Tragedia.Czyja to wina?

21.07.03, 07:08
Wlasnie przeczytalam ,ze utotela czworka rodzenstwa. Myslalam,ze utonely
wszystkie dzieci tej rodziny, ale okazalo sie ,ze oprocz nich w domu jest
jeszcze piatka.
Wychodzi na to ,ze majac tyle dzieci rodzice nie sa w stanie zainteresowac
sie co ktore wlasnie robi. Druga sprawa to taka ,ze te dzieci nawet nie
umialy plywac ,ale jak rodzice maja tak liczna gromade to nieumiejetnosc
plywania to dla nich najmniejszy problem (mimo ,ze mieszkaja blisko rzeki).
    • lyche1 Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 07:35
      moniorek1 napisała:


      > Wychodzi na to ,ze majac tyle dzieci rodzice nie sa w stanie zainteresowac
      > sie co ktore wlasnie robi. Druga sprawa to taka ,ze te dzieci nawet nie
      > umialy plywac ,ale jak rodzice maja tak liczna gromade to nieumiejetnosc
      > plywania to dla nich najmniejszy problem (mimo ,ze mieszkaja blisko rzeki).

      20-cia lat temu byłam świadkiem innej tragedii. Czwórka dzieci żywcem spłonęła
      w domu. W tym czasie ich matka, z najstarszą córką ( 6 lat) przebywała na
      zakupach w pobliskim miasteczku. Młodsze dzieci chciały podgrzać sobie kaszę
      na maszynce i spowodowały pożar. Chałupa była zamknięta na skobel - dzieci nie
      mogły wydostać się i wszystkie spłonęły lub udusiły sie w dymie. Oczywiście
      ojciec w tym czasie przebywał w "pomroczności jasnej" w pobliskiej knajpie.
      Reakcja rodziców na tragedię była conajmniej zaskakująca. Na próbę rozmowy (
      nie pamiętam, czy to ksiądz próbowa rozmawiać, czy też któryś z sąsiadów)
      wyrodna matka tak skomentowała całą tragedię : Co się marwicie, narobim sobie
      nowych..... :(((((
      • Gość: wybredna Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.krapkowice.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 08:40
        Zgroza!Na szczęście większość rodziców jednak interesuje się swoimi dziećmi(mam
        nadzieję).
    • niedzwiedziczka Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 09:00
      Oj, znam rodziców jedyczki, którzy wcale więcej się
      dzieckiem nie interesują. A jak tylko mogą, to
      "podrzucają" dziecko dziadkom. I tak dziecko siedzi u
      dziadków: jak samo jest chore, jak rodzice chorują, jak
      są wakacje lub inne przerwy, jak jest weekend i rodzice
      są zajęci pracą w domu, jak idą na imprezę itd. itp. A na
      codzień dziecko chodzi do przedszkola. Dodam, że matka
      pracuje na pół etatu, mają duży dom z ogrodem.
    • Gość: Gal Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.07.03, 09:29
      Oj, Moniorek :((

      Kierując się Twoją logiką, z wiadomości o tym, że utonął jedynak, należy
      wyciągnąć wniosek, że rodzice specjalnie go posłali nad wodę, żeby się utopił
      bo nie lubią dzieci:)

      Toną jedynacy i dzieci z rodzin wielodzietnych i zawsze to jest tragedia.

      Nie wysnuwaj wniosków jedynie dla poparcia swoich poglądów na wielodzietność:)

      Pzdr.
      Gal
      • Gość: miłka Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.chello.pl 21.07.03, 09:35
        Gość portalu: Gal napisał(a):

        > Toną jedynacy i dzieci z rodzin wielodzietnych i zawsze to jest tragedia.

        Ocvzywiście, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie bedzie chyba twierdził, ze
        zapewnienie bezpieczeństwa jednemu lub dwojgu wychowywanym dzieciom jest tak
        samo łatwe jak dziewięciorgu? Nawet żeby się ta matka rozdwoiła, to jeszcze
        miałaby problem.
        • niedzwiedziczka Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 09:37
          Gość portalu: miłka napisał(a):

          > Ocvzywiście, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie bedzie
          chyba twierdził, ze
          > zapewnienie bezpieczeństwa jednemu lub dwojgu
          wychowywanym dzieciom jest tak
          > samo łatwe jak dziewięciorgu? Nawet żeby się ta matka
          rozdwoiła, to jeszcze
          > miałaby problem.

          W rodzinach wielodzietnych dzieci najczęsciej zajmują się
          sobą nawzajem. Bardzo często zdarza się, że nawet w
          patologicznych rodzinach to dzieci sa nawzajem oparciem
          dla siebie.
          • cxzsetons Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 09:43
            niedzwiedziczka napisała:

            >
            > W rodzinach wielodzietnych dzieci najczęsciej zajmują się
            > sobą nawzajem. Bardzo często zdarza się, że nawet w
            > patologicznych rodzinach to dzieci sa nawzajem oparciem
            > dla siebie.
            >

            Być oparciem dla siebie nawzajem a zajmować się rodzeństwem, bo ojciec pije, a
            matka nie wyrabia na zakrętach to różnica, Niedźwiedziczko i nie można
            powiedziec że wielodzietnosc jest ok, najwyżej się dzieci same soba pozajmują
            nawzajem. Właśnie się zajęły -efekty w pierwszym poście. Zeby mieć dzieci
            powinno się być odpowiedzialnym człowiekiem. Jak ktoś nie jest to nie powinien
            mieć prawa do rozmnażania. Esesman jestem? Być może. Trudno, zdania nie
            zmienię.
            • moboj Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 10:16
              cxzsetons napisał:

              Zeby mieć dzieci
              > powinno się być odpowiedzialnym człowiekiem. Jak ktoś nie jest to nie
              powinien
              > mieć prawa do rozmnażania. Esesman jestem? Być może. Trudno, zdania nie
              > zmienię.

              w pełni popieram twoje słowa.
              • Gość: Monka Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.almainternet.pl 21.07.03, 10:24
                Najgorsze jest to, że odpowiedzialni nie czując się przygotowanymi na dziecko
                zabezpieczają się. Nieodpowiedzialni - nie. Pełno młodych rodziców, któzy nie
                potrafią zając się dzieckiem, nie potrafią samodzielnie żyć, potrafią za to
                często chodzić na imprezy.
                • moboj Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 10:31
                  Gość portalu: Monka napisał(a):

                  > Najgorsze jest to, że odpowiedzialni nie czując się przygotowanymi na dziecko
                  > zabezpieczają się. Nieodpowiedzialni - nie. Pełno młodych rodziców, któzy nie
                  > potrafią zając się dzieckiem, nie potrafią samodzielnie żyć, potrafią za to
                  > często chodzić na imprezy.

                  masz rację. sama jeszcze w zeszłym roku mieszkałam z parą, która nigdy się nie
                  zabezpieczała, no i wpadli. dzieckiem zajmuje sie teraz matka tej dziewczyny,
                  bo rodzice musieli skończyc studia, teraz szukaja pracy. no i cała trójka jest
                  na utrzymaniu rodziców dziewczyny. oboje byli kompletnie nieprzygotowani do
                  tego, żeby mieć dziecko, zero jakichkolwiek podstawowych wiadomości o ciąży
                  itp. a zgrywali się na bardzo inteligentnych ludzi...
                  • melinek Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 13:16
                    moboj napisała:
                    > oboje byli kompletnie nieprzygotowani do tego, żeby mieć dziecko,

                    Jesli juz o winie, to czyja to tym razem wina?
                    Ich rodzicow, ktory nie umieli, nie wiedzieli,
                    nie chcieli swych dzieci edukowac w tej sferze zycia.
                    Zajmownie sie dziecmi to nie tylko zywienie, ubieranie
                    itp rowniez edukacja seksualna.
          • moniorek1 Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 17:16
            niedzwiedziczka napisała:
            >
            > W rodzinach wielodzietnych dzieci najczęsciej zajmują się
            > sobą nawzajem. Bardzo często zdarza się, że nawet w
            > patologicznych rodzinach to dzieci sa nawzajem oparciem
            > dla siebie.
            >
            Czy uwazasz ,ze dziecko jest odpowiednim opiekunem dla drugiego dziecka? Moze
            w domu przy rodzicach to sie sprawdza, ale nie sprawdzilo sie to nad ta
            rzeka.Jak ten najstarszy brat mogl sprawowac dobra opieke nad mlodszymi skoro
            on tez nie umial plywac.
      • Gość: lolyta Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.mia.bellsouth.net 21.07.03, 15:51
        Oj Gal... przedziwne to Twoje rozumowanie. Przeciez rodzice nie poslali tej
        czworki po to, zeby sie utopila, nie? Rodzice najpewniej nie mieli szans
        wszystkich upilnowac.
        • Gość: Gal Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.07.03, 16:31
          Nie za bardzo wierzę by to miało sens, ale skoro zostałem wezwany imiennie:)
          więc wyjaśniam to, co wyjaśnienia, jak mniemałem nie wymaga:

          Moniorek z faktu utopienia się czwórki z dziwięciorga dzieci natychmiast
          wyprowadza wniosek;
          "Wychodzi na to ,ze majac tyle dzieci rodzice nie sa w stanie zainteresowac
          sie co ktore wlasnie robi." Wniosek nie ma żadnych podstaw, nic o tej rodzinie
          nie wiemy, nie wiemy dlaczego dzieci były same nad rzeką, wjakim były wieku,
          czy były same czy może w towarzystwie innych dzieci (może jedynaków), jak to
          wszystko się stało. Mamy natomiast beznamiętny (w stosunku do tragedii)
          wniosek "nie są w stanie". Czy muszę dalej tłumaczyć, że podstawą takiego
          wniosku jest niechęć moniorka do wielodzietnych rodzin i z tej niechęci
          wniosek ten wypływa.

          Aby rzecz skrócić i ukazać niesprawiedliwość takiego sposobu wnioskowania,
          napisałem:

          >Kierując się Twoją logiką, z wiadomości o tym, że utonął jedynak, należy
          >wyciągnąć wniosek, że rodzice specjalnie go posłali nad wodę, żeby się utopił
          >bo nie lubią dzieci:)

          i uzasadniam, skoro muszę:
          Ktoś kto uważa, że rodzice jedynaków dzieci nie lubią, kierując się swoją o
          tych rodzicach opinią, może wysnuć powyższy wniosek bez zawracania sobie głowy
          tragedią tych ludzi, stanem faktycznym i logiką.


          W wielodzietnej rodzinie jest TRUDNIEJ zajmowac się dziećmi, a "nie są w
          stanie" to tylko projekcja moniorkowych przekonań a nie wniosek.

          Mam nadzieję, że tyle wystarczy.

          pzdr.
          gal
      • moniorek1 Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 17:13

        Oj Gal.
        Oczywiscie ,ze utopic sie moze nawet ukochany jedynak.Chcialam tylko zwocic
        uwage ,ze przy takiej ilosci dzieci rodzice nie sa w stanie wszystkich
        pilnowac.Nie powiedzialam rowniez ,ze nie byly to dzieci niekochane czy z
        patologicznej rodziny.
        Sam musisz przyznac mi racje ,ze lepiej rodzicom kontrolowac poczynania dwojki
        czy nawet trojki dzieci, ale nie dziewieciorga.To jest nie do wykonania.
    • anahella Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 10:47
      Znam wielodziente rodziny, w ktorych nie bylo takich tragedii i znam rodzicow
      chlopca-jedynaka, ktory zginal w wypadku. Jeden przyklad o niczym nie stanowi.
      Raczej jest to przyklad na beztroske rodzicow niezaleznie od liczby posiadanego
      potomstwa.

      A propos braku odpowiedzialnosci za dzieci. Jest lato, dzieci nie chodza do
      szkoly - moga dluzej pobawic sie przed domem. Wiekszosc dzieci wraca do domu
      wraz ze zmrokiem z wyjatkiem dwojki (chyba rodzenstwo), ktore to przesiaduje na
      podworku do polnocy albo dluzej. Teoretycznie powinnam zadzwonic na policje,
      zeby zainteresowali sie losem tych dzieci, ale z drugiej strony wiem ze by
      wyladowaly z narkomanami na izbie dziecka, wiec po co im taki stres fundowac.
    • mamalgosia Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 11:14
      Znaczy, ze jak dziecko nie potrafi pływać, to się rodzice nim nie interesuję?
      No bez przesady!
      • moniorek1 Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 17:28
        mamalgosia napisała:

        > Znaczy, ze jak dziecko nie potrafi pływać, to się rodzice nim nie
        interesuję?
        > No bez przesady!

        Alez skad! Jak twoje dziecko nie bedzie potrafilo plywac to tez pozwol mu sie
        bawic nad rzeka.
    • bykkk Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 12:11
      moniorek1 napisała:
      > Wlasnie przeczytalam ,ze utotela czworka rodzenstwa.

      Co to znaczy "utotela"? Tak pytam.

      Myslalam,ze utonely
      > wszystkie dzieci tej rodziny, ale okazalo sie ,ze oprocz nich w domu jest
      > jeszcze piatka.

      O to sie jeszcze będzie miało co topić.
      • Gość: aly Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.nagraj.pl 21.07.03, 12:51
        bykkk napisała:

        > moniorek1 napisała:
        > > Wlasnie przeczytalam ,ze utotela czworka rodzenstwa.
        >
        > Co to znaczy "utotela"? Tak pytam.
        >
        > Myslalam,ze utonely
        > > wszystkie dzieci tej rodziny, ale okazalo sie ,ze oprocz nich w domu jest
        > > jeszcze piatka.
        >
        > O to sie jeszcze będzie miało co topić.


        taaaakkk...powinny sie utopic wszystkie..tacy nieodpowiedzialni i do tego sic!
        wielodzietni rodzice nie powinni miec w ogole dzieci!
        ps.
        żenada, nie zycze wam zeby sie zginelo wasze dziecko- wtedy znajdzie sie jakis
        inny moniorek ktory sie bedzie grzebal w waszej tragedii
        • melinek Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 13:22
          Gość portalu: aly napisał(a):

          > żenada, nie zycze wam zeby sie zginelo wasze dziecko- wtedy
          > znajdzie sie jakis inny moniorek ktory sie bedzie grzebal
          > w waszej tragedii

          Mysle, ze moniorek ma racje zwracajac tym watkiem uwage
          na problem odpowiedzialnosci za dzieci i ich wychowanie.
          Nie jest to latwe zadanie dla jednej osoby - matki opieka
          nad taka gromada, nawet nie jest latwo opiekowac sie
          jedynakiem. Do powstania tragedii nie trzeba wiele,
          wystarczy chwila nieuwagi.
          • Gość: Anton Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.acn.waw.pl 21.07.03, 13:54
            NIBY racja - ale jakoś brzydko to brzmi, kiedy czyjąś tragedię wykorzystuje się
            jako maczugę - do przeforsowania swojego zdania. Typowe w takich przypadkach
            jest też - "zdarzyło się coś złego? niech państwo weźmie za ryj i ureguluje, na
            przyszłość będzie lepiej"; klasyczny przykład dał niejaki CXZtons, który
            zaproponował kastrowanie (!!!) ludzi, którzy się źle opiekują dziećmi.

            Innymi słowy - zwrócić uwagę na zagrożenie, pochylić się nad nieszczęściem,
            pożałować - tak.

            Robić z cudzego nieszczęścia broń ideologiczną - nie.
            • melinek Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 15:50
              Gość portalu: Anton napisał(a):
              > zwrócić uwagę na zagrożenie, pochylić się nad nieszczęściem,
              > pożałować - tak.
              > Robić z cudzego nieszczęścia broń ideologiczną - nie.

              Gdybysmy jedynie zalowali, nie powstalby kodeks
              karny, pomoc spoleczna i inne instytucje.
            • moniorek1 Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 17:32
              Gość portalu: Anton napisał(a):

              > Robić z cudzego nieszczęścia broń ideologiczną - nie.


              Nie chcialam zeby to tak wygladalo. Chcialam jeszcze przypomniec ,ze jak sie
              ma tak duza rodzine to ktos musi na nia pracowac.Najczesciej jest to ojciec, a
              dziecmi zajmuje sie tylko matka.Wiec zwroc prosze uwage na proporcje.
              Ja rozumie,ze mozesz chciec miec liczna rodzine to twoja sprawa,ale wiekszosc
              czasu tym licznym potomstwem bedzie sie opiekowac twoja zona bo ty bedziesz
              poza domem.
              • Gość: jendza Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 22.07.03, 09:04
                moniorek1 napisała:

                >
                > Nie chcialam zeby to tak wygladalo. Chcialam jeszcze przypomniec ,ze jak sie
                > ma tak duza rodzine to ktos musi na nia pracowac.Najczesciej jest to ojciec,
                a
                > dziecmi zajmuje sie tylko matka.Wiec zwroc prosze uwage na proporcje.
                > Ja rozumie,ze mozesz chciec miec liczna rodzine to twoja sprawa,ale wiekszosc
                > czasu tym licznym potomstwem bedzie sie opiekowac twoja zona bo ty bedziesz
                > poza domem.

                1. Info (bez zlosliwosci, naprawde:))
                Piszemy 'rozumiem', nie 'rozumie'. Wtedy 'ja' jest juz niepotrzebne:))
                2. Popatrz, najpierw piszesz 'najczesciej' jest tak, ze ojciec pracuje na
                wielodzietna rodzine, a dziecmi zajmuje sie 'tylko' matka.
                3. I z tej wlasnej przeslanki oraz faktu, ze ANton chce miec liczna rodzine
                wnioskujesz, JAK BEDZIE WYGLADALo zycie rodzinne Antona, nadajac temu zyciu
                pejoratywny wymiar...

                NIE SADZISZ, ze sie zagalopowalas?

                pozdrawiam
                j.
        • moniorek1 Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 17:25
          Gość portalu: aly napisał(a):



          >
          >
          > taaaakkk...powinny sie utopic wszystkie..tacy nieodpowiedzialni i do tego
          sic!
          > wielodzietni rodzice nie powinni miec w ogole dzieci!
          > ps.
          > żenada, nie zycze wam zeby sie zginelo wasze dziecko- wtedy znajdzie sie
          jakis
          > inny moniorek ktory sie bedzie grzebal w waszej tragedii

          Jestes zalosna.Nie grzebie w niczyjej tragedii tylko ja opisalam ,a ty glupia
          malpo uwazaj co komu zyczysz, bo nawet ja nie bylabym tak wredna,zeby zyczyc
          komus smierci jego wlasnego dziecka.
          • Gość: jendza MONIORKU IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 22.07.03, 09:06
            moniorek1 napisała:

            >
            > Jestes zalosna.Nie grzebie w niczyjej tragedii tylko ja opisalam ,a ty glupia
            > malpo uwazaj co komu zyczysz, bo nawet ja nie bylabym tak wredna,zeby zyczyc
            > komus smierci jego wlasnego dziecka.

            WIesz, po prostu SMUTEK ogarnia, gdy sie czyta takie wypowiedzi:(((

            pzdr
            j
          • Gość: aly Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.nagraj.pl 22.07.03, 09:10
            moniorek1 napisała:


            > Jestes zalosna.Nie grzebie w niczyjej tragedii tylko ja opisalam ,a ty glupia
            > malpo uwazaj co komu zyczysz, bo nawet ja nie bylabym tak wredna,zeby zyczyc
            > komus smierci jego wlasnego dziecka.

            "nawet"/!/ ty?? no prosze! coz za wyjatkowosc!
            a ty /cytat/ "glupia malpo" powinnas pojechac tam na pogrzeb i zrobic zdjecia
            tym co jeszcze zyja - wtedy wyraznie byloby widac ze dzieci byly za male/!/ by
            sie upilnowac a na twarzach rodzicow wyraznie widac ich nieodpowiedzialnosc./!/
            mialabys niezbity dowod na potwierdzenie swoich madrych tez.
    • Gość: grogreg Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: 212.160.165.* 21.07.03, 14:19
      Jestem jedynakiem, a plywac nauczylem sie na studiach. Nie ma zasady.
      • Gość: miłka Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: *.chello.pl 21.07.03, 14:52
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Jestem jedynakiem, a plywac nauczylem sie na studiach. Nie ma zasady.

        Nie chodzi o to czy nauczyli ich pływać czy nie. Pytanie brzmi czy dwoje
        rodziców jest w stanie stworzyć dziewięciorgu dzieciom odpowiednie warunki do
        wzrostu i rozwoju, tzn. zapewnić im przynajmniej minimum socjalne i
        bezpieczeństwo, tak żeby dożyły wieku w którym przejmą za siebie
        odpowiedzialność. Taka jest chyba rola rodziców, takie absolutne minimum.
        • Gość: grogreg Re: Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: 212.160.165.* 21.07.03, 14:58
          Czy uwazasz ze powinny byc wydawane przez organ panstwa zezwolenia na
          posiadanie dzieci?
          • Gość: moboj Re: Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: 62.233.250.* 21.07.03, 15:10
            Gość portalu: grogreg napisał(a):

            > Czy uwazasz ze powinny byc wydawane przez organ panstwa zezwolenia na
            > posiadanie dzieci?

            rodzicom, którzy chcą adoptować dziecko robi sie jakieś dziwne testy,
            przeprowadza rozmowy itp. jak tak patrzę na rodziców moich uczniów lub
            podopiecznych to też sobie myślę, że i przed urodzeniem dziecka trzeba by z
            niektórymi rodzicami poważnie pogadać.
            • Gość: Anton Ale to by była faszyzacja do kwadratu IP: *.acn.waw.pl 21.07.03, 15:26
              ...bo pani biurwa z powiatu lepiej wie, kiedy zrobić dziecko. I co? I będzie
              stał urzędas w każdej sypialni i pilnował? Czy może lepiej od razu wypatroszyć
              co mniej odpowiedzialne panie i poobcinać panom, którzy głosowali na tych, co
              przegrali w ostatnich wyborach?
        • Gość: Anton Jest w stanie - IP: *.acn.waw.pl 21.07.03, 14:58
          - widziałem przykłady, i to bardzo budujące.
        • Gość: aly Re: Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: *.nagraj.pl 21.07.03, 15:02
          Gość portalu: miłka napisał(a):

          > Gość portalu: grogreg napisał(a):
          >
          > > Jestem jedynakiem, a plywac nauczylem sie na studiach. Nie ma zasady.
          >
          > Nie chodzi o to czy nauczyli ich pływać czy nie. Pytanie brzmi czy dwoje
          > rodziców jest w stanie stworzyć dziewięciorgu dzieciom odpowiednie warunki do
          > wzrostu i rozwoju, tzn. zapewnić im przynajmniej minimum socjalne i
          > bezpieczeństwo, tak żeby dożyły wieku w którym przejmą za siebie
          > odpowiedzialność. Taka jest chyba rola rodziców, takie absolutne minimum.


          ???? czyzby
          a jakby sie okazalo ze ta czworka co zginela to wszystkie ich dzieci to co???
          to rodzice by byli usprawiedliwieni bo nie byli wielodzietni??
          rzygac sie chce od takich hien cmentarnych jak wy!
          • Gość: grogreg Re: Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: 212.160.165.* 21.07.03, 15:43
            Dlaczego chce Ci sie rzygac?
            Milka postawila pytanie: "Czy rodzice sa w stanie utrzymac materialnie i
            wychowaczo nad wieloma potomkami" uwazam ze nalezy sie odpowiedz.

            Z kolei chcialbym sie od Milki dowiedziec czy uwaza ze powinno sie prawnie
            narzucac, ograniczac liczbe dzieci w rodzinie. Na przyklad zabronic pod kara
            grzywny osobom o przychodach "x" posiadzania potomkow w ilosci nie wiekszej
            niz "y".
            • Gość: miłka Re: Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: *.chello.pl 21.07.03, 16:51
              Gość portalu: grogreg napisał(a):

              > Z kolei chcialbym sie od Milki dowiedziec czy uwaza ze powinno sie prawnie
              > narzucac, ograniczac liczbe dzieci w rodzinie. Na przyklad zabronic pod kara
              > grzywny osobom o przychodach "x" posiadzania potomkow w ilosci nie wiekszej
              > niz "y".

              Oczywiście, że nie. A gdzie ja coś takiego sugerowałam? Uważam jednak, że
              ludzie powinni sie zastanawiać nad tym co robią, a do tego potrzebna jest jaka
              taka edukacja. Zbyt wielu ludzi żyje sobie na żywioł i nie zastanawia się w
              ogóle jakie konsekwencje może mieć ich postępowanie. To, że w rodzinach
              wielodzietnych jedne dzieci zajmuja sie drugimi, to argument przeciw, a nie za.
              Raz dlatego, że nieletnich obarcza sie odpowiedzialnością ponad ich możliwości,
              że o zabieraniu dzieciństwa nie wspomnę, a dwa dlatego, że naraża sie
              bezpieczeństwo młodszych dzieci, jak w tym wypadku. Wiele organizmów żywych
              wybiera miedzy dwiema strategiami ilościa i jakościa potomstwa. Człowiek też
              musi wybrać.

              • Gość: grogreg Re: Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: 212.160.165.* 22.07.03, 08:54

                > Oczywiście, że nie. A gdzie ja coś takiego sugerowałam?

                Nie, ale chcialem znac Twoj stosunek do takich rozwiazan.


                > Uważam jednak, że
                > ludzie powinni sie zastanawiać nad tym co robią, a do tego potrzebna jest
                jaka
                > taka edukacja.

                Ludzie zawsze powinni sie zastanawiac zanim cokolwiek zrobia. To banal.


                > Zbyt wielu ludzi żyje sobie na żywioł i nie zastanawia się w
                > ogóle jakie konsekwencje może mieć ich postępowanie.

                Czy zycie na "zywiol" powinno byc administracyjnie karane?

                > To, że w rodzinach
                > wielodzietnych jedne dzieci zajmuja sie drugimi, to argument przeciw, a nie
                za.

                Jest rzecza normalna i jak najbardziej wlasciwa aby starsze rodzenstwo
                przejmowalo czesc obowiazkow z wiazanych z opieka nad mlodzszym rodzenstwem.

                > Raz dlatego, że nieletnich obarcza sie odpowiedzialnością ponad ich
                możliwości,
                >
                > że o zabieraniu dzieciństwa nie wspomnę,

                Jasne, najlepiej zadnych obowiazkow i wieczne dziecinstwo. A puzniej zaklady
                penitencjalne i nieudolna resocjalizacja.

                > a dwa dlatego, że naraża sie
                > bezpieczeństwo młodszych dzieci, jak w tym wypadku.

                Wypadki sie zdarzaja i beda zdarzac. Jesli by konsekwentnym w tym co piszesz
                powinno sie zlikwidowac indywidualny ruch kolowy.

                > Wiele organizmów żywych
                > wybiera miedzy dwiema strategiami ilościa i jakościa potomstwa. Człowiek też
                > musi wybrać.


                Jak bys nie zauwazyla to Homo sapiens juz wybral. Nie ma liczniejszych ssakow
                niz homo sapiens.

                • Gość: miłka Re: Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: *.chello.pl 22.07.03, 10:30
                  Gość portalu: grogreg napisał(a):

                  > Czy zycie na "zywiol" powinno byc administracyjnie karane?

                  Skad ty masz takie pomysły? Bo z moich słów to napewno nie wynika.

                  > Jasne, najlepiej zadnych obowiazkow i wieczne dziecinstwo. A puzniej zaklady
                  > penitencjalne i nieudolna resocjalizacja.

                  Dziwnie się z tobą gada. Co słowo to wpadasz w skrajności, o których ja wcale
                  nie mówię.

                  > Wypadki sie zdarzaja i beda zdarzac.

                  Oczywiście.

                  > > Wiele organizmów żywych
                  > > wybiera miedzy dwiema strategiami ilościa i jakościa potomstwa. Człowiek t
                  > eż
                  > > musi wybrać.
                  >
                  >
                  > Jak bys nie zauwazyla to Homo sapiens juz wybral. Nie ma liczniejszych ssakow
                  > niz homo sapiens.

                  Nie to miałam przecież na myśli. To o czym ty mówisz, to obraz skuteczności
                  strategii jaką wybrał homo sapiens . A ja mówiłam o różnych strategiach.
                  Niektóre organizmy produkują miliony potomstwa, "wkalkulowując" w to, że tak
                  powiem, że większość z nich zginie. Inne mają zaledwie kilka potomków, ale
                  dbają, żeby większość przeżyła. Ok? Człowiek należy do tych drugich i powinien
                  dbać o swoje potomstwo.

                  P.S. Są oczywiście liczniejsze ssaki. Jest ich bardzo dużo, np. myszy, szczury
                  itd.
                  Pozdrowienia
                  >
                  • Gość: grogreg Re: Ludzie, przeciez nie o to chodzi! IP: 212.160.165.* 22.07.03, 13:45
                    Skad mam takie pomysly?
                    Ano z historii i terazniejszosci.

                    Ktos kiedys w Chinach Ludowych uznal ze jest za duzo dzieci i za pomoca
                    finansowego kija i marchewki zmusza ludzi do ograniczania ilosci dzieci.

                    Ktos kiedys w Kanadzie uznal, ze bedzie lepiej jesli osoby niepelnosprawne od
                    urodzenie, niedorozwiniete umyslowo, lub tylko nadpobudliwe nie beda mialy
                    dzieci. I wysterylizowano kilka tysiecy osob bez ich zgody.

                    Kiedys ktos w Polsce Ludowej uznal ze jest obowiazek pracy i za uchulanie sie
                    od niego pakowal ludzi do paki.

                    Ludzie ktorzy mowia innym jak maja zyc, przerazaja mnie.


      • moniorek1 Re: Tragedia.Czyja to wina? 21.07.03, 17:39
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Jestem jedynakiem, a plywac nauczylem sie na studiach. Nie ma zasady.

        To odpowiedz mi tylko na jedno pytanie.Czy rodzice pozwalali ci sie samemu
        bawic nad woda?
    • Gość: Gal Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.07.03, 15:57
      Odpowiedzialność to bardzo pojemne słowo i różnie rozumiane. Dla mnie będzie
      to znaczyło wychować dzieci na szczęśliwych (np. żeby nie szukali sobie
      szczęścia w internecie :))i moralnych ludzi , a ktoś inny za podstawowy uzna
      aspekt materialny, zapewnienia "godziwych warunków życia i rozwoju" i też ma
      swoją rację.
      Co więcej, tak jak zgody co do metody wychowania dzieci wśród forumowiczów (i
      nie tylko) nie ma, tak i warunki materialne które uznajemy za "minimum
      socjalne na głowę dziecka" będzie zasadniczo różne w ujęciu pana X i pani Y.

      Dla kogoś reprezentującego "materialistyczne" (że pozwolę je sobie tak nazwać)
      podejście do kwestii posiadania dzieci, decyzja o urodzeniu następnego dziecka
      bez odpowiedniego zaplecza materialnego będzie zawsze nieodpowiedzialna. Co
      więcej "odpowiednie", to takie jakie oceniający a nie oceniany uważa za
      właściwe.

      Tragedia tej rodziny nie mówi o niej nic. Komu szybkie wnioski na języku się
      lęgną, powinien lepiej się w niego jeszcze szybciej ugryźć.

      Pzdr.
      Gal
      • Gość: aly Re: Tragedia.Czyja to wina? IP: *.nagraj.pl 21.07.03, 15:58
        Gość portalu: Gal napisał(a):
        >
        > Tragedia tej rodziny nie mówi o niej nic. Komu szybkie wnioski na języku się
        > lęgną, powinien lepiej się w niego jeszcze szybciej ugryźć.
        >

        amen.
Pełna wersja