habla.con.ella
13.10.07, 15:44
odkąd dowiedział się, że nie sympatyzuje opcji politycznej, którą on popiera.
Sam na polityce się nie zna i nie potrafi nawet przeprowadzić merytorycznej
rozmowy, ale dziwi się, że ja niby taka wykształcona i mądra mogę chcieć
głosować na ugrupowanie, które nie jest mu na rękę.
Od kiedy się o tym dowiedział wciąż łapie mnie za słówka. Jak na przykład
mówiłam, że pisałam do Zadry i że to jest takie pismo feministyczne to bąknął
pod nosem...czasopismo.;) Zaczyna mnie to denerwować, bo widać, że robi to
specjalnie. Chłopak jest młodszy ode mnie. Raczej nie jest żadnym
inteligentem, ale na takiego się kreuje chociaż brakuje mu ku temu podstaw.
Nie chcę powodować sztucznych konfliktów. Zwłaszcza, że przed wyborami układy
między z nami były bardzo poprawne.
Ale mam mu ochotę co nieco wygarnąć. I teraz...czy powinnam?