luiziana1
23.10.07, 11:36
Powielam wątek z FM za co przepraszam, ale tutaj jest większy ruch, więc liczę
na większą liczbę odpowiedzi. Trochę się zagubiłam.
Ostatnio pisałam tutaj o facecie, którego poznałam w sieci i o którym nie wiem
co myśleć.On na początku zaznaczył, że jest mu dobrze tak jak jest czyli
samemu.Więc niby była jasność. Z drugiej strony ja zaznaczyłam na początku, że
układy typu "fuck buddy" nie wchodzą w grę, jednorazowe spotkanie też.;P No,
ale tak rozmawialiśmy ze sobą każdego wieczoru. W końcu on pierwszy przysłał
mi swoje intymne zdjęcia...bardzo ładne z resztą.;P Poprosił abym się
odwdzięczyła...ale najpierw piersiami. No, więc wysłaliśmy sobie różne
zdjęcia. Rozmowy były coraz bardziej gorące,
ale co ciekawe dzięki temu pogłębiły się także rozmowy na inne tematy.
Powiedziałam mu rzeczy, których nikomu innemu nie mówiłam. On mi też zwierzył
się z kilku rzeczy. Generalnie polubiliśmy się i zaczęliśmy się przyjaźnić.
Następny etap to Skype. Ja nie mam mikrofonu ani kamerki, ale on postanowił mi
się pokazać. Ja więc pisałam on mówił do mnie i patrzyłam na niego. Jemu to
zupełnie nie przeszkadzało. I mieliśmy się jakoś w tym tygodniu spotkać.
No ale wczoraj...właśnie wczoraj. On mi w tej kamerce wyskoczył z całym
sprzętem. A nie prosiłam. Wręcz jakby zmusiłam go do tego aby usiadł. Położył
się i zaczęliśmy naprawdę poważnie rozmawiać.
No i wyznał mi, że tak naprawdę nie chciałby być samotny, że chciałby być z
kimś, a jego priorytetem jest rodzina, żona, dzieci. Zaskoczył mnie trochę. No
i widziałam taki lekki smutek na jego twarzy.
Ja nagle postanowiłam mu powiedzieć to co mi chodziło po głowie już
wcześniej.On wyczuł co się dzieje, więc przeszedł na gadu.
No, więc napisałam mu wtedy, że to jest nie w moim stylu, że nie nadaję się do
takich układów. On zapytał jakich, a ja odpowiedziałam , że do luźnych lub
jednorazowych i że siebie znam, więc nie chcę go oszukiwać i chcę być fair. On
powiedział, że to nie tak. Że powiedział, że jest mu dobrze tak jak jest, ale
nie chciał mnie do niczego zmuszać ani nie chce. I powiedział, że rozumie,
wszystko jasne. Jest zmęczony i idzie spać, bo musi wstać rano.
Ale jeszcze jakby z uśmiechem dodał, że nawet buziaka na dobranoc nie dostanie
tylko " no cześć" i coś tam zażartował, że specjalnie go przegoniłam.
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, o nim...
Nie wiem sama czego chcę i t jest najgorsze.
Myślałam żeby napisać do niego i go przeprosić, bo wiem, że to ja jestem
kaleką w tych sprawach. Ani nie szukam związku ani nie potrafię się bawić.
Wiem, że go polubiłam i trochę mi szkoda, że tak głupio to spieprzyłam.
Doradźcie coś...proszę. :)