Mam pytanie do dojrzałych kobiet...

13.09.07, 22:22
Mam 30 lat. Kilka lat tamu byłam z męzczyzną, który był moją wielką
miłością. Zostawił mnie. Otrząsnęłam się, poznałam kogoś, wyszłam za
mąż. Minęło kilka lat. Często o nim myślę. Za często. Powiedzcie mi,
czy to mija z czasem? Czy też mając 10, 15 lat więcej dalej będę
błądzić myślami po jego oczach, ustach...???
    • ja_kfiatuszek Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 13.09.07, 22:28
      wspomnienia to nic złego. ale miej świadomość, że ten "on" w Twojej głowie jest
      prawdopodobnie lepszy niż był naprawdę.
      • malinowy000 Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 13.09.07, 22:30
        skoro cię zostawił, to nie był aż tak cudowny, jak opisujesz
      • agaoki Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 14.09.07, 00:17
        ja_kfiatuszek napisała:

        > wspomnienia to nic złego. ale miej świadomość, że ten "on" w Twojej głowie jest
        > prawdopodobnie lepszy niż był naprawdę.

        właśnie. ja to sobie uświadomiłam dopiero po ładnych paru latach i po poznaniu
        mojego obecnego męża. musiałam do tego dojrzeć. pewnie gdybym go dzisiaj
        spotkała (tego ex), to bym się dziwiła, co ja w nim widziałam. wiem też dzisiaj,
        że nie byłabym z nim szczęśliwa, że tamten związek nie miał przyszłości. ale
        żeby to zrozumieć, musiało minąć kilka lat, musiały opaść emocje, musiałam
        dojrzeć, pokochać kogoś innego...
    • gomory Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 13.09.07, 22:41
      To sie nazywa zespol Tytanii (pierwowzorem byla ta lesna krolowa ze "Snu Nocy Letniej"). Exa bedziesz gloryfikowala, upiekszala i stawiala mu w pamieci pomnik na jaki nie zasluguje.
    • mazria Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 13.09.07, 22:43

      Ale myślę, że niektórych osób, nie da się zapomnieć. Zwłaszcza, jeśli miały na
      nas wielki wpływ, jeśli spędziło się z nimi sporo czasu i mieszkały w naszym
      sercu...
    • aire1 Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 13.09.07, 22:49
      Pocieszę cię, przechodzi całkowicie! Z czasem nie czuje się
      kompletnie nic.
    • agaoki Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 14.09.07, 00:12
      czerwone_wytrawne napisała:

      > Mam 30 lat. Kilka lat tamu byłam z męzczyzną, który był moją wielką
      > miłością. Zostawił mnie. Otrząsnęłam się, poznałam kogoś, wyszłam za
      > mąż. Minęło kilka lat. Często o nim myślę. Za często. Powiedzcie mi,
      > czy to mija z czasem? Czy też mając 10, 15 lat więcej dalej będę
      > błądzić myślami po jego oczach, ustach...???

      jakbym o sobie czytała...

      jeśli te jego oczy to tylko miłe wspomnienie takie jak smak babcinej szarlotki
      czy wyjątkowo piękny zachód słońca, to nic w tym złego.

    • bragga Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 14.09.07, 01:22
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=68817411&a=68817411 - też bym
      chciała to wiedzieć. Choć jeszcze aż tak "dojrzała" nie jestem. A raczej
      zupełnie niedojrzała.
    • umknal Re: Mam pytanie do dojrzałych kobiet... 14.09.07, 01:39
      A ja mam trochę mniej (co prawda też płci przeciwnej) ale problem mam podobny
      prawie (bo jak wszyscy wiedzą - prawie robi wielką różnicę). Jakiś czas temu
      (jest to obecnie duży czas - w moi wymiarze czasowo-chwilowym) ktoś mnie
      opuścił. Strasznie się żaliłem, bidowałem... ogólnie mówiąc - tragedia. Później
      poznałem prawdę o tamtej osobie - ulżyło mi - wręcz o niej zapomniałem. Lecz
      teraz - gdy nie mam czasu kompletnie dla nikogo (co dopiero aby poznać nową
      osobę) znów wspomnienia wracają. Wygląda to jak flashback - szybkie przebłyski w
      pamięci o naszych miłych wspólnych chwilach. Boję się, że ta "przypadłość" się
      rozwinie i będzie jeszcze gorzej, a ja nie mogąc znaleźć kogoś nowego (poprzez
      absorbującą mnie pracę zawodową) jeszcze utknę w tym całkowicie. Wiem, że to
      brzmi śmiesznie - ale natura ma strasznie sentymentalna jest... cóż poradzić?

      Koleżance radzę się oddać w pełni rodzinie - i bynajmniej nie absorbować się
      swoim ex - i nie poświęcać się w pełni pracy - bo to do niczego nie prowadzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja