Przez burze i tajfuny...

09.09.07, 09:35
doszłam tu gdzie jestem. Wyprowadzke z dzieckiem w 4 dni do
nieogrzewanego domu, starania o kredyt hipoteczny, w miedzy czasie
walka z komórkami rakowymi, które nagle zapragnęły w nadmiarze
rozwijac sie we mnie. Teraz, od tygodnia jestem u siebie. Tylko z
synem, wyprana ze zwiazków z jakimkolwiek facetem na długo. Życzę
wszystkim kobietom siły w pokonywaniu codziennego dnia. Faceto -
zeby chociaz w połowie byli tak mocni jak my.
    • kateaga Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 09:43

      Trzymaj się!
      Przytul się rano do swego dziecka i bądź szczęśliwa!
      • princessa29 Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:02
        Trzymam kciuki!
        Powodzenia!
    • silic Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:04
      Nie ma jak szowinizm w niedzielny poranek.
      • sottobosco Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:28
        Nawet przy najlepszych chęciach nie można powiedzieć że wszyscy mężczyźni są
        prawi, uczciwi i godni zaufania. Może autorka innych nie spotkała?
        A w sytuacji w której się znalazła, z doświadczeniami które posiada, może mieć o
        nich takie a nie inne zdanie.
        • silic Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:37
          Co do prawości i uczciwości kobiet mam jeszcze większe wątpliwości.
          Nie neguję doświadczeń autorki ani jej zdania, nic mi do tego.
          Jednak nadal to co zaprezentowała to szowinizm.
          • kateaga Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:46
            silic napisał:

            .
            > Nie neguję doświadczeń autorki ani jej zdania, nic mi do tego.
            > Jednak nadal to co zaprezentowała to szowinizm.
            >

            Przeczysz sam sobie!
            • silic Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:55
              > Przeczysz sam sobie!

              Podkreśl wężykiem sprzeczne fragmenty. Inaczej się nie nauczę.
          • sottobosco Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:52
            Jeżeli mamy być precyzyjni to seksizm, gdyż tak nazywa się dyskryminację ze
            względu na płeć :)
            • silic Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:54
              Oczywiście, że można to doprecyzować tym słowem.
              • sottobosco Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 10:59
                Co nie znaczy, że w sytuacji gdy zostajesz sama z dzieckiem, chora i bez domu,
                świetnie sobie radzisz z tą sytuacja i wychodzisz na prostą, nie możesz czasem
                zakląć na paskudną przeciwną płeć ;P
                • silic Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 11:06
                  A co ma płeć przeciwna do tego ? Trzeba było wyjść na ulicę i kopnąć psa albo
                  wyżyć się na dziecku - też pewnie by pomogło.
                  • sottobosco Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 13:13
                    Myślę, że autorka nie zawiodła się na dziecku, ani tym bardziej psie.
                    Raczej to mężczyzna był tym który zawiódł jej oczekiwania. A że odniosła się do
                    wszystkich? Czasem tak właśnie reaguje się na trudne sytuacje, uogólniając i
                    przerysowując.
                    • nanai11 Re: Przez burze i tajfuny... 09.09.07, 14:17
                      Psa nie kopnęłabym, wyzywanie sie na dziecku??heh tak facet moze
                      powiedziec tylko... generalnie lubie facetów. i mam nadzieje ze
                      kiedys spotkam fajnego, madrego faceta, którego zauwaze...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja