mario2
12.07.03, 07:07
Wakacje, dla dzieciaków pełny wypas. Przez dwa miesiące żadnej nauki i
żadnych wpisów do dzienniczka. Nauczyciele też nie będą się męczyć nad
celnym sformułowaniem uwag wypisywanych dla rodziców. Przypomnijmy
najbardziej trafne spostrzeżenia ciała pedagogicznego. Śmialiśmy się z
uczniów – pośmiejmy się z nauczycieli.
Ukradł dziennik lekcyjny, nie chce oddać i żąda okupu.
Pluje pod nogi nauczyciela. Upomniany twierdzi bezczelnie, że bada siłę
grawitacji.
Wyrwany do odpowiedzi mówi, że nie będzie zeznawał bez adwokata.
Wyrzucił koledze teczkę przez okno i powiedział, że „jak kocha to wróci”.
Kowalski w trakcie lekcji uprawiał cyrklem ziemię w doniczce.
Syn lata z gołym brzuchem po błocie.
Zabrał z ubikacji przetykacz do WC i robił stemple na ścianie.
Na lekcji zajęć praktyczno-technicznych umyślnie piekła ciasto bez mąki.
Wlał wodę do kontaktu w pracowni fizycznej na lekcji plastyki.
Przemek bawi się na lekcji wszystkim, nawet chorym palcem.
Zamknął nauczyciela na klucz i odmówił zeznań.
Przyniósł do szkoły trutkę na szczury z zamiarem wypróbowania jej na
wychowawczyni.
Schowany za podręcznikiem z fizyki wydaje odgłosy przyprawiające mnie o
mdłości.
Podpalił koledze teczkę na lekcji i zapytał, czy może wyjść po gaśnicę.
Wysłany w celu namoczenia gąbki wrócił z mokrą głową i suchą gąbką.
Po napisaniu na lekcji kartkówki, nie oddał jej, twierdząc, że zostawił ją w
domu.
Ukradł sedes z ubikacji szkolnej.
Stale obraża się na nauczycieli.
Zjada ściągi po klasówce.
Naraża kolegów na kalectwo, rzucając kredką po klasie.
Na lekcji biologii rzucił we mnie łopatą.
Wysłany po kredę przyniósł ślimaka.
Wkłada kapiszony do kontaktu, czym doprowadził nauczycielkę na pogotowie.
Rozbiera atomy na cząsteczki i kładzie sobie na oczach.
Gra w karty na j. angielskim w sali 24.
W czasie wyścigu międzyszkolnego umyślnie biegł wolno, by – jak stwierdził –
zyskać na czasie.
Z rozmowy na wywiadówce z udziałem wychowawczyni klasy, rodziców i dzieci:
Nauczycielka: – Proszę zwrócić uwagę swojemu dziecku, żeby mnie nie
przedrzeźniało!
Mama: – Robert, przestań robić z siebie idiotę!