dzioucha_z_lasu
04.10.07, 00:38
Czeka mnie niebawem. Na razie próbuję jakoś sensownie ocalić część
tego co mam, przynajmniej mieszkanie, jestem wykończona psychicznie,
nie mogę spać, nie mogę jeść, zaczyna mi brakować sił, funkcjonuję
jak jakiś zombie. I jestem z tym wszystkim sama. Jak to zniosłyscie
w Waszym przypadku? Jak długo dochodziłyście do siebie po rozwodzie?
Ułożyłyście sobie jakoś życie, czy obijacie się po nim jak kamyk w
wielkiej puszce, same i samotne? Tego się chyba najbardziej boję :-(
---------------
"Bo cukier rafinowany to cukier STĘŻONY!" by ggigus
:-D