kania144
01.11.07, 10:47
On zdradził. Oszukiwał mnie, udawał.
Jesteśmy ze sobą już kilka ładnych lat.Zawsze uważałam go za najbliższa mi
osobę, przyjaciela i kochanka, najbardziej uczciwego i prawego człowieka
jakiego znam. trudno mi opisać co czuję, przede wszystkim jestem
rozczarowana,bo nigdy przenigdy bym się po nim tego nie spodziewała, jestem
rozżalona i zła na siebie że nie zauważyłam tego wcześniej. Widziałam jakieś
znaki że coś jest nie tak, zła jestem że wtedy to zlekceważyłam, nie zrobiłam
awantury, nie pokazałam jak bardzo mnie to boli. Nie wiem co on wyprawiał z ta
dziewczyna, czy poszedł z nią do łóżka, całował sie czy tylko rozmawiał przy
piwie podczas sekretnych spotkań.A później jakby nigdy nic spotykał się ze mną
i chyba był bardzo zadowolony że ma jakieś swoje tajemnice, że jego męskie ego
zostało podbudowane zainteresowaniem ze strony innej kobiety. Ciekawe o kim
myślał całując, kochając się ze mną?
Jak się wszystko wydało, bo z ciekawości przeczytałam jego smsy (jakbym nie
przeczytała to pewnie przemilczałby ta sprawę, zbagatelizowal)to zapewniał
mnie ze spotkał sie z nią ostatni raz i już to wszystko skończył - tylko
dlaczego jakoś nie mogę w to uwierzyć? zapewnia mnie, ze mu na mnie zależy ,
ale po głębokim przemyśleniu wszystkich jego słów i czynów zaczynam w to
szczerze wątpić. Problem polega na tym,że go kocham, spędziliśmy razem cudowne
chwile, wydawało mi sie ze pasujemy do siebie-a tutaj taka "niespodzianka".
Kocham go,wiec nie chce z niego tak łatwo zrezygnować.Wybaczyłam mu, ale nie
wiem jak będę potrafiła z tym żyć. Czy kiedykolwiek uwierzę w jego słowa i
zapewnienia? Jak myślę o tym co mi zrobił, wyobrażam sobie tą dziewczynę w
jego objęciach to po prostu dostaje mdłości i nie mogę powstrzymać płaczu. Jak
mam sobie z tym poradzić?