sobą sypiamy i nikt mi tego nie wmówi).
            > Dzieci wyrosle w takim swiecie nie rozrozniaja
            > co to seks, a co milosc.
            to powinnam pozostawić bez komentarza, bo to nie telewizja a babcie uczą nas kojarzenia seksu z miłością.
            Brak wam wiary w inteligentną i dojrzałą młodzież!!!
        • marcowroc To list z 28 lipca, bardzo agresywnej kobiety 23.08.07, 18:28
          z pretensjami do chłopaków do tego stopnia, że pisze "Ja będę miec córkę, córkę, słyszy pani!". Oficjalnie kieruje je do innych matek, że źle wychowują, ale sama jak widać nie chce pokazać nam jak to sie robi dobrze.
          Ogólnie ma pretensje, że chłopak sypia z tą, potem z tą a w tym samym czasie z tą. Chlopak durny i niedojrzały. Ale co powiedzieć o tych 3 dziewczynach, które poszły z nim do łóżka? Durne i niedojrzałe, no nie?
          Ogólnie list nie wart gadania, agresją dorównują mu jedynie wypowiedzi pana premiera (współczuję chłopakowi, który wpadnie w jej ręce), martwi mnie jednak to, że został wybrany na list tygodnia, a autorkę nagrodzono (ręcznikiem plażowym i egzemplarzem ... zgadnijcie, no... 'Ani z Zielonego Wzgórza'!)
      • polska_baba A ja sądzę, że ojciec jest dumy z takiego syna 23.08.07, 12:34
        Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
        ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
        Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
        podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie. Doskonale wie, jakich postaw nie
        akceptuję. Nie wiem, jak zachowuje się w gronie rówieśników, bo nie jestem tego
        świadkiem, ale żadne sygnały o nieodpowiednim zachowaniu wobec dziewcząt do nas
        nie docierają. Prawdą jest, że od pewnego wieku to równieśnicy, a nie rodzice,
        wychowują nasze dzieci, ale pewne elementarne zasady dziecko już do tego czasu
        powinno mieć wpojone.
        W tym liście wyraźnie widać, że ojciec inną miarę przykłada do kobiet, a inną do
        mężczyzn. I to też jest przyczyną takiego zachowania się syna.
        • polska_baba Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich ojciec 23.08.07, 13:21
          Podzieliłeś sobie kobiety na te, które się szanuje i te, których się nie
          szanuje, a syn postępuje wg tego podziału.
          Mam pytanie: z kim chodzą do łóżka te "nieszanujące się"? M.in. z Twoim synem?
          To on nie musi "szanować się"?
          Jeżeli oczarowana chłopakiem dziewczyna robi wszystko, co on chce, to mogę o
          niej powiedzieć, że jest głupia. Ale jeżeli chłopak wykorzystuje to oczarowanie,
          to mogę powiedzieć tylko, że jest podły.
          Gdybym dowiedziała się o takim postępowaniu mojego syna, to chyba osobiście bym
          go w imieniu takiej wykorzystanej dziewczyny spoliczkowała.
          Przepraszam, że piszę tak na raty, ale mam bardzo dużo pracy i nie starcza mi
          czasu ani na przeczytanie wszystkich wypowiedzi, ani na napisanie dłuższego postu.
          • blackzahir Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 13:26
            polska_baba napisała:

            > Podzieliłeś sobie kobiety na te, które się szanuje i te, których
            się nie
            > szanuje,

            TAK

            a syn postępuje wg tego podziału.

            NIE WIEM, nie chodze z nim na randki

            > Mam pytanie: z kim chodzą do łóżka te "nieszanujące się"? M.in. z
            Twoim synem?

            NIE WIEM

            > To on nie musi "szanować się"?

            MAM NADZIEJE ZE TO ROBI

            > Jeżeli oczarowana chłopakiem dziewczyna robi wszystko, co on chce,
            to mogę o
            > niej powiedzieć, że jest głupia.

            TAK


            Ale jeżeli chłopak wykorzystuje to oczarowanie
            > ,
            > to mogę powiedzieć tylko, że jest podły.

            TAK

            > Gdybym dowiedziała się o takim postępowaniu mojego syna, to chyba
            osobiście bym
            > go w imieniu takiej wykorzystanej dziewczyny spoliczkowała.

            TEZ BYM TAK ZROBIL. ZGADZAM SIE Z TOBA


            > Przepraszam, że piszę tak na raty, ale mam bardzo dużo pracy i nie
            starcza mi
            > czasu ani na przeczytanie wszystkich wypowiedzi, ani na napisanie
            dłuższego pos
            > tu.


            RZUMIEM< SAM TAK MAM ;)


            I JESZCZE JEDNO: mo post, temat nie dotyczy ani mnie, ani syna. Po
            co te zglebianie MOJEJ i SYNA sprawy? Bo mam nadzieje, ze - w
            odroznieniu od niektorych forumowiczek - zrozumialas temat ;)
            • polska_baba To ja już nic nie rozumiem 23.08.07, 13:41
              Cały czas w liście piszesz o swoim synu, teraz twierdzisz, że ta sprawa go nie
              dotyczy. Ja rozumiem, że problem jest ogólniejszy, ale przedstawiłeś go na
              przykładzie swojej rodziny, więc jedz tę żabę do końca :)))
              Wybacz, ale pies już dłużej nie wytrzyma, muszę wyjść.
              Z podziałem kobiet na "szanujące się" i "nieszanujące się" nie pogodzę się
              nigdy, każdego trzeba szanować, taki podział automatycznie powoduje inne nasze
              postępowanie wobec każdej z tych grup. Stąd już jeden krok do przekonania, że
              inną osobę można poniżyć czy skrzywdzić, bo jest np. prostytutką czy złodziejem.
              Szanujmy ludzi, nawet gdy potępiamy ich postępowanie, bo szanując innych
              szanujemy też siebie.
              • angelina.x Re: To ja już nic nie rozumiem 23.08.07, 13:54
                polska_baba napisała:

                > Cały czas w liście piszesz o swoim synu, teraz twierdzisz, że ta sprawa go nie
                > dotyczy. Ja rozumiem, że problem jest ogólniejszy, ale przedstawiłeś go na
                > przykładzie swojej rodziny, więc jedz tę żabę do końca :)))

                W tym wypadku syn to przykład. Nie przemówił by do ludzi tekst, w którym autor
                pisał by "chłopcy, znajomi itp." bo wtedy odezwały by się głosy "a skąd ty to
                wiesz?". Autor odpowiedział jako atakowany rodzić - bo przeciez cała sprawa
                zaczeła się od słownego ataku jakies dziewczynki (bo z jej podejściem nie da się
                tego inaczej określić i nie chodzi mi tu o wiek) na RODZICÓW że niby uczą swoje
                dzieci wykorzystywania ich. Niestety, z racji pracy znam środowisko młodych
                ludzi bardzo dobrze, i to nie zawsze jest tak, że młode dziewczynki są "czyste i
                niewinne" a chłopcy tylko na tym żerują. Niestety większość dziewczyn teraz
                przejmuje inicjatywę a później są "źle potraktowane"; "wykorzystane" (bo liczyły
                pewnie na związek a tu tylko seks). Piszę większość, a nie wszystkie. Zdaję
                sobie sprawę, że problem wykorzystania dziewczyn przez chłopców również istnieje.

                > Z podziałem kobiet na "szanujące się" i "nieszanujące się" nie pogodzę się
                > nigdy, każdego trzeba szanować, taki podział automatycznie powoduje inne nasze
                > postępowanie wobec każdej z tych grup. Stąd już jeden krok do przekonania, że
                > inną osobę można poniżyć czy skrzywdzić, bo jest np. prostytutką czy złodziejem

                Czy wobec tego będziesz sanowała mężczyznę, który skatował własne paroletnie
                dziecko? Będziesz szanowała mordercę?
                Ja takich ludzi nie szanuję.

                > Szanujmy ludzi, nawet gdy potępiamy ich postępowanie, bo szanując innych
                > szanujemy też siebie.

                Niestety z tym zdaniem się nie mogę zgodzić.
                • polska_baba Nieporozumienie 23.08.07, 14:40
                  Pisząc o szacunku, mam na myśli nieponiżanie i niekrzywdzenie bliźniego bez
                  względu na to, kim jest ten bliźni. Mordercy należy się uczciwy proces i prawo
                  do obrony. Nawet gdy zostanie skazany, ma prawo do bycia nieponiżanym i
                  niekrzywdzonym.
                  Ale przecież nie chodziło mi o przestępców, tylko raczej o osoby, które nazywa
                  się wykluczonymi: prostytutki, bezdomnych, drobnych pijaczków itp.
                  • chudymisio Re: Nieporozumienie 23.08.07, 17:47
                    Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Szanuję kogoś za to, że jest w
                    czymś dobry lub poprostu jest dobrym człowiekiem. Nikt nie szanuje
                    narkomana, który ma ochotę zabić własną rodzinę, by zdobyć
                    narkotyki. Nie szanuje się też prostytutek, bo niczego sobą nie
                    prezentują. I na koniec nie szanuje się dziewczyn/chłopaków,
                    którzy....(tutaj każdy sam wie kogo szanuje)
                    • armagon Re: Nieporozumienie 23.08.07, 19:06
                      JA nie szanuje ludzi, ktorzy nie szanuja innych. Z ta narkomania przesadziles - co powiesz o uzytkownikach marihuany? Ich nikt nie szanuje, spoleczenstwo czy władza, mimo, ze na to nie zasluguja. To ludzie jak inni, ktorzy zamiast uzywac alkoholu (tez narkotyk) wola sobie zapalic jointa./
                      • chudymisio Re: Nieporozumienie 23.08.07, 23:16
                        > JA nie szanuje ludzi, ktorzy nie szanuja innych. Z ta narkomania przesadziles -
                        > co powiesz o uzytkownikach marihuany? Ich nikt nie szanuje, spoleczenstwo czy
                        > władza, mimo, ze na to nie zasluguja. To ludzie jak inni, ktorzy zamiast uzywac
                        > alkoholu (tez narkotyk) wola sobie zapalic jointa./

                        Przeczytaj, uwaznie jeszcze raz, niekoniecznie odnoszac tego do siebie.
                • barbarakaroluk Re: To ja już nic nie rozumiem 23.08.07, 19:11
                  angelina,
                  tak ten list to tylko przyklad szerszego problemu, dlatego tez
                  domyslam sie ze wypowiedzi/odpowiedzi rowniez powinny byc
                  interpretowane w szerszym znaczeniu - nawet jesli sa wokol przykladu
                  syna - ktos piszac 'twoj syn', bo list byl o zachowaniu syna,
                  odpowiada zarowno w skali tego jednego przypadku, jak i szerszego
                  problemu.. zakladam ze autor tego list jest wystarczajaco
                  inteligentny i odpowiedzi forumowiczow odnoszace sie do syna
                  potraktuje jako dalsze uzycie metafory ktorej on sam uzyl w swoim
                  liscie:)
                • mellissa5 Re: To ja już nic nie rozumiem 24.08.07, 08:05
                  Zgadzam się z Tobą,że nie można dzielić na ludzi, którzy się szanują
                  lub nie. A ten facet właśnie, to robi zauważ, że dzieli dziewczyny
                  na te wykształcone i nie, a jak oglądasz jak oni śpiewają lub m jak
                  miłość, to jesteś gorsza mimo,że masz studia . Właśnie w takim
                  duchu, podziale ludzi ten facet wychowuje syna. Zauważ, że pisze nie
                  mówimy mu, żeby nie krzywdził, bo to jest bla bla. A mi np. ojciec o
                  tym mówil, że nie wolno krzywdzić ludzi. Dlatego ten pan jest dla
                  mnie zerem, a mój ojciec mimo, że nie miał studiów KIMŚ! Powiem
                  więcej nie ma złych dzieci najdelikatniej mówiąc są tylko głupi
                  rodzice!!!!!
                • mcufek Re: To ja już nic nie rozumiem 24.08.07, 13:18
                  Tak sobie czytam i strasznie mnie martwi agresja i zawzietosc
                  niektorych forumowiczow. Jakby kompletnie nie rozumieli istoty
                  zagadnienia. Chyba, ze odbieraja to bardzo osobiscie, a to
                  sugerowaloby, ze sami maja podobny problem.
                  Szczerze mowiac zaskoczony jestem odzewem na pierwotny (i wtorny)
                  list, ale najbardziej dziwia mnie poglady "doroslych".
                  "Najpierw niech szanuje siebie"; "jakby suka nie dala, pies by nie
                  wzial" itp...
                  Otoz prosze szanownych panstwa, pierwszy cytat to sztuczny podzial.
                  Dlaczego albo albo? Szanujmy i SIEBIE i INNYCH. Jakos 28 lat na tym
                  swiecie przezylem stosujac sie do tej zasady i mam czyste sumienie.
                  Co wiecej, nikt do tej pory nie zarzucil mi swiadomego skrzywdzenia
                  kogokolwiek(chyba ze za plecami, ale o tym nie wiem :P).
                  A drugi? Ha! Rozbucham troche w kotle... po pierwsze dobor cytatu,
                  nienajszczesliwszy moim zdaniem, swiadczy o pewnym podejsciu do
                  zycia i ludzi. Czy jest to dobre podejscie pozostawie do oceny
                  sumieniu (chrzescijanskiemu? ;>). Po drugie - czlowiekiem sie
                  zwiemy. Dumnie brzmi, czyz nie? Od zwierzat staramy sie odroznic na
                  kazdym kroku, walczymy z atawizmami, pietnujemy je, przyodziewamy
                  swa nagosc. A tu prosze... suka nie da, pies nie wezmie. A wolna
                  wola? A wlasnie SZACUNEK dla drugiego czlowieka?? Czy tylko szata ma
                  nas od fauny odrozniac?
                  Jako uswiadomiony homoseksualista obracam sie w srodowisku
                  postrzeganym jako jeden wielki lupanar. I mimo, ze "suka dac chce",
                  wyobrazcie sobie, ze zdarza sie ze "pies" nie bierze. I to nie
                  zawsze dlatego,ze fizycznie nie odpowiada. Ot, po prostu niektorzy
                  wychowani w duchu szacunku dla drugiego czlowieka podswiadomie
                  wiedza, ze nieszanujac drugiej osoby, automatycznie podwazamy
                  szacunek do samych siebie.
                  Moze i malo skladnie ale tez w pracy siedze i na raty pisze. Mam
                  nadzieje, ze Ci do ktorych to kieruje jednak zrozumieja sens
                  przeslania.
                  Pozdrawiam i ogolnie zycze mniej zacietrzewienia, wiecej szacunku i
                  przede wszystkim powodzenia "na polu wychowawczym" ;>
                  Uf.
                • fakara Re: To ja już nic nie rozumiem 30.08.07, 02:29
                  Mam 19 lat, właśnie skończyłam liceum. I uważam, że pogląd o chłopcach, którzy
                  wykorzystują biedne dziewczyny, jest absurdalny. Nie wiem, może trafiłam na
                  wyjątkowe środowisko, ale, mając wielu kolegów i rozmawiając z nimi wielokrotnie
                  o miłości, seksie, radząc się ich w tych sprawach, nie zauważyłam nigdy, żeby
                  nasze do nich było jakoś drastycznie różne. Mój bliski kolega np. do tej pory
                  żałuje, że pierwszy raz poszedł do łóżka z dziewczyną, która nie była "tą
                  odpowiednią", że nie zaczekał. Wszyscy, z którymi rozmawiam, uznają seks za
                  konsekwencje miłości, nie traktują dziewczyn przedmiotowo, a nawet jeśli im się
                  zdarzy, to sami też tak bywają potraktowani. Dlatego szczerze mówiąc, mimo że
                  temat dotyczy mnie i moich rówieśników, ja jakoś tego problemu, o którym się tu
                  pisze, nie widzę.
            • stpierre Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 18:43
              > I JESZCZE JEDNO: mo post, temat nie dotyczy ani mnie, ani syna. Po
              > co te zglebianie MOJEJ i SYNA sprawy? Bo mam nadzieje, ze - w
              > odroznieniu od niektorych forumowiczek - zrozumialas temat ;)
              To chyba naturalne, że jeśli ktoś nie zgadza się z Twoimi wnioskami, a zatem i z
              Twoim tokiem rozumowania, zaczyna szukać ukrytych założeń w tym rozumowaniu. ;)

              Ja jako 29-latek, który pamięta jeszcze, jak był 19-latkiem, a nie ma jeszcze
              własnych dzieci i sformalizowanego związku, więc wciąż funkcjonuje na wolnym
              rynku damsko-męskim, mogę powiedzieć, że tych ukrytych założeń jest w Twojej
              wypowiedzi jeszcze więcej. Zakładasz, że te same kobiety, które martwią się o
              się orgazmy, później żalą się, że mężczyźni zainteresowani są głównie sobą, a
              nie nimi. Więc muszę Ci powiedzieć, że istnieją również kobiety, które mężczyzn
              taktują jak podboje i to nie koniecznie jest typ dziewcząt sterczących pod
              blokami. Owe kobiety mogą fascynować się pięknem intelektu mężczyzn, ale mają
              zwyczaj szybko zmieniać zainteresowania, przy tym bezwzględnie stoją na gruncie
              niezależności. Ten typ kobiet jest jeszcze dość rzadki w Polsce, ale jest.
              Natomiast problemem są zwolenniczki tzw. miłości romantycznej. I to jedna z nich
              zdaje się musiała napisać list, którego jak do tej pory niestety nie doczytałem.
              Mogę jej polecić jedynie, żeby oprócz błyskotliwości intelektualnej swoich
              wybrańców, zwracała również uwagę na ich stosunek do natury związków
              damsko-męskich i tego, co po nich oczekują. To jest trudne zadanie na poły
              detektywistyczne, ale w dobie wielości postaw, bez niego nie da się obejść.
              Nawet mężczyzna myślących w kategoriach bardziej tradycyjnych ma dużo większe
              pole manewru, niż kobieta o podobnym nastawieniu do życia. Mężczyzna ma zawsze
              jeszcze opcję, żeby się wyszaleć. Dlatego paniom o nastawieniu
              romantyczno-tradycyjnym jednak radzę zadawać się z osobnikami starszymi, którzy
              przynajmniej już część tych szaleństw mają za sobą.
              Dobry przykład w domu ma ograniczone znaczenie dla kogoś z tzw. dobrego domu,
              przed kim świat stoi otworem i kto czuje się nieśmiertelny. @blackzahir
              wychowywałeś się w zupełnie innych czasach niż Twój syn i miałeś zupełnie inne
              możliwości będąc w jego wieku.
            • ggigus polska baba ma racje 24.08.07, 02:04
              podzial: synku, sa porzadne kobiety i te, co je kazdy mial, uczy pogardy do ludzi
              kazdy czlowiek ma prawo sypiac z kim chce i nie potrzebuje Twojej metki -
              porzadna kobieta TEGO nie robi
              Twoj syn sypiajac z malo poarzadnymi kobietami jest nadal porzadnym synem, bo
              jest to SYN
              to sredniowieczne poglady


              dumy z syna gratuluje, ale duma z dziecka nie powinna przesłaniać świata
              dorosłego człowieka
            • shaders Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 24.08.07, 11:03
              jak chłopak śpi w wieloma to dziwkarz, jak natomiastrobi to
              dziewczyna - to dziwka. DOKŁĄDNIE TAK....
              Jeżeli zrobisz 50 lasek to również będziesz tak mocno siebie
              szanowała ? Napewno facet Cię w tym momencie nie bedzie szanował.
              Będziesz zwykłym lachonem :))))))))
          • wj_2000 Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 23:06
            polska_baba napisała:

            > To on nie musi "szanować się"?

            Przebija z tego pytania założenie (typowe dla feministek) założenie
            o SYMETRII seksualności mężczyzn i kobiet.
            Prawda jest bardziej złożona.
            Nasza seksualność ukształtowała się w ciągu milionów lat ewolucji w
            brutalnej walce konkurencyjnej, przy ciągłym niedoborze żywności,
            przy braku środków zaradczych na wiekszość chorób etc. etc.
            Owa seksualność, odruchy seksualne, nie miały przez PRAWIE cały ten
            czas żadnego związku z rozumem, religią, "przyzwoitością", bo te
            pojawiły się wraz z cywilizacją, a ta - na skali biologicznej to
            tyle co NIC. Nie zdążyły się JESZCZE zmienić mechanizmy hormonalne,
            neurologiczne, etc. etc., bo cóż to jest - nawet tysiąc lat - w
            porównaniu z milionami.
            Otóż w owych trudnych warunkach ewolucja wyselekcjonowała te
            szczepy, czy plemiona, czy takich ludzi mówiąc po prostu, którzy
            byli w stanie odchowac jak najwięcej potomstwa.
            Wobec wielkiej śmiertelności, by liczba ludności wzrastała (choćby
            powoli, a wiemy że wzrastała, bo określono kiedy było nas coś około
            2000 w określonym miejscu w Afryce, a teraz jest 6 000 000 000 )
            trzeba było RODZIĆ i RODZIĆ i RODZIĆ.
            Kurczę, jeszcze moja babcia miała 13 dzieci. Odchowało się z tego 7,
            ale to już był przełom XIX i XX wieku. Już wiedziano co to sa
            bakterie i jakie są źródła chorób. Już były najprostsze leki. Gdyby
            nadal tyle rodzić, to byśmy się już udusili z braku miejsca na
            Ziemii.
            Ale 200, 500, 10 000 lat temu trzeba było rodzić 13 czy 15, czy 10,
            a przeżywało z tego 2,1.(Ułamek można rozumieć tak, że 20 par
            rodzicielskich odchowało 42 dzieci - powiedzmy 21 chłopców i 21
            dziewczyn. Z 20 matek mamy 21 córek) Tak. Tylko tyle. Skąd to wiem.
            Policzmy. Od czasów Cesarstwa Rzymskiego, przez 2000 lat urodziło
            się ok. 80 pokoleń. Jeśli 2,1 dzieci na kobietę, to znaczy 1,05
            córek na jedną. W drugim pokoleniu było ich już
            1,05^2 = 1,05.1,05 = 1,1025
            a po 80 pokoleniach 1,05^80 = 49,5~= 50
            W Europie Zachodniej (tereny Cesarstwa) mieszka ok. 400 000 000
            ludzi, 50 razy mniej to 8 000 000. I na tyle się szacuje liczebność
            ludności Cesarstwa. Nawet duża niepewność ile ich było nie
            zmieniała by wiele. Gdyby ich było tylko JEDEN milion, to dla
            osiągnięcia obecnie 400 000 000 w 80 pokoleniach, liczba córek
            odchowanych przez jedną matkę wyliczona tym sposobem byłaby 1,077
            (14 córek musiałoby być odchowane przez 13 matek a nie 21 przez 20).

            Zapamiętajmy. Szalona śmiertelność i maksymalna wydajność rodzenia.
            Taka generalnie jest natura i tak ona NAS traktowała do całkiem
            niedawna.

            W tych trudnych warunkach każdy cień przewagi (dziedzicznej) nad
            innymi pozwalający odchowac 3 czy 4 dzieci a nie tylko 2, czy 1,
            powodował, że po niedługim czasie, dany teren zaludniali tylko
            ci "sprytniejsi", ale gdy już zostawali tylko oni, znów było trudno
            bo "cwaniak" musiał konkurowac z "cwaniakiem". A więc jakies nowe
            cwaniactwo (przypadkowo wykształcone przez ciągłe mieszanie genów,
            mutacje, etc.) pozwalało znów zdobyć przewagę.

            Do czego zmierzam? Otóż natura doprowadziła w powyżej opisany sposób
            do takiej fizjologii, biochemii, psychologii etc. etc. by uzyskać
            MAKSYMALNĄ skuteczność, maksymalną jakość potomstwa.

            Powoli dochodzę do różnic między kobietą a mężczyzną.

            Otóż kobieta może urodzić te kilkanaście dzieci i KONIEC.
            A "chłop"? Ten mógłby spłodzić nawet setki!!!!

            W gatunkach, gdzie odchowanie potomstwa nie jest trudne i
            długotrwałe (jak u niedźwiedzi) wykształcił się system w którym
            rodzi (co rok, czy może co dwa) KAZDA w miarę zdrowa samica, ale
            ojcem zostaje co DZIESIATY, czy może co 20 samiec!!!!!!! Ten co jest
            silniejszy od innych!!!!!!
            Nie ma żadnej sprawiedliwośći!!!!!
            I taki system jest najskuteczniejszy.Gdy już mutacja wydała na świat
            samca doskonałego, to dlaczego marnować jego nasienie?
            Wiedzą o tym doskonale chodowcy zwierząt. Sam kiedyś kibicowałem
            córce chodzącej ze swya rasową suczką na wystawy. Uzyskać certyfikat
            suczce było łatwo - wystarczyłą ocena dobry. Samiec musiał być
            wspaniały!!!
            U człowieka, gdzie mózg odegrał decydującą rolę w sukcesie
            biologicznym gatunku, wychowywanie dziecka ("programowanie owego
            mózgu by stał się uzyteczny) wymaga wielkiego wysiłku DWOJGA ludzi.

            Potrzebne jest (raczej było do czasów dopiero dzisiejszych) by
            1) Rodziła każda kobieta
            2) Każdy "chłop" uczestniczył w opiece nad dziecmi
            3) By ojcem zostawali najlepsi.

            Między punktem 2 i 3 istnieje konflikt!
            Ścisła monogamia to rezygnacja z punktu 3.
            Rozwiązanie OPTYMALNE, które rządziło człowiekiem, jest - niestety -
            rozwiązaniem opartym na hipokryzji i permanentnej ZDRADZIE
            małżeńskiej. I choćbyśmy zęby w ścianę wbijali nic temu zaprzeczyć
            nie może.
            Co powoduje, że mężczyźni trzymają się jednej kobiety i pracują na
            jej (a może i swoje?) dzieci? Seks. Ludzkie samce, jak żadne inne,
            czują nieustanną potrzebę kopulacji. Bez kopulacji, jak bez
            jedzenia, cierpią. Za cenę - pardonez moi le mot - dupy, tyraja na
            dzieci (swoje albo i owoc zdrady ich żon). Sa do nich przywiązani
            szczególnie wtedy, gdy nie są wystarczająco atrakcyjni, by się gdzie
            indziej "pożywić".
            Zdrada nie może byc JAWNA, bo "chłop" nie będzie chciał pracować na
            nieswoje dzieci!
            Kobietę przy rdzinie trzyma satysfakcja z WŁSANYCH dzieci. Ona WIE,
            że dzieci są jej. Seks ma dla niej znaczenie drugorzedne. Poza
            okresem płodności. Wtedy - gdy ma męża niezbyt atrakcyjnego -
            chętnie puści się z samcem wspaniałym (na którego nie może liczyć na
            stałe, bo jest ich, z definicji, mało).
            Mam nadzieję, że wskazałem możliwe mechanizmy prowadzące do
            kompletnej ASYMETRII w seksualności mężczyzn i kobiet.

            Dzisiejsze czasy zmieniły WSZYSTKO.
            Śmiertelnośc niemowląt spadła do niemal zera. Są wygodne środki
            antykoncepcyjne. Kobiety rodzą często tylko jedno dziecko. Albo i
            wcale. Ludzie sa przekonani, że seks jest po to, by im było
            przyjemnie.
            W takiej sytuacji istniejące mechanizmy WBUDOWANE w psychikę są
            nieadekwatne do sytuacji.
            Człowiek MUSI jakoś, przy pomocy rozumu, wypracować nowe zasady
            współżycia, nowy kodeks rodziny. Trzeba z pokora uświadomić sobie,
            że nic tu nie jest oczywiste. Gromkie pokrzykiwania o "równości"
            niewiele pomogą. Ja nie mam tu jakiegoś konkretnego pomysłu.

            Mogę tylko podać inny przykład wbudowanych mechanizmów zderzających
            się z nowymi czasami.
            Jest nim nasz apetyt i odruch zjadania jak najwięcej jak najbardziej
            kalorycznych rzeczy (tłustych i słodkich) PÓKI jest co jeść.
            Zgromadzone sadełko w czasie po udanym polowaniu, czy znalezieniu
            obficie owocującego drzewa, pozwoli przetrwać czas poszukiwania
            nowych źródeł żywności.
            Dzisiaj, gdy żywności jest w bród, chorobliwa OTYŁOŚĆ atakuje
            społeczeństwa. Jej przezwyciężenie to cężka praca, którą są w stanie
            wypełnić tylko nieliczne jednostki. Łatwych rozwiązań dla "każdego"
            nie ma.
            Tymbardziej nie ma rozwiązań dla problemu obyczajowego. Jak żyć? Z
            kim się wiązać? Czy zakładać rodzinę?
            Niewątpliwie zadanie wymyślenia nowej strategii stoi przed kobietami!
            W psychice mężczyzny, satysfakcję daje seks. A o ten dzisiaj jest
            łatwo. Kobiecie satysfakcję (naturalną, a nie taką którą sobie
            wmówiły!) daje rodzina. A ta jest w kryzysie.
            • reverie Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 23.08.07, 23:17
              Ciekawy wykład z biologii. Jednak wydaje mi się, że determinizm biologiczny już
              od pewnego czasu wpada na rafy, którymi są luki i niezgodności z obserwowaną
              rzeczywistością. Np. to, że zdarzają się wypadki, kiedy mężczyzna żeni się z
              kobietą z dzieckiem i wychowuje je jak własne. Brak na to powodu w
              przedstawionej przez Ciebie argumentacji.
              Inną rzeczą jest to, że trudno jednak określić, jakie są pewne cechy psychiczne
              kobiet i mężczyzn, przynależne tylko do jednej płci. Nie jest to tylko kwestia
              hormonów, ani kultury, ale ich obu razem i jeszcze czegoś, nie wiem, może
              przypadku. Dlatego uważam, że lepiej jest założyć symetrię potrzeb seksualnych,
              niż krzywdząc kogoś a priori uznając, że jego potrzeby w danej dziedzinie się
              nie liczą.
              • wj_2000 Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 24.08.07, 00:26
                reverie napisał:
                > Np. to, że zdarzają się wypadki, kiedy mężczyzna żeni się z
                > kobietą z dzieckiem i wychowuje je jak własne. Brak na to powodu w
                > przedstawionej przez Ciebie argumentacji.
                Ależ skąd. Właśnie dostając upragniony seks, mężczyzna łoży na jej
                dziecko. Wolałby na własne, ale ... jak się nie ma co się lubi, to
                sie lubi co sie ma.
                Zauważ, przy okazji, że sytuacja odwrotna jest znacznie rzadsza! Bo
                co za interes ma kobieta by chować JEGO dziecko? (seks jest dla niej
                żadną walutą!). Nie bez powodu słowo MACOCHA budzi grozę u każdego
                dziecka, czytelnika XIX wiecznych bajek.
            • cangura Re: Syn nie szanuje kobiet, bo nie szanuje ich oj 24.08.07, 13:07
              wg. psychologi ewolucyjnej wszystkim nam nie chodzi o seks tylko o powielenie
              swoich genów. I dlatego mężczyźni niby sa z natury poligamiczni, bo im więcej
              kopulacji z wieloma kobietami tym więcej dzieci, a kobiety monogamiczne bo tylko
              stały partner opiekujący się nia i dziećmi daje szansę ich przeżycia.
              1 mężczyzna + 50 kobiet = 50 dzieci
              1 kobieta + 50 mężczyzn= 1 dziecko
              Czyżby???
              - Kobieta jest płodna przez 2-3 dni w miesiącu.
              - Owulacji nie widać.
              - Mężczyzna nie wie w której fazie cyklu jest kobieta.
              -Nawet podczas owulacji plemniki mają tylko 20% szans na zapłodnienie.
              (większość komórek jakowych i plemników nie spełnia wymogów prawidłowego
              połączenia).
              Po zapłodnieniu prawdopodobieństwo poronienia wynosi 25-30%.
              Zakładając że kobieta nie stosuje metod kontroli urodzeń to szansa spłodzenia
              potomka wynosi 1% (u szympansa 1 na 100 kopulacji w okresie jajeczkowania kończy
              się dzieckiem). Poza tym skąd ten biedny jaskiniowiec miał wziąć te wszystkie
              baby. W „epoce przodków” gęstość zaludnienia była niewielka, a podróże trudne i
              niebezpieczne.
              Weźmy pod uwagę inną strategię: Mężczyzna spędza więcej czasu z jedną kobietą.
              Wzrasta jego szansa trafienia na płodne dni kobiety, ponadto nie dopuszcza do
              niej innych „plemnikosiewców”. Przeciętna para potrzebuje 120 dni regularnych
              stosunków płciowych aby doszło do zapłodnienia. Ta liczba dorównuje liczbie
              partnerek z którymi ten rozpustny jaskiniowiec musiałby się przespać aby
              otrzymać „jednostkę płodności”. Obie strategie prowadzą do tego samego, ale
              wymagają odmiennego tła emocjonalnego. Jedna wymaga dystansu emocjonalnego, a
              druga miłości. Część mężczyzn stosuje pierwszą strategię, część tę drugą.
              Możliwe też że stosują je obie miotając się między dążnością do stworzenia więzi
              a pragnieniem ucieczki. Możliwe że przygodny seks jest dla mężczyzn rzadko tak
              przygodny jak zwykło się uważać.


              Nie zgadzam się z tak uproszczonym spojrzeniem na seksualność człowieka jakie
              proponuje psychologia ewolucyjna. Oprócz biologi nasze zachowanie kształtuje też
              kultura w jakiej żyjemy.
              Nastolatka częściowo ma rację obarczając rodziców winą za zachowanie synów.
              Jednak nie tylko do matkki powinna się zwracać ale też do ojca, często własnie
              nieobecnego. Z drugiej strony zgadzam się z panem który zwraca uwagę, że
              dziewczyny tez mają wpływ na zachowanie swoich kolegów, ale nie są w stanie
              zmienić wszystkiego. W tej dyskusji wszyscy mają po trochu rację. Ja sama mam do
              czynienia z facetem, który po 4 latach związku woli nie myslec jeszcze o niczym
              poważnie, bo dobrze mu tak jak jest. I to nie jest efekt mojego działania, ale
              pobłazlwej matki i nieobecnego ojca wiecznego Piotrusia Pana. A co jest owocem
              mojego wpływu na niego to, to że jak wracam z pracy to obiad mam na stole (jak
              on wraca a ja jestem w domu to ja gotuję), sprzątamy razem, zakupy też robimy
              razem albo na zmianę, rzucił palenie itp. Wymagam szacunku dla siebie i
              odwdzięczam sie tym smym. Ale nie jestem w stanie nic poradzić na głęboko
              zakorzenione przekonania które ujawniają sie w czasem błahych sytuacach typu: on
              wyjmuje czyste skarpetki z szafy (ja ostatnio robiłam pranie) i mówi "no i
              właśnie po to ma się dziewczyne" Oczywiście reaguję na coś takiego dosyć ostro i
              on tak właściwie nie myśli... Tylko skąd sie to bierze...
        • sluchacz3ki Re: A ja sądzę, że jak zdobycz się sama wpycha ... 23.08.07, 21:31
          > Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
          > ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
          > Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
          > podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie.

          A dlaczego nie miałby być dumny? Mężczyzna to z charakteru zdobywca. Obecnie nie
          panują prawa pierwotne ale ostatecznie jeżeli miałbym wybierać między zdobywcą,
          a fajtłapą nieumiejącym widzieć możliwości, to wybrałbym zdobywcę (zwłaszcza, że
          wychowuję 10-latka). Co to za wędkarz, który nie łapie ryby wpływającej w sieć?
          Zwłaszcza jeśli przy sieci plączą się nie tylko płocie ale również łososie?
          Łatwa zdobycz pchająca się w ręce zawsze znajdzie amatora - nie weźmie, to
          otoczenie nazwie go frajerem. A który młody chłopach chce być nazywany frajerem?
          Nie żyjemy już może w czasach pierwotnych ale właśnie dlatego, że żyjemy w
          obecnych, to presja otoczenia, jego ocena, jest dla młodzieży bardzo ważna.
          Ojciec nadal stara się wychowywać syna, ale bez pomocy samych (nadmiernie)
          zainteresowanych jego synem nie zmieni go już bardziej - zwłaszcza w tym wieku.
          Sam mogę się pochwalić znajomością z żoną, swoją pierwszą miłością, już od
          połowy dotychczasowego życia, a w tym całym okresie - wiernie. Mój syn widzi
          nasz związek i czuję, że będzie szanował koleżanki, zwłaszcza, że dzielnie
          opiekuje się o połowę młodszą siostrą. Nie będę miał mu jednak jak wytłumaczyć
          za 5 lat, że cennej zdobyczy pchającej się w ręce NIE BIERZE się ...
          • fakara Re: A ja sądzę, że jak zdobycz się sama wpycha .. 30.08.07, 02:48
            No właśnie widzisz, to nie tak. Czy dziewczyna, którą wyrywa chłopak na imprezie
            też ma myśleć takimi kategoriami? Porównywać go do łososia, płotki, rekina czy
            flądry? Bo zadając się z moimi rówieśnikami (a mam 19 lat) nie widzę wcale, żeby
            oni tak traktowali dziewczyny! Chłopak, który prześpi się przypadkowo z
            klientką, z którą nic go nie łączy, też czuje niesmak, czuje, że się zeszmacił.
            Dodatkowo środowisko zarówno bardzo puszczalskie dziewczyny, jak i facetów,
            ocenia ogólnie źle. Może tylko moje środowisko...
        • rim-tim-tim Re: A ja sądzę, że ojciec jest dumy z takiego syn 23.08.07, 21:42
          polska_baba napisała:

          > Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
          > ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
          > Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
          > podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie. Doskonale wie, jakich postaw nie
          > akceptuję.

          gadasz głupoty albo po prostu nie umiesz czytać! skoro dochodzą kartki od byłych
          dziewczyn to jednak nie ma przesłanek by sądzić że synalek nie traktuje za
          dobrze kobiet, podobnie jak pojawiające się starsze dziewczyny by którym ów
          synalek (od nich młodszy) zaimponował też musi się wykazać dojrzałością

          Nie wiem, jak zachowuje się w gronie rówieśników, bo nie jestem tego
          > świadkiem, ale żadne sygnały o nieodpowiednim zachowaniu wobec dziewcząt do nas
          > nie docierają.

          i tu pojawia się to o czym pisze!

          pozatym mam kumpla(kupli) którzy również często 'zmieniają' dziewczyny ale jakoś
          nie słyszałem złego słowa o nim samym w towarzystwie jego byłych!
          a z własnych doświadczeń (mam 21lat) dobrze wiem że teraz nie za łatwo jest
          'wyrwać panienke' jeśli nie spełnia się dość wyśrubowanych norm -ponadto ludzie
          stają się coraz bardziej zamknięci i nieufni

          miłość już nie jest romantyczną opowieścią a ostrą rywalizacją
        • dwakilo Biedna Kobieto 24.08.07, 02:08
          nie wiesz nic o swoim synu. Niestety. Sam mam 22 lata i wiem czego moja Mama nie
          akceptuje. Tylko, ze mam swoje zdanie i robie to co ja uwazam za sluszne. Pomimo
          tego szanuje zdanie mojej mamy
      • barbarakaroluk Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 19:05

        jasne madry...wglada na to ze to tylko i wylacznie dziewczyny sa
        odpowiedzialne za zachowanie seksualne meskiej czesci spoleczenstwa.
        i znow odpowiedzialnosc Panowie wygodnie zrzucaja na kobiety.
        zreszta to podaobnie jak w Islamie - to kobiety sa odpowiedzialne za
        poped seksualny mezczyzn.
        zreszta jak ten twoj syn ma szanowac dziewczyny jesli slyszy od
        ojca slowa ' jakby suka nie dala...' - ktore sa wyraznym znakiem da
        syna ze to dziewczyna jest ta ktora powinna byc odpowiedzialna za
        poped seksualny faceta.
        problem w tym ze jak pies madry, to nawet jak mu daja to nie wezmie,
        bo sam siebie szanuje na tyle aby nie wykorzystywac innych. I tego
        go kochany Tato nie nauczyles - szacunku dla samego siebie. Bo
        czlowiek ktory siebie szanuje obdarzy szacunkiem innych ludzi.
        pozdrawiam
        i mam nadzieje ze ma Pan corke, ktorej uczy Pan tego samego - czyli
        tratuje ja Pan jak suke, ktora ma nie dac....
      • nineveh Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 23:05
        Pisze pan bardzo sygestywnie i jest w tym niewatpliwie duzo racji. Niemniej to
        NIE JEST odpowiedz na list otwarty do matki. Odpisuje pan zupelnie komu innemu.
        Bo zazwyczaj te "inteligentne i łatwe" łatwo podchodzą do tychże relacji i nie
        przeżywałyby tego tak głęboko, jak te inteligentne-i-nie łatwe. Zalepiony
        miłoscia do syna, którego mogła by taka nieodpowiednia jego stanowi i
        pochodzeniu (prawda? o to chodzi?) latawica odebrac, nie doczetał pan listu, na
        który odpowiada, do końca. Proszę spróbowac i się zastanowic.
      • mamahenia Jestem szczęśliwa, że mam syna 24.08.07, 12:31
        W kwestiach podziału odpowiedzialności i obowiązków pomiędzy dwie
        płci odczuwam, nie od niedawna, od lat, ogromną dysproporcję.
        Niestety widzę, że to nie tylko dotyczy mojego życia, że jest tak w
        każdym domu. Co prawda, niektóre kobiety znajdują swoje sposoby na
        mężów i synów, ale co z tymi ,które brzydzą się manipulacją? Takimi
        np. jak ja? Bierzemy wszystko na siebie, a ONI nam pozwalają na to,
        czasami owszem przepraszają, że nie mają czasu, że chcieiby, ale,
        ale, ale...
        I myślę, że to nawet bardziej nasza wina niż ich, bo skoro pozwalamy
        sobie to dlaczego mieliby tego nie wykorzystać? Popełniamy błąd i
        rozpieszczamy mężczyzn, a potem płacimy za to garbem i frustracją.
        Bo przecież, ile oni musieliby mieć w sobie samokontroli, żeby za
        każdym razem kiedy im podstawiamy pod nos gotowe powiedzieć, nie,
        nie ,dziekuję, zrobię sam?
        Nawet najlepszy złamie się w końcu i będzie ciągnął , aż w końcu
        zapomni, że to się nie robi samo.
        Trzeba być bardzo mądrym ,żeby mieć udane relacje z facetami, jest
        ogromna ilość zmiennych osobniczych, które determinują te wszystkie
        różnice w milionach przypadków nieporozumień.
        Nie wiem jak wychowam mojego SYNA, chciałabym Go nie rozpieścić, ale
        nie wiem czy będę umiała, przecież kocham GO ponad życie, mogę w
        końcu wpaść w jakąś pułapkę, chciałabym nie...
        Jedno wiem, cieszę się ,ze mam SYNKA a nie CÓRECZKĘ, bo FACETOM JEST
        LEPIEJ I PRZEDE WSZYSTKIM ŁATWIEJ!!!
        Widzę to wszędzie, mężczyznom się pobłaża, a najskuteczniej robimy
        to MY, KOBIETY.
        "Aaa, wiesz jacy są faceci..."
      • rachela180 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 18:30
        Zwracam uwagę, że czasem nie da się wychować dzieciaka. Po prostu nie da.
        Sama kiedys trafiłam na takiego obrzydliwego podrywacza. Nie jest tak, ze
        dziewczyny rzucają się na faceta na pierwszej randce i ciągną go do wyra. Nie.
        Taki krąży, krązy jak rekin - bo zdobywanie to jego cel, a nie kobieta jako
        taka. Psychopata?
        Czyja wina?
        Niczyja.
        Po prostu uczyć się na błędach i iść dalej.
    • atari800xl popieram w 100% 22.08.07, 09:12
      masa dziewczyn naogladala sie roznych kretynskich seriali..i chca byc takie
      "cool"... staja sie proste i latwe... nie sa szanowane, mezczyzni traktuja je
      jak rekawiczki..kto chce dzeiwczyne na dluzej, ktora jest latwa. Toz to
      gwarancje, ze zaraz wskoczy do lozka innego. Taka lepiej po prostu przeleciec
      skoro wizulanie fajna..i juz.. papapapa
        • 13monique_n Re: A ja myślę, że winę ponosi ogólne schamienie 23.08.07, 13:44
          Wiesz babo, ja myślę, że ogolne "schamienie" to wychowanie
          dzieciaków, albo jego brak. Niezależnie od płci.

          Zahirowi dziękuję za tak pieknie napisany list. Tamten w WO bardzo
          mnie obruszył. Agresją i wielką niechęcią.
          Słusznie - i dotyczy to kobiet w każdym wieku - jeśli ja siebie nie
          szanuję, to trudno by inni mnie szanowali. I przenosi sie to na
          absolutnie wszystkie płaszczyzny, nie tylko seksualną.
          Mam syna i córkę. Syn jeszcze nie ma 18 lat, ma dopiero 14. Jest
          ufny i niesmiały, trochę czaruś, ale mało przebojowy.
          Mamy ze soba dobry kontakt i dużo rozmawiamy. Często wychodzi w
          rozmowie zdanie, że należy szanowac dziewczyny. Że wzajemne relacje
          tylko zyskują.
          Tylko, że wokół widzę aż za wiele przebojowych młodych dam, które
          sobie "biorą" kolejnych chłopaków. Bardzo często chłopak nawet nie
          zdąży pomyśleć, że ma zdobywac, starać się... tylko pstryk.. i juz
          ma gotową na wszystko młodą kobietę.
          Nie wiem, jak mój syn się znajdzie w takiej sytuacji. Mimo rozmów,
          szacunku i wychowania. Chcę wierzyć w niego i wierzę, ale do łóżka
          idą DWIE osoby. Tego jestem pewna z własnego doświadczenia.
            • polska_baba Nie rozumiem, dlaczego się mnie czepasz 23.08.07, 20:06
              To przecież NIE MÓJ syn zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Ja swojego uczyłam
              szacunku dla kobiet, wrażliwości na drugiego człowieka. Wydaje mi się, że
              skutecznie, ale przecież go nie kontroluję, nie podglądam przez dziurkę od
              klucza, nie śledzę go, to skąd mam wiedzieć, jakie są jego relacje z dziewczętami.
              A schamienie obyczajów jest faktem, niestety, taki jest jakiś nowy trend -
              nieprzejmowanie się drugim człowiekiem, na forum Gazety też to widać. I kto ten
              styl dyskusji nadaje? Tych dwoje-troje 50-latków czy setka młodzieży?
              • lichttrager Re: Nie rozumiem, dlaczego się mnie czepasz 24.08.07, 08:22
                Ale Ty ciągle nie zrozumiałaś problemu. Tu nie chodzi o czyjegokolwiek syna
                tylko o tą dziewczynę, która uważa się za skrzywdzoną i sama nie wie dlaczego.
                Powód jest taki jak napisał blackzahir. Ta dziewczyna się nie szanuje i tyle. A
                różnice płci, psychiki istnieją, istniały i będą istnieć i nic się na to nie
                poradzi. Można jedynie stosować stare dobre metody bo tzw. profilaktyki chronią
                jedynie przed skutkami fizycznymi. Nie ma pigułki na skutki psychiczne ... nooo
                może prozac ;)))
        • lichttrager To nie jest problem schamienia 24.08.07, 08:11
          tylko emancypacji. Tzw. "partnerstwo" istnieje jedynie w głowach pewnej grupy
          ludzi. Różnice fizyczne jak i psychiczne pomiędzy płciami istniały, istnieją i
          będą istniały (no chyba, że uda się wychodować jakiegoś obojnaka - ale czy to
          będzie jeszcze Człowiek). Dawne społeczeństwa wytworzyły pewne zabezpieczenia,
          ochronę na taki stan rzeczy, które to zabezpieczenia obecnie nazywa się
          ciemnogrodem. No to są tego skutki. Woluntaryzm sufrażystek nic na to nie pomoże.
      • real_bimbo Re: popieram w 100% 24.08.07, 13:06
        no i wlasnie wtedy, taka istote zostawia sie w spokoju bo za bardzo nie wie co
        robi bo nasladuje a i marne to trofeum do kolekcji.chlopcy/mezczyzni idacy za
        "latwym celem" traca na atrakcyjnosci, jezeli ktos jeszcze o tym nie wiedzaial

        dotego, mezczyzni tez nasladuja takich fraternity college boys...
        a najlepszy jest moment kiedy to kobieta okazuje sie ta ktora ma kontrole...
        Panowie, zachowujecie sie wtedy gorzej niz niejedna zraniona kobieta!
    • ingerman Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 09:55
      Na marginesie - jesteś ze Śląska, poznałam po gwarze.

      Tak jest, młode kobiety powinny szanować same siebie. I to nadal
      pozostaje w gestii ich rodziców. Przecież nie można wymagać od
      ciebie, abys tłumaczył swojemu synowi: "Basi tak naprawdę nie chodzi
      o seks z tobą, ona myli go z bliskością, jest jeszcze bardzo młoda i
      to, że nie potrzebuje napisów, aby ogladac angielskojęzyczne filmy
      nie oznacza, że potrafi juz mierzyć świat właściwą miarą. Proszę,
      synu, nie wykorzystuj jej naiwności i głodu uczuć, którego nie
      zdołała zaspokoić w rodzinie. Syneczku, szanuj też sam siebie -
      wybacz wulgarność, ale nie jesteś psem, który bierze za każdym razem
      gdy suka daje"
      • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 10:36
        przepraszam, ale ani pierwsz y list, ani odpowiedzi nie wnosza nic
        specjalnego do ogolnej opinii, rozwijanej przez tysiace lat "o winie
        kobiety", co ma bogata tradycje w kulturze judeo-chrzescijanskiej -
        patrz mitologiczny "grzech Ewy".

        List napisany opiewa syna, kotry wydaje sie niemal idealny - a
        skoro, moze uzywac zycia, to czemu nie, nalezy sie chlopcu, bo ma ku
        temu wszelkie predyspozycje. Przy tym jeszcze tu dochodzi
        warotiscowanie morlane - bp np. wg mnie nieczegi zlego nie ma w
        hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy". Tylko
        po co do tego dorabiac te cala otoczke "moralna"?

        Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
        az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
        maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
        skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
        wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
        jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad klotnie
        z nimi sa nieunikione.

        Podoba mi sie tez argumentacja do sprowadzania "szacunku dla siebie"
        do sfery seksualnej i porownywanie jak to kiedys bylo (dobrze), a
        jak jest teraz (gorzej).
        Co ma pepek w kolczyku do braku szacunku dla siebie? A co do
        szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny okres
        inicjacji, tyle, ze wczesniej w tym czasie mlodziez w tym wieku
        chodzila juz do liceum. W kazdym razie, wiek nastoletni cechuje
        burza hormonow, u obu plci, choc naturlanie seks kobiet jest
        bardziej napietnowany niz meski.

        Autor listu przywoluje to jeakie spowiedzenia, ze jak suka nie da to
        pies nie wezmie, i o braku pozanowania dla siebie DZIEWCZAT, gdy
        dochodzi do szybkiego numerku w kiblu. Ale jakos nie zauwazylam
        potepienia dla CHLOPCOW? Autor listu jakby tu zaklda, ze tylko
        chlopcy chca seksu, a dziewczyny jedynie bliskosci, wiec biedaczki
        daja sie omotac i zacignac do lozka, czy do kibla na szybki numerek
        ludzac sie, ze w ten sposob nabeda bliskosc. Otoz tak nie jest.

        Dziewczyny/kobiety, tak samo chca seksu jak chlopcy/faceci. Niektore
        z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
        mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
        sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre, bo
        mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
        potem.

        Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial? Ze stalym
        partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
        Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak za
        komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
        osoby moze dzialac podniecajaco.

        Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
        rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.

        PZdr,
        Kociamama.
        • wyssana.z.palca dokladnie! 22.08.07, 10:52
          pieknie, mialam to na mysli, ale tak aldnie bym nie napsiala :) tez sie
          zatsanwaiam i nie rozumiem dlaczego wyszyscy sie tym listem podniecjaja, ze jaki
          to on madry.. kociamama, nic dodac nic ujac!
        • uyu Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 10:59
          kocia mama napisala:
          "
          Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
          > az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
          > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
          > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
          > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
          > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
          klotnie z nimi sa nieunikione."

          Jestem ponad dwadziescia lat po slubie i nigdy nie dyskutowalismy za
          pomoca "wydzierania sie". Doroslosc polega takze na umiejetnosci
          zapanowania nad wlasnymi emocjami. Zyjemy w spoleczenstwie
          cywilizowanym w ktorym, nawet juz nie z powodow moralnosci i etyki,
          tylko dla jego przetrwania, musimy sie nauczyc panowac nad wlasnymi
          emocjami.

          "Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial? Ze stalym
          > partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
          > Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak
          za
          > komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
          > osoby moze dzialac podniecajaco."

          Niedalej jak tydzien temu w pewnym bardzo sympatycznym klubie
          muzycznym uslyszalam chlopaka opedzajacego sie od calkiem ladnej
          dziewczyny: - Ty, sciera, twoje miejsce jest w kiblu, zeby bylo
          sobie czym ch...a obetrzec.
          Przemile, nieprawdaz?
        • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:16
          kociamama napisała:

          > przepraszam, ale ani pierwsz y list, ani odpowiedzi nie wnosza nic
          > specjalnego do ogolnej opinii, rozwijanej przez tysiace lat "o
          winie
          > kobiety", co ma bogata tradycje w kulturze judeo-chrzescijanskiej
          -
          > patrz mitologiczny "grzech Ewy".

          Tak, Kociamamo - zwal teraz wszystko na chrześcijaństwo, na Kościól
          itd ;)


          > List napisany opiewa syna, kotry wydaje sie niemal idealny - a
          > skoro, moze uzywac zycia, to czemu nie, nalezy sie chlopcu, bo ma
          ku
          > temu wszelkie predyspozycje. Przy tym jeszcze tu dochodzi
          > warotiscowanie morlane - bp np. wg mnie nieczegi zlego nie ma w
          > hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy".

          Acha - kociamam jest hedonistką :) No dobrze, przynajmniej szczerze
          opisałaś swoją filozofię życiową: carpe diem bez opamiętania.
          Pókiśmy młodzi ;)

          Tylko
          > po co do tego dorabiac te cala otoczke "moralna"?

          Po to, by takie dziewczyny, jak autorka maila do redakcji WO nie
          beczała, że to wina rodziców, że ją chłopak traktuje przedmiotowo.
          Zeby najpierw znalazły drzazgę w SWOIM oku, nim znajdą belkę w
          czyimś.
          Po to, kociamamo ;)

          >
          > Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
          > az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
          > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
          > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
          > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
          > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
          klotnie
          > z nimi sa nieunikione.

          No na szczęście należymy do róźżnych światów, jesteśmy wychowani w
          innej kulturze itd.
          I cieszę ię z tego, że nie drę się na żonę, że swoje emocje
          wyładowuje na siłowni albo roweze tudzież w pracy anie na
          najbliższych.
          Wysrazy współczucia dla Twoich bliskich, kociamamo, skoro Ty
          prowadisz takie życie jak opisujesz.
          ;)


          >
          > Podoba mi sie tez argumentacja do sprowadzania "szacunku dla
          siebie"
          > do sfery seksualnej i porownywanie jak to kiedys bylo (dobrze), a
          > jak jest teraz (gorzej).
          > Co ma pepek w kolczyku do braku szacunku dla siebie? A co do
          > szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny
          okres
          > inicjacji, tyle, ze wczesniej w tym czasie mlodziez w tym wieku
          > chodzila juz do liceum. W kazdym razie, wiek nastoletni cechuje
          > burza hormonow, u obu plci, choc naturlanie seks kobiet jest
          > bardziej napietnowany niz meski.

          Skoro normalne dla Ciebie jest seks 14-16 latkow w toalecie, to
          naprawde nie mamy o czym rozmawiac :((((((

          >
          > Autor listu przywoluje to jeakie spowiedzenia, ze jak suka nie da
          to
          > pies nie wezmie, i o braku pozanowania dla siebie DZIEWCZAT, gdy
          > dochodzi do szybkiego numerku w kiblu. Ale jakos nie zauwazylam
          > potepienia dla CHLOPCOW?

          Moja droga - bo nie zrozumialas przyslowia!
          "Jak suka nie da, pies nie wezmie!"
          Sprobuj to zrozumiec!

          Autor listu jakby tu zaklda, ze tylko
          > chlopcy chca seksu, a dziewczyny jedynie bliskosci, wiec biedaczki
          > daja sie omotac i zacignac do lozka, czy do kibla na szybki
          numerek
          > ludzac sie, ze w ten sposob nabeda bliskosc. Otoz tak nie jest.
          >
          > Dziewczyny/kobiety, tak samo chca seksu jak chlopcy/faceci.
          Niektore
          > z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
          > mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
          > sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre,
          bo
          > mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
          > potem.

          O rany.
          No pieknie wychowujesz/bedziesz wychowywac swoje dzieci, nie powiem
          :))))
          Eksperymenty i seks w kiblu jak sie ma nascie lat.......

          Sluchaj, kociamamo. Zeby bylo jasne: nie jestem mocherowym beretem,
          nie uzywam tylko seksu podołdernego, nie jestem świętoszkiem.
          Ale wiem, co jest dobre, a co złe, nawet gdy pobłądze.
          Wiem, co jest białe a co czarne, nawet gdy jest ciemno.
          Wiem jak JEST, ale wiem jak POWINNO byc i do czego się DAZY.

          A Ty się KOMPETNIE zagubiłaś.
          :((((

          >
          > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?
          Ja. I nie bede mial.
          CHocby z poczycia POSZANOWANIA dla partnerki.
          I mysle, ze wiele osob z TEGO tylko powodu TEZ nie bedzie tam
          szukalo bliskosci.
          Bo - wyobraz sobie kociamamo - sa ludzie, ktorzy ODROZNIAJA seks/
          gimnastyke/chuc od KOCHANIA sie.
          To roznica jak miedzy świniobiciem a polowaniem
          (mam nadzieje, ze aluzję pojęłaś)

          Ze stalym
          > partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
          > Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak
          za
          > komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
          > osoby moze dzialac podniecajaco.

          Mnie jakos pissing czy koprofagia nie podnieca, przepraszam ;)

          >
          > Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
          > rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.

          Widac.
          Ale niestety masz zwyczaj wtracania sie do syskusji, nie majac
          POJECIA, o co chodzi.
          Nic nie wiesz, ale podnosisz glos.
          Ostry, niesprawiedliwy i oskarzycielski.

          Smutne.
          Pozostaje bez szacunku
          ;)
          • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:33
            Drogi Blackzahir.

            W sumie, juz samo podsumowanie - Pozostajacy bez szacunku - swiadczy
            o Tobie, jako czlowieku i o sposobie w jaki wychowujesz syna. Z
            Twojego listu wynika przekonanie o posadaniu monopolu na racje. Gdy
            piszeszsz "wiem co jest dobre a co zle, wiem jak powinno wygladac i
            do czego dazyc", a mnie, jako rozmowce starasz sie zdyswalifikowac
            piszac, ze ja sie pogubilam.

            Rozni ludzie maja rozne poglady, ale gotowosc do poszanowania innych
            pogladow nie jest Twojo mocna strona, wiec nie sadze zebys
            przejawial szacunek ani zonie ani nie nauczycles tego syna, bo
            dzieci ucza sie przede wszystkim przez przyklad.

            Przekrecasz moje slowa i manipulujesz. NIe pisalam, ze seks 14-sto
            latkow jest "normalny" (w sensie norma), ale 16-sto latkow juz tak.
            udzie w tym wieku zaczynaja o seksie myslec i czynic jakies kroki, a
            teraz zdarza sie, ze wczesniej. Jest to nomalne o tyle, ze mlodziez
            chce nasladuje doroslych i chce jak najszybceij wstapic do tego
            swiata, i to zjawisko istnieje, choc mozesz sie z nim nie zgadzac.
            Moglbys sie zapewne zdziwic co do wieku inicjacji wlasnego syna...

            Nie pisze tez, ze nirma jest seks w kiblu i wylacznie w kiblu. Ale
            jak rozumiem przytoczyles ten argument, zeby jeszcze bardziej
            zdezawuowac tak odbywany seks. Ale seks ludzie uprawiaja w roznych
            miejscach, jezli czuja na to ochote, i jezeli obie strony sa chetne
            nie ma mowy o zadnym braku szacunku. Mysle, ze i Twoja partnerke
            moglbys mile zaskoczyc takim przyplywem pozadania ze zaproponowalbys
            szybki numerek gdzies w terenie albo kibelku klubu w ktorym sie
            bawicie.

            probujesz ustanawiac normy, piszesz ze nie podnieca CIe pissing ani
            koprofagia. Seks w lazience nie oznacza automatycznie tyc praktyk,
            no i sa ludzie, kotrych to wlasnie podnieca. Dzielisz ludzi na
            lepszych i gorszych ze wzgledu na ich seksualne upodobania? Ja tam,
            jak pisalam gdzie indziej, przykaldam inna miare do ludzi, ale, o
            ile to nie jest moj partner seksualny, do sypialni im nie zagldam i
            nie formuje sadow na tej podstawie. BIore pod uwage ich intelgencje,
            madrosc zyciowa, sprawy, w tore sie angazuja, ksaizki jakie czytaja
            itd,. ale na pewno nie wartosciuje ihc pod wzgledem ich praktyk
            seksualnych.

            PZdr,
            Kociamama.

            Nie musisz wspolczuc moim bliskim - po co te wycieczki personalne,
            zamiast rzetelnej dyskusji?
            • dzikoozka Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:45
              kociamama napisała:

              > Drogi Blackzahir.
              >
              > W sumie, juz samo podsumowanie - Pozostajacy bez szacunku -
              swiadczy
              > o Tobie, jako czlowieku i o sposobie w jaki wychowujesz syna. Z
              > Twojego listu wynika przekonanie o posadaniu monopolu na racje.
              Gdy
              > piszeszsz "wiem co jest dobre a co zle, wiem jak powinno wygladac
              i
              > do czego dazyc", a mnie, jako rozmowce starasz sie zdyswalifikowac
              > piszac, ze ja sie pogubilam.

              Dokłądnie takie samo odniosłam wrażenie, blackz. nie dyskutuje
              rzeczowo i obiektywnie, wypuszcza personalne ataki i okazuje pogardę
              półrozmówcy.
              W zasadzie juz wszystko jasne, wiadomo po kim syn odziedziczył
              szacunek do kobiet (i innych ludzi generalnie)

              > Rozni ludzie maja rozne poglady, ale gotowosc do poszanowania
              innych
              > pogladow nie jest Twojo mocna strona, wiec nie sadze zebys
              > przejawial szacunek ani zonie ani nie nauczycles tego syna, bo
              > dzieci ucza sie przede wszystkim przez przyklad.
              >
              > Przekrecasz moje slowa i manipulujesz. NIe pisalam, ze seks 14-sto
              > latkow jest "normalny" (w sensie norma), ale 16-sto latkow juz
              tak.
              > udzie w tym wieku zaczynaja o seksie myslec i czynic jakies kroki,
              a
              > teraz zdarza sie, ze wczesniej. Jest to nomalne o tyle, ze
              mlodziez
              > chce nasladuje doroslych i chce jak najszybceij wstapic do tego
              > swiata, i to zjawisko istnieje, choc mozesz sie z nim nie zgadzac.
              > Moglbys sie zapewne zdziwic co do wieku inicjacji wlasnego syna...
              >
              > Nie pisze tez, ze nirma jest seks w kiblu i wylacznie w kiblu. Ale
              > jak rozumiem przytoczyles ten argument, zeby jeszcze bardziej
              > zdezawuowac tak odbywany seks. Ale seks ludzie uprawiaja w roznych
              > miejscach, jezli czuja na to ochote, i jezeli obie strony sa
              chetne
              > nie ma mowy o zadnym braku szacunku. Mysle, ze i Twoja partnerke
              > moglbys mile zaskoczyc takim przyplywem pozadania ze
              zaproponowalbys
              > szybki numerek gdzies w terenie albo kibelku klubu w ktorym sie
              > bawicie.
              >
              > probujesz ustanawiac normy, piszesz ze nie podnieca CIe pissing
              ani
              > koprofagia. Seks w lazience nie oznacza automatycznie tyc praktyk,
              > no i sa ludzie, kotrych to wlasnie podnieca. Dzielisz ludzi na
              > lepszych i gorszych ze wzgledu na ich seksualne upodobania? Ja
              tam,
              > jak pisalam gdzie indziej, przykaldam inna miare do ludzi, ale, o
              > ile to nie jest moj partner seksualny, do sypialni im nie zagldam
              i
              > nie formuje sadow na tej podstawie. BIore pod uwage ich
              intelgencje,
              > madrosc zyciowa, sprawy, w tore sie angazuja, ksaizki jakie
              czytaja
              > itd,. ale na pewno nie wartosciuje ihc pod wzgledem ich praktyk
              > seksualnych.
              >
              > PZdr,
              > Kociamama.
              >
              > Nie musisz wspolczuc moim bliskim - po co te wycieczki personalne,
              > zamiast rzetelnej dyskusji?
              • aboksa Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 26.08.07, 00:04
                > Dokłądnie takie samo odniosłam wrażenie, blackz. nie dyskutuje
                > rzeczowo i obiektywnie, wypuszcza personalne ataki i okazuje pogardę
                > półrozmówcy.

                ale o ile wiem, dyskusja polega na przedstawianiu ludziom swojego zdania i pogladow oraz przekonywanie ich do nich, wiec nie ma czegos takiego jak OBIEKTYWNE DYSKUTOWANIE (w ogole pojecie obiektywnosci jest wzgledne). Wiec prosze cie, nie pisz, o kims, ze nie dyskutuje rzeczowo (i inne tego typu okreslenia), tylko dla tego, ze nie chce przyznac ci racji w danym temacie.
                • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 26.08.07, 00:36
                  aboksa napisał:

                  > ale o ile wiem, dyskusja polega na przedstawianiu ludziom swojego zdania i pogl
                  > adow oraz przekonywanie ich do nich, wiec nie ma czegos takiego jak OBIEKTYWNE
                  > DYSKUTOWANIE (w ogole pojecie obiektywnosci jest wzgledne).

                  Moje ZDANIE i POGLADY wypisalem wszystkie, na rozne sposoby i w roznych jezykach
                  (bo widze, ze nie wszyscy, choc mowimy w jednym jezyku, tak samo je pojmujemy).
                  PRZEKONYWAC sie staram (z roznymi wynikami, jak widac ;)
                  Co do nomenklatury "obietywne dyskutowanie", to nie da sie wszystkim dogodzic,
                  prosze Pani. Stram sie jak moge, dyskutuje z osobami ktore nie maja zadnych
                  argumentow, osmieszaja sie kazdym kojenym wpisem, ale nadal twrdo i wbrew logice
                  trzymaja sie swojej ideologii, pisze, a przynajmniej staram sie, w sposob
                  zrozumialy przez wszystkich (od ludzi swiatlych, po 15 latki, od ludzi majacych
                  odmnienne zdanie niz ja az po nieczule na fakty zagorzale... no wlasnie co, bo
                  na pewno nie feministki, tylko osoby pokrzywdzone przez... zycie {uzyjmy
                  eufemizmow})
                  A Pani, droga Aboksa, na ponad 800 wpisow, znalazla...
                  Filozoficzne rozwazania...


                  Szkoda, ze NIC w temacie :(



                  Wiec prosze cie, ni
                  > e pisz, o kims, ze nie dyskutuje rzeczowo (i inne tego typu okreslenia), tylko
                  > dla tego, ze nie chce przyznac ci racji w danym temacie.
          • intrygantka1 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 19:00
            blackzahir, coś mi się zdaje, że czytasz bez zrozumienia, albo celowo udajesz,
            że nie rozumiesz, o czym pisze kociamama. Poza tym nie myśl, że skoro wypociłeś
            taki wypasiony list, wszyscy Ci przyklasną. Każdy ma prawo do swojego zdania. I
            jeśli różni się ono od Twojego, nie znaczy to wcale, że to Ty masz rację.
            pozdrawiam
            • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 08:12
              intrygantka1 napisała:

              > blackzahir, coś mi się zdaje, że czytasz bez zrozumienia, albo
              celowo udajesz,
              > że nie rozumiesz, o czym pisze kociamama.

              Intrygantko, nie wiem, czy Twoj nick najepiej obrazuje Twje
              podejscie do wpisow na forum, czy moze akurat Ty nie rozumiesz, co
              napisalem ja w swoim glownym watku.
              A to, co napisala kociamama, dobrze rozumiem. Jezeli masz podobne
              podejscie do zycia [seks byle gdzie, byle z kim, byle kiedy i nawet
              wsrod gimnazjalistow (wiec w wieku 14-16 lat)] to zycze Ci
              powodzenia. Ciekaw jestem, czy jak bedziesz miala corke w tym wieku,
              tez jej powiesz:
              - A rżnij sie coreczko kiedy tylko masz ochote, nawet w
              dyskotekkowym kiblu z kim chcesz, nawet nie musisz znac jego
              imienia...
              Powiedzialabys tak swojej corce?
              =====


              Poza tym nie myśl, że skoro wypociłeś
              > taki wypasiony list, wszyscy Ci przyklasną. Każdy ma prawo do
              swojego zdania. I
              > jeśli różni się ono od Twojego, nie znaczy to wcale, że to Ty masz
              rację.

              Ja wcale nie twierdze, ze mam monopol na racje.
              Pokaz mi choc SLOWO, gdzie tak twierdze.
              No prosze - pokaz?

              Napisalem "list otwarty", zeby uswiadomic pewna rzecz pewnej
              okreslonej grupie dziewczyn. Li i jedyne po to.

              Ty w nim - jak widze - znalazlas tylko i wylacznie haka na mnie,
              zeby przywalic, intrygowac (zgodnie z nickiem ;) i wyrazic swoj
              (pseudo)liberalizm seksualny. Nad TRESCIA mojego "wypasionego" (czy
              Ty w ogole widzialas kiedys WYPASIONY wpis?) postu w ogole sie nie
              zastanowilas, jak widze.
              Za to frywolnie, z beztroska i bezrefleksyjnie OD RAZU ferujesz
              wyrok i na mnie (i pewnie jak niektore forumowiczki) na mojego syna
              :(((((
              Smutne troche...

              > pozdrawiam
              Ja tez. I nieco wiecej REFLEKSJI zycze
              ;)
                • angelina.x Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:21
                  "jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
                  To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i sposobów
                  zawierania związków "uczuciowych".

                  Chyba nikt wcześniej tego nie zrobił, więc ja wyjaśnię ci o co chodziło w tym
                  liście.
                  Otóż niech ludzie robią to, na co mają ochotę, ale nie krzywdząc przy tym innych
                  i SIEBIE. Bo post blackzahir'a jest odpowiedzią na list dziewczynki, która
                  właśnie "daje z siebie wszystko" a jednak robi to - moim zdaniem - wbrew
                  własnemu sumieniu bo potem ma pretensje o brak szacunku (na który moim skromnym
                  zdaniem sama zapracowała swoim podejściem do tematu) do - uwaga - RODZICÓW chłopaka.
                  Ma pretensje o brak szacunku po czymś co zrobiła z własnej i nieprzymuszonej woli.

                  > Ja nie pisze o seksie byle gdzie z byle kim. Tylko o tym, ze kobieta
                  > ma prawo do decydowaina a z kim chce uprawiac seks i kiedy.

                  Tak, ale niech później zachowa się jak kobieta a nie jak dziewczynka i nie ma
                  pretensji do osób trzecich za coś, na co sama miała ochotę.
                  Dorosły człowiek (w sensie psychicznym oczywiście) jeżeli robi rzeczy zgodne ze
                  swoim sumieniem i wolą nie ma po nich wyrzutów sumienia ani pretensji do nikogo.
                  • 13monique_n Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 13:58
                    angelina.x napisała:

                    >Bo post blackzahir'a jest odpowiedzią na list dziewczynki, która
                    > właśnie "daje z siebie wszystko" a jednak robi to - moim zdaniem -
                    >wbrew własnemu sumieniu bo potem ma pretensje o brak szacunku (na
                    >który moim skromnym zdaniem sama zapracowała swoim podejściem do
                    tematu) do - uwaga - RODZICÓW chłopaka.
                    Bingo, Angelina. Jeśli jestem dorosła i robię to, na co mam ochotę
                    (czyli moge powiedziedzieć "tak", ale mogę też powiedzieć NIE), TO
                    NIE MAM POTEM PRETENSJI DO INNYCH LUDZI. To ja odpowiadam za moje
                    eksperymenty i ich skutki.
                    Moge ochrypnąc gadając do mego syna, wierzę, że skutecznie, ale moge
                    jedynie WIERZYĆ, że on swego podejścia nie zmieni, nawet, kiedy
                    bardzo nachalnie panny będą czarować.
                    Zresztą mając córke musze prowadzić wychowanie na podobnych zasadach
                    dla obu płci. Ona słyszy wiele (i staram się jej pokazywac różne
                    przykłady w otoczeniu) o tym, jakie sa możliwe zachowania. I wie, ze
                    tylko ona decyduje, na co ma ochotę. To straszny uparciuch, więc
                    liczę, ze nie zapomni.

                  • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 14:04
                    jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
                    > To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i
                    sposobów
                    > zawierania związków "uczuciowych".
                    >

                    Gdzie cos takiego napisalam? Chyba tylko w jednym poscie, z ironia,
                    o tym, ze jak sie skes facetowi spodoba to sie jeszcze sowiadczy. to
                    byla ironia;> taki zabieg "literacki", z reszta dosc czesto uzywany.

                    z reszta Twojego listu sie generalnie zgadzam. PIsanie listow do
                    rodzicow chlopaka obwiniajacych ich o zle wychowanie syna nie
                    swiadczy o dojrzalosci. Ale i Blackzahir swojego syna nadmiernie
                    tlumaczy przy jednoczesnej krytyce dziewczyn.

                    Co do krzywdzenia, to nie da sie tak zyc, zeby nikogo nie
                    skrzywdzic. Bo krzywidzsz wiele osob nieswiadomie. Nie trzeba isc z
                    kims do lozka, zeby go skrzywdzic. Wszystko zalezy od wrazliwosci
                    czlowieka i jego stadium emocjonalnym. Na pewno osoby starsze mniej
                    intensywnie przezywaja wszystkie sprawy odnoszace sie do relacji
                    damsko-meskich niz nastolatkowie, wiec np. syn Blackzahira zapewne
                    zranil wiele lasek przez samo niezwracanie na nich swojej uwagi. Ale
                    takiej krzywdzie po porstu ine da sie zapobiec.

                    Co innego, oczywiscie, jesli chodzi o swiadome krzywdzenie innych -
                    typu, mamy swiadomosc, ze ktos nas zywi jakims uczuciem i
                    wykorzystujemy to.

                    PZdr,
                    Kociamama.
                    • angelina.x Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 14:20
                      kociamama napisała:

                      > jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
                      > > To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i
                      > sposobów
                      > > zawierania związków "uczuciowych".
                      > >
                      >
                      > Gdzie cos takiego napisalam? Chyba tylko w jednym poscie, z ironia,
                      > o tym, ze jak sie skes facetowi spodoba to sie jeszcze sowiadczy. to
                      > byla ironia;> taki zabieg "literacki", z reszta dosc czesto uzywany.

                      Wobec tego to nieporozumienie. Bardzo ciężko jest w teście zawrzeć ironię.
                      > Co innego, oczywiscie, jesli chodzi o swiadome krzywdzenie innych -
                      > typu, mamy swiadomosc, ze ktos nas zywi jakims uczuciem i
                      > wykorzystujemy to.
                      No właśnie chodziło mi tylko o świadome krzywdzenie innych, bo niestety temu
                      nieświadomemu nie da się zapobiec.... To jest tak, ktoś cię kocha a ty mu nie
                      możesz oddać miłości - nie twoja wina, że ta osoba cierpi, bo do uczuć się
                      nikogo nie zmusi.. Ale jeżeli "żerujesz" na czyimś uczuciu i czerpiesz z tego
                      jakiekolwiek korzyści wiedząc, że robisz tylko złudne nadzieje to już jest
                      świadoma krzywda.
                • samson.miodek Ja tez czegos nie rozumiem 23.08.07, 15:42
                  O matko - publiczny kibek ma dodac smaczku.
                  Z niektorymi rzeczami sie z Toba zgodze, z wiekszoscia przytoczonych
                  spraw zgodze sie z blaczahir, ale kurcze czepilas sie tego kibla i
                  teraz dodajesz ten smaczek ze az mi sie niedobrze zrobilo.
          • mienszewik blackzahir - co za dupek z ciebie 23.08.07, 21:26
            W twoich postach przebija poczucie nieuzasadnionej wyzszosci wobec
            ludzi z ktorymi prowadzisz dyskusje
            Mysle tez,ze powinienes darowac sobie te emotikonki gdyz sa
            wyjatkowo irytujace.
            Nie zrozumiales tego co kociamama w swoim swietnym poscie chciala ci
            uswiadomic,obracajac jej celne uwage w jakies glupie komentarze,
            ktore zapewne mialy byc obezwladniajaca riposta.Jako mezczyzna
            odpowiem ci - pudlo chlopie,slaby jestes.Za slaby na kocia mame.
            Wychowales mizogoniste i skoro poruszamy sie w swiecie ludowych
            przyslow to pamietaj,ze "sowa nigdy nie wyrodzi sokola".Mam
            nadzieje,ze zrozumiales ;)
        • boris_kr Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:38
          kociamama napisała:

          > wg mnie nieczegi zlego nie ma w
          > hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy".

          :D :D :D :D :D

          > jesli na siebie w ogole
          > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
          > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
          > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
          > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
          klotnie
          > z nimi sa nieunikione.

          :D :D :D :D :D :D :D

          > A co do
          > szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny
          okres
          > inicjacji,

          :D :D :D :D :D :D

          > Niektore
          > z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
          > mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
          > sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre,
          bo
          > mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
          > potem.

          (wraz z tryprem :D :D :D :D :D :D )


          > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?

          Ja, np. :D :D :D :D

          > a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
          > osoby moze dzialac podniecajaco.

          :D :D :D :D :D :D

          > Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
          > rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.


          :D :D :D

          Ales dala czadu, dziewczyno....
          Gdzie takie prawdziwki rosna?????
            • boris_kr Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:27
              kociamama napisala:
              > To sie nazywa umiejetnosc rzeczowej argumentacji;)

              Twoje wypowiedzi, ktore wyseparowalem nie wymagaja ZADNEGO
              komentarza :))))))))))))))))))))

              tak jak inne Twoje wypowiedzi:

              "Teraz wiele osob przezywa
              bardzo hedoznistyczny okres w swoim zyciu, czesto przed
              ustatkowaniem sie, albo na zmiane - okres stalego zwiazku przeplata
              sie z okresem hedozminu, az sie on znudzi i wtedy docenia sie inne
              warotsci. Ale co w tym zlego?"

              "Seks w kiblu? A co w nim zlego? Niekoniecznie chodzi o seks z
              nieznajomym/a, ale np. i pary malzenskie na imprezie nagle czuja
              silna chec "popieprzenia" sie z partnerem. "

              "CO do gimnazjalistow w wieku lat 16 " - taka malenka uwaga. 16 lat
              ma sie w LICEUM ;P

              "o wszystko zalezy od roznych czynnikow, np. od jakosci seksu;) jak
              facet czuje sie jak wniebie, to chce powtorki a moze i sie
              sowiadczy;)" - tu juz poplulem sobie ekran, jak parsknalem smiechem
              :)))

              "Ja tam sie nie daje obmacywac obcym kolesiom tez;) Mnie facet musi
              uwiesc swoim intelektem i osobowoscia, i ja zazwycxaj obmacuje go
              pierwsza" - tu juz sie poplakalem, podobnie jak koledzy i klezanki w
              biurze. Najbardziej sie dziewczynom podobal Twoj wzrot "uwiesc
              intelektem" uzyty w kontekscie seksu kiblowego :)

              Musze Ci powiedziec, ze jestes nasza IDOLKA i czekamy na Twoje
              kolejne wpisy!

              :))))))))))))))))))))


              PS: A tak nieco powaniej: czy Ty naprawde tak myslisz, jak piszesz?



          • heyjoe23 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 20:10
            A wraz z nim 3/4 kolegów i koleżanek. Nikt się w gronie nie przyzna,
            ale po
            powrocie do domu marzą o takim seksie (niekoniecznie w rzeczonym
            kiblu, ale
            spontanicznym, pełnym pasji i oddania seksie). Szczególnie
            zazdrościcie (i ja
            - nie przeczę) tego seksu w kiblu :-) ale także podejścia do życia,
            jakie
            prezentuje kociamama. Już same "rzeczowe" argumenty w dyskusji i
            odpowiedziach
            borisa mówią wiele na ten temat. Boris_kr -> naprawdę są ludzie,
            którzy
            czerpią radość z seksu. To, że Ty (i ja) i wiele innych osób trafiło
            na
            niewłaściwe osoby, nie przesądza o tym, że ma tak 100% populacji.

            A seks w kiblu nie oznacza koprofagii ani pissingu (skąd znasz takie
            słowa ;-)
            musiałeś się ich nauczyć, bo...???). Oznacza radosny seks, w którym
            liczy się
            zaangażowanie. Oczywiście, sporo ludzi uprawia seks w kiblu na
            imprezach, żeby
            przelecieć laskę, albo zaliczyć chłopaka. Ale nie o taki "seks w
            kiblu" chodzi
            kociejmamie. Wiem o jaki chodzi - sam go doświadczyłem, ale niestety
            związek
            poszedł w kosmos. I wydaje mi się, że dopóki nie trafisz na "tą"
            osobę, to
            będziesz pisał jak piszesz, a grono koleżanek i kolegów będzie się z
            Tobą smiało.

            "Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie." I z waszych
            pragnień,
            o których nawet boicie się pomarzyć...
        • tees1 to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 12:17
          kociamama napisała:

          > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?

          Wszelkie dane pozwalaja mi sadzic, ze jestem taki jak wiekszosc ludzi. Owszem,
          zdaje sobie sprawe, ze istnieje zawsze jakis margines spoleczny, ale zapewniam,
          ze wiekszosc ludzi zachowuje podstawowe normy przyzwoitosci. Jesli uwazasz
          "numerki w kiblu" za powszechne, to widocznie nalezysz do takiego srodowiska,
          ale w skali spolecznej jest ono marginalne.
          • kociamama Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 12:30
            Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
            dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko? Typu plaza,
            samochod, las, lazeinka znajomych na imprezie?

            Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
            wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
            mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic. Wrecz przeciwnie, ciesze
            sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi pratnerzy
            sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)

            PZdr,
            kociamama.
            • angelina.x Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 13:33
              kociamama napisała:

              > Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
              > dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko?

              Nigdy nie słyszałaś, że człowieka od zwierzęcia odróżnia mim. to, że potrafi się
              przeciwstawić swoim chuciom??
              Ja np. nigdy nie miałam ochoty na seks w toalecie.

              > Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
              > wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
              > mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic.

              Nikt tu nie napisał, że tak ma to wyglądać.
              No, ale widocznie szanujący się ludzie nie opowiadają na publicznym forum o tym,
              jak wygląda ich seks.

              > Wrecz przeciwnie, ciesze
              > sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi pratnerzy
              > sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)

              Nie wypowiadaj się na temat czyjeś fantazji seksualnej skoro - mówiąc
              przysłowiem - nie jesteś tej osoby prześcieradłem.
              Mnie urzekło zdanie "moi PARTNERZY sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna" -
              liczba mnoga + czas teraźniejszy (i nie chodzi mi tu o konstrukcję zdania ale o
              sens jaki z niego wynika).. No cóź, jak kto lubi:)
              • kociamama Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 14:17
                Nigdy nie słyszałaś, że człowieka od zwierzęcia odróżnia mim. to, że
                potrafi si
                > ę
                > przeciwstawić swoim chuciom??

                Czemu przeciwstawiac sie "chuciom" jak mowisz, skoro i Ty i partner
                (np. mąż) macie na taki seks ochote??

                POza tym, czlowiek jest zwierzeciem i zadza nami roznego rodzaju
                instynkty. Np podobno istnieje instynkt macierzynski, czy ludzie,
                ktorzy jedza mieso powoluja sie na taki argument, ze natura nas tak
                juz skonstruowala, ze jemy mieso. Ludzie uzywaja argumentu o
                nadrzednej roli czlowieka, gdy im wygodnie. Tak samo jak mozesz
                zapanowac nad popedem seksualnym mozesz zapanowac nad checia ku
                rodzeniu dzieci, kotra jest ekologicznie i nawet bilogicznie
                nieuzasadniona, bo nie ma grozby, ze nasz gatunek wymrze, ale jest
                relana gorzba katastrofy ekologicznej. Tak samo z jedzneiem miesa.
                Skoro mozesz nasycic sie dieta pochodzenia roslinnego, to po co
                zabijac zwierzeta, jedynie by dostarczyc sobie jakis tam donzan
                smakowych.

                Jezeli bedziesz w sobie stanie stlumic te 2 intynkty - macierzysnki
                i ped do jedzenia miesa, zacznij wtedy innych karcic
                za "zaspakajanie" swoich chuci.

                Dlaczego czujesz sie lepsza, od innych na podatwie miejsc w ktorcyh
                uprawiaja seks?

                Co do "szanujacych sie ludzi"- na forum sa rozne watki - i o seksie
                analnycm, i o zabawakach uzywanych przy seksie i wiele innych watkow
                zwiazanych z seksem. DLaczego o seksie nie rozmawiac? Dlaczego seks
                stanowi dla Ciebie, az takie tabu?

                Nie wypowiadaj się na temat czyjeś fantazji seksualnej skoro -
                mówiąc
                > przysłowiem - nie jesteś tej osoby prześcieradłem.

                Nie do konca rozumiem to zdanie;)


                PZdr,
                Kociamama.
                • uli Ze w łózku to miłość a w łazience to ruja :DDD ??? 23.08.07, 19:02
                  o to mi własnie chodziło w poprzednim poście - Polacy i Polki to nudziarze :)
                  Łazienka to miejsce jakiejś skrytej, ohydnej czynności (defekacji!), więc nie
                  można brukać ideału romantycznej, czystej miłości - rytuał seksu może zaistnieć
                  tylko w wyznaczonych kulturowo okolicznościach :)

                  W łazience nie można odczuwać porządania. Porządanie odczuwa się jedynie w
                  sypialni. Tam też można uprawiać seks.

                  A co jeśli Wam się zdarzy jakaś włochata myśl gdzie indziej niż w sypialni?
                  Peszycie się? Brzydzicie samymi sobą :) ?? Po co te idiotyczne schematy?
                  Tracicie w ogóle kontrolę nad sobą, tzn robicie COKOLWIEK spontanicznie?
            • beata_sta Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 16:17
              Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
              > dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko? Typu
              plaza,
              > samochod, las, lazeinka znajomych na imprezie?
              >
              > Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
              > wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
              > mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic. Wrecz przeciwnie,
              ciesze
              > sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi
              pratnerzy
              > sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)
              >
              Rozumiem że jak masz potrzebę fizjologiczną a w okolicy nie ma
              łazienki to załatwiasz tam gdzie popadnie, np na srodku ulicy czy
              salonu znajomych? Bo skoro i bzykasz się gdzie popadnie...Taka
              jesteś tolerancyjna a kpisz z ludzi lubiących uprawiać seks
              tradycyjnie. A o fantazji seksualnej nie świadczy to gdzie się TO
              robi, ale jak:-)A znasz takie słowo "wstrzemięźliwość"?
              A wiesz że pomimo tego całego pseudowyzwolonego bełkotu o kobietach
              i ich potrzebach jaki nas w koło zalewa nadal prawdziwe jest
              powiedzenie że lepiej smakuje to co nie jest podane prosto pod nos?
              Choć akurat dodanie przez Ciebie zwrotu "moi partnerzy" wiele
              wyjaśnia.
              A tak na marginesie: nie wyobrażam sobie żeby za ścianą pierdział i
              smrodził jakiś facet z rozwolnieniem w chwili gdy ja przeżywam
              uniesienia ;-)Dlatego nie uprawiam seksu w toaletach.
              Pozdrawiam.
              • ingeborg Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 20:16
                jeśli jadę lesną szosą samochodem a chce mi się siusiu to zatrzymuję wóz i idę w
                krzaczki
                jesli zachce mi się seksu w kiblu/piwnicy/samochodzie/łazience znajomych,
                zaciągam tamże partnera i jest miło

                jesli ide ulicą i zachce mi się siusiu to szukam najbliższej łazienki
                jesli jestem w publicznym miejscu i zachce mi się seksu to ciagnę partnera do
                kibla/piwnicy/samochodu/łazienki znajomych.

                Nie robię siusiu w salonie znajomych
                nie uprawiam seksu na ulicy.

                Widzisz analogie?

          • angelina.x Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 13:27
            tees1 napisał:

            > kociamama napisała:
            >
            > > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?
            >
            > Wszelkie dane pozwalaja mi sadzic, ze jestem taki jak wiekszosc ludzi. Owszem,
            > zdaje sobie sprawe, ze istnieje zawsze jakis margines spoleczny, ale zapewniam,
            > ze wiekszosc ludzi zachowuje podstawowe normy przyzwoitosci. Jesli uwazasz
            > "numerki w kiblu" za powszechne, to widocznie nalezysz do takiego srodowiska,
            > ale w skali spolecznej jest ono marginalne.

            Fakt, ja też nie uważam się za jakiś okaz wyjątkowy, ale seksu w toalecie nie
            miałam i nie zgodziłabym się na takowy. Zresztą - mój partner mnie szanuje i nie
            zaproponowałby mi takiego czegoś.
            Swoją drogą mam dużo znajomych i chyba nikt z nich nie uważa seksu w toalecie za
            coś normalnego..

            Hmm to jest chyba kwestia środowiska, wychowania oraz wpojonych wartości moralnych.
            Sama wyciągnij z tego wnioski.
            • hepatique Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 14:13
              > Hmm to jest chyba kwestia środowiska, wychowania oraz wpojonych
              wartości moraln
              > ych.
              No prosze, bez przesady!! Co to za dziwaczne kryterium, że seks w
              toalecie jest niemoralny! Ale tylko w publicznej, czy we własnej,
              domowej też....?
              A na klatce schodowej?
              Albo w lesie? Na plaży?
              Kto ustanawia kryteria granic moralności miejsc do uprawiania seksu?
              • ronin28 Granice moralności- zagrożenia 23.08.07, 20:52
                Radzę udać się do najbliższej prokuratury i porozmawiać na na temat granic moralności z prokuratorem. Powninien udzielić wyczerpujących odpowiedzi. Oczywiście ma to zastosowanie w wypadku gdy np. sąsiad z klatki wraz ze swoin 8-letnim synem nakryje nas na akcie kopulacji na klatce schodowej i stwierdzi iż przekroczyliśmy w jego mniemaniu te granice.
            • kociamama Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 14:22
              Byc moze naleze do mniejszosci spolecznej;) I ajkos mi to nie
              przeszkadza. Zostalam wychowana w duchu indywidulazimu, a nie
              kierowania sie pogladami wieszkosci, bo wiekszosc, jak wiadomo ze
              statystyk:

              glosuje na PIS, stosuje przemoc w domu, nie czyta ksiazek, nie
              uprawia sportu i nie podrozuje, a takze uprawia seks raz w miesiacu.
              Ciesze sie, ze jestem inna;)

              PZdr,
              Kociamama.
              • tees1 "Po prostu lubiły się bawić" 24.08.07, 09:52
                Takie wesole dziewczyny. A do tego zaradne - wpadly na pomysl, by "przyjemne
                połączyć z pożytecznym". Tylko dlaczego obsluga lotniska taka koltunska,
                dlaczego? Ciemnogrod i 100 lat za Europa. Co nie?

                "Wabiły pasażerów i oferowały swoje usługi w toaletach. Gdy sprawa wyszła na
                jaw, dziewczyny wyrzucono z pracy."
                wiadomosci.onet.pl/1432116,2678,1,1,kioskart.html?drukuj=1
            • elve Re: to nie ja zyje na innej planecie 23.08.07, 23:00
              > Fakt, ja też nie uważam się za jakiś okaz wyjątkowy, ale seksu w toalecie nie
              > miałam i nie zgodziłabym się na takowy. Zresztą - mój partner mnie szanuje i ni
              > e
              > zaproponowałby mi takiego czegoś.

              no to mamy wreszcie obiektywny wskaźnik szacunku partnera. LOL!
            • kik.a Re: to nie ja zyje na innej planecie 24.08.07, 13:21
              he he he!!! i właśnie dokładnie tacy kolesie jak twój mąż
              korzystają skrycie z seksu z innymi kobietami /za opłatą
              oczywiście - studentki, prostytutki itp./ bo "szanują" swoją żonkę
              i wiedzą, że święcie obraziłaby się na propozycję odważnego seksu,
              ale mają ochotę zrealizować swoje marzenia i pragnienia...
              dlatego biznes kwitnie a i młode uczące się mają z kim poćwiczyć no
              i nie za darmo
        • uli Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 18:47
          Popieram Kociąmamę. Temat stary jak świat, nic nowego się nie dowiemy na ten
          temat, prócz tego, że jedna dziewczyna jest rozżalona i jeden facet, który
          uważa, że sama sobie jest winna, bo on kocha swoją żonę, a co robi syn to już
          nie jego sprawa.
          To nie jest prawda ani o ludziach jako takich, ani o relacjach damsko-męskich. I
          nie jest to wina żadnej z płci, że komunikacja szwankuje. Taka kultura.
          Fajnie by było, gdybyśmy jednak spróbowali podejść i do młodości i do związków z
          większą lekkością...To mnie w Polakach bardzo drażni - zadęcie, rozdmuchiwanie,
          wyraźne granice, komu nalezy się szacunek a komu nie. Nic spontanicznie.
          Wszystko nudno i sztywno. Trochę dystansu i lekkości! Te listy są jak dwa trupy
          wyciągnięte z jednej szafy.
          Czy tak trudno zrozumieć, że prawda nie leży ani po stronie kobiet ani po
          stronie mężczyzn???
    • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 10:50
      Pochwalam za intencje, trochę tylko to wszystko pachnie mi
      usprawiedliwianiem i siebie, i swojego syna.
      Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że dobrze wychowany młody człowiek,
      któremu skutecznie wpojono szacunek do kobiet, nie jest w stanie
      opanować swoich popędów, "bo dziewczyny (...)zachowują się jak
      kotki w marcu". Cóż to za uogólnienie w ogóle?
      I co z tego, że wykształcone i inteligentne młode kobiety pragną,
      oprócz bliskości, także seksu w związku? Zaznaczam - nie TYLKO
      seksu, ale seksu I BLISKOŚCI. Tego trzeba nauczyć chłopaka.
      • effi23 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:03
        > I co z tego, że wykształcone i inteligentne młode kobiety pragną,
        > oprócz bliskości, także seksu w związku? Zaznaczam - nie TYLKO

        Autor listu nigdzie nie napisal, ze nie maja do tego prawa, alez
        maja! Tyle tylko ze szanujac siebie nie oddajemy sie nikomu na
        trzeciej, piatej czy dziesiatej randce. Nie o ilosc randek zreszta
        tu chodzi lecz o WZAJEMNE POZNANIE i ZAUFANIE a na to trzeba troche
        czasu... A nie chop siup do lozka.
        • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:10
          Byc moze Ty seks postrzegasz jako oddawanie sie komus. Ja mam inna
          wizje - mam ochote na seks, ktos mnie kreci i ja krece jego,
          przezywamy razem cos fajnego.

          jakos nie rozpatruje mojej wartosci jedynie w
          kategoriach "czystosci" seksualnej. ja mierze ludzi troche inna
          miara, czyli czy sa inteligentmni, zabawni, maja cos do powiedzenia
          ciekawego, przezyli cos, czy angazuja sie w jakies ciekawe
          przedsiewziecia, robia cos dla innych ludzi.

          Pzdr,
          Kociamama.
          • lejla81 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 23.08.07, 11:21
            Zgadzam się z Tobą, kociamamo. To niestety wina kulturowej presji.
            Dziewczynkom wmawia się od małego, że powinny uprawiać tylko seks z
            miłości (ile razy słyszałam ten durny stereotyp, że kobieta jak
            idzie do łóżka to od razu się zakochuje). W rezultacie u nastolatek
            dochodzi do pewnego rozdwojenia jaźni - chcą uprawiać seks dla
            seksu, chcą eksperymentować, ale jednocześnie kultura wmawia im, że
            mają czekać (również seksualnie) na księcia na białym koniu i miłość
            do grobowej deski, bo tylko taka aktywność seksualna w ich wypadku
            jest wartościowa. Inna czyni je po prostu ku..mi, w przeciwieństwie
            do chłopców, którzy im więcej obędą stosunków tym bardziej są macho
            i wartościowi. W rezultacie dochodzi do rozminięcia się oczekiwań
            obu płci. Szesnastolatka myśli, że to już ten jedyny, podczas gdy
            młody chłopiec raczej zupełnie na odwrót. Tak naprawdę oboje
            stęsknieni są seksu, tylko że względy kulturowe i wychowanie
            nakazują im inaczej go postrzegać. Uważam, że wstrzemięźliwość jest
            wskazana u obu płci, ale nie ze względów moralnych, ale zdrowotno-
            rodzinnych (rodzinnych- mam tu na myśli niechciane ciąże). Myślę, że
            nikt tu nie jest specjalnie winny, to wina przemian cywilizacyjnych -
            kiedyś ludzie żyli krócej, małżeństwo i posiadanie dzieci w wieku
            lat 16 było czymś naturalnym. Teraz dojrzałość seksualną osiąga się
            dużo wcześniej niż dojrzałość emocjonalną czy społeczną. Stąd pewne
            pogubienie się ludzi w tych kwestiach. No i kultura jest winna - nie
            powiem, że judeo-chrześcijańska, ale ogólnie sposób wychowania,
            według którego inaczej postrzega się seksualność kobiet i mężczyzn.
            Powiedzonko o psie i suce jest, według mnie, obraźliwe przede
            wszystkim dla mężczyzn. Czy mężczyzna to jakieś zwierzę, co musi
            zapłodnić wszystko, co mu się pod rękę nawinie?
            Uff, trochę może mi chaotycznie wyszło, ale generalnie pozdrawiam
            kociamamę. Też uprawiałam seks w kiblu z moim narzeczonym na jakimś
            koncercie i bardzo miło wspominam takie lekkie szaleństwo :)
            • karatakus Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 24.08.07, 17:11
              Dziwne dwubiegunowe podejście maja niektóre tutaj panie. "Robię na co mam
              ochotę". O.K. W porządku. Ale kolesie o których napisała zrozpaczona nastka
              (idiotka moim zdaniem), robią to samo. Co więcej nawet nikogo nie krzywdzą. Po
              prostu wybierają wolność seksualną. A że laseczki myślały, że z nimi zostaną.
              Cóż... Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego.
              A w przypadku Don Huanów to wolność skorzystania z tego co im sie daje, i
              zabrania tyłka jak najdalej zaraz po konsumpcji. A tu raptem taki hałas!

              Parafrazujac czesto padajace tu slowa o stereotypach i presji kulturowej: jesli
              kobieta spi z chlopakiem i nastepnej nocy robi to juz z innym to wyzwolenie
              seksualne, a jesli robi tak facet to czyste sk..syństwo?

              Żadna tajemnica, ze dla przytłaczającej większości facetów zawsze najlepsza
              kandydatkę na stałą partnerkę jest kobieta jak najmniej doświadczona seksualnie.
              A, że po drodze seksi się z różnymi kobietami? Co komu do tego, jeśli nikt
              nikogo nie krzywdzi. A, że laski maja nadzieję na więcej, niż otrzymują? Ich
              problem.

              Jeśli już maja nadzieję kupić sobie chłopaka przez seks, to niech nie szafują ta
              walutą na prawo i lewo. No bo powiedzcie, czy seks z osobą, która miała, dajmy
              na to, 8miu partnerow, jest rzeczywiście na tyle "cenny", żeby z taka osobą
              zostać? Seks, jako łatwo dostępny zdewaluował się. To żadne mistyczne przeżycie,
              to po prostu zaspokajanie potrzeb. A zaspokajanie potrzeb per se oznacza
              nakierowanie na siebie.

              W kwestii szacunku (bo i tą poruszono). Jeśli ktoś bezmyślnie się pcha innym do
              wyrka niech nie oczekuje, że będzie za to szanowany. Wg. mnie gradacja jest
              taka: tolerancja należy się wszystkim, a szacunek tylko tym wybijającym się na
              plus, ot i co. Szanuje się za cnoty, za to jakim człowiekiem się jest (czyt.
              lepszym od ogółu). Kilometry zaliczonych fujar, albo tez liczba zaliczonych
              kurewek nie jest dla mnie jakims szczegolnym powodem do szacunku.

              Porządny człowiek nie wymaga szacunku, bo już nim jest darzony. Cała reszta,
              cóż... chwytacie logikę.

              Lejlo, podpisalem sie pod twoim postem, bo nie mialem sily czytac dalej.
              Pozdrawiam.
        • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:10
          Autor pisze, żebyśmy sie szanowały, a wtedy inni też bedą nas
          szanować. Świetnie. W takim razie kiedy pójście do łóżka jest
          wyrazem szacunku do siebie, a kiedy nie? Jeśli dziewczyna myśli,
          że "to właśnie TEN moment", a niestety jej partner nie, i po
          wszystkim ucieka, gdzie pieprz rośnie, to znaczy, że ona sie nie
          szanowała...? A gdyby byli dalej razem, to wszystko byłoby ok..?
          Tak w ogóle to od kiedy kobiety chodzą do łóżka same?! Dlaczego to
          one mają powstrzymywać facetów, a nie na odwrót..?
          Dlaczego, jeśli facet ma wiele partnerek, to znaczy, że jest macho,
          obrotny, atrakcyjny, czy Bóg wie, co jeszcze, a w analogicznej
          sytuacji dzieczyna jest szmatą lub puszczalską?
          • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:14
            Dlaczego, jeśli facet ma wiele partnerek, to znaczy, że jest macho,
            > obrotny, atrakcyjny, czy Bóg wie, co jeszcze, a w analogicznej
            > sytuacji dzieczyna jest szmatą lub puszczalską?


            to oczywiscie wynika z patriarchatu;) My jako kobiety, mozemy sie
            tym po porstu nie przejmowac, unikac wszelkich szownistow i
            mizoginow i zadawac sie z fajnymi facetami, kotrzy nie maja
            kompleksow i nie musza reprerowac swojego ego przez zle traktowanie
            innych.

            Pzdr,
            Kociamama.
            • baba67 Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 14:09
              Ale za walke z wiatrakami placi sie niejednokrotnie wysoka cene.
              Prawda jest taka, ze wiekszosc facetow nie mysli powaznie o pannie, ktora jest
              chetna na pierwszej rance.Mozna to nazywac jk sie chce ale faktu to nie zmieni.
              Zanotowane jest to w naszych instynktach, tak jak wstrzasajace dzialanie meskiej
              urody (bo dobre geny)albo zaradnosci zyciowej (bo przyszlosc dzieci).
              Instykt mezczyzny podpowiada-do tego ogrodka siusia pol miata, a ja bede musial
              sprzatac. I pigulki i inne wynalazki na te instynktowne reakcje nie maja
              wielkiego wplywu.
              • kociamama Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 16:46
                Zazwyczaj za walke z konformizmem placi sie jakas cene. Tylko o
                jakiej cenie mowic w przypadku asertywnego podejscia do seksualnosci
                ze strony kobiety?

                KObiety tez nie mysla powaznie o wszystkich facetach, z ktorymi
                mialy doswiadczenia seksualne, szczegolnie w wieku lat nastu, kieyd
                ludzie zaczynaja wposlzyc, kiedy to "Zwiazki" trwaja po 2 tygodnie;)

                Pzdr,
                Kociamama.

              • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 26.08.07, 00:48
                baba67 napisała:

                > Ale za walke z wiatrakami placi sie niejednokrotnie wysoka cene.
                > Prawda jest taka, ze wiekszosc facetow nie mysli powaznie o pannie, ktora jest
                > chetna na pierwszej rance.Mozna to nazywac jk sie chce ale faktu to nie zmieni.
                > Zanotowane jest to w naszych instynktach, tak jak wstrzasajace dzialanie meskie
                > j
                > urody (bo dobre geny)albo zaradnosci zyciowej (bo przyszlosc dzieci).
                > Instykt mezczyzny podpowiada-do tego ogrodka siusia pol miata, a ja bede musia
                > l
                > sprzatac. I pigulki i inne wynalazki na te instynktowne reakcje nie maja
                > wielkiego wplywu.


                No dobrze.

                Ty to wiesz, ja to wiem, niektorzy forumowicze jak Ty czy ja tez to DOBRZE wiedza.

                Ale ja chcialem dobrze:
                Zakladajac ten watek, chcialem przelozyc tak na prawde na jezyk praktyczny:

                * Hej, dziewczynko, CZASY SA TAKIE, w TAKIM KRAJU ZYJEMY, ze jak masz chec na
                seks, to (na szczescie) masz do tego pelne prawo. Ale jak bedziesz to robila
                JAWNIE, to licz sie z POTEPIENIEM tzw. opinii publicznej.
                * A jak myslisz, ze w ten sposob (idac od razu do lozka z tzw fajnym chlopakiem}
                zdobedziesz jego uczucia, przywiazanie, szacunek, to sie w 90-99 proc. myslisz.
                * Ze seksu dla seksu nie powinno sie mylic z BLISKOSCIA, z checia bycia razem
                itp, TYM BARDZIEJ, ze 18-latek rozni sie EMOCJONALNIE od 18-latki (ta druga jest
                dojrzalsza itd)

                Wybralem forme "listu"
                I co?
                50 proc. wpisow, szczegolnie od 400-nego wpiso wzwyz to smieci.
                :(

                Personalne ataki, ublizanie, czepianie sie szegolow itd

                Sprobuj (to prowokacja) zalozyc watek, o ktorym tu napisalem w sposob, zeby nie
                bylo tyle...
                ... mizerii

                :((((((
          • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:23
            Zrozumialas moje slowa doslownie, a ja uzywalem tam wiele przenosni.

            hepatique napisała:

            > Autor pisze, żebyśmy sie szanowały, a wtedy inni też bedą nas
            > szanować. Świetnie. W takim razie kiedy pójście do łóżka jest
            > wyrazem szacunku do siebie, a kiedy nie?

            Dobre pytanie.

            Wiec odpowiem Ci PRZYKLADAMi, skoro aluzjii nie rozumiesz:

            Roznica miedzy seksem a KOCHANIEM sie jest zasadnicza. Ja nie uważam
            bynajniej, że "tylko poślubie" itd.
            Ale skoro nie rozumiesz, że chcąc zyskać szacunek partnera nie
            można:
            - oddać się mu po pijaku na pierwszej randce
            - robić to (jak kociamama) w KIBLU
            - seksić się BEZ uczucia
            - pozwalać sobą pomiatać
            - nie zauważać, że partnerowi tak naprawdę chodzi TYLKO o seks
            - itd

            No to naprawde masz problem.

            I nie chodzi tu NAPRAWDE o to, ile dziewczyna miala partnerow (czasy
            sie zmienily, to juz naprawde nie jest wazne) tylko JAK FACECI sie
            do niej odnoszą.

            Można mieć nawet 20 parnerów seksualnych przed 20-ką ale mieć
            ró?nież szacunek i ich i otoczenia. A można uzyskać (tu cytuję)
            opinię puszczalskiej" i "szmaty" po JEDNYM razie z facetem.

            Skoro tego nie rozumiesz, bardzo mi przykro
            :(
              • blackzahir Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:29
                dzikoozka napisała:

                > OK, tylko dlaczego nie odnosisz tych samych wartosci do facetów?
                > Dlaczego facet nie musi rozróżniać między seksem a kochaniem się?


                Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
                tego odróżnić.
                Sorry, w tym wieku myśli się najczęściej penisem. Nie ma co ukrywać
                - 90 proc. facetów tak ma, że dojrzewa emocjonalnie dopiero koło 25
                roku życia. I to wlaśnie KOBIETY powinny faceta zmienić. Bo kobieta
                dojrzewa WCZEŚNIEJ.
                • dzikoozka Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:34

                  > Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
                  > tego odróżnić.
                  A jakie masz na to dowody (naukowe badania?)? Pełnoletnimi stajemy
                  sie w wieku 18 lat, mężczyźni i kobiety. Usprawiedliwienia tego typu
                  to zwykła ściema. Nikt mi nie powie, ze w tym wieku mężczyźni są
                  bezrozumnymi byczkami.

                  > Sorry, w tym wieku myśli się najczęściej penisem. Nie ma co
                  ukrywać
                  > - 90 proc. facetów tak ma, że dojrzewa emocjonalnie dopiero koło
                  25
                  > roku życia.

                  I to wlaśnie KOBIETY powinny faceta zmienić.
                  ??????? pierwsze słysze, zeby facet stwierdził, ze kobiety POWINNY
                  zmienic faceta. Nic nie powinny. Twoje twierdzenie w gruncie rzeczy
                  obraża meżczyzn jako ludzi myślących.
                • hepatique Re: List owarty ojca 18-latka do jego rowiesnicze 22.08.07, 11:36
                  > Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
                  > tego odróżnić.

                  Wracamy do punktu wyjścia, bo właśnie o tym pisała autorka listu do
                  WO.
                  To rola rodziców, żeby nauczyć synka jak najszybciej rozróżniać seks
                  od miłości. Proszę, nie obwiniaj dzieczyn z odsłoniętymi pępkami za
                  błędy wychwawcze, bo to koszmarne nieporozumienie, że
                  usprawiedliwiasz chłopców karcąc dziewczyny.

                  A co do seksu:
                  1. na pierwszej randce
                  2. bez miłości
                  3. w kiblu
                  nie do końca się z Tobą zgadzam, bo każdy ma do tego prawo, a ważne
                  jest, aby obie strony wcześiej doszły do porozumienia. Że np. tylko
                  seks i nic więcej. Bo nie fair jest, gdy chłopak obiecuje
                  dziewczynie wsparcie i związek, a potem okazuje się, że oszukał. Nie
                  można tego usprawiedliwiać prowokacyjnym zachowaniem dziewczyn.