separacja z rodzina męża...

17.09.07, 18:54
    • chcemisie Re: separacja z rodzina męża... 17.09.07, 19:08
      ? ale sie wysiliłaś!
      • wielo-kropek Re: separacja z rodzina męża... 17.09.07, 19:13
        I to pewnie ty glownie chcesz sie separowac, bo nie sadze zeby on.
    • lucjana8 Re: separacja z rodzina męża... 17.09.07, 19:17
      Przepraszam ,wcisnęłam niechcacy enter..
      Witam wszystkich,
      Tak jak w tytule, czy to jest w ogóle możliwe, czy ktoś odważył sie
      na tak drastyczny krok i czy pomimo tego kroku małżeństwo przetrwało?
      Moje stosunki z rodziną mąża( teściowa +siostra męża z rodziną) sa
      z każdym rokiem coraz gorsze, coraz bardziej męczace, powoli nie do
      zniesienia stają się dla nas wszystkich wspólne urodziny, imieniny,
      przyjecia, zwykłe wizyty, wszystko to na siłę. Przyczyna jestem ja,
      która nie pochlebia teściowej na każdym kroku, nie dzwoni do niej,
      nie smieje sie z głupich dowcipów szwagierki, z jej arogancji w
      stosunku do swojego mlodszego brata, a mego męża. Uzurpuje ona sobie
      prawo,z racji starszeństwa, do krytyki, złosliwości a najlepiej zeby
      wszyscy pekali z tego ze smiechu( ty zawsze byłeś nieudolny,
      ofiara, albo jakis dziwny itd,macie niepomysłowe mieszkanie,
      nieciekawe kolory itd itd.ale ja jestem przecież taka fajna bo
      szczera, no przecież o co wam chodzi?
      Jest dretwo, padaja złośliwe uwagi ze strony siostry męża,tesciowa
      ogladając album ze zdjeciami z naszegoo slubu powiedziała naszemu
      dziecku: ze druga babcia jest taka brzydkaitd, itd. dziecko mi
      powtórzyło.
      Jesteśmy młodym małżeństwem , mamy 3 letnia cótreczkę i kochamy
      sie, nie chce ograniczyć kontaktów dziecka ani z babcią ani z ciotką
      i jjej dzxiećmi, ale sama tez nie chce sie dłużej męczyc w tym
      towarzystwie. mam dość.
      Zamierzam nie stawiać sie ani u szwagierki, ani u teściowej ,
      wychodzxić z domu kiedy oni bedą u nas( oprócz uroczystości naszego
      dziecka, ewent. męża. Nie dzwonić, nie pytać , nie interesować sie,
      nie denerwować. Wydaje mi sie ze to może być zdrowsze. jeśli bedzie
      tak jak jest obawiam sie ze stane sie zgorzkniałą, znerwicowaną
      kobietą.
      czy ktoś ma podobne doświadczenia i jak to sie skończyło, powiedzmy
      po 20 latach takiego życia?
      Pozdrawiam
      • wielo-kropek Re: separacja z rodzina męża... 17.09.07, 19:57
        E tam. Po 20 latach to tesciowej moze juz nie byc, albo bedzie
        siedziala juz obojetnie posluszna, szczegolnie tym co jej nie lubia.
        Tylko tak sie zazwyczaj sklada ze te "niedobre" tesciowe strasznie
        dlugo zyja.
      • skrzydlate Re: separacja z rodzina męża... 17.09.07, 20:13
        jeśli masz męża po swojej stronie pogoń to towarzystwo w ch....rę, dopóki
        poważnie nie naszkodzą ;)
      • syriana Re: separacja z rodzina męża... 17.09.07, 20:14
        dramatyzujesz, wydaje mi się

        po pierwsze - co na to mąż?
        jak on reaguje na głupie dowcipy i docinki, które go dotyczą?

        po drugie - mówisz o kilku-, kilkunastu spotkaniach w roku!
        z tego powodu chcesz stosunki zrywać?

        a postawić się i asertywnie powiedzieć, że nie podoba Ci się to i to potrafisz?

        strasznym egoizmem, niedojrzałością i fochem mi to zajeżdża
        ot, obraziła się księżniczka i już nie chce się w tej piaskownicy bawić
        • wielo-kropek Re: separacja z rodzina męża... 17.09.07, 21:31
          Tez zdecydowanie bym obstawal przy opinii syriany. Przynajmniej
          probowalbym cos na tej linii zrobic. Uciec, zamknac sie, zignorowac
          jest bardzo latwe, a juz napewno wygodne.Niestety ale takie cos
          niedojrzaloscia pachnie. Jesli uwazasz sie za madra, dojrzala i
          czujesz sie krzywdzona to pokaz im to. Udowodnij rozsadnie ze masz
          racje ze twoje zachowanie i postepowanie ma rece i nogi, delikatnie
          (bo z takimi ludzmi trzeba raczej umiec rozmawiac i znalezc droge by
          dotarlo). Zastanow sie tez glebiej, a moze nawet bardzo gleboko skad
          wynika u nich takie podejscie do ciebie? Nie bierze sie to z rekawa.
          Byc moze ty nie jestes taka "swieta" madra czy wyrozumiala jak o
          sobie myslisz. Byc moze oni ci daja wulgarnie, ordynarnie czy
          trywialnie do zrozumienia wlasnie to, ze to z toba jest cos nie
          tak? Nie wszyscy potrafia inteligentnie dawac do zrozumienia. Sa
          ludzie w miare inteligentni ktorzy wlasnie uzywaja czasem mniej
          inteligentnych srodkow w rozmowie czy perswazji. Powinnas zreszta o
          tym sama wiedziec.
          • wielo-kropek Re: separacja z rodzina męża... 17.09.07, 22:20
            A co na ten temat uwazaja sasiedzi,znajomi ktorzy ich znaja? Czy
            tez maja takie samo zdanie o nich co ty? Jezeli maja duzo szacunku
            do nich, to meze jednak z toba jest cos nie tak.
      • kaatrin Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 03:47
        Lucjano,
        uwazam, ze mozesz ograniczyc kontakty. Nie robilabym jednak tego
        ostentacyjnie, w koncu to jednak rodzina Twojego meza. Np, z
        czyichs urodzin mozna sie wymigac, a na swoje czy dziecka wyjechac
        za miasto, ze swietami to juz nie tak latwo. Nie musisz dzwonic,
        pozostaw to mezowi.

        Problemy, ktore opisujesz nie sa jednak bardzo powazne, ot drobne
        zlosliwosci i tyle. Nic powaznego, choc meczace. Jak Cie ktos
        obrazi, to powiedz zdecydowanie co o tym myslisz i ze sobie nie
        zyczysz.

        Poza tym nie przejmuj sie to tylko zlosliwe babska, dlaczego masz
        byc zaraz zgorzkniala? Moze Ci zazdroszcza i tyle.
        • ultima-thule Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 08:57
          Ważne jest, co na ten temat sądzi mąż - czy ma podobne odczucia do
          Ciebie, czy tylko Tobie przeszkadza jego rodzina. Mam sytuację
          trochę podobną do Twojej z tym, że u mnie to mąż nie rozmawia ze
          swoimi rodzicami, a ja próbuję go przekonać, że móglby mówić im
          przynajmniej "dzień dobry". Jego rodzice bardzo go zranili, oszukali
          go finansowo w taki sposób, że prawdopodobnie nigdy nie będzie nas
          stać na wlasny dom. Jego siostra z kolei traktuje go jak darmowy
          transport, taksówkę i generalnie pana pomocnika od wszystkiego (bez
          zadnego dziekuje oczywiscie) i też na kazdym kroku nie omieszka
          wspomnieć jaki jest beznadziejny i glupi. Sytuacja jest chora i
          najchetniej nie ogladalabym ich juz nigdy w zyciu, ale... to jego
          rodzina i nie chce zeby potem mial zal do mnie, ze przeze mnie
          stracil z nimi kontakt.
        • lucjana8 Re: separacja z rodzina męża... 19.09.07, 06:49
          Kaatrin,
          Problemy które tu opisałam oczywiście ze nie oddaja sedna sprawy.
          Pisałam go w pospiechu i z dzieckiem na kolanach. Te najwazniejsze
          dotyczą kwestii finansowych- oszukiwania własnego syna i wyciagania
          od niego pieniedzy,zawyżania rachunków( za mieszkanie- na poczatku
          mieszkalismy z tescioą) bez ich pokazywania nawet o kilkaset lub
          kilka tysięcy złotych( pomnik dla niezyjącego tescia) Robienie z
          siebie ofiary, tylko po to zeby wzbudzić litosc i wyegzekwoowac to
          co sie chce.
          Moja tesciowo ogólnie rzecz ujmując do współczesna Dulska.

          Staram sie mówić co myślę, w przerózny sposób- raz spokojniej innym
          razem jak mnie poniesie ze wzburzeniem, ale niestety spotyka sie to
          z e sprzeciwem... mojego meża, który został tak wychowany, ze "matki
          sie nie krytykuje" w końcu to matka, Tzn nie dyskutuje sie nią.No
          własnie taka specyficzna moralnosć, bo z jednej strony wymaga sie
          szacunku do "matki" a z drugiej strony oszukuje sie syna i synową w
          sprawach finansitd itd.
          A z drugiej strony Problem jest tez taki ze mój maz jest barzdo
          skryty. Nie chce rozmawiać na temat matki i siostry, bo uważa ze
          takie s a i koniec. Nie pozwala ich krytykować, uważa ze
          niepotyrzbnie sie odgryzam, bo to tylko zaostrza sytuację. Jak
          poniesie mnie nerw potrafie być faktycznie nieprzyjemna, ale wydaje
          mi sie ze nie arogancka. Wzburzona tak ale nie arogancka.
          Co maż na to- generalnie potrafi zawalczyć o swoje, nie jet ofermą
          w zyciu, dobrze zarabia, w pracy jest zdecydowany i pewny własnych
          umiejetności- jest bardzo dobry w tym co robi, jednym z najlepszych
          specjalistów w tym zakresie, ze mna też potrafi dyskutować ,
          przekonywaćmnie do swoich racji, upierać sie przy swoim, ma własne
          zdania itd. Ale przy siostrze i matce to jakby inny człowiek-
          potulny, woli przemilczeć, wycofać sie, nie zaczepiać- przytaknać.
          Nie potrafi z nimi rozmawiać. Z drugiej strony to on nalega zebym z
          nim szła na te wszystkie spotkanka. Ale jak zaczynam dyskusje i mam
          inne zdanie niż któras z nich to on sie wścieka- i jego argumenty sa
          w tym momencie dla mnie idiotyczne i niezrozumiałe. nasze rozmowy
          kończą sie zwyle w tym wypadku kłotnią , nerwami, odbijaniem
          piłeczki. Wydaje mi sie ze zosta wychowany w swoistym matriarchacie
          i nie potrafi sie z tego wyzwolić. nadal jest małym synkiem i
          młodszym bratem, ktry w każdej chwili może dostać po uszach.
          Wie o moim stosunku do obu pań, wie co mysle o jego z nimi relacjach
          ale to niczego nie zmienia.mam werażenie ze on nie chce znać prawdy,
          nie dopuszcza jej do siebie.
      • i.nes Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 09:21
        Przede wszystkim musisz ustalić wspólne stanowisko z mężem. Na własną rękę to co
        najwyżej możesz ich wszystkich zrazić, a męża postawić między młotem a kowadłem...
      • baba67 Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 11:52
        a nie probowalas sie odszczekiwac?Kazda uwaga o mieszkaniu-u was sa wspaniale
        kolory-jak w burdelu, a ty masz wspaniala sukienke dzidzia piernik-im
        subtelniejsze tym lepsze. Przestanie przychodzic i Ciebie zapraszac, albo sie
        uspokoi. W ogole sobie nie wyobrazam zeby mi albo mojej rodzinie ktos bezkarnie
        docinal.
    • ida-sierpniowa Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 09:15
      A ja cię rozumiem. Sama to przerobiłam. Dużo czasu minęło, zanim
      zrozumiałam, że moje nadskakiwanie jest odbierane jako mój psi
      obowiązek, norma, a ja nie dostaję nic w zamian, zero rewanżu, wręcz
      przeciwnie - lekceważenie. Prawda jest taka, że tak cię cenią i
      szanują, jak sama się cenisz.
      Pozwoliłaś im na takie zachowanie, przyzwyczaiłaś, że wolno im
      wszystko powiedzieć i zrobić, bo i tak nie zareagujesz, nie tupniesz
      nogą i nie powiesz "wypad mi stąd".
      Mnie już ten problem nie dotyczy, bo cała rodzina jest już "byłą",
      ale z innych powodów. Ale jeszcze zanim to nastąpiło, zaczęłam
      mówić, co myślę, grzecznie, bez robienia scen. To była dla nich
      nowość, bo dotąd zawsze siedziałam cicho, z uprzejmą miną, jako ta,
      co zawsze musi umieć się zachować, nawet gdy ktoś przegina,
      ta "mądrzejsza".
      Ciężko coś radzić, po prostu nie pozwalaj im po sobie jeździć, po
      mężu. Tylko nie wiem, czy terapia szokowa byłaby tu dobra, może
      lepej małym, acz stanowczymi krokami. Pokaż im, że są granice.
      Wiem, jakie to jest wkurzające.
    • modliszka24 Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 12:20
      ale z jakiego powodu bo nic nie wiem
    • kadfael Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 12:23
      Zanim podjęłabym jakieś stanowcze kroki, które w ostatecznym
      rachunku doprowadziłyby do zerwania kontaktu czy skłócenia rodziny
      zatsanowiłabym sie nad paroma sprawami. Otóż obserwowałam nieraz, że
      synowe, nie wiem może z powodu wszechobecnego stereotypu - "zła
      teściowa". Z góry negatywnie nastawiają się do swoich teściowych.
      Wszystko cokolwiek one zrobia czy powiedzą traktują jako atak na
      siebie, krytykę, wszędzie dopatrują się złych intencji.
      Może warto zadać sobie pyatnie - czy nie mam takiego nastawienia,
      czy mam dystans do samej siebie, czy umiem sama z siebie sie śmiać,
      czy przyjmuje konstruktywna krytykę. Następnie - czy zachowanie
      rodziny męża, w stosunku do Ciebie to jej zwykłe zachowanie? Czy
      tylko w stosunku do Ciebie tak sie zachowują? Może to ich styl bycia?
      Wreszcie - czy jako świeżo upieczona synowa, nie wprowadziłaś
      sztucnzego dystansu, nie sprawiałaś wrażenia "wiecznie obrażonej
      panienki z pretensjami"?
      Kiedy odpowiesz sobie na te pytanie możesz zacząc podejmować jakieś
      działania.
      • konwalka Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 12:33
        Nigdy nie rozumiałam, dlaczego starsze kobiety uzurpuja sobie prawo
        do nieustannego strofowania obcych, młodych kobiet; dziwnynm trafem
        te młodsze to sa złodziejki synów...
        Wiem,że ejstem cięta
        Ale ja po prostu do nikogo nie chodzę i nie mówie: naczynia trzeba
        zmywać częściej, podłogę myć tym, nie tamtym, szafe lepiej postawić
        tu, a nie tam, trzeba okna otworzyć...Nikt mi nie dał takiego prawa;
        Zresztą - CO MNIE OBCHODZI CZYJŚ DOM:/
        Ku...wa :I
        • kadfael Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 12:42
          I co? Niby ja jestem ta starsza kobieta? :D Wiesz synowej nie
          planuje nie tylko w najbliższej dekadzie lat, ale pewnie nawet w
          dwu:P
          A co do tych starszych kobiet-owszem-nikt nie lubi takiego
          krytykanctwa. Ale naprawdę istnieja bardzo cywilizowane sposoby,
          żeby oduczyć tego teściową. Dąsanie się nie jest jednym z nich.
          Owszem bywaja teściowe-potwory. Ale o wiele rzadziej niż by sie
          wydawało z postów na forum.
      • burza4 Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 12:48
        kadfael napisała:


        > Może warto zadać sobie pyatnie - czy nie mam takiego nastawienia,
        > czy mam dystans do samej siebie, czy umiem sama z siebie sie
        śmiać, > czy przyjmuje konstruktywna krytykę.
        Następnie - czy zachowanie
        > rodziny męża, w stosunku do Ciebie to jej zwykłe zachowanie? Czy
        > tylko w stosunku do Ciebie tak sie zachowują? Może to ich styl
        bycia?
        > Wreszcie - czy jako świeżo upieczona synowa, nie wprowadziłaś
        > sztucnzego dystansu, nie sprawiałaś wrażenia "wiecznie obrażonej
        > panienki z pretensjami"?
        > Kiedy odpowiesz sobie na te pytanie możesz zacząc podejmować
        jakieś > działania.

        to jest właśnie tak rozwalające, typowe kobiece podejście - poszukaj
        winy w sobie, usprawiedliwiaj zachowanie, które cię drażni, w
        domyśle - imię załagodzenia sytuacji mocniej zaciśniej zęby. Brawo.

        uważam, że nie ma najmniejszego powodu do robienia psychoanalizy
        zachowań teściowej/szwagierki, ich relacji z otoczeniem,
        traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, itd. Autorkę guzik to powinno
        obchodzić. Ma prawo źle odbierać pewne zachowania - i nie ma
        obowiązku tolerować cudzych wad z uśmiechem na ustach. Wprowadziła
        dysonans, czy nie wprowadziła - to bez znaczenia, OBIE strony
        pracują na pewien rezultat. Nie podobają jej się określone zagrania -
        i ma prawo je ukrócić. Oczekuje szacunku dla siebie i swojej
        rodziny - i chce go wyegzekwować, albo ograniczyć kontakty, bo
        rodzina męża jest dla niej toksyczna. Taki jest jej subiektywny
        odbior i tyle. Piłka jest po drugiej stronie boiska, jesli paniom
        zależy na kontaktach z nimi, niech się postarają trzymać złośliwe
        jęzory za zębami.

        Powinna zacząć od ukrócenia głupich komentarzy. Jeśli nie
        poskutkuje - nie ma obowiązku spotykać się z rodziną męża, skoro te
        spotkania są dla niej męczarnią. Imieniny czy urodziny można
        znacznie fajniej spędzić w gronie znajomych.

        • kadfael Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 12:55
          Zapominasz o jednym. To jest rodzina jej męża, w której on przeżył
          kilkanaście albo kilkadziesiąt lat. Zmuszania męża do zrywania z nią
          z powodu paru złosliwości bez uprzedniego zastanowienia się, co jest
          powodem tych złosliwości jest chyba nie na miejscu.
          A co uważasz powinno być typowo kobiece? Skrajny egoizm i
          tzw. "jajstwo"? Jak się z kimś żyje to powinny nas obchodzić jego
          uczucia i emocje. Nie twierdzę, że znaczy to, że można dać sobie
          wskoczyć na głowę i cierpieć w milczeniu. Istnieje cos takiego jak
          sztuka kompromisu.
          I dodam, że skrajny egoizm się mści, jeśli jeszcze tego nie
          zauważyłaś
          • izabella1991 Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 15:54
            A ja autorkę postu doskonale rozumiem.Uhhh...jeszcze jak
            doskonale!!!
            Mam u Siebie takie pacjentki(bratowa+jej matka)Chamstwo i brak
            jakiejkolwiek kultury do potęgi entej...Głupie,chamskie
            docinki,dokuczanie..i to mi,dziewczynie,która dla nich jest,była i
            będzie obcą osobą.Potrafiła chamka bez jakiegokolwiek telefonu czy
            uprzedzenia wpadać do nas (mieszkamy w centum,w dodatku blisko
            kościoła,do którego babsztyle lubią często wpadać,grrrr....)Bo oja
            chce z toalety skorzystać,a ja akurat w wannie,no sorry,musiałam z
            wanny mokra wychodzić,żeby idiotka musiała z toalety skorzystać..
            Proszę mi tu nie pisać ,że się czepiam,że to nic
            takiego...Owszem,DLA MNIE TO JEST CHAMSTO I JUŻ.Nie ma obecnie w
            dobie komórek wytłumaczenia,że po drodze itd.
            Dla autorki postu radę owszem mam-pogonić towarzystwo do
            cholery,wasze zdrowie i nerwy jest warte wszystkiego,co najlepsze.W
            święta,imieniny,urodziny życzenia oprzez telefon i fruu...do
            parku,na jakiś fajny wyjazd,do kina...aby nie do nich!
            pozdrawiam cieplutko-Iza
            • izabella1991 Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 15:59
              Acha,ze literówkę przepraszam-miało być "ona chce z toalety"a nie
              oja.
            • marbas Re: separacja z rodzina męża... 18.09.07, 18:50
              Ja bym z tej wanny napewno nie wyszła:)
          • burza4 Re: separacja z rodzina męża... 19.09.07, 11:45
            kadfael napisała:

            > Zapominasz o jednym. To jest rodzina jej męża, w której on przeżył
            > kilkanaście albo kilkadziesiąt lat. Zmuszania męża do zrywania z
            nią > z powodu paru złosliwości bez uprzedniego zastanowienia się,
            co jest > powodem tych złosliwości jest chyba nie na miejscu.

            Nie, nie zapominam że to jest rodzina męża. Jesli on przeżył
            kilkadziesiąt lat, i przyzwyczaił się do tego, że jest gnojony na
            tyle, że mu to nie przeszkadza - to jego problem. Nikt nie każe JEMU
            zrywać stosunków, skoro dla niego takie zachowania są akceptowalne.
            Dla niej - nie są, i po prostu nie ma ochoty szarpać sobie nerwów.
            Nie na miejscu jest zalecenie, żeby szukać winy w sobie, bo ktoś
            sobie na nas używa - do tego się sprowadza w praktyce
            rada "zastanowić się dlaczego". Bo są wredne? bo nikt im dotąd nie
            utarł nosa? bo miały ciężkie dzieciństwo? jaka to różnica w praktyce?
            Nawet jeśli autorka nie pasuje im pod jakimś względem - to jeszcze
            nie powód, żeby się dostosowywać do nich. Naprawdę nie ma obowiązku
            lubić wszystkie osoby w dalszej rodzinie - wystarczy jeśli obie
            strony traktują się z szacunkiem.

            > A co uważasz powinno być typowo kobiece? Skrajny egoizm i
            > tzw. "jajstwo"? Jak się z kimś żyje to powinny nas obchodzić jego
            > uczucia i emocje.

            Autorkę obchodzą uczucia i emocje - własnego męża, który zapewne nie
            czuje się dobrze w roli rodzinnej ofiary. Uczucia reszty "kochającej
            rodziny" nie muszą wysuwać się na pierwszy plan, tym bardziej, jeśli
            konsekwencją tego ma być zgoda na podłe traktowanie. O jakich
            uczuciach zresztą tu mowa? od toksycznych układów trzeba się
            odcinać.

            Nie twierdzę, że znaczy to, że można dać sobie
            > wskoczyć na głowę i cierpieć w milczeniu. Istnieje cos takiego jak
            > sztuka kompromisu.

            Kompromis polega na tym, że OBIE strony się naginają. Jak dotąd -
            naginała się tylko autorka, potulnie znosząc docinki. Pora na zmiany.

            > I dodam, że skrajny egoizm się mści, jeśli jeszcze tego nie
            > zauważyłaś

            Mylisz skrajny egoizm z instynktem samozachowawczym. Zresztą - od
            kiedy ochrona własnej rodziny przed atakami jest egoizmem?

            • justynnka Re: separacja z rodzina męża... 19.09.07, 12:00
              ja mam separację dwustopniową ;) całkowitą - z bratem męza i jego
              córką. prawie całkowitą - z jego matką. z resztą rodziny męza
              (ojcem, babcią, wujkami,braćmi ciotecznymi)jestesmy w miłych,
              rodzinnych stosunkach.mój mąż nie znosi własnej matki (ale to
              zupełnie odrębny temat)i omija ją szerokim łukiem - np.przez cały
              czas trwanaia naszego małzeństwa teściowa ani razu nie była u nas w
              święta podczas gdy teścia i jego zonę gościmy często i z radością.
              konkludując - mnie ten układ pasuje bo ja nie jestem z tych co
              kładą uszy po sobie więc byłaby wieczna wojna. wiec - dla spokoju w
              małzeństwie i własnego zdrowia psychicznego jeśli masz ich dośc-
              daruj sobie kontakty z rodzną męza.
    • miss_a Re: separacja z rodzina męża... 19.09.07, 13:14
      O Boze, mam bardzo podobny problem i tez nie wiem jak sie z niego wywiklac :/
      Moj chlopak zawsze byl przez swoja rodzine gnojony i traktowany jak chlopiec na
      posylki. No, moze tylko przez ojca nie. Rodzice rozwiedli sie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja