Feministka to...

25.09.07, 15:21
ciekawa jestem Waszych opinii, bo chyba ilu ludzi, tyle definicji.
Jedni widzą w tym słowie babochłopa z włosami na nogach, inni babke
robiąca karierę, jeszcze inni manifestantke na marcowej manifie.
Dla mnie feministka to silna babka, która wie czego chce. I nie
rozumiem dlaczego dla wielu kobiet to słowo brzmi jak obelga.
    • hepatique Re: Feministka to... 25.09.07, 15:34
      dla mnie najprostszą definicją jest dążenie do zrównania praw kobiet
      i mężczyzn - to nazywam feminizmem.
      Golę nogi, myję włosy, uśmiecham się i lubię mężczyzn :D
      • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 15:38
        o goleniu nog wspomniałam, bo się kiedyś spotkałam z taką obelga, ze
        na pewno jestem feministką i nóg nie golę :)
        • patty.diphusa Re: Feministka to... 25.09.07, 15:42
          A ja uważam się za feministkę, a moi koledzy na przykład twierdzą, że nią nie
          jestem. Powód? Bo na przykład przecież golę nogi. Nie mogę pojąc tego jak
          feminizm został zdemonizowany.

          Dla mnie feministka to kobieta świadoma swojej kobiecości, wartości, mająca cel
          w życiu, ambitna, pewna siebie i walcząca o równe prawa.
          No i kojarzy mi się feminizm z otwartością umysłu, akceptacją inności i tolerancją.
          • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 15:45
            ja sie ani nie uważam za feministkę, ani się uważam za nie-
            feministke. Mam problemy ze zdefiniowaniem pojęcia. Naprawdę
          • justysialek Re: Feministka to... 25.09.07, 19:24
            patty.diphusa napisała:

            > Dla mnie feministka to kobieta świadoma swojej kobiecości,
            wartości, mająca cel
            > w życiu, ambitna, pewna siebie i walcząca o równe prawa.
            > No i kojarzy mi się feminizm z otwartością umysłu, akceptacją
            inności i tolerancją.

            Jakbyś czytała w moich myślach. Nie muszę nic dodawać.
    • karolana Re: Feministka to... 25.09.07, 16:08
      No i kolejny wątek :)
      Feministka może być gruba, chuda, wysoka, niska, ładna, brzydka, może mieć
      długie włosy, krótkie, ubierać się w kiecki, spodnie, nosić biżuterię, nie
      nosić, malować się lub nie, golić nogi, nie golić, chodzić w butach na obcasie
      lub w martensach, może być hetero, bi lub lesbijką, może mieć męża, partnera,
      dzieci lub być sama, może mieć lat 15 lub 95, może mieszkać na wsi, w mieście,
      może mieć wykształcenie podstawowe, średnie lub wyższe, może uwielbiać gotowanie
      lub nie znosić, itd.
      JAKA RÓŻNICA?!
      Feminizm nie zależy przecież od koloru lakieru do paznokci ani długości
      spódnicy, lecz od POGLĄDÓW. Albo się ktoś identyfikuje z założeniami feminizmu
      (ale z założeniami, nie bzdetami typu 'facet twój wróg'), albo nie.
      Moje koleżanki feministki takie właśnie są jak opisałam - RÓŻNE. Co więcej,
      zmieniają się z wiekiem, z nastrojem, z miejscem i okolicznościami. Tak jak
      wszyscy ludzie. Wiele nas dzieli - poglądy na gospodarkę, religię, politykę,
      związki, ale łączy nas feminizm, działanie na rzecz równowagi, harmonii, równych
      szans, praw, możliwości. No więc jesteśmy feministkami
      • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 16:13
        ale to co napisałaś to jest przwecież oczywiste. Tak głupia nie
        jestem, zeby nie zdawac sobie sprawy z tego, ze ludzie są różni
        Mnie bardziej interesuje coś, o czym wspomniałaś bardzo pobieznie
        czyli o założenia a nie bzdety typu ”facet twój wróg” Może sz o tym
        napisac coś wiecej a nie o biżuterii i martensach?
        • karolana Re: Feministka to... 25.09.07, 19:47
          > Mnie bardziej interesuje coś, o czym wspomniałaś bardzo pobieznie
          > czyli o założenia a nie bzdety typu ”facet twój wróg” Może sz o tym
          >
          > napisac coś wiecej a nie o biżuterii i martensach?

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=69515002&a=69524361
    • namastee Re: Feministka to... 25.09.07, 16:11
      staram sie twardo stapac po ziemii, byc niezalezna,
      traktuje obcych i znanych (ktorzy na to zasluzyli) facetow
      stereotypowo... i taka mniej-wiecej jest moja definicja feministki :)
      moj mezczyzna sam nawet czasem do mnie zawola: feministko Ty!
      hehe :) moze dlatego, ze duze zlo zwalam na facetow :)
      ale jestem mila, wrazliwa osoba, ktora pomoze, wesprze... :)

      PS. Kiedys trafila mi sie taka sytuacja:
      mowie do taty:
      -ustapilbyus miejsca kobiecie
      on na to:
      -kobiety walczycie o rownouprawnienie, wiec nie wymagajcie juz od
      mezczyzn takich rzeczy
      rozmowa byla w formie zartu
      ale dalo mi to troszke do myslenia, fakt kultura karze ustapic
      kobiecie, otworzyc przed nia drzwi, puscic pierwsza...
      ale jestten fakt: walczymy o rownouprawnienie... ;]
      • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 16:15
        ale feminizm to nie zwalanie winy na facetów. Nie bardzo rozumiem,
        czemu tój facet tak mówi
        • hepatique Re: Feministka to... 25.09.07, 16:17
          Zwalanie winy na facetów to szowinizm. Feministki powinny walczyć z
          męskim szownizmem w stos. do kobiet, ale również z babskim w stos.
          do mężczyzn. Walczymy o RÓWNOUPRAWNIENIE, a nie dominację.
          • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 16:18
            ja czasem walczę o dominację, ale to kwestia charakteru. Ideologii w
            to nie mieszam ;)
          • namastee Re: Feministka to... 25.09.07, 16:18
            no wlasnie.. walczymy z mezczyznami...a co za tym idzie, oskarzamy
            ich o wiele rzeczy... :)
            • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 16:20
              i to jest feminizm?
              Rozumiesz podobnie jak słowo antysemityzm w stosunku do Żydów? A
              holocaust to dalsze stadium feminizmu?
              • namastee Re: Feministka to... 25.09.07, 16:28
                nie, troche Cie ponioslo :)
                uczepilas sie tego mojego jednego zdania:) a pisalam tez inne...
                chodzilo mi w sumie o to, ze walczymy o rownouprawnienie, chcemy,
                zeby traktowano nas na rowni z mezczyznami, jak ta walka wyglada?
                oni uwazaja nas za slaba plec, wytykaja nam nasze slabsze strony, a
                my sie im jakos "odwdzieczamy" i wytykamy ich bledy...

                chodzilo mi o to, ze obwiniam za zlo jakie sie dzieje facetow, bo...
                ciagle my jestesmy obwiniane za wszystko...
                a wiecej zlego dzieje sie wlasnie przez plec meska, my jestesmy
                rozsadniejsze....

                • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 16:32
                  przejaskrawienie to łatwijszy sposób pokazania o co mi chodzi.
                  Zamiast pisac epistoły ;)
                  ja bym nie powiedziała, ze wytykanie słabych stron to walka. To
                  raczej niegrzeczność. Ale normalne u zwierzą
                  zło jest chyba przez ludzi, a nie facetów. Bo taka np. zdrada często
                  jest skutkiem zachowan obu stron. No chyba że sie trafiło na
                  wyjątkową gnide. Ale wyjątki wcale nie tak często się zdarzają w
                  przyrodzie. Na szczęście
    • his_girl Re: Feministka to... 25.09.07, 16:42

      A czy silna kobieta, która chce wychowywać swoje dzieci i świadomie
      poświęca swoją karierę dla kariery męża, może być wg Ciebie
      feministką?
      • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 16:45
        dla mnie może. tak na czuja. Bo jak napisałam, nie potrafię tego
        zdefiniowac słowa ”feministka”
      • hepatique Re: Feministka to... 25.09.07, 16:56
        To, że kobieta rezygnuje z kariery z własnej woli, nie oznacza, że
        nie jest feministką. Inaczej wyglądałby sprawa, gdyby jej
        mąż/partner zażądał, aby została w domu lub jeśli zostałaby
        zwolniona z racji posiadania dzieci.
        Feminizm to moim zdaniem taka trochę walka o prawo do wyboru.
        • prom_do_szwecji Re: Feministka to... 25.09.07, 16:58
          to chyba sposób myslenia.
          Jakoś mi wychodzi, ze feminizm to wolność.
    • przescieradlowy Gdzie się nie obejrzę tam... 25.09.07, 16:59
      Prom do Szwecji ze swoimi durnowatymi pytaniami.
      Wejdź na jakąś feministyczną stronę. Kup sobie Zadrę.
      Poczytaj, a będziesz wiedziała skoro poszukujesz odpowiedzi.
      • prom_do_szwecji Re: Gdzie się nie obejrzę tam... 25.09.07, 17:02
        może się nie oglądaj tak czesto. Mniej stresu, zdrowszy/zdrowsza
        bdziesz ;)
        ale dzięki, ze zwracasz na mnie uwagę :)
        • przescieradlowy Re: Gdzie się nie obejrzę tam... 25.09.07, 17:04
          Trudno nie zwrócić. Próbujesz każdego faceta zaciągnąć do wyra.
          Rzucasz się w oczy.
          • prom_do_szwecji Re: Gdzie się nie obejrzę tam... 25.09.07, 17:05
            faceta do wyra?
            • przescieradlowy Re: Gdzie się nie obejrzę tam... 25.09.07, 17:06
              Jesteś desperatką. To miałem na myśli.
              I wątpię abyś się szanowała.
              • prom_do_szwecji Re: Gdzie się nie obejrzę tam... 25.09.07, 17:10
                Czy próbuje zaciągnąć faceta do łóżka, czy nie próbuję czy jestem
                moze lesbijką - nie zamierzam się z tego tłumaczyć, bo to wyłacznie
                moja sprawa. I moje życie
                Czy siebie szanuję? Pewnie nie - sporo pracuję, niezdrowo jem...Ale
                szanuje innych.
                • przescieradlowy Re: Gdzie się nie obejrzę tam... 25.09.07, 17:13
                  Nie musisz się tłumaczyć. Chcę tylko powiedzieć, że w moim odczuciu jesteś
                  szmatławcem. W dodatku mającym gdzieś innych.
                  A co Ty możesz wiedzieć o feminizmie? A no nic. Jak o wszystkim. Dlatego musisz
                  wciąż zadawać te nudne pytania.

                  Pozdrawiam
                  • prom_do_szwecji Re: Gdzie się nie obejrzę tam... 25.09.07, 17:16
                    ty masz chyba jakiś problem ze soba. Polecam wizyte u lekarza. Moze
                    pomoże.
                    A Twoje odczucia kompletnie mnie nie interesują. Nie musisz sie nimi
                    ze mną dzielić. Ale widocznie masz potrzebę ”wyrzygania” sie na
                    kogos. Lekarz wytłumaczy, ze to nie ma sensu. Idz koniecznie
                    Równiez pozdrawiam
    • magnusg Re: Feministka to... 25.09.07, 17:19
      kobieta, ktora winy za wszelkie swoje porazki zyciowe szuka u plci
      przeciwnej.
      • justysialek Re: Feministka to... 25.09.07, 19:31
        Popatrz no, to ja nie jestem prawdziwą feministką, bo jakoś nie
        zaliczyłam jeszcze tych "życiowych porażek". A za moje małe błędy
        winię siebie. Facetów winię tylko za takie teksty jak twój.
        • magnusg Re: Feministka to... 26.09.07, 18:54
          Bez zyciowych porazek i obwiniania facetow za wszystko definitywnie
          nawet feministka nie jestes.
    • bitch.with.a.brain Re: Feministka to... 25.09.07, 17:23
      to ja:)
      Czyli całkiem fajna kobieta
      • wielo-kropek Re: Feministka to... 25.09.07, 21:56
        Ogolnie mam niedobre zdanie o feministkach.Kobiety feministki roznia
        sie miedzy soba i to mocno -sprawa indywidualna. Jednak obserwujac
        je, moge ogolnie powiedziec, ze sa to kobiety w mniejszym lub
        wiekszym stopniu nieszczesliwe, szukajace czegos, bojkotujace dosc
        czesto rzeczywistosc innych jak tez i swoja wlasna (glupota, ale),
        dazace do rownosci nie znajac jej (gadanie o niej nic tu nie wnosi
        czy zmienia). Czuja sie krzywdzone, i krzywdzicielem jest mezczyzna
        (czasem swoj wlasny, wlasny maz, czasem szef w pracy, czasem
        zupelnie inny, nieznany, ale.....krzywdziciel "na zas"). Inne
        kobiety, o innych zapatrywaniach sa przez nie widziane
        jak "bluszcze", ktore daja sie ponizac (wciaz nie wiem przez kogo i
        dlaczego). Dlaczego ja jako mezczyzna mialbym ponizac kobiete, czy
        ja krzywdzic w jakikolwiek sposob? Pojac tewgo nie moge, ale to nie
        wazne tutaj. Tak wiec feministki to kobiety poszukujace szczescia,
        ale nie wiedza gdzie i jak je znalezc. Szczescia sie nie szuka,
        podobnie jak milosci. Trzeba zyc szczesliwie -oto droga do
        szczesliwego zycia. Trzeba kochac a nie szukac milosci. Takie to
        proste ale nie dla wszystkich. Niktorym feminizm pewnie sprawy
        ulatwi. Zycze sukcesow w nim, bo rozczarowanie to samo przychodzi.
        • bitch.with.a.brain Re: Feministka to... 25.09.07, 22:23
          Chyba obserwujesz inne feministki niz ja.
          • wielo-kropek Re: Feministka to... 25.09.07, 22:53
            Pewnie tak. Pisalem ze sie mocno roznicie. Mowilem wczesniej ogolnie
            o was. Ja jak sie wypowiadam na temat feministek to ma na mysli
            ich ten ciezki kaliber. Czyli te co to wiedza czego chca i do czego
            daza, tylko nie wiedza jak do tego dojsc czy jak osiagnac -stad i
            krzycza mocno (nie dziwie sie, ja tez bym byl sfrustrowany w takiej
            sytuacji). Ot i glowny ich problem.
            • bitch.with.a.brain Re: Feministka to... 25.09.07, 22:57
              ale w ten sposób możesz o każdej grupie społecznej napisać:
              liberałowie - owszem różnią się między sobą,ale czesto są ludźmi zazdrosnymi i
              sfrustrowanymi.
              socjaliści - różnią się od siebie,ale czesto wiedzą do czego chcą dojść ale nie
              wiedzą jak wiec są sfrustrowani
              górnicy - owszem,róznią sie,ale często są w nieudanych związkach;)

              Ogólnei to większość ludzi ma jakieś problemy więc taka wyliczanka jest bezsensowna.

              Nie wiem na czym polega cieżki kaliber feministek.
              • wielo-kropek Re: Feministka to... 26.09.07, 00:46
                Tak, mozna z pewnoscia wydac opinie na temat kazdej grupy
                spolecznej, bo kazda ma swoja charakterystyke i ideologie.
                Feministki maja swoja, stad tez wydaje swoja opinie na ich temat. Na
                temat gornikow czy liberalow tez mam swoje zdanie. Frustracja
                feministek polega glownie na tym, tak jak napisalem - feministka
                chce cos osiagnac w zyciu (ogolnie mowie), ale nie wie jak to
                zrobic. Szuka wiec winnych by usprawiedliwic swoje niepowodzenie. A
                winnym jest mezczyzna, bo to on placi nierowno (czyli kobiecie
                mniej), bo to mezczyzna zrobil prawa nierowne (korzystne dla siebie
                a nie kobiety), bo to mezczyzna bije kobiete, i to on chce dzieci
                ktore ona musi rodzic dla niego za co nie jest wynagradzana, itd
                itp. I jak mam kochac taka kobiete,feministke?
                • bitch.with.a.brain Re: Feministka to... 26.09.07, 07:01
                  taką jak piszesz to raczej trudno kochać.Tylko,że to się nijak ma do feminizmu.
                  Takie frustracje przejawiają czesto kobiety,które odcinają się od feminizmu jak
                  tylko mogą.
                  • wielo-kropek Re: Feministka to... 26.09.07, 21:45
                    bitch.with.a.brain napisała:

                    Tylko,że to się nijak ma do feminizmu.
                    > Takie frustracje przejawiają czesto kobiety,które odcinają się od
                    feminizmu jak
                    > tylko mogą.
                    Co ty mi chcesz przez to powiedziec czy wcisnac? Cyzby to ze
                    feministki nie znaja frustracj? Feminizm ma w swoim zarodku
                    frustracje kobiety. To frustracja kobiet go zrodzila i ozywia. Nie
                    badz smieszna czy obludna. Alez oczywiscie kazda feministka mi tu
                    zaprzeczy, bo one frustracji nie maja.
                    • xtrin Re: Feministka to... 26.09.07, 22:09
                      wielo-kropek napisał:
                      > Co ty mi chcesz przez to powiedziec czy wcisnac? Cyzby to ze
                      > feministki nie znaja frustracj? Feminizm ma w swoim zarodku
                      > frustracje kobiety. To frustracja kobiet go zrodzila i ozywia.

                      Ależ oczywiście. Frustracja zastanym porządkiem świata. Frustracja absurdalnymi
                      barierami. Frustracja typkami, którzy próbują każdej kobiecie wmówić, że
                      najlepiej to się spełni w roli kury domowej, niech tylko spróbuje, a to pokocha.
                      • wielo-kropek Re: Feministka to... 26.09.07, 22:39
                        xtrin napisała:
                        Ależ oczywiście. Frustracja zastanym porządkiem świata. Frustracja
                        absurdalnymi
                        > barierami. Frustracja typkami, którzy próbują każdej kobiecie
                        wmówić, że
                        > najlepiej to się spełni w roli kury domowej, niech tylko spróbuje,
                        a to pokocha
                        > .
                        Ja zadnej tu nic nie chce wmowic. Poprostu pisze z zycia. Kury
                        domowe ktore znam, sa kobietami paniami i to z wielkiej litery
                        trzeba napisac. Taka kura niejedna by karierowiczka chciala byc ale
                        musi w firmie sie zamknac i tam godziny spedzac by sie rozwijac
                        (ha,ha) Przecietna tu z tego forum do piet nie dorasta tym paniom,
                        kurom domowym. Te kury domowe dosc czesto wieczory spedzaja na
                        koncertach, czasem w dobrych knajpach pijac i jedzac ze znajomymi,
                        ale z mezem przy boku, itp. Te kobiety sie szanuja i to mocno.
                        Kuchnia im szacunku nie zabiera. Odkurzacz czasem tez nie. Jedynie
                        je upieksza.
                        • xtrin Re: Feministka to... 26.09.07, 23:34
                          Jedne są takie, inne są inne. Tak samo jak te jak to je nazywasz
                          "karierowiczki". To też im niczego nie zabiera i potrafi je upiększać.
                          I tak samo nie każda nadaje się na bizneswoman jak nie każda nadaje się na kurę
                          domową.
            • karolana Re: Feministka to... 26.09.07, 00:31
              Czyli te co to wiedza czego chca i do czego
              > daza, tylko nie wiedza jak do tego dojsc czy jak osiagnac -stad i
              > krzycza mocno (nie dziwie sie, ja tez bym byl sfrustrowany w takiej
              > sytuacji). Ot i glowny ich problem.

              u przejmnie dziękujemy za diagnozę, zaraz poddamy się terapii... ale jakiej?!
              proszę o poradę
              z poważaniem
              K.
        • karolana Re: Feministka to... 26.09.07, 00:29
          mnie się najbardziej podobało to (bo wcześniej to te same zużyte już i wytarte
          szmatławe stereotypy):

          "Tak wiec feministki to kobiety poszukujace szczescia,
          > ale nie wiedza gdzie i jak je znalezc. Szczescia sie nie szuka,
          > podobnie jak milosci. Trzeba zyc szczesliwie -oto droga do
          > szczesliwego zycia. Trzeba kochac a nie szukac milosci. Takie to
          > proste ale nie dla wszystkich."

          Wielokropku, toż ty kaznodzieją jakim zostaniesz :D
    • niedzwiedziczka Re: Feministka to... 25.09.07, 22:57
      Kiedyś ktoś mi powiedział, że nie jestem feministką, bo jestem katoliczką...
      wg mnie feministka to kobieta walcząca o równe prawa dla obydwu płci. Niestety
      feministka kojarzy się u nas z krzyczącą, wojującą heterą, której głównym celem
      jest odwrócenie ról i dominację nad mężczyznami. Dlatego zawsze ,ówię, że przede
      wszystkim jestem człowiekiem.
    • xtrin Re: Feministka to... 26.09.07, 01:13
      To takie słowo-worek, do którego każdy wrzuca co mu wygodne. Feminizm jest
      przeróżny.
      Ale podstawą jak dla mnie jest po prostu przekonanie, że kobieta jest w pełni
      równa mężczyźnie, ma dokładnie te same prawa. I nie chodzi tutaj wyłącznie o
      prawa formalne, ale o wszelakie "wypada/nie wypada" także.
      Feministka może być kurą domową, której największą ambicją w życiu jest ugotować
      smaczny obiad i wyprać mężowi koszule. Warunek jest jeden - musi taki styl życia
      być jej świadomym, niezależnym wyborem, a nie czymś narzuconym przez męża,
      rodzinę, środowisko, konwenanse.
      • wielo-kropek Re: Feministka to... 26.09.07, 01:41
        xtrin napisała:

        > To takie słowo-worek, do którego każdy wrzuca co mu wygodne.
        Feminizm jest
        > przeróżny.
        > Ale podstawą jak dla mnie jest po prostu przekonanie, że kobieta
        jest w pełni
        > równa mężczyźnie, ma dokładnie te same prawa. I nie chodzi tutaj
        wyłącznie o
        > prawa formalne, ale o wszelakie "wypada/nie wypada" także.
        > Feministka może być kurą domową, której największą ambicją w życiu
        jest ugotowa
        > ć
        > smaczny obiad i wyprać mężowi koszule. Warunek jest jeden - musi
        taki styl życi
        > a
        > być jej świadomym, niezależnym wyborem, a nie czymś narzuconym
        przez męża,
        > rodzinę, środowisko, konwenanse.
        Wiesz, podoba mi sie twoja wypowiedz. Jest mocno "wolna" bym
        powiedzial. Wlasnie chodzi tu o wybory kobiety. Feminizm dosc czesto
        narzuca kobiecie swoj schemat zycia, swoje chamato czy jarzmo
        nieraz. Oczywiscie nie sila, ale wplyw na psychike wielu kobiet
        pozostawia. Pozostawia negatywny czy moze podatny na te negatywnosc.
        Jestem przekonany, ze niejedna kobieta moglaby byc szczesliwa
        wlasnie bedac kura domowa, ale.......jak sie ja za bluszcza uwaza,
        to trzeba kariere robic gdzies indziej i spedzic zycie w firmie
        pracujac jak okielzany kon, co niejedna robi zreszta.Wyscig
        szczorow jest niekorzystny dla mezczyzn ogolnie, a dla kobiet jest
        utrapieniem -takie jest moje zdanie.
        • bitch.with.a.brain Re: Feministka to... 26.09.07, 07:02
          równouprawnienie polega nie tylko na równym prawie do szczęścia.Także na równym
          prawie do zmarnowania sobie zycia w firmie.
          • wielo-kropek Re: Feministka to... 26.09.07, 22:03
            Szczescie nie jest ujete w ramki prawne, wiec mowienie o
            nim "prawnie" traci sens i logike. A prawo do wyboru, byc w firmie
            czy nie (prawo do pracy tzw) oczywiscie powinno i jest zreszta
            zagwarantowane przez panstwo dla wszystkich obywateli. Nie rozumiem
            co tu feminizm ma do rzeczy.
        • karolana Re: Feministka to... 26.09.07, 10:56
          . Feminizm dosc czesto
          > narzuca kobiecie swoj schemat zycia, swoje chamato czy jarzmo
          > nieraz.

          Po pierwsze chomonto , a po drugie - feminizm, w przeciwieństwie do
          patriarchatu, nikomu niczego nie narzuca.

          Wyscig
          > szczorow jest niekorzystny dla mezczyzn ogolnie, a dla kobiet jest
          > utrapieniem -takie jest moje zdanie

          Wyścig szczurów jednym mężczyznom się podoba, innych doprowadza do choroby
          wieńcowej i nerwowej, tak samo dokładnie jest z kobietami. A to, że wiele kobiet
          nie jest szczęśliwych pracując poza domem na pewno nie jest winą feminizmu,
          tylko praw ekonomii. Bardzo chętnie zostałabym w domu i zajęła się wychowaniem
          dzieci (gdybym je miała), tylko teraz pytanie - KTO zarobi na mnie i te dzieci?
          Bo oczywiście, mogę szukać partnera z grubym portfelem, ale przecież wtedy, w
          oczach głównie mężczyzn, będę interesowną, pozbawioną uczuć zdzirą, którą
          interesuje tylko status materialny faceta! Poza tym jeśli się zakocham w
          nauczycielu, policjancie, dozorcy czy sprzedawcy, to co? To nie feminizm wypycha
          z domu kobiety, które chciałyby w tym domu zostać, to warunki życia i potrzeby
          materialne rodziny.
          • wielo-kropek Re: Feministka to... 26.09.07, 22:10
            Wlasnieze feminizm wypchnal kobiety do pracy. Cos o historii
            wczesniej pisalas. Moze wiesz o tym ze kiedy kobiety siedzialy w
            domu, mezczyzna zarabial na caly dom i wszystkim wystarczalo, nikt
            glodny nie byl. Oczywiscie nikt komputera i innych podobnych rzeczy
            wtedy nie mial bo go nie bylo. Dzisiaj wielu mezczyzn poprostu nie
            moze zarobic na rodzine na "chleb". Dlaczego? dlatego ze system
            ekonomiczny zostal zmieniony. I feminizm ma w tym swoje palce.
            Zamiast np. na mieszkanie brac jeden dochod (mezczyzny jak
            wczesniej) dzisiaj bierze sie dochod obojga. Stad i ceny mieszkan
            sa dla obojga. No i oboje dzisiaj zazwyczaj koniec z koncem wiaza.
            Kto korzysta na tym? Wielka kasa, banki i wielkie korporacje. A
            kobiety dzisiaj haruja w pracy w firmach, choc wiadomo ze dawniej
            tez ciezko pracowaly w domu czy polu, nie majac technologii itp.
            • xtrin Re: Feministka to... 26.09.07, 23:31
              wielo-kropek napisał:
              > Wlasnieze feminizm wypchnal kobiety do pracy. Cos o historii
              > wczesniej pisalas. Moze wiesz o tym ze kiedy kobiety siedzialy
              > w domu, mezczyzna zarabial na caly dom i wszystkim wystarczalo,
              > nikt glodny nie byl.

              A jakiego procenta to się tyczyło? Ile kobiet musiało zarabiać na służbie czy w
              polu?
            • karolana Re: Feministka to... 27.09.07, 01:25
              > Wlasnieze feminizm wypchnal kobiety do pracy. Cos o historii
              > wczesniej pisalas. Moze wiesz o tym ze kiedy kobiety siedzialy w
              > domu, mezczyzna zarabial na caly dom i wszystkim wystarczalo, nikt
              > glodny nie byl.

              Bzdury wierutne
              dwa tropy:
              1. "Marta" Elizy Orzeszkowej
              2. I wojna swiatowa
        • xtrin Re: Feministka to... 26.09.07, 21:08
          wielo-kropek napisał:
          > Jest mocno "wolna" bym powiedzial. Wlasnie chodzi tu o wybory kobiety.

          Bo o wolność tutaj chodzi. Jak ktoś niżej trafnie zauważył - o to, by być dla
          siebie, a nie dla innych. Nie oznacza to bynajmniej egoizmu, a jedynie wolność.
          Od roli służebnej, od narzucania przez innych ich woli, ich idei, ich zasad. Od
          konwenansów, które w chwili obecnej są chyba największym jarzmem.
          Taki feminizm o jakim piszesz to także narzucanie, a więc coś niezgodnego z
          "moim" feminizmem. Kobieta może się spełniać w domu przy przysłowiowych garach,
          ale nie musi. Może robić karierę, ale nie musi.
          Podobnie jak mężczyzna. Bo feminizm to nie tylko uwolnienie kobiet, ale i
          mężczyzn. Mężczyzna nie musi być żywicielem, łowcą, wojownikiem. Ma prawo do
          łez. Jeżeli ma na to ochotę to może zostać kurczakiem domowym.
          Niech każdy - bez względu na płeć - ocenia to względem własnych potrzeb, a nie
          potrzeb innych.
    • pinup Re: Feministka to... 26.09.07, 12:50
      przyczyna jest jedna - strach przed odrzuceniem. wiele kobiet boi
      sie, ze facet odwroci sie na piecie na okreslenie 'feministka'.
      proste, ale prawdziwe.

      dla mnie feministka, to kobieta, ktora mysli o sobie. przez lata
      utrwalalo sie w kobietach stawianie potrzeb innych ponad swoimi.
      kobiecie przypisana jest niejako rola sluzebna. nie bez przyczyny to
      wiecej kobiet jest pielegniarkami, nauczycielkami, sklepowymi.
      kobieta powinna sluzyc, bo tkwi to w jej naturze - tak sie
      twierdzilo i niestety nadal twierdzi. feminizm stara sie to zmienic.
      ja mysle, ze kazda kobieta, ktora dba o swoje potrzeby, a czesto
      stawia je na pierwszym miejscu, uwazana jest za feministke, co
      czesto uwazane jest za najwiekszy epitet. zaraz pojawiaja sie
      zarzuty mowiace o egoizmie, wygodnictwie, swobodzie obyczajowej.
      jezeli nawet tak jest, to czy komus robi tym krzywde? nie, ale
      wyzwala sie ze swojej odwiecznej roli poswiecajacej sie sluzebnicy i
      to dlatego jest odbierana zle. feministki nikomu nie szkodza - chca
      zyc po swojemu i nie widze powodu, dla ktorego inni mieliby to
      krytykowac. to w koncu to moje zycie i chyba mam prawo przezyc je
      tak jak chce?
      • tlubn Re: Feministka to... 26.09.07, 17:04
        Feministka to dla mnie ktoś kto zaczyna dyskusję w temacie Kobieta , uważa ten
        temat za istotny , czegokolwiek by nie dotyczył .
        Ktos stojący po drugiej stronie i uważający , że poruszanie takich tematów nie
        jest potrzebne to zwyczajny głupek , widzący tylko swój czubek nosa .
      • wielo-kropek Re: Feministka to... 26.09.07, 22:29
        pinup napisała:



        > ja mysle, ze kazda kobieta, ktora dba o swoje potrzeby, a czesto
        > stawia je na pierwszym miejscu, uwazana jest za feministke,
        Tak, to typowe jest dla nich. Siebie zawsze na pierwszym miejscu.
        Stad tez i mowie, ze nigdy w zyciu bym sie z feministka nie ozenil.
        bo wczesniej czy pozniej doszloby do kolizji. Ona jak pijawka
        chcialaby zawsze byc na pierwszym miejscu i miec korzysc glownie dla
        siebie. Partner zawsze na dalszym planie. Stad tez i ich narzekania
        ze firmy placa za malo, ze w kuchni trzeba czasem pracowac, ze
        mezczyzni je wykorzystuja (szczegolnie ci ktorzy nie daja sie im
        wykorzystac -ci to sa zli mezczyzni, chamscy) itd. A dlaczego by tak
        nie postawic na pierwszym miejscu swego partnera? Ja np. zone zawsze
        pierwsza prosze o zdanie czy opinie. Nigdy nie narzucam czegos co
        jej nie pasuje.
        • pinup Re: Feministka to... 26.09.07, 23:31
          dla kazdego czlowieka to on jest najwazniejszy. nawet jezeli robi
          cos dla innych, to dlatego, ze sam tego chce. to wylacznie wlasny
          wybor.
          dlaczego uwazasz, ze dbanie o wlasne potrzeby, to bycie pijawka?
          gdyby wiecej osob myslalo o sobie i swoim szczesciu, NAPRAWDE
          zastanawialo sie nad swoimi potrzebami swiat bylby lepszym miejscem.
          wiesz ile serc i zyc zlamano, bo robiono, to co powinno sie zrobic,
          albo to, czego oczekiwali inni? potrzeby wczesniej, czy pozniej
          dochodza do glosu, a tlumione powoduja nieszczescia wlasne i cudze.
          madre zycie, to swiadomosc siebie i odpowiedzialne wybory, a nie
          poswiecanie sie dla innych. nikt, bez wzgledu na plec, nie ma
          ZADNEGO obowiazku stawiania kogos innego oprocz siebie na pierwszym
          planie, wiec tego nie wymagaj.
          > Stad tez i mowie, ze nigdy w zyciu bym sie z feministka nie
          ozenil.
          > bo wczesniej czy pozniej doszloby do kolizji. Ona jak pijawka
          > chcialaby zawsze byc na pierwszym miejscu i miec korzysc glownie
          dla
          > siebie. Partner zawsze na dalszym planie.
          oczywiscie, ze doszloby do kolizji, bo jasno wynika, ze to ty masz
          byc na pierwszysm planie:) gdyby twoja zona byla na pierwszym planie
          dla siebie i ty bylbys tak szlachetny jak oczekujesz tego od
          feministek i stawial ja na pierwszym miejscu nie widze powodu do
          kolizji. dla obojga ona jest najwazniejsza, wiec w czym problem?

          i jeszcze cos - proszenie o zdanie czy opinie to nie stawianie zony
          na pierwszym miejscu. to partnerstwo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja