zwiazek po angielsku....

21.10.07, 15:08
Witam wszytskich...
Chcialam Was zapytac o doswiedczenie (i moze rady, ostrzezenia) w kwestii
zwiazkow z obcokrajowcami...
Wlasnie u mnie zdazylo sie cos takiego, on jest Amerykaninem.... Jest
wspaniale i moze nawet moglo by cos z tego powazniejszego, ale...

Jedna rzecz martwi mnie coraz bardziej. Moj angielski jest na poziomie
Advanced, a wiec calkiem spoko. Ale coraz czesciej widze, ze op prostu nie
jestem mu w stanie powiedziec wszystkiego :/ juz anwet nie mowie i jakichs
zwyklych grach slownych, przekomarzaniu sie itd.

Po prostu czuje ze nasza "komunikacja" jest dosc ograniczona w pewnym stopniu
i zaczynam sie powaznie martwic, czy nie bedzie to powodem, ze w pewnym
momencie po prostu sie rozstaniemy....

Prosze Ws bardzo o jakies slowa, niekoniecznie otuchy. Ciekawa jestem jak to
bylo u Was.
    • salatka-warzywna Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 15:13
      miałam tak samo. język to bariera, język tworzy dystans, nawet jeśli mówisz
      doskonale. w końcu się rozpadło - na moje życzenie.

      najzabawniejsze było to, że kiedy się kłóciliśmy, on zaczynał mnie poprawiać :)
      takie pokazanie kto jest silniejszy.
    • xtrin Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 15:18
      Jest on Amerykaninem w Polsce? A co tutaj robi? Jeżeli jest lektorem
      angielskiego to sobie z miejsca daruj.

      A bariera językowa może być przeszkodą, ale można i z niej zrobić zaletę -
      wymaga więcej uwagi w rozmowach, co może być sposobem na poświęcenie więcej
      uwagi komunikacji w związku.
      No i - nawet jeżeli związek nie wyjdzie to przynajmniej język sobie podszkolisz.
      • groszek_pachnacy Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 15:26
        nie nie jest lektorem. i dlaczego mialoby byc to zle?

        no i jakos nie patrze na to wszytsko w kategorii "podszkalania sobie jezyka".

        Boje se, ze strace cos co mogloby sie okazac "tym czyms" tylko dlatego, ze ktos
        kiedys postanowil zbudowac wieze Babel.
        • xtrin Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 15:52
          groszek_pachnacy napisała:
          > nie nie jest lektorem. i dlaczego mialoby byc to zle?

          Z moich obserwacji wynika, że większość anglojęzycznych utrzymujących się z
          tego, że znają własny język to albo lekkoduchy do niczego nie podchodzące
          poważnie, albo nieudacznicy, którzy przed czymś uciekają. Oczywiście zdarzają
          się chlubne wyjątki.

          > no i jakos nie patrze na to wszytsko w kategorii "podszkalania sobie jezyka".

          Nie twierdzę, że tak masz cały związek traktować :). Ale cokolwiek z niego nie
          wyniknie jakąś korzyść z tego wyciągniesz, co jest chyba pozytywem.

          > Boje se, ze strace cos co mogloby sie okazac "tym czyms" tylko dlatego,
          > ze ktos kiedys postanowil zbudowac wieze Babel.

          Jeżeli to jest "to coś" to - przy dobrej woli obydwu stron - bariera językowa
          powinna być do przeskoczenia. W końcu język całkiem nieźle znasz i pewnie
          potrafisz się dogadać na każdy temat, po prostu wymaga to więcej uwagi i czasu.
          Porozmawiaj z nim o tym.
    • iberia.pl Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 15:39
      ja sie czasami po polsku wystekac nie umiem, dlatego podziwiam
      ludzi, ktorzy wiaza sie z obcokrajowcami....poza tym innaczej jest
      gdy dla obu stron dany jezyk jest obcy a co innego gdy jest on obcy
      tylko dla jednej osoby..
      • salatka-warzywna Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 15:57
        dokładnie tak. wtedy obie osoby są "na równych prawach", obie mają trudności.
        jeśli tylko ty znasz jego język, na tobie spoczywa ciężar komunikacji.

        powodzenia, mimo wszystko!
      • groszek_pachnacy Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 15:57
        Iberia- no wlasnie o to chodzi! czesem bywa to zwyczajnie deprymujace.

        Cholera, jak jestem z nim, to o tym nie mysle, ale gdy zostaje sama - tak jak
        teraz - to dopadaja mnie watpliwosci. O ile latwiej byloby znalezc sobie Polaka ;)
    • poprostu_basia Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 16:25
      przyzwyczaisz się łatwo:) rozumiem, że skoro jesteś na poziomie
      Advanced to nie z gramatyka masz problemy, a glównie ze słownictwem?
      ja poprostu mało się rozstaje ze słownikiem, mam taki wielki
      Oxfordzki-jeżeli czegoś nie wiem to sprawdzam, zapisuje sobie, a że
      natychmiast owego słowa używam w rozmowie bardzo szybko mi wszystko
      wchodzi do głowy:)
      nie martw sie bedzie coraz lepiej:)
      • groszek_pachnacy Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 16:47
        dzieki!! :)

        w sumie to nawet o slownictwo nie chodzi - bo pewnie ze sprawdzam. ale wiesz,
        zeby to bylo stylistycznie poprawnie. chociaz nawet jak nie jest, to on sie
        stara tego nie pokazac ;P
        • xtrin Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 16:52
          Zawsze możecie ustalić, że co drugi dzień mówicie po polsku. Wtedy Ty będziesz
          "górą" :).

          Niewykluczone też, że on Twoje błędy uważa za "urocze i słodkie" :).
          • candy24 Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 17:06
            ja skończyłam filologie angielska, ale chyba nie zdecydowałabym sie
            na zwiazek z obcokrajowcem, po pierwsze wymagałoby to od nas duzo
            wysiłku, widaomo ze wielu ludzi uzywa slangu który zazwyczaj nie
            jest zupełnie znany obcokrajowcom, po drugie zwyczaje i mentalność
            ocokrajowców . znałam kilku Anglików ale nie ptorafie sobie
            wyobrazic zwoazku z nimi,
            znam tez dziewczyne która zwiazała sie z Włochem nie znajac
            włoskiego, na pocztku mówili do siebie łamana angielszczyzna, potem
            ona nauczyła sie włoskiego, a jak maja problemy z dogadaniem sie to
            używaja angielskich wstawek.
            ja jednak sadze ze zwiazek z rodakiem jest duzo prostszy.
            • asdfhjkl Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 17:17
              candy24 napisała:

              > ja skończyłam filologie angielska, ale chyba nie zdecydowałabym
              sie
              > na zwiazek z obcokrajowcem

              jak sie zakochasz to juz tak prosto nie wyglada.
              ja jestem z obcokrajowcem i rozne jezyki jedynie ubarwiaja nasze
              przekomarzania! porozumiewamy sie po angielsku ale zawsze dajemy
              jakies wstawki z jezyka partnera (w miare naszych mozliwosci:D)
              do autorki watku- namow go by sie zaczal polskiego uczyc i
              rozmawiajcie mieszanka. zobaczysz, to lepsze niz przekomarzania:P
              a z czasem, w miare rozwoju zwiazku,bedzie wam latwiej....

              nie zrywaj z nim tylko przez jezyk:(
    • poprostu_basia Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 17:13
      jeśłi chodzi o styl to mam taką radę:
      czytaj literaturę angielską, oglądaj filmy (może być z ang podpisami)
      i rozmawiaj z nim dużo
      takie rzeczy poprostu się osłuchują i same przychodzą i to całkiem
      szybko:)
    • naganoga Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 17:37
      to co ci moge doradzic: rob tak jak nakazuje ci serce i nie stwarzaj
      sobie sztucznych problemow. moim mezem jest niemiec. i chociaz wielu
      z nich ma opinie lekkoduchow, ludzi ktorzy nie chca sie wiazac i
      inne sztampowe prejudices (sorry zabraklo mi polskiego okreslenia),
      to jednak moj maz jest dla mnie najlepszy ny swiecie. nie patrz na
      narodowosc, a na caloksztalt czlowieka. problemy jezykowe sa tylko
      pozorne. pozorne, bo ze wszystkim mozna sobie poradzic. zwyczajnie
      musicie szukac innowacyjnych rozwiazan. ale ktory zwiazek tego nie
      potrzebuje???? troche wiecej wysilku i wszystko bedzie dobrze, pod
      warunkiem, ze facet jest przyzwoity. a to nie zalezy od tego, jakim
      on jezykiem mowi.
      • xtrin Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 17:54
        naganoga napisała:
        > inne sztampowe prejudices (sorry zabraklo mi polskiego okreslenia),

        Uprzedzenia.
    • pianazludzen Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 18:04
      hej!

      ja moge sie z toba podzielic moimi doswiadczeniami. Bylam dwa lata w zwiazku z
      Francuzem, jednak porozumiewalismy sie po nieiecku, dla zadnego nas nie byl to
      jezyk ojczysty, wiec problem poprawiania czy cos nie istnial. Oczywiscie
      niektorych zartow nie da sie doslownie przetlumaczyc, niektorych super filmow
      pokazac, niektorych ksiazek on nigdy nie przeczyta... Ale bylo ogolnie ok, raz
      tylko pojawilo sie jedno nieporozumienie, gdy powiedzialam o hobby jego kuzyna,
      ze jest "komisch", czyli takie dziwaczne. On sie obrazil bo slowo komisch
      przetlumaczone na francuski bylo z lekka obrazliwe w tym kontekscie, ale sobie
      wszystko wyjasnilismy.

      Teraz jestem prawie rok ze swietnym chlopakiem, ktory jest Niemcem. Czasem mam
      problemy, gdy chce mu wyjasnic zawile dzieje wspolczesnej polskiej polityki;), w
      innych sprawach nie ma raczej problemu. Nie chce sie tu chwalic, ale znam ten
      jezyk juz na tyle, zeby sama wymyslac gry slowne, nadawac przez odpowiedni dobor
      slow wypowiedzi odpowiedni charakter, zartowac... Jesli czegos nie wiem albo nie
      rozumiem, on mi tlumaczy zawsze jak komu dobremu;) jest bardzo pod tym wzgledem
      cierpliwy;) Jeszcze przede mna duzo do nauczenia sie w kwestii jezyka, np on
      wymyslil ostatnio jakas gre slowna w ktorej chodzilo o slowa okreslajace kolory
      koni (jak jablkowity czy kary po polsku), a ja tych slow nie znalam i np wtedy
      nie zrozumialam zartu. Im dluzej jestesmy jednak razem, tym wiecej sie ucze i
      jest lepiej:)

      A na pocieszenie dodam, ze z drugiej strony to jest fsascynujace, poznawac przez
      znajomosc z druga osoba obca kulture, bajki ktore opowiada sie tam dzieciom,
      zwyczaje, zabobony;) i tym podobne. Bedzie dobrze, tylko on sie musi wykazac tez
      checia pomocy, nie moze nigdy uzywac swojej przewagi jezykowej jako oreza, jak
      to ktos tu wyzej napisal np podczas klotni.
    • enith Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 18:59
      Mój mąż jest Amerykaninem, na dodatek bardzo słabo mówi po polsku. Na początku
      naszego związku istniała bariera językowa, głównie z mojej strony (angielskiego
      uczyłam się sama) i nie raz byłam solidnie sfrustrowana, gdy nie potrafiłam
      czegoś płynnie powiedzieć. Co więcej, partner mi nie pomagał, nie poprawiał, nie
      wtrącał się, chyba, że ewidentnie nie mógł zrozumieć z szyku zdania, o co mi
      chodzi. Po dwóch latach wspólnego mieszkania mój angielski znalazł się na
      poziomie swobodnej konwersacji z obcokrajowcem, a przyjechawszy pierwszy raz do
      USA wiele osób (w tym ze środowiska akademickiego nauczycieli j. angielskiego)
      gratulowało mi znajomości języka. Znajomość angielskiego na takim poziomie
      zawdzięczam: komunikowaniu się we własnym domu głównie po angielsku, czytanie
      amerykańskiej prasy, książek (może nie traktatów filozoficznych, ale np.
      Stephena Kinga), oglądanie amerykańskiej TV (wiadomości, CSI, SVU itp.) i
      ogólnie pojętej samodzielności (jazda autobusem po nieznanym mieście, wyprawa do
      biblioteki, do kliniki, party ze znajomymi, gdzie jedynym językiem dozwolonym
      jest angielski). Kłopotów (większych) z komunikacją nie miałam już od dwóch lat.
      Niezły sukces, wziąwszy pod uwagę, że 5 lat temu mój angielski był na poziomie
      początkującym. A więc - da się, i nie skreślaj związku z powodu niemożności
      wysłowienia się, chyba, że partner złośliwie cię poprawia albo lepszą znajomość
      języka wykorzystuje przeciwko tobie (to też się zdarza, niestety).
    • koala_tralalala Super! 21.10.07, 19:32
      A ja uwazam, ze zwiazek z obocokrajowcem jest OGROMNIE wzbogacajacy.
      Dla obu stron :)

      Narazie jest Ci czasem trudniej niz po polsku, ale bedzie dobrze :)
      Konsekwentnie ucz sie anielskiego a jego... ucz polskiego. Oboje
      bedziecie bogatsi, nie tylko jezykowo, ale i kulturowo, kulinarnie,
      itp. Znam wiele bardzo udanych malzenstw mieszanych. To zalezy
      wylacznie od Was co zrobicie z Waszym uczuciem i z Wasza
      przyszloscia.

      Zwiazek z obcokrajowcem jest duzym wywaniem, kiedy ludzie wywodza
      sie z roznych kultur (Azjata, Afrykanin, Muzulmanin). W waszym
      przypadku to nie jest wyzwanie, tylko swietna lekcja jezyka,
      tolerancji, akceptacji i mozliwosc prawdziwego wzbogacenia
      duchowego.

      Pewno nalezysz do osob, ktore sie bardzo precyzyjnie wypowiadaja. Ja
      tez ;). I wiem jaka to meka, kiedy wiesz, co chcesz powiedziec, a
      mowisz... troche obok. Ale to minie! Zaden Polak nie otworzy Cie tak
      bardzo na inne narody, to ogromna szanasa! A za pare lat bedziesz
      swietnie mowic po angielsku, on niezle po polsku :)

      Najfajniej jest, kiedy obie strony juz dobrze rozumieja i mozna
      mowic w ojczystym jezyku. Kazde we wlasnym :))) Doswiadczylam!
      Bardzo to lubie...
    • onnaaa Re: zwiazek po angielsku.... 21.10.07, 20:36
      Ja tez opowiem jak to jest u mnie. Jestem w zwiazku z anglikiem. W
      polsce byl lektorem i pewnie gdyby nie to nigdy bysmy sie nie
      poznali. Przyznam ze na poczatku mielismy problemy jezykowe - moj
      angielski nie byl na najlepszym poziomie. Ale caly czas sie uczylam,
      a on dodatkowo uczyl sie polskiego. Porozumiewalismy sie po
      angielsku, bo moj angielski byl jednak na troche wyzszym poziomie
      wiec bylo to latwiejsze. Ale i tak nie bylo latwo, i wiele razy
      mialam swiadomosc ze niestety nie moge powiedziec mu wszystkiego.

      Teraz mieszkamy w Angli, ja tu studiuje i rozmawiamy juz tylko po
      angielsku. Dyskomfortu nie czuje, choc czasem tesknie za jezykiem
      ojczystym. Ale uwielbiam angielski humor, angielskie komedie i nasze
      przekomarzania - bo wszystko jest do zrobienia. I naszczescie nigdy
      mnie nie poprawia (chyba ze o to poprosze) A gdyby poprawil mnie w
      czasie klutni.. to chyba zaczelabym mowic do niego po polsku. Mysle
      ze jesli oboje bedziecie chcieli, i oboje bedziecie cierpliwi
      wszystko bedzie dobrze. Powodzenia!
    • yagiennka Jestem przekonana 21.10.07, 20:55
      że dacie radę :) To wg mnie ejst żadna przeszkoda. Bywają związki, gdzie ludzie
      prawie że się nie rozumieją! I z czasem uczą porozumiewać ze soba. Tak jak ktoś
      wyzej napisał uczcie sie nawzajem, on polskiego a ty od niego angielskiego. Na
      pewno jak czegoś nie możesz powiedzieć prezycyjnie możesz to wytłumaczyć na
      okrętkę. A możesz też pokazać :) Na pewno z takiego powodu nie rozpadają się
      związki, które są budowane na uczuciach.
      • sijena Re: Jestem przekonana 21.10.07, 22:07
        Da się przełąmac wszelkie bariery! jestem w zawiazku z brytolem,
        słow mi brakuje czsami, ale chlopak jest na tyle inteligetny, ze wie
        o co mi chodzi. I nie czytaj tych bzdur o lekkoduchach bo ja moge
        gorsze rzeczy o Polakach napisac. Jesli uwazasz ze to jest to, to
        nie przejmj sie jezykiem..a jesli sie klocicie to kloc sie z nim po
        polsku ja tak robie i niech sie wkurza, i tak moj angielski jest
        lepszy od jego polskiego :)
        • pelagia_pela Re: Jestem przekonana 22.10.07, 12:46
          Ja jestem na tak :)! To, ze z Polakiem byloby latwiej nie znaczy, ze
          przyjemniej :).
          Jestem z Anglikiem juz ponad 6 lat - na poczatku rzeczywiscie bylo
          trudno - on twierdzi, ze udalo mu sie mnie poderwac bo nie
          rozumialam jak beznadziejne byly jego podrywowe gadki :)
          Chodzilam na randki z notesem :) - zapisywalam slowka ktorych nie
          rozumialam. Teraz nie ma problemow - mamy wlasne zarty, zwroty,
          lapie niuanse jezykowe, nie ma zadnej bariery.
    • butterflymk Re: zwiazek po angielsku.... 22.10.07, 12:49
      dla mnie jest to super bodziec do tego aby sie wgłębić w tajiniki
      amerykańskiego slangu, i aby poznawac jezyk jescze lepiej i lepiej...
      ja bym sie cieszyła z takiego nauczyciela który może cie uczyc
      wszedzie...dosłownie.... jezyka.
      ja tak robiłam, pytałam,kazałam tłumaczyc , jesli nie zrozumiałam
      prosiłam o ujęcie tego w innych słowach ;)
      nawet jeśli nie, to automtycznie sama go wchłoniesz...
      nie ma czym sie martwic...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja