Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie !!!

IP: *.chello.pl 18.07.03, 21:40
Jestem z moim męzem 17 lat. Nigdy go nie zdradziłam i mam nadzieję, że on
mnie też nie. Wyszłam za mąż już jako dojrzała kobieta po 30-tce. Przedtem
miałam bardzo dużo (aż za dużo) doświadczeń z mężczyznami, które były powodem
wielu frustracji.
Jestem szczęśliwa i dumna. Mam czyste sumienie i mogę mężowi zawsze spojrzeć
prosto w oczy. Jest to naprawdę wspaniałe uczucie. Zawsze wychodziłam z
założenia - jak już miałam jakieś pokusy - że mogę za dużo stracić a nic nie
zyskać (nie chodzi o sferę materialną). Nie kierowałam się w mojej wierności
względami religijnymi tylko czysto moralnymi.
Bardzo zależy nam obojgu na naszym małżeństwie i na naszej córce -
nastolatce, która codziennie nam powtarza, że ma wspaniałych i kochanych
rodziców.
Pragnę zaznaczyć, że naprawdę nie jesteśmy idealnym małżeństwem. Myśli o
rozwodzie również się pojawiały ale nigdy ich nie artykułowałam. Kryzysy
starałam się przetrwać. Nie żałuję niczego....




    • melinek Znakomity tekst. Podpisuje sie obiema rekami. :)) 18.07.03, 23:39
      Z mala korekta: mam synka.
      :)))
    • Gość: moboj Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie IP: 62.233.250.* 18.07.03, 23:46
      oj fajna jest taka moda. szkoda, że mój tata nic o niej nie wie:( aj, szkoda
      czasu na użalanie sie nad sobą. no i nie chcę wam zapaskudzić wieczoru.
      jestem jak najbardziej za modą na wierność:
      mężowi/żonie/chłopakowi/dziewczynie:)
      papa
      • soczewica jezdem za! 20.07.03, 12:30
        przyjemna taka moda :)
        ale ponieważ moda ma to do siebie, że przemija, to ja wolę to nazwać tradycją.
        czy może jeszcze jakoś inaczej?

        soczew
    • dziarski-czterdziestoparolatek w zupełności popieram! 20.07.03, 13:09
      ukłony
      dziarski
      • Gość: J.S. Jak widac Nina IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 21.07.03, 05:44
        po ilosci wpisow i rezonasie watku twoja moda jest zupelnie "niechodliwa".
        Smutne to. Prawda? Trzymaj sie.
        pozdrawiam,
        J.S.
    • drzazga1 Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 21.07.03, 08:04
      Podpisuję sie pod wszysttkim z jedną malutjką poprawką:
      wierność w związku w ogóle, nie tylko w małżeństwie.
      • Gość: wybredna To nie moda! IP: *.krapkowice.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 08:31
        To sposób na udane i szczęśliwe życie.Szkoda,że tak nieiwele osób to rozumie..:(
    • niedzwiedziczka Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 21.07.03, 09:13
      jak się słyszy opinie, że "każdy facet musi zdradzić, bo
      taka jego antura", a "kobiecie mały romansik pozwala
      inaczej spojrzeć na swój związek" to głos taki ten brzmi
      strasznie staroświecko. Popieram taką "staroświeckość" w
      całej rozciągłości!!!
    • mamalgosia Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 21.07.03, 11:17
      Ja to bym się posunęła jeszcze dalej: do wierności nie tylko w małżeństwie,
      ale także przed nim. Ale moje poglądy są na FK wysoce niepopularne...
      • olek_m Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 22.07.03, 14:38
        mamalgosia napisała:

        > Ja to bym się posunęła jeszcze dalej: do wierności nie tylko w małżeństwie,
        > ale także przed nim. Ale moje poglądy są na FK wysoce niepopularne...

        To jest faktycznie dobre dla kobiety. Zauwaz, ze autorka topica sie wyszalala
        przed slubem.
        • mamalgosia Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 27.07.03, 11:43
          a dla mężczyzny złe? Hm..
    • sagan2 podpisuje sie :) n/txt 21.07.03, 11:23
    • oberver Gratuluję takiego małżeństwa! i mój głos oddaję na 21.07.03, 11:29
      wierność !!!
      zwłaszcza w małżeństwie.
    • anahella A ja pod prad:) 21.07.03, 12:05
      Nie mowie, ze wiernosc jest zla, bo i ja jestem wierna, ale kiedys mialam
      okazje przyprawic rogi mojemu mezczyznie. Nie zrobilam tego, i dzisiaj zaluje.
      Serio. Moze dlatego, ze tamten zwiazek nie przetrwal proby czasu.
    • Gość: samowolny Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie IP: *.*.*.* 21.07.03, 12:07
      jesteśmy wierni jak "Czterej pancerni"..nie wspominając o Szariku..:))))
    • ellenai Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 22.07.03, 05:06
      taki post czytac to balsam dla duszy:)))))umacnia mnie tylko w przekonaniu ze
      takie poglady na zycie to wlasciwa droga.Podziwiam Cie,szanuje ogromnie....i
      hop watek do gory zeby ludziska sobie poczytali:))))))serdecznosci dla Ciebie
      Nino :))))))
    • malen_a Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 22.07.03, 11:07
      podpisuje sie rekoma i nogami pod tym zdaniem!! jestem jak najbardziej wierna i
      choc czasem zdaza sie mi pomarzyc o jakiejs odmianie to w rzeczywistosci nigdy
      nie zdobylabym sie na cos takiego, za duzo mozna stracic :-)
    • oka5 Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 22.07.03, 11:45
      To tekst typu "pobożne życzenie". Statystyka jest nieubłagalna. Ostatnio
      jakieś radio podało wyniki badań: 83% mężów zdradziło bądź zdradza swoje żony.
      Trzeba sporej dawki naiwności, żeby uważać, że "mój mąż należy do tych 17%".
      Rachunek prawdopodobieństwa mówi co innego. Ale łudźmy się nadal, drogie
      Panie, bo inaczej życie byłoby koszmarem.
      • dorotka1970 Co za wstretny tekst 22.07.03, 11:54
        Wiesz co? To ja chyba wole byc ta "naiwna" i miec pewnosc, ez moj maz mnie nie
        zdradza. Zycze milego zycia spedzonego na podejrzeniach i braku zaufania do
        osoby, ktora kochasz... O ile oczywiscie potrafisz kochac.

        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • aguszak Myślę Dorotko... 22.07.03, 12:05
          dorotka1970 napisała:

          > Wiesz co? To ja chyba wole byc ta "naiwna" i miec pewnosc, ez moj maz mnie
          nie
          > zdradza. Zycze milego zycia spedzonego na podejrzeniach i braku zaufania do
          > osoby, ktora kochasz... O ile oczywiscie potrafisz kochac.
          >
          > --------
          > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat

          ... że zbyt ostro potraktowałaś swoją przedmówczynię... Szczególnie ze względu
          na jej ostatnie zdanie - ona też pragnie się łudzić... a mężczyźni... no cóż,
          naprawdę są różnawi...
          Podpisuję się oczywiście pod apelem o wierność, ale tak naprawdę możemy ręczyć
          tylko za siebie i wierzyć głęboko, że wierność jest bliska również naszym
          ukochanym :)))
          • dorotka1970 Re: Myślę Dorotko... 22.07.03, 12:14
            Moze ostro, ale to byl taki cieply, optymistyczny watek...
            Wkurzylam sie. Nie lubie jak mnie ktos brutalnie chce sciagnac na "swoja
            pesymistycznie widziana Ziemie".
            I moj maz JEST w tych 17% :-)
            Czego i wam zycze (nawet tym pesymistkom) :-)

            Pozdrawiam upalnie,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • Gość: grogreg Re: Co za wstretny tekst - analogia. IP: 212.160.165.* 22.07.03, 14:42
          Tu Cie popieram w calej rozciaglosci.
          Ale chcialbym nawiazac do innego watku w ktorym kruszymy kopie.

          Tutaj wiernosc, przywiazanie, milosc........ I masz ktos tu wyjezdza z jakimis
          suchymi statystykami (nawet zrodel nie podajac) i niszczy caly nastruj.

          Wkurzylas sie co?

          Saktum - profanum, sakrum - profanum, sakrum...... czaisz czacze?
          • dorotka1970 Re: Co za wstretny tekst - analogia. 22.07.03, 14:47
            Gość portalu: grogreg napisał(a):

            > Tu Cie popieram w calej rozciaglosci.
            > Ale chcialbym nawiazac do innego watku w ktorym kruszymy kopie.
            >
            > Tutaj wiernosc, przywiazanie, milosc........ I masz ktos tu wyjezdza z
            jakimis
            > suchymi statystykami (nawet zrodel nie podajac) i niszczy caly nastruj.
            >
            > Wkurzylas sie co?
            >
            > Saktum - profanum, sakrum - profanum, sakrum...... czaisz czacze?

            Czaisz, czaisz :-)) Ale do sadu jej nie podam :-)
            Tylko tu tak przyjemnie bylo. A i nastrojem na "polu bitwy" to bym sie tak
            bardzo nie przejmowala :-))

            Si ju,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • Gość: grogreg Re: Co za wstretny tekst - analogia. IP: 212.160.165.* 22.07.03, 14:59
              Chcialbym jeszcze zrwocici uwage na gleboki szowinizm Oki. 83% mezszczyzn
              zdradza. Czyli 83% kobiet jest zdradzanych. Czyli zdradzaja mezszczyzni nie
              kobiety.
              100% kobiet nie zdradza!
              100% kobiet jest wierna!

              Pole do manipulacji wynikami badan statystycznych jest taaakie szerokie.
              • dorotka1970 Re: Co za wstretny tekst - analogia. 22.07.03, 15:02
                Mysle, ze jednak szowinizm wyszedl jej przypadkowo. Oczywiscie moge sie mylic.
                Wiesz juz, ze jestem naiwna i za bardzo wierze w ludzi :-)

                Pozdrawiam,
                Dorotka
                --------
                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                • Gość: grogreg Re: Co za wstretny tekst - analogia. IP: 212.160.165.* 22.07.03, 15:20
                  To akurat czy jest to zamierzone czy nie nie ma wiekszego znaczenia. Wazna ze
                  tak wlasnie nagiolem dane ktore nam podala i zinterpretowalem do swoich
                  potrzeb.

                  I tyla warta jest ta cala statystyka

      • moboj Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 22.07.03, 12:00
        oka5 napisała:

        > To tekst typu "pobożne życzenie". Statystyka jest nieubłagalna. Ostatnio
        > jakieś radio podało wyniki badań: 83% mężów zdradziło bądź zdradza swoje żony.
        > Trzeba sporej dawki naiwności, żeby uważać, że "mój mąż należy do tych 17%".
        > Rachunek prawdopodobieństwa mówi co innego. Ale łudźmy się nadal, drogie
        > Panie, bo inaczej życie byłoby koszmarem.

        dzięki, ja wole pozostać naiwna. a Tobie zyczę mężulka ze statystyk, które tak
        ochoczo tu podajesz.
    • oka5 Dorota i Moboj 22.07.03, 12:13
      Czy was pogięło? Dlaczego oburzacie się na mnie? Bo zacytowałam suche,
      oficjalne wyniki? Ja tej statystyki nie tworzyłam. Żyjcie po swojemu i dajcie
      żyć innym. Czy ja ci życzę Moboj, żeby twój mąż cie zdradzał? Nie, bo nie mam
      w sobie tak jak ty złości do ludzi, którzy ośmielają się myśleć inaczej.
      Nie każdy ma ochotę być naiwny.
      • dorotka1970 Do oka5 22.07.03, 12:17
        Nie chodzi o to, ze ty stworzylas statystyki. Ja nawet nie podwazam
        prawdziwosci tych badan. NIE OBCHODZA MNIE ONE.
        Chodzi o to, ze taki ladny watek popsulas swoim czarnowidztwem.
        I nie dziw sie, ze osoby, ktore kochaja i ufaja nie chca byc nazywane
        naiwniakami. To chyba nie mialo byc w zamysle twoim pozytywne okreslenie?

        Pesymisci zyja krocej (nie mowiac o jakosci).
        Nie wiem, czy to uleczalne, ale praca nad soba nie zaszkodzi :-))

        Pozdrawiam,
        Dorotka
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • moboj Re: Do oka5 22.07.03, 12:19
          dorotka1970 napisała:

          > Nie chodzi o to, ze ty stworzylas statystyki. Ja nawet nie podwazam
          > prawdziwosci tych badan. NIE OBCHODZA MNIE ONE.
          > Chodzi o to, ze taki ladny watek popsulas swoim czarnowidztwem.
          > I nie dziw sie, ze osoby, ktore kochaja i ufaja nie chca byc nazywane
          > naiwniakami. To chyba nie mialo byc w zamysle twoim pozytywne okreslenie?
          >
          > Pesymisci zyja krocej (nie mowiac o jakosci).
          > Nie wiem, czy to uleczalne, ale praca nad soba nie zaszkodzi :-))
          >
          > Pozdrawiam,

          o własnie:)
          > Dorotka
          > --------
          > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • oka5 Re: Do oka5 22.07.03, 12:40
          dorotka1970 napisała:

          > Nie chodzi o to, ze ty stworzylas statystyki. Ja nawet nie podwazam
          > prawdziwosci tych badan. NIE OBCHODZA MNIE ONE.
          > Chodzi o to, ze taki ladny watek popsulas swoim czarnowidztwem.
          > I nie dziw sie, ze osoby, ktore kochaja i ufaja nie chca byc nazywane
          > naiwniakami. To chyba nie mialo byc w zamysle twoim pozytywne okreslenie?
          >
          > Pesymisci zyja krocej (nie mowiac o jakosci).
          > Nie wiem, czy to uleczalne, ale praca nad soba nie zaszkodzi :-))
          >
          > Pozdrawiam,
          > Dorotka
          > --------
          > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          Wątki mają to do siebie, że wpisuje się tam różne poglądy, wcale nie w
          zamiarze ich psucia. Nie uważam, żeby to było czarnowidztwo. To tylko rachunek
          prawdopodobieństwa. Ciebie nie musi to obchodzić, ale są tacy, którzy biorą to
          pod uwagę. Ja ciągle mam nadzieję, że jestem wśród tych 17%, ale szczerze
          mowiąc nie jest to racjonalne. Nie wiem, dlaczego tak wielu ludzi uważa, że
          pewne zdarzenia ich nie dotyczą. Oni nigdy nie zapadną na ciężką chorobę, nikt
          ich nie zdradzi, nigdy nie umrą. W myśl zasady: to się zdarza tylko innym, a
          nie mnie. Ale wszyscy wiemy, że to nieprawda. Wystarczy choćby poczytać to
          forum.
          Nikogo nie nazwałam naiwniakiem. Napisałam o "sporej dawce naiwności" (w tej
          sprawie). Każdy z nas czasami coś takiego przejawia, ale "naiwniak", to dla
          mnie co innego.
          Ja pomiędzy optymistami a pesymistami wstawiam jeszcze jedną grupę:
          racjonaliści. I w tej grupie staram się z lepszym lub gorszym
          skutkiem "przebywać". Wolno mi.
          • Gość: moboj Re: Do oka5 IP: 62.233.250.* 22.07.03, 12:44
            oka5 napisała:

            > Wątki mają to do siebie, że wpisuje się tam różne poglądy, wcale nie w
            > zamiarze ich psucia. Nie uważam, żeby to było czarnowidztwo. To tylko
            rachunek
            > prawdopodobieństwa. Ciebie nie musi to obchodzić, ale są tacy, którzy biorą
            to
            > pod uwagę. Ja ciągle mam nadzieję, że jestem wśród tych 17%, ale szczerze
            > mowiąc nie jest to racjonalne.

            a ja w stosunku do mojego wspaniałego partnera stosuję zasadę staroświeckiego,
            naiwnego zaufania. i dobrze na tym wychodzę. i jestem w tych wspomnianych 17
            procentach.
            • menisk ... a swistak zawija... 22.07.03, 12:59
              Gość portalu: moboj napisał(a):

              > i jestem w tych wspomnianych 17 procentach.

              Tez kiedys bylam taka pewna i zadufana. No i okropnie sie pomylilam. Zona
              dowiaduje sie ostatnia. Mimo wszystko przydalby ci sie taki kubel zimnej wody,
              bo jakas nieprzyjemna jestes. To tak dla rownowagi za twoje zyczenia dla oki,
              ktora ma duzo racji.
              • dorotka1970 Re: ... a swistak zawija... 22.07.03, 13:09
                menisk napisała:

                > Gość portalu: moboj napisał(a):

                > Tez kiedys bylam taka pewna i zadufana. No i okropnie sie pomylilam.
                -
                • menisk Re: ... a swistak zawija... 22.07.03, 13:51
                  dorotka1970 napisała:

                  > -
                  • dorotka1970 Re: ... a swistak zawija... 22.07.03, 14:05
                    menisk napisała:

                    > Dlaczego bredzisz? Czy jestes taka glupia, ze nie wiesz, o co mi chodzilo?
                    > Wyraznie napisalam, ze moje zyczenia kieruje do moboj w odpowiedzi na jej
                    > zyczenia pod adresem oki. Ja po prostu w przeciwienstwie do oki odplacilabym
                    > pieknym za nadobne. Nie wplatuj w to moich osobistych przezyc, bo nie maja
                    tu
                    > nic do rzeczy. Od was obu zieje nietolerancja i tak naprawde, to wy
                    > zepsulyscie ten watek. A z reszta, co mnie to obchodzi? Bez odbioru.

                    -
              • Gość: moboj Re: ... a swistak zawija... IP: 62.233.250.* 22.07.03, 13:41
                menisk napisała:

                >
                > Tez kiedys bylam taka pewna i zadufana. No i okropnie sie pomylilam. Zona
                > dowiaduje sie ostatnia. Mimo wszystko przydalby ci sie taki kubel zimnej wody,
                > bo jakas nieprzyjemna jestes.

                jestem nieprzyjemna, bo taki fajny wątek, a tu ktoś humory nam psuje. i nie
                oceniaj mnie po jednym poście.

                To tak dla rownowagi za twoje zyczenia dla oki,
                > ktora ma duzo racji.

                pozwól, że ja nadal będę tkwiła w moim naiwnym i staroświeckim zaufaniu do
                własnego partnera. zdaje się, że ja lepiej wiem, jak wygląda mój związek i
                dobrze wiem, czego po moim partnerze sie spodziewać. mam szczęście, że mój
                partner został tak, a nie inaczej wychowany i mam pewność, że nigdy mnie nie
                skrzywdzi.
              • Gość: moboj Re: ... a swistak zawija... IP: 62.233.250.* 22.07.03, 13:43
                menisk napisała:

                > Tez kiedys bylam taka pewna i zadufana. No i okropnie sie pomylilam. Zona
                > dowiaduje sie ostatnia. Mimo wszystko przydalby ci sie taki kubel zimnej wody,
                > bo jakas nieprzyjemna jestes. To tak dla rownowagi za twoje zyczenia dla oki,
                > ktora ma duzo racji.

                aha, a to, ze w statystykach jest tak, a nie inaczej i to, ze Ciebie partner
                zdradził to nie znaczy, że i mnie przytrafi sie to samo.
          • dorotka1970 Re: Do oka5 22.07.03, 14:43
            oka5 napisała:

            > Wątki mają to do siebie, że wpisuje się tam różne poglądy, wcale nie w
            > zamiarze ich psucia. Nie uważam, żeby to było czarnowidztwo. To tylko
            > rachunek prawdopodobieństwa.
            ...
            > Ja pomiędzy optymistami a pesymistami wstawiam jeszcze jedną grupę:
            > racjonaliści. I w tej grupie staram się z lepszym lub gorszym
            > skutkiem "przebywać". Wolno mi.

            Oka, mnie nie przeszkadza, ze jestes racjonalistka. Nawet to, ze jestes
            pesymistka (tak jednak mysle) tez mi nie przeszkadza :-)

            Wyjasnie ci na przykladzie o co mi chodzi:
            - Wyobraz sobie, ze siedze przy stoliku. Kelner przynosi mi cudowne, pachnace
            swieza smietanka i czekolada najpyszniejsze tiramisu na swiecie... Mniam...
            Przelykam slinke... Juz mam na jezyku pierwszy kes... I wtedy przychodzi Oka5
            i mowi: To jest bomba kaloryczna! Pomysl, ile ci przybedzie w biodrach.
            Statystycznie kobiety ktore jedza slodycze... bla bla bla. Jak ci sie wydaje,
            bylabym zadowolona? A przeciez to racjonalne. Ba, nawet prawdziwe. Moze ja
            akurat nie utyje, ale statystycznie to prawda.

            Tylko czy naprawde o to chodzi? Wiesz, ze czasem "twoja prawda" moze komus
            zaszkodzic? Nawet jesli nie masz takich intencji? Czy powiesz kolezance, ze
            nigdy sobie nie znajdzie meza, bo jest gruba, ma jedna noge krotsza i
            pryszcze? Przeciez statystycznie to prawda, ze ma mniejsze szanse. Ale czy to,
            ze jej to powiesz, jej albo tobie w czyms pomoze?
            Na tym forum jest tyle watkow, w ktorych przydaloby sie racjonalne spojrzenie.
            Moim zdaniem akurat w tym konkretnym jest to zupelnie zbedne.

            I tylko tyle chcialam ci przekazac w swoim komentarzu.

            A to czy wolisz widziec szklanke do polowy pelna czy pusta to juz tylko twoj
            wybor :-))

            Pozdrawiam,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • Gość: grogreg Re: Dorota i Moboj IP: 212.160.165.* 22.07.03, 14:35
        Klamstwo

        Wieksze klamstwo

        Statystyka
      • olek_m Statystyka jest klamstwem i to kazda 22.07.03, 14:41
        Nie ma takiego klamstwa jak statystyka.
        Poza tym jak mierzyc milosc statystyka? I co Ci wyjdzie, ze statystycznie nie
        masz szans? Glupia jestes i tyle.
    • Gość: Zeta Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie IP: *.proxy.aol.com 22.07.03, 13:23
      Gość portalu: Nina napisał(a):

      Nie kierowałam się w mojej wierności
      > względami religijnymi tylko czysto moralnymi.


      ... hmmmm, mowisz, ze moralnymi?
      Tylko, ze w naszym kregu kultury europejskiej, ta moralnosc wyplywa z IX
      przykazania.
      Pozdrawiam
      Zeta


      • dorotka1970 Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 22.07.03, 13:37
        Gość portalu: Zeta napisał(a):

        > Tylko, ze w naszym kregu kultury europejskiej, ta moralnosc wyplywa z IX
        > przykazania.
        -
        • Gość: Zeta Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie IP: *.proxy.aol.com 22.07.03, 14:04
          dorotka1970 napisała:


          > -
    • zenon_malosolny Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 22.07.03, 13:43
      Buehehehehehehehehe ja nie moge
    • aguszak Dorotka, Oka, Moboj, Menisk... 22.07.03, 14:03
      ... a to wszystko jest wielkim nieporozumieniem, ta Wasza kłótnia...
      Każda z Was za bardzo zapatrzona jest w "oczywistą" prawdę własną ;))) -
      wyluzujcie, a będzie znowu miło. Prawda tak naprawdę leży po środku - słodzenie
      i solenie nadmiarne nikomu jeszcze na dobre nie wyszło ;)))
      Pozdrawiam :)))
      • Gość: moboj Re: Dorotka, Oka, Moboj, Menisk... IP: 62.233.250.* 22.07.03, 14:22
        aguszak napisała:

        > ... a to wszystko jest wielkim nieporozumieniem, ta Wasza kłótnia...
        > Każda z Was za bardzo zapatrzona jest w "oczywistą" prawdę własną ;))) -
        > wyluzujcie, a będzie znowu miło. Prawda tak naprawdę leży po środku -
        słodzenie
        >
        > i solenie nadmiarne nikomu jeszcze na dobre nie wyszło ;)))
        > Pozdrawiam :)))

        wzajemnie:):):)
        • Gość: Nathalie dziewczyny, wracajac do glownego watku o wiernosci IP: *.dialup.zonnet.nl 22.07.03, 14:54
          teoretycznie rozmawia sie fajnie, ale czy ktoras stanela przed dylematem
          skuszenia sie na chwileczke zapomnienia? na maly romans, obiecujac sobie, ze to
          bedzie chwilka i ze zaraz wracam do normalnego zycia (tzn. do meza i rodziny)?
          czy ktoras szarpala namietnosc i watpliwosci przed skuszeniem sie? czy ktoras
          byla niezmiernie ciekawa poznania dalej tego interesujacego i porywajacego
          mezczyzny? czy ktoras meczyly marzenia o tym mezczyznie nawet w sypialni?
          i co zrobilyscie?
          jaka byla ta decyzja? konsekwencje? a straty i korzysci?
          ja sie dopytuje, dlaczego kobietami szarpia takie uczucia, skoro twierdza ze sa
          niezmiernie zadowolone ze swojego malzenstwa? dlaczego musza sie tak
          torturowac. Moze jest latwe z tego wyjscie? zakladam, ze zdajecie sobie sprawe,
          ze odpowiedz na to ostatnie pytanie nie bedzie "no to o nim zapomnij"...
          pozdrawiam Was!
          • dorotka1970 Re: dziewczyny, wracajac do glownego watku o wier 22.07.03, 15:00
            Gość portalu: Nathalie napisał(a):

            > teoretycznie rozmawia sie fajnie, ale czy ktoras stanela przed dylematem
            > skuszenia sie na chwileczke zapomnienia? na maly romans, obiecujac sobie, ze
            to bedzie chwilka i ze zaraz wracam do normalnego zycia (tzn. do meza i
            rodziny)?
            -
      • dorotka1970 Re: Dorotka, Oka, Moboj, Menisk... 22.07.03, 14:52
        aguszak napisała:

        Ja sie staram rzeczowo wyluszczyc o co mnie biegalo :-)
        Nawet jak mnie ktos probuje glupio od glupich nawyzywac :-))
        To sie i nawet usmiechne :-)
        Chociaz czasem nie pomaga...

        Tez pozdrawiam serdelecznie :-)
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • twe_marzenie Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie 22.07.03, 14:34
      Z Twojego wątku przebija coś, czego nie dostrzegłam na początku - skoro mówisz
      o "nowej modzie", skoro się tak tłumaczysz i pięknie perorujesz o tej
      wierności, to znaczy, że po prostu CHCESZ zdradzić swojego męża. Nie szukaj
      usprawiedliwienia,gdy któraś z forumowiczek się dopisze: "A ja swojego
      zdradziłam". Po prostu zastanów się nad sobą i nie siedź tyle przed komputerem.
    • Gość: Nina Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie IP: *.chello.pl 23.07.03, 00:06
      Piękną dyskusję wywołałam - nie ma co.
      Temat zdrady, wierności, szacunku do partnera i siebie samego porusza naszymi
      sumieniami. Jest to problem delikatnej natury .
      Nie potępiam zdrad. Wynikają one z odwiecznej potrzeby odmiany swojej czasami
      nudnawej egzystencji lub też zwyczajnej konieczności dowartościowania się. O
      przypadkach patologicznych nie wspominam. Interesuje mnie w tym momencie tzw.
      norma psychiczna.
      Nikogo nie osądzam, bo nie mam do tego prawa. Lecz dzielę się swoim
      doświadczeniem osoby dojrzałej aby moje o wiele młodsze koleżanki z forum
      uczulić, że czasem dobrze jest pomyśleć "przed" a nie "po".
      Może mnie było łatwiej myśleć "przed" gdyż tak naprawdę nie widziałam w swoim
      otoczeniu mężczyzny, który mógłby konkurować z moim mężem i z jego
      nieprawdopodobnym poczuciem humoru. Ta cecha jest tak ważna w normalnym pożyciu
      małżeńskim.
      Zapewniam was, że nie raz pojawiały się myśli o kochanku ale pozostały one w
      sferze marzeń i nie zostawiły większych śladów "grzechu" na sumieniu.
      Któraś z was zwróciła mi uwagę, że zasady moralne, którymi staram się kierować
      w życiu wypływają bezpośrednio z dekalogu. Jestem oczywiście tego samego
      zdania. Jednakże chciałam w swym wpisie nie używać ani nie podpierać się żadną
      religią gdyż nie jesteśmy tak jak i mój mąż praktykującymi katolikami.

      Serdecznie pozdrawiam wszystkie forumowiczki; w części z was udało mi się
      poruszyć czułą strunę ...
    • Gość: nww A mój mąż mnie zdradza IP: *.chello.pl 25.07.03, 22:30
      i chcę się zemścić ...
    • Gość: doku To nie jest nowa moda IP: *.chello.pl 27.07.03, 12:35
      Większość ludzi jest wierna współmałżonkowi i zawsze tak było. Zdrajcy zawsze
      byli w mniejszości.
    • lyche1 Re: Profilaktyka przeciw Piotrusiowi :))nt 29.07.03, 00:16
    • Gość: gosciówka Re: Wprowadźmy nową modę - wierność w małżeństwie IP: *.il.waw.pl / 10.0.0.* 06.08.03, 12:26
      Wiesz fajnie,ze mialas wiele doswiadczen wczesniej z mezczyznami nawet jesli
      nie byly udane i to ze nie zdradzilas meza. Ja niestety nie mialam zadnych
      kontaktow z mezczyznami....unikalam ich specjalnie by nie cierpiec. Moj maz
      jest moim pierwszym i w zyciu nie przypuszczalam, ze moge spotkac mezczyzne
      ktory mnie zauroczy tak jak maz......a jednak przytrafila mi sie taka
      sytuacja. Tamten mezczyzna pociaga mnie bardzo i probowalam przed tym
      uciec....ale po przemysleniach stwierdzilam, ze nie tedy droga i ze musze
      stawic temu czola. Stawilam.....moze nie do konca potoczylo sie tak jak sobie
      wyobrazalam ale jestem przekonana, ze jesli sie przed czyms w zyciu ucieka tak
      jak ja do tej pory robilam to no i tak kiedys cie to dopadnie w najmniej
      oczekiwanym momencie......i nie mozna wtedy obrocic sie na piecie i uciec
      tylko stawic temu czola bo problem sie sam nie rozwiaze. Niestety na to
      wszystko mialo wplyw dziecinstwo...moja mama trzymala mnie w ryzach a przy
      moim mezu tak naprawde zaczelam poznawac siebie, swoja seksualnosc i
      kobiecosc.
      pozdrawiam do tej pory poznajaca siebie
      gosciówka

      PS. Ja tez balam sie zeby nie stracic ale uwazam, ze zyskalam i nie zaluje.

      Gość portalu: Nina napisał(a):

      > Jestem z moim męzem 17 lat. Nigdy go nie zdradziłam i mam nadzieję, że on
      > mnie też nie. Wyszłam za mąż już jako dojrzała kobieta po 30-tce. Przedtem
      > miałam bardzo dużo (aż za dużo) doświadczeń z mężczyznami, które były
      powodem
      > wielu frustracji.
      > Jestem szczęśliwa i dumna. Mam czyste sumienie i mogę mężowi zawsze spojrzeć
      > prosto w oczy. Jest to naprawdę wspaniałe uczucie. Zawsze wychodziłam z
      > założenia - jak już miałam jakieś pokusy - że mogę za dużo stracić a nic nie
      > zyskać (nie chodzi o sferę materialną). Nie kierowałam się w mojej wierności
      > względami religijnymi tylko czysto moralnymi.
      > Bardzo zależy nam obojgu na naszym małżeństwie i na naszej córce -
      > nastolatce, która codziennie nam powtarza, że ma wspaniałych i kochanych
      > rodziców.
      > Pragnę zaznaczyć, że naprawdę nie jesteśmy idealnym małżeństwem. Myśli o
      > rozwodzie również się pojawiały ale nigdy ich nie artykułowałam. Kryzysy
      > starałam się przetrwać. Nie żałuję niczego....
      >
      >
      >
      >
Pełna wersja