iszt-ar
03.09.07, 13:05
Mam dylemat i może ktoś z tu obecnych mi pomoże lub był w podobnej
sytuacji;
Spotykam się z chłopakiem (22) [ja 23] byłoby idealnie gdyby nie …
no właśnie.
Świetnie się dogadujemy, lubimy z sobą spędzać czas, mamy wspólne
zainteresowania, zaufanie do siebie, nikt nie zamyka nikogo „w
złotej klatce”, nie ma pretensji o wyjście bez tej drugiej połowy.
Każde z nas utrzymuje dalej kontakt ze swoimi znajomymi z przed
związku, kłótnie bardzo bardzo sporadycznie.
Jest jednak pewna rzecz, którą trudno mi zaakceptować, on jest
wierzący(to mi absolutnie nie przeszkadza). Wierzący na tyle ze chce
poczekać do ślubu, mimo że ja nie podchodzę do tego tak
rygorystycznie jak on zaakceptowałam to. Było przytualnie się,
mizianie, dotykanie; tylko że teraz on stwierdził, że źle się z tym
czuje, że ma wyrzuty sumienia i że chyba nie powinniśmy. Jest mi
ciężko i nie wiem jak mam do tego podejść, zawsze wiązało się to dla
mnie z okazywanie uczuć, bliskością a teraz mam z tego zrezygnować.
Nie umiem zaakceptować tego faktu, nie chce go zmuszać ani stawiać
przed jakimkolwiek wyborem ale jest mi z tym źle i wiem że nie
jestem szczęśliwa. Próbowałam już z nim o tym rozmawiać, tłumaczyć.
Może ktoś był w podobnej sytuacji i może mi coś doradzić, nie chce
go zranić ani urazić ale nie chce go też okłamywać
Pozdr