zyzyryx
17.09.07, 16:13
Dwa dni temu moja 22letnia corka oznajmila mi, ze za trzy tygodnie wyjezdza za
granice - do chlopaka i do pracy. Po prostu pokazala mi bilet, postawila przed
faktem dokonanym.
Jestem zalamana. Cale zycie robilam wszystko dla niej, staralam sie by miala
jak najlepiej. A teraz zostane calkiem sama. Nie bede juz miala dla kogo zyc.
Nie jestem gotowa na takie rozstanie. Blagam ja by zostala, ze przeciez moze
pojechac pozniej. Prosze, zeby zrobila to dla mnie.
Ona tez nie jest na to gotowa. Ta decyzja jest pochopna, nieprzemyslana
wystarczajaco. Ale do niej nie docieraja zadne moje argumenty. Ze moze jej byc
tam zle, ze bedzie harowac od rana do nocy, ze moze mieszkac w jakiejs norze
bez pralki czy wody, prawie nie widywac sie z chlopakiem. Ale ona nie zwraca
na to uwagi. Mowi, ze tego chce, ze bedzie szczesliwa, ze potrzebuje
calkowitej odmiany. Ze chce sie sprawdzic, przekonac jak to
bedzie, zweryfikowac czy on to ten wlasciwy. Ze to jej zycie i ze robi to, bo
ma tylko jedno.