nie moge sie zakochac...:(

30.10.07, 15:35
poznaje mnostwo wspanialych mezczyzn...sa tacy serdeczni,ciepli.... jeden
stara si eprzewyzszyc drugiego,na wyscigi zabioeraja mnie do kina,na
kawe,zostawiaja kwiaty pod drzwiami......a ja?? mnie to nie rusza;(( nie
potrafie sie zakocha cpomimo ze podobaja mi sie oboje.W zandym z nich nie
potrafie. 1,5miesiaca temu zosatwil mnie facet z ktorym bylam 2,5roku,moze to
ma wplyw.Nie wiem czy cos do niego jeszcze czuje...mozliwe ze tak.... mam
nadzieje ze to nie bedzie cos w tym stylu
"...żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy do niej strzelać z
pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona
jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć. Potrafi znaleźć sobie drogę do wolności
i zaskoczyć nas, pojawiając się, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że
umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertami innych
spraw..."....

boje sie ze juz sie nie zkoacham w nikim innym...... umykaja mi wartosciowi
faceci,brak mojego zainteresowania predzej czy pozniej spowoduje ze zrezygnuja:((
    • kitek_maly Re: nie moge sie zakochac...:( 30.10.07, 15:41
      to dlatego, że dopiero 1.5 miesiąca minęło. mi stuknął roczek od
      rozstania po 3 latach i dopiero czuję się prawie całkowicie
      wolna. :) i zaczynam wreszcie znowu patrzeć na facetów jak na
      ciasteczka a nie kolegów, którzy są mili i sympatyczni :))

      z czego ten cytat?
      • madziuuunia Re: nie moge sie zakochac...:( 30.10.07, 15:47
        — Jonathan Carroll "Poza ciszą"
        tak...1,5 miesiaca to za malo zeby moc spojrzec na mezczyzn inaczej. Chociaz kto
        wie...przezywam takei wzloty i upadki ze sama siebie nei rozumiem.Mam wrazenie
        ze wszystko jest takie chwliowe we mnie. Naprawde nie rozumiem tego,nigdy tak
        nie mialam.... mam kolege [rzy ktorym zamykam oczy i pragne zeby dotknal mojej
        dloni,gdy przelotnei muska rmaieniem o moje ramie to az drze w srodku, nie moge
        przestac n aniego patrzyc...razem chodzumy na wyklady,razem na cwiczenia,razem
        sie uczymy....starsznie mnie do niego ciagnie a z drugiej sotrny gdy on zaczyna
        cos w tym kierunku dzialac to u mnie budza sie mechanizmy obronne...nie czaje
        tego,dlaczego tak jest.Raz starsznie pragne go chociaz dotknac a po chwili nie
        chce....czuje niechec. Czyms takim zranie jego i sama siebie mecze......dziwne
    • aserath Re: nie moge sie zakochac...:( 30.10.07, 15:43
      madziuuunia możesz mieć i 10 adoratorów ale jak byk widać z twojego postu, ze
      jeszcze nie pogodziłaś się z rozstaniem z poprzednim facetem. Daj sobie czas,
      daj sobie spokój. Odpraw adoratorów i najpierw zajmij się sobą, naucz zyć ze
      sobą, zanim wejdziesz w związek. A zakochasz się gdy przyjdzie na to czas..
    • prom_do_szwecji Re: nie moge sie zakochac...:( 30.10.07, 15:46
      ja z moim rozstałam się w grudniu. Od tamtej pory sie nie
      zakochałam. teraz cos mi sie dzieje w zyciu, ale nadal nie czuję się
      zakochana. jest miło, fantastycznie i chce z nim być. Ale czasami
      przytulając sie do niego w zimne poranki jestem na siebie zła, ze
      się nie zakochałam. mam tylko nadzieję, ze kiedyś go w końcu pokocham
      • madziuuunia Re: nie moge sie zakochac...:( 30.10.07, 15:51
        :((( a wszystko przez te glupie roztsania,:( nie moglo by byc wszystko
        wporzadku??nie moglibysmy dogadywac sie caly czas,kochac i byc razem od poczatku
        do konca??:(( w sercu boli mnie to jeszcze...to 4 raz jak ten sam chlopak mnie
        rzuca,jest to juz niedowolalne,z aniolka zmienil sie w potworka niestety,nie ma
        co opowiadac bo smutne starsznie. Ehh chcialam byc z nim ,bylam nastawiona ze
        to ten i koniec,zaden inny.No ale rzuycil mnie ,oczy mi sie
        owtorzyly,zniechecilam sie do niego. Wporzadku,tylko dziwia mnie moje obecne
        uczucia,czasmai id epzrez miasto i czuej si etaka szczesliwa jakbym byla
        zkaochana,usmiecham sie i ciesze z glupot. Noi ten moj kolega z wykladow.....
        momentami az podskakuje jak go widze i mowi do mnie...a momnetami sama przed
        soba sie bronie i robie uniki.

        obiecuej sobie codziennie ze to koniec koniec,ze tak nie mozna ,ale wystarczy ze
        mam przyplyw uczuc,potzrebe bycia kochana i znow mam ochote wpasc wjego ramiona...
Pełna wersja