emilia57
06.09.07, 17:13
Witam Was Drogie Panie!
Z racji tego, że jestem młoda i niedoświadczona zwracam się do Was z prośbą o radę, mianowicie chodzi o faceta.
Znamy się już od 2 lat a razem jesteśmy od 1,5. Dzieli nas różnica 6 lat. Na początku wszytsko układało się fantastycznie, ale... od pewnego czasu chyba przestał się starać. Studjuje w innym mieście, a jego praca wymaga wyjazdów. I tutaj tkwi problem, często jest tak, że wyjeżdza na jakieś delegacje wcześniej mnie o tym nie uprzedzając. Potrafił tak przestac odzywac się z dnia na dzien. Jego wytłumaczenia były wprost idiotyczne bo nie miał dostępu do netu, bo nie miał czasu, bo nie miał kasy na koncie itd. A ja w tym czasie umieram z tęsknoty, płacze i jest mi źle. Serce chciałoby z nim dalej być, ufać zapewnieniom, wierzyć, że będzie dobrze...a rozum? Rozum podpowiada zupełnie coś innego, kierując się zdrowym rozsądkiem to jemu nie należy się kolejna szansa, miał ich juz kilka i nie potrafił wykorzystać. Nie umiem zrozumieć jego postępowania, ja już wielokrotnie z nim o tym rozmawiałam, on przeprasza zmienia się na jakiś czas a później wszytsko od nowa... Cenię go bardzo, wiele mu zawdzięczam i wiem, że kiedyś poświęcał dla mnie bardzo dużo, ale przecież tym, że kiedyś był cudowny nie mogę tłumaczyć jego "wybryków" Co według Was powinnam uczynić? Dać mu koleją szansę czy odejść?
Z góry dziękuję za wszytskie odpowiedzi;)