Co sądzicie o związku z kolegą męża?

25.08.07, 23:19
Będąc już w fatalnej sytuacji małżeńskiej, dążącej do total rozpadu,
poznałam (na wspólnym wraz z mężem spotkaniu)bliskiego kolegę męża i
zakochaliśmy się w sobie, od tamtej pory do dziś tworzymy udany
związek. oczywiście najpierw rozstałam się z mężem.Za miesiąc sprawa
rozwodowa, ukrywamy nasz związek ze względu na 100%owe orzeczenie
winy, o które mąż by wniósł gdyby wiedział.dodam, ze z mężem mam
dziecko.
Czy uważacie, że nasz związek jest sprawą baardzo niemoralną i nie
powinien zaistnieć pomimo miłości?
Dodam, ze kolega ukrócił zupełnie kontakty z mężem.
    • marta2xs Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 25.08.07, 23:25
      Czesc,
      Ciekawi mnie ile sie w Polsce czkea na pierwsza rozprawe rozwodowa
      od momentu zlozenia papierow? Czy to zalezy od miasta? Interesuje
      mnie W-wa.
    • kalina.tt Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 25.08.07, 23:34
      > Czy uważacie, że nasz związek jest sprawą baardzo niemoralną i nie
      > powinien zaistnieć pomimo miłości?

      Jest zupełnie moralny. Każdy ma prawo kochać i być kochanym.
      • karmelek4 Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 25.08.07, 23:51
        Życie... kochana:)
        PS. Ja nie widzę tu nic niemoralnego...
    • annapannacotta Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 25.08.07, 23:57
      norah5, czytalas moj watek, wiec wiesz, co mysle na ten temat... Wg mnie nie ma
      w tym nic niemoralnego. Inna sprawa, ze to wszystko nie jest latwe. Trzymam
      kciuki za to Nowe:)
      • radzisz2 Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 00:08
        Taaa... A dlaczego pytasz, czy to moralne?? Kiedys moralne było to,
        co pozwalało, abyś mogła wszystkim spojrzeć prosto w oczy, więc
        dlaczego się ukrywasz?? Wiem, czasy sie zmieniły. A moralność?? Może
        też
    • lacido Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 00:07
      i jak ma być w naszym kraju dobrze jak oszuści na kazdym kroku ehhhhhhh
    • norah5 Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 00:18
      Co do oszukiwania- robię to tylko i wyłącznie ze względów prawnych-
      bo w imię czego miałabym np.płacić alimenty na męża? Sąd mógłby
      mnie uznać za winną rozpadu małżeństwa bo tak naprawdę uczucie i w
      nie do końca jasnym, prawnym słowa znaczeniu mogłabym być uznana za
      zdradzajacą bo uczucie pojawiło się gdy jeszcze mieszkałam z mężem,
      ciężkie to ale wpędza w poczucie jakiejś nieuczciwości, jakiegoś
      przestępstwa czy może choć 'wykroczenia' życiowego...
      Ta 'nielojalność' - moja, a przede wszystkim partnera jako 'kolegi
      męża' jest jakimś ciężarem...Uważam się za dobrego i uczciwego
      człowieka a jednak ciężko będzie mi powiedzieć prawdę w oczy mężowi
      (już byłemu), zwłaszcza że to 'kolega' będzie na codzień chował jego
      dziecko!
      • lacido Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 00:25
        trollu jak już trollujesz to poczytaj dokładnie jak wyglada sprawa rozwodowa w
        takiej sytuacji
    • warior29 prowokacjaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaa 26.08.07, 00:26
      prowokacja
      • nikodem531 Re: prowokacjaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaa 26.08.07, 00:34
        Jeżeli nie chcesz ujawnic zwiazku z kolega meza, poniewaz chcesz aby
        sad zasadzil jego wine w sprawie rozpadu malzenstwa, to ejstes
        szmata ..:) Natomiast robisz tak gdyz chcesz aby sad zasadzil
        rozwod bez orzekania o winie. To nie ma w tym nic zlego.
        • norah5 Re: 26.08.07, 00:53
          żeby od szmat od razu...trochę to nie mój poziom wypowiedzi,
          wybacz..Absolutnie chodzi o rozwód za porozumieniem stron
        • kora3 Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 10:27
          Wybaczcie, że się wtrące , ale zaarz wyzywacie dziewczynę od trolli i szmat, a
          chyba nie za bardzo orientujecie się, jak to jest z rozwodem.

          Prawda jest taka, że każdy adwokat przy zdrowych zmyslach, w opisywanej
          sytuacji, zalecałby jej, jako klientce, ukrywanie nowego związku bez względu na
          to, czy byłby to zwiazek z kolega meża, czy z całkiem innym męzczyzną i bez
          względu na to, kto i z jakich przyczyn wniósł o rozwód.

          Dodam, że nie ma w Polsce rozwodów "za porozumieniem stron":) - rozwód moze być
          z orzeczeniem winy, albo bez jej orzekania. O orzekanie, albo nieorzekanie
          wniioskuje powód w swoim pozwie, jednak sytuacja ta, moze ulec zmianie. Zarwno
          powód, jak i strona pozwana moze w trakcie postępowania to zmienić.
          I tak założmy, ze pozew o rozwód bez orzekanai o winie wniosla nasza
          wątkodawczyni. Napisala, ze pożycie sie nie uklada od jakiegoś tam czasu,
          dochodzi to kłótni, nie ma wiezi emocjonalnej itepe. Jej mąż ustosunkowuje się
          do pozwu, ale jeśli w miezdyczasie dowie się, że jestw nowym zwiazku na pewno
          adwokat poradzi mu, zeby napisał, iz wnosi o orzeczenie winy żony, bo pozostaje
          ona w zwiazku z innym facetem, w dodatku jego kolegą.
          Wiem, ze to nielogiczne, ale dla sadu para, która sie nie rozwiodła pozostaje
          małzeństwem. Natiralnie - sąd bierze pod uwagę np. to ile dana para np. z sobą
          nie mieszka, nie pozostaje w faktycznym zwiazku, ale bywaja sytuacje paradoksalne.
          Znam taki przypadek: maz zdradzał znajomą na prawo ilewo, w końcu sie dziewczyna
          wyprowadziła odeń. Miala wyjatkowego pecha, bo stracila wkkrótce pracę, miała
          czarną depresję. Zamieszkała u rodzicow. O rozwód nie wnosiła, bo nie miała na
          to ni sił ni pieniędzy. W końcu podniosła sie, znalaza prace i nową miłosc. Z
          męzem nie była juz 3 lata, byłą na to kupa swiadków , takze meza znajomych.
          Wniosła sparwe o rozwód bez orzekania o winie (choc winnym rozpadu był
          ewidentnie mąż- erotoman), nie chciała zamieszania, kosztow, swiadków. Naiwnie
          uwazała, ze dla sądu bedzie "czysta". Tymczasem jej mąż w odpowiedzi na pozew
          napisał, że żona ma kochanka i mieszka z nim (to była prawa z mieszakniem, ale
          "kochanek" to był tylko w zwiazku z "męzem" nadal na papierze, a nie faktycznie)
          i ...jest winna rozpadu małzeństwa. Zażadal orzeczenia JEJ WINY! I nuewiele
          brakowało, zeby tak sie stalo. Nietrudno mi wiec zrozumieć wątkodawczynię z
          ukrywaniem zwiazku.

          Co zas do "oceny moralnej". KAżdy oceni Cie i Twój nowy zwiazek przez pryzmat
          siebie, wiec nie warto pytać...
          JA osobiscie nie widze tu nic niemoralneg. Wg mojej skali moralnoasci byloby to
          nie do pzryjęcia, gdybys pozostając w mazeńśtwie faktycznym zdradzala meza z
          kolegą (moja ocena moralnosci odnosi się nie do swiata a do mnie - dla mnie w
          moim wykonaniu byłoby to nie do pzryjecia). Tak aak sie stało u Was - nic
          niemoralnego, natomiast sytuacja truidna z paru powodów. Takze z pozodu
          posiadania na pewno ajkiś wspólnych nowego partnera i meza znajomych. Mozecie
          przy swej niewinnosci narazić sie na ostracyzm otoczenia, kpiny, obmowy. Nioe
          przejmuj się tym, ale bądz na to pzrygotowana :(
          • lacido Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 10:32
            a czy ona gdzieś wspomniał że chce się rozwieść???
            • kora3 Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 10:36
              lacido napisała:

              > a czy ona gdzieś wspomniał że chce się rozwieść???

              No przepraszam, ale w pierwszym poscie pisze, ze ROZSTALA SIĘ Z MEZEM, za
              miesiac ma sparwę rozwodowa, a zwiazek z nowym partnerem ukrywa, bo mąż z
              pewnoscią wniósłby o 100 procentowe orzeczenie jej winy, gdyby o nim wiedział. Z
              tego wg mnie jasno wynika, ze są w trakcvie rozparwy rozwodowej, a ona nie ma
              zamiaru pojednac sie zmezem.
              • kora3 Nie "rozprawy", a sprawy :) 26.08.07, 10:40
                rozwodowej :) naturalnie. Sorry za pomyłke
            • annapannacotta Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 10:38
              lacido napisała:

              > a czy ona gdzieś wspomniał że chce się rozwieść???



              Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak...
              Ręce mi opadają...
              Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem, proszę...
              • lacido Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 10:49
                Jest na to porsty sposób wsadz je do kieszeni :)))
                a na marginesie, nie ma sie o co bulwersować jakoś nie mam pamięci do takich detali
                • kora3 Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 10:56
                  lacido napisała:

                  > a na marginesie, nie ma sie o co bulwersować jakoś nie mam pamięci do takich de
                  > tali

                  Mozesz "nie meić oamięci", ale po co zaraz wiedzac, ze nie masz :) wyzywać od
                  trolli dziewczynę, oceniać z pominięciem istotnych i podanych szczegółów, które
                  ze swej łaski, pominac zechciałes ?:)
                  • lacido Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 15:27
                    na parawdę chcesz wiedzieć po co?
                    bo ją uważam za trolla :)))
                    • kora3 ok, ale 26.08.07, 15:36
                      wobec tego, dlaczego używasz nieprawdziwych argumentów w stylu "zamiast
                      trollować lepiej dowiedz się, jak naprawde jest z trozwodem w takiej sytuacji"-
                      czy jakoś tak (sorry, cytowałam z pamięci)?
                      Mozesz przecież normalnie napisac "Moim zdaniem to troll" i już.

                      Tymczasem wychodzisz na zacietrzewieńca :( bo ona ma rację - tak własnie jest
                      przy sprawach rozwodowych, że ujawnienie faktu, iz sie z kims związało już PO
                      ROZSTANIU z mezem/zoną, mzoe nam zaszkodzić,. nawet jeśli winnym rozpadu jest
                      ewidentnie drugi współmałzonek.
                      • lacido Re: ok, ale 26.08.07, 16:10
                        chodziło mi o to, że ludzie w takiej sytuacji dowiadują się a zazwyczaj to
                        prawnik ich ostrzega czego nie powinni robić a z tego co autorka wątku pisała to
                        wynika że jakoś beztrosko do tego podchodzi.
                        rozśmieszyłąś mnie tym zacietrzewieńcem :) nie mój cyrk nie moje małpy - nie
                        angazuję się emocjonalnie w cudze problemy :)))
                        • kora3 Re: ok, ale 26.08.07, 16:16
                          lacido napisała:

                          > chodziło mi o to, że ludzie w takiej sytuacji dowiadują się a zazwyczaj to
                          > prawnik ich ostrzega czego nie powinni robić a z tego co autorka wątku pisała t
                          > o
                          > wynika że jakoś beztrosko do tego podchodzi.

                          Jak to beztrosko?
                          Mnie sie wydaje, ze bardzo rozsądnie, a nawet uczciwie. Nie ten zwiazek był z
                          tego co pisze Norah przyczyną faktycznego rozpadu jej malżeństwa, dlaczegóż wiec
                          mialaby teraz beztrosko dzialac na własną szkodę i wyciągać to, skoro moze jej
                          to zaszkodzić, a na rozpad tamtego zwiazku wpływu nie miało.

                          > rozśmieszyłąś mnie tym zacietrzewieńcem :) nie mój cyrk nie moje małpy - nie
                          > angazuję się emocjonalnie w cudze problemy :)))

                          To dobrze:) tak 3maj, ale nie zarzucaj komuś trollowania tylko dlatego, ze sam
                          nie orientujesz sie w takich sprawach...
                          Nie napisalam też,z e jesteś osobą zacietzewiona, tylko, ze na taka wychodzisz
                          uzywając śmiesznych i nie mających pokrycia argumentów - tyle
                          • lacido Re: ok, ale 26.08.07, 21:14
                            jakoś dziwne zę Ty jesteś w ten wątek bardziej zaangazowana niż autorka Pani
                            Eksper Od Rozwodów.
                            Czyżbyś była trollem????????? I co mi zrobisz jak mnie złapiesz :)))
                            • kora3 Re: ok, ale 26.08.07, 21:16
                              lacido napisała:

                              > jakoś dziwne zę Ty jesteś w ten wątek bardziej zaangazowana niż autorka Pani
                              > Eksper Od Rozwodów.

                              nie jestem ekspert , tylko sama się rozwiodlam :)

                              > Czyżbyś była trollem????????? I co mi zrobisz jak mnie złapiesz :)))

                              To raczej Ty trollujesz niemadrymi wypowiedziami bez pokrycia w życiu :) Nie mam
                              zamiaru Cię lapać. po co ?:)
          • nikodem531 Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 13:49
            Tutaj jej nikt nie wyzywa od szmat, to bylo zalozenie czysto
            hipotetyczne... Jezeli nie chcialay ujawnic tego zwiazku, gdzy chce
            wyludzic alimenty od meza i rozwod z orzeczeniem o jego winie. To
            bylaby szmata. natomiast ejzeli tak nie jest to ok.:) Nikt nie
            powiedzial ze ejst szmata...
            • kora3 Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 15:12
              No ok - w porzadku ... Rozumiem teraz intencje.
              Niemniej, wątkodawczyni nigdzie nie napisała., ze ma zamair ubiegać się o
              alimenty od było meza to raz. Dwa - o alimenty od takowego mozna się ubiegać
              także w razie nie orzeczenia winy (wiem, bo ja miałam rozwód bez orzekania o
              winie, a obojgu nam to sąd odczytał, choć żadne z ans nie było wowczas w
              sytuacji wymagającej alimentowania przez byłego współmałzonka)

              Kwestia winy bywa zcasem dla rozwodzacego sie, ze tak powiem ,
              ideologiczno-emocjonalna. Jeśli taka osoba wie, ze to wspólmałzonek jest winny
              to chce tego dowieść, mimo iz nie ma ropszczeń finansowych wobec byłego
              małżonka. Rzadko czynią to ludzie, którzy w trakcie rozowdu, czy już po
              rozpadzie małzeńśtwa, ale przed podawaniem o rozwód zwiazali sie zkimś innym, bo
              orzekanie winy przedłuza sprawę.
              • nikodem531 Re: Złe emoje + brak wiedzy :( 26.08.07, 15:43
                Jak już mowiłem założenie bylo czysto hipotetyczne :)
        • kora3 A zcy mozesz wyjasnić skąd taka ocena ...? 26.08.07, 10:54
          Osobiscie wolalabym, zeby obyło się bez slowa "szmata" nop, ale zeby skupil się
          ?skupilą na wyjasnieniu samej oceny.
          zysto teoretycznie zresztą, bo wątdozalożycielka pisze, ze u nich rozwód ma być
          bez orzekania o winie.

          Pomijajc juz fakt, ze niezykle rzadko jest tak, że wine za rozpad małżeństwa w
          semsie moralnym (dokladania starań iterpe) ponosi 100-procentowo tylko jedna ze
          stron- spróbujmy wszelko rozważyc te sytuację.

          MAłzeńśtwo się nie uklada - powiedzmy, ze to żona (nie wątkodawczyni nasza, ale
          jakaś hipotetyczna osoba) ma kochanka. Mąz sie dowiaduje, wiadomo, ze
          szczesliwy, iz jest cięty po rogach nie jest. Próbuje jakoś naprawic, ale zona
          nie chce. Deklaruje miłosc do kochanka, spotyka się nadal, mąż nie wytrzymuje,
          wyprowadza się. Po, powiedzmy pół roku wnosi o rozwód. Czekaja na pierwsza
          rozprawe pojednawczą. W tym czasie facet poznaje inną kobietę, a żonę jego
          porzuca kochanek przetazony tym, ze oto jaja sie skończyły i tearz jego lubba
          bedzie juz jego nie tylko kiedy meza nie ma w domu, ale w ogóle, a to już mu się
          wydaje mniej fascynujące :)
          Sytuacja się w stosunku do momentu złozenia pozwu ODWRACA: teraz formalny mąz
          pozostaje w zwiazku z inną kobietą, a formalna zona - nie ma nikogo. Taki jest
          stan faktyczny na pierwszej rozparwie i kiedy pada pytanie sadu "Czy pan/i
          pozostaje w zwiazku z kims innym" pan powinen powiedzieć "tak", a pani - "nie" .
          Zastanów się teraz czy to oddaje prawdziwa sytuację kiedy faktycznie tworzyli
          jeszcze zwiazek - mieszkali, spali z sobą, prowadzili wspólne gospodarstwo?
          Nie, to jest stan na teraz. Pytanie kto ponosi faktyzcna wine za rozpad
          istniejacego zwiazku? Pan, który zwiazał sie z kimś po rozstaniu ze zdrazdającą
          go zoną, zcy pani, ktora zdradzala, a w trakcie rozwodu zostawil ją kochanek?
    • lacido Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 10:47
      a sorki, nie odświezyłam tematu
    • lopi1 Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 13:35
      Mylisz sie mala. To nie jest kolega meza, to zwykly p..y Ch.., ktory wykorzystal
      sytuacje i twoja nielojalnosc
    • krzysiek1042 Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 14:04
      Ciekawe czy byłoby moralne gdyby Twój mąż odszedł z Twoją koleżanką???
      Facetów innych nie masz wokół? Zakochaliście się podczas tego jednego spotkania?
      Mówi Ci co chcesz usłyszeć jako niemal rozwódka i nie był bym pewien co do tego.
      Twój wybór...Ja jestem przeciwny
      • nikodem531 Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 15:46
        Gdyby był wobec Ciebie uczciwy to odpiściłby sobie znajomośc do
        chwili rozwodu. A tak to tylko facet stymuluje Cie do chodzenia po
        sadach i etc. Poza tym jakim prawem facet uważa się za kolege męża,
        byłego czy obecnego... W ogole powinien w pysk dostac!
        • kora3 Re: Co sądzicie o związku z kolegą męża? 26.08.07, 16:12
          nikodem531 napisał:

          > Gdyby był wobec Ciebie uczciwy to odpiściłby sobie znajomośc do
          > chwili rozwodu. A tak to tylko facet stymuluje Cie do chodzenia po
          > sadach i etc.

          Tego po prostu nie wiemy, a ty nadinterpretujesz bez podstaw.

          Z tego, co mozna dozcytac w pierwszym poscie to:
          - zwiazek Norah już znacznie przed poznaniem owego znajomego jej meza chylił sie
          ku upadkowi,
          - zwiazała sie z owym znajomym PO ROZSTANIU z mezem.

          Nie wiem dlaczego ludzie mają przekonanie, ze powodem rozstania współmałzonków i
          "stymulacją do chodzenia po sądach" musi byc inna kobieta/inny mezczyzna w życiu
          jednego z nich?
          Ludzie rozstają sie z przyczyn także innych niż poznanie kogoś nowego, naprawde.
          skoro małzeństwo Norah i tak było nieuadne i zmierzało ku zakończeniu, to skad
          pewnosc, ze to nowy partner "stymuluje ją do chodzenia po sądach"? Sązdisz, ze
          gdyby go nie pzonala tkwilaby w tamtym zwiazku?

          Dlaczego nazywa swego parnera "kolegą męza"? Bo był kolegą, znali się i tyle.
          Zrozum mnie dobrze, nie popieram rotacji partnerow miedzy znajomymi, ale widzę
          roznice pomiedzy sytuacją kiedy znajomy męza ma ROMAS z zoną kolegi, a
          sytuacją, gdy zaiskrzy miedzy nimi PO ROZSTANIU z mezem.
          Nie miałam takiej sytuacji, sązde,z e dla mnie osobiscie bylaby mocno
          dyskomfortowa, o ile w ogóle mzoliwa, niemnuiej różnice pomiedzy zdradą, a nawet
          szybkim zwiazkiem po poprzednim, dostzregam ...

          Poza tym jakim prawem facet uważa się za kolege męża,
          > byłego czy obecnego... W ogole powinien w pysk dostac!
    • fiat501 Re: też myślę, że prowokacja, 26.08.07, 17:05
      autorka chyba jest na prochach, sprawa jeżeli byłaby prawdziwa
      przecież i tak wyjdzie w końcu na jaw, trzymać ją z powodu lęku o
      orzeczenie winy jest bez sensu, co się odwlecze to nie uciecze....
      Coraz wiecej ludzi zamieszcza takie głupoty w internecie i bada
      reakcje innych. Post autorki jest chaotyczny, pisze, że rozstała się
      z mężem i tworzy udany związek z jego kolegą, oczywiście w tajemnicy
      przed światem, tak to na pewno udany związek, bo własciwie go nie
      ma.
      • kora3 No wiesz ... 26.08.07, 17:26
        mozliwe ...
        Nie ejstem przekonana, prawdę mówiąc też utrzymywalam swój nowy zwiazek
        (zaistniały PO ROZSTANIU Z MEZEM) w tajemnicy.
        ie była to tajemnica nie wiadomo jaka, bylo nam latwiej, bo wtedy mieszkalam w
        znaczniej odległosci od partnera i spotylaiśmy sie co tydzień, czasem dwa, moi
        przyjaciele wiedzieli, ze jesteśmy razem, ale nie chciałam, by mój mąż, z którym
        byłam już w trakcie rozwodu weidział z przyczyny tej samej, co autorka wątku,
        choć mój partner zadnym znajomym mego meza nie był.
        Tak sie zlozyło, ze z przyczyn zawodowo - zdrowotnych nasz rozwód z mezem sie
        przeciagał, co i rusz któres nie mogło dotrzeć na rozprawę i tak z banalnej
        spatrwy rozwodowej, bez orzekania o winie, mającej trwać max 3 miechy, zrobiło
        się 3 razy tak dlugo.

        Nie jestem frajerką i nie mialam zamiaru udowadniać swojej niewinnosci tylko
        dlatego, ze w jakiś czas po rozstaniu zmezem (nie mieszkaliśmy z sobą) poznalam
        kogoś z kim chcialam być. Dlaczego miałabym postąpić inaczej? Pzrecież nasze
        małżeństwo naprawde rozpadło się z innej przyczyny niż moja, zcy jego zdrada, a
        faktycznie znacznie przed jego wyprowadzką juz nie istniało praktycznie (każde
        mialo swoje sprawy, nie spaliśmy nawet w jednym łózku)? Powinnam była poniesc
        jakś "kare" za to, ze poznalam kogos zkim chciałam być w czaise, gdy nie miałam
        jeszcze formalnego rozwodu?
        Z nowym partnerem zamieszkałam na 2 tyg. chyba przed ostatnia (i jednioczesnie
        drugą) rozprawą rozwodowa, przeniosłam sie do innego miasta. Mój maz o tym nie
        wiedział, dowiedzial isę już po rozwodzie i mialo to o tyle znazcenie, ze nie
        mógl tego przeciw mnie wykorzystać. podczas rozwodu, skądinąd - mamy z sobą
        kontakt i wyznał mi szczerze, ze wtedy, gdyby wiezdial wnosiłby o uznanie mojej
        winy, mimo i ż wiedział też, ze zwiazałam sie po naszym rostaniu.
        • fiat501 Re: zawsze można żadać wznowienia 26.08.07, 18:14
          • kora3 prawde mówiąc, nie spotkalam się :) 26.08.07, 18:21
            z takim przypadkiem, by ktos wznawiał sprawę o rozwód po uprawomocnieniu się
            wyroku. Nie wiem nawet na jakich zasadach i czy w ogóle to mozliwe. Masz moze
            jakies informacje na ten temat?
            Pytam z ciekawosci, bo jakoś sobie tego nie wyobrazam...odczas rozprawy
            rozwodowej udowodnienie winy współmałzonka spoczywa na stronie, nie na
            prokuratorze:) Strona zatem musi wykazać, ze np. współmałzonek ją np. bił, czy
            zdrazdał. Jeśli nie wykaze, a orzeczenie sie uprawomiocni to raczej po herbacie.
            Inaczej moznaby tak wnosić w nieskończonosc :)
            • fiat501 Re: jest tylko jeden istotny element, 26.08.07, 18:30
              który wyłącza możliwość wznowienia sprawy o rozwód, logiczny
              zresztą. Otóż, nie można żądać wznowienia sprawy o rozwód, gdy
              choćby jedna ze stron rozwiedzionych zawarła nowy związek
              małżeński.
              • kora3 Podaj link , prosze 26.08.07, 18:37
                no i sam widzisz,psu an bude coś takiego :)
                zresztą nie bardzo sobie wyobrazam tez po uprawomocnieniu się orzeczenia, bo
                wtedy już mozna zawrzeć nowy zwiazek, a zatem??
        • fiat501 Re: sorki, za szybko wcisnąłem enter, 26.08.07, 18:23
          zawsze można żądać wznowienia postępowania, gdy wyjdą na jaw nowe
          dowody, które istniały w momencie orzekania, ale nie były znane
          sądowi i jednej ze stron, a sprawiłyby, że orzeczenie miałoby
          zupełnie inny kształt. Dlatego to nie jest argument, albo jest co
          najmniej kiepskim argumentem. Tym bardziej, gdy rozwodzący się, mają
          wspólne dzieci i ich przyszłość zależy od minimum zgody miedzy nimi
          i poprawnych relacji po rozwodzie. Jak nie mieliście z pierwszym
          mężem dzieci, to byliście wolni. Bo problemy są wtedy gdy ma się
          dzieci i chce się rozwieść. Jak się ich nie ma, to się robi co się
          chce.
          • kora3 Re: sorki, za szybko wcisnąłem enter, 26.08.07, 18:35
            Dzieci nie mielismy. Swiadomie zresztą :)
            Nadal mnie zastanawia jak moznaby przeprowadzić takie wznowienie sprawy
            rozwodowej po uprawomiocnieniu się wyroku. Moze podaj jakiś link do tego, bo
            serio mnie to ciekawi. Nie slyszałam nawet otakim precedensie, stad moje
            wątpliwosci.
            Nawet w cięzkich sparwach karnych apelecję mozna wnosić w ustawowym okresie,
            później mozna istotnie ptrzeprowadzić anulowanie wyroku np. za morderstwo i
            zrehabilitowac niewinnego, ale tylko gdy pojawia się bardzo uzasadnione
            wątpliwosci co do jego winy.
            A co jesli osoba która się rozwiodłą zawrze już nowy zwiazek? Nie mzoe się
            przecież znów "rozwodzić" z popzrenim współmalżonkiem, nie?
            Poza tym, jakie to mogłyby byc dowody na tego innego współmałżonka , chyba poza
            posiadaniem dziecka z kims innym (co zostało podczas sprawy rozwodowej swiadomie
            lub nieświadomie ukryte) - żadne. Zeznanie świadka ? Wiesz, świadków mozna na
            wszystko "kupić" :( I co? sąd wznowi postepowanie z powodu zcyjegos zeznania? No
            ok, a druga strona znajdzie 5 świadków na przeciwną tezę. I tak w koło?

            Istotne mogloby na logikę być urodzenie sie dziecka któremuś z rozwiedzionych
            współmałzonkow, oczywiscie dziecka z kimś innym niż rozwiedziony maz , czy zona ...
            • norah5 Re: od autorki 26.08.07, 18:44
              Śmieszą mnie podejrzenia o prowokację..nie wiem, może faktycznie
              niektórzy tak robią ale moja historia naprawdę (niestety) jest
              prawdziwa.
              Co do odwołania się od wyroku, z tego co wiem (a może nie wiem) to
              jest taka możliwosć tylko przez dwa tygodnie od ostatniej sprawy
              rozwodowej- do momentu uprawomocnienia orzeczenia sądu.
              Sprawa jest na tyle trudna, że to właśnie kolega męża
              jest 'konkurentem' i jestem przekonana, ze mąż stanąłby ze złości na
              głowie, zeby tylko mnie winić przed sądem, zwłaszcza że może
              pokojarzyć kiedy się to zaczęło(w ostatnich tygodniach wspólnego
              mieszkania z mężem), choć wtedy nie dochodziło jeszcze do zdrady
              fizycznej.
              • norah5 Re: i dodam jeszcze... 26.08.07, 18:47
                że nikt mnie nie musiał namawiać na chodzenie 'po sądach', jestem na
                tyle samoświadomą i odważną kobietą, że niezależnie od tego czy
                byłby inny mężczyzna w moim życiu czy nie, i tak na pewno bym sie
                rozwiodła nie chcąc żyć w beznadziei i obłudzie...ale na
                pewno 'kolega' był impulsem do przyspieszenia i tak nieodwołalnej
                decyzji, za co mu dziękuję..
                • kora3 No i sami widzicie :) 26.08.07, 19:05
                  3maj sie dziewczyno i nie daj sie zaszczuć ludziom ...Niczego zlego nie
                  zrobilaś, no chyba, ze przez Ciebie nowy partner kogoś uszukiwał i zdradzał :(
                  • norah5 Re: No i sami widzicie :) 26.08.07, 19:38
                    Nie :) Do tego już bym się nie posunęła. Na szczęście był samotnym
                    bezdzietnym kawalerem
                    • kora3 Re: No i sami widzicie :) 26.08.07, 19:53
                      norah5 napisała:

                      > Nie :) Do tego już bym się nie posunęła. Na szczęście był samotnym
                      > bezdzietnym kawalerem

                      no to dobrze, zatem jesteś w porządku.
                      tak jak pisalam - mozesz mieć nieprzyjemnosci ze strony otoczenia razem z
                      partnerem, ale po prostu to olewaj.
                      Jeśli żadne z was nie rozbilo niczyjego zwiazku to nie ma sie zcego wstydzić.
Pełna wersja