despotyzm...?nie rozumiem...pomocy!

15.10.07, 01:11

Nie wiemco sie dzieje z moim ukochanym od niedawna...jestesmy
narzeczenstwem, mamy brac slub...a mnie napadaja wielkie
watpliwosci...moj mezczyzna chyba jest wielkim
despota...zazdrosnikiem i chamem...dzis mnie bardzo mocno zranil
wiec pisze pod wplywem emocji, nie moge spac...a musze gdzies komus
to powiedziec, nie chce zadreczac najblizszych...a sama nic juz nie
rozumiem...moj facet to mr jekyl i mr hyde...ma dwie rozne
osobowosci...raz kochanego, czulego cudownego mezczyzny dbajacego o
mnie, wspierajacego mnie uwielbiajacego i rozumiejacego...a czasami
zmienia sie w okrutnego mezczyzne, bez serca wciaz narzekajacego
klnacego jak szefc...wykrecajacego kalmki abym nie wyszla z domu,
szantazujacego mnie ze jesli bede pila piwo nie bedzie dawal mi
pieniedzy...kpiacego sobie ze mnie jakie to ja moge miec
problemy...mowiacego mi ze mam zamknac morde rzucajacego o sciane
przedmiotami...a potem przepraszajacego, kwiaty...slowa jak to
bardzo mnie kocha...dodam ze tak sie dzieje od niedawna...nie wiem
czemu nie rozumiem juz nic...czuje ze mam obcego kogos w domu:
(...wiem ze to sie dzieje za czesto...mam 23 lata, kupilismy
wspolnie dzialke....kochamy sie bardzo, uchodzimy za idealna
pare...jak tez tak nas do tej pory widzialam a teraz juz nic nie
wiem...ja studiuje, on pracuje...
moze nie ma idealnych zwiazkow...ale boje sie abym sama siebie nie
skazala na meki i cierpienie malzenskie...
    • esikfloresik Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 01:50
      dziewczyno zabieraj nogi za pas i zmykaj,to nie wyglada
      dobrze.zmarnujesz zycie przy takim czlowieku.Pamietaj,to sie dopiero
      zaczyna,a to co Cie czeka latwo przewidziec.
      • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 02:05
        co mnid czeka...?...wiem ze brzmi to beznadziejnie...ale dziwi mnie
        taka jego nagla zmiana...znam go 6 lat...a taki jest od miesiaca
        moze...co mu sie stalo? nie warto czekac na tlumaczenia, miec
        nadzieje...? tak trudno odejsc gdy sie kocha...wiem ze moze glupia i
        naiwna jestem...i zapewne za to zaplace...ile mozna zniesc z wyciu
        bolu?
    • enith Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 03:34
      > moze nie ma idealnych zwiazkow...

      Nie ma, ale wasz jest tak daleki od ideału, że zastanawiam się czy jest sens go
      ciągnąć. Wykręcanie klamek, obelżywe słowa, rzucanie przedmiotami... Jak sobie
      wyobrażasz życie z kimś takim? Nie boisz się, że facet kiedyś cię uderzy? Ja,
      pardon le mot, spieprzałabym od faceta po jednej takiej akcji, jaką on ci
      urządził. Ciesz się, że sprawa wyszła przed ślubem, zerwanie związku będzie
      kosztować cię (psychicznie i finansowo) znaczniej mniej niż babranina pod
      tytułem "rozwód".
    • no_ale_o_co_chodzi Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 07:28
      Dziewczyno, po ślubie może być tylko gorzej. Uciekaj, nie marnuj sobie życia,
    • christine.p Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 10:45
      To nie jest despotyzm - Jego zachowanie jest psychopatyczne.
      Uciekaj jak najdalej - on powinien się leczyć!
    • christine.p Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 10:46
      Dla przestrogi poczytaj sobie to:
      arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/27085,index.html
      • karka831 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 10:58
        Wszystkie mowicie - bierz nogi za pas i uciekaj...Moje pierwsze wrazenie po
        przeczytaniu tego posta bylo takie same, ale z drugiej strony jesli 6 lat bylo
        ok, a zle sie dzieje od miesiaca to moze warto by bylo najpierw porozmawiac.
        Moze jest to kwestia jakichs jego porblemow o ktorych ona nie wie...A wyzywa sie
        na niej bo przeciez zazwyczaj wyzywamy sie na osobach dla nas najblizszych...Nie
        wiem.Ja bym pogadala o tym, dlaczego jest inaczej, czemu tak sie zmienil ....
        • christine.p Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:12
          Porozmawiać? - Tutaj potrzebny jest co najmniej dobry psychoterapeuta, bo albo nie zauważałaś wcześniej, że jest z nim coś nie tak, albo dobrze się maskował - poznałam na własnej skórze kogoś takiego. Równie dobrze może być tak, że on ma jakieś poważne problemy - ale żaden powód nie upoważnie go do takiego traktowania ciebie, do poniżania i zamykania w domu - takie zachowanie nazywane jest PRZEMOCĄ. Przemoc, to nie tylko bicie!
          Jeśli ci na nim zależy, to musisz spróbować go nakłonić do udania się do psychologa, bo jego zachowanie nie jest normalne i na dodatek, jest bardzo niepokojące, a nawet niebezpieczne... ale obawiam się, że próby namówienia go do udania się do psychologa/psychoterapeuty, mogą wywołać u niego jeszcze większą agresję...
      • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:24
        Boje sie go...wczoraj sie go balam...:(..nie poznalam go...nigdy
        taki nie byl...nie wiem co mu wczoraj sie stalo
    • butterflymk Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:11
      albo niech bedzie szczery i powie ci o co mu naprawdę chodzi
      dlaczego tak się zachwowuje
      alebo uważaj zeby cię nie zlał wkońcu....
      a potem oczywiście przeperosi//
      ja rozumiem że sie kochacie ale wyobrac sobie swoje życia z yakim
      nerwem?
    • soemi Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:16
      Lepiej nie będzie. Może byc tylko gorzej. Uwierz mi i nie sprawdzaj
      na sobie odbierając moją wypowiedź jako zarozumiałość i zazdrość.
      Jeśli już teraz z faceta wychodzą takie zachowania to później może
      byc jeszcze gorzej.
      Zakup działki nie łączy was na całe życie. Jeszcze możesz się
      wycofać, z jak weżmiecie ślub prawdopodobne jest że będzie Cię
      traktował jako własnośc czując sie pewnie. Znacznie łatwiej jest się
      rozejść bez ślubu aniżeli uzyskac rozwód i dzielić majątek. Zastanów
      się poważnie.
    • yagiennka Uważaj 15.10.07, 11:20
      bo z tego co piszesz twój facet ma jakieś problemy psychologiczne, może problemy
      z kontrolowaniem agresjii. Nie wychodz za niego dopóki się ta sprawa nie
      wyjaśni. Mam koleżankę, która wyszła pochopnie za kogoś niezrównoważonego -
      długi czas się dobrze krył - teraz się rozwodzi a były ją wciąż nachodzi i gnębi.
      Ja nigdy w życiu nie związałabym się z facetem który stosuje wobec mnie przemoc,
      czy to fizyczną czy to psychiczną. To jest po prostu nie do przyjęcia.
      I nie daj sobie wmówić że to jest normalne w związku, bo nie jest.
      • stokrotka000 Re: Uważaj 15.10.07, 11:32
        Wiem ze to nie jest normalne...mowilam mu wczoraj ze chyba nie
        dojrzal do bycia w zwiazku...Nie wiem jak nagle czlowiek moze tak
        bardzo sie zmienic, nigdy nie byl agresywny...zawsze byl czulym
        czlowiekiem, o dobrym sercu...jak kazdy mezczyzna nie mowil mi o
        swoich problemach...zamykajac sie w sobie, ale wczoraj byl jak
        bomba, ktora wybuchla...
        dzis rano przepraszal bardzo, mowil ze jestem miloscia jego zycia,
        ze mu wstyd ze tak sie zachowuje, ze obiecuje ze sie zmieni...ze to
        jego wina...
        nie wiem jak mam sie przy nim zachowywac, jak wroci z pracy...nie
        jestem w stanie isc dzis na uczelnie...czuje wielki
        wszechogarniajacy smutek...wlaczyla mi sie czerwona lampka
        niepokoju...nie wiem jak sie przy nim zachowywac, co robic...milosc
        bywa bardzo trudna
        • christine.p Re: Uważaj 15.10.07, 11:53
          Według mnie, to nie jest miłość z jego strony.
          Jeśli zawsze był skryty i zamknięty w sobie, to może oznaczać, że od zawsze miał jakieś problemy ze sobą, ale ty tak bardzo go kochasz, że nie zauważałaś jego niepokojących zachowań.
          Od niedawna musiał poczuć się pewniej, wydaje mu się chyba, że może być pewny, że już nie odejdziesz, bo wiąża was sprawy majątkowe. Już wolę sobie tego nie wyobrażać co możesz przechodzić, jeśli zdecydujesz się wyjść za niego, jeśli on potrafi już być tak agresywny - pewnie nie będzie się hamował i może dojść do rękoczynów - i na dodatek będzie ci wpierał, że robi to z wielkiej miłości i dla twojego dobra...
          Czerwona lampka powinna ci się palić cały czas - i nie powinna oznaczać tylko niepokoju... On jest niebezpieczny!
          • stokrotka000 Re: Uważaj 15.10.07, 11:59
            tak masz racje...kochalam go zbyt...jak zwykle kogos zbyt kochalam,
            lecz nigdy tak sie nie zachowywal...ale boje sie jaki moglby byc po
            slubie, wczoraj przezylam szok wstrzas...mnoze naprawde nie jest tym
            kim mi sie zawsze wydawal?
        • yagiennka Re: Uważaj 15.10.07, 12:04
          A jak długo go znasz? To że keidys był inny nic nie znaczy. Ludzie potrafią się
          długo kryc. Moja koleżanka też znała swojego faceta kilka lat a okazało się że
          go w ogóle nie znała. Różne momenty kryzysowe pokazują jaki ktoś naprawdę jest.
          Miłośc miłościa ale nie można się dać wmanewrować i skrzywdzic.
    • kadfael Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:30
      A co takiego stało sie miesiąc temu, że on nagle po latach
      znajomości diametralnie się zmienił? A może to nie tak? Może on
      zmieniał się stopniowo, tylko Ty tego nie zauważyłaś wcześniej?
      • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:37
        zmienil prace...wstaje o 6 rano...wraca o 18...codziennie...wolne ma
        tylko niedziele...ale nie wiem czy to jest powod...moze po prostu
        urucghomily sie w nim jakies cechy, ktorych nie mial bo nie musial
        miec...
        Wydaje mi sie ze to despotyzm...chec zamkniecia kogos w domu, abym
        byla tylko dla niego...
        napewno to jest chore...
        • kadfael Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:44
          Czyli nowa stresująca sytuacja, z którą on sobie nie radzi, odbija
          się na Tobie. To bardzo źle. Zdarzy sie następna, i nastepna a on
          zacznie się na Tobie wyżywać. Możesz z nim porozmawiać na spokojnie,
          powiedzieć mu to i postawić ultimatum - pójście na terapię póki
          jeszcze nie stało sie nic nieodwracalnego. Jeśli sie zgodzi i
          zacznie chodzić może być jeszcze OK. Ale jeśli sie nie zgodzi, to
          czarno to widzę. Będzie tylko gorzej. Będziesz jego chłopcem do
          bicia, na którym bedzie sobie odbijał stresy i niepowodzenia.
          • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:47
            On twierdzi dzis ze tak...ze wie ze mam rpoblemy ze sie zmieni i nie
            wyobraza sobie zycia beze mnie ...ale ja sie boje mu zaufac...wiem
            ze nie bedzie teraz tego slubu...bo wczoraj wlanczyly sie we mnie
            watpliwosci...nawet jak zrozumie...to moze kiedys wrocic....
            a ja jestem mloda, wrazliwa bardzo kobieta...
            • kadfael Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:55
              To "wykorzystaj", to że Cię kocha i nie wyobraża sobie życia bez
              Ciebie. Postaw twarde ultimatum-ma sie leczyć!
        • christine.p Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:56
          To nie jest despotyzm - despotyzm to za delikatne określenie!!!
    • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:41
      takie pragnienie ulozenia sobie kogos...zawsze cieszylam sie ze mi
      ufa, pozwala samej wychodzic na imprezy babskie...na tance...ze mnie
      wspiera, spelnia marzenia...a teraz widze ze moze to niekoniecznie
      mu sie podoba, ta moja wolnosc...chodzenie wlasnymi
      sciezkami...wyjazdy czeste...ze wolalby mnie ulozyc wedlug siebie,
      zamknac przed swiatem
      • karka831 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:50
        Mysle, ze moglo stac sie cos, co zanizylo jego poczucie wartosci, przez co
        wyzywa sie na kims od siebie slabszym (na Tobie)..a to zamkniecie przed swiatem
        moze wynikac z tego, ze wie, ze sie zmienil i boi sie ze Cie straci...Niestety
        jest to bledne kolo bo im bardziej bedzie Cie zamykal by miec Cie tylko dla
        siebie, tym bardziej Ty bedziesz mu uciekala...Musicie pogadac!!!!
        • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:54
          musimy i to bardzo powaznie...ale jak juz minal emocje...narazie
          sama chce sie zastanowic nad wszystkim...mysle, ze masz
          racje...nagle stal sie zazdrosny o mnie, a przedtem nigdy nie
          byl...cos sie dzieje widze po nim...albo jest zdenerwowany albo
          zdolowany...wiem ze nie chce mnie stracic...ale ja tez nie wiem, czy
          chce byc z takim mezczyzna...ktory nie potrafi na spokojnie
          normalnie porozmawiac...tylko jest jak burza gradowa...albo
          odwrotnie zamyka mnie przed swiatem...
        • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 11:55
          jak probowalam z nim porozmawiac...to sie zamyka w sobie i mowi ze
          nic sie nie stalo...sama juz sie pogubilam w naszych uczuciach
          • christine.p Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 12:01
            To typowe - w psychologii to się określa jako "zachowania ucieczkowe" i "zaprzeczenie" - on ma powazne problemy psychologiczne/psychiatryczne...
          • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 12:02
            juz nie wiem kim jest czlowiek ktorego kochalam i z ktorym bylam...6
            lat...;(
            • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 13:29
              zwialam dzis z zajec mam ochote byc sama...pomyslec nad wszystkim,
              nie mam ochoty z nim rozmawiac...
              • elske Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 13:58
                Wiesz, moja siostra byla ze swoim chlopakiem 6 lat, zareczyli sie.5 mies temu
                zamieszkali razem.Tydzien temu sie rozstali.On uwaza ze ona go zdradza i
                oszukuje, ona twierdzi ze on jest chorobliwie zazdrosny,chce ja kontrolowac na
                kazdym kroku i najchetniej zamknal by ja w domu, odcial od reszty swiata.I to
                wszystko wyszlo w momencie kiedy zamieszkali ze soba.
                W tej chwili ona czuje ze odżywa, on wszystkim dookola mowi ze niby winni za
                rozpad zwiazku sa oboje,ale jednak to bardziej jej wina niz jego.
                • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 14:01
                  u nas jest podobnie...nie powie mi otwarcie ze jest zazdrosny bedzie
                  mowil ze nie dbam o niego o dom...ze wazniejsze sa dla mnie
                  kolezanki wieczory w barach...ale ja mysle ze za tym wszystkim kryje
                  sie zazdrosc...ironia losu ze go kocham nigdy nie zdradzilam nie
                  mialam takich mysli ale kocham, cenie wolnosc...nie wyobrazam sobie
                  zycia bez tanca, kobiecych wieczorkow gdy wychodze sama...bez
                  swojego malego swiata
    • modliszka24 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 16:16
      to chyba odkrylas jego drugie ja i albo sie z tym pogodzisz albo znajdziesz
      sobie innego
      • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 16:24
        tylko ze kazdy ma swoje drugie ja...ja ciemna strone...czasmi ludzie
        sie zmieniaja jak kochaja ja chyba na razie zobacze czy stac go na
        zmiane a jak nie...to ...odejde
Inne wątki na temat:
Pełna wersja