pachnidlo90
23.08.07, 23:00
Problem maly ale irytuje mnie bardzo. Od miesiaca mieszkamy razem
(ale nie we wlasnym domu tylko moich rodzicow, ich w tygodniu nie ma
ze wzgledu na prace i pozwolili mu mieszkac u nas zeby nie musial
placic za wynajem u obcych ludzi). I tak - facet chce w nocy spac w
jednym lozku (i nie chodzi o seks hehe) ale ja nie chce, bo sie w
ogole z nim nie wysypiam. Zeby jeszcze to bylo lozko - a to jest
zwykla wersalka, moj facet do kruszynek nie nalezy, na dodatek w
nocy sie z jakiegos powodu poci i jest mi goraco i w dodatku
niemilosiernie chrapie. Nie chce z nim spac wlasnie z tych powodow,
mowie mu dlaczego a on i tak sie obraza. Mowie mu ze dlaczego mam
sie nie wysypiac a on na to ze mam wakacje, nic nie robie (on
pracuje), nie musze wstawac rano i takie tam bla bla a ja mimo ze
mam wakacje to nie widze powodu dla ktorego mialabym sie nie
wysypiac :/ Na dodatek on pracuje i musi wstawac ok 5 nad ranem i
przez to budze sie i ja. Powiedzcie jak ten problem rozwiazac?
Wlasnie poszedl naburmuszony spac (bo nie poszlam z nim). Dochodzi
to tego jeszcze jedna dziwna rzecz a mianowicie mam klasc sie spac
razem z nim (tzn o tej porze), wiec mowie mu ze nie chce mi sie
spac, ze mam wakacje wiec moge siedziec po nocach do ktorej mi sie
chce i spac potem do poludnia a on sie wscieka. Niby dlaczego mam
jak male dziecko isc z nim do lozka bo on juz sie kladzie? ://