betty88
22.10.07, 12:18
Mam wrażenie,że odczucia i pewne zjawiska w moim związku dzieją się na przekór logice czasowej.Według wielu naukowców, po dwóch latach,w związek wkrada się pierwszy poważny kryzys, co akurat okazało się prawdą.Stanów takich była już cała masa,były kłótnie,poważne awantury,a także dłuższe okresy "ciszy" i wielkiej niewiadomej.Odkąd jednak,minęła 3 rocznica,a Wielki kryzys został zażegnany, nastał Cudowny Okres Oświecenia:D
I może naiwnie sądzę,że ów stan będzie się dłużył w nieskończoność,ale jestem wprost zszokowana i zachwycona,że dopiero teraz,naprawdę zakochałam się na dobre w swoim mężczyźnie,dopiero teraz świata poza nim nie widzę,a uczucia owej niby tylko w początkowym związku,fascynacji,pojawiało się u mnie stopniowo,a teraz kiełkuje i sprawia,że jestem najszczęśliwszą kobitką na świecie;)Może właśnie dlatego,że fazy "motylkowej"nigdy z nim w początkach nie przeżyłam?Wróciło teraz,ze zdwojoną siłą i..i..aż mnie rozpiera,by zamieścić tu taki głupkowaty wątek i życzyć innym,wszystkim przychylnie nastawionym do świata,podobnego szczęścia:)