To ja Pati_31

06.09.07, 13:12
pewnie co niektórzy mnie pamiętają i mój wątek o małżeństwie
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=66168654&a=66168654
u już wiecie że się od niego wyprowadziłam i po 2 tygodniach wróciłam,
ponieważ bardzo o to prosił i obiecywał że się zmieni, że już wszystko będzie
w porządku itd.
No i jestem z nim ale wszystko wskazuje na to, że odejdę od niego - sytuacja
zrobiła się nie do wytrzymania. W ostatnią niedzielę znów wypił i zaczął mi
grozić że przyjdzie taki dzień że się doigram a on mnie tylko ostrzega.
Padały mocne słowa z jego ust ja wolałam przemilczeć bo nie ma co dyskutować
jak jest pod wpływem alkoholu, powiedział mi że nie wie czy mnie kocha, nie
wie czy chce być ze mną , nie wie czy mu zależy, nie wie czy chce ze mną
mieszkać, a na drugi dzień zachowywał się jakby nigdy nic, mówił że mnie
kocha, żartował sobie nawet. W poniedziałek był spokój, we wtorek wieczorem
zaczął szaleć, chciał iść na piwo z kumplem a jak spytałam jakim to zaczął
mówić że gó.. mnie to obchodzi itd. poprosiłam aby został w domu bo
wiedziałam że jak pójdzie to się upije i znów zacznie szaleć w domu. Wczoraj
rano znów zachowywał sie jakby nigdy nic się nie stało. Rano miły itd. a
wieczorem znów zaczął szaleć bo chciał z domu iść na piwo, zaczął mi zarzucać
że go terroryzuję, że go wiezie, że ma areszt domowy. Ja mu odpowiedziałam że
aresztu żadnego nie ma, bo bardzo często przecież jeździ z kolega na ryby.
Zaczął krzyczeć odgrażać że jeszcze moment a "polecę" z powrotem do rodzinnego
domu ale już na zawsze bo ma mnie dosyć, że jestem nie dobra, że jestem
franca, zołza, hadra, że jestem jego błędem, że żałuje że prosił mnie abym do
niego wróciła. Ja milczałam bo wiedziałam ze jak zacznę to on bardziej zrobi
sie agresywny. Wzięłam krople na serce, umyłam się i położyłam się spać. On
wtedy położył się obok i zaczął dalej swoje. Wtedy spytałam czy warto tak
sobie nerwy szarpać, wtedy zarzucił mi że robię z siebie męczennicę, a jak
zaczęłam mu na spokojnie tłumaczyć to zarzucił że tym razem robię z siebie
Matkę Teresę. A jak podniosłam nie co głos to stwierdził że teraz to już jak
zołza. Znów zaczął mi wygrażać, że polecę z jego domu itd. Wyszedł do kuchni
zjeść zupkę ekspresówkę i z kuchni krzyczał nie wytrzymałam wyszłam i pytam
go o co Ci chodzi? co się z Tobą dzieje? Wtedy wykrzyczał "zamknij się" więc
spytałam kim jesteś że tak się do mnie odnosisz, krzyczysz i mówisz takie
mocne słowa. Wtedy rzucił w moją stronę piwem w puszce, stałam w szoku a jak
otworzyłam buzię i spytałam co robisz rzucił talerzykiem i powtórzył "zamknij
się" a wtedy poleciała salaterka z zupą i gwizdek od czajnika. Na górę wpadła
teściowa a mąż przy niej wyzywał mnie od franc i że się ze mną męczy od samego
początku małżeństwa. Nie wytrzymałam i nazwałam go śmieciem. Wściekł się. Dziś
rano ignoruje mnie nie odzywa się do mnie powiedział ze mi nie wybaczy że
nazwałam go śmieciem i że od dziś robi to na co mam ochotę i nie ma zamiaru
się opowiadać gdzie idzie, z kim i po co. dziś już zaznaczył że po pracy
wychodzi i nie wie kiedy wróci, dodał że powinno mnie to gó.. obchodzić. A co
najciekawsze teściowa powiedziała mi że skoro on mnie tak wyzywa itd. to ja
powinnam na to w ogóle nie zwracać uwagi a jak to robi to mam paść na kolana i
głośno się modlić a wtedy on nie będzie miał sumienia mnie wyzywać. A po za
tym jej zdaniem powinnam męża przeprosić za to że nazwalam go śmieciem

przepraszam za ten chaos w moim poście ale nerwy mnie roznoszą.
załamka totalna
    • toto1 Re: To ja Pati_31 06.09.07, 13:17
      hehe, dobra jest koncowka
      • sloneczko216 Re: To ja Pati_31 06.09.07, 13:27
        Odchodź do niego. Dobrze, ze dzieci nie macie bo to by komplikowało
        trochę sprawę. Źle, ze do niego wróciłać. Nie ma co jednak płakac na
        d rozlanym mlekiem. Uciekaj stamtąd i to szybko. Teściwa też broni
        swojego synka.
    • mini_kks Re: To ja Pati_31 06.09.07, 13:37
      Już dawno Ci mówiłam wiej. Bo się obudzisz na intensywnej terapii.
      • polla.k Re: To ja Pati_31 06.09.07, 13:42
        Uciekaj i nie oglądaj się za siebie.
    • gixera Re: To ja Pati_31 06.09.07, 14:10
      Dziewczyno, tu nie ma się nad czym zastanawiać. Tu trzeba wiać! Nie
      marnuj sobie zycia z nim.
    • naga_bron Re: To ja Pati_31 06.09.07, 14:45
      kobieto!!!! uciekaj stamtad!!!! zapamietaj sobie jedno..czlowiek dorosly nie
      zmienia sie juz tak diametralnie..jego charakter zawsze bedzie taki...a Ty nie
      musisz robic za Matke Terese i meczyc sie z alkoholikiem...czemu nie dajsz sobie
      szansy na szczescie??? na co czekasz?? az Cie uderzy?? az bedzie Cie pral po
      pijaku?? az salaterka zamist w sciane uderzy w Ciebie i wybije Ci oko albo
      rozetnie twarz??
      nie pozwol na to zebys zmarnowala swoje zycie dla kogos kto TAK Cie
      traktuje.!!!!!!!!!!!!!!!!
    • sondra1 Re: To ja Pati_31 06.09.07, 15:14
      Zasługujesz na lepsze życie, Pati!!
    • iqcyco Niektóre kobiety są naprawdę głupie 06.09.07, 15:33
      Sorry ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Kopa w d..e dać gnojowi,
      wynieść się , skasować numer tel. i normalnie żyć. Niektórzy chyba lubią być
      totalnie zgnojeni, jak dla mnie to jest nienormalne.

      Pozdrawiam
      • pati_31 Re: pati 06.09.07, 17:29
        teraz jestem w domu rodzinnym. Uspokajam się, bo nerwy miałam w
        strzępach, wzięłam krople na serce bo myślałam ze skonam.
        Najgorsze jest to, że ja nie rozumie za co to wszystko ... przecież
        tyle lat jesteśmy z sobą, zawsze byłam wierna, zawsze był na
        pierwszym miejscu, nigdy go nie wyzywałam, nie piję, nie palę, nie
        szlajam sie po nocach, nie zadaje się z podejrzanymi osobami. W domu
        sprzątam, gotuję, piorę, prasuję, robię zakupy. Czego on chce?? i on
        mówi że sie ze mną użera, że go terroryzuję, odgraża się że jak mi
        się coś nie podoba to "cześć", albo że wylecę z domu.
        Ja w życiu wiele przeżyłam, jako 16letnia dziewczyna straciłam Mamę,
        przyszyłam szok, załamanie nerwowe, brałam mocne leki uspokajające,
        bo wariowałam, a teraz znów czuję wewnętrzny ból
        • naga_bron Re: pati 06.09.07, 17:44
          ja tez czasem nie rozumiem postepowania mezczyzn:( tez zawsze daje z siebie
          wszystko...jestem wierna..nie łaże nigdzie nie szlajam sie.. stawiam na
          pierwszym miesjcu zawsze ta druga osobe..i tez czasem On tego nie docenia..choc
          w moim przypadku nie ma takiej patologii..bo niestety Ty trafilas na cholernego
          alkoholika..tu nie ma twojej winy..to nie jest tak ze "za cos" teraz masz tajka
          sytuacje..to on jest problemem..i to on powinien sie leczyc..ale nie mozesz tez
          dawac mu sznas w nieskonzconosc..dalas mu raz..i nie docenil..to niech idzie w
          diably... W imie czego masz cale zycie cierpiec? byc traktowana jak smiec? w
          imie miloscoi?? nie..milosc nie zna takich zachowan jakie on reprezentuje..moze
          z Twojej strony to byla milosc ale z jego nniestety milosc chyba wyginela a
          miejsxce zajal alkohol..dobra zabawa i kumple..
          Mowie Ci dziewczyno wiej poki nie ma dzieci w tym zwiazku..jeszcze masz szanse
          zaczac wszystko od nowa i byc szczesliwa..kiedy przychodza dzieci wszystko jest
          o wiele trudniejsze i wtedy bedzie Ci dopiero ciezko.
        • telimena30 Re: pati 07.09.07, 15:40
          no właśnie...może mu brakuje szaleństwa z Twojej strony?
          • naga_bron Re: pati 07.09.07, 16:48
            taaaaaaa....i dletgo chleje i ja wyzywa i rzuca w nia naczyniami i puszkami..nie
            ma co szlaenstwo jak sie patrzy:/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja