prom_do_szwecji
25.09.07, 15:21
ciekawa jestem Waszych opinii, bo chyba ilu ludzi, tyle definicji.
Jedni widzą w tym słowie babochłopa z włosami na nogach, inni babke
robiąca karierę, jeszcze inni manifestantke na marcowej manifie.
Dla mnie feministka to silna babka, która wie czego chce. I nie
rozumiem dlaczego dla wielu kobiet to słowo brzmi jak obelga.