czy kobieta ma prawo miec o to pretensję?

10.10.07, 16:59
Dwoje ludzi z mojego otoczenia- do niedawna szczęśliwe małżeństwo
tyle, że ona okazała się być bezpłodna. Leczenie trawało wiele lat i
nie przyniosło skutków więc mąż ją zostawił, aby znaleźć sobie
płodną kobietę. Żonie świat się zawalił, zrozpaczona ma pretensję do
męża, który ślubował jej ,,w zdrowiu i w chorobie". najgorsze, że
otoczenie gani ją, że jest egoistka i nie pownna mieć pretensji do
mężaczyzny za to że ją zostawił, bo przecież ma prawo do ojcostwa!
Czy słusznie?
    • his_girl Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:00

      Facet potraktował ją jak narzędzie rozpłodowe.
      • zimna_suka Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:02
        Nie zachował się w stosunku do niej fer bo kobiety nie sa tylko od
        rodzenia dzieci.
      • sprezyna23 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:14
        Nie można oceniać tych dwoje....
        Sama znam takie małżeństwo, ale oni się bardzo kochają. Leczą się
        już od 10 lat. Najpierw on miał problemy, później ona, do tego
        doszła jej "blokada psychiczna"-stres...Niedawno zaszła w ciążę w
        wieku trzydziestu pięciu lat, niestety poroniła po 3 miesiącach-to
        bardzo smutne...
        Przy tych wszystkich problemach nigdy nie myśleli o rozstaniu...
        Wręcz przeciwnie, kupili mieszkanie i jeśli nie uda im się w
        kolejnych próbach, adoptują maluszka.
        Sama nie chciałabym być potraktowana tak jak dziewczyna, o której
        piszesz, ale nie chcę oceniać też jej męża-ma prawo chcieć własnego
        potomka...
    • souls_hunter Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:03
      a o adopcji slyszal?
      • pani.herbatka Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:06
        Słyszał, ale on chce mieć swoje! Znam dużo par, które wola płakać,
        że nie mogą mieć dzieci niż adoptować. Bo to nie to samo co własne,
        bo nie wiadomo co z niego wyrośnie.
        • polla.k Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:07
          to wyrośnie co wychowają
          • pani.herbatka Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:11
            Zgadzam się. Mimo wszystko widzę, że dużo osób ma opory przed
            adopcją, poza tym ciężko jest spełnić wymogi.
          • cloclo80 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:14
            Co takiego?
        • souls_hunter Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:12
          bo zawsze wiadomo co wyrosnie z wlasnych co nie?
          • deodyma Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 08:21
            wlasnie. ludzie nie chca adoptowac dzieci, bo sie boja, co z nich
            wyrosnie. pracowalam przed kilkoma laty z kobieta, ktora razem z
            mezem swoich dzieci miec nie moze ale adoptowac nie chca. ona boi
            sie, ze w przyszlosci adoptowane dziecko poderznie jej gardlo!
            ciekawa jestem tylko, skad ta pewnosc, ze jej wlasna rodzone dziecko
            byloby lepiej przez nia wychowane od tedo adoptowanego?
        • jowita771 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:13
          pani.herbatka napisała:

          > Słyszał, ale on chce mieć swoje! Znam dużo par, które wola płakać,
          > że nie mogą mieć dzieci niż adoptować. Bo to nie to samo co własne,
          > bo nie wiadomo co z niego wyrośnie

          taaa, a jak urodzisz, to masz gwarancję:)

    • modliszka24 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:12
      jezeli zataila ta informacje ze jest bezplodna przed malzenstwem to mogl ja
      zostawic ale uwazam ze to wtedy wcale nie ejst prawdziwa milosc
      • polla.k Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:13
        mogła nie wiedzieć, że nie może mię dzieci
      • pani.herbatka Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:13
        Nie zataiła. Choroba ujawniła się po ślubie. 2 lata starań i nic
        więc postanowili się zbadać. I wyszło że jest chora.
        • sprezyna23 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:15
          Nie kochaja się aż tak mocno widocznie. Szkoda mi jej...
    • cloclo80 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:16
      Wspomaga ją finansowo po separacji?
      • magda.aniol czasem się zastanawiam jakie są cele bycia razem? 10.10.07, 17:20
        Czasem zastanawiam się po co ludzie chcą byc razem? Czy jedynem
        celem jest potomstwo? A nie wspieranie się wzajemnie, bycie dla
        siebie przyjacielem, towarzyszem na stare lata w doli i w niedoli?
        • sprezyna23 Re: No to znalazłam fajnego kumpla ;) 10.10.07, 17:22
          Zgadzam się z tą opinią-jeśli ludzie się kochają, wspierają się i
          radzą sobie wspólnie z problemami:))
        • deodyma Re: czasem się zastanawiam jakie są cele bycia ra 11.10.07, 08:24
          tez mnie to wlasnie dziwi. moi chrzestni sa malzenstwem od ponad 35
          lat. dzieci nie maja, chociaz bardzo tego chcieli. do tej pory sa
          malzenstwem, kochaja sie, szanuja i zadnemu z nich nie przyszlo do
          glowy, by zostawic tego drugiego.
      • pani.herbatka Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:23
        cloclo80 napisał:

        > Wspomaga ją finansowo po separacji?

        Z tego co wiem powiedział, że mogą byc przyjaciółmi i że zawsze może
        jej pomóc. Że ją kocha ale nie może z nią być, bo on nie wyobraża
        sobie nie przekazać swoich genów. Ona jest rozżalona i nie chce
        znać, on twierdzi, że ona jest egoistką i go nie rozumie...Ech...
      • trypel Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:48
        cloclo80 napisał:

        > Wspomaga ją finansowo po separacji?

        Dzieci nie było. Dlaczego ma ją wspomagac?
        Gupek bo gupek ale alimenty można na małzonka zasądzic tylko wtedy kiedy wina
        była jego i druga strona nie ma za co żyć. Inaczej do roboty trzeba.
        A na marginesie - jakby kobieta całe życie marzyła o urodzeniu a facet by był
        bezpłodny to mysle że ona by dużo szybciej znalazał równie drastyczne rozwiązanie
        • burza4 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 23:11
          ctrypel napisał:

          > Dzieci nie było. Dlaczego ma ją wspomagac?

          żeby sobie polepszyć samopoczucie?

          > Gupek bo gupek ale alimenty można na małzonka zasądzic tylko wtedy
          kiedy wina> była jego i druga strona nie ma za co żyć. Inaczej do
          roboty trzeba.

          wrong, o alimenty nie może jedynie wystąpić małżonek wyłącznie winny
          rozkładu pożycia. "Niewinny" małżonek ma prawo do alimentów do końca
          życia o ile ponownie nie weźmie ślubu - i wystarczy jeśli pogorszyła
          mu się stopa życiowa w związku z rozwodem, nie musi nie mieć za co
          żyć.

          jeśli nie było orzekania o winie - każdy ma prawo w ciągu 5 lat od
          rozwodu do alimentów jesli znalazł się w niezawinionym niedostatku.

          > A na marginesie - jakby kobieta całe życie marzyła o urodzeniu a
          facet by był > bezpłodny to mysle że ona by dużo szybciej znalazał
          równie drastyczne rozwiązanie

          a tym się zgadzam, i dodatkowo - nikt by jej zapewne nie potępiał...

          • trypel Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 08:45
            burza4 napisała:

            > jeśli nie było orzekania o winie - każdy ma prawo w ciągu 5 lat od
            > rozwodu do alimentów jesli znalazł się w niezawinionym niedostatku.

            Wg mojego adwokata (moze był niedouczony ale notariusz powiedział to samo) jesli
            małżeństwo rozpadło sie bez ustalania winy to żadna ze stron niezależnie od
            okolicznosci nie ma prawa do alimentów (na siebie ofkors bo dziecko to rzecz inna).
            Alimenty należą sie jedynie po rozwodzie z ustaleniem winy i to tylko w
            przypadku jak piszesz pogorszenia sie sytuacji materialnej strony pokrzywdzonej.
            Zresztą jest to dość logiczne.
    • jendza1 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:22
      Hm, a przeciez moglo byc odwrotnie, prawda?
      NIe pomyslal o tym ten pan?
      Inna rzecz, ze nadal nie wiadomo, czy on jest plodny...
      Ewentualna prawidlowa ilosc plemnikow to jeszcze nie gwarancja... Dodam nadto,
      ze dopiero zaczynaja sie badania nad meska plodnoscia...

      Ta pani zostala zdradzona, a reakcja srodowiska jest skandaliczna.

      pzdr
      j
      • sprezyna23 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:31
        Jeśli już musi "przekazywać swoje geny", to niech przynajmniej nie
        potępia jej za to, że jest rozżalona-to normalna reakcja...Co on
        sobie wyobrażał, że będzie w niebo wzięta???
        Co za ludzie......
      • magda.aniol Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:32
        mój kuzyn został tak urządzony przez swoją żonę. Okazał się
        bezpłodny, więc go zostawiła i zrobiła sobie bardzo szybko
        dzidziusia z następnym. Kuzyn odchorował to strasznie, bo to była
        jego wielka miłośc. I też słyszłam usprawiedliwienie dla
        krzywdzącej - bo ludzie pobierają się głównei po to aby mieć dzieci.
        A uczucia się nie liczą...
      • jendza1 i jeszcze jedno... 10.10.07, 17:34
        bo doczytalam, ze on jej zarzuca egoizm...

        Znaczy, ze gdyby on na przyklad byl bezplodny, i wiedzial o tym od poczatku, to
        nie wiazalby sie z zadna kobieta, bo - jako nieegoista - nie chcialby jej
        uniemozliwic posiadania potomstwa?

        Rany, ale ludzie maja w glowach...:((

        pzdr
        j.
    • sondra1 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 17:43
      Kiedyś słyszałam o podobnej sytuacji. Facet odszedł, ona związała się z innym
      mężczyzną i ku zdumieniu wszystkich zaszła z nim w ciążę i urodziła zdrowe
      dziecko...
    • iberia.pl Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 18:53
      w takiej sytuacji kazde z partnerow (nieplodna kobieta czy nieplodny
      mezczyzna) ma prawo miec zal do drugiego partnera.

      Facet odchodzac dobil Ja tylko....kobiecie zawalil sie swiat bo nie
      dosc, ze nie moze miec malenstwa to jeszcze najblizsza Jej osoba
      kopnela Ja w doope....Ciekawe czy mezulek zastanowil sie przez
      chwile co by bylo gdyby role sie odwrocily.....?dla mnie on jest
      smieciem a nie facetem.
    • thelma3333 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 19:00
      moim zdaniem zona ma sluszny zal, a facet zachowal sie strasznie...
      swoja droga ciekawe jak on zamierza sobie ukladac zycie? moze bedzie od kazdej
      kandydatki wymagal kompletu badan ZANIM sie z nimi zwiaze? bo an nuz trafi sie
      podobnie wadliwy egzemplarz?
    • spragnienie Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 19:12
      MOze miec zal do meza, calkiem slusznie. Porzucil ja, jednak sadze, ze dobrze
      sie stalo. CAla sprawa pokazuje kim byla dla niego ona. Nie mysle tutaj wcale o
      narzędziu produkcyjnym, lecz o kobiecie, ktora wcale nie byla kochana przez
      meza. On swoim czynem pokazal swa milosc, a raczej jej brak.
      Nie wiemy wcale czy bezplodnosc byla jedynym powodem roztsania. Moze milosc po
      prostu wygasla? Moze nie bylo jej w tym zwiazku juz dlugi czas???
      Jej pozostanie smutek i zal, do ktorego ma prawo.

      MAm nadzieje, ze zycie nie postawi mnie w podobnej sytuacji. Co by sie jedank
      stalo, gdybym ja lub moj maz... Tfu, tfu, tfu...
      W adopcje wierze.
      • 83kimi Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 19:15
        Jesli to był jedyny powód rozstania, znaczy to, że on jej nie
        kochał. Jesli jego miłość byłaby naprawdę silna, wówczas wspierałby
        swoją żonę. Moi rodzice mają znajomych - ona też była bezpłodna, 13
        lat czekali na dziecko i w końcu się udało, ale cały czas byli ze
        sobą, wspierali się.
    • tiuia Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 23:24
      Moim zdaniem to ten facet jest egoistą... Teraz pewnie szybko zrobi sobie
      dziecko i pochwali się tym swojej byłej żonie... Łoś:(

      Mam nadzieję, że ta kobieta znajdzie spotka w swoim życiu lepszego faceta. Mam
      też szczerą nadzieję, że z innym partnerem uda się jej zajść w ciążę i urodzić
      dziecko. Życzę jej tego z całego serca.
    • burza4 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 10.10.07, 23:25
      Nie potępiam bezapelacyjnie faceta. W końcu pragnienie posiadania
      dziecka jest silniejszym instyktem niż miłość do partnera, kto
      powiedział że dotyczy to tylko kobiet? facet chce mieć swoje
      dziecko - i ja to rozumiem. Adopcja nie dla każdego jest
      rozwiązaniem, bo to nie jest produkt z półki, który można
      potraktowac na zasadzie "sztuka jest sztuka". To naturalnie jest
      kwestia uczuć, ale fakt, że nie zrezygnował dla niej z dziecka nie
      oznacza, że jest zimnym draniem i nic do niej nie czuje. Po prostu
      jego chęć bycia ojcem jest silniejsza. Poświęcił partnerkę a nie
      marzenie o dziecku, które najwyraźniej jest dla niego priorytetem.
      Bywa.

      naturalnie jej żal i depresja są zrozumiałe, świat jej się zawalił,
      sytuacja jest dramatyczna, cierpi potwornie. Otoczenie jest do bani,
      jeśli zamiast jej pomóc jeszcze dokopuje.

      ale mam też wrażenie że gdyby sytuacja była odwrotna i opisywana
      byłaby kobieta która z powodu męża nie ma dziecka a desperacko go
      pragnie - spotkałaby się ze znacznie większym zrozumieniem.
      • enith Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 00:00
        Dokładnie o tym samym pomyślałam. Dla niektórych pragnienie posiadania własnego
        (nie adopotowanego) potomka jest tak silna, że potrzeby i odczucia osoby, z
        którą będzie się dziecko mieć (współmałżonek) schodzą na dalszy plan.
        Przerażająco często widzi się to zwłaszcza w sytuacji, gdy po porodzie mąż
        niejako "przestaje istnieć" dla żony, która od tego momentu poświęca całą swoją
        uwagę, energię i czas dziecku. Jak widać jednak, nie tylko kobietom się to
        zdarza. Tak czy tak uważam, że porzucenie małżonka z powodu bezpłodności jest
        podłe i świadczy o przedmiotowym traktowaniu partnera. W opisanym tu przypadku
        dla tego pana najbardziej liczyły się sprawne jajniki i macica żony, a skoro ta
        ich nie posiadała to "do widzenia". Tymczasem są sposoby, żeby bez porzucania
        żony mieć potomka z własnymi genami, choćby poprzez instytucję tzw. matki
        zastępczej (bardzo popularnej w USA).
      • magda.aniol desperackie pragnienie dziecka? 11.10.07, 17:59
        burza4 napisała:

        > Nie potępiam bezapelacyjnie faceta. W końcu pragnienie posiadania
        > dziecka jest silniejszym instyktem niż miłość do partnera, kto
        > powiedział że dotyczy to tylko kobiet?

        A ja potępiam postępowanie tego pana bezapelacyjnie. Małżeństwo i
        miłość to odpowiedzialność za drugą osobę w zdrowiu i w chorobie. To
        mnóstwo kompromisów, kto powiedział, że w małżeństwie z pewnych
        rzeczy nie trzeba rezygnować?
        Nie wyobrażam sobie opuścić osoby którą kocham tylko dlatego, że nie
        może dać mi dziecka. Uważam, ze nie ma silniejszego instynktu od
        miłości. Miłość to coś więcej niż instynkt i jesli kochamy to nie
        tylko w zdrowiu a także w chorobie. Przecież dziecko to nie jest
        jedyny cel małżeństwa. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego męża, a
        on beze mnie. Czy człowiek to tylko nasienie i macica? Jesteśmy
        ludźmi a nie zwierzętami. Poza tym nie rozumiem jak można desperacko
        pragnąć dziecka i dązyć w tym po trupach do celu. Dziecko potrzebuje
        nie tylko matki, ale dwoje rodziców i to kochających też to
        wyczuwają. Co za egoizm - potępiam taką desperację. Dać się ponieść
        hormonom kosztem innego człowieka, mam tu na myśli nie tylko
        partnera ale i dziecka. Szczęśliwe dziecko musi być owocem
        prawdziwej miłości rodziców. Poza tym uważam, że ta kobieta została
        potraktowana przedmiotowo, a na to sobie nie zasłużyła.
        • burza4 Re: desperackie pragnienie dziecka? 12.10.07, 22:31
          Miłośc to nie instynkt, to uczucie którym się kogoś darzy w jakimś
          momencie swojego życia. I czasem przestaje. Teraz jesteście całym
          światem - za rok tym światem może byc ktoś inny. Taki lajf.

          to nie jest kwestia nasienia i macicy, a posiadania DZIECKA.
          Małżeństwo bez dziecka dla wielu osób to namiastka rodziny, dlatego
          rzadko która kobieta pozostaje z facetem, który dzieci mieć nie
          chce. I jakoś wszyscy jej współczują, a nie potępiają.

          Jeśli dla ciebie desperacka chęć posiadania dziecka wbrew partnerowi
          czy okolicznościom jest egoistyczna, to nic ci nie wytłumaczę,
          piszesz tak, jakbyś dzieci nie miała. Dla mnie chęć posiadania
          dziecka to żaden egoizm a podstawowe prawo człowieka. I warte każdej
          desperacji - i każdego poświęcenia. Facet poświęcił ich małżeństwo.
          Myślisz, że to go uszczęśliwiło, że ta decyzja łatwo mu przyszła?
          nie sądzę, nie odszedł do innej, nie machnął sobie dziecka na boku,
          przedstawił swoje racje. W tej sytuacji to jedyne sensowne
          rozwiązanie. Miał udawać, że nic się nie dzieje, że wszystko gra?

          nie grało. I nie miało szansy zagrać. Lepiej było odejść teraz, niż
          zamienić się w zgorzkniałe, a z czasem skłócone małżeństwo.
          • echtom Re: desperackie pragnienie dziecka? 12.10.07, 23:04
            Nie chcieć a nie móc to spora różnica. Trudno karać drugiego
            człowieka za sytuacje przez niego niezawinione. Czy uważasz, że
            każdy ma święte prawo np. opuścić małżonka, który wskutek wypadku
            stał się inwalidą?
    • saksalainen Jasne, ze dla niej to straszne, ale 11.10.07, 03:44
      ...co by było gdyby z nia został? Pewnie przez całe zycie miałby do niej pretensje. Prawdopodobnie predzej czy pózniej to by sie rozleciało.
      • iberia.pl Re: Jasne, ze dla niej to straszne, ale 11.10.07, 07:03
        ok, ale wiazac sie z kims na cale zycie nalezy brac pod uwage taka
        ewnetualnosc, ze byc moze jeden z partnerow nie bedzie mogl miec
        dzieci.A jesli ktos jest na tyle nieodpowiedzialny to :
        a)niech sie nie wiaze z druga osoba na dobre i na zle
        b)niech wykona stosowne badania przed slubem-choc jak wiadomo i to
        gwarancji moze nie dac.
      • yagiennka Re: Jasne, ze dla niej to straszne, ale 11.10.07, 17:07
        A może by adoptowali? A może okazało by się za kilka lat że potrafią leczyć jej
        schorzenie?
    • deodyma Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 08:18
      znam przypadek, gdzie kobieta postapila podobnie. bylo malzenstwo,
      ale w tym wypadku to wlasnie mezczyzna nie mogl miec dzieci. zona
      wiec wziela z nim rozwod, poznala innego, wziela z nim slub i z nim
      ma dzis dwojke dzieci. jej byly maz sie zalamal. zaczal pic i
      stoczyl sie na dno. jest to mezczyzna, ktory nie ma jeszcze
      czterdziestu lat a wyglada, jakby mial wiecej, niz piecdziesiat.
      • magda.aniol Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 15:36
        desperackie pragnienie dziecka? Chore....Jakbym miała do wyboru mieć
        tylko dziecko, albo tylko męża, wiadomo, że wybrałabym męża. dziecko
        odejdzie na swoje, a z kimś zestarzeć się fajnie. Straszne są matki,
        które na starość żyją życiem dzieci.
        • burza4 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 12.10.07, 22:36
          magda.aniol napisała:

          > desperackie pragnienie dziecka? Chore....Jakbym miała do wyboru
          mieć tylko dziecko, albo tylko męża, wiadomo, że wybrałabym męża.

          odezwij się za 10 lat, bo takie deklaracje weryfikuje życie.
          Nie znam nikogo, kto mając już dzieci - wybrałby męża. Mąż rzecz
          nabyta - dziś jest, jutro może być inny.

          Dzieci się ma do końca życia, w przeciwieństwie do znacznej części
          mężów.
          • magda.aniol Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 13.10.07, 13:37
            burza4 napisała:

            > odezwij się za 10 lat, bo takie deklaracje weryfikuje życie.
            > Nie znam nikogo, kto mając już dzieci - wybrałby męża. Mąż rzecz
            > nabyta - dziś jest, jutro może być inny.
            >
            >Mąz to nie przedmiot tylko bliska osoba, tak samo jak dziecko i tak
            samo ważna. To nie jest reproduktor i bankomat tylko człowiek.
            Widać, że masz czegoś ci brak w twoim małżeństwie skoro tak piszesz.
            • magda.aniol dodam więcej 13.10.07, 13:41
              Dzieci dorośleją i wyfruwają z gniazdka aby żyć swoim życiem, a mąż
              pozostaje. Chyba, że ktoś nie umie stworzyć dobrego małżeństwa. W
              mojej rodzinie są bardzo kochające małżeństwa i te z dziećmi i te
              bez dzieci. Nie wyobrażają sobie bycia bez siebie. Jeśli u ciebie
              jest inaczej - współczuję
          • pani.herbatka Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 13.10.07, 13:44
            Dzisiaj ten, jutro inny...hmmm...nie chciałabym byc z partnerem,
            który ma takie podejście. To jest przedmiotowe traktowanie
            człowieka. Małżeństwo jest czymś wiecej niż dawaniem nowego życia. A
            to ostatnie można miec bez ślubu, skoro ma się takie podejście.
            Przynajmniej nikogo się nie skrzywdzi.
      • yagiennka Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 17:06
        Wcale się nie dziwię, tak można zniszczyc człowieka. Dla mnie to są tylko dowody
        na brak miłości. Jak się chce miec tylko dzieci nie potrzeba się do tego żenić i
        okłąmywac 2 osoby.
    • lacido Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 15:42
      i tak to jest, wada konstrukcyjna i model do wymiany
      ehhhhhhhhh szkoda gadać, widać z faceta byczek rozpłodowy i tyle
    • izabellaz1 Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 15:47
      Pytanie tylko czy Ona o tym wiedziała przed ślubem czy nie.
      Jeśli nie wiedziała i okazało się później to facet jest burak.

      Zastanawia mnie jedno. Natura jest naturą i przypuszczam, że gdyby facet okazał
      się bezpłodny mogłoby się to skończyć podobnie tylko w innej konfiguracji. Dla
      niektórych osób chęć posiadania WŁASNEGO potomstwa jest tak wielka, że nie
      potrafią zaakceptować sytuacji, w której mogłoby do tego nie dojść.
    • sumire Re: czy kobieta ma prawo miec o to pretensję? 11.10.07, 16:03
      z takiego otoczenia wymiksowałabym się śpiesznie, a mężowi szczerze życzyła, coby go też niemoc dopadła.
      co za bezduszni ludzie.
    • yagiennka Pretensję? nie 11.10.07, 17:01
      Ma prawo dojśc do wniosku, że maż jej nie kochał. Bezpłodność nie jest wyrokiem,
      są adopcje, są matki zastępcze. Znam osobiście małżeństwo, które długo się
      starało i w końcu zaczęłi myślec o daopcji - facetowi anwet przez myśl nie
      przemknęło aby żonę zostawić. I jak już się zaczęli dowiadywac co i jak z tą
      adopcją ona zaszła w ciążę ;) Dziś mają ślicznego chłopczyka. Takie to los
      sprawia neispodzianki, moze w nagrodę.
      • horpyna4 Re: Pretensję? nie 12.10.07, 22:48
        To ja znam świetną historię na podobny temat. Małżeństwo nie miało
        dzieci, po pewnym czasie facet zażądał rozwodu, bo spodziewa się
        dziecka z inną, a jego żona to właśnie wybrakowany towar, wiadomo,
        nie może mieć dzieci. Ciąg dalszy był taki - rozwiódł się, ożenił.
        Była żona otrząsnęła się jakoś i ponownie wyszła za mąż, szybko
        zaszła w ciążę. A były mąż był bezpłodny, dziecko nie było jego, a
        druga żona go tylko wrobiła, bo był dobrze sytuowany. Jak to do niego
        już dotarło, to cicho siedział i udawał, że dziecko jego. Głupio
        byłoby mu przyznać się przed znajomymi, na jakiego idiotę wyszedł.
        • magda.aniol Re: Pretensję? nie 13.10.07, 13:51
          A mi przypomniała sie sytuacja, gdzie mąż stracił nogę w wypadku,
          więc żona go zostawiła, bo nie umiała się przemóc do kaleki. I to
          jest dokładnie to samo - człowiek jest dobry dopóki jest sprawny i
          zdrowy. I też można by było tłumaczyć tak jak tłumaczyła Burza, że
          przecież ona miała prawo do tego aby żyć pełnią życia w towarzyswie
          zdrowej osoby, a nie zawracać sobie głowę kuśtykającym facetem bez
          nogi. Life is brutal? Gdzie tu człowieczeństwo i uczucia wyższe?
          Grunt aby mi żyło się dobrze, o!
Pełna wersja