czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś innego??

20.09.07, 23:35
Kurcze mam taki problem, że sama nie wiem o co mi chodzi...Jestem w moim
facetem ponad półtora roku, od 7 miesięcy mieszkamy razem niby jest super no
ale...Oboje studiujemy ja dziennie on zaocznie, mamy po 2o lat,często w miarę
spotykamy się ze znajomymi ale czasami czuję taką zazdrość np. gdy koleżanka
chwali się że dostała pierścionek z Aparta od chłopaka, czy druga, że jedzie
ze swoim do Grecji...My nie mamy na takie rzeczy pieniędzy i może to głupie ,
ale czegoś takiego mi brakuje...Odrobinki luksusu, wspólnych wyjazdów, nie
mamy nawet prawa jazdy nie mówiąc już o samochodzie.Ja na razie nie mam jak
pracować, tryb studiów mi to uniemożliwia,ale on mógłby...Tylko że uważa, że
dostaje od rodziców wystarczającą ilość pieniędzy i nie musi na razie...Ja
rozumiem, że starczy nam na jedzenie i mieszkanie tylko że brakuje mi jednak
jakichś choćby małych przyjemności, przez całe wakacje siedzieliśmy w domu,
nie mówię, że było mi źle, ale po cichu liczyłam, że jednak gdzieś pojedziemy,
miałam nawet odłożona na ten cel pewna sumę, gdyby on trochę dołożył
moglibyśmy gdzieś pojechać..ale on oczywiście nie miał kasy...czy ktoś mnie
rozumie?? i czy jest na to jakaś rada??
    • drzazga1 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 20.09.07, 23:56
      Poszukaj sobie hojniejszego ksiezniczko.
      • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 21.09.07, 00:00
        ech nie zrozumiałaś....
        • nie.wiem.znowu.o.co.chodzi Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 21.09.07, 08:02
          Ja Cię rozumiem... Tu nie chodzi o to czy jesteś księżniczką czy nie... Tu
          chodzi o postawę chłopaka...
          Nigdy nie byłam w Twojej sytuacji, ale chyba wiem co myślisz...
          Powiem Ci, ze ja studiuję dziennie, i pracuję już od początku czerwca (podczas
          sesji i czasu oddawania projektów) czerwcu na 2/4 etatu, tera na cały, w
          październiku znowu troszkę mniej... Ale mam swoje pieniądze, mam stypendium
          naukowe, Nie muszę brać pieniędzy od rodziców i czuję sie z z tym lepiej.. i tak
          dawali mi na studia przez wszystkie poprzednie lata. I wcale nie namawiam Cię do
          podjęcia pracy, bo wiem, ze na wcześniejszych latach studiów dziennych praca
          jest najczęściej niemożliwa... A poza tym masz w domu faceta, który jest na
          studiach zaocznych i nie widzi potrzeby posiadania własnych pieniędzy...
          przecież to wszystko strasznie dużo kosztuje, dziwię się ze mu rodzice dają...
          robią z niego kalekę... Studia zaoczne mają ten wielki plus, ze można w czasie
          studiów pracować i zdobywać doświadczenie... Tutaj jest przewaga nad
          dziennymi... Szczerze, nie widzę przyszłości z chłopakiem, który bierze
          pieniądze od rodziców a całymi dniami siedzi w domu nic nie robiąc.. ja bym tak
          nie dała rady... i już nie chodzi o tych biednych rodziców, ale po co? przecież
          trzeba jakoś czas sobie zagospodarować, nie można siedzieć cały tydzień i nic
          nie robić...
          i tak jak z nim pogadasz, to on nie zrozumie,m więc nawet Ci tego nie polecam :)
          trzymaj sie,, fajnie, że Ty masz świadomość tego, ze bez pracy nie osiągniesz w
          życiu tego, o czy marzysz..
          • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 01:16
            I tu mam problem: gadałam z nim o tym nie raz, zawsze mówi, że od następnego
            miesiąca,tygodnia itd będzie szukał pracy i dalej nic....a ja go tak kocham ze
            nie potrafię odejść bo wyglądałoby to tak ze chodzi mi o kasę i dlatego zrywam,
            a mi chodzi właśnie o to żeby PO PROSTU coś robił! Kocham go ale nie chcę przez
            całe życie "biedować" a sama zacznę pracować może za 2 lata i wiem, że nie
            zarobię na przyjemności dla nas obojga! Co mam za zarobione pieniądze sama na
            wakacje jechać a on co?? Niech siedzi bo sobie nie zarobił na to?? Nie wyobrażam
            sobie takiego życia...

            Dzięki za Twoje słowa..
    • his_girl Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 21.09.07, 09:06

      1. Jeżeli studiuje zaocznie, to moim zdaniem powinien pracować.

      2. Nie podoba mi się Twoja roszczeniowa postawa - jeżeli chcesz mieć
      na przyjemności, to sama idź do pracy - dlaczego oczekujesz od
      niego, że będzie na Ciebie pracował?
      • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 01:12
        nazywasz postawa roszczeniową chęć posiadania NORMALNEGO związku w którym jedna
        osobą drugiej czasem po prostu sprawi jakąś przyjemność??
    • modliszka24 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 21.09.07, 09:19
      mi kasy szczescia pogody ducha prawie wszytskiego
      • julia0001 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 09:49
        Klotnie o kase w zwiazku sa czesto powodem zerwan, ktos od kogos
        oczekuje czegos innego niz mu ma do zaoferowania...jaki kierunek
        studiow?
        • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 12:27
          ja - drugi rok ochrony środowiska
          on - informatyka na prywatnej uczelni... a czemu chcesz to wiedzieć??
          • moniakos1 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 12:45
            ja to rozumiem, nie chcę tu opowiadac za bardzo o moim życiu itp ale
            wkurza mnie gadanie że pieniądze szczęścia nie dają, dają nie dają -
            nie przeszkadzają w każdym razie, wolę być nieszczęśliwa z
            pieniędzmi niż bez, też tak miałam z facetem jak byliśmy w waszym
            wieku, tyle że pracowaliśmy a i tak nie było na przyjemności,
            nadchodził weekend i co robimy? kino odpada-kasa, aquapark,
            restauracja, kiedyś nawet zachciało nam sie grac w scrabble ale nie
            mieliśmy kasy żeby kupić, żadnych wyjazdów sylwestra itp.,
            oczywiście można świetnie spędzać czas bez pieniędzy: spotkać się z
            przyjaciółmi, spacer itp ale ile można??? Do tego dochodzą kłotnie o
            finanse a raczej o ich brak. Eh pamiętam tamte czasy i mam nadzieję
            że nie wrócą.
            • 83kimi Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 16:26
              Po pierwsze - jeśli całe wakacje przesiedzieliście na tyłkach w
              mieście, to chyba mogliście iść do pracy OBOJE? Popracować miesiąc
              chociażby w pubie, a w następnym miesiącu pojechać pod namiot.
              Mogliście RAZEM pojechać na 3 miesiące do pracy za granicę i
              jakbyście się postarli - zarobiliście na cały rok (moja kumpela
              przywiozła ze Stanów 30 tys., więc jak się chce - jest to możliwe).
              Nie możesz oczekiwać od niego, że on będzie pracował, a Ty nie.
              Chociaż oczywiste jest, że łatwiej pracować studiując zaocznie i
              uważam, że Twój facet powinien ruszać się i czegoś poszukać, ale i
              Ty dorywczo mogłabyś pracować.
              A po drugie - jeśli miałaś odłożone pieniądze na wakacje, trzeba
              było jechac z koleżanką. Twój facet zobaczyłby, że nie zamierzasz
              cały czas siedziec w mieszkaniu i może na ferie pojechalibyście już
              razem.
              • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 18:49
                Ja szukałam pracy przez wakacje,a te odłożone pieniądze to są właśnie z
                roznoszenia ulotek, wyjazd za granice odpada - trzeba mieć najpierw na bilet na
                samolot albo autokar...Na temat koleżanki z którą miałabym jechać to właśnie nie
                miała bym z którą bo wszystkie za granica albo na wakacje to jada do Włoch albo
                Hiszpanii a nie pod namiot , którego brak w moim posiadaniu już pominę bo wiem
                że to tylko przykład był.Ja sie załamię żyjąc tylko szkołą i nic poza tym...
                • 83kimi Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 20:11
                  Myslę, że jakbyś bardzo chciała, to na pewno
                  rodzice/dziadkowie/ciocia by Ci pożyczyli na wyjazd do pracy za
                  granicę. Albo znalazłabys sobie jakieś towarzystwo ze studiów, z
                  którym można by gdzieś wyskoczyć, właśnie pod namiot. Ale nie w tym
                  tkwi chyba problem problem.
                  Myślę, że po pierwsze powinnaś pokazać facetowi, że się starasz -
                  mimo studiów - dorobić, ale jeśli on jest tak leniwy, że nic mu się
                  nie chce, to zastanów się, czy to facet dla Ciebie. Pieniądze nie są
                  najważniejsze, ale czy chcesz być z facetem, na którego bedziesz
                  musiała pracować i pewnie jeszcze gotować mu i sprzątać?
                  • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 20:36
                    moi rodzice nie daliby mi na wyjazd na pewno, bo są bardzo przeciwni wyjazdom za
                    granicę "za chlebem" i już wielokrotnie mnie o tym informowali, że jak chcę
                    jechać to za swoje

                    Właśnie coraz częściej mam wątpliwości co do tego związku ale ja nie potrafię
                    odejść z takiego powodu od człowieka, który mnie kocha a ja jego.Wydaje mi się,
                    że byłoby to szczytem chamstwa, zostawić kogoś bo nie pracuje??

                    Tak też sobie pomyślałam, że może trzeba jeszcze poczekać, bo w końcu facet w
                    wieku 20 lat to takie pół dziecko, może z wiekiem mu to przyjdzie?? Czy ja
                    głupia i naiwna jestem?? Ja już nie wiem...Płakać mi się chce jak on mi mówi że
                    jest ze mną tak bardzo szczęśliwy a ja jakoś nie mogę tego o sobie
                    powiedzieć...Nie umiem być szczęśliwa nie myśląc o
                    przyszłości a on wydaje się właśnie tak robić...
                    • nin4 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 21:01
                      Nie dość że studiuje na prywatnej uczelni, to jeszcze zaocznie??? I jeszcze
                      rodzice dają mu kasę na utrzymanie??? Współczuję... Twój facet rośnie na życiową
                      niedojdę, nie mówiąc już o tym jakim egoistą musi być skoro mu ta cała sytuacja
                      nie przeszkadza.
                      Ja na pierwszym miejscu stawiam zaradność życiową i nie potrafiłabym
                      zaakceptować takiego pasożytniczego trybu życia u mojego partnera. W przyszłości
                      to ty możesz stać się żywicielem...
                      Poza tym twoja postawa jednak jest roszczeniowa. Jeżeli całe wakacje
                      przesiedziałaś w domu, bo to, tamto czy owamto, to nic dziwnego że nawet na małe
                      luksusy nie masz co liczyć. Coś za coś.
                      • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 21:52
                        ja pracowałam prze półtora miesiąca przy ulotkach...nie siedziałam całe wakacje
                        i na swoje rzeczy troszkę kasy mam, on na mnie też nie pasożytuje, tylko na
                        rodzicach....nie wiem co mam robić i co myśleć, już milion rozmów na ten temat
                        było i nic...
                    • fobia.1 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 21:47
                      Zostawić kogoś bo nie pracuje to coś innego niż zostawić kogoś komu
                      się nie chce pracować. To akurat wcale nie wydaje mi się szczytem
                      chamstwa, życie przed Tobą, patrz teraz z kim je chcesz spędzić.
                      Poznałam mojego obecnego męża jak był na trzecim roku studiów, odkąd
                      zdał maturę zaczął się sam utrzymywać bo twierdził, że jak facet
                      jest dorosły to nie siedzi na garnuszku u rodziców. Ja zaczęłam
                      pracować na drugim roku studiów, a obydwoje studiowaliśmy dziennie
                      na polibudzie. Weekendowe dyżury w radiu, praca w gazecie, jako
                      lektor w kinie, w klubie filmowym ... mnóstwo różnych dorywczych
                      robót a jakoś prowadziliśmy całkiem fajne imprezowe życie. Ja miałam
                      rentę po ojcu za któą mogłam się utrzymać - ale chciałam mieć na
                      lepsze ciuchy i wakacyjne wyjazdy. Obydwoje do tej pory nie liczymy
                      jakoś specjalnie grosza i czasem przewalimy trochę kasy ale obydwoje
                      LUBIMY pracować. Wcale nie jesteś księżniczką, życie nie polega na
                      ciągłym odmawianiu sobie wszystkiego. A o pieniądze rozpadło się już
                      mnóstwo kochających związków. Nie mówię że moje podejście jest
                      jedyne słuszne, ale ważne jest, że mamy z mężem takie samo. A jeśli
                      Twój facet studiuje informatykę to naprawdę nie wierzę by miał
                      problem w znalezieniu pracy.
    • sandrunia87 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 20:53
      Mój związek wygląda zupełnie inaczej...ale rozumiem Cię... Nie
      chodzi tu o to, że jesteś "księżniczką" jak to ktoś powiedział.
      Zmiany, drobne prezenty bardzo wiele robią dla związku. Zresztą
      chodzi tu jeszcze o to, że Twój facet jest chyba troszkę leniwy, a
      każda kobieta szuka kogoś pracowitego na kim mogłaby polegać. Co on
      robi przez cały tydzień skoro studiuje zaocznie? Ja bym nie mogła
      się tak obijać... Trudna sytuacja, bo głupio czegoś wymagać od
      niego, skoro Ty sama nie pracujesz. Ale myślę, że powinnaś mówić mu
      o tym co Ci sprawia radość...
      • enith Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 21:50
        sandrunia87 napisała:

        > Co on robi przez cały tydzień skoro studiuje zaocznie? Ja bym nie mogła się
        tak obijać...

        Skąd wiesz, że się obija? Ja na studiach zaocznych każdego dnia siedziałam albo
        w bibliotece, albo na wykładach dla studentów dziennych, albo uczyłam się w
        domu, ale mój ówczesny chłopak też twierdził, że skoro studiuję zaocznie to
        powinnam pracować, bo przecież w tygodniu nic nie robię.
        A autorce wątku coś się pomyliło - za studenckie pieniądze otrzymane od rodziców
        to się opłaca studia, książki i czasem kino lub wyjście do pubu, a nie kupuje
        pierścionki od Aparta i wyjazdy do Grecji. Na coś takiego przyjdzie czas po
        studiach jak się dorobicie. Ja, będąc studentką, cieszyłam się, jeśli raz w
        miesiącu mogliśmy wyjść do restauracji lub kina, a w wakacje pojechać na kilka
        dni w Bieszczady. To właśnie uważam za typowy luksus w wydaniu studenta, a nie
        biżuterię czy zagraniczne wojaże.
      • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 21:58
        co robi cały tydzień?? obiady gotuje a poza tym to dłubie prawie cały czas przy
        tym komputerze jak uzależniony...
        • enith Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 22:06
          On studiuje informatykę, a ty jego "dłubanie przy komputerze" uważasz za stratę
          czasu i uzależnienie?
          • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 22:20
            Gdyby to nie były same gry to bym się nie czepiała ale on potrafi bez przerwy
            pół dnia grać np. w Settlers
            • enith Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 22:38
              Skąd wiesz, że gra skoro cały dzień siedzisz w szkole? A nawet jeśli gra, czemu
              ci to przeszkadza? Macie kasę na studia, na życie. Nie wierzę, że ani razu nie
              dostałaś jakiegoś miłego drobiazgu od swojego chłopaka (i nie myślę tu drogiej
              biżuteri) ani, że nigdy nie pojechaliście nigdzie na weekend albo wakacje.
              Oczekujesz od 20-letniego studenta, który dostaje pieniądze od rodziców, by
              kupował ci prezenty, na jakie czasem nie mogą sobie pozwolić nawet ludzie
              pracujący. Doceń co masz, a jeśli przeszkadza ci, że chłopak siedzi w domu i nic
              nie robi (czyli w twojej opinii jest leniem) to rozważ odejście. Jeśli ważny
              jest dla ciebie obrotny i aktywny partner to najwyraźniej źle ulokowałaś
              uczucia. Życzę powodzenia.
              • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 22.09.07, 22:50
                Nie znam osoby dla której obrotny i pracowity partner nie byłby ważny. I Ty nic
                nie rozumiesz. Ja nie chcę żeby on pracował NA MNIE I NA MOJE PREZENTY, choć
                czasem miło by było dostać coś poza jedną różyczką, która owszem jest słodka no
                ale zawsze tylko ona...Na wakacjach nigdzie nie byliśmy od kiedy jesteśmy razem,
                czasem wyjeżdżamy tylko do znajomych na weekend albo kilka dni ale to jest w
                POLSCE a ja bym chciała zobaczyć z NIM trochę świata a nie tylko Wrocław i
                okolice...Czy ja jestem jakaś nienormalna?? Kocham go i na razie nie mogę odejść
                ale jeśli sytuacja po jakimś czasie się nie zmieni to ja nie wiem...Najlepsze
                jest to, że on ma podobne marzenia do mnie tj.jakaś podróż, dom,auto w
                przyszłości ale moim zdaniem musimy zacząć już teraz na to pracować, ja zaczynam
                za rok prace w ramach praktyk na uczelni(płatnych) a on to nie wiem co zamierza
                robić...Miał teraz szukać pracy, żeby od października zacząć a ja jakoś nie
                widzę żeby szukał...
                • enith Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 00:17
                  Nie unoś się, bo nie masz potrzeby. Nie atakuję cię, a ty zarzucasz mi, że nic
                  nie rozumiem. Owszem, rozumiem. Studiowałam zaocznie (we Wrocławiu) pracowałam i
                  robiłam bezpłatną praktykę w kancelarii adwokackiej jednocześnie. Mój chłopak
                  studiował dziennie, więc o pracy nie było mowy. Pomimo pomocy finansowej zarówno
                  ze strony jego, jak i moich rodziców, w ciągu pięciu lat studiów nie było nas
                  ani razu stać na zagraniczny wyjazd. Też mogłam zażądać od partnera, żeby
                  poszedł do pracy (choćby w weekendy), żebyśmy mogli wyjechać gdzieś dalej, ale
                  nigdy nie suszyłam chłopakowi głowy o to, że nie stać nas na zagraniczne
                  wakacje. Wybacz fergie18, ale jeśli dla ciebie studia to okres, gdy podróżuje
                  się po świecie to sugeruję znaleźć sobie sponsora, a chłopakowi, który woli
                  siedzieć na tyłku i studiować, dać spokój. A na marginesie dodam, że z moich
                  studiujących kolegów na fanaberie typu zagraniczne wakacje i biżuterię było stać
                  wyłącznie tych, którzy mieli bogatych rodziców, bo reszcie z nas kasa szła na
                  podstawowe potrzeby typu stancja, książki i jedzenie. Idź do pracy, zarób sobie
                  na wyjazdy czy cokolwiek i nie oglądaj się na chłopaka. A nuż w ten sposób
                  zmotywujesz go do pójścia do pracy. Na koniec dodam, że podróżować (po całym
                  świecie) zaczęłam dopiero PO studiach i nie uważam, bym coś z tego tytułu straciła.
                  • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 00:36
                    może po prostu obracam się wśród osób którym się dobrze powodzi i dlatego mam
                    takie marzenia ale z drugiej strony martwię się o to czy to jego "lenistwo" i
                    zależność od rodziców nie będzie wieczna, po prostu boję się o naszą przyszłość
                    razem, w tym momencie to powiem,że te moje zachcianki zeszły już na dalszy plan,
                    nie umiem go ani skarcić za to czego nie robi ani nie umiem go
                    usprawiedliwić...nie chcę żeby był człowiekiem po studiach ale bez ambicji...tu
                    już nie chodzi o mnie..
                    • enith Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 02:21
                      No i widzisz, wyszło szydło z worka. Nie o pieniądze tu chodzi, a najzwyczajniej
                      w świecie o ambicję (a raczej jej brak)u twojego chłopaka. Jeśli ktoś w wieku
                      lat 20-tu nie ma aspiracji do tego, by spełniać marzenia, a tylko o nich gada
                      nic przy tym nie robiąc, to to się już raczej nie zmieni. Masz mało ambitnego
                      chłopaka i pozostaje ci chyba ten fakt zaakceptować. Współczuję, sama to
                      przeszłam i wiem, że prędzej czy później ten rozdźwięk w oczekiwaniach odbija
                      się na związku negatywnie. Ty będziesz chciała podróżować (i w przyszłości
                      będzie cię na to stać), a on będzie podróżować, ale palcem po mapie z braku
                      funduszy. Pominę już fakt, że jeśli tylko jedna osoba w związku będzie sie
                      starać (ty), to związek szlag trafi. Przemyśl sobie jak wyobrażasz sobie wasze
                      wspólne życie w przyszłości, czy możesz być na zawsze z osobą bez ambicji,
                      planów i chęci, by je realizować.
                  • littleblackdress3 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 12:08
                    czy ty jesteś jakaś ograniczona? nie umiesz czytać? 1.przecież
                    napisała że ona pracowała w przeciwieństwie do niego 2.może dla
                    ciebie szczyt marzeń to siedzenie w czterech ścianach i gapienie sie
                    na sufit ale niektórzy oczekują od życia czegoś więcej. wybacz, ale
                    wyjazd za granicę to żadna fanaberia, szczególnie jeśli ktoś chce
                    połączyć prace i zwiedzanie (to jest właśnie doskonałe wyjście dla
                    studenta). 3. chłopak wydaje sie być kompletnie pozbawiony ambicji i
                    zaradności, jego życiowa postawa źle wróży na przyszłość, może ty
                    jesteś typem osoby, która wszystko zniesie, a w przyszłości radośnie
                    wesprze, zarobi, utrzyma i otoczy opieką takiego delikwenta ale ja
                    bym tego nie wytrzymała. widziałam już związki, gdzie jemu
                    wystarczył do szczęścia komputer+telewizor+piwo
                    • enith Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 18:49
                      littleblackdress3 napisała:

                      > czy ty jesteś jakaś ograniczona? nie umiesz czytać?

                      Umiem, ale dziękuję za zwrócenie uwagi, nie ma to jak konstruktywna krytyka i
                      wyzwanie kogoś, kogo się nie od ogranicznonych.

                      2.może dla
                      > ciebie szczyt marzeń to siedzenie w czterech ścianach i gapienie sie
                      > na sufit ale niektórzy oczekują od życia czegoś więcej.

                      Kto powiedział o siedzeniu w czterech ścianach? Najwyraźniej ty też masz kłopoty
                      z czytaniem. Dziewczyna wyraźnie pisze, że wychodzą do znajomych i wyjeżdżają na
                      weekendy, ale nie odpowiada jej to, bo ona chce "swiat zwiedzać".

                      > studenta). 3. chłopak wydaje sie być kompletnie pozbawiony ambicji i
                      > zaradności, jego życiowa postawa źle wróży na przyszłość

                      Napisałam dokładnie to samo w jednym z poprzednich postów, ale chyba siły ci nie
                      starczyło by doczytać, także przyjmij i moją krytykę i naucz się czytać ze
                      zrozumieniem.
              • windadogwiazd Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 09:44
                Chyba niepowazna jestes...
                Moj pierwszy chlopak wlasnie w wieku 20, potem 21 lat mial juz prace
                w warsztacie, uczyl sie wieczorowo, do tego pomagal w domu i trojce
                rodzenstwa, rodzicom. I jakos umial zorganizowac np Sylwestra (u
                siebie w domu), zapraszal mnie do kina i kawiarni, dostalam w
                prezencie pamietam pierscionek, perfumy, czesto tez placil za bilet
                na busa, kiedy do niego jechalismy. Pamietam, ze jak nadeszly Swieta
                Bozegonarodzenia i spedzalam je z rodzina, mialam przy stole dopiero
                odpakowac maly upominek od niego. Wiem, ze nie byla to rzecz droga,
                ale kazdy z rodziny pial z zachwytu. Byl to kotek zrobiony ze szkla
                i pozlacanego metalu, ktory pieknie polyskiwal, niczym diament ze
                zlotem. Jaka ja dumna i szczesliwa bylam, widzac uznanie rodziny za
                pomyslowosc i niestandardowosc chlopaka. Bo takiego kotka nie mozna
                bylo kupic w pierwszym lepszym sklepie. Wiec fakt, ze sie postaral,
                ze szukal, ze poswiecil czas i energie aby sprawic mi przyjemnosc -
                to jest wazniejsze niz kasa.
                Dzis ten chlopak ulozyl sobie fajnie zycie, ma dziecko, maja swoje
                mieszkanie. I dobrze. Sam na to zapracowal.
                A chlopak autorki to ewidentny len i egoista.
                Nie widzisz tego?
                A postawa autorki nie jest roszczeniowa. Ona czuje zal. Gdyby
                chlopak chcial, moglby lepiej zadbac o ich odpoczynek i sprawy. Sek
                w tym, ze nie chce mu sie. I TO jest problem!
                • enith Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 18:54
                  windadogwiazd napisała:

                  > A postawa autorki nie jest roszczeniowa.

                  Jest, niestety. W pierwszym poście poście jako ewidentny przykład żalu podała
                  biżuterię i wyjazd do Grecji. Sorry, ale dla mnie takie wymagania od chłopaka
                  gdy ma się 20 lat są trochę nie na miejscu. Pozostaje wierzyć, że fergie18 po
                  prostu niefortunnie próbowała wyjaśnić, że to brak ambicji i planów ją boli u
                  chłopaka, a nie brak drogich prezentów czy wojaży po świecie. Co zresztą
                  wyjaśnione zostało już wyżej.
    • windadogwiazd Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 09:28
      A wiesz co powinno cie zastanowic? To, ze twoj chlopak nie pali sie
      do pracy. Nie za dobrze to rokuje na przyszlosc. Chlopak, ktoremu by
      jakos zalezalo, albo bylby ambitny, gospodarny z natury - chcialby
      czesc wakacji przepracowac, wogole szukalby pracy na caly rok,
      czegokolwiek. Bo praca to nie tylko pieniadze, to takze
      doswiadczenie. Jemu jakos to zwisa, brak koncepcji. Zastanawialas
      sie jak mialaby wygladac wasza przyszlosc? Bo ja bym nie chciala byc
      z takim czlowiekiem! Nie dlatego, ze obecnie ma malo kasy, ale
      dlatego, ze nie pali sie do pracy i brak mu ambicji. Len i tyle, a
      zycie z facetem leniem nie jest lekkie.
    • qw994 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 09:57
      Chłopak jak najbardziej powinien się brać do robory, bo studia
      zaoczne są właśnie po to, żeby umożliwić pracę. I to jest
      niepokojące, że on nie chce pracować.

      Natomiast twoją wymagania są nieco na wyrost. Nawet jeśli on
      zarabiałby pieniądze, to nie ma obowiązku cię wspomagać w kwestii
      np. wyjazdów zagranicznych. Macie dopiero po 20 lat i jak dla mnie
      to na zabawę w poważny związek i wspólne finanse jest trochę za
      wcześnie.
    • polyanna6 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 10:43
      znjadujem sie w troche podobnej sytuacji... tez z moim chlopakiem
      mamy po 20 lat, oboje studiujemy w trybie dziennym... zycia pelnego
      luksusow nie mamy, ale trudno byloby sie ich spodziewac na
      studiach... przeraza mnie fakt, jak w ciagu roku zmienily sie moje
      kryteria doboru partnera... kiedys liczylo sie to czy jest zabawny,
      czy fajnie czuje sie w jego towarzystwie, a teraz sposob w jaki
      patrze na zwiazek i jego celowosc zmienil sie o 180 stopni... caly
      czas badam mojego partnera pod wzgledem zardnosci, operatywnosci,
      zdolnosci radzenie sobie z zyciem i wyniki tych badan sa
      przerazajace... gdy ja juz mysle o przszlosci, marze o domu z
      ogrodkiem moj chlopak beztrosko idzie przez zycie twierdzac, ze
      jeszcze na wszytsko przyjdzie czas i nie ma sie co za wczasu
      wysilac... biorac pod uwage fakt, ze mezczyzni ponoc wolniej
      dojrzewaja mam nadzieje, ze w przyszlosci zmieni swa nieco
      trzpiotowata postawe i wreszcie zacznie brac pod uwage fakt, ze
      zycie to nie tylko zabawa na koszt rodzicow... a zwiedzanie swiata
      zawsze mozesz polaczyc z praca!!
    • bitch.with.a.brain Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 10:48
      Myślę,że sie doskonale dobraliście jeśli chodzi o poziom zaradności
      życiowej.Oboje też oczekujecie,że to ktoś inny wam zorganizuje, zaproponuje,
      załatwi, da.Tylko,ze on oczekuej tego od rodziców a ty od niego.
      Gdyby wam naprawdę zależało na wyjeździe to byście pojechali.Namiot kosztuje w
      promocji 100zł.Można od kogoś pożyczyć rowery jeśli nie macie własnych i za 600
      zł (po 300 od osoby) spędzic dwa tygodnie na jeżdzeniu po Polsce.Ale do tego
      trzeba trochę chęci.
      Ja na swoje wakacje umiałam zarobić w liceum,a ty narzekasz,że na drugim roku
      studiów się nie da?
      Jeżeli jesteś z Wrocławia to to jest miasto,w którym masz duże możliwości
      pracy:bary, kawiarnie, restauracje, hipermarkety, sklepy.Możesz udzielać
      korepetycji.Gdybyś co meisiąc odkładała 100 zł na wakacje, to mialabyś 1000.Nie
      wierze,że twój chłopak też nie mógłby tyle odłożyć.A moze on po prostu nie lubi
      wyjeżdżać tylko ci tego nei powiedział?
      A co do prezentów...Ty mu coś fajnego dałas,tak bez okazji?
      • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 11:01
        wiesz...ja przez całe liceum pracowałam na siebie, dlatego rodzice teraz trochę
        mi pomagają bo widzą że mam mało czasu ale to inna sprawa, właśnie zaczynam kurs
        kosmetyczny w weekendy żeby móc zarabiać w ten sposób..

        a co do drobiazgów - to często zdarza mi się dać mu coś bez okazji...
        • bitch.with.a.brain Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 11:05
          a to zupełnie co innego.Najwyraźniej ty jesteś bardziej ambitna, i w tym jest
          problem a nie w kasie.
          A tak w ogole to też myślałam o takim kursie:Ale to może za rok.Chciaż to dla
          wielu osób będzie degradacja,że pani magister(jak dobrze pójdzie:P)się w
          maseczki i inne taki bawi;)
          • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 11:13
            załamana jestem...nie chcę od niego odchodzić no ale ja tak nie wytrzymam!!!
            • feenstra Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 11:21
              Wygląda na to że Ty jesteś bardzo ambitna a on wcale. Znałam taką
              parkę, oboje studiowali plus ona pracowała na wspólne wydatki. A po
              zajęciach na uniwerku i pracy, kiedy wykończona wracała do domu
              późnym wieczorem, czekał na nią pełen zlew naczyń które ukochany
              wkładał tam przez cały dzień (grę na kompie przerywał tylko na
              posiłki które ona mu przygotowywała). Długo tego nie wytrzymała,
              ciekawe ile Ty wytrzymasz?
              • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 12:07
                ja przynajmniej nie muszę przy nim robić w domu, jak jestem na zajęciach to on
                zajmuje się obiadem itp ale co z tego skoro ja nie wytrzymam jego braku ambicji
                ja na prawdę nie wiem com robić....
                • enith Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 19:01
                  Zarób sobie na wakacje i wyjedź gdziekolwiek, choćby pod namiot, z bardziej
                  obrotnymi znajomymi. Może w ten sposób wdepniesz chłopakowi na ambicję i w
                  końcu się za siebie weźmie, tak, by w kolejnym roku mógł jechać z tobą. Jeśli
                  natomiast będzie mu to zwisać to już sama będziesz musieć podjąć decyzję co z
                  tym zrobić.
    • naga_bron Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 12:35
      ja rozumiem ze masz prawo sie czuc tak jak sie czujesz...to jest wlasnie nasz
      popierdzilony swiat ktory zalezy od pieniedzy..to naturalne ze chcialabys gdzis
      z chlopakiem pojechac..nawwet pod glupi namiot w gory..gdziekolwiek..calkowicie
      normalne..ja z moim M wlasnie przez brak pieniedzy jestemy tymczasowo
      rozdzieleni(odlegloscia) (on za granica )....jedyne wyjscie to pojscie do
      pracy..niestety takie zycie:) mozesz sprobowac znalezc tez jakas prace...bedac
      na studiach dziennych (kierunek bardzo ciezki wymagajacy ciaglego sleczenia w
      ksiazkach) pracowalam w weekendy w pubie...mysisz tylko poszukac..moze nie
      bedzie z tego kokosow ale na kino od czasu do czsu czy na maly wyjazd da sie
      uzbierac...i moze jak Twoj facet zobaczy ze Ty pracujesz to tez zacznie..i nie
      bedzie czul ze w jakis sposob go "wykorzystujesz"..choc poniekad moim zdaniem
      skoro jest na zaocznych studiach to jak nic powienien pracowac a nie tylko
      ciagnac kase od rodzicow:/
      • fergie18 Re: czegoś mi brakuje....kasy?? a może czegoś inn 23.09.07, 16:47
        dzieki, Twoj post dal mi duzo do myslenie,narazie w weekendy mam kursy
        kosmetyczne po ktorych zamierzam pracowac w tym zawodzie,zobaczymy co sie do tej
        pory zmieni- jesli nic to chyba wiem co zrobie...
Pełna wersja