niechciane a może i chciane dzieci...

26.09.07, 15:34
Witam.
Hisoria opisana bardzo krótko, w momentach może nawet i
niezrozumiale, ale ciężko mi jest ubrać to w słowa...tak aby miało
to ręce i nogi.
Zacznę może od tego, że sama nie wiem po co to piszę...może czuję
ochotę wygadania się..w sumie to bardziej wypisania. Ale do rzeczy
Miałam chłopaka, z którym wydawało mi się, że jesteśmy, tworzymy
jedność(ale tak tylko mi się wydawało). Po trzech miesiącach zaszłam
w ciąże. W momencie, w którym pan x dowiedział się o tym. postawił
sprawę jasno!...usuwamy. Powiem szczerze, że od zawsze byłam
przeciwko dzieciom. nigdy nie zaglądałam koleżankom do wózków i nie
mowiłam" o Boze jaki uroczy"..nie zdażało mi się to. Dlatego dałam
się namówić na zabieg...5tydzień:-(.
Sytuacja miała miejsce prawie 3miesiące temu...i powiem szczerze,że
na dzień dzsiejszy zupełnie sobie nie radzę ze sobą...jestem
przybita, przygnębiona, cięzko rozmawia mi się z ludźmi, nie mam
ochoty na nic...jestem rozbita...itp.:-((
Wczoraj spotkałam koleżanakę, która jest w 17tygodniu ciąży...stałam
i "gapiłam" się w jej lekko wystający aczkolwiek bardzo krągły
brzuszek....zazdrościłam jej i zazdroszczę każdej kobiecie jaką
widzę na ulicy z wózkiem, z brzuchem:-((
Oczywiście rozstaliśmy sie z panem x. Po zabiegu nie zadzwonił i
nie zapytał nawet jak się czuję.
Najgorsze jest to, że zamiast z dnia na dzień czuć się lepiej to
jest na odwrót...przytłacza mnie to co zrobiłam...wyrzuty sumienia
zżerają mnie od środka. Nie mam żadnej depresji itp. Nie chce iść do
lekarze, nie chce, by jakaś obca baba patrzyła na mnie z
politowaniem a za drzwiami obrabiała mi tyłek.
Sama jestem sobie winna...
ciekawe jakie by było...tego się nie dowiem
na koniec taka mała, drobna sugestia dla dziewczyn, które kiedyś
mogłyby znaleźć się w podobnej sytuacji...nie ulegajcie namowom
facetów i nie usuwajcie ciąż( nawet jak bedziecie myślały, ze nie
dacie rady) oni wczesniej czy poźniej i tak odejdą a dzieci zawsze
będą trwać koło Was...poza tym wyrzuty sumienia nie dadzą spokoju

pozdrawiam
załamana, zrozpaczona, zasmucona M
    • simon_r Re: niechciane a może i chciane dzieci... 26.09.07, 15:41
      smutne...

      -------------------

      Dziadek Gosiewskiego
      • przygnebiona Re: niechciane a może i chciane dzieci... 26.09.07, 16:00
        wiem:-(((
        • yoka1 Re: niechciane a może i chciane dzieci... 26.09.07, 19:10
          podziwiam Twoją siłę, że dałaś radę i zrobiłaś to. Nie myśl o tym za dużo, czas leczy rany.
    • figgin1 Koopa prawda 26.09.07, 19:44
      Nie zawsze po skrobance faceci odchodzą i nie zawsze dziewczyny mają wyrzuty.
      Tak jak nie wszyscy pierdzą po brokułach. Każdy człowiek i każdy zwiazek jest inny.
      • kontik_71 Re: Koopa prawda 26.09.07, 19:45
        Tu sie akurat musze zgodzic.. Wyrzutow nie maja np dziewczyny, ktore
        same zdecydowaly o zabiegu..
    • enith Re: niechciane a może i chciane dzieci... 26.09.07, 20:25
      Zrobiłaś aborcję na żądanie chłopaka i najwyraźniej wbrew sobie, więc twoje
      obecne rozterki są jak najbardziej zrozumiałe. Niemniej jednak, każdy radzi
      sobie z decyzją o aborcji po swojemu i nie każdy przeżywa to tak, jak ty. Jak
      ktoś wyżej napisał, każdy związek i każdy człowiek jest inny. A sobie daj czas,
      było minęło, trzeba iść do przodu.
Pełna wersja