kredka123456789
24.09.07, 00:40
Wiec tak mam 21 lat i nie mam chłopaka.
nie mam bo los na mojej drodze nie postawił tego
własciwego...Spotykałam sie jakiś czaz z czarnoskórym...potem z
włascicielem pubu(o bardzo zlej reputacji)potem z hindusem...
W koncu dałam sobie spokój i pomyslałam ż enie ma co szukać na sile
i brac pierwszego lepszego i przestałam sie z kimkolwiek spotykac i
szukac na siłe...Pomyslałam że jak mi przeznaczone to znajde kogos
predzej czy pozniej...ale nie bede wchowdziła w zwiazek na siłe by
nie pakować sie w kłopoty...
Koleżanki też mam....hm..rózne....siedziały by tylkow pubach a ich
jedyna atrakcja jest upić sie do nieprzytomnosci...
Jakoś tak kurcze los nie postawił na mojej dordze narazie zadnych
wartosciowych ludzi wiec dałam sobie spokój i od jakiegos czasu
siedze spokojnie w domu...czytam ksiazki..ucze się.Powiedzialam bym
nawet że jestem szczesliwa gdyby nie moja radzinka..wszystkie moje
kuzynki maja już kogoś a ja jestem sama....mimo że naprawde mi to
nie przeszkadza w tej chwili...Przy kazdej okazji pojawia sie
pytanie od moich ciotek babek kuzynek "a ty kiedy nam kogoś
przyprowadzisz" notorycznie usiłują mnie swatać...traktują jak
dziwadło...!Dziś nawet zostałam zaatakowana "że to nienormalne by
21letnia dziewczyna siedziała sama w domu...
Jak mnie to zdenerwowało..Przecież ja mam dopiero 21 lat a jestem
traktowana jak stara panna!!
Traktują mnie jak jakąś wybrakowaną!podczas gdy ja naprawde jestem
szczesliwa(tzn byłam bo teraz przez ta presje z zewnatrz unikam
kontaktów z rodzina bo zaczełam się wstydzić..i czuje sie gorsza.....