proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrze...

23.10.07, 23:49
Zmieniłam tytuł, by więcej osób mogło wyrazić swoje zdanie... :(

Witam!
W końcu po wielu miesiącach obaw i domysłów odkryłam prawdę. Mój od
2 lat mąż utrzymywał kontakt telefoniczny (nie wnikam, czy coś
więcej...) ze swoją eks. Dzwonił od czasu do czasu, kilka razy w
miesiącu, pogadać, dowiedzieć się co słychać itd. Wszystko wydało
się po tym, jak ponoć znajomość zakończył. No oczywiście były łzy,
przepraszanie, kwiaty, zapewnianie, prośby o wybaczenie. Twierdził,
że był głupi, że nie wie, po co to robił i że nigdy więcej nie
zrobi... Dałam odczuć Mu jak bardzo mnie zranił, jak bardzo oszukał
i zawiódł, i... co dalej? Co zrobiłybyście w takiej sytuacji? Jak
podeszły do sprawy?
    • chantal10 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 23.10.07, 23:54
      Skoro przeprosił, to znaczy, że żałuje. Daj mu szansę.
      poza tym uważam, że przesadzasz. Może chcieli przez wzgląd na stare czasy
      rozstać sie jak ludzie - bez rwania kotów, z utrzymywaniem sporadycznego kontaktu?
      Piszę tu jako ta druga - była. Mój ex wkurza mnie czasami ,czasami ja jego, ale
      generalnie wiemy, że miedzy nami wszystko skończone i nie ma powrotu, wiec
      dlaczego do cholery po ponad 4,5 roku bycia razem mielibyśmy udawać, ze sie nie
      znamy?
      • evelka30 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 08:45
        rwanie kotow?
        a co to takiego ;)
        • chantal10 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 18:29
          Hmm ... myślałam, ze to potocznie znaczy kłócić się... okazuje sie, że chodziło
          mi o "darcie kotów" Hihi;)
          Dzięki za uwagę;)
    • szonik1 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 23.10.07, 23:54
      CZekalas 2 lata????bez sensu,ze tak dlugo.Jak cos boli,lepiej od razu powiedziec.
      • takaja8 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 23.10.07, 23:57
        czekałam, bo nie miałam dowodów, bo tworzyłam coś na podstawie
        domysłów, niczego więcej.
        Problem w tym, że On ten kontakt odnowił, zaczął wielu miesiącach
        bycia już ze mną na nowo, a nie po prostu go nie zerwał...
        • danagr Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 00:35
          moim zdaniem albo ma do niej slabosc albo jest to relacja czysto kolezenska.
          Zdarza sie tak, ze ludzie ktorzy byli kiedys razem zostaja ze soba w dobrym
          kontakcie i nie swiadczy to, ze jeszcze cos do siebie czuja.
    • duza-zolza Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 00:38
      Mój od
      > 2 lat mąż utrzymywał kontakt telefoniczny (nie wnikam, czy coś
      > więcej...) ze swoją eks. Dzwonił od czasu do czasu, kilka razy w
      > miesiącu, pogadać, dowiedzieć się co słychać itd


      Wszystko zalezy od tego jak zerwali,jezeli się rozstali
      wcześniej to moze dzwonił bo oboje należą(eli) do jakiejś
      dobranej paczki.I tak gadają ze sobą o"dupie Maryni"
      To nie koniecznie musi oznaczac zdradę.Może się lubią?
      • takaja8 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 00:45
        też myślę, że się lubią, raczej nie ma to związku ze wspólnymi
        znajomymi.
        Czy ma do niej słabość? Możliwe, na pewno wiele ich łączyło, nie
        była to głupia szczeniacka miłość, były wspólne plany...
        • takaja8 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 00:47
          łatwiej byłoby mi zrozumieć, gdyby nie zerwał kontaktu, gdyby
          własnie "pozostali w dobrym kontakcie", niż to, że go odnowił, że po
          latach wziął numer i zadzwonił...
          • duza-zolza Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 00:56

            > łatwiej byłoby mi zrozumieć, gdyby nie zerwał kontaktu, gdyby
            > własnie "pozostali w dobrym kontakcie", niż to, że go odnowił, że
            po
            > latach wziął numer i zadzwonił...

            Może zerwał z nia kontakt ,bo się tego od niego wymagało?
            Swiat jest pelen ludzi...,spotkali się przez przypadek
            i wymienili numerami...i tak konwersują.
            Co innego,gdy razem coś "kombinowali" za twoimi plecami.
            Nie da się wymazac przeszłosci z pamięci,a tam pewnie nie
            ona jedna...
            • rapsodiagitana Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 07:26
              Zanim odnowiłam kontakt z moim byłym, minęło półtora roku. Dwa lata, zanim było
              mniej więcej normalnie. Jego po prostu nasze rozstanie bardzo zabolało,
              potrzebował czasu, żeby dojść do siebie. Teraz jesteśmy kumplami i nic więcej
              między nami nie ma - ale bardzo mi na kontakcie z nim zależy. Jak to z
              przyjacielem. Gdyby jakiś mój facet mi tego próbował zabronić - na pewno bym nie
              pozwoliła mu na to. Nikt mi nie będzie dyktował, z kim mam sie przyjaźnić.
    • kaz-oo Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 08:03
      takaja8 napisała:
      Twierdził,
      > że był głupi, że nie wie, po co to robił

      Mnie by to stwierdzenie zastanowiło, bo albo nie chce podać rzeczywistego powodu
      odnowienia stosunków, albo jest niedojrzały i nie panuje nad emocjami. Nie
      wiem co lepsze, a raczej co gorsze, krętacz czy infantylny chłoptaś.
    • modliszka24 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 09:23
      on nie potrafi wybrać i ja tak myślę że będzie dalej tak robił na dwie strony
      nie wie z którą chce być, albo walczysz albo fora ze dwora decyzja należy do ciebie
    • figgin1 Ale o co ci chodzi? 24.10.07, 13:12
      Bo nie rozumiem.
    • zwroclawianka Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 13:26
      Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrze

      taki jest tytuł wątku. Proszę o skonkretyzowanie co robisz/ co
      chcesz zrobić, to łatwiej bedzie ocenić działania..

      Osobiście nic bym nie robila,bo nie widzę w tym nic nienormalnego,
      ale nie wiem, czy on Ci obiecywał całkowite zerwanie kontaktów z ex
      i Cię oszukał, czy to było Twoje milczące założenie. Dalej- w jakim
      stopniu nadwątliło to Twoje zaufanie i czy wyobrażasz sobie dalszy
      zwiazek
      • kontik_71 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 13:37
        Pytanie jest jak bardzo autorka zmuszala faceta do obiecania
        zerwania wszelkich kontaktow z ex. Cos mi mowi, ze chlopak dla
        swietego spokoju "obiecal" autorce. Swoja droga to takie wymuszanie
        jest dosc paskudne i niezbyt dobrze swiadczy o autorce
        • zwroclawianka Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 14:01
          kontik_71 napisał:

          > Pytanie jest jak bardzo autorka zmuszala faceta do obiecania
          > zerwania wszelkich kontaktow z ex. Cos mi mowi, ze chlopak dla
          > swietego spokoju "obiecal" autorce. Swoja droga to takie
          wymuszanie
          > jest dosc paskudne i niezbyt dobrze swiadczy o autorce


          No nie paskudne, tylko bezdennie głupie. Mój zażądał, bym zerwała
          całkowite kontakty ze swoim ex. wkurzyłam się, powiedziałam, że nic
          z tego, ale obiecałam, że nie będę "prowokować" sytuacji
          spotkaniowych. Zażądałam w zamian tego samego. A później przyszła
          kryska na matyska:) mój beztrosko opowiedział, że gdzieś w mieście
          spotkał swoją eks i gadał z nią przez chwilę :) zrobiłam mu
          podręcznikową dziką awanturę z płaczem i demonstracjami, chichrając
          się w duchu. on się tlumaczył przerażony, że to tak wyszło. po kilku
          dniach doszliśmy do "wspólnych wniosków", że nie da się całkowicie
          odciąć kontaktów :)
          • kontik_71 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 14:14
            Okropna jestes :( Swietny przyklad na to jakimi manipulantkami sa
            kobiety :(
            • zwroclawianka Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 14:49
              kontik_71 napisał:

              > Okropna jestes :( Swietny przyklad na to jakimi manipulantkami sa
              > kobiety :(


              Próbowałam tłumaczyć na rozum i logikę. ale czasami trzeba czegoś
              doświadczyć, by zrozumieć. i nie pisz, żem okropna, bo to przykre :(
              • kontik_71 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 17:00
                Nie jestes okropna i w pelni podzielam Twoaj opinie :) Ale przeciez
                nie moglem, tak bez sprzeciwu i uzalania sie nad nami, dac Ci
                racje :)
    • juvanalka Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 13:59
      Mało informacji ale nawet z najlepszą ex to powinna być tylko ex.
      Jesli ma już żonę - Ciebie, to jesli nie ma nieczystych zamiarów co
      do ex to nie powinien ukrywać że się z nią kontaktuje. Jesli są
      takimi super znajomymi, jedna paczka i tak dalej to czemu nie
      próbuje do tej paczki wkręcic żony?? Nie wierzę w przyjaźń między
      facetem a kobietą!! Mozna się spotykać, wyjsć na piwko ale to
      wszystko musi mieć swoje granice.
      • kontik_71 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 14:14
        Pod warunkiem, ze ta druga strona (obecna partnerka) nie ma
        dyktatorskich zapedow. A wyglada na to, ze autorka nalezy do tych co
        to o kazda kobiete jest zazdrosna i faceta trzymalaby najchetniej w
        klatce :(
    • errare_humanum_est Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 15:48
      takaja8 napisała:

      > W końcu po wielu miesiącach obaw i domysłów odkryłam prawdę. Mój od
      > 2 lat mąż utrzymywał kontakt telefoniczny (nie wnikam, czy coś
      > więcej...) ze swoją eks.

      Odkrycie prawdy oznacza, że coś było kłamstwem. Czy to oznacza, że
      on zarzekał się że z byłą się kontaktował, mimo iż to robił?

      > Dzwonił od czasu do czasu, kilka razy w
      > miesiącu, pogadać, dowiedzieć się co słychać itd.

      Takie pitu-pitu o d* Maryni osób które znają się jak łyse konie?

      > Wszystko wydało
      > się po tym, jak ponoć znajomość zakończył. No oczywiście były łzy,
      > przepraszanie, kwiaty, zapewnianie, prośby o wybaczenie.

      Hm, jeżeli było przepraszanie to było poczucie winy, jeżeli było
      poczucie winy to była wina, jeżeli była wina to było złamanie jakiś
      zasad. Umawialiście się że nie kontaktujecie się z byłymi? Zakazałaś
      mu tego kiedyś? Pytam, bo chciałbym wiedzieć co było złego w jego
      kontaktach z ex.

      > Twierdził,
      > że był głupi, że nie wie, po co to robił i że nigdy więcej nie
      > zrobi...

      Mówił to co chciałaś usłyszeć a on wie, że powinien powiedzieć. W
      moim odczuciu dla niego te kontakty to nie było nic dziwnego i
      zaskoczyła go Twoja reakcja.

      > Dałam odczuć Mu jak bardzo mnie zranił, jak bardzo oszukał
      > i zawiódł,

      Oszukał? Zawiódł? W czym? Ponawiam pytania o zasady, reguły i umowy
      które między wami były. Oszustwo i zawód można rozpatrywać tylko w
      połączeniu ze złamaniem czegoś, zaprzeczeniem jakieś sytuacji.

      > i... co dalej? Co zrobiłybyście w takiej sytuacji? Jak
      > podeszły do sprawy?

      Tu się nie wypowiem, bo nie jestem "zrobiłybyście". Ale w pełni
      zgadzam się ze zdaniem rapsodiagitany,
      decydowanie o znajomościach mojej drugiej połowy nie mieści mi się w
      głowie. Nawet nie jestem w stanie tego wyobrazić, jak miałbym to
      kontrolować, pomijając kwestię "po co".
      Wiem, że ex to nie jest zwykła koleżanka od piwa, tylko ktoś kto był
      z Twoim ukochanym równie blisko jak Ty jesteś teraz - ale właśnie,
      BYŁ! To jest przeszłość, teraz jesteś TY i TY się liczysz, a nie
      ona, i tej wersji się trzymaj. Ty zasypiasz razem z nim, Ty się z
      nim razem budzisz, z Tobą planuje przyszłość, więc skąd ta zazdrość
      o przeszłość?
      Gdybając, pozostaje jeszcze kwestia czemu to ukrywał. Dawałaś mu do
      zrozumienia że sobie takich kontaktów nie życzysz? Cóż, skoro to
      robił i ukrywał, to fakt ukrywania i kłamst można mu mieć za złe,
      ale na pewno nie to, że od czasu do czasu kontaktował się ze swoją
      byłą. Ale cóż, to są reguły waszego związku, mogę powiedzieć że mi
      się nie podobają, ale nic mi do nich.
      • takaja8 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 24.10.07, 21:12
        Dziękuję za odzew.
        Odpowiadając na pytania mogę napisać...
        Nigdy nie ustalaliśmy zasad ani reguł jeśli chodzi o nasze kontakty
        z eks. Nigdy Mu tego nie zabroniłam, bo też nie myślałam, że mógłby
        mnie okłamywać i za moimi plecami utrzymywać z nią kontakt. W czym
        zawiódł? Może dlatego, że nie był ze mną szczery, że coś ukrywał, że
        okłamywał. Skąd może to wynikać? A no z mojej zazdrości, którą
        wyraźnie dałam Mu odczuć na początku związku. Nie chciał mi mówić,
        by zapewne oszczędzić mi nerwów, domysłów itp (ja tak myślę, to nie
        są jego słowa). Dlaczego boli?
        Bo dzielił z nią nasze życie, bo opowiadał o nas, naszym synku (tak
        myślę, bo o czym rozmawiać), bo interesował się jej życiem, bo
        kombinował, kiedy by tu zadzwonić, bo myślał o niej, bo... mogłabym
        tak wymieniać bez końca.
        Gubię się sama w tym wszystkim.
        Nie zmuszałam go do zerwania kontaktu, bo nie wiedziałam, że takowy
        istnieje, obecnie zapiera się, że na 3 tygodnie przed naszą rozmową
        sam zadecydował, że dalsza taka "znajomość" nie ma sensu i nie będą
        się kontaktować. Teraz obiecuje, że nie zaiwedzie, że nie zadzwoni
        itp. ale ja na nim tego NIE WYMUSZAŁAM.
        • errare_humanum_est Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 25.10.07, 11:39
          takaja8 napisała:

          > Nigdy nie ustalaliśmy zasad ani reguł jeśli chodzi o nasze
          kontakty
          > z eks. Nigdy Mu tego nie zabroniłam, bo też nie myślałam, że
          mógłby
          > mnie okłamywać i za moimi plecami utrzymywać z nią kontakt.

          Czyli naruszył zasadę, o której nawet nie wiedział. Okłamywał?
          Raczej nie mówił Ci o wszystkim co robi. Dlaczego nie mówił? Ha, to
          jest pytanie. Albo dla niego było to tak naturalne jak rozmowa z
          kolegą przy kawie czy z koleżanką z pracy przez telefon (czy
          informujecie się nawzajem co dzień o takich sprawach, z kim się
          rozmawiało i o czym? pozwolę sobie zostać wątpiącym...), albo
          wiedział że będziesz zła, że tego nie będziesz tolerować, więc wolał
          to ukryć.

          > W czym
          > zawiódł? Może dlatego, że nie był ze mną szczery, że coś ukrywał,
          że
          > okłamywał.

          Pytanie, czy ukrywał świadomie, bo wiedział jak zareagujesz na te
          konktakty, bo czuł że w Twoim odbiorze jest to coś nagannego. No i
          ponownie to słowo: okłamywał. I ponownie pytanie: co to jest
          kłamstwo?

          > Skąd może to wynikać? A no z mojej zazdrości, którą
          > wyraźnie dałam Mu odczuć na początku związku. Nie chciał mi mówić,
          > by zapewne oszczędzić mi nerwów, domysłów itp (ja tak myślę, to
          > nie są jego słowa). Dlaczego boli?

          Zazdrość... Czyli zaczynamy mówić o kwestiach relacji w związku,
          granic wolności które sobie nawzajem przyznajemy, wzajemnej zgodzie
          lub niezgodzie na pewne rzeczy. Coś cholernie subiektywnego, co dla
          jednych może być czymś normalnym, a dla innych kompletnym dziwactwem
          i oderwaniem od świata. Mogę Ci powiedzieć jak ja to widzę, ale nie
          będzie to w niczym lepsze od Twoich przemyśleń ani od przemyśleń
          innych na tym forum.

          > Bo dzielił z nią nasze życie, bo opowiadał o nas, naszym synku
          (tak
          > myślę, bo o czym rozmawiać), bo interesował się jej życiem, bo
          > kombinował, kiedy by tu zadzwonić, bo myślał o niej, bo...
          > mogłabym tak wymieniać bez końca.

          Boisz się że coś z Jego życia Ci się wymknęło? Że nie wiesz co
          robił, co mówił, jak mówił? Jeżeli tak, to dlaczego?

          > Nie zmuszałam go do zerwania kontaktu, bo nie wiedziałam, że
          takowy
          > istnieje, obecnie zapiera się, że na 3 tygodnie przed naszą
          rozmową
          > sam zadecydował, że dalsza taka "znajomość" nie ma sensu i nie
          będą
          > się kontaktować. Teraz obiecuje, że nie zaiwedzie, że nie zadzwoni
          > itp. ale ja na nim tego NIE WYMUSZAŁAM.

          Może czas na moje subiektywne zdanko: odpuść sobie tym razem, on
          naruszył reguły które Ty sobie wymyśliłaś. Nie wiedział że to Ciebie
          aż tak zaboli, gdyby wiedział o tym na pewno by tak nie postąpił.
          Jeżeli nie życzysz sobie takich kontaktów jasno to ustalcie, bez
          niedopowiedzeń i oczekiwania żeby druga strona sama się domyśliła,
          bo na pewno tego nie zrobi.
          Ocenę czy takie reguły i zakazy mają sens pozostawiam na boku, do
          dalszej dyskusji - swoje zdanie wyraziłem kilka postów wyżej.
          • takaja8 errare_humanum_est 25.10.07, 22:50
            Psychicznie mi pomagasz, ale czasami się zastanawiam, czy Ty moim
            mężem nie jesteś. ;) Mam wrażenie, że kompletnie nie dostrzegasz
            jego winy, tzn. że wydaje Ci się to błahym problemem, który ja
            niepotrzebnie roztrząsam, rozkładam na czynniki pierwsze...

            >albo
            > wiedział że będziesz zła, że tego nie będziesz tolerować, więc
            wolał
            > to ukryć.
            TAK! Osobiście powiedział mi, że myślał, że jak się dowiem, co
            najwyżej będę zła na Niego, ale w życiu nie przypuszczał, że mnie to
            tak bardzo zrani...

            > Pytanie, czy ukrywał świadomie, bo wiedział jak zareagujesz na te
            > konktakty,
            Myślę, że na pewno...


            okłamywał. I ponownie pytanie: co to jest
            > kłamstwo?
            Ukrywał przede mną prawdę, kombinował za moimi plecami...Myślał o
            niej (zresztą zerwanie kontaktu nie będzie oznaczać, że przestanie,
            zdaje sobie z tego sprawę).
            Kłamstwo - dla mnie pojęcie względne i niejednoznaczne. Dla jednego
            będzie kłamstwo, dla innego pominięcie prawdy, dla trzeciego...
            Ja poczułam się oszukana.

            > Boisz się że coś z Jego życia Ci się wymknęło? Że nie wiesz co
            > robił, co mówił, jak mówił? Jeżeli tak, to dlaczego?
            TRAFIŁEŚ W SEDNO! Nie wiem, co robił, co jej mówił, o co pytał, o
            czym opowiadał. I źle mi, że dzielił z nią nasze życie, i że tak
            bardzo interesowało Go jej...

            DZIĘKUJĘ za poświęcenie mi chwili swojego czasu.
            Pozdrawiam!




            • errare_humanum_est Re: errare_humanum_est 26.10.07, 15:00
              takaja8 napisała:

              > Psychicznie mi pomagasz, ale czasami się zastanawiam, czy Ty moim
              > mężem nie jesteś. ;) Mam wrażenie, że kompletnie nie dostrzegasz
              > jego winy, tzn. że wydaje Ci się to błahym problemem, który ja
              > niepotrzebnie roztrząsam, rozkładam na czynniki pierwsze...

              Oczywiście że mogę nie dostrzegać Twojego problemu, patrzę przecież na niego z
              mojego punktu widzenia, poprzez pryzmat własnych przekonań i doświadczeń, co z
              definicji wyklucza identyczne spojrzenie na ten sam problem. Ale żeby wyjaśnić -
              nie uważam żeby Twój problem był mały ani że twój mąż jest bez winy, myślę tylko
              że różnie rozkładamy akcenty winy, a do całej sprawy można podejść i rozwiązać w
              inny sposób. Czy lepszy - w moim przekonaniu tak, w przekonaniu Twoim lub innych
              forumowiczów/iczek - niekoniecznie.
              Twój ogląd tej sprawy myślę że można streścić tak:
              1. kontakty z ex - źle
              2. rozmowy z ex o was - źle
              3. ukrywanie tego - źle
              A mój ogląd to
              1. kontakty z ex - obojętne
              2. rozmawianie z ex o was - obojętne
              3. ukrywanie tego - źle.
              Inne rozłożenie akcentów, zatem i inny ogląd sprawy. Dlaczego inny ogląd - na
              końcu postu.

              > TAK! Osobiście powiedział mi, że myślał, że jak się dowiem, co
              > najwyżej będę zła na Niego, ale w życiu nie przypuszczał, że mnie to
              > tak bardzo zrani...

              Czyli jednak wiedział, że coś jest nie tak, i za to możesz mu trochę kołki po
              głowie pociosać, ale wygląda na to że nie miał złych intencji - i choćby ze
              względu na tę okoliczność łagodzącą całą sprawę warto puścić w niepamięć,
              oczywiście ustalając pewne sprawy na przyszłość. Facet to proste stworzenie, nie
              licz że się domyśli czego od niego oczekujesz - żeby mieć pewność to trzeba
              wyłożyć kawę na ławę, mimo iż serce się buntuje "skoro kocha to powinien się
              domyślić".

              > Ukrywał przede mną prawdę, kombinował za moimi plecami...Myślał o
              > niej (zresztą zerwanie kontaktu nie będzie oznaczać, że przestanie,
              > zdaje sobie z tego sprawę).
              > Kłamstwo - dla mnie pojęcie względne i niejednoznaczne. Dla jednego
              > będzie kłamstwo, dla innego pominięcie prawdy, dla trzeciego...
              > Ja poczułam się oszukana.

              W sumie masz rację, kłamstwo/oszustwo mogą znaczyć dla każdego coś innego, to
              jest tylko kwestia wrażliwości i podejścia do życia. Np. z mojego punktu
              widzenia tutaj kłamstwa nie było (zaprzeczał gdy go się pytałaś że kontaktuje
              się z ex?) oszustwa też nie - przecież nie wprowadzał Cię w błąd żeby np. coś
              ukrywać, było niemówienie prawdy i świadome robienie czegoś wbrew Tobie i Twoim
              oczekiwaniom co do jego osoby. Jak by to określić... Nielojalność? Może... Skoro
              w głębi duszy uważał że jego kontakty z ex nie są niczym złym, powinien Cię do
              tego przekonać, a nie zamiatać wszystko pod dywan.

              > > Boisz się że coś z Jego życia Ci się wymknęło? Że nie wiesz co
              > > robił, co mówił, jak mówił? Jeżeli tak, to dlaczego?
              > TRAFIŁEŚ W SEDNO! Nie wiem, co robił, co jej mówił, o co pytał, o
              > czym opowiadał. I źle mi, że dzielił z nią nasze życie, i że tak
              > bardzo interesowało Go jej...

              I tutaj można już wątek zakończyć.
              Dotarliśmy bowiem do tematu "co drugiej połowie w związku wolno i czego od niej
              oczekujemy". Jedna osoba będzie oczekiwać aby druga połowa poświęcała jej każdą
              lub prawie każdą minutę swojego czasu, drugiej osobie nie przeszkodzi, gdy jej
              druga połowa wyskoczy wieczorem do pubu na piwo z paczką z pracy. Temat
              strasznie subiektywny i niepokój i zazdrość o to, co mąż robi i mówi oraz
              reakcje na różne odstępstwa od normy pod taką subiektywność podpada.
              Przykład? Próbowałem wczuć się w Twoją sytuację, czyli gdyby się nagle okazało
              że moja żona od czasu do czasu telefonuje do byłego. Na pewno byłbym
              zaniepokojony, na pewno byłbym zawiedziony że to ukrywa, mógłbym jej to
              ukrywanie mieć za złe i robić jej z tego powodu wyrzuty. Ba, może i bym się
              doszukiwał tutaj gdzieś drugiego dna, czy mi rogów nie przyprawia, gdybym miał
              akurat zły dzień i fazę na szukanie spisków. Ale sama kwestia tego, że może się
              kontaktować z kim chce dla mnie nie podlega dyskusji i z tego powodu nigdy nie
              usłyszy ode mnie złego słowa. Dlaczego? To już jest kwestia podejścia do życia i
              do innych ludzi - mojego podejścia, czyli ponownie czegoś subiektywnego i bardzo
              rzadko nadającego się do flancowania na inne osoby.
              • errare_humanum_est Re: errare_humanum_est 26.10.07, 15:04
                errare_humanum_est napisał:

                > ukrywać, było niemówienie prawdy i świadome robienie czegoś wbrew Tobie i Twoim

                Hm, trzy razy post czytałem przed wysłaniem a i tak coś trzeba poprawić. Nie
                "niemówienie prawdy", bo to dla mnie oznacza "mówienie kłamstwa". Chyba lepiej
                będzie użyć sformułowania "niemówienie wszystkiego", w myśl zasady "czego oczy
                nie widzą, tego sercu nie żal".
              • takaja8 Re: errare_humanum_est 27.10.07, 23:23
                errare_humanum_est DZIĘKUJĘ
                jesteś dla mnie wirtualnym psychologiem, bardzo mi pomogłeś (mój mąż
                też powinien być Ci wdzięczny za to ;) ).
                Pozdrawiam!
    • kotek1239 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 26.10.07, 15:13
      Czegos tutaj nie rozumiem ... nie widze nic złego w samej rozmowe
      telefonicznej, w dodatku od czasu do czasu... i nie widze nic złego
      w utrzymywaniu kolezenskich relacji z exami... i teraz albo Ty masz
      problem ze soba i nie dopuszczasz nikogo do swojego meza, albo on ma
      cos na sumieniu z tymi płaczkami i prosbami o wybaczenie..
      przynajmniej tak jakby Cie zdradzał z nia
      • enia17 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 26.10.07, 15:41
        ale po co dzwonil?
        skad wynikala taka potrzeba? cos ty czulabys do faceta z ktorym
        mialabys potrzebe skontaktowania sie od czasu do czasu? mimo bycia w
        zwiazku z kim innym?
        my zakonczylismy zwiazek z exem po ok. roku.
        gdy sie poznalismy byl po ciezkim rozstaniu ze swoja
        narzeczona..dochodzil do siebie, wtedy tego nie wiedzialam,ale
        jeszcze pewnie cos do niej czul.
        mniej wiecej w polowie naszego zwiazku zaczeli sie kontaktowac,
        zorientowalam sie ze to on inicjuje kontakty (tak, przyznaje
        czytalam jego smsy, nie ufalam mu) pisal do niej gdy byl czyms
        wzruszony,smutny itp. jak do najblizszej osoby.
        teraz kiedy juz jestesmy miesiac po rozstaniu widze ze on tak
        naprawde nigdy sie nie otrzasnal po tatmym zwiazku.
        mimo ze mowil mi ze to mnie kocha itp..
        oceniajac na chlodno, mozna dojsc do ciekawych wniskow, to jednka
        nie jest mzoliwe kiedy jestemy emocjonalnie uwiklani w jakis uklad.
        • rapsodiagitana Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 26.10.07, 19:52
          A ja z kolei zupełnie nie rozumiem, dlaczego zakończenie związku ma oznaczać
          zakończenie kontaktu - jeśli nie zakończył się on jakoś traumatycznie (w sensie,
          że jedna ze stron wykręciła grube świństwo). Jeśli z kimś byłam, to znaczy, że
          uważałam go za kogoś bliskiego, wartościowego, że dostrzegłam w nim masę zalet.
          Jeśli nawet z jakiegoś powodu nie sprawdził się w związku - to dlaczego mam
          rezygnować z kontaktu z człowiekiem, który był dla mnie ważny? Ludzie to nie
          zabawki :/ Jak można ich tak po prostu wykreślać z życiorysu?

          Utrzymuję przyjacielski kontakt z dwoma eksami i nie widze w tym nic
          niepokojącego. W sumie uważam, że dla mojego partnera bardziej niepokojące
          powinno już wydawać się utrzymywanie kontaktów z każdym innym facetem - w końcu
          eksów już znam, wypróbowałam i zdecydowałam, że ich nie chcę :) Czyli są niegroźni.
    • sabriel Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 26.10.07, 18:12
      Ale w czym problem? bo nie rozumiem. Facet dzwonił od czasu do czasu do
      eks(kilka razy w miesiącu trudno raczej uznać za często) gł. żeby sobie ot tak
      pogadać.
      Piszesz jakby nie wiadomo co zrobił(?).Wydajesz mi się potwornie
      zazdrosna.Jeszcze rozumiem jakby faktycznie zdradzał,wydzwaniał do niej,
      spotykał się z nią. Twoja reakcja-łzy, itd. jest niewspółmierna do opisanej
      sytuacji.
      • bukfa Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 27.10.07, 02:56
        Ja tez nie rozumiem na czym wlasciwe polega problem. To nawet dobrzez swiadczy
        o facecie ze zachowuje kulturalne uklady z byla dziewczyna. Te wszystkie lzy,
        blagania, oskarazania o klamstwo itd. zupelnie mi sie nie mieszcza w glowie!
    • lady284 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 27.10.07, 03:05
      no jeśli jestes aż tak naiwna to współczuję.............
    • cioccolato_bianco Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 27.10.07, 07:43
      plakal i blagal o wybacznie dlatego, ze rozmawial telefonicznie ze
      swoja eks? no przepraszam ;) ja tez mam kontakt ze swoimi bylymi -
      kumpelski, mailowy, telefoniczny - i nie uwazam zebym robila cos
      zlego. zachowujmy sie jak cywilizowani ludzie, na litosc bogow
      wszelkich..
    • takaja8 Re: proszę o radę, sama nie wiem, czy robię dobrz 27.10.07, 23:37
      chciałam podziękować wszystkim za rady i za tą nadzieję, która
      pojawiła się we mnie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja