zabieganab
11.10.07, 10:15
tak.... przeczytałam Wasze wypowiedzi w wątku o bezdusznym facecie
z pieniedzmi. Macie różne punkty widzenia ;-))
A czy uważacie, ze ja jestem materialistką jeśli jestem na miejscu
tego faceta?
Już tłumacze: w moim związku to ja zarabiam dużo więcej niż moj
facet i nie mam dzieci na utrzymaniu, a on ma z poprzedniego
małżeństwa.
I jesteśmy razem już ponad 3 lata... Ze względu na moją prace
przeniosłam sie rok temu 300 km do innego miasta. Wiec nasze
gospodarstwa prowadzimy zupełnie osobno - każdy płaci za swoje.
Wydawało mi sie, ze jednak uda sie nam stworzyć jedną rodzinę: on +
jego dzieci + ja. Kupiłam mieszkanie... Już nawet wstepnie poszukał
szkól w moim mieście dla dzieci. Miała być wielka przeprowadzka,
kiedy ja w ostatniej chwili uświadomiłam sobie, ze..... chyba na
głowę upadłam godząc sie na to wszystko. I nie chodziło o uczucia
czy o dzieci ( za którymi mało przepadam). Chodziło mi tylko o
pieniądze. Zrozumiałam, ze jeśli zamieszkamy razem bede musiała
zrezygnować z moich przyzwyczajeń typu: dobre jedzenie w lodówce,
ładne zadbane meble i mieszkanie i wiele wiele innych codziennych
przyzwyczajeń.
I chyba jestem jednak materialistką, bo nie starcza mi uczuć, żeby
poświecić moje finanse dla niego. Nie wypomniałam mu nigdy, ze
opłaciłam mu kurs na uprawnienia zawodowe, ze zawsze gdy do mnie
przyjeżdża płace za podróż, za jedzenie, za bilety na koncerty, gdy
idziemy razem.
Ale zaczyna mnie to wkurzac, ze on nawet nie kupi sobie biletu
MPK!!!! On chce pic piwo, a gdy jesteśmy w sklepie nie pomyśli,
żeby sobie kupić…. Chociaż doskonale wie, ze w domu jest tylko
wino, którego on nie lubi… Nawet wyborczej na weekend on nie kupi,
żeby mógł poczytać w kiblu…. JA płacę za wszystko – 100%
i… mam tego dosyć!!!
On ma tez problemy zdrowotne, ale nie troszczy się o siebie
twierdząc, ze nie ma pieniędzy ani czasu, ale dzieciom książki (nie
lektury) kupuje i aparat fotograficzny na raty wziął – bo…. dzieci
chciały. JA nie bronie dzieciom kurna czytania, ale jak się jest
biednym, to się idzie do biblioteki…. Aparat do życia nie jest
potrzebny – a może nie?....
I co sądzicie?....
Ja o sobie uwazam, ze jestem materialistką, ale… do wszystkiego
doszłam ciężka pracą. Od rodziców nie brałam pieniędzy. Jestem
niezalezna finansowo – uwazam to za swój sukces….
Przez właśnie różnice finansowe między nami trudno nam być razem.
Jemu to chyba nie przeszkadza aż tak jak mi…. Takie mam wrazenie…