ladna_blondynka
09.10.07, 14:58
W domu?:) Pytam, bo od kilku dni mieszka u mnie moja siostra
cioteczna, która przyjechała na 3(!) tygodnie na specjalistyczny
kurs zawodowy do stolicy. Zaczynam pomału mieć dość, mieszkanie jest
niewielkie, my dwie+ mój narzeczony. Kolejka do łazienki, w łazience
wieczny bajzel, bo ona nawiozła ze dwie tony kosmetyków, w szafie z
ubraniami ścisk ( bo trzeba było powiesić jej ubrania), w
przedpokoju potykam się bez przerwy o dwie walizy ( chciałam wynieść
do garażu- nie pozwoliła). Kurs jest prowadzony w budynku, gdzie nie
ma bufetu- więc codziennie wieczorem jestem zmuszona szykować gorące
dania ( mimo, że ja z narzeczonym nie jadamy wieczorami na gorąco)-
bo wypada jej dać coś ciepłego.0 6.30 budzą nas hałasy, bo ona
wychodzi tak wcześnie. Ogólne skrępowanie i siedzenie sobie na
głowie. Zero życia towarzyskiego- no bo jak ? Kuzynka do tego
najwyraźniej oczekuje jeszcze umilania jej czasu w Wawie- chce
biegać do kin, teatrów, zwiedzać centra handlowe- gdzie ja nie
zawsze mam na to czas. Narzeczony chodzi wściekły, uważa, że to
chamstwo zwalić się do kogoś na 3 tygodnie i zaburzać rytm życia,
maksymalna wizyta powinna wynosić 3-4 dni, pomijając koszta tak
długiego pobytu u kogoś. Zaczynam mieć dość, ale przecież do hotelu
rodziny nie wywalę;)
Też tak macie, czy to Ja i mój facet jesteśmy " niegościnni" ?