Dodaj do ulubionych

Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wyboru

13.10.07, 14:53
Dlaczego ludzie są wrogo nastawieni do bezdzietnych z wyboru?
Przecież to ich wybór i nie krzywdzą tym nikogo. Każdy ma prawo do
układania sobie życia tak jak chce. Mamy wolny kraj. Nie rozumiem
skąd u nas takie zainteresowanie życiem innych. To jakaś paranoja,
co to kogo obchodzi ile kto ma dzieci? Mieszkałam przez wiele lat w
UK i Szwecji. Mimo niskiego przyrostu naturalnego, jaki miały te
kraje nie dostrzegłam takich postaw w społeczeństwie. Masz rodzinę -
OK, nie masz też OK. Ludzie, żyjcie i dajcie żyć innym.
Obserwuj wątek
    • enith Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 13.10.07, 20:25
      Też zastanawia mnie ten fenomen wścibstwa i wypytywania "a czemu jeszcze nie
      macie dziecka?", "ojej, a może wy nie możecie?" itp. Mieszkam w USA i jeszcze
      ani razu nikt nie wyskoczył do mnie z pytaniem "no to kiedy dzieci?" Tu nikogo
      nie obchodzi czy jesteś singlem, singlem z dzieckiem, małżeństwem bez dziecka z
      wyboru czy też nie, po prostu nikt tu nie wtrynia się z takimi pytaniami, które,
      de facto, uważane są za co najmniej niestosowne. W Polsce? Nie ma dnia,
      zwłaszcza teraz, gdy jesteśmy małżeństwem, żeby ktoś (rodzina, znajomi, czasem
      mniej znajomi) litościwie nam nie przypomniał, że "zegar biologiczny tyka".
      Żenujące.
    • princessjobaggy Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 00:21
      pani.herbatka napisała:

      > Mieszkałam przez wiele lat w
      > UK i Szwecji. Mimo niskiego przyrostu naturalnego, jaki miały te
      > kraje nie dostrzegłam takich postaw w społeczeństwie.

      Zbaczajac z tematu, w kwestii Szwecji sie zgodze, natomiast co do
      wskaznika przyrostu naturalnego w UK - nie jest on niski, wyzszy niz
      w Polsce.
    • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 01:27
      mi sa w sumie tacy ludzie obojetni. mam jednak jedno zastrzezenie.
      to jak wyglada ich zycie prywatne jest dla mnie bez znaczenia. na
      nerwy zaczynaja mi takie osoby dzialac w zyciu zawodowym. wiele z
      nich nie ma po co wracac do domu i siedzi w tej pracy do bolu. i
      potem ludzie posiadajacy rodziny maja trudniej, zwlaszcza kobiety
      gdyz pracodawcy wykorzystuja bezrobocie. to ze dlugie godziny
      wysiadywania w pracy nie koniecznie ida z efektami, to juz inna
      kwestia. to moje spojrzenie. a jeszcze jedno.... moje dzieci beda
      pracowaly rowniez na emerytury tych bezdzietnych. i to uwazam tez za
      niesprawiedliwe. takie osoby powinny stanowczo placic wyzsze podatki.
      • raohszana Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 01:54
        Sama płać wyższe podatki - dlaczego moje pieniądze maja isc na
        leczenie Twoich dzieci i cokolwiek dla nich, kiedy są małe i nie
        zarabiają, a?
        Głupawy tok myślenia.
        Kazdy pracuje na siebie i darmo nic nie ma, wiec pieniadze na
        czyjakolwiek emeryture nie zostana wyciagniete wprost z kieszeni
        Twoich malenstw, nie ma obawy.
        I tak jak wyzej, mamy tolerancje dla bezdzietnych - tiaaa...
        • lacido Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 15:10
          wybacz ale zazwyczaj rodzice tych dzieci zarabiaja tym samym odprowadzają
          składki na leczenie swoich dzieci.
          "czyjakolwiek emeryture nie zostana wyciagniete wprost z kieszeni
          > Twoich malenstw, nie ma obawy."

          wprost czy nie to nie robi chyba różnicy
          a to czy ktoś ma dzieci czy nie mnie nie rusza
          • raohszana Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 17:14
            Wybacz, ale ironia plus wyprowadzenie prostej, acz nieprawdziwej
            konstrukcji logicznej z wypowiedzi pod ktora się wypowiedziałam, to
            nie to samo co stwierdzenie. Szanowna pani napisała, ze jej dzieci
            moja emeryture opłacają - co jest nieprawdziwe, bo emeryture dostane
            za prace, a nie darmo, od kogoś. Totez w tym samym kontekscie jest
            to, ze ja płacę za leczenie jej dzieci. I w jednym i w drugim
            przypadku kazdy pracuje na swoje i nie ma nic darmo.
            Czesc moich zarobkow idzie do puli socjalnej, z ktorej wypłąca sie
            na moja chorobe, jej chorobe, dzieci chorobe, emeryture mojej czy
            jej babci. Czesc zarobkow jej dzieci takoz samo pojdzie na chorobe
            jej, moja, dzieci, emeryture moja czy kogoś. Ale nikt tego darmo nie
            dostanie, wiec czemu ma płacic wieksze podatki niz inny?
        • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 17:06
          nie masz racji. spoleczne skutki bezdzietnosci sa oplakane. nie
          chodzi mi o tolerancje takich ludzi, bo jako takie nie mam nic
          przeciwko nim. wlasciwie to im wspolczuje. nie mniej jednak nie sa
          to osoby wartosciowe w sensie spolecznym. a to ze za darmo nic nie
          ma, to ja dobrze wiem. niemniej za leczenie moich dzieci placa
          rowniez i inni (nie mieszkam w polsce). i uwazam ze jest to jak
          najbardziej ok. w sumie to przynajmniej mala satysfakcja za to, ze
          im sie nie chce podjac trudu wychowania przyszlego pokolenia.
          niewiele, bo niewiele, ale lepsze to niz nic:) wolalabym aby wiecej
          ludzi mialo dzieci i sie z tego cieszylo. moze ty jeszcze nie
          odczuwasz tego, jak fatalnie zyje sie w spoleczenstwie starzejacym
          sie. poczekaj jednak pare lat. i w polsce emeryci zaczna przewazac
          ludzi mlodych i pracujacych. okropne. panstwa zachodnie posciagaja
          sobie mlody narybek. biedniejsze panstwa znacznie bardziej odczuja
          skutki zmieniajacej sie demografii.
          jeszcze wroca czasy, gdzie rodzina zacznie byc w cenie.
          • enith Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 18:39
            naganogo, zachowaj swoje współczucie dla innych, a nie dla kogoś, kto twojego
            współczucia nie potrzebuje. Równie dobrze mogłabym ci napisać "współczuje, że
            cały twój świat obraca się wokół dziecka, to musi być straszne, utknąć w domu w
            pieluszkach, kupkach i zupkach". Miłe, prawda? Ja nie odważyłabym się powiedzieć
            komuś, że jest osobnikiem mniej społecznie przydatnym, bo zdecydował się nie
            mieć dziecka. Moją wartość w społeczeństwie mierzy się tym, co sobą
            reprezentuję, a nie ilością spłodzonych dzieci i nikt nie wmówi mi, że zmęczona
            matka, która dla dzieci zrezygnowała z kariery, jest społeczeństwu bardziej
            przydatna, niż kobieta pracująca i udzielająca się np. jako wolontariuszka.
            Ocenianie kogokolwiek przez pryzmat ilości dzieci, które posiada, moim zdaniem,
            świadczy o mocno ograniczonych horyzontach. Ja nie włażę nikomu w życie z
            buciorami mówiąc kiedy i w jakiej ilości się rozmnażać, bo nie moja to sprawa i
            nie mój interes. I wy też pilnujcie tylko swoich nosów, łóżek i macic.
            • ladna_blondynka Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 18:50
              Ale może Pani Naganoga jest przedstawicielką LPR i płacą jej za tak
              światłe wywody:) Ja nie mam dzieci, nic nikomu do tego dlaczego-
              może nie lubię, a może wolę rozwijać się zawodowo, a może nie mogę:)-
              moja sprawa, jak Paninaganoga spełnia się w karmieniu cycem i
              praniu pieluch niech się spełnia, równie dobrze można jej współczuć
              ograniczenia życiowego a juz ciasnoty umyslowej na pewno:) Środki
              antykoncepcyjne tez są zapewne wg niej "be", bo trzeba się
              rozmnażać:P
          • waldemarka Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 14.10.07, 21:29
            naganoga napisała:

            > nie masz racji. spoleczne skutki bezdzietnosci sa oplakane. nie
            > chodzi mi o tolerancje takich ludzi, bo jako takie nie mam nic
            > przeciwko nim. wlasciwie to im wspolczuje.

            czego współczujesz? Tego, że jestem zadowolona ze swojego wyboru?

            nie mniej jednak nie sa
            > to osoby wartosciowe w sensie spolecznym.

            He he he ,dobre :) :) :) . Jeśli to ma wyznaczać wartość człowieka,
            to ja na to walę. Nie musze być wartościowa dla takich jak ty, grunt
            abym mogła żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami (nie krzywdząć tym
            oczywiście innych) a społeczeństwu nic do tego.
            • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 11:43
              wspolczuje pustki zyciowej. i tyle. kazdy zyje tak jak chce i to
              jego sprawa. wiele ludzi jest samotnych nie z wlasnego wyboru i jest
              mi ich zwyczajnie, po ludzku zal. a co do kupek i calej reszty to
              nie macie pojecia o czym piszecie. to jest dopiero ciasnota
              umyslowa. nie jestem zwolennikiem czarne i biale.jesli ktos dzieci
              nie chce miec z wyboru (nie dlatego ze nie moze miec, albo nie
              zalazl partnera albo go nie stac) to ma zwyczajnie jakis defekt
              emocjonalny i czegos mu brakuje (np. dobrych wzorcow z domu,
              cieplego dziecinstwa). i dlatego rowniez jest mi i tych ludzi zal.
              ZAL nie w sensie pogardliwym, tylko w sensie szczerego wspolczcia.

              srodki antykoncepcyjne nie maja tu nic do rzeczy. czlowiek jest
              istota swiadoma i ma prawo planowac swoje zycie, a wiec rowniez czas
              i liczbe posiadanych dzieci w zaleznosci od mozliwosci zdrowotnych i
              finansowych.

              dla spoleczenstwa ludzie, ktorzy podejmuja sie trudu wychowania
              dzieci sa bardziej cenni, gdyz zapewniaja oni ciaglosc pokolen. ot i
              tyle. czyste prawo biologiczne.

              nie uwazam ze miejsce kobiety jest wylacznie w domu. do wychowanie
              dzieci potrzebni sa oboje rodzice. uwazam natomiast, ze obowiazkiem
              spoleczenstwa (panstwa) jest zapewnic matkom pracujacym pomoc w
              zapewnieniu opieki nad dziecmi, tak aby i one mogly sie realizowac
              zawodowo. w koncu urodzenie dziecka nie oznacza amputacji umyslu.
              emancypacja nie moze oznaczac koniecznosci wyboru: albo dziecko i
              rodzina, albo kariera. ja obserwuje ten model w niemczech i jest on
              oplakany. w sumie, niezaleznie od tego, czy kobieta ma dzieci, czy
              nie to i tak jest hamowana w meskim swiecie. przeciez zawsze
              istnieje mozliwosc, ze zajdzie ona w ciaze (do tego nie trzeba byc
              przeciez mezatka). blizszy memu sercu jest model skandynawski
              (chociaz i on nie jest pewnie bez wad).
              sama zdecydowalam sie na swoje pierwsze dziecko w wieku 31 lat (mam
              nadzieje na kolejne). chce wrocic do pracy. niemniej jednak dopiero
              teraz widze, ze popelnilam blad. moja mala powinna sie urodzic
              wczesniej. najlepiej przy koncowce studiow.

              • iberia.pl Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 12:16
                naganoga napisała:

                > wspolczuje pustki zyciowej. i tyle.

                proponuje zebys sprawdzila zanczenie slowa : "wspolczucie" , bo
                wiesz mnie to sie kojarzy z czyjas krzywda....
                Nie dociera do ciebie, ze ktos NIE CHCE miec dzieci bo sie
                realizuje w inny sposob?

                >kazdy zyje tak jak chce i to jego sprawa.

                czyzby?Powyzej wlasnie pisalas cos dokladnie innego..

                > wiele ludzi jest samotnych nie z wlasnego wyboru i jest
                > mi ich zwyczajnie, po ludzku zal.

                po co? Skoro mnie nie jest zal ciebie to dlaczego Tobie jest zal
                tych, ktorzy wybrali inna droge?

                >a co do kupek i calej reszty to nie macie pojecia o czym piszecie.

                tak samo jak ty nie wiesz co piszesz o ludziach bezdzietnych czy
                singlach!

                >to jest dopiero ciasnota umyslowa.

                na razie ty pokazujesz swoja...nikt tu nie potepia matki polki ale
                widac twoja krytyke i zal dla tych, ktorzy nie maja dzieci albo sa
                sami.

                >nie jestem zwolennikiem czarne i biale.

                nie? :-DDDDDDDDDDDDDDd

                >jesli ktos dzieci nie chce miec z wyboru (nie dlatego ze nie moze
                miec, albo nie zalazl partnera albo go nie stac) to ma zwyczajnie
                jakis defekt emocjonalny i czegos mu brakuje (np. dobrych wzorcow z
                domu, cieplego dziecinstwa).

                nie kompromituj sie wiecej tymi bredniami!
                Nie neguje tego, ze ktos ma instynkt i ma 5 dzieci-niech ma,
                widocznie to jest jego szczescie i cel w zyciu.Ale na Boga nie pisz
                tu, ze jesli ktos NIE CHCE miec dzieci to jest chory!!!!

                >i dlatego rowniez jest mi i tych ludzi zal.

                :-DDDDDDDDDDDDD

                > ZAL nie w sensie pogardliwym, tylko w sensie szczerego wspolczcia.


                ale qwz oni sa szczesliwi, potrafisz to pojac swoim ciasnym
                rozumkiem?

                > srodki antykoncepcyjne nie maja tu nic do rzeczy. czlowiek jest
                > istota swiadoma i ma prawo planowac swoje zycie, a wiec rowniez
                czas i liczbe posiadanych dzieci w zaleznosci od mozliwosci
                zdrowotnych i finansowych.

                genialne!jak an to wpadlas?


                > dla spoleczenstwa ludzie, ktorzy podejmuja sie trudu wychowania
                > dzieci sa bardziej cenni, gdyz zapewniaja oni ciaglosc pokolen. ot
                i tyle. czyste prawo biologiczne.


                :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDGdzie jest napisane, ze KAZDY musi byc
                rodzicem?NIGDZIE, nie moga wszyscy zyc tak samo bo by bylo nudno.

                >w koncu urodzenie dziecka nie oznacza amputacji umyslu.

                owszem, niestety w twoim przypadku jest inaczej.


                -
                www.fauna.rsl.pl/
                www.parkujesz-zdrapujesz.org/
                Moje rzekome miejsca pracy:Triada,Wizzair, Iberia Motor
                Company,Iberia Airlines,Google,Autocentrum,MPL Pyrzowice <MEGAROTFL>
                • irmina-live Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 19.10.07, 14:47
                  Słuchaj, a Ty przestań tutaj ubliżać ludziom i obrażać tylko
                  dyskutuj.
                  Tu jest forum dyskusyjne a nie wylewanie obelg na innych, ktorzy
                  nomen omen mysla inaczej niż ty EGIOSTKO.
                  Masz racje takie osoby jak Ty nie powinny miec dzieci, bo wychowaja
                  bardzo niezazczęśliwego czlowieka, którego w swoim samolubstwie i
                  ciasnym rozumku, nikt nie będzie lubił i nikt nie będzie chciał miec
                  z nim do czynienia.
                  Zgadzam sie z przedmówczynią. Musialaś/leś w dzieciństwie przejśc
                  bardzo złe doświadczenia ze strony własnej rodziny, skoro takie
                  bzdury tutaj wypisujesz. Sama/Sam sobie amputujesz swój umysł,
                  wciskasz sobie na siłe jakies brednie pewnie zasłyszane z jakiś
                  głupim reklam albo głupich czasopism.

                  Chyab realizujesz sie w tylko w ubliżaniu innym, kąśliwych uwagach i
                  pelnej agresji i złości wypowiedziach.
                  Ja rowniez współczuje....
                  • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 19.10.07, 19:56
                    irmina-live napisała:

                    > nomen omen mysla inaczej niż ty EGIOSTKO.

                    Tak, jestem egoistką. Co więcej - Ty też nią jesteś.
                    Zobacz, jak argumentujesz, że warto mieć dzieci "Bo mnie będzie miał
                    kto szklankę wody na starość podać i się mną zaopiekować". czysty
                    egoizm.


                    > Masz racje takie osoby jak Ty nie powinny miec dzieci, bo
                    wychowaja
                    > bardzo niezazczęśliwego czlowieka,

                    bzdura kompletna ;)

                    > Zgadzam sie z przedmówczynią. Musialaś/leś w dzieciństwie przejśc
                    > bardzo złe doświadczenia ze strony własnej rodziny,


                    Jest dokładnie odwrotnie ;) Miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo.
                    Rodzice nauczyli mnie myśleć, rozumieć innych. Dalej już sama
                    nauczyłam się, że nie ma sprawdzonych, prostych schematów.
                    Dalej mogę na nich polegać.

                    > pewnie zasłyszane z jakiś

                    O, to ciekawe.
                    To może nam napisz, co ostatnio przeczytałaś?
                    Ze szczególnym uwzględnieniem książek.
                    napisz, co to było, kiedy, o czym opowiada i czy Ci się podobało.

              • pinup Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:54
                > czlowiek jest
                > istota swiadoma i ma prawo planowac swoje zycie, a wiec rowniez
                >czas i liczbe posiadanych dzieci w zaleznosci od mozliwosci
                > zdrowotnych i finansowych.
                >

                O DOPRAWDY?
                chyba nie bardzo ma prawo decydowania o sobie, skoro jego wybor
                pozwalasz sobie okreslac jako posiadanie deektu emocjonalnego.
      • tiuia Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 12:14
        I Ty uwazasz, ze tacy ludzie sa Tobie obojetni? Przeczytaj jeszcze raz uwaznie
        co napisalas hehehe

        Ps:
        Jak ktos ma czas i nie ma rodziny, to jego sprawa jak spedza czas. Jesli lubi
        swoja prace i pracuje nawet po 15 godzin dziennie, to jego prywatna sprawa.
        Ps2: Znam osoby, ktore maja dzieci, a pracuja po kilkanascie godzin dziennie.
      • mallina Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 12:56
        naganoga napisała:
        moje dzieci beda
        > pracowaly rowniez na emerytury tych bezdzietnych. i to uwazam tez za
        > niesprawiedliwe. takie osoby powinny stanowczo placic wyzsze podatki.
        >
        >

        no ale strzelilas.
        ciekawe czy jak nie mialas dziecka to tez tak myslalas?
        a te rodziny,samotne kobiety ktore stracily dzieci tez pozniej mialyby placic
        wieksze podatki, czy juz nie musza?
        • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:04
          mallina napisała:

          > naganoga napisała:
          > moje dzieci beda
          > > pracowaly rowniez na emerytury tych bezdzietnych. i to uwazam
          tez za
          > > niesprawiedliwe. takie osoby powinny stanowczo placic wyzsze
          podatki.
          > >
          > >
          >
          > no ale strzelilas.
          > ciekawe czy jak nie mialas dziecka to tez tak myslalas?
          > a te rodziny,samotne kobiety ktore stracily dzieci tez pozniej
          mialyby placic
          > wieksze podatki, czy juz nie musza?



          ja nie strzelilam. w wielu krajach ta idea jest uwzgledniona w
          systemie podatkowym. o ile mi wiadomo np. we francji dochod rodziny
          dzielony jest na ilosc czlonkow rodziny i to stanowi podstawe do
          wymierzania podatku. i wtedy automatycznie podchodzi taka rodzina
          pod nizsza progresje podatkowa. co w tym zlego?
            • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:02
              niesprawiedliwe jest to, ze ludzie majacy dzieci wkladaja wysilek i
              pieniadze w wychowanie dzieci, ktore potem pracuja na emerytury
              ludzi, ktorzy dzieci nie maja. nie posiadajacy dzieci mogli wiecej
              zaoszczedzic + korzystaja z pracy cudzych dzieci, ktorych nie
              wychowywali i na ktore nie lozyli.
              • xtrin Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:25
                naganoga napisała:
                > niesprawiedliwe jest to, ze ludzie majacy dzieci
                > wkladaja wysilek i pieniadze w wychowanie dzieci,

                Nikt im nie każe, jest to ich własny wybór.
                Dodatkowo - sama to pisałaś jaką potworną pustką jest bezdzietność. Więc teraz
                nie narzekaj, że jej zapełnienie tyle kosztuje. Coś za coś.

                > ktore potem pracuja na emerytury ludzi, ktorzy dzieci nie maja.

                Całe życie pracując odkładamy składki na przyszłą emeryturę, więc nikt na nas
                nie będzie pracował, sami sobie zapracowaliśmy.

                > ktorych nie wychowywali i na ktore nie lozyli.

                Ależ łożyli!
                Bezdzietny płaci podatki takie same jak dzietny (albo i wyższe, bo ma więcej
                czasu na pracę i mniejsze możliwości odpisów), a z finansowanych z nich dóbr
                korzysta mniej (opieka zdrowotna) lub wcale (szkolnictwo).
              • pinup Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 15:06
                kobieto opisujesz strone finanasowo-techniczna procesu emerytalnego
                a zastanow sie nad jego sensem ciemna babo.
                bezdzietni dostaja emeryture, tylko jesli cale zycie przepracowali.
                to oni sami ja wypracowuja swoja ciezka praca kapujesz? to nie jest
                laska ani jalmuzna od przyszlego pokolenia.
                dzieciaci, ktorzy nie pracowali nie maja prawa do emerytury nawet
                majac potomstwo liczace 20 sztuk. bo to nie ich dzieciaki pracuja na
                ich emeryture, tylko oni sami na nia pracuja.
              • liselle Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 22:45
                niesprawiedliwe jest to, ze ludzie majacy dzieci wkladaja wysilek i
                > pieniadze w wychowanie dzieci, ktore potem pracuja na emerytury
                > ludzi, ktorzy dzieci nie maja. nie posiadajacy dzieci mogli wiecej
                > zaoszczedzic + korzystaja z pracy cudzych dzieci, ktorych nie
                > wychowywali i na ktore nie lozyli.

                ok, więc czy sprawiedliwe byłoby według Ciebie obciążanie innych dodatkowymi
                kosztami tylko dlatego że nie podjęli decyzji o posiadaniu dziecka? Dlaczego
                bezdzietny ma pokutować za Twoje decyzje. Decydując się na dziecko doskonale
                wiedziałaś z czym się to wiąże. Między innymi ze łożeniem na jego utrzymanie,
                edukacje itd. Może ten bezdzietny właśnie dlatego nie ma dzieci. Bo nie chce na
                nie łożyć, chce żyć dla siebie (jakkolwiek puste nie byłoby to Twoim zdaniem). I
                żebyś mnie źle nie zrozumiała. Ja chcę mieć dziecko, ale do głowy nie przyszłoby
                mi myśleć tak jak Ty. Najlepiej jeszcze powrócić do "Bykowego". Prawda?
                • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 16.10.07, 08:50
                  ok. jesli ktos nie ma dzieci to jego sprawa. ale niech nie wyciaga
                  lap po pieniadze, na ktore pracuja dzieci innych ludzi. nie ja
                  wymyslilam takiego systemu emerytalnego. ja tez place na dzisiejsze
                  emerytury. w przyszlosci tez jestem skazana na mniejsza emeryture,
                  tym mniejsza im mniej zaoszczedze. i wiaze sie to z faktem
                  utrzymywania dzieci. czysty rachunek matematyczny. wiec niech ci,
                  ktorzy nie maja dzieci odkladaja kase, inwestuja i z tego zyja na
                  starosc. albo niech placa wyzsze podatki. tyle. a ze wiedzialam, z
                  czym sie wiaze decyzja na dziecko - to nie ma nic do rzeczy.
                  • liselle Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 18.10.07, 19:31
                    OK, jest w tym co mówisz pewna logika. Ale w takim razie musiałyby istnieć dwa
                    systemy emerytalne. Pierwowzór naszego systemu jest o tyle lepszy, iż tam każdy
                    płaci na siebie. U nas spierdzielili sprawę jak zwykle. Ale cóż..idea państwa
                    opiekuńczego. Więc jedyne pretensje powinno się kierować do ludzi którzy na opak
                    zrozumieli idee ubezpieczeń społecznych.
                    Nie ma tu winy tych którzy nie chcą mieć dzieci, więc dlaczego mają za to płacić.
                    Idąc za takim tokiem rozumowania również i ci którzy chcą, a bezskutecznie
                    starają się o potomstwo powinni płacić wyższe podatki.

                  • trypel Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 16.10.07, 08:57
                    naganoga napisała:

                    > ps. gdyby kazdy myslal o tym, ze nie chce dzieci, bo to przeciez
                    > kosztuje, to nie byloby mnie ani ciebie. spytaj sie rodzicow, co
                    > mysleli, gdy sie decydowali na ciebie. tia.

                    Po pierwsze gdyby nie było mnie to bym o tym nie wiedział :) logiczne.
                    Po drugie jakby wiecej ludzi nie chciało miec dzieci to mielibyśmy mniej
                    problemow z przeludnieniem, zanieczyszczeniem środowiska, nadmirną eksploatacją
                    surowców mineralnych, wojnami, chorobami, brakiem przestrzeni zyciowej,
                    chorabami cywilizacyjnymi itd...
                    A do utrzymania stałosci liczebnosci populacji wystarczyłyby wpadki :D
                  • liselle Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 18.10.07, 19:33
                    naganoga napisała:

                    > ps. gdyby kazdy myslal o tym, ze nie chce dzieci, bo to przeciez
                    > kosztuje, to nie byloby mnie ani ciebie. spytaj sie rodzicow, co
                    > mysleli, gdy sie decydowali na ciebie. tia.

                    tradycyjne rozumowanie osób posiadających dzieci. Jak widzisz Ci którzy nie
                    decydują się na dzieci myślą o tym ile to kosztuje. Ach i jeszcze powinno się
                    gdzieś pojawić o tym jak to na starość nie będzie komu szklanki wody podać :P
            • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:38
              xtrin napisała:


              > To, że jest to niesprawiedliwe.
              >
              Zupełeni się nie zgadzam.
              zasoby ludzkie to najważniejszy z zasobów Państwa i gospodarki.
              bez niego - jakby powiedział Kononwicz - "nie będzie nic".

              I dlatego dzieci są ważne nie tylko dla rodziców - ale i dla Państwa.
              I dlatego dołek demograficzny jest dla gospodarki zagrozeniem.
              Gdyby tak nei było - nie trąbiłoby się wokół o tym, no bo to
              przecież prywatna sprawa każdego.
              Prywatna owszem, ale ma OGROMNE przełożenie na przyszły stan
              gospodarki krajów.

              I dlatego warto dawać ulgi na dzieci, zeby ludzie, ktorzy bedą je
              mieć mieli choć odrobinę finansowo lżej. Państwu sie to opłaci.
              Póxniejszze przychody z podatków tych dzisiejszych dzieci z dużą
              nawiazka zrekompensują dzisiejesze ulgi.

              A układ z emeryturami bardzo fajny.

              • xtrin Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 15:11
                ewik_75 napisała:
                > I dlatego dzieci są ważne nie tylko
                > dla rodziców - ale i dla Państwa.

                Ależ oczywiście, że są. Ale...
                1. Są ważne w skali globalnej. W skali mikro brak dzieci u pojedynczej jednostki
                nie jest niczym złym.
                2. Ważne są dzieci chciane, mające perspektywy. Nie można więc ludzi do
                posiadania ich zmuszać, bo to w efekcie wyjdzie państwu na minus.

                > I dlatego warto dawać ulgi na dzieci, zeby ludzie,
                > ktorzy bedą je mieć mieli choć odrobinę finansowo lżej.

                Ulgi na dzieci moim zdaniem niekoniecznie, natomiast niewątpliwie warto zachęcać
                obywateli do posiadania potomstwa, np. poprzez płatne urlopy wychowawcze.

                Sumarycznie - warto ZACHĘCAĆ do posiadania dzieci, a nie KARAĆ za ich nie
                posiadanie.
                • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 15:24
                  Zgadzam się co do głównej myśli.

                  xtrin napisała:


                  > Ależ oczywiście, że są. Ale...
                  > 1. Są ważne w skali globalnej. W skali mikro brak dzieci u
                  pojedynczej jednostki
                  > nie jest niczym złym.

                  Tak, z tym, ze skala mikro przekłada się na makro.
                  To tak jak z nie chodzeniem na wybory…
                  A ostatnio w naszej gospodarce obserwujemy ogromny dołek
                  demograficzny, więc to już nie jest tylko skala mikro.


                  > 2. Ważne są dzieci chciane, mające perspektywy. Nie można więc
                  ludzi do
                  > posiadania ich zmuszać, bo to w efekcie wyjdzie państwu na minus.

                  Jasne, że tak.


                  > Ulgi na dzieci moim zdaniem niekoniecznie,

                  IMHO nic tak nie zniechęca ludzi do posiadania dziecka jak wizja
                  permanentnego dołka finansowego i tego,
                  że bie będzie można zapewnić dziecku i sobie godziwej egzystencji.
                  Ulgi to jedyna skuteczna metoda do zachęcenia tych, którzy się z
                  tego powodu wahają.
                  A jest ich wiele.


                  > Sumarycznie - warto ZACHĘCAĆ do posiadania dzieci, a nie KARAĆ za
                  ich nie
                  > posiadanie.

                  O karaniu w ogóle nie rozmawiamy.
      • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 16:57
        ok. nie wyrazilam sie dosc jasno, wiec sprobuje jeszcze raz.

        w zyciu prywatnym nie mam nic do singli. niech sobie zyja jak chca.
        rozne sa powody ich wyboru.
        w zyciu zawodowym nie lubie, gdy siedzenie do rana w pracy staje sie
        priorytetem dzieki takim ludziom. w ostatecznosci efekty nie
        koniecznie zaleza od przesiadywania w pracy ale rowniez od
        zorganizowania i talentu.

        w zyciu spolecznym uwazam, ze rodziny posiadajace dzieci w jakims
        stopniu powinny byc bardziej dowartosciowywane za wklad jaki wnosza
        (ciaglosc pokolen, przyszli platnicy emerytalni). ja tego systemu
        emerytalnego nie wymienilam. niemniej kapitalowe podejscie do sprawy
        tez ma swoje zagrozenia.

        co mam za zle singlom: ze w duzej czesci (nie wszyscy) nie rozumieja
        potrzeb ludzi decydujacych sie na dzieci i ze prowadza egoistyczny
        (tak, egoistyczny) tryb zycia. czesto ida po najmniejszej lini
        oporu. dopoki jest to zjawisko marginalne, to nie jest to warte
        uwagi. problem zaczyna sie, gdy tacy ludzie zaczynaja dominowac w
        spoleczenstwie i nie maja zrozumienia dla np. pracujacych matek.
      • irmina-live Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 16.10.07, 14:19
        naganoga napisała:

        > mi sa w sumie tacy ludzie obojetni. mam jednak jedno zastrzezenie.
        > to jak wyglada ich zycie prywatne jest dla mnie bez znaczenia. na
        > nerwy zaczynaja mi takie osoby dzialac w zyciu zawodowym. wiele z
        > nich nie ma po co wracac do domu i siedzi w tej pracy do bolu. i
        > potem ludzie posiadajacy rodziny maja trudniej, zwlaszcza kobiety
        > gdyz pracodawcy wykorzystuja bezrobocie. to ze dlugie godziny
        > wysiadywania w pracy nie koniecznie ida z efektami, to juz inna
        > kwestia. to moje spojrzenie. a jeszcze jedno.... moje dzieci beda
        > pracowaly rowniez na emerytury tych bezdzietnych. i to uwazam tez
        za
        > niesprawiedliwe. takie osoby powinny stanowczo placic wyzsze
        podatki.

        Masz 100% rację , podpisuję się pod tym co piszesz obydwiema
        rękami!!!
      • futrzasta Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 17.10.07, 13:54
        twoje dzieci nie bedą pracowały na emerytury bezdzietnych, bo Ci
        bezdzietni sami sobie zapracują !!! i ta emerytura bedzie im sie
        należała jak psu buda, i denerwuje mnie takie myslenie, ze inni będą
        museli pracować na moją emeryturę, g...wno prawda, sama w tej chwili
        na nią pracuję !!!. a propos bezdzietnych - ja sie spotkałam z
        dyskryminacją w pracy, bo było mówieone, że skoro nie mam dziedzi to
        nie musze brac urlopu w czasie wakacji, świąt itp. (czyli w
        najbardziej atrakcyjnych okresach)bo nie musze czasu poświęcić
        dzieciom i na urlop mogę wyjechać np. w listopadzie. i niech mi nikt
        bnie mówi, że matki sa dyskryminowane - nie prawda wszyscy sie nad
        nimi trzęsą i rozczulają, a one to wykorzystuja, bo albo siedza z
        dzieckiem u lekarza, albo na zwolnieniu, albo musza odebrac z
        przedszkola/szkoły itp.,
        • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 17.10.07, 14:46
          z tą emeryturą Nie do końca masz rację. Ktoś będzie przecież musiał
          pracować w funduszu emerytalnym, naliczać emerytury, wyłacać,
          przyjmować składki od współcześnie pracujących…. Kto to ma robić?
          Młodsi. A oni skąd? Z potomstwa starszych… Poza tym - ktoś będzie
          Cię musiał na emeryturze leczyc chociażby. Społeczeństwo nie
          funkcjonuje bez pracowników. To chyba wszyscy powinniśmy rozumieć,
          nie?

          Dlatego tępić dzietnych nie należy. Bezdzietnych też nie - bo to ich
          wybór.
          Swoją drogą, to co opisałaś, nie przysparza zwolenników
          podejścia "pro-kid" ani nie zachęci pracodawców do zatrudniania
          młodych matek… Szkoda, że tak wsiąkłaś. No, a te kbiety - zbyt
          perspektywicznie nie myślą… Współczuję w każdym razie.
      • ba_ba_ja_ga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 18.10.07, 20:14
        Widzisz, naganoga, a ja Ci to przedstawię z innej perspektywy. U mnie w pracy ja i koleżanka jesteśmy jedynymi bezdzietnymi kobietami. Reszta zaczyna dzień od licytacji np. wielkości porannej kupki czy częstotliwości występowania kolki. Dodatkowo często traktuje się mnie i koleżankę z wyższością ("co wy w ogóle wiecie, jak będziecie miały dzieci, to się dopiero dowiecie co to życie"). Ja generalnie mam gdzieś takie uwagi, bo zawsze robię tylko to co sama uznam za stosowne, ale wiem, że np. mojej koleżance takie traktowanie doskwiera...

        P.S. Nie siedzę w pracy po godzinach - w przeciwieństwie do Twoich wyobrażeń na temat przęcietnej kobiety bezdzietnej, moje życie jest ciekawe i nie muszę sztucznie wypełniać żadnej "pustki"
      • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 12:43
        ideologia jaka sobie ktos dorabia to jego sprawa. tak sie sklada, ze
        mam kilka bezdzietnych kolezanek, singli i z partnerami i wyciagam z
        tego wnioski. sorki, ale szkoda mi czasu na bezowocne dyskusje. ty
        zyjesz tak, ja zyje tak. mam za soba pare lat singielski i w
        zwiazku. jestem szczesliwsza w obecnej sytuacji. jesli chodzi o
        realizacje zyciowa, to dzieci w niczym czlowieka nie ograniczaja.
        jedynie przesuwaja punkty ciezkosci, wzbogacaja i czynia mniej
        infantylnym.
        • dzioucha_z_lasu Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:06
          Nie generalizuj na podstawie swoich osobistych przezyć, bo ja na
          przykład znam parę osób, którym posiadanie dzieci bardzo na umysł
          zaszkodziło i znap parę bezdzietnych osób - bardzo - jak to ładnie
          określiłaś - wartościowych społecznie, a na dodatek szczesliwych i
          spełnionych życiowo. Nie wygłaszaj więc swoich prywatnych sądów jako
          prawd objawionych. A co do ideologii - jaką dorabiasz do wojego
          posiadania dzieci? I czy uważasz, że np. patologiczna rodzina z
          dziesiątką dzieci i kolejnym w drodze, żyjąca z zapomóg, zasiłków i
          drobnych kradzieży jest bardziej wartościowa społecznie niż np.
          bezdzietna pani profesor medycyny opracowująca rewolucyjna metodę
          terapii genowej?
        • xtrin Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 16.10.07, 12:17
          naganoga napisała:
          > jedynie przesuwaja punkty ciezkosci,
          > wzbogacaja i czynia mniej infantylnym.

          To, że TY potrzebowałaś dzieci, by odnaleźć sens w życiu, wzbogacić go i pozbyć
          się infantylności (nie do końca jak widać) nie oznacza, że każdy tego potrzebuje.
            • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:23
              naganoga napisała:

              > wiesz, laski to oni nikomu nie robia.

              ????
              Nie masz racji.
              Młode pokolenie, czy nam się to podoba czy nie - jest potrzebne.
              Zeby kraj sie rozwijał potrzebuje ludzi, ktorzy beda efektywnie
              pracowac.

              zal mi tylko tych dzieci,
              > ktore sa traktowane jak fajne maskotki a nie dzieci.

              Wybacz, ale nic Ci do tego.
              Poza tym skad poglad, ze jak ktos ma dziecko w wieku lat 40 lub
              pozniej, to traktuje je jak maskotke?
              Co najmniej dziwny..

            • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:29

              Swoją drogą ludzie są okropni.
              Nie chcesz mieć dzieci - źle, boś aspołeczny(a) i moje na Twoją
              emeryturę kiedyś zasuwać będą.
              Chcesz mieć dzieci, ale jak już będziesz "ustawiony" lokalowo i
              finansowo - źle, bo traktujesz jak maskotkę…

              Nosz kurna…

              Jesteśmy wolnymi ludźmi i każdy powinien żyć jak chce.
              Masz dzieci - super, masz też ulgi od podatku.
              Nie masz - ok., jeśli jest Ci z tym dobrze

              Tylko jedno bym dodała - jeśli nie masz, bo macie kłopoty z
              płodnością a chcielibyście mieć - NFZ powinien IMHO refundować
              zabiegi in-vitro..

              I tyle.
              • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:36
                w sumie sie z toba (po namysle) zgodze. nie mozna generalizowac.
                uwazam jednak, ze nie z darma racji biologia ogranicza czas
                plodnosci. zbyt duza roznica pokolen nie jest jednak zbyt korzystna.
                z tym materialnym odkuciem tez bym nie przesadzala. czlowiek dorasta
                do zadan. malego dziecka nie posylasz przeciez od raz na oxford, a
                to ze ubierze ono uzywanego ciucha nie jest az taka tragedia. za to
                szanse na urodzenie zdrowego dziedka w mlodym wieku sa wieksze (nie
                myslmy znowu w skrajnych kategoriach typu dziecko rodzi dziecko).
                • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:42
                  Wiesz, generalizujemy teraz.
                  Co do zasady - to najlepszy wiek na urodzenia dziecka dla kobiety to
                  ponoc okres 21-25 lat.
                  Ale z punktu widzenia rozwoju człowieka - bynajmniej nie optymalny.
                  I wiesz dlaczego, wałkowane to było tysiąc razy.

                  Dlatego nie widzę tragedii w urodzeniu dziecka po 35 roku życia.
                  W pewnym związku, z własnym lokum, jakąś już pozycją zawodową i
                  chociaż małymi, ale jednak - oszczędnościami.
                  I przede wszystkim - z pewnością, że się chce być rodzicem i jest
                  się skłonnym/skłonną poświęcić w tym celu sporo czasu, energii i
                  przewartościować sobie świat.

                  Ale to mój pogląd.
                  Myślę, że 40-letni rodzice to żadna tragedia.
                  Weź pod uwagę, ze ludzie żyją dziś znacznei dłużej niż jeszcze 50
                  lat temu...
                  • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:57
                    tragedia tez bym tego nie uznala. o ile 35 jest jeszcze ze tak to
                    nazwe, biorac pod uwage dzisiejsze uwarunkowania, zrozumialy, to po
                    40 jest juz troszke pozno. mam na uwadze kwestie medyczne.
                    wiesz, z jednej strony kwestie materialne i poczucie
                    odpowiedzialnosci, z drugiej strony zas szanse na urodzenie zdrowego
                    dziecka i tez zwiazane z tym poczucie odpowiedzialnosci. wydaje mi
                    sie, ze trzeba to sobie gdzies wyposrodkowac. tak samo jak z ta
                    modna dzisiaj ideologia bycia singlem. bez sensu jest niszczczyc sie
                    w chorym albo patologicznym zwiazku. cudownie jednak jest isc razem
                    przez zycie w harmonijnym zwiazku. nie lubie ideologizowania. a
                    singli, ktorym nie wyszlo i nie znalezli sie w szczesliwym zwiazku
                    jest mi zwyczajnie zal. tak jak ludzi, ktorych ominela radosc bycia
                    rodzicem.
        • izabellaz1 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:20
          naganoga napisała:

          > ja zyje w kraju, gddzie mniejszoscia zaczynaja byc ludzie
          > decydujacy sie na rodzine przed 40stka. :(

          No i tak Cię to boli?:)
          Ty zakładaj kiedy chcesz i w terminie jaki uważasz za stosowny.

          Mnie by się już nie chciało po 40 wstawać do płaczącego niemowlęcia kilka razy w
          nocy, pilnować czy pieluszek jest pod dostatkiem, zarywać noce, szaleć na
          podłodze bo to sporo energii wymaga dlatego wolę teraz ale co kto lubi, kiedy
          czuje się gotowy i kiedy chce - nic na siłę a tym bardziej nie widzę sensu
          zaglądania i wtrącania sie w czyjeś życie :)
          • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:29
            wiesz, ale ja sie nie wtracam w niczyje zycie:))) nie mam takich
            kompetencji aby cos komus nakazac, zakazac, dokazac....:) ja tylko
            widze smieszny trend i ludzi lecacych jak lemingi. za pare lat
            trendzik sie znowu odwroci.... straszne sa te skrajnosci:) u mojego
            meza w pracy patrza na niego jak na kosmite, no bo on taki
            klasyczny: zona, dziecko, dom (na kredyt). no i na dodatek awansowal
            bo jest dobry. a jego szef ma prawie 50, zero zycia prywatnego, nie
            zdane egzaminy zawodowe (po raz kolejny) i perspektywa opuszczenia
            firmy, bo big boss protegujacy przechodzi na emeryturke i facet w
            zwiazku z tym traci racje bytu. ej smiac mi sie chce, jak ludzie
            jednostronnie podchodza do zycia. a ono jest przeciez takie piekne,
            bogate i ma tyle ciekawych aspektow.
            co do tych 40stkowcow, to fakt, ze dobrze ze sie w ogole
            zdecydowali. tylko ze te dziieci to takie fajne gadzety dla nich. bo
            jednak roznica pokolen jest spora.
            • izabellaz1 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:35
              naganoga napisała:

              > co do tych 40stkowcow, to fakt, ze dobrze ze sie w ogole
              > zdecydowali. tylko ze te dziieci to takie fajne gadzety dla nich.
              > bo jednak roznica pokolen jest spora.

              To zależy od człowieka. Zdarza się 30-latek o mentalości i zasobach
              energetycznych 70-latka. Nie ma reguły.
              A porówniania dzieci do "gażdżetów" nie rozumiem w połączeniu z wypowiedzeniem o
              różnicy pokoleń. Jesli mogę prosze o wyjaśnienie ;)
              • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:49
                wyjasniam co mam na mysli mowiac slowo gadzet w kontekscie
                posiadania dziecka.
                w niemczech wiele par pozno decyduje sie na posiadanie dziecka. gdy
                sie juz ono pojawi, nie stanowi ono normalnego elementu
                wkomponowanego w czycie rodzinne lecz staje sie swoista maskotka.
                takie dziecko obowiazkowo musi zaliczyc lekcje tanca, gry na
                instrumencie, spiewu, tenisa, ba nawet golfa rownoczesnie. kalendarz
                ma bardziej wypelniony od niejednego menagera. robi sie z niego
                malpe cyrkowa zapewniajaca wewnetrzne poczucie dumy rodzica. w tym
                wszystkim osoba zainteresowana (czyli dziecko) i jej preferencje i
                talenty sa najmniej uwzgledniane.
                • ladna_blondynka Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:06
                  Większych głupot to mi się tu jeszcze nie zdarzyło czytać:D Uważam,
                  że lepszą matką jest kobieta w wieku dojrzałym- ustabilizowana
                  materialnie, dojrzała psychicznie i emocjonalnie do macierzyństwa
                  niż dwudziestokilkulatka, studentka, której w głowie jeszcze zabawy,
                  imprezy a dziecko traktuje jak zło konieczne. Co do traktowania
                  malucha jako gadżet nie masz racji- dojrzała matka nie zapewnia
                  dziecku nauki języków i dodatkowych zajęć, bo ma takie widzimisię-
                  tylko po to, aby zapewnić mu lepszy start w dorosłe życie. Proste.
                    • ladna_blondynka Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:25
                      naganoga napisała:

                      > wiesz, jest roznica miedzy wspieraniem rozwoju a przesada.

                      A dlaczego z góry zakładasz, że dojrzałe rodziny przesadzają ? Czy
                      jezeli córka moich przyjaciół- chodzi do prywatnej szkoły, ma lekcje
                      francuskiego i angielskiego, basen i balet + jazda konna to jest to
                      przesada ? Wspieranie rozwoju dziecka to właśnie dodatkowe zajęcia.
                      • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 15:41
                        ja nie zakladam z gory ale dostrzegam jako niebezpieczne. tez chce
                        mojemu dziecku zapewnic to i owo. jesli jednak nie bedzie mialo
                        talentow i predyspozycji to bede starala sie w niego wsluchac i dac
                        mu to, co jest zgodne z jego temperamentem i zainteresowaniem. a
                        tego mi wlasnie brak u niektorych "dojrzalych rodzicow". zwyczajnie
                        zapomnieli, jak sami byli dziecmi. w koncu po to jest dziecinstwo,
                        aby byl czas na wolna zabawe. przez nia dzieci ucza sie zachowan
                        spolecznych, zycia w grupie i konkurowania z innymi. to tez jest
                        bardzo wazne, jesli nie wazniejsze od lekcji angielskiego,
                        francuskiego, basenu i jazdy konno. ja tez bym chciala miec malego
                        geniusza, ale wazniejsze jest dla mnie to, aby moje dziecko wyroslo
                        nie na czlowieka genialnego, ale na czlowieka szczesliwego.
                  • izabellaz1 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:23
                    ladna_blondynka napisała:

                    > Większych głupot to mi się tu jeszcze nie zdarzyło czytać:D Uważam,
                    > że lepszą matką jest kobieta w wieku dojrzałym- ustabilizowana
                    > materialnie, dojrzała psychicznie i emocjonalnie do macierzyństwa
                    > niż dwudziestokilkulatka, studentka, której w głowie jeszcze zabawy,
                    > imprezy a dziecko traktuje jak zło konieczne.

                    I oto odwieczny problem i deprecjonowanie jednej grupy przez drugą. Urodziłam
                    swoją córkę mając 24 lata. Decyzję o posiadaniu dziecka podjęłam ŚWIADOMIE. Dla
                    mnie to co piszesz w takim razie tez mogę uznać za głupotę i generalizowanie.
                    Proste.
            • iberia.pl Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 15:57
              naganoga napisała:

              > wiesz, ale ja sie nie wtracam w niczyje zycie:)))

              naprawde?

              > nie mam takich kompetencji aby cos komus nakazac, zakazac,
              dokazac....:)

              chwala Bogu....

              > ja tylko widze smieszny trend i ludzi lecacych jak lemingi.

              ???

              > za pare lat trendzik sie znowu odwroci.... straszne sa te
              skrajnosci:)

              jasne, lepiej zeby wszyscy mieli po rowno i tak smao nudno az do
              urzygu...

              >u mojego meza w pracy patrza na niego jak na kosmite, no bo on
              taki klasyczny: zona, dziecko, dom (na kredyt). no i na dodatek
              awansowal bo jest dobry.


              wow , super!naprawde extra.

              > a jego szef ma prawie 50, zero zycia prywatnego, nie
              > zdane egzaminy zawodowe (po raz kolejny) i perspektywa opuszczenia
              > firmy, bo big boss protegujacy przechodzi na emeryturke i facet w
              > zwiazku z tym traci racje bytu. ej smiac mi sie chce, jak ludzie
              > jednostronnie podchodza do zycia.


              co sie nimi rpzejmujesz??

              > a ono jest przeciez takie piekne, bogate i ma tyle ciekawych
              aspektow.


              poki co to ty widzisz jeden aspekt:rodzina....

              > co do tych 40stkowcow, to fakt, ze dobrze ze sie w ogole
              > zdecydowali.

              qzwa babo gdzie jest napisana, ze WSZYSCY musza miec dzieci przed
              30??????????


              >tylko ze te dziieci to takie fajne gadzety dla nich. bo
              > jednak roznica pokolen jest spora.

              jesoooo nie zdzierze!Zrozum, ze nie wszyscy moga wyjsc za maz w
              wieku 23 lat i urodzic dziecko majac lat 25-30!Naprawde nie
              potrafisz tego zrozumiec??????
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 13:54
      A ja nie rozumiem dlaczego tak sie demonizuje nasz kraj. Nietolerancja,
      nietolerancja, czarnogrod, mohery. Bez przesady. Jako osoba wychowana w duzym
      miescie smiem twierdzic ze to wlasnie ludzie decydujacy sie na dzieci w
      ilosciach wiekszych niz 2 budza zdziwienie, to wobec ludzi chodzacych do
      kosciola kreci sie kolka na czole, komentuje i nie zostawia ich w spokoju. I to
      sa te same osoby ktore potem pomstuja na Polske i jej rzekomy brak tolerancji.
      Nie znam zadnego Polaka ktory zywilby niechec wobec osoby bezdzietnej z wyboru.
      Mozemy sie teraz poprzerzucac teraz argumentami kto kogo gorzej traktuje, kazda
      ze stron ma pewnie swoje grzesziki, podczas gdy znakomita wiekszosc ludzi tak
      naprawde siedzei cicho i nie wciska nosa w nieswoje sprawy.
              • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:30
                znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

                > prawie wszystko. watek ze wspolczuciem - tragedia,
                ale ja tak czuje.

                tekst o gadzetach - tragedia
                > ,
                > nieprzydatnosc spoleczna - straszna kicha (a jesli przeczyta to
                bezplodna
                > zalamana kobieta, to pomysl jak sie poczuje)

                wiesz, to jest myslenie krancowe i ja wymienilam rowniez kwestie
                zdrowia. moze nie wyrazilam sie dosc jasno. wiesz, meczy mnie
                genarlnie dosc modne ostatnio konsumpcyjne podejscie do zycia typu:
                nie stac mnie na dzieci bo nie bylam jeszcze w himalajach itp. bo
                jest to kwestia wyboru. ja znam to od innej strony. w niemczech
                czesto maz jest atakowany w pracy przez swoich singli kolegow i
                kolezanki, ze nie jezdzimy na modne wczasy i zamiast tego
                zdecydowalismy sie na dziecko. ze zamiast wynajmowac mieszkanie i
                nabijac komus kase wolelismy kupic dom. ze zamiast kupowac
                designerskie ciuchy wolimy miec pienadze na koncie dla naszego
                dziecka na przyszlosc. powiem ci szczerze, ze ja odczuwam to jako
                kompletny brak tolerancji. takich dokonujemy decyzji i jestesmy z
                tym szczesliwi. bardzo fajne sa te single, ktore ja znam. zwlaszcza
                panie po 35. rozpaczliwie starajace sie zlapac faceta, odkrywajace
                ze jednak drzemie gdzies w nich instynkt macierzynski.... i panowie,
                ktorzy zaliczaja jedna panienke, po drugiej. coraz mlodsza. niech
                bedzie, ze jestem staroswiecka, ale ja tak nie chcialabym zyc. a pan
                nie mogacych miec dzieci nie chcialam urazic. do niedawna sama sie
                leczylam i wiem czym to pachnie.
                • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:32
                  naganoga napisała:

                  > ja znam to od innej strony. w niemczech
                  > czesto maz jest atakowany w pracy przez swoich singli kolegow i
                  > kolezanki, ze nie jezdzimy na modne wczasy i zamiast tego
                  > zdecydowalismy sie na dz>ecko. (...). ze zamiast kupowac
                  > designerskie ciuchy wolimy miec pienadze na koncie dla naszego
                  > dziecka na przyszlosc.

                  bo to też jest nietolerancja i to paskudna.
                • ladna_blondynka Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:37
                  Dlaczego uważasz, że singielki po 35 roku zycia usiłują złapać
                  faceta ?:) Akurat 35 lat jeszcze nie skończyłam, singielką nie
                  jestem, ale mama sporo koleżanek w takiej sytuacji. Uważasz, że brak
                  chłopa i dziecka to taka straszna tragedia dla dziewczyny ? A Facet
                  zaliczający dziewczyny zasługuje na pogardę ? A może im taki sposób
                  życia odpowiada ? Ty nie jesteś staroświecka, Ty jesteś zwyczajnie
                  ograniczona swoją ciasnotą umysłową, coraz bardziej się upewniam, że
                  Giertych musi Ci płacić za agitkę przedwyborczą:P
                  • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:52
                    ladna_blondynka napisała:

                    > Dlaczego uważasz, że singielki po 35 roku zycia usiłują złapać
                    > faceta ?:) Akurat 35 lat jeszcze nie skończyłam, singielką nie
                    > jestem, ale mama sporo koleżanek w takiej sytuacji. Uważasz, że
                    brak
                    > chłopa i dziecka to taka straszna tragedia dla dziewczyny ?

                    nie jest to tragedia. niemniej jednak, jak swiat swiat pragnienie
                    milosci i akceptacji nalezy do jednych z podstawowych potrzeb
                    czlowieka. nie zagluszy sie tego kolejnym zaliczaniem. to kiedys
                    wyjdzie. w najmniej oczekiwanym momencie.
                  • izabellaz1 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 15:15
                    ladna_blondynka napisała:

                    > Dlaczego uważasz, że singielki po 35 roku zycia usiłują złapać
                    > faceta ?:) Akurat 35 lat jeszcze nie skończyłam, singielką nie
                    > jestem, ale mama sporo koleżanek w takiej sytuacji. Uważasz, że brak
                    > chłopa i dziecka to taka straszna tragedia dla dziewczyny ? A Facet
                    > zaliczający dziewczyny zasługuje na pogardę ? A może im taki sposób
                    > życia odpowiada ? Ty nie jesteś staroświecka, Ty jesteś zwyczajnie
                    > ograniczona swoją ciasnotą umysłową, coraz bardziej się upewniam, że
                    > Giertych musi Ci płacić za agitkę przedwyborczą:P

                    Ale widzisz...Ty też nie wydajesz się być tolerancyjna i uogólniasz.
                    Bronisz bliskiego Tobie stylu życia, priorytetom i fajnie tylko po co tym samym
                    obrażać innych. Powiem szczerze, że poczułam się dotknięta kiedy napisałaś, że
                    "kobiety starsze są lepszymi matkami niż młodsze". Daję mojemu dziecku wszystko
                    co mogę. Rozwijam się nie tylko dla siebie ale i dla Niej.
                    Większość moich koleżanek to singielki. Są super osobami. Jedne z wyboru, inne
                    dlatego, że tak wyszło choć chciałyby założyć rodzinę. Każda ze stron ma swoje
                    problemy i radości. Ci z dziećmi i Ci bez dzieci. Samotni i w związkach. Każdy
                    stan ma swoje plusy i minusy jak wszystko w życiu. Wytaczanie argumentów, który
                    styl życia jest lepszy , a który gorszy jest nie fair.
                    • naganoga Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 17:29
                      mieszkam niedaleko frankfurtu i zycie tu jest typowe dla duzych
                      miast. kariera, kariera, kariera. koledzy meza czesto nabijaja sie z
                      narzcajacych im sie kobiet. charakterystyka takiej kobiety: 35 lat
                      minelo, przekonanie ze to juz ostatni dzwonek. desperacko szukaja
                      faceta w piatkowe i sobotnie wieczory. chociazby na jedna noc. nigdy
                      nie wiadomo, moze cos z tego wyniknie.
                      i ci mezczyzni. w wiekszosci nastawiemi na kariere i pieniadze.
                      kobiety raczej im nie w glowie. jesli tak, to tylko przelotnie. maja
                      w czym wybierac. ladnych i inteligentnych dziewczyn nie brakuje. nie
                      spieszy im sie. w koncu mezczyzni maja czas...... na kobiety po 35
                      na pewno sie nie skusza. przeciez czas dziala na ich korzysc.
                      mezczyzna ponoc jak wino jest.....

                      ech smutne to wszystko. i gdzie tutaj jest miejsce na milosc, chec
                      bycia razem. na owoc takiej milosci???? ja sie naprawde boje o moja
                      corke. moze jej pokolenie bedzie madrzejsze.
                      • liselle Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 19.10.07, 17:39
                        Czy TY chociaż przez chwile pomyślałaś o czymś takim jak miłość? U ciebie
                        wszystko sprowadza się do prokreacji. Czy naprawdę uważasz, że w kobiecie 35
                        letniej nie można się zakochać??? Boże jak ze średniowiecza. Może masz jakieś
                        przykre doświadczenia? Skonczyłaś 35 lat i stałaś się niewidzialna dla facetów?
                        Tak dla zasady: moja mama ma 53 lata, w sierpniu tego roku podrywał ja 32 letni
                        facet-notabene w moim wieku. Opędzić się od niego nie mogła. Owszem moja mam
                        wygląda pięknie. I wiele kobiet w jej wieku tez tak wygląda. Więc spasuj.

                        Poza tym z tego co mówisz to wnioskuje, że byle z kim, byle dziecko i rodzina.
                        Wydaje mi się ze nie tędy droga. Do tanga trzeba dwojga i to dwojga takich co
                        pasują do siebie.

                        Ach i ja nie jestem singlem, gdybyś pomyślała:)
                • liselle Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 19.10.07, 17:30
                  bardzo fajne sa te single, ktore ja znam. zwlaszcza
                  > panie po 35. rozpaczliwie starajace sie zlapac faceta, odkrywajace
                  > ze jednak drzemie gdzies w nich instynkt macierzynski.... i panowie,
                  > ktorzy zaliczaja jedna panienke, po drugiej. coraz mlodsza.

                  No w porządku. A nie pomyślałaś przypadkiem, ze są PARY, MAŁŻEŃSTWA, które nie
                  decydują się na dziecka. Więc argumenty o braku bliskości i miłości są tu
                  bezzasadne. Również podajesz skrajne przypadki ludzi, którzy żyją dniem
                  dzisiejszym. Tacy jednak tez są i nie należy ich dyskryminować. Życie nie polega
                  na podporządkowywaniu się pewnym stereotypom. Świat się zmienia.
                  Poza tym jeśli single lubią wystawne życie, to raczej wiele sobie nie odłożą:)
                • lady_in_dark Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 21.10.07, 12:56
                  do jasnej anielki, a co w tym złego że mając 25 lat i dyplom w
                  kieszeni chcę zobaczyć kawałek świata?? pojechać na Islandię, do
                  Meksyku...jeśli będzie mnie na to stać to owszem, pojadę, podobnie
                  jak wolę teraz nacieszyc się życiem i "wyszaleć" niż później być
                  matką, która żaluje każdego sobotniego wieczoru spędzonego w domu z
                  dzieckiem. o dziecku pomyślę koło 30.
      • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:09
        co do emerytur - przypomnial mi sie przyklad z jednego z krajow skandynawskich
        (nie wiem ktorego, nie daje sobie tez reki uciac ze to prawda bo zrodlo w
        postaci mojej mamy nie musi byc pewne :-)). Otoz, podobno tam kazdy
        rodzic-emeryt dostaje dodatek do emerytury wprost proporconalny do skladki
        placonej przez jego dzieci. To znaczy jezeli wychowali oni ucziwie pracujace i
        odporowadzajace skladki dzieci w ilosciach duzych - otrzymuja wyzsza emeryture.
        Dzieki temu 'dziecioroby' patologiczne takiego dodatku nie dostaja.
      • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 15.10.07, 14:11
        Wiesz,

        Znam i takich i takich.
        I też mieszkam w duzym mieście.
        A co do niewtrącania się w kwetsii posiadania dzieci przez ludzi w
        duzych miastach -

        Mnie nawet pani w kiosku, w którym kupuję gazety regularnie raz na
        miesiąc pyta dlaczego jeszcze nie mam dziecka i kiedy zamierzam je
        mieć !!!!
        Obca kompletnie kobieta!!!
        Widuje mnie w przelocie, zamieni ze mną 5 słów i zawsze to pytanie
        zdąży wtracić, skubana...

        Więc to nie jest do końca tak, że ludzie w dużych miastach tacy są
        dyskretni...
          • irmina-live Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 16.10.07, 13:58
            Polacy nie są nietolerancyjni tylko bardzo silnie zakorzeniona jest
            w nas tradycja i wiara chrześcijańska.
            Według tego to wlaśnie rodzina jest podstawą naszej egzystencji i z
            niej czepriemy siłę.(oczywiście w większości przypadków).
            Zobaczcie w TV ile polityków, filmowców, gwiazd,uczonych, ludzi
            sukcesu, kiedy zdobywają nagrody lub wyrożnienia dziekują komu???
            przede wszystkim swojej RODZINIE. Niechęć też do samotnych czy (jak
            wy teraz mlodzi uwielbiacie plątać angielski z polskim "singli")
            wynika głownie z tych przyczyn, że to włąśnie wolni/single siedzą w
            pracy po godzinach, ucząc naszych "biednych" pracodawcow, że można
            harować za 1000 brutto po 10-12 godzin dziennie. Bo po co macie się
            śpieszyć do domu, przecież tam nikt na nich nie czeka.Nie musicie
            spieszyc poo dziecko do przedszkola, na zebranie do szkoły, ugotować
            obiad. To właśnie Wy -wolni, niezależni uczycie, i dajecie przyklad
            i wzory młodszemu pokoleniu, że po co rodzina, po co obowiązki, po
            co jakikolwiek wysiłek i odpowiedzialność za drugiego człowieka.
            Mniej myślcie po amrykańsku i angielsku a więcej po polsku, bo
            żyjecie w Polsce a w tym kraju obowiązują zasady poparte tradycjami
            i wiarą.
            A to, że ludzie pytają o dzieci, to chyba normalne, jeżeli pobierają
            się młodzi, to po co??? Chyba macie zamiar w jakieś bliższej
            przyszłości mieć dzieci,prawda??? Po to w końcu pobieracie się,
            tworzycie nową komórkę społeczności.
            Tak samo ludzie pytają o zarobki,gdzie pracujesz jak minął dzień, i
            o inne sprawy. To wam nie przeszkadza i na to się nie oburzacie???
            Widzę, że dzisiejsze tzw. młode pokolenie ma jakiś wypaczony obraz
            nie tylko małżeństwa ale i rodziny, dzieci. Nie wiem skąd czerpiecie
            te wzroy, myslę, że wielu z Was nasiąkło modą z zachodu na
            niezależność.
            • xtrin Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 16.10.07, 14:43
              irmina-live napisała:
              > Polacy nie są nietolerancyjni tylko bardzo silnie
              > zakorzeniona jest w nas tradycja i wiara chrześcijańska.

              Jedno z drugim jest bardzo silnie związane.

              > Według tego to wlaśnie rodzina jest podstawą
              > naszej egzystencji i z niej czepriemy siłę.
              > (oczywiście w większości przypadków).

              Właśnie... w "większości" (a może mniejszości? bez znaczenia). Miejcie więc
              szacunek dla tych, którzy są odmienni.

              > Zobaczcie w TV ile polityków, filmowców, gwiazd,
              > uczonych, ludzi sukcesu, kiedy zdobywają nagrody
              > lub wyrożnienia dziekują komu???
              > przede wszystkim swojej RODZINIE.

              Tak jest nie tylko w Polsce, ale na całym świecie.

              > Bo po co macie się śpieszyć do domu,
              > przecież tam nikt na nich nie czeka.

              A kto powiedział, że czekać mogą tylko dzieci?
              Znam wielu singli, którzy wlatują z pracy punkt 16, bo spieszno im do swoich
              prywatnych zajęć - pracy charytatywnej, uprawiania sportów, spotkań z
              przyjaciółmi i setek innych spraw jakimi człowiek może się zająć dla siebie
              i/lub dla innych.
              Znam też wielu dzieciatych, którzy sterczą w pracy ile tylko mogą, bo lepsze to
              niż wieczne wrzaski i płacze dzieciarni w domu.

              > A to, że ludzie pytają o dzieci, to chyba normalne,
              > jeżeli pobierają się młodzi, to po co???

              Z miłości? :) Aby być z sobą? Związać swoje życia na dobre i na złe? Dziecko nie
              jest jedynym sensem małżeństwa.
              • irmina-live Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 17.10.07, 13:10
                > Zobaczcie w TV ile polityków, filmowców, gwiazd,
                > uczonych, ludzi sukcesu, kiedy zdobywają nagrody
                > lub wyrożnienia dziekują komu???
                > przede wszystkim swojej RODZINIE.

                Tak jest nie tylko w Polsce, ale na całym świecie.

                NO wlaśnie czyli jednak RODZINA jest najważniejsza

                > Bo po co macie się śpieszyć do domu,
                > przecież tam nikt na nich nie czeka.

                A kto powiedział, że czekać mogą tylko dzieci?
                A gdzie ja napisałąm że czekają tylko dzieci. Mam na mysli rownież
                męża (partnera).
                Samotni tzw. single po porstu wypelniają sobie czas basenami,
                siłowniami, nauką języków, no bo co mają robić w domu, sami???
                Znam dziewczynę, włąściwie już kiobietę 32 lata.Postawila na naukę,
                wykształcenie, karierę zawodową, noi efekt taki, że jest sama. nie
                mowię, że nie ma faceta ale NIE MA faceta na stałe to sa związki
                tylko na jedna noc, może dwie. Więc co, siedzi w pracy do 18:00 ,
                19:00, w weekandy chodzi na naukę języków, na basen, w wakacje SAMA
                organizuje sobie jakieś wycieczki za granicę. Nie zazdroszczę jej
                tylko wspólczuje bo NIE MA z KIM tego wszystkiego podzielić. Ma
                miekszanie ale wraca do niego SAMA i nie ma dla KOGO choćby
                przygotować kolacji.
                Takie życie dla mnie osobiście jest puste. Bo ile można się uczyć,
                pracować i szukać zastępczych zajęć w celu wypełnienia luki po braku
                rodziny.
                A to, że ludzie pytają o dzieci, to chyba normalne,
                > > jeżeli pobierają się młodzi, to po co???
                >
                > Z miłości? :) Aby być z sobą? Związać swoje życia na dobre i na
                złe? Dziecko nie jest jedynym sensem małżeństwa.

                Jedynym nie jest, ale podstawowym sensem życia, bo to jest Wasz owoc
                miłości , to jest Wasze dziecko,skoro jak piszesz pobieracie sie z
                miłości.
                • raohszana Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 17.10.07, 13:16
                  O bosz, ale kocopoły...
                  Szanowna Pani, zechciej przyjąc do wiadomosci, ze są ludzie, ktorzy
                  lubią przebywać sami, gotować dla siebie, samotnie wedrować, lubią
                  się uczyc. I nie potrzebują koniecznie rodziny i partnera - i wiesz,
                  to jest normalne, a nie zadne zboczenie.
                  A juz kwestia z dzieckiem - no prosże jak kogoś kocham to musi byc
                  dziecko, bo inaczej miłość niespełniona? A ja myslałąm, ze celem
                  miłosci jest ona sama...
                  • irmina-live Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 17.10.07, 13:44
                    raohszana napisała:

                    > O bosz, ale kocopoły...
                    > Szanowna Pani, zechciej przyjąc do wiadomosci, ze są ludzie,
                    ktorzy
                    > lubią przebywać sami, gotować dla siebie, samotnie wedrować, lubią
                    > się uczyc. I nie potrzebują koniecznie rodziny i partnera - i
                    wiesz,
                    > to jest normalne, a nie zadne zboczenie.
                    > A juz kwestia z dzieckiem - no prosże jak kogoś kocham to musi byc
                    > dziecko, bo inaczej miłość niespełniona? A ja myslałąm, ze celem
                    > miłosci jest ona sama...

                    Szanowna Pani
                    To żyj sobie w tej swojej samotności, tylko ciekawe jak długo
                    będziesz szczęśliwa. Rok, dwa lata, może trzy...a potem zatęskinisz
                    żeby mieć się do kogo przytulić, porozmawiać, wypłakać się jaki
                    ciężki był dzień, itd.itd. Wszystko jest fajnie dopóki się jest
                    młodym, pięknym i zdrowym refleksje przychodzą, kiedy ludzie dookoła
                    zakladają rodziny, pojawiają się dzieci...i co ci zostaje samotność
                    i pustka, i żal, że ja tak nie mam....
                    • iberia.pl Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 17.10.07, 14:45
                      irmina-live napisała:
                      > Szanowna Pani
                      > To żyj sobie w tej swojej samotności, tylko ciekawe jak długo
                      > będziesz szczęśliwa. Rok, dwa lata, może trzy...a potem
                      zatęskinisz żeby mieć się do kogo przytulić, porozmawiać, wypłakać
                      się jaki ciężki był dzień, itd.itd. Wszystko jest fajnie dopóki się
                      jest młodym, pięknym i zdrowym refleksje przychodzą, kiedy ludzie
                      dookoła zakladają rodziny, pojawiają się dzieci...i co ci zostaje
                      samotność i pustka, i żal, że ja tak nie mam....

                      qrcze dlaczego nie potrafisz przyjac do wiadomosci, ze :

                      *sa ludzie, ktorzy nie sa stworzeni do bycia w zwiazku?
                      *sa ludzie, ktorym pasuje byc samemu-tzn bez pary i sa SZCZESLIWI?

                      Dlaczego za wszelka cene chcesz ich uszczesliwiac na sile?GDZIE jest
                      napisane, ze KAZDY musi miec meza/zone i potomstwo??NIGDZIE, wiec
                      zyj i dac zyc innym po ichniemu a nie po swojemu.
                  • irmina-live Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 17.10.07, 13:49
                    raohszana napisała:

                    > O bosz, ale kocopoły...
                    > Szanowna Pani, zechciej przyjąc do wiadomosci, ze są ludzie,
                    ktorzy
                    > lubią przebywać sami, gotować dla siebie, samotnie wedrować, lubią
                    > się uczyc. I nie potrzebują koniecznie rodziny i partnera - i
                    wiesz,

                    Prosze bardzo, polecam forum powyżej:

                    nie chcę być sama :(((
                    Autor: madziuuunia☺ 16.10.07, 23:10 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                    Odpowiedz cytując Odpowiedz

                    jaki dol,bosh....
                    w obcym miescie 500km od domu,calkiem sama.... starsznie chcialabym
                    miec kogos
                    bliskeigo,kogos komu mozna zali wylac troche,komu mozna poplakac....
                    tak
                    starsznie potzrebuje kogos kto mnie pokocha,kto sie
                    zaopiekuje,pomoze odnalezc sie w innym swiecie.....:((((( wyc mi sie
                    juz chce jak tak sama siedze,nie ma do kogo wracac,nie ma z kim snuc
                    plany ,marzyc...co za bezsensowne zycie....bez drugiej polowy to
                    zadne zycie,az sie odechciewa wszystkiego:(:(:(:( i
                    pomyslec ze niektorzy faceci ( kobiety moze tez) zrywaja bo poprostu
                    CHCA BYC SAMI....."
                    Pozdrawiam



                • ewik_75 Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 17.10.07, 14:27
                  irmina-live napisała:

                  > Jedynym nie jest, ale podstawowym sensem życia,

                  podstawowym WEDŁUG CIEBIE.
                  To jest Twoje postrzeganie świata i życia, ale to nie znaczy
                  jeszcze, ze jest ono powszechne. Masz prawo do swojej opinii. Jak
                  każdy. Jest sporo osób, które sensu życia upatrują w czym innym i
                  realizują na swój sposób. Można również bez dzieci. Zaakceptuj, ze
                  można myśleć inaczej.

                  bo to jest Wasz owoc
                  > miłości , to jest Wasze dziecko,skoro jak piszesz pobieracie sie z
                  > miłości.

                  No i ?
                  Może zwyczajnie nie lubimy owoców?

                  • irmina-live Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 18.10.07, 19:57
                    Nie, to nie jest postrzeganie świata i zycia tylko przeze mnie.
                    I nie jest to opinia tylko moja. Już sam fakt, że walczysz
                    przeciwko posiadaniu dzieci czyni cię dziwnym człowiekiem.
                    A wiesz, że zagranicą wlasnie luidzie samotni nie są zbyt mile
                    widziani przez pracodawców bo to określa ich umiejętności wspólżycia
                    z innymi. Jeśli czlowiek nie ma rodziny, żyje samotnie to z reguły
                    jest oceniany jako dziwoląg. Aczkowliek osobiście nie mam nic
                    przeciwko tym osobom, wręcz żal mi ich i wspólczuje, że nie mogą czy
                    nie potrafią żyć w związku.
                    Każdy człowiek, jak tu ktoś wcześniej zauważył, ma potrzebę
                    akceptacji i wspóldziałania z innymi ludźmi. Jeżeli dajmy na to
                    pracujesz to chyba chcesz być akceptowany przez swoje środowisko w
                    pracy, chcesz byc lubiany, mieć z kim porozmawiać, chcesz być
                    doceniony przez swojego przełożonego, i to jest włąśnie potrzeba
                    akceptacji.
                    Jesteśmy ludźmi, tak zostaliśmy stworzeni że pragniemy żyć w grupie
                    lub z inną osobą.
                    Jesli tak prostych rzeczy nie potrafisz zrozumieć, to czcza jest
                    dyskusja z tobą.
                    • kadfael Re: Nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych z wy 18.10.07, 21:06
                      irmina-live napisała:

                      > Nie, to nie jest postrzeganie świata i zycia tylko przeze mnie.
                      > I nie jest to opinia tylko moja. Już sam fakt, że walczysz
                      > przeciwko posiadaniu dzieci czyni cię dziwnym człowiekiem.
                      > A wiesz, że zagranicą wlasnie luidzie samotni nie są zbyt mile
                      > widziani przez pracodawców bo to określa ich umiejętności
                      wspólżycia
                      > z innymi. Jeśli czlowiek nie ma rodziny, żyje samotnie to z reguły
                      > jest oceniany jako dziwoląg. Aczkowliek osobiście nie mam nic
                      > przeciwko tym osobom, wręcz żal mi ich i wspólczuje, że nie mogą
                      czy
                      > nie potrafią żyć w związku.
                      > Każdy człowiek, jak tu ktoś wcześniej zauważył, ma potrzebę
                      > akceptacji i wspóldziałania z innymi ludźmi. Jeżeli dajmy na to
                      > pracujesz to chyba chcesz być akceptowany przez swoje środowisko w
                      > pracy, chcesz byc lubiany, mieć z kim porozmawiać, chcesz być
                      > doceniony przez swojego przełożonego, i to jest włąśnie potrzeba
                      > akceptacji.
                      > Jesteśmy ludźmi, tak zostaliśmy stworzeni że pragniemy żyć w
                      grupie
                      > lub z inną osobą.
                      > Jesli tak prostych rzeczy nie potrafisz zrozumieć, to czcza jest
                      > dyskusja z tobą.

                      Jestem po kierunku humanistycznym. Mam więc masę samotnych koleżanek
                      ze studiów. Nie zauważyłaM żeby ktos traktował je gorzej, bosą
                      samotne, żeby miały jakieś większe problemy z zatrudnieniem, żeby
                      były zdziwaczałe, nieprzystosowane do społeczeństwa itp.
                      Pozostaje tylko współczuć osobom, które w ten sposób dzielą, a
                      własciwie dyskryminują innych. A wydawałoby sie, że jedna z
                      podstawowych zasad współżycia społecznego powinno być - żyj i pozwól
                      żyć innym. Tak więc to raczej ci nietolerancyjni sa nieprzystosowani
                      do społeczeństwa.